Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
sobota, 09 marca 2019
Nakarmić dusze

Księga Izajasza 58,10a
„Jeśli podasz swój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną...” (BT). Pocieszaj dobrym słowem, ale też słuchaniem cierpliwym - zamiast własnego gadania, które każdy lubi.

20:41, jan.turnau
Link Komentarze (27) »
piątek, 08 marca 2019
Sposób na post najlepszy

Księga Izajasza 58,10a
Ot, tak popościć: „Dzielić swój chleb z głodnym, do domu wprowadzić biednych tułaczy” (BT). To naprawdę jest post „ścisły”, czyli „posiłek tylko raz do sytości”, jak na Popielec i Wielki Piątek zaleca Kościół mój, w każdym razie polski. Asceza nieraz większa niż wszelka gastronomiczna.
A na Dzień Kobiet felietonik także.
Z genialnego dawnego „Przekroju” zapamiętałem także imperatyw feministyczny: „Od oseska aż do starca czcij kobietę w ósmy marca!” A żem niewątpliwie tym drugim, czynię to dzisiaj felietonikiem „w tym temacie”.. Walczymy o szacunek dla różnych mniejszości, a tu nie mniejszość zgoła, przez wieków wiele paskudnie poniżana w sposób dzisiaj niewyobrażalny. Nie tylko w świecie świeckim bynajmniej, w Kościele (Kościołach) także, a jakże. Poniżana, a że seks jako pierwsza przyczyna grzechu ciężkiego duchownych okropnie straszył, to i jego na ogół warunek, czyli ów człowiek drugiego sortu, musiał być podejrzany.
Feminizm... Jak każdy ruch powstały z protestu, i ten nie unika błędów, ale dzisiaj nie o tym. Konkretnie trochę o dwóch książkach pewnej feministki oraz jej samej. To „Kościół kobiet” oraz „Emancypantki. Kobiety, które zbudowały Kościół” (starożytne, nie dzisiejsze). Pierwsza wydana przez niewątpliwie niekościelną Krytykę Polityczną” w r. 2015, druga, trzy lata później, przez WAM, czyli jezuitów, ludzi niewątpliwie kościelnych. A autorka to Zuzanna Radzik, znana publicystka i działaczka też niewątpliwie katolicka. Choć dzisiaj, pod rządami papieża jezuity, ortodoksja to sprawa nie całkiem jasna, szczególnie w Polsce.
Otóż Zuzanna owa we wstępie do pierwszej książki o innych niewiastach i sobie napisała między innymi tak: „Wielu współczesnym kobietom obraz Kościoła zaciemnia się tak, że trudno im dostrzec w nim jakikolwiek sens; drażni je tak bardzo, że nie mogą wytrzymać. Mnie też drażni (...) Osobiście nie znalazłam bardziej karmiącej rzeczywistości, i w rozdarciu między tym, co karmi, i tym, co drażni, przyjdzie mi na razie trwać. Nie znam opowieści bardziej przepełnionej nadzieją niż ta, którą przekazała mi chrześcijańska tradycja, ale w tej samej tradycji wielokrotnie napotykam myśli, zwyczaje i zasady, które trzeba by traktować co najmniej z podejrzliwością.” Oto próbka stylu i treści obu dzieł. Tak, dzieł właściwie, bo to książki polemiczne, ale wiedzy pełne. Autorka naczytała się, narozmawiała dużo. Korzysta z myśli bliskich jej teolożek zagranicznych obficie. Kontrowersyjne są dla niektórych (kapłaństwo kobiet!), ale już takie czasy. Nie najgorsze wcale: prawda w dyskusji się rodzi.
PS. Jak zawsze świetny miesięcznik dominikański „W drodze” w numerze marcowym nie zapomniał o solenizantkach. Cztery teksty bardzo ciekawe i nie zagłaskujące sprawy, choć naturalnie nie tak, jak to zrobiła Zuzanna. Na końcu rozmowa z teologiem i duszpasterzem znamienitym, ks. Grzegorzem Strzelczykiem, o owym damskim kapłaństwie. Odpowiedź jaka? Możliwe? Nic, tylko przeczytać trzeba, zgadnąć się nie da!
A wszystkim Czytelniczkom życzenia bardzo serdeczne!

15:17, jan.turnau
Link Komentarze (17) »
Środa, początek odnowy

Wpis na środę popielcową 6 marca 2018 r.

