Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
poniedziałek, 15 stycznia 2007
Nowina niesmutna

Ewangelia 2, 18-22

Sprawa postów: liberał Jezus i rygoryści-uczniowie Jana Chrzciciela razem z faryzeuszami. Przesłanie Jezusa jest takie, że trzeba się weselić, póki On jest. A On jest z nami na wieki wieków. Post (prawdziwy: mniej obżarstwa) jest potrzebny, ale jeszcze bardziej radość z wesołej nowiny, która nie umarła na krzyżu.

14:40, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
niedziela, 14 stycznia 2007
Więcej wina

Ewangelia Jana 2, 1-12

Cud w Kanie Galilejskiej: rozmnożenie wina. Nie trzeba powtarzać, że alkohol nie szkodzi, nawet pomaga, gdy nie odbiera rozumu. W tamtych czasach i miejscach to był odpowiednik herbaty czy kawy; na szczęście tymi napojami nie można się upić.

A sens tej opowieści ewangelijnej? Jezus po prostu chciał, by ludzie weselili się. Czemu opierał się początkowo prośbie Matki? Jego „godzina" o której powiedział, że jeszcze nie nadeszła, to było Jego ujawnienie się jako kogoś z misją absolutnie specjalną, a do tego nie spieszył się, bo przewidywał, jak to się skończy. Taka egzegeza tej Jego odpowiedzi Marii jest jedną z możliwych (tłumaczenia też różne) - ale mnie wydaje się najsłuszniejsza.

10:31, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
Kto grzesznikiem?

Sobota 13 stycznia 2007

Ewangelia Marka 2, 17

„Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników".

W tym rzecz, że owi sprawiedliwi uważają się za takowych, ale w swojej pysze gorsi są od różnych „niesprawiedliwych". Czyli takich, co w tej czy innej sprawie, seksualnej czy politycznej, odbiegają od moralnego wzorca, ale mają świadomość grzechu. W każdej epoce, w każdej społeczności mamy takie dwa rodzaje postaw. Nie można oceniać ludzi według szablonu.

10:29, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
piątek, 12 stycznia 2007
Co powiemy?

Psalm 78

„To, cośmy usłyszeli i poznali, i co nam opowiedzieli nasi ojcowie, opowiemy przyszłemu pokoleniu, chwałę Pana i Jego potęgę"

Co opowiem moim wnukom o Kościele w czasie dzisiejszym, dawniejszym? O Kościele katolickim w Polsce przed wojną, w powojennej niewoli i w wolnej Rzeczypospolitej? Co opowiem o sprawach arcybiskupów Paetza i Wielgusa? Dziś „Rzeczpospolita" doniosła, że ksiądz Tomasz Węcławski zrezygnuje z funkcji kapłańskiej być może na znak protestu przeciwko (nie) załatwieniu sprawy tego pierwszego hierarchy. Nie zostało jasno powiedziane, czemu go „zdjęto", a ks. Węcławski, pierwsza przyczyna tego „zdjęcia", był przez nowego metropolitę traktowany jako wtrącający się w cudze sprawy. Co jeszcze stanie się w drugiej sprawie? O wiele za mało biskupich „mea culpa" nad Wisłą i Wartą.

15:49, jan.turnau
Link Komentarze (9) »
czwartek, 11 stycznia 2007
Nadzieja wbrew nadziei

List do Hebrajczyków 3, 14

„Jesteśmy bowiem uczestnikami Chrystusa, jeśli pierwotną nadzieję do końca zachowamy silną".

Jak napisałem we wtorek, to nie jest list pióra samego Pawła, niemniej chyba jego (anonimowego) ucznia. Sam Paweł podał nam za przykład Abrahama, który miał „nadzieję wbrew nadziei" (List do Rzymian 4, 18). Wspaniały przykład - ale co robić, by nie mieć czasem ataków rozpaczy?

14:25, jan.turnau
Link Komentarze (7) »
środa, 10 stycznia 2007
Modlił się

Ewangelia Marka 1,35

„Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił".

Szczęśliwi ci, co czują potrzebę modlitwy i umieją się modlić. „Panie, naucz nas się modlić" - prosili Go uczniowie (Łukasz 11,1): wtedy powiedział im, żeby mówili „Ojcze nasz..." Ale to może być czynność religijnie bezmyślna, bo myśl ucieka jak zając? Może - ale starajmy się jednak pomyśleć choćby troszeczkę o tym, co najważniejsze. Może się uda.

