Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
sobota, 31 października 2015
Posiądź się niżej...

Ewangelia Łukasza 14,1.7-11
„Każdy, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.” Powiedział to Jezus, gdy zobaczył, jak podczas szabatowego posiłku starano się o miejsce poczesne. A widać coś podobnego wokół nas również dzisiaj. Najgorzej, że także w Kościele: tyle tu chęci zaznaczenia swojej wyższości. Te kościelne stroje z czasów feudalnych... Zmieniło się wiele, Franciszek robi, co może, ale hierarchizacja mojego Kościoła w sensie zaszczytu, nie służby, ciągle jest widoczna.
A dzisiaj na pamiątkę ogłoszenia 95 tez odnawiających Kościół przez Marcina Lutra tamtejsze Święto Reformacji. Każdej ludzkiej wspólnocie grozi wywyższanie się jego władz, w Kościołach ewangelickich ustrój kościelny to bardzo utrudnia, ale pokusa jest zawsze tam, gdzie jest człowiek.

09:04, jan.turnau
Link Komentarze (57) »
piątek, 30 października 2015
Wolałby być pod klątwą

List do Rzymian 9,1-5
„Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, potwierdza mi to moje sumienie w Duchu Świętym, że w sercu swoim odczuwam wielki smutek i nieprzerwany ból. Wolałbym bowiem sam być pod klątwą i odłączonym od Chrystusa dla zbawienia braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami. Są to Izraelici, do których należy przybrane synostwo i chwała, przymierze i nadanie prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała, który jest ponad wszystkim. Bóg błogosławiony na wieki. Amen.” (Biblia Tysiąclecia)
Paweł był żarliwy niezmiernie. Naprawdę przejmował się niewiarą w Chrystusa większości swojego ludu. I jakże daleko mu było do antyjudaizmu późniejszych pokoleń, choć dla niektórych (pamiętam, że na przykład dla sławnego konwertyty, karmelity Daniela Rufeisena) bywa symbolem zbyt radykalnego zerwania z tradycją żydowską.

12:19, jan.turnau
Link Komentarze (12) »
czwartek, 29 października 2015
Któż nas może potępić?

List do Rzymian 8,31b-34
„Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i nam wszystkiego nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciwko tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czyż Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej, zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i wstawia się za nami? (Biblia Tysiąclecia)
Trudny to tekst: Bóg, który zabija własnego Syna? Język Biblii chwilami wręcz odstrasza od chrześcijańskiej wiary. Paweł uważał za zrozumiałe, że są dwa plany. Boży, trudny do pojęcia, który dopuszcza ludzkie działania, choćby zbrodnicze, i ludzki, dający wspólne działanie żydowskiej i rzymskiej władzy przeciw prorokowi z Nazaretu. Ale dzisiejszy tekst skłonił mnie przede wszystkim do refleksji oczywiście optymistycznej. Paweł mówi tu coś tak bliskiego papieżowi Franciszkowi, jego upartemu zapewnianiu, że Bóg nie męczy się nigdy przebaczaniem, to tylko my za mało o nie prosimy. W pierwszej połowie ubiegłego wieku powstawało w Polsce przesłanie o Miłosierdziu, poparte przez papieża z tego kraju, jeszcze mocniej teraz przez biskupa Rzymu z antypodów. Ewangelia przestała być wreszcie nowiną piekielną.

23:05, jan.turnau
Link Komentarze (5) »
środa, 28 października 2015
Dzień wielu Judów oraz hobbystów pojednania: Joanna Brańska, Ludwik Wiśniewski