Ewangelia Mateusza 6,1-6.16-18
W moim Kościele oraz luterańskim, także w bardzo podobnych do mojego liturgicznie Kościołach polskokatolickim i starokatolickim mariawitów, rozpoczyna się dzisiaj czas duchowego przygotowania do świąt wielkanocnych. U luteranów nazywa się to Czasem Pasyjnym, u nas Wielkim Postem, ale idea jest ta sama. Z tym, że u naszych braci bardzo bliskich wiarą nie ma naszego akcentu na ascezę gastronomiczną. Można pościć oczywiście, ale to sprawa wolnego wyboru. A już na pewno nie rozróżnia się mięsa kręgowców lądowych od rybiego. Pokutuje to zresztą głównie w Polsce, na Zachodzie nacisk jest raczej na to, żeby po prostu wziąć się w duchową garść. Tradycja rybna jest, owszem, bardzo stara, podtrzymywana mocno także u chrześcijan wschodnich, wywodzi się jednak z miejsc, gdy nad Jeziorem Galilejskim i blisko Morza Śródziemnego ryba była pożywieniem bardzo tanim, więc skromnym. Jest ona symbolem, tak jak i popiół, którym posypuje się tylko u nas głowy wiernych. Istotą jest przemiana serca. A nie będzie jej, gdy jakąkolwiek ascezą chwalić się będziemy, co dzisiejszy tekst ewangelijny jasno tłumaczy.

15:07, jan.turnau
Link Komentarze (9) »
czwartek, 07 marca 2019
Każdy ma swój krzyżyk

Ewangelia Łukasza 9,23
„Jeśli ktoś chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój” (BT). A każdy ma krzyż swój. Niosąc go, dla ulżenia dobrze jest pomyśleć, że inni mają cięższy. Przy nich ten nasz to raczej krzyżyk. Choć by i ta liczba krzyżyków na karku.

18:24, jan.turnau
Link Komentarze (27) »
wtorek, 05 marca 2019
Dobrodziejem najlepszym być

Mądrość Syracha 35,2
„Kto świadczy dobrodziejstwa, jakby przynosił ofiary z najprzedniejszej mąki” (BT). Co naturalnie znaczy, że taka czy inna ofiara świątynna mniej miła Bogu niż wsparcie dobrym czynem bliźniego swego. My też, „rzymscy” katolicy, ofiary świątynne składamy, „na tacę”, czyli do koszyczka raczej. I to też mniej się liczy niż tamto dobrodziejstwo, szczególnie gdy probostwo zamożne (a nie każde takie), nie tylko jakoś pobożne. Poza tym różne zbiórki na cele społeczne na ogół bardzo cenne są, na przykład również na parafialny Caritas.PS. A ogólna kasa kościelna to oczywiście problem. Papież Franciszek świętym wzorem naszym?

16:55, jan.turnau
Link Komentarze (62) »
poniedziałek, 04 marca 2019
Umrzeć za przyjaciół

Ewangelia Jana 15,13
„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (BT). Krzyżowy arcyprzykład Chrystusa, ale też przecież św. Maksymiliana Kolbego. Owszem, w sprawie stosunku do Żydów hamował wprawdzie skrajną agresję „Małego Dziennika”, ale poza tym był człowiekiem swojego miejsca i czasów, przedsoborowych i przed Holokaustem. Takie one były, wówczas nawet późniejszy luminat profesor Stefan Swieżawski uważał, że „przeciwko Żydom nie występujemy z pobudek różnicy rasowej i czy wyznaniowej, ale bronimy się jedynie przed materializmem ich kultury i przed zakusami antypolskimi ich międzynarodowych interesów”. Na szczęście już coraz rzadziej wypomina się Kolbemu przedwojenne otumanienia po tym, co zrobił w Auschwitz z miłości największej.

19:07, jan.turnau
Link Komentarze (35) »
niedziela, 03 marca 2019
Belka w oku własnym

Ewangelia Łukasza 6,41-42
Taka jest już nasza natura samych siebie serdecznie kochająca, nasza jakby okulistyka duchowa, że własnych wad niemal nie widzimy, ale cudze jak przez mikroskop. Ewangelia operuje tutaj polskimi odpowiednikami terminów greckich ”belka”, przeciwstawiona „drzazdze”, „źdźbłu” czy „wiórkowi”. Ową belkę wyjmij najpierw ze swego oka, aby tamto maleństwo w cudzym lepiej zobaczyć. Nie ma nadziei, żeby go w ogóle nie było, bliźni na ogół też nie anioł. Prawda psychomoralna stara jak świat, wyłożona jednak językiem metafory, od nudy morału różnym.

15:39, jan.turnau
Link Komentarze (59) »
sobota, 02 marca 2019
Pozwólcie dzieciom...