19:11, jan.turnau
Link Komentarze (11) »
wtorek, 09 stycznia 2007
Czym jest człowiek...

List do Hebrajczyków 2,6-8

„Nie aniołom Bóg poddał przyszły świat, o którym mówimy. Ktoś to kiedyś stwierdził uroczyście, mówiąc: »Czym jest człowiek, że pamiętasz o nim, albo syn człowieczy, że się troszczysz o niego; mało co mniejszym uczyniłeś go od aniołów, chwałą i czcią uwieńczyłeś go. Wszystko poddałeś pod nogi jego.«"

Autor (nie św. Paweł, pewnie jakiś jego uczeń) cytuje tu Psalm 8 w przekładzie Septuaginty, odnosząc jego słowa do Chrystusa. Psalmista jednak miał na myśli „syna człowieczego" w ogóle. Dola człowiecza... Myślę sobie różnie: często czuję Bożą pamięć o mnie, czasem jednak jęczę. Jedno jest dla mnie pewne: inni mają prawo jęczeć o wiele mocniej i częściej; pewnie mogą żałować, że nie mają rajskiego życia aniołów.

19:22, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 08 stycznia 2007
Porzucili wszystko

Ewangelia Marka 1, 16-20

„Przechodząc brzegiem Jeziora Galilejskiego ujrzał Szymona i brata Szymonowego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jeziorze - byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: - Pójdźcie za mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc nieco dalej ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego Zebedeusza razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim".

Zostawili ojca... co on sobie myślał: temat na apokryf. Czy martwił się, co będzie dalej z synami, czy rozumiał, co (Kogo) wybrali? Nie chodziło chyba nawet o „środki utrzymania", bo Zebedeusz był dość zamożny (miał przedsiębiorstwo z najemnikami); choć pewnie nie wiedział, że Maria z Magdali i inne kobiety będą wspomagały Jezusa i apostołów finansowo (Łukasz 8, 2-3). Czy widział już w Jezusie z Nazaretu Mesjasza, czy raczej jakiegoś „nawiedzonego"? A co sobie myślały rodziny Szymona Piotra (żonatego) i Andrzeja? Są powołania niebywałe.

19:56, jan.turnau
Link Komentarze (10) »
niedziela, 07 stycznia 2007
Chrzest

7 stycznia 2007

Ewangelia Łukasza 3, 21

„Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie".

Święto Chrztu Pańskiego. Jezus kazał się ochrzcić, choć nie miał nic na sumieniu, także tej skazy moralnej, zwanej grzechem pierworodnym, z jaką przychodzimy na świat. Zatem I my jesteśmy chrzczeni, w większości Kościołów (poza tzw. ewangelikalnymi: baptystami, zielonoświątkowcami) w wieku niemowlęcym. Pewien Czytelnik poprosił mnie, bym napisał coś na to religijne wydarzenie jego półrocznemu bratankowi: coś, co przeczyta, gdy podrośnie. Wymyśliliśmy z żoną taki tekścik:
Kochany Krzysiu,
dziś Twój chrzest. Na prośbę Rodziców i Chrzestnych ksiądz udzieli Ci dziś tego sakramentu. To znaczy, że jesteś odtąd chrześcijaninem, czyli możesz być zawsze z Chrystusem. Niedługo Ty sam będziesz mógł odpowiadać codziennie Jezusowi na pytanie: - Czy chcesz być ze mną?
Życzymy Ci najlepszych odpowiedzi na to pytanie.
Biruta i Jan Turnau

13:47, jan.turnau
Link Komentarze (15) »
sobota, 06 stycznia 2007
Midrasz o magach?

6 stycznia 2007

Ewangelia Mateusza 2, 1-12

Dziś uroczystość Objawienia Pańskiego, czyli Epifanii. Raczej nie Trzech Króli, bo na pewno nie byli królami, a że było ich akurat trzech, to też tylko przypuszczenie.

Nie przytaczam opowieści o mędrcach-magach ze Wschodu, bo jest to ewangelijna opowieść chyba z grubsza znana. Tych, co jej nie pamiętają, odsyłam od dzisiejszej „Gazety Turystycznej", gdzie ją cytuję - wraz z komentarzem.