Ewangelia Łukasza 12,16
Dziś dzień apostołów Szymona i Judy Tadeusza, stąd werset z konieczności na temat obu Judów: syna Jakuba oraz Iskarioty, który został zdrajcą. Tego drugiego zwykło się w przekładach chrześcijańskich nazywać dla odróżnienia Judaszem (nie odwiodłem od tego kolegów w zespole EPP - vis maior...), choć nie ma do tego podstaw w oryginale, a są to dwa różne imiona: Judaszem naprawdę nazywający się występuje w Dziejach Apostolskich (5,37).
Tak się kiedyś złożyło, że wspominamy dziś poniekąd Judów wszystkich. Dzisiaj rocznica (już pięćdziesiąta) ogłoszenia soborowej deklaracji „Nostra aetate”, dokonującej przełomu w stosunkach z judaizmem: sesje na ten temat i nabożeństwa rozliczne. Przemówił oczywiście dzisiaj papież Franciszek, Episkopat Polski ogłosił list pasterski, a tam ważnych, choć ostrożnych stwierdzeń sporo. Przede wszystkim to mówione wielokrotnie, że antyjudaizm i antysemityzm (czyli nienawiść do Żydów religijna oraz „rasowa”) jest grzechem, a także inne, iż dialog z judaizmem nie może być tylko sprawą hobbystów. A tak jest ciągle u nas. Tymczasem zmarła Joanna Brańska, założycielka, spiritus movens Towarzystwa Przyjaźni Polska-Izrael, taka właśnie dzielna hobbystka. A wielu (raczej właśnie niewielu) Bogu dzięki żyje i robi, co może.
Także dominikanin Ludwik Wiśniewski, autor sławnego już powiedzenia, że ok. 50 procent duchowieństwa jest zarażone antysemityzmem. Otrzymuje ojciec Ludwik teraz liczne wyróżnienia, ostatnio od warszawskiego KIK-u. Napisało mi się o tym w wyborczej pl i w „papierowej” „GW”, ale że z wydania warszawskiego wypchnęły ten tekścik wybory, więc chwalę się nim tutaj.
Nagroda dla ojca Ludwika Wiśniewskiego
Felieton
Budowniczy łamiących się mostów
Jan Turnau
Dominikanin ks. Ludwik Wiśniewski otrzymał w sobotę coroczną nagrodę warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej „PONTIFICI”. Zgodnie ze znaczeniem łacińskiego słowa „pontifex” przyznawana jest za budowanie duchowych mostów. Sztuka to inżynieryjna niełatwa.
Laudację wygłosił Aleksander Hall. Był jednym z duchowych podopiecznych ojca Ludwika, wie, jak umie łączyć ludzi znakomity duszpasterz akademicki. W tamtych czasach gromadził młodych wierzących, poszukujących Boga, agnostyków, ateistów, był otwarty wobec wszystkich. Angażował się głęboko w działalność opozycji demokratycznej, nie czyniąc żadnej różnicy między rozmaitym jej środowiskami, a był przecież ROPCiO, KPN, KOR... Nikomu poglądów politycznych nie narzucał, zawsze był kapłanem, nie politykiem. Nadeszła jednak wolność, ojciec Ludwik ocenia stan Kościoła w Polsce. Spotyka się ze zrozumieniem w Kościele i poza nim, ale też z brutalnymi atakami pochodzącym z wewnątrz Kościoła i z kręgu publicystów katolickich na ogół identyfikujących się z projektem IV Rzeczypospolitej. Budowniczy mostów staje się stroną sporu. A przecież chce dalej owe mosty budować. Wypowiada sądy ostre, ale zwykle dobrze udokumentowane. Kocha Kościół i czuje się za niego odpowiedzialny, dlatego boli go, gdy z wnętrza Kościoła słychać głosy zaogniające podziały narodowej wspólnoty.
Laureat odpowiedział w tomie dramatycznym. Użył wręcz słowa „klęska”. Spotyka się z krytyką swojej osoby bardzo bolesną. Jego wychowankowie nie chcą spokojnie rozmawiać. Przyznanie się do lektury „Tygodnika Powszechnego” wywołuje oburzenie. We Wrocławiu jest duże, stuosobowe środowisko, które umie dyskutować różniąc się poglądami i szanując się wzajemnie, niemniej to raczej wyjątek.
Rozpaczliwy apel o dialog zakończył wyznanie duszpasterza. Potem były oklaski bardzo długie i serdeczne.

