Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
środa, 31 października 2007
Drzwi na pewno ciasne?

Ewangelia Łukasza 13,22-30

Groźne słowa Chrystusa o”ciasnych drzwiach” czy też po staremu ”wąskiej bramie”, o ”precz wyrzuconych”. Dyskusja na temat szerokości tego dostępu do Nieba jest prawie tak stara jak chrześcijaństwo. Nadzieję powszechnego zbawienia księdza Hryniewicza wspominam tu często i solidaryzuje się w pełni z jego teologiczną tendencją, choć rozumiem, że sprawa nie jest bynajmniej egzegetycznie prosta. Eschatologię komplikują dodatkowo słowa Pawła też z dzisiejszego przydziału biblijnego, że „tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by stali się na wzór obrazu Jego Syna". Na tym logionie zawisła straszna wizja Augustyna o „masa damnata", olbrzymiej rzeszy potępionych, potem teologia predestynacji Kalwina.

Mnie się jednak żadne przeznaczenie do piekła nie mieści w głowie, ufam - również za dzisiejszym Psalmem 13 -  miłosierdziu Bożemu. Bóg nie mógł stworzyć świata, w którym aż tak potwornie rozrabiałby Szatan!
Wspomniałem Kalwina: dziś ewangelickie, choć raczej tylko luterańskie Święto Reformacji. Wspominam myśl różnych ekumenistów, że Bóg dopuścił rozłamy, żeby w dyskusjach międzywyznaniowych powstawał głębszy i szerszy obraz Boga i człowieka. Może faktycznie to Boże pisanie po liniach bardzo krzywych było konieczne, żeby nie zapanowała jedna wyznaniowa wizja religijna. Ale koszta takiej drogi poznawczej były straszne: ileż ludzi zginęło marnie.

10:10, jan.turnau
Link Komentarze (25) »
wtorek, 30 października 2007
Pies też człowiek

List do Rzymian 8,18-25

Słowa największego teologa chrześcijaństwa, apostoła Pawła, tym ważniejsze, że tematycznie wyjątkowe. O pośmiertnym losie naszych współbraci w stworzeniu. Paweł mówi mało i dość enigmatycznie, ale znacząco.

Biblia powiada tu zatem, że także reszta stworzenia może mieć nadzieję na „wyzwolenie z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych". Jak będzie wyglądał kosmos „wyzwolony z niewoli zepsucia"? Jest to też pytanie o inne biblijne wyrażenie: „nowa ziemia i nowe niebo". Co to będzie? Zakryta jest przed nami przyszłość doczesna, a cóż dopiero ta za progiem Czasu!

15:41, jan.turnau
Link Komentarze (44) »
poniedziałek, 29 października 2007
A jednak szabat

Ewangelia Łukasza 13,10-17


Jedna z wielu opowieści o zachowaniu Jezusa w szabat i zgorszeniu tym zachowaniem prominentów żydowskich. Gdy Chrystus uzdrowił kobietę ze zgiętym od 18 lat kręgosłupem, przełożony synagogi poczuł się zgorszony.


I oczywiście wygłupił się, oczywiście nie człowiek jest dla szabatu, tylko szabat dla człowieka - niemniej szabat naprawdę jest dla człowieka, jest naprawdę człowiekowi potrzebny do szczęścia. Pomysł, by zawsze co kilka dni odpoczywać, jest genialny - i nie banalny zgoła, o czym świadczy ponadczasowa tendencja „pracoholiczna". Trzeba nas zmuszać do tego, byśmy dbali o siebie. A troska o nasze życie duchowe jest tego dbania wyrazem szczególnym.


Ale szabat jest dla człowieka. Gdy inny człowiek potrzebuje pomocy, on jest ważniejszy niż wszystko. Zresztą w niedzielę najwięcej pracują sami księża - a ja siedzę w redakcji cały dzień, gdy jest pilna robota.