Zastanawiam się tam przede wszystkim nad tym, czy jest to opowieść o fakcie historycznym, czy raczej tzw. midrasz, czyli rodzaj beletrystyki teologicznej. Teologicznej właśnie - bo zawierającej przesłanie religijne tchnące uniwersalizmem. Ewangelia Mateusza powiada, że wieścią mędrców o nowonarodzonym królu żydowskim przestraszył się nie tylko Herod, ale i „cała Jerozolima z nim". Oczywiście nie cała w sensie ilościowym, tylko jakościowym: elita religijno-polityczna. To aluzja do tego, co wydarzyło się trzydzieści parę lat później, kiedy to taka elita wraz z władzą rzymską skazała na śmierć Jezusa. Poganie przyjmują Tego, którego Żydzi odrzucili. Mówiąc precyzyjniej, przyjmuje Chrystusa jakaś reprezentacja pogan, odrzuca jakaś reprezentacja Żydów.

W Dziejach Apostolskich i listach Pawłowych otwarcie na pozażydowski świat jest pełne, w Ewangeliach pełne tylko w tej cudownej (w podwójnym sensie) przypowieści.

PS. A relikwie Mędrców w katedrze kolońskiej? To sprawa taka, jaka z wieloma relikwiami...

21:07, jan.turnau
Link Komentarze (2) »
piątek, 05 stycznia 2007
Nic dobrego stamtąd

Ewangelia Jana 1, 46


”Czy może być coś dobrego z Nazaretu?”


Zadał to pytanie Natanael (Bartłomiej), gdy mu Filip powiedział, że Mesjasz jest z tej galilejskiej mieściny. Pytanie jest niemal potoczne: czy może być coś dobrego od tamtych...
Ale wracam jeszcze do tekstu wczorajszego.
Ewangelia Jana 1, 38-39
„Oni [dwaj uczniowie] powiedzieli do Niego: - Rabbi - to znaczy: Nauczycielu - gdzie mieszkasz? Odpowiedział im: - Chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u niego".
Co to było za mieszkanie? Trudno powiedzieć. Kiedy indziej - u Mateusza i Łukasza - jest bolesne wyznanie Jezusa, że „lisy mają nory, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć" (Mt 8,20, Łk 9,58).

Przypomina mi się piękny wiersz ks. Pasierba:
„A gdyby Jezus nie zginął na krzyżu
gdyby zestarzał się
chodząc z Galilei do Judei
na opuchniętych nogach
z coraz bardziej bolejącym krzyżem
nie fascynując znudzonych już dawno słuchaczy
nie znajdując wiary na ziemi
zbawiając nas
przez kilkadziesiąt lat
swoim śmiertelnym zmęczeniem".

15:14, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
czwartek, 04 stycznia 2007
Opoka

Ewangelia Jana 1,42


„A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: »Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas« (to znaczy: Piotr)."


To tłumaczenie Biblii Tysiąclecia: np. Biblia Poznańska ma zamiast Piotra opokę. Skąd taka rozbieżność? Stąd, że są dwa terminy aramejskie : ”Kefa” i ”Kefas”, oraz greckie - ”Petra” i ”Petros” . Te drugie nie oznaczają opoki ani skały, tylko pochodne imię męskie. Mówiąc żartem, Jezus tworząc to imię, nie wziął pod uwagę kłopotu, który mają Polacy tłumacząc Ewangelie (też  Mateusza 16, 18). Był pomysł, by zrezygnować z ”Piotra” na rzecz dosłownego ”Skałosza”, ocalając w ten sposób grę słów  - ale się nie przyjął.


To ciekawostka biblijna, a ja kiedyś wymyśliłem taki wierszyk o Piotrowej (czyli papieskiej) (nie)doli:
Piotrze tyś jest opoka
Fundament szeroki jak Kościół
Piotrze tyś jest jednością
Musisz spoczywać z Jakubem
Musisz iść naprzód za Pawłem
Tyś jest tożsamość i zmiana
Każdemu wolno być sobą
W Kościele jest miejsce dla wszystkich
Także dla ciebie jest Piotrze
Między kowadłem i młotem
Opoko twarda jak wiara

15:48, jan.turnau
Link Komentarze (5) »
środa, 03 stycznia 2007
Baranek, owce...