A teraz komentarz wzruszonego słuchacza. Ojcze Ludwiku, jak to dobrze, żeśmy Cię nagrodzili. Po tym, co powiedziałeś, jestem tego, jeśli to możliwe, jeszcze pewniejszy.

------

Wpis na 27 października 2015
Nadzieja dla całego stworzenia
List do Rzymian 8,18-25
Bardzo ważne, bo rzadkie słowa Biblii o (całym) stworzeniu: „Również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych, zostało bowiem poddane marności nie z własnej chęci, ale ze względu na tego, który je poddał.” (Biblia Tysiąclecia). Ostatnie zdanie bardzo niejasne, któż to „ten”, człowiek czy Bóg, i czemu je poddał. Ale ogólny sens słów bezdyskusyjny: zwierzęta też cierpią i Bóg im to jakoś wynagrodzi. Jak? O przyszłym świecie wiemy w ogóle mało. Głównie to, że jest tam, jak według legendy powiedział komuś ktoś stamtąd: „Totaliter aliter” - całkiem inaczej.
A wczorajszy wpis Fajki pasuje tu jak ulał. Dzięki.

11:52, jan.turnau
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 26 października 2015
Zawstydzili się

Ewangelia Łukasza 13,10-17
Jezus uzdrawia kobietę chorobliwie pokrzywioną, ale jest szabat, więc przełożony synagogi gorszy się. Jezus odpowiada obłudnikom argumentem, że woła i osła w szabat jednak poją. Ogarnia ich wstyd, a lud cieszy się wszystkimi Jego wspaniałymi czynami. Bywały na drodze do krzyża takie małe zwycięstwa.

18:53, jan.turnau
Link Komentarze (16) »
niedziela, 25 października 2015
Przejrzeć

Ewangelia Marka 10,51b-52
„Powiedział Mu niewidomy: - Rabbuni, żebym przejrzał. Jezus mu rzekł: - Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.” (Biblia Tysiąclecia)
Bywają przejrzenia duchowe równie niezwykłe, jak tamto. Zobaczyć nagle coś więcej niż koniec własnego nosa. Troszkę wiary wystarczy do tego aż nadto.

11:25, jan.turnau
Link Komentarze (10) »
sobota, 24 października 2015
Być w Chrystusie

List do Rzymian 8,1
„Teraz dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia.” (Tysiąclatka)
Być w Nim, stanowić z nim jedność, jak tłumaczy Biblia Poznańska. Naśladować Go. To znaczy popatrzyć uważnie na innych, zauważyć, że im nie lepiej niż nam, pomagać, ile się da. Nie uzdrowimy jak Chrystus chorych, nie wskrzesimy zmarłych, liczy się jednak każda mała dobroć.

20:55, jan.turnau
Link Komentarze (32) »
piątek, 23 października 2015
Wólka, nie wola

List do Rzymian 7,18
„Jestem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie.” (Biblia Tysiąclecia)
No właśnie, wola, chcenie nasze bywa słabiusieńkie. Ale mówi to o sobie człowiek ducha skądinąd przecież olbrzymiego, jakoś sobie ze sobą jednak radził, my też zatem spinajmy się mocniej, będą wyniki.

12:39, jan.turnau
Link Komentarze (11) »
czwartek, 22 października 2015
Nie pokój – rozłam

Ewangelia Łukasza 12,49-53
Perykopa trudna do pojęcia: Jezus mówi, że nie przyszedł dać pokoju, ale rozłam, a przecież kiedy indziej przedstawia się jako dawca pokoju. Nie sposób tego zrozumieć inaczej jak jako opisu skutków Jego nauczania. Przyjmowane jest różnie, rodzi konflikty, tak było właściwie od początku, taka jest nasza ludzka natura. Bóg nie mógł stworzyć nas aniołami? Nieśmiertelny problem, skąd zło. I tylko nadzieja, że Bóg pokona jego pozaludzkie źródło, czyli szatana, nawet i tamtego w końcu nawróci.

23:24, jan.turnau
Link Komentarze (1) »
środa, 21 października 2015
Gotowość

Ewangelia Łukasza 12,40
„O godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.” (Tysiąclatka)
W jakimś sensie przychodzi stale i stawia nas przed moralnym wyborem. Pomóc bliźniemu czy się wykręcić.

