Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
wtorek, 31 października 2006
Single

Psalm 128


„Szczęśliwy człowiek, który się boi Pana
i chodzi Jego drogami.
Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich,
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.
Małżonka twoja jako płodny szczep winny
w zaciszu twojego domu.
Synowie twoi jako oliwne gałązki
 dokoła twego stołu".


Szczęście to w ogóle sprawa trudna, szczęście w małżeństwie jeszcze trudniejsza - a bez małżeństwa? W Biblii mało o ludziach samotnych, celibat nie jest bynajmniej ideałem, kapłan powinien był być żonaty, dopiero w Nowym Testamencie mamy trzy wielkie postacie wyraźnie samotnicze: Jan Chrzciciel, Jezus, Paweł. Oczywiście można twierdzić, że Jezus ożenił się z Magdaleną, ale tylko dlatego, że papier wytrzyma wszystko (internet też).


Szczęście ludzi, którzy w zaciszu swego domu nie mają żony i dokoła ich stołu synowie nie siedzą... Nie mogę wypowiadać się kompetentnie, bom żonaty i dzieciaty, co więcej, przez długie lata marzyłem o samotności, w której mógłbym spokojnie wykonywać „pracę rąk swoich", raczej jednej - tej z długopisem. Może tak jest, że kiedyśmy niestarzy i silni, kiedy marzymy o zawodowych sukcesach, kiedy wokół nas pełno ludzi gaszących naszą samotność - celibat nie uwiera. Dopiero na starość naprawdę doskwiera pustka. Dobrze, że przynajmniej jest telefon, komputer...

00:16, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 30 października 2006
Błogosławiony

Psalm 1

„Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie zasiada w gronie szyderców, lecz w prawie Pańskim upodobał sobie i rozmyśla nad nim dniem i nocą".

Słowo „szydercy" oznacza tu ludzi, którzy wprawdzie wierzą w Boga, ale postępują tak, jak gdyby nie istniał  (Biblia Poznańska). Strasznie dużo takowych, trudno nie zasiadać w ich gronie. „Kiedy wejdziesz między wrony" - niełatwo ich omijać szerokim łukiem.

13:53, jan.turnau
Link Komentarze (2) »
niedziela, 29 października 2006
Przejrzenie

Ewangelia Marka 10,46-52

Gdy Jezus razem z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: - Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną. Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: - Synu Dawida, ulituj się nade mną. Jezus przystanął i rzekł: - Zawołajcie go. I przywołali niewidomego, mówiąc mu: - Bądź dobrej  myśli, wstań, woła cię. On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: - Co chcesz, abym ci uczynił? Powiedział Mu niewidomy: - Rabbuni, żebym przejrzał. Jezus mu rzekł: - Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

Widzieć, nie być niewidomym - niesłychane. Czasem też Bóg uzdrawia nasz wzrok duchowy. Szaweł (Saul) stał się Pawłem nagle i radykalnie, my na ogół przeżywamy przejrzenia spokojniejsze, ale czasem też mądrzejemy.

11:22, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 października 2006
Dzień poczwórnie żydowski

Ewangelia Łukasza 6, 13-16

”Przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem, i brata jego Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą".

Dziś mamy cztery powody, by wspominać naród żydowski.

Przypada święto apostołów Szymona i Judy Tadeusza, należących, jak cała Dwunastka, do Narodu Wybranego. Juda kojarzy nam się z Żydami szczególnie z powodu imienia: nosił je czwarty syn patriarchy Jakuba, którego potomkiem był wspaniały król Dawid; centralny rejon Palestyny zwał się Judeą. Apostoł Juda jest prawdopodobnie tożsamy z Tadeuszem, o którym jest wzmianka w Ewangeliach Mateusza 10,3 i Marka 3,18. W chrześcijańskim kanonie biblijnym jest List Judy, ale jego autorem jest zapewne inny uczeń Jezusa tego imienia, prawdopodobnie jeden z Jego braci (kuzynów, braci przyrodnich). Święty Juda Tadeusz jest w moim Kościele patronem spraw beznadziejnych: zapewne zawdzięczamy mu cudowne polepszenie stosunków katolicko-żydowskich w ubiegłym stuleciu. Apostoł Szymon, nie będący szefem Dwunastu Piotrem, sprawia z kolei biblistom problem, co znaczy jego przydomek Zelota. Czy chodzi o stronnictwo gwałtownych bojowników antyrzymskich zelotów, czy też jest tylko określeniem charakteru apostoła jako gorliwego obrońcy tożsamości żydowskiej. Mateusz i Marek nazywają go Kananejczykiem, co też nie jest jasne: może też oznaczać gorliwość, ponieważ hebrajskie słowo ”qana" znaczy ”być zazdrosnym, pełnym pasji" (tłumaczył to papież Benedykt XVI w katechezie 11 bm.).

Tyle o dawnych czasach. Są dziś jednak również współczesne okazje ”żydowskie". dokładnie 48 lat temu został papieżem Anioł Józef Roncalli. Jako Jan XXIII dokonał praprzełomu w stosunku katolików do Żydów. Na polecenie tego papieża usunięto z liturgii rzymskokatolickiej wszelkie sformułowania obrażające innych chrześcijan i wyznawców innych religii. Usunięto zatem z liturgii wielkopiątkowej przymiotnik ”perfidiis" (przewrotnych, wiarołomnych) stojący dotąd przy słowie ”Żydzi". Głośny był przypadek przerwania przez papieża-reformatora liturgii wielkopiątkowej celebransowi, który posłużył się dawnym tekstem, i spowodowanie powtórzenia go w nowej formie. Ileż wciąż w moim Kościele podobnych ciągot do przeszłości...