Ewangelia Jana 1,29

„Nazajutrz zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: - Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata".

Biblia Jerozolimska, miłościwie nam udostępniona po polsku przez Pallottinum, komentuje: „Baranek Boży - jeden z większych symboli Janowej chrystologii (por. Apokalipsa 5, 6.12 itd.) łączy w jednej rzeczywistości obraz Sługi z Księgi Izajasza 53, który to sługa bierze na siebie grzech ludzi i ofiaruje się jako baranek przebłagalny (Księga Kapłańska 14), oraz ryt baranka paschalnego (Księga Wyjścia 12, 1 i następne; por. Ewangelia Jana 19,36) - symbol odkupienia Izraela".

A mój komentarz? Zatem Jezus jest nie tylko pasterzem, jak mówi ta sama Ewangelia w rozdziale 10, ale zarazem sam jest barankiem. Inaczej mówiąc, jest pasterzem wyjątkowej łagodności i pokory. Jacy są Jego przedstawiciele, pasący swoje owieczki dzisiaj? No cóż - różni...

Sporo książek biblistycznych w księgarniach (odnotowuję z opóźnieniem, więc mogły tymczasem „wybyć", ale grunt, że je u nas wydano).

Wydrukowaliśmy w końcu tamtego roku w „Arce Noego" esej Ryszarda Przybylskiego „Pewność niepewności" - przepiękną opowieść o wędrówce dwóch uczniów do Emaus. Zaraz potem ukazała się ona w książce wydawnictwa Sic! wraz z trzema innymi esejami pod wspólnym tytułem „Ogrom zła i odrobina dobra".

Tomasz Halik jest bliski Polsce, bo Czech i to bardzo u nas znany, niemniej trzeba go tłumaczyć. Andrzej Babuchowski przełożył jego tom kazań na (niektóre) niedziele i święta pt. „Zacheuszu". Gdy się pamięta, że jest to duchowny porównywalny z ks. Tischnerem, sięgnie się chętnie po tę książkę Wydawnictwa WAM. I przeczyta tam np. komentarz do słów Ewangelii Łukasza czytanych 1 stycznia w uroczystość świętej Bożej Rodzicielski Maryi: „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu". Halik powiada m.in. tak: „Jeśli we współczesnej myśli coś w przybliżeniu odpowiada biblijnemu obrazowi serca (...), jest to najprawdopodobniej podświadomość, o której mówi psychologia głębi". Widać tu w księdzu psychologa, którym jest zawodowo.

Teolog Aleksander Gomola przetłumaczył dla wydawnictwa eSPe książkę biblisty amerykańskiego Johna L. McLaughlina, która po polsku nazywa się „Syn marnotrawny czy rozrzutny ojciec. Najpiękniejsze przypowieści Jezusa w interpretacji znanego biblisty". Walor tych komentarzy polega moim zdaniem przede wszystkim na tym, że informują o nieznanych powszechnie realiach biblijnych, pozwalających lepiej zrozumieć sedno owych przypowieści czy powiedzeń Jezusa. Np. polecenia, by nadstawiać drugi policzek (Mateusz 5, 39). Według autora nie była to wcale zachęta, żeby biernie oddawać się przemocy. Co to było? Poczytajmy! Dużo ciekawych myśli, nie wiem, czy zawsze słusznych, ale to już inna sprawa.

03:40, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
wtorek, 02 stycznia 2007
Rzemyk

„(...) któremu ja nie jestem godzien odwiązywać rzemyka u Jego sandała".

Ten rzemyk przeszedł do historii chrześcijaństwa, bo znalazł się w wypowiedzi, która stała się znakiem pokory. Jan Chrzciciel, który to powiedział, mógłby być nazwany świętym Janem od Pokory. Dał przykład wszystkim ludziom, także mnie, szczególnie mnie, bo obrałem go sobie za patrona. O ile go naśladuję?

12:14, jan.turnau
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 01 stycznia 2007
Obrzezany

Ewangelia Łukasza 2,21

„Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki".