Ewangelia Marka 10,13-16
Przypadek to czy jednak Opatrzność: teksty biblijne dziwnie pasują do kościelnej sytuacji, burzy, która wybuchła tym większa, że spóźniona o całe wieki. „Przynosili Jezusowi dzieci, aby ich dotknął” (BT). Dotyki bywają różne, także iście diabelskie.
Na temat pedofilii napisałem tak oto w „Wyborczej”, nie każdy ją czyta, więc też tu udostępniam.
Głośne myślenie
Wierzchołek góry lodowej
Jonasz
No i jesteśmy już po watykańskich obradach biskupich na temat pedofilii. Ocenia się je rozmaicie. Myślę, że choć nie podjęto żadnych koniecznych decyzji prawnych, sprawa ruszyła naprzód. Jak powiedział jezuita Hans Zollner, jeden z głównych organizatorów „szczytu”, nastąpiła przemiana świadomości niektórych hierarchów. Na przykład ci z Afryki i z Azji, którzy twierdzili dotąd, że sprawa ich nie dotyczy, zrozumieli, że się mylą. Mam nadzieję, patrząc na swoją ojczyznę, że nie tylko oni. Myślę, że zaważył mocno gest Franciszka, który przeprosił niebywale jednego z polskich ofiar, Marka Lisińskiego, założyciela Fundacji „Nie lękajcie się”. I to, że jej raport został wręczony papieżowi. Dokument ten, inkryminujący dwudziestu czterech biskupów polskich, spotyka się z odpowiedzią krytyczną kolejnych diecezji i tak zapewne musiało być, ale ważne jest to, co w rozmowie z „Rzeczpospolitą” (numer z 26 lutego) powiedział polski urzędowy ekspert, też jezuita (zakon papieski...) Adam Żak, episkopalny koordynator ochrony dzieci i młodzieży. Wprawdzie zaznaczył nie wiem, czy słusznie, że „osoby, które opublikowały ten raport, mają różne motywacje. Inne są motywacje ofiar, a inne towarzyszących im polityków. Te ostatnie mogą być bardzo interesowne.” Chodzi zapewne o interes polityczny osób z środowisk antyrządowych, czy to jednak musi być interes antykościelny? Ale cytuję zdania następne: ”Wracając jednak do ofiar. Te osoby chcą się czuć bezpieczne, gdy się zgłaszają. Chcą być wysłuchane, informowane. Chcą pomocy, by sobie z tym poradzić, bo przecież ujawnienie nie jest łatwe. Otwiera rany, które wydawały się zabliźnione. To jest ich święte prawo, fanaberia czy łaska, udzielona przez przełożonych kościelnych. Ludzie Kościoła powinni im być wdzięczni za to, że się przełamały i przyszły”. Co podkreślali już Benedykt XVI i Franciszek. A jeśli tak, to może wdzięczni też jakoś temu raportowi, choćby błędnym i krzywdzącym. A także dziennikarzom, którym - jak zauważył rozmówca ojca Żaka Tomasz Krzyżak - Franciszek widzi w nich pewną szansę. Co jednak z tego wszystkiego, gdy kuria biskupia gdańska księdza Jankowskiego chroni dalej, choć zdecydowała się ujawnić pierwsza z jego ofiar .
Teraz trochę o innych wywiadach ojca Żaka. Otóż udzielił ich w kilku ostatnich latach aż dziewięć ludziom z bardzo różnych myślowych parafii, od „Krytyki Politycznej” do Katolickiej Agencji Informacyjnej, a zebrało je w książce też jezuickie Wydawnictwo WAM. Pod tytułem takim, jak ten felieton, tylko z dodatkiem „Kościół i pedofilia”. Podobnie jak ten tekst w „Rzeczpospolitej”, tamten czytałem w wielką sympatią. Do tego i owego też bym się przyczepił, ale podziwiałem rozmówcę. Wkładał wiele wysiłku w to, żeby fakty potworne wychodziły spod eklezjalnych dywanów, i zaznaczał napotykane opory coraz wyraźniej. Skrytykował tam też Fundację, ale zaraz stronę kościelną również. Zawsze jakoś wyważa, ale go rozumiem. Sprawa ogólnych danych liczbowych ciągnie się także jego zdaniem za długo. Niemcy umieli policzyć, my nadal nie. Mówił o tym, jak w owym wywiadzie dziesiątym, językiem dyplomatycznym, ja, publicysta, mogę więcej. Niemniej powiedział też na przykład, że „każda instytucja na początku ma tendencję do obrony. Do zachowania swojej pięknej fasady, dobrego obrazu zewnętrznego. Ale dobrze wiemy, że obraz zewnętrzny niewiele
znaczy, jeśli osoba albo instytucja jest zepsuta w środku”. Jeden z biskupów niemieckich wypowiedział się też w tym sensie o naszym kościelnym DNA. Zepsucie jest głębokie, skrucha musi być podobna.
A tytuł o wierzchołku lodowej góry znaczy dla mnie nie tylko, że ofiar pedofilii jest dużo więcej niż te ujawnione: także to, że w kościelnych szafach liczba innego rodzaju trupów jest zgoła nieznana.
To felieton, nie przegląd prasy, polecam jednak również dwa teksty Joanny Podgórskiej w nowym numerze „Polityki”. Pierwszy o Marku Lisińskim, drugi, obszerniejszy, naturalnie bardziej niż krytyczny, o całej tej polsko-kościelnej sprawie. Dla tych, którym nie obrzydła jeszcze, lektura obowiązkowa.