Potem zwołany przez Jana XXIII Sobór Watykański II dokładnie 41 lat temu ogłosił deklarację przełomową ”Nostra aetate". Zostało tam stwierdzone między innymi, że ”choć władze żydowskie wraz ze swymi zwolennikami domagały się śmierci Chrystusa, jednakże to, co popełniono podczas Jego męki, nie może być przypisane ani wszystkim bez różnicy Żydom wówczas żyjącym, ani Żydom dzisiejszym".

Po czwarte dziś szabat.

11:17, jan.turnau
Link Komentarze (2) »
piątek, 27 października 2006
Niezgoda

Ewangelia Łukasza 12, 58


”Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia".
Dojść do zgody... Ba! Jest to sedno Ewangelii, też każdej konfesyjnej doktryny kościelnej, nawet i niejednej deklaracji politycznej - ale co z tego? Któż przyzna się, że nie chce się pogodzić? Każdy mówi, że on chce, ale druga strona...


Polityka jest szczególną widownią walki. Także w demokracji. By nie powiedzieć: w tym ustroju, choć najlepszym z możliwych - jeszcze bardziej. ”Komuna" kryła walki wewnątrz partii dyktatorskiej; ”laikom" wydawało się, że front przebiega wyłącznie między rządem i opozycją demokratyczną, tymczasem wewnątrz elity władzy też były konflikty, tylko starannie skrywane. Można było wiele ukryć, bo działała kłódka cenzury. Dziś też partie chciałyby wydać się jednolite, ale działają wszechwiedzące i ”wszechkrzyczące" media. Co więcej, „za komuny" opozycja też nie ogłaszała swoich wewnętrznych różnic, bo to utrudniałoby opór. I tak doszło do tego, że wciąż widać wojnę wszystkich ze wszystkimi.
Na górze. A na dole, w naszych rodzinach, miejscach pracy? Na szczęście sądy są niesprawne, zniechęcają do oddania im sprawy, bo inaczej szlibyśmy tam tłumnie, nie godząc się po drodze.
No i na koniec niedola godzących. Gdzie dwóch się bije, tam trzeci oberwać może...

11:22, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 października 2006
Ogień

Ewangelia Łukasza 12,49-51

”Jezus powiedział do swoich uczniów: - Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam".


Pewien mój polemista przekonywał mnie uparcie, że chrześcijaństwo jest bardziej agresywne niż islam. Powoływał się na naszą inkwizycyjną przeszłość i dawną tolerancję w państwach muzułmańskich. W końcu użył Ewangelii: to przecież Jezus a nie Mahomet powiedział, że bynajmniej nie przyszedł przynieść pokoju.


No cóż, tak czytając Ewangelię, tym bardziej w ogóle Biblię, można udowodnić niejedno. Trzeba natomiast czytać teksty w całości, nie wyrywając poszczególnych zdań z kontekstu. Wtedy powyższe wypowiedzi Chrystusa będzie można zrozumieć jako opis nieuniknionych skutków a nie zamierzeń. Każde działanie skutkuje rozmaicie. Można chcieć pokoju a powodować kłótnie. Chrześcijaństwo, religia pogodzenia Żydów i pogan, zaowocowała prześladowaniem Jezusa, potem Szczepana, Pawła, przez przeciwników nowej wiary, później, przez długie wieki, Żydów przez chrześcijan. Człowiek ma wolną wolę, nie ma rady. No i trzeba pamiętać, że język Ewangelii, wypowiedzi Jezusa, jest po wschodniemu ostry, przesadny i obrazowy, pełen przenośni: męka i śmierć na krzyżu nazwana została chrztem.


”Teściowa stanie przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej" - powiada dalej Jezus. Tak pewnie było w pierwszym wieku chrześcijaństwa, tak na pewno jest teraz: spór o Radio Maryja czy o świadków Jehowy rozbija rodziny. Winien temu jest Jezus? Nie, On to tylko przewidział.

17:04, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 października 2006
Moc i pieśń

Księga Izajasza 12,2

„Oto Bóg jest moim zbawieniem.
Będę miał ufność i bać się nie będę.
Bo Pan jest moją mocą i pieśnią,
On stał się dla mnie zbawieniem."

Jest to psalm. Biblia zawiera ogromną księgę tego rodzaju tekstów, ale podobne pieśni znajdują się również w innych miejscach Pisma Świętego. Też właśnie w Księdze Izajasza.
„Pan jest moją mocą i pieśnią" - bardzo pięknie, poetycko to powiedziane. Co ciekawe, można zamiast słowa „pieśń" napisać tu, jak przekładają inni, „chluba" czy „chwała", bo w pieśniach (psalmach) Narodu Wybranego wyrażało się wszystko, co najważniejsze w życiu duchowym. A Bóg jest naszą chwałą. Czyjaś chwała to jego waga, znaczenie: nadaje je człowiekowi Bóg. Jesteśmy dla Boga ważni.

Można to przyjąć teoretycznie, ale przestać się bać niełatwo.

14:36, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 października 2006
Pokój

List do Efezjan 2, 14

”On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur, wrogość."


Chrystus jest naszym pokojem. Autor Listu do Efezjan (Paweł lub ktoś z jego uczniów) mówi tutaj o dwóch częściach ludzkości, którymi byli w tamtych czasach Żydzi i poganie. Z Biblii Poznańskiej dowiedziałem się, że ta ”wzmianka o murze stanowi wyraźną aluzję do muru, który odgradzał dziedziniec pogan od dziedzińca Żydów [w świątyni jerozolimskiej - JT].