Tak, Jezus należał do Narodu Wybranego w całej pełni swego człowieczeństwa, także poprzez ten znak na ciele. Kiedyś Kościół rzymskokatolicki miał nawet dzisiaj święto Obrzezania Pańskiego, dotąd ma je Cerkiew prawosławna. Tak, Jezus był Żydem - oczywistość kwestionowana, na szczęście coraz ciszej -  przez nieuleczalnych antysemitów.

15:27, jan.turnau
Link Komentarze (14) »
niedziela, 31 grudnia 2006
Dojrzewanie

Ewangelia Łukasza 2, 41-52

Opowieść o wspólnej podróży Marii, Józefa i dwunastoletniego już Jezusa do Jerozolimy, przeznaczona na dzisiejszą niedzielę Świętej Rodziny. Rodzina na pewno była święta, acz zdarzyło się nieporozumienie. Jezus nie uzgodnił z rodzicami swojego pozostania w mieście: nie widzieli, że dyskutuje w Świątyni z „uczonymi w Piśmie". Na ich wyrzut, że go szukali zdenerwowani, odpowiedział: „Czemuście mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?"

Można zastanawiać się, czy Jezus nie był trochę winien, bo mógł powiedzieć, że zostaje. Można Go trochę usprawiedliwiać na przykład tak, że przecież w ogóle już był samodzielny, chodził własnymi drogami: rodzice uszli dzień drogi, zanim spostrzegli się, że Go nie ma wśród pątników, czyli uważali za oczywiste, że nie chodzi wszędzie z nimi. Ale sam Ewangelista jakby rozumie, że Jezus mógł postąpić lepiej (pewnie zapomniał ich uprzedzić, że jeszcze nie wraca), jeśli pisze dalej, że potem „był im poddany". Najważniejsze jest jednak samo przesłanie Ewangelii: oto między misją Jezusa a Jego życiem rodzinnym jest jakieś przeciwieństwo, w którym misja jest ważniejsza. A Maria i Józef dopiero powoli dojrzewali do zrozumienia, że to całkiem niezwyczajny chłopiec: bo wtedy jeszcze ”nie zrozumieli tego, co im powiedział" - czytamy w Ewangelii.

Oni dojrzewali i On dojrzewał: ”Jezus czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi” (bardzo podobna informacja jest wcześniej - Łk 2,40). W mądrości - bo przecież nie miał od razu pełnej świadomości swego ponadludzkiego powołania.

00:23, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
piątek, 29 grudnia 2006
Wyzwolenie Jerozolimy

30 grudnia 2006

Ewangelia Łukasza 2, 36-40

W Świątyni Maria i Józef spotkali też prorokinię Annę (to po hebrajsku łaska), która potem „sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy". Nie wyzwolił w tym sensie, w którym tego oczekiwali; wiemy, co było dalej.

18:36, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
Znak sprzeciwu

Ewangelia Łukasza 2, 22-35

Łukasz odnotowuje wizytę Świętej Rodziny w Świątyni, rytualne ofiarowanie tam Syna. I wtedy prorok Symeon (Szymon) przepowiedział: „Oto ten przeznaczony jest na upadek i powstanie wielu w Izraelu i na znak któremu sprzeciwiać się będą".

Znak sprzeciwu - temat rekolekcji kardynała Karola Wojtyły dla Kurii Rzymskiej, wygłaszanych niedługo przed konklawe. Chrześcijanin ma być wzorem Chrystusa znakiem sprzeciwu. Ale to może znaczyć tak czysty protest moralny, oburzenie naprawdę święte, jak i na przykład gorszenie się tym, że ktoś pyta, co jest w teczce biskupa. Mówiąc inaczej, chrześcijanin, katolik musi tyle wymagać od swego Kościoła, ile od świata. A nawet więcej od Kościoła, bo on ma być dla świata sprzeciwem, ale przede wszystkim przez własny dobry przykład.

18:30, jan.turnau
Link Komentarze (9) »
czwartek, 28 grudnia 2006
Dzieciobójstwo

Ewangelia Mateusza 2, 13-18

”Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: - Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: „Z Egiptu wezwałem Syna mego". Wtedy Herod, widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma".

Dziś święto owych niemowląt zwanych młodziankami. Im ktoś młodszy, tym zabójstwo wydaje się straszniejsze. Rozumowanie jest takie, że im kto młodszy, tym większej opieki wymaga. Dlatego aborcja jawi się niektórym tak groźnie i choć poświęcenie się matki dla nienarodzonego nie może być oczywiście nakazane prawem, bo to heroizm - ale heroizm właśnie w imię idei spolegliwego opiekuna.