13:36, jan.turnau
Link Komentarze (50) »
niedziela, 28 października 2007
Faryzeusze są wśród nas

Ewangelia Łukasza 18,9-14

Przypowieść o faryzeuszu i celniku będąca sednem Ewangelii. Można ją przekładać na współczesność w różny sposób. Oczywiście samochwalczymi faryzeuszami są raczej pyszni „dobrzy katolicy" niż ludzie zaplątani moralnie, ale pokorni. To pewne, pamiętajmy jednak o puencie: „Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony". Można się przechwalać czymkolwiek, gardząc bliźnim, który nie dorasta: - Boże, dziękuję ci, że nie jestem jako te dewotki...

Tak się dobrze składa, że opowieść o celniku jest też przeznaczona na mszę, która jest „alternatywą" dla tej na 30. niedzielę zwykłą. Mianowicie można też dziś świętować liturgicznie rocznicę poświęcenia własnego (parafialnego, rektoralnego) kościoła. No i mamy w tekstach biblijnych tej mszy Łukaszową opowieść o niziutkim Zacheuszu, bardzo bogatym zwierzchniku celników (19,1-10). Wspiął się on na sykomorę, żeby zobaczyć Jezusa patrząc ponad tłumem. Gdy go Jezus zobaczył na drzewie, kazał mu zejść i zaprosić do siebie. Widząc to, „wszyscy" szemrali, że do grzesznika idzie w gościnę, ale Zacheusz zapewnił, że wspiera biedniejszych, jak może. I na koniec słowa Jezusa, że przyszedł zbawić to, co zginęło.

Ile jest na tamtym świecie miłych rozczarowań takich, co nie spodziewali się w ogóle, że zastaną tam kogokolwiek, a już na pewno nie Jezusa miłosiernego...

15:30, jan.turnau
Link Komentarze (59) »
Wina figi?

Ewangelia Łukasza 13,6-9

Bohaterem Ewangelii jest tu drzewo, mianowicie figa. Łukasz opowiada rzecz inaczej niż Mateusz (21, 18-22). U tamtego ewangelisty bohaterem relacji jest sam Jezus, który karze roślinę uschnięciem, bo nie dało Mu pożywienia. U Łukasza jest to tylko fikcja literacka: przypowieść, w której ogrodnik wybrania przed takim losem figę, prosząc o dalszą cierpliwość. Czyli także wydźwięk duchowy u tych dwóch ewangelistów jest inny: u Mateusza - sprawiedliwość, u Łukasza - miłosierdzie. Pamiętam, że Mateuszowy obraz Jezusa, który zabija Bogu ducha winną figę, wydawał mi się w dzieciństwie okropny. Niestety kaznodzieje nie mający żadnych ambicji homiletycznych nie wysilą się, by pobronić trochę Chrystusa. Na szczęście dziś mamy na wokandzie Łukasza, zresztą w ogóle akcentującego Boże miłosierdzie.

09:29, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
piątek, 26 października 2007
Apostoł Paweł grzesznik

List do Rzymian 7,18-19

„Jestem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę."

Przesławne zdania o rozdarciu wewnętrznym, powtarzane później przez wieki. Paweł wypowiada je w kontekście krytyki żydowskiego Prawa, dla nas dziś jednak mają sens ogólniejszy. Jest to zaduma nad słabością człowieka, który przegrywa ze swoim ciałem. Mamy tu skojarzenie z ciałem jako po prostu strukturą materialną, ale Paweł nie był platonikiem, nie pogardzał materią: ciało to dla niego to, co grzeszy, ale nie materia jako taka.

Tak czy inaczej słabiśmy bardzo.

16:51, jan.turnau
Link Komentarze (53) »
czwartek, 25 października 2007
Rozłam

Ewangelia Łukasza 12, 51

”Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam".

Słowa niełatwe do egzegezy. Na pewno trudno je interpretować poza kontekstem całej Ewangelii, w której brzmią inne: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam" (Jan 14,27), w której  pokój jest głównym darem Jezusa. Trzeba rozróżniać: czym innym jest intencja dawcy, a czym innym reakcja obdarowywanych. Otrzymawszy ewangeliczny pokój, wolimy się po staremu kłócić, tylko teraz o to, kto z nas jest bardziej ewangeliczny.

08:42, jan.turnau
Link Komentarze (29) »
środa, 24 października 2007
Władza, czyli ciężar

Ewangelia Łukasza 12,48

„Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie, a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą".