Poganom pod karą śmierci nie wolno było wejść na dziedziniec przeznaczony dla żydowskich kobiet i mężczyzn." Świątynia została zburzona wraz z tamtym murem, runął również mur duchowy między Żydami a poganami w tym sensie, że jedni i drudzy mogli stać się uczniami Chrystusa. Dalszy ciąg historii był jednak, jak wiadomo, taki, że istniał dalej mur między chrześcijanami a Żydami, którzy chrześcijaństwa nie przyjęli, i dopiero po wiekach rozpoczął się dialog.


A w ogóle to Chrystus jest naszym pokojem, ale to nam często nie odpowiada: wolimy wojnę...

15:58, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 października 2006
Bogaci w miłosierdzie
W przeznaczonym na dzisiaj fragmencie Listu do Efezjan (2,1-10) jest wyrażenie ”Bóg, bogaty w miłosierdzie", które posłużyło papieżowi za tytuł encykliki. Chciałem napisać, że natomiast ludzie są ubodzy w to dobro, ale się powstrzymałem, bo przypomniałem sobie dwóch duchownych wielce miłosiernych. Jeden to Tadeusz Isakowicz-Zaleski, organizator ogólnopolskiego ruchu opieki nad niepełnosprawnymi umysłowo, drugi to Jerzy Marszałkowicz, inicjator równie troskliwej opieki nad bezdomnymi. Pierwszy jest zwariowany na punkcie lustracji, drugi na punkcie Radia Maryja, ale obaj zasługują, by ich dzieła nosiły imię świętego Brata Alberta. Oczywiście takich osobników było, jest i będzie więcej, a wymieniłem tych dwóch, bo ich znam osobiście i w sprawie miłosierdzia podziwiam (w innych mniej).
12:14, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
Władza

Niedziela 22 października

Ewangelia Marka 10,35-45


 ”Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, zbliżyli się do Jezusa i rzekli: - Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy. On ich zapytał:  - Co chcecie, żebym wam uczynił?  Rzekli Mu: Użycz nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie. Jezus im odparł:  - Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym ja mam być ochrzczony?  Odpowiedzieli Mu: - Możemy. Lecz Jezus rzekł do nich: - Kielich, który ja mam pić, pić będziecie, i chrzest, który ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane. Gdy dziesięciu to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: - Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielki, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.”


Nawet Jezusowi wybrańcy chcieli być ważniejsi od innych. Ale im to przeszło, w przeciwieństwie do milionów śmiertelników, którzy marzą o władzy, a gdy ją dostaną, używają sobie, ile wlezie.

12:13, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 października 2006
Duch Święty

Ewangelia Łukasza 12,10

”Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone."


Jak to rozumieć? Może tak: Syn Człowieczy (samookreślenie Jezusa) to ktoś inny niż my, inna osoba. Duch Święty też jest inną osobą niż ja czy ty, ale działa w naszym wnętrzu duchowym, przenika je do głębi, oświeca tak mocno, że trzeba bardzo złej woli, by Jego przesłanie odrzucić.

11:35, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
piątek, 20 października 2006
Odwaga

Ewangelia Łukasza 12,4-7


"Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo macie się obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam, tego się bójcie. Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli."

Zasada moralna równie oczywista, jak trudna do przestrzegania. Lęk może wręcz paraliżować. Mnie nie męczyło UB ani SB, nie wiem więc, jak bym się zachowywał w rękach tych służb szatańskich. Co wcale nie znaczy, że usprawiedliwiam tych, co się załamali. Wierzę jednak w Boże miłosierdzie. A odważnych podziwiam i szanuję szczególnie.

16:56, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 października 2006
Biada

Ewangelia Łukasza 11,47-54

”Jezus powiedział do faryzeuszów i do uczonych w Prawie: - Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. A tak jesteście świadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców; gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. Dlatego też powiedziała Mądrość Boska: - Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. Tak na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkich proroków, która została prze-lana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mó-wię wam, na tym plemieniu będzie pomszczona. Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli. Gdy wyszedł stamtąd, uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli gwałtownie nastawać na Niego i wypytywać Go o wiele rzeczy. Czyhali przy tym, żeby Go podchwycić na jakimś słowie.”

Strasznie mocne słowa. Za mocne, bez ewangelicznej łagodności? Może to nic dziwnego, że elita żydowska tak zwymyślana sprzymierzyła się przeciwko Jezusowi. Przecież On wręcz ją prowokował! Sam sobie stawiam te pytania. I odpowiadam tak.

Po pierwsze, język ludzi Wschodu jest ostrzejszy od naszego, temperament łatwiej tam ponosi, po prostu jest taki styl wypowiedzi. Po drugie, bibliści twierdzą, że gdy powstawały Ewangelie, konflikt zalążka Kościoła z Synagogą był silniejszy niż za czasów Jezusa, Jego wypowiedzi (oczywiście przecież nie nagrywane na taśmę, więc w ogóle bardzo rzadko cytowane dosłownie) były przez redaktorów Ewangelii wyostrzane. Po trzecie, Jezus sam był prorokiem, a prorocy nie przebierają w słowach. No i wreszcie argument merytoryczny: elity władzy Narodu Wybranego to nie zawsze były aniołki. Co gdy znamy różne elity, również kościelne, nie powinno nas dziwić.