20:01, jan.turnau
Link Komentarze (15) »
piątek, 01 marca 2019
Rozwody, doktryna, miłosierdzie

Ewangelia Marka 10,1- 12
„Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem nie cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego meża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo” (BT). No właśnie, oto poniekąd główny spór teologiczno- duszpasterski w moim Kościele dzisiaj. Między papieżem Franciszkiem, a niektórymi kardynałami, w gruncie rzeczy również między byłym szefem doktrynalnym kardynałem Müllerem, a stojącym po stronie biskupa Rzymu kardynałem Kasperem i licznymi biskupami niemieckimi. Można powiedzieć, że chodzi o granice Bożego miłosierdzia. Polecam w nowym „Tygodniku Powszechnym” obszerne przedstawienie sporu przez ks. Eligiusza Piotrowskiego. Dużo tam kardynale Müllerze, jego zapalczywości i o stanowisku, bardzo ostrym w słowach, arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, broniącym go bardzo zdecydowanie.

15:33, jan.turnau
Link Komentarze (34) »
czwartek, 28 lutego 2019
I znów skojarzenie ze sprawą straszną

Ewangelia Marka 49,42
„Jeśli ktoś zgorszyłby jednego z tych najmniejszych, którzy wierzą we mnie, byłoby lepiej dla niego, gdyby uwiązano mu na szyi wielki kamień i wrzucono go do morza” (BE). Często przestają wierzyć i zaczynają czasem pałać do Kościoła niemal nienawiścią. Nie gorszmy się tym, próbujmy ich zrozumieć. Chyba jakoś rozumie ich Franciszek i choć dowiedział się na pewno, że wręczony mu raport Fundacji „Nie lękajcie się” został w Polsce oceniony przez władze kościelną jako mocno nierzetelny, nie wyrzucił go do kosza.

14:45, jan.turnau
Link Komentarze (24) »
środa, 27 lutego 2019
Władza i mądrość

Mądrość Syracha 4,5a
O tej rozumności też takie zdanie: „Kto jej słucha, sądzić będzie narody” (BT). Niestety różnie z tymi sądami bywa. Z innymi urzędami spośród trójwładzy też.

20:45, jan.turnau
Link Komentarze (20) »
Czas dzieci, niestety. Wrogiem Kościoła jest on sam

Wpis na wtorek 26 lutego 2019 r.
Ewangelia Marka 9,36-37a
„Następnie wziął dziecko, postawił je pośród nich i objąwszy je ramionami powiedział: - Kto przyjąłby jedno z takich dzieci w imię moje, mnie przyjmuje” (BT). Skojarzenia wiadomo, jakie. Dzieci cudzych (czasem i własnych, gdy rodzic potworny). Kościół mój znalazł się w sytuacji raczej ponurej. W Watykanie zakończył się zjazd ważnej w tej sprawie współdecydentów. Nie był to, zgadzam się z pesymistami, przełom, ale i zachowuję ostrożny optymizm. Zobaczymy, co zdoła zdziałać Franciszek. Sytuację ocenia prawidłowo, ale ma przeciw sobie wielu krajowych hierarchów. Na przykład w Polsce, gdzie jest w szczególności arcybiskup Głódź i był ksiądz Jankowski, dla niektórych postać dalej pomnikowa. Przeważa mentalność po staremu arcykorporacyjna, dbająca o wizerunek przez zatajanie zła szatańskiego, jeśli współczująca, to raczej sprawcom, niż ofiarom. Widząca zło w jakichś wrogach Kościoła, nie w nim samym, bo on sam jest swym wrogiem największym. To wszystko myśli papieskie, ostatnia Benedykta XVI.

20:45, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 25 lutego 2019
Mądrość od Niego, ale głupota?

Mądrość Syracha 1,1-10
Tekst cudowny, poezji pełen. Czytamy: „Cała mądrość od Pana pochodzi i z Nim jest na wieki. Piasek morski, krople deszczu i dni wieczności któż może policzyć? Wysokość nieba, szerokość ziemi, przepaść i mądrość któż potrafi zbadać? Tę ostatnią „Pan stworzył, przejrzał, policzył i wylał ją na wszystkie swe dzieła, na wszystkie stworzenia jako swój dar, a tych, co Go miłują, hojnie w nią wyposażył”(BT). Ale w niektórych sprawach miłość Boga równa, Jego Kościoła również, ale poglądy na Kościół, jego odnowę inne. No cóż, takie jest życie, tacyśmy my, błądzący po ziemi szerokiej, pod niebem na wysokości ogromnej.