12:22, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
wtorek, 20 października 2015
Radość mimo wszystko

Psalm 40,17
„Niech się radują i weselą w Tobie wszyscy, którzy Ciebie szukają; a ci, którzy pragną Twojej pomocy, niech zawsze mówią: – Pan jest wielki.” (Biblia Tysiąclecia)
Uwierzmy, że Bóg jest wielki, że naprawdę to On rządzi światem i że nam pomoże, choć nie zaraz i nie tak, jak chcemy. Radujmy się, może jak pianiści, którzy uśmiechają się grając Chopina. Życie jest jak jego muzyka, piękne, choć tony bardzo zmienne. Powtarzam to sobie, bo i mnie nieraz ogarnia jesienna ponurość.

20:37, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 19 października 2015
Czemu nie chciał być sędzią?

Ewangelia Łukasza 12,13-21
Ktoś z tłumu prosi Jezusa: „Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby podzielił się ze mną spadkiem.” I Nauczyciel odmawia: „Człowieku, któż mnie ustanowił waszym sędzią albo rozjemcą?” Trochę dziwna może taka odmowa moralnego pouczenia. Biblia Poznańska wyjaśnia najpierw, że najstarszy syn otrzymywał 2/3 ojcowizny, takie było prawo żydowskie, a potem pisze, że może ten, co prosił, wydał się Jezusowi nadmiernie lubiący materialne dobra, świadczyłaby o tym reszta perykopy, dotycząca chciwości. Jest to mianowicie przypowieść o bogaczu, który martwił się, jak przechować zebrany majątek, nie rozumiejąc, że nie te dobra są najważniejsze. A mój morał dodatkowy jest taki, żeby nie śpieszyć się z podobnymi interwencjami. Nie dawajmy się wciągać we wszystkie możliwe konflikty, choćby jako mediatorzy. Jest taka parafraza znanego przysłowia: gdzie dwóch się bije, tam trzeci oberwać może...

23:14, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
niedziela, 11 października 2015
Dopiero idzie…

Księga Mądrości 7,7
„Modliłem się i dano mi zrozumienie, przyzywałem i przyszedł do mnie duch mądrości” (Tysiąclatka).
Jeśli chodzi o mnie, to idzie dopiero bez pośpiechu…
Zawieszam blogowanie na trochę, innych prac nadmiar.

08:10, jan.turnau
Link Komentarze (18) »
sobota, 10 października 2015
Błogosławieni

Ewangelia Łukasza 11,27-28
„Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego :- Błogosławione łono, które Cię nosiło i piersi, które ssałeś. Lecz On rzekł: - Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je”.
Obyśmy byli tacy. A polecam również jakieś odpowiedniki tej perykopy u Mateusza (12,46-50) i Marka (3,31- 35), gdzie swoich uczniów nazywa Jezus swoją matką i braćmi. Mocne słowa, może nawet jeszcze mocniejsze. Potępiał ostro, po prorocku, ale chwalił też radykalnie.

17:32, jan.turnau
Link Komentarze (7) »
piątek, 09 października 2015
Nawet szatan będzie zbawiony?