Ale z tego, co napisałem, nie wynika, że popieram okropne pomysły ministra Giertycha i inne szaleństwa w tym stylu.

14:27, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
Jan drugi

27 grudnia 2006

Ewangelia Jana 20, 2-8

”Pierwszego dnia po szabacie Maria Magdalena pobiegła i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, rzekła do nich: - Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.”


Watykańska władza liturgiczno-biblijna przeznacza na dzisiaj fragment Ewangelii przypisywanej apostołowi Janowi, w której występuje jako „drugi uczeń" ktoś, kogo tradycja uważa też za tego Jana. W jednym zdaniu powiedziałem o dwóch wątpliwościach: ale taka już jest współczesna biblistyka, dzieląca na czworo włos dawniejszej pewności. Nie całkiem pewne jest też autorstwo Janowe trzech listów i Apokalipsy, nie wiadomo na pewno nawet, czy wymieniony parę razy w czwartej Ewangelii „uczeń, którego Jezus miłował" (13, 23; 19, 26; 20, 2; 21, 7.20-24) to święty dzisiejszy, ale ja myślę, że tak: po prostu autor nie lubił się chwalić. A było czym: Jezus miał do niego uczucia ojcowskie, o czym świadczy przytulenie go podczas ostatniej wieczerzy (zakładam, że ów uczeń to Jan) oraz oddanie mu pod opiekę Marii jako jej synowi pod krzyżem. Owszem, ten stosunek ojcowski jest przez obsesjonatów interpretowany seksualnie, ale na takie coś nie ma rady.

Co nie znaczy, że przedtem Jan nie miał ambicji i to niezbyt pięknych: według Mateusza jego matka a według Marka on sam z bratem Jakubem proszą o poczesne miejsce w królestwie niebieskim, co słusznie oburzyło pozostałych uczniów. Niemniej obu braci Jezus wyróżniał wyraźnie, zabierając tylko ich i Piotra na górę, gdzie się przemienił, czy do ogrodu oliwnego, gdzie przeżył wizję męki. Szymon Piotr z bratem Andrzejem i synowie Zebedeusza to czteroosobowe grono szczególnie wybranych, gdzie Jan jest jakby na drugim miejscu.

Był apostołem być może bardziej wykształconym niż choćby Piotr: Marek wspomina, że łowił ryby wraz z najemnikami (3, 17), czyli może był „bogaty z domu", więc z większymi możliwościami pracy umysłowej. Oczywiście takie ”może” nie jest pewnością, faktem jest jednak, że przypisywane Janowi teksty zawierają teologię szczególną, gdzie zbawienie jest nie tyle oczyszczeniem z grzechu, ile „przebóstwieniem": termin ukuty na podstawie pism Janowych przez pisarzy wschodnich, którzy zwą go Teologiem.

14:24, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 grudnia 2006
Szczepan i inni

Ewangelia Mateusza 10, 17-22

”Jezus powiedział do swoich Apostołów: - Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić. Gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony".

Dziś świętego Szczepana (Stefana: Wujek spolszczył i zostało takie odróżnienie owego diakona od króla węgierskiego; a Szaweł to Saul!). Radość betlejemska zaraz skontrapunktowana męczeństwem. Jego opis do czytania dzisiaj w Dziejach Apostolskich 6, a w Ewangelii o męczeństwie innych.

Także tych maltretowanych przez „bezpieczników". Mamy Boże Narodzenie z wierzchołkiem lustracji kościelnej: sprawa biskupa Wielgusa... Nie byłoby jej, gdyby zrezygnowano z awansowania tylko już wcześniej awansowanych: czemu nie mianowano na stolicę warszawską jakiegoś duchownego jeszcze nie „fioletowego"? Owszem, taki „nuworysz" nie miałby biskupiego doświadczenia administracyjnego, ale miałby zapał młodości i cenny brak rutyny. Oczywiście nie każdy ksiądz nadaje się na biskupa, ale ilu jest świetnych duszpasterzy poza grupą episkopalną? A taki czterdziestolatek byłby czysty „teczkowo".