20:05, jan.turnau
Link Komentarze (105) »
niedziela, 24 lutego 2019
Przykazanie miłości także nieco interesownej. Ks. Strzelczyka strzał w dziesiątkę

Ewangelia Łukasza 6,27
Perykopa wspaniała. „Polilog” - by tak rzec słowotwórczo, bo więcej niż „deka”. Można go streścić cytując jedno z licznych tutejszych Jezusowych przykazań, poniekąd zamykających w  słowach metaforycznych skrzydlatych jakby tamte wszystkie: „Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi” (BT). Ale jest tu i taka rada: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni” i dalsze w tym pragmatycznym stylu. Nie myślcie, nie mówcie, nie piszcie o bliźnich w sposób, którego nie chcielibyście doświadczyć, słysząc, czytając o sobie samych. Reguła diamentowa:  nie czyń drugiemu...  
Polecam mocno lekturę: książeczkę ks. Grzegorza Strzelczyka pod tytułem „Kościół. Niełatwa miłość”. Reklamowałem tego teologa, duszpasterza też znakomitego publikacje poprzednie, zawsze odważne, nigdy nie pochlebne na siłę, tu następna podobna (WAM, okładka Agaty Hanuszkiewicz śliczna). Rzecz opracowana na podstawie rekolekcji, o niełatwości eklezjalnej miłości oczywiście mowa nie tylko zatem. Na odwrocie okładki jednak między innymi słowa ją objaśniające „Ze wszystkich miłości ta jest chyba najtrudniejsza”. I dalej tak: „Kościół jest jak potężne drzewo, w którego koronie każdy może się schronić i posilić. Tam , gdzie są owoce, są jednak i czarne ptaszyska, zawzięcie wydziobujące to, co próbuje wyrosnąć. To grzechy świeckich i duchownych.” Jest to poza tym jakby trochę podręczniczek wiedzy o Kościele, o jego strukturze również. Rozdzialik jeden ma tytuł: „Skąd wiem, że mój biskup nie jest heretykiem”. Przede wszystkim ludzie pytają o prawowierność samego biskupa Rzymu i otrzymują odpowiedzi obecnie zgoła różne. Nastały czasy nowe i może dobrze, że nadeszły, ponieważ dyskusja taka wielka była nawet konieczna.

10:37, jan.turnau
Link Komentarze (70) »
Czy na pewno musi?

Wpis na sobotę 23 lutego 2019 r.

List do Hebrajczyków 11,6
„Przystępujący bowiem do Boga musi wierzyć , że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają” (BT). Doktryna nie w naftalinie, zrozumieliśmy po wiekach, że wystarczy coś na kształt wiary religijnej, wiara w wartości duchowe największe, tak, jakby w istocie w Jego istnienie, chociaż bez deklaracji słownych, a nawet z wręcz przeciwnymi. Liczą się czyny przede wszystkim i tyle. Aż tyle.

10:37, jan.turnau
Link Komentarze (2) »
piątek, 22 lutego 2019
Piotrowa Opoka twardnieje moralnie

Ewangelia Mateusza 16,13-19 
Dzisiaj w Kościele rzymskokatolickim dzień tamtejszej katedry św. Piotra, czytamy zatem słowa do Jezusa do niego: „Ty jesteś Piotr-Opoka [„czyli skała”, krótko „opoka” - różnie tłumaczy się grecką „Petrę”] i na tej opoce zbuduję Kościół mój i bramy piekielne go nie przemogą”. Choć bardzo się starają i odnoszą sukcesy, na szczęście zostało to zauważone i potępione najpokorniej - patrz wpis wczorajszy. PS. A ta świątynia rzymska renesansowa budowana była ze składek zbieranych potężnie z argumentacją handlową teologicznie wątpliwą w taki sposób swoisty, że sprowokowała wystąpienie Marcina Lutra, Reformację... Historia potoczyła się w on czas bardzo szybko.

20:34, jan.turnau
Link Komentarze (105) »
czwartek, 21 lutego 2019
Bóg rozpogodzony. Kara śmierci. Nowy pocałunek także historyczny