Te słowa Ewangelii skojarzyły mi się z wydarzeniem niedzielnym. Z euforią Donalda Tuska, jego okrzykiem: „To najszczęśliwszy dzień w moim życiu!" Radość była szczera, ale przyszły premier nie zastanowił się chyba nad tym, ile ryzykuje. Za cztery lata nie będzie mógł powiedzieć o sobie, jak rzekł rzekomo Gomułka: „Nic nie obiecywaliśmy i słowa dotrzymaliśmy". Kampania wyborcza rządzi się zupełnie innymi prawami niż późniejsze rządzenie państwem. Wyborcy mają dobrą pamięć, a pokonani politycy wręcz znakomitą. Wystawią rachunek ogromny.

12:06, jan.turnau
Link Komentarze (12) »
wtorek, 23 października 2007
Ofiarność prawdziwa

Psalm 40

„Nie chciałeś ofiary krwawej ani płodów ziemi, lecz otworzyłeś mi uszy,
nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy"

Rytualizm grozi każdej religii. Zaczyna się od wyobrażenia Boga jako bardzo ludzkiego człowieka, który dla dobrego samopoczucia potrzebuje hołdów i danin swoich poddanych. W starożytnym Izraelu narasta stopniowo świadomość, że Jahwe żąda ofiary innego rodzaju: przemiany duchowej. Ofiary w postaci rezygnacji z własnych chorobliwych ambicji, w postaci miłości do bliźniego swego. Zburzenie Świątyni, gdzie pierwszym miejscem ofiar była rzeźnia, ukoronowało ten proces duchowy. Chrześcijaństwu też groził i dalej grozi rytualizm: przecenianie obrzędów, niezrozumienie, że religijną miarą jest ostatecznie etyka a nie liturgika.

19:10, jan.turnau
Link Komentarze (24) »
poniedziałek, 22 października 2007
Szaleńcza chciwość

Ewangelia Łukasza 12,15

„Uważajcie i strzeżcie się wielkiej chciwości, bo nawet, gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia."

Pozwolę sobie na kalambur: życie nasze jest zależne nie tyle od mienia, ile od imienia, czyli od opinii bliźnich o nas. Prawda prędzej czy później wypływa na wierzch i okazuje się, jacy naprawdę jesteśmy. Na przykład, żeśmy chciwi: choć opływamy we wszystko, chcemy jeszcze.

13:36, jan.turnau
Link Komentarze (16) »
niedziela, 21 października 2007
Boże, nie zwlekaj

Ewangelia Łukasza 18, 7

„A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie?"

Módlmy się, żeby nie zwlekał, lecz także, żebyśmy uwierzyli, że zwłoka Boża jest Jego Opatrznością. Że On naprawdę wie lepiej. Jak trudno w to uwierzyć. Boże, przymnóż nam wiary.

09:06, jan.turnau
Link Komentarze (20) »
sobota, 20 października 2007
Nadzieja wbrew nadziei

List do Rzymian 4,18

„On wbrew nadziei uwierzył nadziei".

Abraham, nasz praprzodek w wierze. Wzór ufności Bogu. Niedościgniony. Jest wprawdzie przysłowie, że nadzieja umiera ostatnia, niemniej jakże trudno o wiarę, że jest Sens.

18:51, jan.turnau
Link Komentarze (7) »
piątek, 19 października 2007
Głupota kłamców

Ewangelia Łukasza 12, 2

„Nie ma bowiem nie ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by nie stało się wiadome".

Dziwi mnie nawet nie tyle podłość kłamców, ile ich głupota, lekkomyślność. Jest polskie przysłowie „kłamstwo ma krótkie nogi" (nie wiem, czy ma odpowiedniki w innych językach), ale cóż, kiedy wciąż mamy potomków Władysława Laskonogiego (nie wiem, czy kłamał - długie nogi miał na pewno). Polityk nie rozumie, że lepiej przyznać się do słabej woli niż udawać, że nie wypił ani kieliszka.