Ewangelia Łukasza 11,15-26
Dużo w tej perykopie o złych duchach, szatanie jako ogólnym pojęciu Zła. Polemika Jezusa z jakimiś ludźmi z tłumu, którzy zarzucali Mu, że wyrzuca owe duchy mocą Belzebuba, ich władcy. Chrystus wykazuje oczywistą sprzeczność w tym zarzucie, ale potem ostrzega, że demon może opuścić człowieka i wrócić z siedmioma jeszcze bardziej złośliwymi.
Siła szatana jest ogromna, ale przypomniałem sobie cytowane tu już rozmowy na jego temat w jesiennej „Więzi”. Naczelny kwartalnika Zbigniew Nosowski pyta ks. Roberta J. Woźniaka o – pokutującej w naszych kościołach – modlitwę do Michała Archanioła, w której prosi się go, aby władcę demonów do piekła strącił. Nosowski sądzi, że należałoby raczej modlić się o nawrócenie złych duchów zamiast o ich potępienie. Teolog zaznacza, że „Katechizm Kościoła katolickiego” wyklucza taką nadzieję, ale sam przypomina długą i szlachetną tradycję myśli o powszechnym zbawieniu, szatana również. Na co redaktor zauważa, że „modlitwę o strącenie do piekieł duchów złych, «które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą» , łatwo przekształcić w modlitwę o potępienie konkretnych ludzi, których uznamy za narzędzie Złego”. Oj, łatwo. Rozmówca duchowny przyznaje, że jakakolwiek modlitwa o czyjeś potępienie jest niedopuszczalna. Albowiem „jesteśmy posłani, aby głosić radosną, wyzwalającą nowinę o możliwości zbawienia”. Powszechnego. Święte te słowa, oby coraz częstsze!

14:26, jan.turnau
Link Komentarze (35) »
czwartek, 08 października 2015
Sprawiedliwy, krzywdziciel, pokrzywdzony...

Księga Malachiasza 3, 18
„Wtedy zobaczycie różnicę między sprawiedliwym a krzywdzicielem, między tym, który służy Bogu, a tym, który mu nie służy” (Biblia Tysiąclecia).
Takie wyjaśnienie nastąpi w dniu, który nazywa się u nas Sądem Ostatecznym. A jest potrzebne prawie każdemu w życiu zwanym doczesnym, kiedy to złoczyńcom powodzi się znakomicie, a skruszonym raczej przeciwnie. Przecież tylko nieliczni zachowują przykazania nie oglądając się na jakąś nagrodę, choćby nawet nie wierzyli, że jest Ostateczny Sędzia. Podobnego definitywnego wyjaśnienia wymaga także różnica między krzywdzicielem a krzywdzonym. Czekamy na nie boleśnie, gdy niektórzy „lustratorzy” zajmują się raczej tymi, którzy łamali, nie łamanymi, a adwokaci molestujących nieletnich jakby uważają, że molestowane dziecko współwinne jest owej obrzydliwości.
PS. A w sprawie Krzysztofa Charamsy planuję felieton „Głośne myślenie” do najbliższego „Magazynu Świątecznego” „Gazety Wyborczej” .

14:19, jan.turnau
Link Komentarze (9) »
środa, 07 października 2015
Pan Bóg nazbyt miłosierny

Księga Jonasza 4,2
„Dlatego postanowiłem uciec do Tarszisz, bo wiem, żeś Ty jest Bóg łagodny i miłosierny, cierpliwy i pełen łaskawości, litujący się nad niedolą” (Tysiąclatka).
Byli, są i będą tacy, którzy mają do Boga pretensję, że jest za dobry. Oczywiście nie za dobry dla nich... Trudno nie pomyśleć o Synodzie Biskupów, o rozwodnikach, gejach.

13:31, jan.turnau
Link Komentarze (5) »
wtorek, 06 października 2015
Z tej perykopy morał

Ewangelia Łukasza 10,38-42
Maria i Marta. Nie dość powtarzać, że ten obraz starszej siostry zajmującej się nadgorliwie kwestiami materialnymi trzeba koniecznie uzupełnić o przekaz Janowy (11,20-28), w którym Marta jest zajęta sprawami duchowymi nie mniej niż Maria. Oraz pomyśleć o naszej płaskiej codzienności: czy to najważniejsze, żeby stół uginał się od przysmaków? Czy jeżeli „Bóg w dom, gość w dom”, nie powinniśmy zadbać przede wszystkim o tematykę spotkania, by nie było wyłącznie paplania o byle czym.