Księga Rodzaju 9,1-13
Teraz wypowiedź Boga pod znakiem tęczy. Najpierw, że wszelkie zwierzę ma się nas lękać, nam być poddane i przeznaczone nam wraz z roślinami zielonymi. Nie wolno nam tylko jeść mięsa z krwią życia. A krwi tej nie wolno przelewać, przez ludzi ma być przelana krew mordercy, bo człowiek jest stworzony na obraz Boga - czyli zabijać go nie wolno. Można jednak przez ludzi do tego upoważnionych: jak wyczytałem w Biblii gdzie indziej, chodzi o władze państwowe oraz tak zwanych mścicieli krwi, czyli najwyższych krewnych zabitego. Tak zatem kara śmierci oczywiście niewykluczona. Naszedł jednak Jan Paweł II, który nie wykluczył jej całkiem, choć już posłuchał wrażliwej moralnie myśli raczej świeckiej, potem papież Franciszek, który i tu zadziwił myślową odwagą. Na koniec zaś perykopy znów obietnica, że nigdy więcej potopu: Boże przymierze z całym stworzeniem wiekuiste: tęczowy łuk na obłokach.
A mój komentarz dnia taki oto. Papieski gest prośby o przebaczenie, pokory, szacunku, jakim było wczorajsze ucałowanie dłoni przedstawiciela ofiar, powinien przejść do historii papiestwa. Tak jak gest papieża Pawła VI, który 14 grudnia 1975 roku uklęknął i ucałował stopy przedstawiciela „schizmatyckiego” przecież patriarchy Konstantynopola. Historia wtedy też przyśpieszyła. Sprawa ekumeniczna, całkiem naturalnie inna, rozmiar, charakter winy papiestwa inny, czasy też inne, to było raczej dopiero na początku duchowej odnowy mojego Kościoła. Doszło jednak do tego, że Ojciec Święty, przed którym nawet inni biskupi padali pokornie plackiem, a i dzisiaj całuje się go w rękę, sam ukorzył się w ten sposób. I to przed reprezentantem organizacji, dotąd traktowanej przez polską hierarchię zgoła chłodno. To się teraz musi zmienić, choć Franciszek z Argentyny, nie z Polski. Czas robi swoje, Duch Święty też. Alleluja!

18:13, jan.turnau
Link Komentarze (70) »
środa, 20 lutego 2019
Bóg obiecuje poprawę. O poczuciu humoru oraz zmienności totalnej

Księga Rodzaju 8,6-13.20-22
Uratowany od śmierci w potopie Noe na znak wdzięczności składa Bogu ofiarę całopalną „Gdy Bóg poczuł miłą woń, rzekł do siebie: - Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości [czyli że na to już nie ma rady]. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem. Będą zatem istniały, jak długo trwać będzie ziemia: siew i żniwo, mróz i upał, lato i zima, dzień i noc” Można tutaj uśmiechnąć się znowu nad antropomorfizmami, podziwiać język poetycki stwierdzenia Bożego, że będzie tak zawsze (trochę inaczej śpiewał Okudżawa: „Dopóki ziemia kręci się ...”), wypomnieć Bogu, że dopuszcza jednak nadal różne tsunami, ale ja zakończę wpis inaczej. Zauważę może i trochę apologetycznie, że człowiek również kataklizmy powoduje w innym, poprawiającym naturę zapale.
PS. Jednak coś jeszcze. Cytat z książki kardynała filipińskiego Luisa Antonia Taglego, przetłumaczonej przez Krzysztofa Stopę dla krakowskiego WAM-u pod tytułem „Radość Ewangelii. Rozmowy o odnowie Kościoła” (rozmawiają Lorenzo i Gerolamo Fazzini). „Wreszcie teolog powinien mieć pewne poczucie humoru. Teolog lub teolożka powinni intensywnie pracować, ale nie myśleć, że ich uczona praca jest definitywnym słowem na ten temat. Teolog bez poczucia humoru wytwarza teologię suchą, pozbawioną życia. Poczucie humoru pozwala zawierzyć się Bogu.” Który ma też chyba cnotę takową.
Powinien ją mieć również cały Kościół, także ten nauczający, Jakiś „autodystans”, którego tyle u Franciszka. Zdawanie sobie sprawę z tego, iż panta rei, Wszystko się zmienia, obraz Boga, także, a jakże.

13:07, jan.turnau
Link Komentarze (44) »
wtorek, 19 lutego 2019
Bóg rozgniewany topi

Księga Rodzaju 6,5-8,7.1-5. 19
A jednak to może historyczna prawda, nawet ktoś mi mówił, że według jakiegoś architekta biblijne wymiary tamtej arki pasują rzeczywiście do tego zadania stoczniowego. I przecież naprawdę Bóg jest jak człowiek, którego stworzył przecież na swój obraz i podobieństwo, nic zatem dziwnego, że wpada w gniew...Żartuję, ale ten zabawny dzisiaj antropomorfizm mógł być przecież swoistą konwencją literacką, nie teologią naukową dzisiejszą.

14:33, jan.turnau
Link Komentarze (35) »
poniedziałek, 18 lutego 2019
A Kaina zabił...