W Ewangelii mowa o tych niezłomnych i bardzo roztropnych, co się nie załamali czy tylko nie wygadali niechcący, myśląc, że rozmówca po prostu rozmawia, a nie przesłuchuje. Duch jednak wieje, kędy chce i kiedy chce, często nie wiadomo, czemu spóźnił się z zawianiem.

„Fajka" pyta, czemu Bóg nie stworzył samych idealnych: czy ja wiem? Jednego jestem pewien: Boży eksperyment z „homo sapiens" dałby dobry wynik tylko wtedy, gdyby cena wolnej woli nie była za wielka, gdyby nadużywający jej nie lądowali w piekle na wieki wieków. Gdyby nadzieja powszechnego zbawienia, głoszona cudownie przez ks. Wacława Hryniewicza, nie była matką głupich. A chyba nie jest: dojrzewa do niej chrześcijaństwo (już dawniej prawosławni, dziś także protestanci, nie tylko „papiści"). Głosił ją kardynał Hans Urs von Bathasar, coraz bliżsi są jej papieże: miłosierny JP II oraz B XVI,  który jako Ratzinger wymyślił dla niej ciekawe uzasadnienie. Jezus zbawił WSZYSTKICH!

14:30, jan.turnau
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 25 grudnia 2006
Ludzie dobrej woli?

Ewangelia Łukasza 2, 1-4


Opowieść tej Ewangelii o narodzeniu Jezusa kończy się słowami śpiewanymi przez „zastępy anielskie": „Chwała Bogu na wysokości, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie".


Przywykliśmy do tłumaczenia Wulgaty, która ma tu - a za nią Wujek - „ludzi dobrej woli". To brzmi pięknie, na pozór szeroko, obejmując wszystkich ludzi porządnych, uczciwych, ale formuła oryginalna jest w istocie bardziej uniwersalistyczna. Albowiem kto ma właściwie decydować o zakwalifikowaniu Kowalskiego do tych „pozytywnych"? Ludzie? Dziękuję - wiemy, jak to wygląda: przypisujemy dobrą wolę głównie sobie i tym, którzy nam odpowiadają poglądami czy zachowaniem. Kryterium niebezpiecznie subiektywne! Tylko Ten, co zna „serce i nerki człowieka", jego prawdziwe intencje, może wyrokować, kto dobry a kto zły. Brzmi formuła oryginału religijnie, ale jest bardzo szeroka, nie jest ekskluzywistyczna; jeśli tylko nie uważamy, że Bogu podobają się wyłącznie katolicy (i to nie wszyscy...).


Czytelnik przysłał mi taką kolędę.

Gdy przyszedł na świat Chrystus Pan
W ubóstwie, nie w szkarłatach,
To pierwsi u Betlejem bram
Stanęli władcy świata.
I każdy błagał: „Chryste, spraw,
bym szczęścia miał najwięcej !"
I każdy puszył się jak paw,
I berło trzymał w ręce.
A dalej stał służalców dwór
w krzykliwą masę zbity.
Żądali wszyscy złotych gór,
Skamleli o zaszczyty.
Czoło Jezusa okrył mrok,
Pan długo trwał w milczeniu.
A potem nagle zwrócił wzrok,
gdzie ktoś stał cicho w cieniu.
Polak to chyba jakiś był
z dalekiej bardzo strony,
bo go okrywał szary pył
i srodze był zmęczony.
Wezwał go Jezus i bez słów
przełamał kromkę chleba -
„To moje ciało. Jedz i mów
o troskach swych i biedach !"
A na to chłopak: „Jezu mój,
milionów spełń błaganie:
o łaskę Twoją, o dar Twój -
robotę wróć nam Panie !!!".
Otarł łzy Jezus i wzniósł dłoń
„Pochwalon, kogo boli!!!"
I błogosławił, otarł skroń
„łże elit" i „roboli"...
Gall Anonimus

12:42, jan.turnau
Link Komentarze (1) »
niedziela, 24 grudnia 2006
W góry

Ewangelia Łukasza 1, 39


„W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy" - czytamy w tekście przeznaczonym na IV niedzielę adwentu, która w tym roku zbiega się z Wigilią.