11:40, jan.turnau
Link Komentarze (19) »
poniedziałek, 05 października 2015
Prorok Jonasz i ja. Ks. Charamsa i abp Paetz

Księga Jonasza 1,1-2,11
Zaczyna się w liturgicznym kalendarzu czytanie tej księgi biblijnej nietypowej. Innej od innych najpierw z powodu przygody zaprawdę swoistej. Bohater utworu Jonasz bawił trzy dni w brzuchu wielkiej ryby: postacie biblijne spotykają różne losy przypadki, ale ta do tamtych niepodobna, wydaje się mało poważna. Dalej - wśród ksiąg prorockich mało która opowiada o życiu autora, raczej on sam przemawia w pierwszej osobie, tu jest natomiast wyłącznie bohaterem. I – co najdziwniejsze – bynajmniej nie pozytywnym. Ważna jest teologiczna interpretacja owej niezwykłej narracji. Posłużę się cytatem z polskiej wersji klasycznej już Biblii Jerozolimskiej:
„Księga jest przeznaczona, by bawić [jest oczywiście beletrystyką, nie relacją historyczną]. To opowieść dydaktyczna, a jej nauczanie wyznacza jeden ze szczytowych momentów Starego Testamentu. Zrywając z ciasną interpretacją proroctw twierdzi ona, że groźby, nawet najbardziej kategoryczne, są wyrażeniem woli miłosiernego Boga, który oczekuje tylko objawów żalu, aby udzielić swego przebaczenia. Jeżeli wyrocznia Jonasza się nie spełnia, to znaczy, że wyroki zniszczenia są zawsze warunkowe. To, czego Bóg naprawdę chce, to nawrócenie, a misja proroka doskonale się udała (por. wersety 18,7-8). Przez zerwanie z partykularyzmem, który był pokusą wspólnoty powygnaniowej, księga głosi uniwersalizm niezwykle otwarty. Tu wszyscy są sympatyczni: marynarze pogańscy w niebezpieczeństwie zatonięcia okrętu, król, mieszkańcy, a nawet zwierzęta Niniwy, wszyscy z wyjątkiem jedynego Izraelity znajdującego się na scenie, a jest nim prorok Jonasz! Bóg będzie pobłażliwy dla swego zbuntowanego proroka, lecz przede wszystkim Jego miłosierdzie obejmuje nawet najbardziej znienawidzonych nieprzyjaciół Izraela. Jesteśmy tym samym bardzo blisko Nowego Testamentu: Bóg nie jest wyłącznie Bogiem Żydów, lecz także Bogiem pogan, gdyż jest tylko jeden.”
Księga jest przeznaczona do czytania jeszcze, jutro i pojutrze, wybiegłem cytatem poza dzisiejszą porcję (kończy się wypluciem Jonasza na suchy ląd). Radzę przeczytać utwór koniecznie, bo to rzadki w Piśmie Świętym tekst subtelnie komiczny – i jakże „poprawny politycznie” dzisiaj!
Nazwałem się niegdyś, jeszcze w „Gościu Niedzielnym”, Jonaszem, kiedy nie wiedziałem, że to mój jakby antypatron. Dokształcałem się biblistycznie bardzo powoli. Niewątpliwie mam skłonności memu imiennikowi przeciwne od dawna, od czasów, gdy w redakcji „Więzi” kształtowaliśmy tak zwany katolicyzm otwarty. Owszem, ciągle powinienem się pytać, czy mój nie jest wręcz rozwarty. Czy nie jestem zwariowanym „ksenofilem”, czy nie za bardzo pociąga mnie wszystko, co jest myślową propozycją w dzisiejszym świecie przecież zlaicyzowanym. Na pewno mam tego rodzaju mocne predylekcje. Otwieram się i wzywam do otwarcia wobec innych wyznań chrześcijańskich, ale na tym nie kończę. Pośród innych religii o wiele bliższy od islamu jest mi buddyzm ze swoim skrajnym antydogmatyzmem. Wciąż walczę wewnętrznie z myślową pokusą agnostycyzmu czy ateizmu nawet, odpieram ją jedynie intuicją optymistyczną, że jednak jest Sens. A jeśli tak, to chrześcijaństwo wydaje mi się spośród innych religii najbliższe prawdy jako religia Krzyża: w ten sposób radykalnie antyprzemocowa. Poza tym przez swoją „teologię negatywną” (więcej nie wiemy o Bogu, niż wiemy) oraz antyfundamentalistyczny stosunek do Biblii i tradycji późniejszej moja religia wychodzi na przeciw różnym agnostykom właśnie. Rozpatruje coraz poważniej wszystkie sprawy etyczne, także tę od paru dni na medialnej wokandzie, czyli innych orientacji seksualnych.