11:59, jan.turnau
Link Komentarze (1) »
środa, 18 października 2006
Łukasz

Dziś święto osoby bardzo ważnej dla Biblii, dla jej części chrześcijańskiej i dla chrześcijaństwa w ogóle. Tą osobą jest Łukasz, prawdopodobnie autor Ewangelii umieszczonej w kanonie Nowego Testamentu na trzecim miejscu oraz księgi zwanej po polsku Dziejami Apostolskimi, umieszczonej zaraz po czterech Ewangeliach. Napisałem „autor prawdopodobnie", bo dla biblistów kwestie autorstwa są prawie zawsze dyskusyjne. Jeszcze jednak o wiele bardziej dyskusyjne niż owo Łukaszowe autorstwo jest przypuszczenie, jakoby był malarzem, ba, nawet jakoby namalował obraz jasnogórski. Nie ma również żadnych podstaw biblijnych do przypuszczenia, że był jednym z 72 uczniów Jezusa, o których czytamy w dzisiejszym fragmencie Ewangelii mu przypisywanej (10, 1-9); nawet i to że był jednym z dwóch uczniów idących z Jezusem po Jego zmartwychwstaniu do Emaus (Ewangelia Łukasza 24) nie jest bynajmniej oczywiste, choć Łukasz opowiada o tym wydarzeniu z zadziwiającą dokładnością. Tylko on podaje w swojej Ewangelii wiele szczegółów na  temat dzieciństwa Jezusa, bibliści jednak raczej nie wyobrażają sobie, żeby dowiedział się tego bezpośrednio od Marii z Nazaretu.


Natomiast z listów Pawła lub mu przypisywanych (na przykład z 2 Listu do Tymoteusza 4, 11 - wzmianka ta jest we fragmencie też przeznaczonym do czytania na dzisiaj) oraz z Dziejów Apostolskich wiemy, że Łukasz był przez pewien czas towarzyszem podróży misyjnych Pawła. Z przypisywanego Pawłowi Listu do Kolosan wiemy, że był lekarzem. Najciekawsze jednak według mnie jest to, że nie był Żydem! Jest jedynym autorem biblijnym nienależącym do Narodu Wybranego! Był ”Syrogrekiem”, mieszkańcem Syrii pochodzenia greckiego. Tą informacją kończę skrót wiadomości o dzisiejszym świętym.


Nie, nie kończę: jeszcze podaję, że jego Ewangelia jest najdłuższa z czterech, licząc słowa  (oczywiście w oryginale), nie rozdziały, bo to podział zgoła umowny. A że ważna nie tylko ilość, więc jeszcze informacja, że  dzieło jest napisane najlepszą, literacką greczyzną. Zatem najpiękniejsza Ewangelia? To już raczej kwestia gustu, taka sama, jak z literaturą piękną w ogóle.

16:16, jan.turnau
Link Komentarze (2) »
wtorek, 17 października 2006
Obrzezanie

List do Galatów 5,1-6


”Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli. Oto ja, Paweł, mówię wam: jeżeli poddacie się obrzezaniu, Chrystus wam się na nic nie przyda. I raz jeszcze oświadczam każdemu człowiekowi, który poddaje się obrzezaniu: jest on zobowiązany zachować wszystkie przepisy Prawa. Zerwaliście więzy z Chrystusem; wszyscy, którzy szukacie usprawiedliwienia w Prawie, wypadliście z łaski. My zaś z pomocą Ducha na zasadzie wiary wyczekujemy spodziewanej sprawiedliwości. Albowiem w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia, tylko wiara, która działa przez miłość.”


Najpierw o obrzezaniu. ”Słownik wiedzy biblijnej” podaje, że to usuwanie napletka praktykowane jest przez wiele ludów Afryki, Ameryki Południowej oraz Bliskiego Wschodu. U Żydów jest znakiem przynależności; dla Europejczyka to znak dziwny, patrzmy jednak trochę szerzej. No i niejedzenie mięsa ptaków i ssaków w piątek przecież nie jest w naszym kręgu cywilizacyjnym ascezą - raczej właśnie tym, co obrzezanie dla Żydów.


Cytowany słownik informuje również, że helleński satrapa Antioch Epifanes kazał zabijać kobiety i ich synów, którzy zostali wbrew jego zakazowi obrzezani (1 Księga Machabejska 1, 60). Tym większa była odwaga Pawła, który pisał o obrzezaniu, jak wyżej. No cóż, rozumiał, że skuteczny apostolat wymaga znoszenia barier, którymi są mniej ważne zasady religii. Jest jednak problemem każdej religii, co jest tak mało ważne, że aż nieobowiązujące, przynajmniej dla niektórych. Chrześcijaństwo nie jest wolne od podobnych dyskusji, które wydają mi się cenne, niezależnie od ostatecznego wyniku.

16:15, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 16 października 2006
Wolność

Listu do Galatów (4,22-24.26-27.31-5,1)


Napisane jest, że Abraham miał dwóch synów, jednego z niewolnicy, a drugiego z wolnej. Lecz ten z niewolnicy urodził się tylko według ciała, ten zaś z wolnej na skutek obietnicy. Wydarzenia te mają jeszcze sens alegoryczny. Niewiasty te wyobrażają dwa przymierza; jedno, zawarte pod górą Synaj, rodzi ku niewoli, a wyobraża je Hagar. Natomiast górne Jeruzalem cieszy się wolnością i ono jest naszą matką. Wszak napisane jest: "Wesel się, niepłodna, która nie rodziłaś, wykrzykuj z radości, która nie znałaś bólów rodzenia, bo więcej dzieci ma samotna niż ta, która żyje z mężem" Tak to, bracia, nie jesteśmy dziećmi niewolnicy, ale wolnej. Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli."