16:39, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
czwartek, 18 października 2007
Paweł, Łukasz, Marek

2 List do Tymoteusza 4,11

„Łukasz sam jest ze mną"

Dziś święto: Łukasza ewangelisty. W przeznaczonym na tę okoliczność fragmencie listu Pawła (przypisanego Pawłowi - powiadają sceptyczni bibliści) widać związek duchowy tych dwóch autorów nowotestamentalnych. Widać go również w Liście do Kolosan, gdzie Paweł nazywa Łukasza „kochanym lekarzem". Dzieje Apostolskie Łukasza (przypisywane Łukaszowi) to w sporej mierze biografia misjonarza nad misjonarzami.
Z innym ewangelistą, Markiem, Paweł stosunki miał chłodniejsze. W tym tekście prosi Tymoteusza, by „wziął Marka i przyprowadził ze sobą, jest mi bowiem przydatny do posługiwania", ale wcześniej było inaczej. Być może młodziutki jeszcze Marek, z zamożnej rodziny, przyzwyczajony do wygód, marudził w trudach podróży, w każdym razie Paweł nie wziął go w następną. Ale w końcu się doń przekonał.

08:20, jan.turnau
Link Komentarze (7) »
środa, 17 października 2007
Tylko Bóg

Psalm 62, 2-3. 6-7

”Jedynie w Bogu spokój znajduje ma dusza,
od Niego przychodzi moje zbawienie.
Tylko On jest opoką i zbawieniem moim,
twierdzą moją, więc się nie zachwieję.
Jedynie w Bogu szukaj pokoju, duszo moja,
bo od Niego pochodzi moja nadzieja.
On tylko jest skałą i zbawieniem moim,
On moją twierdzą, więc się nie zachwieję”
.

Pomoc nawet najwierniejszych przyjaciół może nie wystarczyć: jako jedyna nadzieja zostaje wówczas Bóg. Co piszę, wiedząc, że skrywa się On czasem, gdy jest najbardziej potrzebny. Kryzys wiary, brak kontaktu z Bogiem zaczął się u Matki Teresy właśnie wtedy, gdy ruszyła na ulice Kalkuty. Wydawałoby się, że po tej ofierze z dotychczasowej wygody powinna była mieć szczególnie mocne oparcie w Bogu. Pisze On jednak po liniach absolutnie krzywych. Działa tylko poprzez nasze sumienie, a te miała Matka Teresa, czułe - by też użyć tego określenia - absolutnie.

14:42, jan.turnau
Link Komentarze (13) »
wtorek, 16 października 2007
Nie wstydzi się Ewangelii

List do Rzymian 1, 16

„Ja nie wstydzę się Ewangelii, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego, najpierw dla Żyda, potem dla Greka". Tak napisał Paweł z Tarsu, a za nim dwóch autorów współczesnych: włoski watykanista Luigi Accatoli i polski biblista ks. Michał Czajkowski. Ci współcześni uczynili z cytatu tytuł swojej książki. Rzecz Accatolego ukazała się bodaj u księży marianów , Czajkowskiego u księży jezuitów, czyli w WAM-ie , w formie rozmowy ze mną.

U ks. Czajkowskiego to wyznanie ma sens szeroki. Po przeczytaniu końcówki jego książki mogę chyba napisać tak: dla mego przyjaciela ten „niewstyd" to wierność Soborowi Watykańskiemu II. Jego odnowie Kościoła. Także odnowie liturgicznej („udzielać wiernym komunii świętej nie z tabernakulum, jak ze spiżarki, lecz ze stołu sprawowanej Eucharystii"), ale przede wszystkim „merytorycznej". Michał zadał sobie powołanie w postaci dialogu z innymi chrześcijanami, z niewierzącymi, ale przede wszystkim z judaizmem. Oddał się tej sprawie całkowicie tak gorąco, że dla antysemitów jest zapewne Żydem z pochodzenia, a już na pewno z poglądów. Interpretując powyższe słowa Pawła zwraca uwagę na kolejność: „najpierw dla Żyda, potem dla Greka”. Z czego jego zdaniem wynika, że Żydzi nadal są narodem wybranym. Nie tylko jego, także dzisiejszego Kościoła katolickiego zdaniem - ale Polska leży nad Wisłą, nie nad Tybrem i w katolickiej Polsce można obrywać za poglądy papieży. Michał oberwał za swój ortodoksyjny filosemityzm okropnie. Dwa razy o mały włos nie został biskupem, bo wychodził przed księży szereg. No cóż, nie każdy musi być biskupem, może by go zresztą episkopalne fiolety nieznośnie krępowały, ale te kolory obroniłyby go pewnie przed straszną infamią, w której jest teraz pogrążony. Wciąż robi się z niego najgorszego agenta wśród polskiego duchowieństwa - mimo bardzo wyważonego raportu ”Więzi” . Gdyby był biskupem, miałby dużo mocniejszą obronę.