Na mojej drodze „etatowego katolika” w „Gazecie Wyborczej” znalazła się niespodziewanie sprawa ks. Krzysztofa Charamsy. To duchowny z polskiej diecezji pelplińskiej, która w swojej stolicy, miasteczku opodal Gdańska, posiada raczej wielkomiejskie seminarium duchowne, gdzie kształcili się i potem wykładali tacy intelektualiści, jak świętej pamięci ksiądz Janusz Pasierb. Charamsa jest tej uczelni absolwentem. Pasuje świetnie do tej tradycji, zrobił w kościelnym Rzymie szybką karierę, został pracownikiem tamtejszej teologicznej wyroczni, Kongregacji Nauki (raczej po prostu Doktryny) Wiary, wicesekretarzem też oficjalnej Międzynarodowej Komisji Teologicznej, wykładowcą czołowej uczelni watykańskiej. No i właśnie zdecydował się zareagować gwałtownie na obrzydliwe dyrdymały, jakie głosił w przeróżnych mediach (kochających sensację choćby na takim poziomie intelektualnym i etycznym) ksiądz Oko. Czy potem osłabił swoją krytykę, przyznając się do tego, że broniąc gejów bronił sam siebie? Po trzech dniach namysłu i lekturze prasy, która o nim huczy, napiszę tak: zależy dla kogo. Oczywiście dla niepewnych, co myśleć, tak. Także dla tych, co uważają, że orientować się wolno tylko na jedną seksualną orientację, reszta to grzech. Opinia księdza Charamsy okazała się głosem spoza oficjalnych grona nauczycieli wiary, jednak merytorycznie pozostała słuszna – tak jak ohydne pozostały myśli księdza Oko, choć on dzisiaj triumfuje (przeszło bez echa oświadczenie Biura Prasowego polskiego Episkopatu, że ten duchowny nie jest żadnym oficjalnym kościelnym ekspertem). I tego Kościół nauczający nie może kwestionować. Co do samej osoby krytyka, to usiłuję wczuć się maksymalnie w jego sytuację. Jednak nie powiedział prawdy twierdząc, że dopiero po tamtej publikacji dojrzał do powiedzenia prawdy o sobie, bo z informacji m.in. „Wyborczej” wynika, że planował to wcześniej. Czy jednak w efekcie przysłużył się sprawie osób LGTB, a nie jej zaszkodził? Myślę, że mimo wszystko stanęła publicznie z o wiele większą siłą. Na krótką metę i w polskim zaścianku stało się niedobrze. Na dłuższą metę i w świecie – Bóg jeden wie, a Opatrzność czuwa ciągle. Nie patrzę na Charamsę przez różowe okulary, mam mu za złe, że nie od razu zrobił ten „coming out”, gdy tylko postanowił przekroczyć kościelne zasady moralne. Nie zatroszczył się także o los „Tygodnika Powszechnego”, nie uprzedził redakcji, że jest gejem aktywnym. Ale jest dla mnie sympatyczniejszy od na przykład arcybiskupa Paetza, który był (chyba już nie jest?) homoseksualnym podrywaczem ludzi mu podległych i teraz ze skruchą nie ma nic wspólnego. Sprawa jest taka, że w każdej relacji seksualnej obowiązuje wierność. Mam nadzieję, że Krzysztof Charamsa w tej miłości wytrwa. A w ogóle to chciałbym wiedzieć, jakim jest człowiekiem, jaką wśród swoich znajomych ma moralną opinię.