Abraham nie mógł doczekać się syna, bo jego żona Sara była bezpłodna, więc postarał się o dziecko z niewolnicy; potem jednak zgodnie z obietnicą Bożą daną Abrahamowi urodził  się syn jego i Sary Izaak. Autor Listu do Galatów Paweł apostoł, radykalny w swoich wyrażeniach, buduje na tamtych wydarzeniach swoją teologię, w której starotestamentalne Prawo przedstawia jako niewolę. Wręcz do tej niewoli zalicza przymierze na górze Synaj, które przecież zawierało ponadreligijny dekalog, ważny także w Nowym Testamencie.


Czy apostoł neguje dziesięć przykazań? Oczywiście nie, ale proponuje etykę wynikającą nie z posłuszeństwa, ale z wiary, zaufania Jezusowi. Bliskie to Augustynowemu: "Kochaj i rób, co chcesz". "Róbta, co chceta"? Owszem, jeśli chce się choć trochę naśladować Chrystusa. Co to znaczy konkretnie? Czy etyka katolicka jest bezproblemowa? Nie, być może i do niej wkrada się mentalność prawnicza. Ale gdy wolność łączy się z odpowiedzialnością za bliźniego swego, czyli właśnie wierzy się Chrystusowi, nie jest się gnojkiem, na pewno.

12:21, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 października 2006
Nie bądź głupi

Księga Mądrości 7, 7-11


"Modliłem się i dano mi zrozumienie, przyzywałem i przyszedł na mnie duch mądrości. Przeniosłem ją nad berła i trony i w porównaniu z nią za nic miałem bogactwa. Nie porównałem z nią drogich kamieni, bo wszystko złoto wobec niej jest garścią piasku, a srebro przy niej ma wartość błota. Umiłowałem ją nad zdrowie i piękność i wolałem mieć ją aniżeli światło, bo nie zna snu blask od niej bijący. A przyszły mi wraz z nią wszystkie dobra i niezliczone bogactwa w jej ręku".


"Kupić by cię, mądrości, za drogie pieniądze" - pisał z kolei Jan Kochanowski, a piosenka z moich lat dawnych brzmiała: "Oj, szewczyku, nie bądź głupi, szczęścia za wódkę nie kupisz". Cóż, kiedy tylu szuka szczęścia w głupocie. Morał oczywiście nie tylko rzymskokatolicki, ogólnoludzki.

16:58, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 października 2006
Szczęśliwcy

Ewangelia Łukasza 11, 27-28


"Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: - Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Lecz On rzekł: - Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je".


Mamy tutaj dylemat, o którym pisałem już nieraz. Polska tradycja przekładowa grecki termin „makarioi", oznaczający dosłownie szczęśliwych, oddaje słowem "błogosławiony", są jednak nowatorzy (np. Biblia Poznańska), którzy wolą dosłowność, zwyczajność, brak patosu. Tak czy inaczej, w przededniu Dnia Papieskiego (15 bm.) i kościelno-narodowej rocznicy (16 bm.) można powiedzieć, że Karol Wojtyła-Jan Paweł II był tak błogosławiony, jak i szczęśliwy. Błogosławiony - wiadomo, błogosławią go liczne narody, nie tylko polski, a szczęśliwy? Szczęście - wartość szczególna, słowo wieloznaczne, uczucie wielce zmienne, w gruncie rzeczy wszystko zależy od człowieka. Myślę, że gdyby zapytano Papieża, czy jest szczęśliwy, odpowiedziałby, że oczywiście. Nie zajmował się sobą, więc nie narzekał, a w ogóle to ludzie święci są szczęśliwi, zanim jeszcze opuszczą ziemski padół. Mają o wiele więcej zmartwień niż zwykli zjadacze chleba, mają nawet czarne noce zwątpienia czy wręcz rozpaczy, ale w sumie są chyba szczęściarzami - choć zupełnie inaczej niż zadowoleni z siebie śmiertelnicy.


W związku z dniami październikowymi mamy wysyp publikacji "papieskich". Bardzo ważna, warta lektury jest książka George`a Weigla "Boży wybór", wydana przez Znak, oczywiście przetłumaczona z angielskiego (amerykańskiego). Autor, znany także w Polsce z fundamentalnej biografii Papieża „Świadek nadziei", daje popis imponującej erudycji i swoistej śmiałości poglądów. Rzecz dotyczy obu biskupów Rzymu: ostatnich dni życia Jana Pawła i początku pontyfikatu Benedykta, a także watykańskiego bezkrólewia, czyli "przedkonklawia", i samego konklawe. Co do Benedykta, to mamy właściwie o samym pontyfikacie minimalnie (książka nie została napisana przedwczoraj), sporo jest natomiast o przedpapieskim życiu Josepha Ratzingera i o tym, co trzeba zrobić, by pod nowym papieżem jego Kościół lepiej działał. Weigel jest - według miar zachodnich - konserwatystą, uważa, że odnowa posoborowa poszła za daleko, poza granice ortodoksji, za bardzo przejęła się duchem współczesnego relatywistycznego świata. Tu zgadza się z Benedyktem XVI i wyraża nadzieję, że nowemu papieżowi uda się zrobić z tym porządek, co już trochę robił jako szef Kongregacji Doktryny Wiary. Autor książki uważa w ogóle, że trzeba Kościołowi rzymskokatolickiemu więcej stanowczości, mniej zgodliwości, także np. w stosunkach z islamem. Jako jeden z neokonserwatystów amerykańskich krytykuje, choć delikatnie, Stolicę Apostolską za nadmierny pacyfizm w sprawie wojny w Iraku.