Księga Rodzaju 4, 1-15.25
Była taka wieża Babel, a Kaina zabił... Zagadka pułapka mająca być sprawdzianem znajomości Biblii. Ciekawe, jaki jest rzeczywisty poziom owej wiedzy u młodego pokolenia. Oczywiste jest chyba, że niższy niż u starszego, co innego jednak znajomość narracji i jej dobre rozumienie. A to drugie łatwe nie jest. Mam wszakże nadzieję, że coraz więcej czytelników rozumie, iż to nie nowoczesne pisarstwo historyczne, nawet nie dawniejsze kronikarstwo. To przecież jakby beletrystyka, niemniej bardzo wielka. Owszem, zdarzyło się to kiedyś, tyle że nie jeden raz, ale milionów miliony. Motorem grzechów, zbrodni jest bowiem często zazdrość. O wszystko, co czyni bliźniego naszego w czymś lepszym od nas, o Boże błogosławieństwo, by rzec teologicznie.
Czytając tekst dokładnie, zapytamy może, kto właściwie mógł zabić Kaina po jego bratobójstwie: przecież nie było wtedy jeszcze innych ludzi. Potomkowie Seta? Małpolud jakowyś? Monogenizm zakwestionowany? Bo też pewnie nie głosił go faktycznie autor biblijny, nie był biblistycznym fundamentalistą. W każdym razie napisano, że Bóg grozi za taki czyn zemstą siedmiokrotną. Sobie zostawia bowiem ludzką zemstę ówczesną.

17:17, jan.turnau
Link Komentarze (22) »
niedziela, 17 lutego 2019
Szczęście sprawa nieprosta

Ewangelia Łukasza 6,17.20-26
Ta ewangelia wymienia tylko cztery z ośmiu błogosławieństw u Mateusza. Przede wszystkim tę o ubóstwie, bo bohaterami szczególnymi Łukasza są ludzie niemajętni, bogaczom natomiast biada. Stąd morał oczywisty, że sukces doraźny, szczęście takowe, nie ma znaczenia, bo naprawdę ważne jest to, co będzie później, jeszcze w tym życiu albo w tamtym. Cóż to jest ten stan radości zresztą? Bardzo to subiektywna sprawa, żebrak wesoły, a książę smutny (powieść Marka Twaina), poza tym jest radość chwilowa, gdy sytuacja się poprawia (całe dzieło o szczęściu Władysława Tatarkiewicza). W każdym razie trzeba wiedzieć, że w oryginale greckim mamy „makarioi” , czyli dosłownie „szczęśliwi”: błogosławieni to„eulogetoi” lub „eulogemenoi”. Skądinąd jednak to znaczenia słów w optyce religijnej podobne, jako że ten, co moralnie uczciwy, otrzymuje Boże błogosławieństwo.

09:14, jan.turnau
Link Komentarze (63) »
Niedole nasze przeróżne

Wpis na sobotę 16 lutego 2019

Księga Rodzaju 3,9-24
Opowieść o karach za ów grzech pierwszy, czyli ludzkich niedolach życiowych, ale najpierw o Bożej mowie do węża. Między niego a niewiastę wprowadzi Bóg nieprzyjaźń, pomiędzy ich potomstwo.
Proroctwo mesjańskie: z niewiasty wyjdzie ktoś bardzo potężny. „Ono ugodzi cię w głowę, a ty ugodzisz je w piętę”: ugodzenie szatana w głowę będzie oczywiście mocniejsze niż to jego w piętę. A pośród niedoli kobiecych także ta, że „do będziesz lgnęła, a on rządzić będzie tobą”. Proroctwo o patriarchacie też zostało spełnione, na szczęście nie na wieki wieków.

09:14, jan.turnau
Link Komentarze (7) »
piątek, 15 lutego 2019
Zaczęło się od Adama i Ewy

Księga Rodzaju 3,1- 8
Psalm 22,1b-2. 5-7
No i teraz o tak zwanym grzechu pierworodnym opowieść dalsza. Że namówił ich do tego wąż (z czasem utożsamiony z szatanem), zozumieli swój grzech już po fakcie, przy okazji dowiedzieli się, że nie chodzi się na golasa. Nie ma sensu naukowa polemika, że monogenizm jest wyobrażeniem fałszywym, bo ród ludzki nie pochodzi od jednej pary. Także oczywiście zdroworozsądkowa, że karą za tamten grzech będzie śmierć (to jeszcze w Rdz 2, 17). Owszem, to rodzaju ludzkiego odwieczny los, tego jednak też nie należy rozumieć literalnie. A psalm głosi nadzieję, że grzech szczerze wyznany bywa nam przebaczony zawsze.

11:15, jan.turnau
Link Komentarze (91) »
Cyryl, Metody i ich metody. Doktryna nie naftalina...Papież na luzie

Wpis na czwartek 14 lutego 2019 r.