Czytałem dawniej i słyszałem w kościele to zdanie nie zastanawiając się, czemu była to podróż w góry! Ziemia Święta jest w ogóle krajem wielce górzystym: to coś na kształt naszego Podhala (odsyłam do mojej pisanki w „Gazecie Turystycznej"), a Judea sięga prawie 800 metrów.

Tak wysoko znajdują się tam Jerozolima, Betlejem i to „pewne miasto", czyli zapewne Ain Karim. Gdy też weźmiemy pod uwagę, że Maria szła być może nie przez Samarię, tylko doliną Jordanu, czyli podchodziła do owej miejscowości z depresji geologicznej, pokonując wysokość prawie tysiąca metrów, będziemy podziwiali jej poświęcenie. Przecież była w ciąży. Może już wtedy podróżowała z Józefem, jak potem do Betlejem; może jechała na osiołku, którego Józef prowadził (a nie sam się rozsiadł, a ona prowadziła, jak to bywało w tamtejszej obyczajowości) - w każdym razie odbyła podróż bardzo męczącą, by odwiedzić swoją krewną (ciotkę?) Elżbietę, która też spodziewała się niezwykłego syna.

04:08, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
sobota, 23 grudnia 2006
Jan pierwszy

Ewangelia Łukasza 1, 59-63


„Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: - Nie, lecz ma otrzymać imię Jan. Odrzekli jej: - Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię. Pytali się więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: - Jan będzie mu na imię".


Przypominam, że Zachariasz zaniemówił, bo nie chciał uwierzyć, że mimo starości jego i żony będzie miał syna. Zresztą nie tylko zaniemówił: także ogłuchł - dlatego pytali go znakami.


Myślę nad imieniem Jan. Trzeba wiedzieć, że jest ono w świecie hebrajskim właściwie tożsame z imieniem Jonasz: dlatego tak podpisuję w „GW" felietony, które nazywam głośnym myśleniem. Nic nie poradzę na to, że tak podpisuje się też niejaki Roman Kotliński, redaktor naczelny obrzydliwych „Faktów i Mitów", tygodnika niewiele sympatyczniejszego od „Nie". Nie wiem, czy nie poszedł w tym moim śladem, bo jako Jonasz występowałem już dawno temu i długo w „Gościu Niedzielnym" - w każdym razie nie idzie moim śladem uprawiając ordynarną propagandę antykościelną.


A imię Jan stało się w chrześcijaństwie niezmiernie popularne: najwięcej Janów wśród papieży oraz świętych (tylko Marii więcej w kalendarzu).

01:10, jan.turnau
Link Komentarze (5) »
piątek, 22 grudnia 2006
Magnificat

Ewangelia Łukasza 1,46-56


Dziś czytamy hymn wyśpiewany przez Marię z Nazaretu w domu jej krewnej Elżbiety; zwany jest on na chrześcijańskim Zachodzie „Magnificat", bo tak zaczyna się w tłumaczeniu łacińskim: „Magnificat anima mea Dominum" - „Wielbi dusza moja Pana".

Maria raduje się wielkim wyróżnieniem, które ją spotkało: „Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy, oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia". I dalej czytamy, że Bóg „okazał moc swego ramienia, rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich. Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych. Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił. Ujął się za swoim sługą Izraelem, pomny na swe miłosierdzie. Jak obiecał naszym ojcom, Abrahamowi i jego potomstwu na wieki."


Biblia Poznańska komentuje podając biblistyczną oczywistość, że „Magnificat nie jest stenograficznym zapisem słów Maryi, ale hymnem wdzięczności ułożonym później przez nieznanego autora. Magnificat to utwór poetycki. Zastosowano w nim budowę metryczną. Prawie w całości składa się ze zwrotów, określeń, słów zaczerpniętych ze Starego Testamentu." Ale „pomimo wyraźnego wpływu Psalmów i kantyku Anny, matki Samuela (1 Sm 2,1-10), utwór jest kompozycją oryginalną i samodzielną". Wyraża się w nim chrześcijańskie przekonanie, że Bóg jest po stronie biedaków, nie bogaczy. Oczywiście nie jest to rewolucyjność komunistyczna, co więcej, chodzi tu nie tyle o ekonomię, ile o etykę, o pokorę i pychę. Jest nadzieja Izraela, że Bóg odmieni jego los. Co też się stało, ale po dwóch tysiącach lat.

00:08, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
Archiwum