15:06, jan.turnau
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 15 października 2007
Jezus, Jonasz, Żydzi, Grecy

Ewangelia Łukasza 11, 29-32

Watykański wybór tekstów biblijnych na każdy dzień przypomina mi wciąż mego pseudopatrona Jonasza. Dziś Jezus porównuje się do niego, jednak inaczej, niż to przedstawił Mateusz. U tamtego ewangelisty (12, 38-42) znakiem Jonasza jest śmierć Chrystusa i Jego zmartwychwstanie podobne do pobytu Jonasza w brzuchu ryby i wyjścia stamtąd, tutaj natomiast jest tym znakiem kazanie proroka do mieszkańców Niniwy. No więc mamy nierzadką w Biblii różnicę między dwiema relacjami tych samych wydarzeń.

Tu ta różnica jest szczególnie ciekawa, bo zachodzi między dwiema Ewangeliami synoptycznymi, czyli tekstami podobnymi do siebie (Ewangelia Jana jest inna od tamtych trzech). No cóż, musimy przyzwyczaić się do myśli, że autorzy biblijni byli ludźmi swojego miejsca i czasu, wierność drobnym faktom była im obca.
Nieobca jest natomiast biblistom ciekawość, która Ewangelia ma rację, czyli wierniej przedstawia fakty z życia Jezusa. Otóż autorytatywna naukowo Biblia Jerozolimska uważa, że Mateuszowa. „W tradycji żydowskiej Jonasz był bardziej znany ze względu na swoje cudowne uwolnienie niż ze względu na głoszenie orędzia Bożego poganom, czego Żydzi raczej nie wspominali entuzjastycznie. (...) Interpretacja Mateuszowa lepiej niż Łukaszowa odzwierciedla myśl Jezusa. On w zawoalowany sposób ogłasza swój ostateczny triumf.”

To twierdzenie mogę chyba uzupełnić własną myślą, że tak czy inaczej ryby nie ma u Łukasza, choć jest u Mateusza, bo Łukasz pisał dla Greków (lepiej - dla Hellenów, dla ludzi tej kultury), dla pogan właśnie, których przygoda z rybą mało obchodziła, natomiast obchodziła i radowała zanotowana przez Łukasza pochwała pogan. Mianowicie Niniwitów oraz „królowej Południa", czyli władczyni Saby, co to odwiedziła Salomona (1 Księga Królewska 10, 1-13, 2 Księga Kronik 9, 1-12).

Tu uwaga z puentą kynologiczną: Saba nie była imieniem własnym arabskiej królowej (jak myślałem w dzieciństwie), tylko kraju, którym rządziła. Co nie przeszkodziło Henrykowi Sienkiewiczowi ani marszałkowi Dornowi uczynić Saby imieniem własnym psa.

13:08, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
niedziela, 14 października 2007
Samarytanin, czyli Żyd

Ewangelia Łukasza 17,11-19

Jezus uzdrawia dziesięciu trędowatych, ale tylko jeden przychodzi podziękować, a jest to Samarytanin. Żydzi nie cierpieli tych swoich sąsiadów. Pomyślałem sobie, że Samarytanie byli wtedy trochę (powtarzam: trochę) tak dla Żydów, jak później Żydzi dla chrześcijan: okropnie obcy. Dla niektórych chrześcijan dziwnie obcy są nawet dzisiaj. Naśladujmy ksenofilię Jezusa.

09:10, jan.turnau
Link Komentarze (12) »
sobota, 13 października 2007
Szczęśliwsi

Ewangelia Łukasza 11,27-28

„Jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: - Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Lecz On rzekł: - Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je."