Co ja na to? Nie jak na lato, ale bez obrzydzenia. Wydaje mi się, że z odnową posoborową jest tak, jak z cięciwą łuku. Watykański rygoryzm centralistyczny przed Vaticanum Secundum był tak napięty, że rozluźnienie go spowodowało wręcz wystrzał emocji i opinii, więc też zapewne luz przesadny. Ale to na tzw. Zachodzie - u nas sojusznikami "konserwatywnego" papieża są będący na marginesie Episkopatu postępowcy: Nossol, Życiński, Pieronek... Z czego wyciągam wniosek, że Benedykt też jest błogosławiony (łacińskie "benedictus"), że będę go błogosławił osobliwie, gdy dowiem się, że moim biskupem, warszawskim, następcą kardynała Glempa, mianował osobę, która mnie i myślących podobnie jak ja uszczęśliwi i pobłogosławi.


PS. Jeszcze co do Weigla: podoba mi się jego sposób pisania. Nie chodzi mi o styl, angielskiego nie znam (jeśli wnioskować z potoczystego przekładu Dominiki Chylińskiej, Michała Romanka i Rafała Śmietany, pisze gładko), ale o miłą bezpośredniość. Mam na myśli np. informację, że zanim kardynałowie otrzymali na czas konklawe apartamenty (z toaletami), wybierali Ojca Świętego używając nocników.

10:56, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 października 2006
Wiara, nie Prawo

List do Galatów 3, 7-14

"Zrozumiejcie, że synami Abrahama są ci, którzy polegają na wierze. I stąd Pismo widząc, że w przyszłości Bóg na podstawie wiary będzie dawał poganom usprawiedliwienie, już Abrahamowi oznajmiło tę radosną nowinę: >>W tobie będą błogosławione wszystkie narody<<. I dlatego tylko ci, którzy polegają na wierze, mają uczestnictwo w błogosławieństwie wraz z Abrahamem, który dał posłuch wierze. Natomiast na tych wszystkich, którzy polegają na uczynkach Prawa, ciąży przekleństwo. Napisane jest bowiem: >>Przeklęty każdy, kto nie wypełnia wytrwale wszystkiego, co nakazuje wykonać Księga Prawa<<. A że w Prawie nikt nie osiąga usprawiedliwienia przed Bogiem, wynika stąd, że >>sprawiedliwy z wiary żyć będzie<<. Prawo nie opiera się na wierze, lecz mówi: >>Kto wypełnia przepisy, dzięki nim żyć będzie<<. Z tego przekleństwa Prawa Chrystus nas wykupił, stawszy się za nas przekleństwem, bo napisane jest: >>Przeklęty każdy, którego powieszono na drzewie<<, aby błogosławieństwo Abrahama stało się w Chrystusie Jezusie udziałem pogan i abyśmy przez wiarę otrzymali obiecanego Ducha."

 
Ale był rozrabiacz z tego Pawła z Tarsu! Nic dziwnego, że nienawidziła go elita żydowska. Nie tylko z pogromcy groźnej sekty zrobił się nagle jej gwałtownym głosicielem, jeszcze do tego głosił te nowinki atakując bez pardonu święte zasady macierzystej religii. Przekreślił konieczność przestrzegania przepisów Prawa, mało tego - twierdził, że na tych, co ich przestrzegają, ciąży przekleństwo. W zapale polemicznym udowadniał to cytując dość swobodnie i interpretując niemal tendencyjnie (komentarz Biblii Poznańskiej) księgi biblijne. Rygoryzmowi prawno-etycznemu przeciwstawiał wiarę, przy czym powoływał się na Abrahama jako na nadrzędny autorytet; jego przeciwników musiało to wściekać, bo ów ojciec Narodu Wybranego bynajmniej nie lekceważył obrzezania, które Paweł uznał za zbędne. Był rewolucjonistą - co nie znaczy, że naprawdę to on stworzył doktrynę chrześcijańską, nie Chrystus, jak się głosi tu i ówdzie. Stanowił awangardę, ale miał za sobą cały zalążkowy Kościół. Przecież to sam Piotr podał w wątpliwość podział pokarmów na czyste i nieczyste (Dzieje Apostolskie 11). Paweł był teologiem genialnym, ale zważmy, że chrześcijański Wschód ma za patrona raczej apostoła Jana.

09:03, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 października 2006
Proście

Ewangelia Łukasza 11,9-13


”Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajdzie, a kołaczącemu otworzą. Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę - czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też, gdy poprosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre rady swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.”


To zapewnienie Jezusa rodzi jednak wątpliwości. Po pierwsze, jak pogodzić słowa ”Proście, a będzie wam dane”  z faktem, że prosimy nieraz Boga o takie czy inne dobro i nie otrzymujemy go? Po drugie - po co przedstawiać listę naszych potrzeb i potrzeb naszych bliźnich komuś, kto zna je lepiej od nas?
Nie jesteśmy pierwszym pokoleniem chrześcijan, które zadaje sobie tego rodzaju pytania. Są one zapewne tak stare, jak Kościół. I nigdy - w każdym razie w tym życiu - nie znajdą zadowalającej odpowiedzi, dotyczą bowiem tajemnicy. Bóg jest dla nas niepojęty, a więc również niepojęte są Jego rządy naszym losem. Niemniej jakaś częściowa odpowiedź jest możliwa.


Odpowiedź na pierwsze pytanie, pytanie o prośby niewysłuchane, zawiera się w pytaniu drugim. Bóg nie zawsze wysłuchuje naszych próśb właśnie dlatego, że wie lepiej od nas, czego nam naprawdę potrzeba. Zna nieskończenie lepiej niż my nas samych oraz widzi nasz los w nieskończenie szerszej i dalszej perspektywie. Wśród naszych przeżyć są prośby wysłuchane i są prośby niewysłuchane - nie wiemy, dlaczego. Są jednak również prośby niewysłuchane, o których możemy powiedzieć, że na szczęście nie zostały wysłuchane. Jeśli z wiarą w Bożą opatrzność patrzymy na nasz los, widzimy niejeden taki obrót spraw. Co oczywiście nie oznacza - chciałbym to mocno podkreślić - że wiara pozwala nam zrozumieć sens wszystkich ludzkich dramatów i tragedii, sens Auschwitz i Kołymy. Wiele straszliwych nieszczęść jest i będzie dla nas zawsze potworną zagadka. Sensu cierpienia nigdy do końca nie wyjaśnimy.