14:29, jan.turnau
Link Komentarze (23) »
niedziela, 04 października 2015
Jak łatwo

Księga Rodzaju 2,24
”Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem.”
Piękny poetycki obraz małżeńskiej jedności. I tylko westchnienie, jak łatwo ta więź tak intymna zanika zupełnie.

14:07, jan.turnau
Link Komentarze (12) »
sobota, 03 października 2015
Ubodzy, czyli pokorni

Psalm 69,33-34
Ciekawy fenomen translatorski: tłumaczenia różne.
Biblia Tysiąclecia:
„Patrzcie i cieszcie się, ubodzy,
niech ożyje serce szukających Boga.
Bo Pan wysłuchuje biednych
i swoimi więźniami nie gardzi."
Biblia Poznańska:
„Spójrzcie, pokorni, i radujcie się;
o wy, którzy Boga szukacie,
niech ożyje serce wasze.
Jahwe wysłuchuje bowiem biednych
i nie gardzi swoimi więźniami.”
Biblia Gdańska:
„To widząc, pokorni rozradują się, szukając Boga, a ożyje serce ich. Iż wysłuchiwa Pan ubogich, a więźniami swymi nie gardzi.”
Pokorni, ubodzy i biedni to tutaj po prostu synonimy. Wytłumaczył mi ksiądz Czajkowski, że mamy tu jedno słowo hebrajskie „anawim”„uniżonych”, takich, co nosa nie zadzierają. Są Jego więźniami, czyli w świętej Jego niewoli, która jest wolnością najgłębszą.

18:56, jan.turnau
Link Komentarze (5) »
piątek, 02 października 2015
Kto się w opiekę...

Psalm 90,1-6.10-11
„Kto się w opiekę odda Panu swemu,
a całym sercem szczerze ufa Jemu,
śmiele rzec może: mam obrońcę Boga,
nie przyjdzie na mnie żadna straszna trwoga.”
Mamy dzisiaj czytać psalm, który znam od małego w przekładzie czy raczej poetyckiej parafrazie mego imiennika z Czarnolasu, tekście naszym wówczas rodzinnym. Co oczywiście nie znaczy, że ufam Bogu aż tak, iż nie boję się swego losu, oj nie. A literatura staropolska to kapitalna, choć czasem wzbudza uśmiech: „Pan Bóg bił ich w gęby, a oni w krwawym piasku zbierali zęby”...

22:20, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
czwartek, 01 października 2015
Owce z wilczą duszą

Ewangelia Łukasza 10,3
„Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki” (Tysiąclatka).
Głosząc Ewangelię, chrześcijanie mogą być przez wilki pożarci. Owe stwory drapieżne bywają w skórze islamisty, hinduisty, ateisty, kiedyś także innego chrześcijanina - zgadza się. Tolerancja religijna to pomysł wciąż oryginalny.
Ale jest od wieków także zjawisko chrześcijańskich owiec mających zgoła wilcze skłonności. Wydarzyło się w środę coś niesamowitego: w „Tygodniku Powszechnym” przedstawił baranki z drapieżną duszą ks. Krzysztof Charamsa, pracownik watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, czyli instytucji pilnującej czystości katolickiej doktryny. Podobną hybrydę zoologiczną zobaczył w rzymskokatolickim księdzu polskim Dariuszu Oku i udowodnił tezę z intelektualną precyzją. To jednak może i fraszka: co więcej, w duchu religijnej szczerości obciążył odpowiedzialnością za te obrzydliwe brednie nie tylko zwierzchnika ks. Oko, czyli kardynała Dziwisza, także cały polski Kościół rzymskokatolicki, czyli przede wszystkim samych biskupów. Księże drogi, za odwagę Bóg Ci wielki zapłać! Zabrakło mi tylko w Twoim cudownym tekście choćby jednego zdania na temat wilczych skłonności ojca Tadeusza Rydzyka. Oraz tego, że na przykład ks. Adam Boniecki ma zakaz występowania w mediach, bo nie widać w nim niczego z powyższego drapieżnika.
Będzie coś z tego, krytyka spłynie - znów zoologia - jak po kaczce? Rozanielony tym, co przeczytałem i co myślę od pół wieku, powtarzam uparcie, żeby żywi nadziei nie tracili, albowiem jest matką mądrych.

14:01, jan.turnau
Link Komentarze (40) »
Archiwum