W Biblii Tysiąclecia „błogosławione łono": wolę - „szczęśliwe", bo to dosłownie znaczy przymiotnik „makarios" (wyjaśniłem sprawę przedwczoraj). Możliwość dwóch tłumaczeń jest też dalej, gdy mowa o słuchających słowa Bożego. Nie chodzi tylko o przymiotnik, także o to, czy są szczęśliwi (błogosławieni) również, czy raczej, jak jest w autorytatywnej Biblii Jerozolimskiej i w przekładzie, któremu sekretarzuję, czy wręcz są szczęśliwsi, jak w Poznaniance. Tak czy inaczej, Jezus ocenia bardzo wysoko słuchaczy Dobrej Nowiny. Oczywiście nie tych, co wypuszczają drugim uchem.

16:43, jan.turnau
Link Komentarze (11) »
piątek, 12 października 2007
Lud wielki a mocny

Księga Joela 2,2

„Jak zorza poranna rozciąga się po górach lud wielki a mocny, któremu równego nie było od początku i nie będzie po nim nigdy aż do lat przyszłych pokoleń."

Przeczytałem książkę ks. Tomasza Jelonka „Chasydzi. Radośni mistycy żydowscy” (Wydawnictwo Ojców Franciszkanów „Bratni Zew" ), rzecz nie tylko o chasydach, także o wcześniejszej myśli Izraela. Gdy przeczytałem u proroka Joela apokaliptycznie brzmiący opis ataku nieprzyjacielskiego na Izrael, miałem skojarzenie wręcz przeciwne. Nie z szarańczą symbolizującą w ogóle wroga, ale z ludem żydowskim właśnie. Pomyślałem nie o ataku niszczycielskim, ale o duchowo twórczym: o rozwoju myśli religijnej po zniszczeniu państwa, w którym ta myśl powstała.

13:18, jan.turnau
Link Komentarze (13) »
czwartek, 11 października 2007
Szydercy

Psalm 1

„Błogosławiony człowiek,
który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników,
i nie zasiada w gronie szyderców".

To Biblia Tysiąclecia. Zaglądam do innych przekładów. Biblia ekumeniczna 11 Kościołów polskich i Towarzystwa Biblijnego tłumaczy tak:

„Szczęśliwy, kto nie postępuje według rad bezbożnych,
 z grzesznikami mu nie po drodze
 i nie zasiada pośród szyderców".

„Szczęśliwi" zamiast „błogosławionych": tak w języku hebrajskim, jak i greckim są dwa terminy bliskoznaczne, które większość tłumaczy oddaje jednym uroczyście brzmiącym słowem „błogosławieni" (tak jest na przykład z „błogosławieństwami" ewangelicznymi). Ja wolę rozmaitość wyrażeń będącą też wiernością oryginałowi, więc bardziej podoba mi się druga wersja.

W obu jednak są ci szydercy. W Poznańskiej i ewangelickiej Warszawskiej też, ale Wujek ma inaczej: „na stolicy zarazy nie siedział". Co brzmi obrazowo oraz nie wywołuje pytania, czy szyderstwo to aby na pewno grzech. Otóż - jak wyjaśnia Poznanianka - ci szydercy to ludzie, „którzy wprawdzie wierzą w Boga, ale postępują tak, jak gdyby nie istniał". Wujek zaś ma w przypisie wyjaśnienie, że chodzi o „szyderców z religii i cnoty".

Czasem można sobie poszydzić z bliźniego swego, ale trzeba mieć nad nim trochę litości. W ubiegłą sobotę ksiądz w mojej parafii tak ostro agitował, już po raz drugi, za Radiem Maryja, że poszliśmy z żoną do zakrystii go powstrzymać. Czuliśmy się w obowiązku, bo tym razem oczywiście zlekceważył episkopalny zakaz agitacji partyjnej na ambonie: powiedział, że z tego radia dowiedzieć się można, na kogo głosować. Co piszę w związku z szyderstwem, bo polemizowałem z kaznodzieją w tym stylu. Może trzeba było raczej uspokajać jego wściekłość i spokojnie perswadować? Biedny człowiek. Jest jak betanki z Kazimierza, które też uwierzyły swojemu guru, tyle że żeńskiemu.

Sekty straszą również wewnątrz Kościoła katolickiego w RP. A ta wielka toruńska jest oczywiście groźniejsza.

12:55, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
środa, 10 października 2007
O jaki chleb chodzi?