Wróćmy do drugiego pytania. Czy więc nie trzeba o nic prosić Boga, który jest wszechwiedzący? Czy tzw. modlitwa błagalna nie ma sensu? Otóż ma sens każda modlitwa. Rozmowa dzieci z ojcem może i powinna obejmować jak najwięcej tematów. Akt prośby jest tak ludzką, naturalną rzeczą, że byłoby chyba niesłuszne usuwanie go z naszego dialogu z Bogiem-Ojcem. Jest to w każdym razie sprawa indywidualna, sprawa potrzeb psychicznych modlącego się. Pamiętajmy tylko, że wzorem dla nas powinna być modlitwa Jezusa w Ogrójcu: ”Ojcze, jeśli chcesz, odwróć ode mnie ten kielich. Ale nie moja, ale Twoja niech się stanie wola.” Słów ”bądź wola Twoja" nie ma w Łukaszowej wersji Modlitwy Pańskiej (jest tylko u Mateusza), ale i w tej Ewangelii prośba o chleb powszedni jest dopiero na trzecim miejscu, po prośbach: ”niech się święci imię Twoje" i ”niech przyjdzie Twoje królestwo" - czyli królestwo dobra i prawdy, niekoniecznie naszych doraźnych sukcesów.


No i wreszcie pomyślmy nad tymi słowami: ”Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”. Przedtem, gdy chodziło o nasze prośby kierowane do ludzi, była mowa o chlebie, rybie i jajku. Ale teraz - gdy chodzi o prośby do Boga - mowa jest o Duchu Świętym. O Duchu Oświecicielu, który pomaga nam na wszystkie nasze sprawy spojrzeć w innym, Bożym świetle. Modlitwa zatem powinna być przede wszystkim prośbą o to, żebyśmy umieli zobaczyć, czego nam najbardziej potrzeba. Amen.

17:28, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 października 2006
Pokusa czy próba

Ewangelia Łukasza 11, 1-4


"Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: - Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów. A On rzekł do nich: - Kiedy się modlicie, mówcie: - Ojcze, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie".


Oto mamy biblijny tekst naszej najważniejszej modlitwy. Krótszy niż ten, który znamy (mam nadzieję) na pamięć: dłuższy, ten brzmiący w naszych uszach, jest u Mateusza 6, 9-13.


Z oboma tekstami, które są w Ewangeliach, jest translatorski kłopot. Ze słowem oznaczającym największy kłopot Boga, człowieka i całego Kosmosu, mianowicie z "pokusą". Rzecz w tym, że nie wiadomo, czy w tym miejscu Ewangelii w ogóle o niej mowa. Tradycyjny przekład: "i nie wódź nas na pokuszenie" jest wątpliwy, ponieważ jeśli ktoś może nas „wodzić na pokuszenie", to diabeł, nie Bóg. Stąd powyższe tłumaczenie: "i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie" (które ma też Biblia ekumeniczna 11 Kościołów) czy też "i nie dozwól nam ulec pokusie" w Biblii poznańskiej.


Można jednak poradzić sobie z tą pokusą jeszcze inaczej, wstawiając w jej miejsce inne słowo. Oryginał grecki ma tu termin "peirasmos", który znaczy również: "próba", "doświadczenie", czyli czynności godne Boga. Tą drogą poszedł „Współczesny przykład z języka greckiego" czterech Ewangelii, wydany przez Towarzystwo Biblijne pod koniec lat 70. Ów pomysł przypadł mi do gustu, przekonałem także moich trzech biblistów trzech wyznań, więc czytamy w naszej Ewangelii Łukasza: "i nie wystawiaj nas na próbę". Z tym, że z tej wersji nowatorskiej zrezygnowaliśmy tłumacząc później Mateusza: tam jest tradycyjna prośba o "niewodzenie na pokuszenie". No cóż, kochamy się jak bracia, ale kłócimy jak uczeni w Piśmie i za drugim razem zwyciężyło w naszej czwórce nastawienie konserwatywne. Tak to bywa z tłumaczeniami: ale na pewno jest ciekawie!

14:46, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 października 2006
Gadanie gościa

Ewangelia Łukasza 10, 38-42


"Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta imieniem Marta przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: - Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: - Marto, Marto, troszczysz się o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będziesz pozbawiona".


Najpierw skojarzenie najbardziej osobiste: jedna ze wspaniałych dziewczyn, w których się kochałem, nazywała się Maria Cząstka. Dalej taka myśl, też zresztą indywidualna, choć chyba wynikająca z biblijnego tekstu, że gościem zająć się trzeba przede wszystkim od strony ducha, nie brzucha. Oczywiście też go nakarmić i napoić, ale przede wszystkim z nim pogadać. Może nawet dać mu się wygadać? To ludzka potrzeba, u niektórych wręcz fizjologiczna. Oczywiście Jezus nie był z takich: myślę poza tym, że wręcz miał dosyć ewangelizacji, tematów poważnych i trudnych, dla niektórych słuchaczy kontrowersyjnych, wolałby pewnie po prostu poplotkować z przyjaciółmi. Ale oni woleli Go słuchać jako Nauczyciela.