Dzieje Apostolskie 13,46-49
Psalm 117, 1-2
Ewangelia Łukasza 10, 1-9
Dzisiaj lektura głównie nowotestamentalna. W moim Kościele wspomina się bowiem mnichów greckich, którzy w wieku IX nawracali na chrześcijaństwo południowych Słowian. Dobrano teksty biblijne pasujące do tego tematu ewangelizacyjnego. Nasuwa się od razu pytanie o metody, które stosowali: czy czynili to „mocą samej prawdy” (Sobór Watykański II, „Dignitatis humanae” 1). Historyk ze mnie kiepski, ale chyba jak na tamte czasy były bardzo zgodne z Ewangelią. Mam jednak też inny problem, bardziej teoretyczny. Miał go papież Franciszek, gdy podpisywał wspólną deklarację z wielkim imamem egipskiego uniwersytetu Al-Azhar, Ahmedem al-Ayeb, autorytetem islamu ogromnym. Radził się teologów rzymskokatolickich, także „teologa domu papieskiego”, dominikanina Wojciecha Giertycha (stryja polityka Romana). Czy ortodoksyjne jest we wspólnej deklaracji zdanie: „Pluralizm i różnorodność religii, tak jak koloru skóry, płci, rasy i języka są chciane przez Boga w Jego mądrości, przez którą stworzył człowieka”? Franciszek opowiedział dziennikarzowi w samolocie, że się namyślał, ale doszedł do wniosku, że jest to zdanie zaczerpnięte z Soboru! Według mnie w sensie szerokim, nie ścisłym. Można tak interpretować paragraf 2 „Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich”. Bo też Franciszek tłumaczył bardzo jak na papieża odważnie, powołując się na jakichś historyków, że aby ten sobór zakorzenił się w Kościele, potrzeba 100 lat. Żeby rozwijać jego myśli. Albowiem to też jest Franciszkowe powiedzenie, że doktryna nie naftalina czy też że ona w zamrażalce nie jest. Wielość religii (także tych prasłowiańskich) jest przez Boga zamierzona, owszem. Zaplanowałby tak wielkie w czasie i w przestrzeni błędnowierstwo? Myślę sobie, że stworzył świat w ciągłym ruchu także myślowym, teologicznym. Jedyną drogą do Boga jest Jezus w tym sensie, że jest jakoś najlepszą, co jednak nie znaczy, że inne religie są całkiem błędne. Niech ludzie wierzący religijnie uczą się od siebie nawzajem, niech poza tym zostanie uprawniona jakaś różnorodność w wyrażaniu jednej Prawdy. Do końca świata chyba się jakoś dogadamy. Polecam „w tym temacie” artykuł Piotra Sikory w „Tygodniku Powszechnym”. Jest tam także myśl bardo ważna, przypomnienie, że Bóg nieskończenie przekracza możliwości naszej percepcji. Różni ludzie i różne wspólnoty postrzegają Boga w różnych perspektywach, które są otwarte na rozwój i dojrzewanie. Otóż to!
Co zaś do Franciszka, to dopiszę jeszcze taką refleksję. Nie jest on wzorem dyplomaty, czyli nie liczy się z każdym słowem. Ani nie jest wzorem wielkiego kościelnego dostojnika, który bardzo się troszczy o to, żeby nie wyglądało, że kwestionuje doktrynalną tradycję. Papież ten czuje się duchowym przewodnikiem, wciąż myśli o tym, by jednych zbliżać do Kościoła, do Boga przede wszystkim, a innych nie oddalać. Ludzi, których słowna precyzja gadek na temat Boga guzik obchodzi. A że jest zawsze na psychicznym luzie, czasem nadmiernym, więc zdarzają mu się wpadki. Na przykład ta niedawna chyba jednak wpadka, gdy ujawnił słowa JPII do BXVI na temat zapewne pedofilii: że zwyciężyła druga strona. Czyli uległ watykańskim współpracownikom kochającym zamiatać pod dywan.

11:14, jan.turnau
Link Komentarze (13) »
środa, 13 lutego 2019
Korona stworzenia ma jednak problemy

Księga Rodzaju 2,4b-9.15-17
A dzisiaj mamy inny obraz stworzenia człowieka, innego autorstwa: Biblia jest taką swoistą składanką. Mamy tu już zatem opowieść o tak zwanym grzechu pierworodnym. Otóż zwierzęta zwykłe nie mają raczej w sobie czegoś, co nazywamy sumieniem (może tylko jakby zalążkowo). Ewolucja doprowadziła do tego, że zaistniał homo sapiens, którego mądrość polega na tym, że rozumie różnicę między dobrem i złem. Punkt ewolucji fundamentalny, rewolucja niemal! Silniejszy umysłowo ma na (w) głowie więcej.

16:16, jan.turnau
Link Komentarze (50) »
Archiwum