Ewangelia Łukasza 11,1-4,?,

„Ojcze nasz". Mamy tę naszą powszechną modlitwą także u Mateusza, nawet w wersji dłuższej, tej odmawianej przez nas przez dwa tysiące lat. U Łukasza brak między innymi zaimka „nasz", ale jest tak jak u Mateusza przymiotnik, który wydaje nam się jasny i prosty, ale stanowi wielką zagadkę. Pisze o niej Benedykt XVI w swojej książce „Jezus z Nazaretu". Słowo „powszedni" jest przekładem greckiego słowa epiousios, które jakby wymyślili sami ewangeliści, bo poza Ewangeliami, tym miejscem u Mateusza i Łukasza, nie pojawia się w grece w ogóle, wyjąwszy jeden papirus z V wieku. Co powoduje, że nie wiadomo na pewno, co znaczy. Z etymologii wynikałoby, że chodzi o coś koniecznego do życia, czyli właśnie powszedniego, albo o chleb przyszły, czyli taki na dzień następny. Co może jednak z kolei znaczyć po prostu „na jutro" albo też przyszłość eschatologiczną, antycypowanie przyszłego świata, czyli Eucharystię. Radzę przeczytać w książce papieża strony 135-137.

20:50, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
wtorek, 09 października 2007
Święta Marta

Ewangelia Łukasza 10,38-42


Opowieść o dwóch siostrach, w której Marta wypada gorzej, bo za bardzo martwi się materialnym aspektem gościny.


Tekst trzeba czytać koniecznie razem z opowieścią Jana o innych wizytach Jezusa u sióstr Łazarza. W jednej (12,1-8) co prawda znów Marta usługuje, a Maria, jeżeli nawet, to w sposób szczególny, bo namaszcza Mu nogi drogocennym olejkiem, w drugiej jednak (11,1-45) głównym bohaterem pozytywnym jest Marta. Kiedy jest mowa o tym, kogo Jezus miłuje, wymienia się ją przed Marią i Łazarzem, ona też a nie Maria wychodzi Mistrzowi naprzeciw. Przeciwstawienie trosk dwóch sióstr było Łukaszowi potrzebne dla podkreślenia roli spraw duchowych, ale wierzmy jeszcze bardziej świadkowi bezpośredniemu Janowi: niech Marta nie będzie dla nas po prostu symbolem gospodarskiego zabiegania. Choć oczywiście duch ważniejszy niż brzuch.

15:04, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 08 października 2007
Znak Pawła

Księga Jonasza 1,1 - 2,1-2.11


Psalm z tejże księgi 2,3-8


Zajrzawszy do wielce użytecznego mariańskiego miesięcznika „Oremus", by zobaczyć, co mi mój Kościół poleca czytać dzisiaj - uradowałem się. Oto nie tylko dzisiaj, ale też jutro i pojutrze ma być czytana niemal cała Księga Jonasza. Jak tu już się chwaliłem w moje pseudoimieniny 22 września, prorok ten jest moim pseudopatronem, bo w „Arce Noego" jestem jako felietonista Jonaszem. Najpierw katowicko-katolicki „Gość Niedzielny" drukował mi felietony podpisywane w ten sposób, a od Roku Pańskiego 1990 jestem jednym z pasażerów biblijnego statku „Gazety Wyborczej". A jestem Jonaszem, bo to spolszczony skrót hebrajskiego imienia Johanan lub Jehohanan, czyli po polsku Jan.


Nie za bardzo jednak naśladuję mego pseudopatrona., bo jestem ksenofilem, czyli sympatykiem wszystkiego, co inne niż moje, a on był ksenofobem, czyli wrogiem obcych. Brzydził się mieszkańcami Niniwy, czyli wstrętnymi poganami, strasznymi wrogami Izraela Asyryjczykami, i dlatego uciekał na kraj świata przed podróżą apostolską do nich. Gdy po wypluciu go przez wielką rybę jednak wreszcie uległ Bogu, pojechał i zagroził Niniwitom ciężką karą Bożą tak skutecznie, że zaczęli pokutować, wcale nie był zadowolony z sukcesu, bo chciał, żeby marnie zginęli.