12:15, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 października 2006
Bliźnim być

Ewangelia Łukasza 10,30-35

"Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: - Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał".


Najpierw trochę wyjaśnień: człowiek "schodził" z Jerozolimy, bo to miasto jest położone stosunkowo wysoko, niemal na wysokości  naszego Zakopanego, w każdym razie w stosunku do Jerycha, które leży w dolinie Jordanu, płynącego poniżej poziomu morza. Lewita to - mówiąc najkrócej i najprościej - członek stanu kapłańskiego niższej rangi. Dalej uwaga: Biblia Tysiąclecia ma tu staropolskie "bydlę" i cieszę się tym archaizmem jako miłym zabytkiem (Biblia Poznańska i nie tylko ona ma "juczne zwierzę").

Jezus opowiedział tę przypowieść w odpowiedzi na pytanie jakiegoś uczonego w Prawie (Wujek nazywa go "biegłym w Zakonie"!), kto jest moim bliźnim. Uczony zrozumiał sens przypowieści, my w zasadzie też: morał jak banał, przypowieść prawie dwutysiącletnia. Cóż, kiedy stara, ale jara...

15:11, jan.turnau
Link Komentarze (2) »
niedziela, 08 października 2006
Dwoje jednym

Ewangelia Marka 10, 6-8


”Na początku stworzenia Bóg «stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem». A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało".


Czytania niedzielne na temat małżeństwa i rodziny (List do Hebrajczyków i Psalm 128 też o synach, dzieciach). W powyższym fragmencie Ewangelii Marka Jezus cytuje 2 rozdział Księgi Rodzaju: nierozerwalność małżeństwa motywuje metaforą „jednego ciała". Trudna sprawa: łatwiej być dobrym pracownikiem, niekonfliktowym człowiekiem poza domem niż wytrwać w miłości małżeńskiej i nie mylić przygody z miłością.


Przeczytałem właśnie ”Czarną polewkę" Małgorzaty Musierowicz. Ta siedemnasta już powieść poznańskiej pisarki, kolejna część świetnej sagi rodu Borejków zwanej Jeżycjadą od nazwy dzielnicy, jest znów o ”tych rzeczach". O tym, co niektórych od dzieciństwa zajmuje w sposób szczególny. Pani Małgorzata pisze głównie dla tzw. dorastających panienek, ale w jej książkach mamy samo życie. Czy pokazywane prawdziwie? Czy nie zbyt idealnie? Czy to zaplanowany adresat młodzieżowy zmusza autorkę do ignorowania na przykład faktu, że dzisiejsi nastolatkowie zaczynają pełne życie erotyczne bardzo, bardzo wcześnie? Myślę, że świat Jeżycjady jest lepszy niż „real" polski Anno Domini 2006. Oczywiście lepszy jest język, w którym powszechny przerywnik pięcioliterowy na „k" w ogóle się nie pojawia. Może też lepsi są ludzie: bohater „Czarnej polewki" Wolfi z oburzeniem odrzuca propozycję obleśnego Bodzia, żeby przy pierwszej okazji przespał się z Laurą: - To nie moja laska, ale narzeczona. Czy jednak statystyka musi determinować literaturę? Zatem cykl Małgorzaty Musierowicz - to opinia kompetentnych krytyków - nie jest zbiorem powiastek dla grzecznych dzieci. Dzieci nie pchają się tu zaraz do łóżka, ale łóżko nie jest przecież jedynym meblem i realium literackim jedynym: jest jeszcze legion innych, które autorka obrazuje znakomicie swoją równie dowcipną, jak wzruszającą prozą, w której tyle jest prozy życia, ile jego poezji. W której jest tyle etyki,a tak mało dydaktycznego smrodku.

16:41, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
sobota, 07 października 2006
Spotkanie najbliższych

Dzieje Apostolskie 1, 12-14


”Gdy Jezus został wzięty do nieba, Apostołowie wrócili do Jerozolimy z góry zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej. Przybywszy tam, weszli do sali na górze i przebywali w niej: Piotr i Jan, Jakub i Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Szymon Gorliwy, i Juda, brat Jakuba. Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa i Jego braćmi.”


Niezwykłe było to spotkanie. Sztab apostolski Jezusa, już bez Judasza, także niewiasty, zapewne te, które pod wodzą Marii Magdaleny towarzyszyły Mistrzowi w Jego ewangelizacyjnych  wędrówkach,  dbając o potrzeby przyziemne, oraz Jego rodzina z Matką na czele. ”Sala na górze” to zapewne była komnata zwana w tradycji polskiej wieczernikiem, gdzie odbyła się wieczerza ostatnia przed śmiercią i zmartwychwstaniem, zatem samo miejsce było szczególne. Ale przede wszystkim szczególny był czas. Albowiem nastąpiło spotkanie naszej czasoprzestrzeni z ową wiekuistą, która jest za progiem śmierci: Jezus zmartwychwstały ukazał się, dowiedzieli się, że żyje. Pozostali na ziemi, ale byli już jakby innymi ludźmi. Pełnymi radości, że nie stracili swego Mistrza, wręcz przeciwnie: że jest już w chwale Nieba.

       
Dziś wszakże święto Maryjne, Maryi różańcowej, szczególny dzień października, miesiąca tej modlitwy. Wracając do Biblii - czy Jezus ukazał się również swojej Matce? Nie ma o tym żadnej wzmianki bezpośredniej, ale w ogóle nie ma o Niej wiele w Piśmie Świętym, jest tam jakby w cieniu. Jeśli jednak ukazywał się tylu ludziom, według Listu do Koryntian 15,6 przeszło pięciuset, nie ukazałby się swojej Matce?

11:49, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2
Archiwum