Sam Jonasz, syn Amittaja to zapewne postać wspomniana w 2 Księdze Królewskiej 14,25, mającej znamiona relacji historycznej, natomiast opowieść o jego cudownych przygodach jest raczej rodzajem dydaktycznej beletrystyki. Czytałem, co prawda, artykuł autora protestanckiego, w którym dowodził, że podróż w brzuchu ryby jest prawdopodobna, bo na brzegu oceanu znaleziono kiedyś wielką rybę z ciałem ludzkim w żołądku, że wieloryby mogły kiedyś pływać w Morzu Śródziemnym - ale mógł być to co najwyżej delfin drapieżny, czyli orka, bo Jonasz nie był planktonem.


Tak czy inaczej księga ta urzeka subtelnym komizmem swojej fabuły, ucząc czytelników wszystkich czasów życzliwości dla obcych i pobłażliwości dla ludzi „nieumiejących odróżnić prawicy od lewicy" (problem, który nie gaśnie...).


Księga jest interpretowana różnie, teza, że jest to przede wszystkim satyra na ksenofobów, jest tylko jedną z możliwych. Niemniej trochę się dziwię, że skojarzenie z rybą tak dominuje nad ksenofilicznym morałem. Dziwię się tylko trochę, bo znam się cokolwiek na psychologii: cud zawsze wyrazistszy niż morał, łatwiej wpada w pamięć. Jezus odwołuje się do Księgi Jonasza dwa razy. W Ewangelii Mateusza (12,39-40) porównuje swoją śmierć i po trzech dniach zmartwychwstanie do trzydniowego przebywania Jonasza w brzuchu potwora. Użyty tam termin „znak Jonasza" inspirował Mertona, „cud Jonasza” mamy w naszej pieśni wielkanocnej: ryba człekożerna weszła do kultury. Odwołania do sensu ksenofilskiego księgi można się co prawda doszukać się w słowach Jezusa zanotowanych z kolei przez Łukasza (11, 29-32): o Niniwitach, którzy się nawrócili w przeciwieństwie do tego złego pokolenia. Jednak nawet użyty tu również, ale w innym sensie, termin „znak Jonasza" jakoś nie zminimalizował ichtiologicznego skojarzenia. Co cud, to cud.


No właśnie: cud. Z rybą czy bez, ale jakaś sensacja. Pożądamy jej w religii równie mocno, jak w mediach. A przecież Jezus właśnie to pożądanie w obu miejscach Ewangelii potępia. Czynił takie mocne znaki, żeby pomagać ludziom, ale za największy cud uważał co innego: gdy człowiek podniesie oczy znad własnego pępka i zajmie się bliźnim bez granic.


Byłem w niedzielę na znakomitym także teologicznie filmie „Wszystko będzie dobrze" i twierdzę, że jest to film optymistyczny, jeśli tylko pojmiemy, co jest znakiem najmocniejszym. I jeśli tylko popatrzymy w niebo, jak mały bohater filmu Paweł, jego nauczyciel i niepełnosprawny brat. Jeśli tylko uwierzymy, że Bóg wie lepiej, jak rządzić naszym losem.

14:49, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
niedziela, 07 października 2007
Słudzy sobie użyteczni

Ewangelia Łukasza 17,10

„Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać".

Tak Jezus każe nam mówić, zabrania chwalić się swoimi dokonaniami. Widać wciąż jednak postawę przeciwną: polityk chlubi się nawet tym, czego nie zrobił. Taki jest w ogóle styl partyjnej propagandy: przechwalał się samorzutnym wzrostem gospodarczym Miller, chwali się Kaczyński. Tylko czekać, aż za swoją zasługę uznają piękną pogodę.

PS. Napisałem po beatyfikacji ojca Stanisława Papczyńskiego, że przybył nam na ołtarze trzeci Stanisław. Otóż to błąd: jak dowiedziałem się z ostatniego numeru „Tygodnika Powszechnego", trzeba było napisać przynajmniej: trzeci bardziej znany. Mniej znanych jest więcej: beatyfikowani przez Jana Pawła II Polak piętnastowieczny Stanisław Kazimierczyk oraz tego imienia sześciu męczenników II wojny światowej.

09:38, jan.turnau
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2
Archiwum