Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
czwartek, 13 kwietnia 2017
Życzenia

Drogie Czytelniczki i drodzy Czytelnicy moich pisanek, do tej roboty wrócę chyba nie zaraz, bo pewnie będę musiał wykonać jakąś większą pracę. Niemniej Pascha przed nami, składam zatem wszystkim z Was najlepsze życzenia radości wielkanocnej, wynikającej z owej Pawłowej nadziei wbrew nadziei. Alleluja!

11:15, jan.turnau
Link Komentarze (459) »
poniedziałek, 03 kwietnia 2017
Antyfeminizm pięknie opisany

Księga Daniela 13,1-9,15-17.19-30.33-62
Ewangelia Jana 8,1-11
Najpierw opowieść o Zuzannie i starcach, potem o kobiecie przyłapanej na cudzołóstwie. Oto przykłady mentalności, w której zawsze winna jest ona, w każdym razie w sprawach „de sexto”. No i to przykazanie jakby pierwsze i najważniejsze. Teksty bardzo ciekawe.
Poczytajmy.
A ja odpocznę od tego pisania przez dni kilka.

12:56, jan.turnau
Link Komentarze (43) »
niedziela, 02 kwietnia 2017
Choroba, śmierć, sumienie i sztuka sakralna

Ewangelia Jana 11,1-45
Długa perykopa na temat wskrzeszenia Łazarza. Wskrzeszenia, nie zmartwychwstania – tę różnicę trzeba zaraz zaznaczyć. Ewangelia Jana jak zawsze łączy dwie na pozór różne cechy specyficzne: rozbudowanie wątku teologicznego z obfitością narracyjnych szczegółów, przedstawionych przez najwidoczniej bezpośredniego świadka wydarzeń. Mamy pewien łącznik z poprzednimi ewangeliami, mianowicie z tą Łukaszową, bo główną bohaterką relacji jest mieszkanka Betanii, siostra Łazarza Marta, która występowała też w tamtym dziele wraz ze swoją siostrą Marią. Występowała jednak tam w innej roli: zajęta była tym, co nie najważniejsze, szeroko pojętą gastronomią, w przeciwieństwie do Marii skupioną na teologii, czyli słuchaniu Jezusa. Tu u Jana zajmuje się Nim, co prawda, też od strony jakoś praktycznej, bo Jego charyzmatem uzdrawiania: „Panie, gdybyś tu był, nie zmarłby mój brat; [ale] i teraz wiem, że o cokolwiek byś poprosił Boga, da Ci Bóg” (Ekumeniczny Przekład Przyjaciół). Czy zatem spodziewa się, że Jezus cofnie śmierć? Nie, ma tu na myśli co innego: „Wiem, że zmartwychwstanie przy zmartwychwstaniu w Dniu Ostatnim”(cytuję dalej też według EPP). Ale gdy Mistrz łączy tę wiarę eschatologiczną z wiarą we własną osobę i pyta, czy również ta wiara specyficzna jest jej udziałem, odpowiada wyznaniem chrześcijan fundamentalnym: „Tak, Panie. Ja uwierzyłam, że Ty jesteś Chrystusem, Synem Bożym, który na świat przyszedł”. Pamiętajmy, że „Chrystus” to wersja grecka hebrajskiego terminu, który w polskim przekładzie brzmi jako „Mesjasz”. Ten ktoś oczekiwany, mający odnowić wszystko radykalnie. Tak, to ta „kurka domowa”, jak mogłoby, zresztą błędnie, wynikać z trzeciej ewangelii, w czwartej przoduje w sprawach wyższej rangi. Warto znać wszystkie cztery ewangelijne opowieści.
Dzisiejsza Janowa opowieść skojarzyła mi się z książką sławnego twórcy puckiego hospicjum, księdza Jana Kaczkowskiego, książką jedną z wielu, ale tym razem niezwykłą.
Katarzyna Jabłońska, która jako pierwsza rozmawiała z nim bestsellerem „Szału nie ma, jest rak”, tymczasem skomponowała drugą również dla Biblioteki „Więzi”. „Żyć aż do końca” to, jak głosi podtytuł, „Instrukcja obsługi choroby”: obszerny, „wszechstronny przewodnik po chorowaniu i umieraniu. Jego wartość praktyczną podnoszą niezbędniki z podstawowymi wskazówkami dla chorych i ich bliskich, personelu medycznego, szpitalnych i hospicyjnych kapłanów oraz wolontariuszy. Ks. Jan uczy, jak rozpoznać fizyczne, psychiczne oraz duchowe potrzeby chorych i ich bliskich – tak często zatajane. Radzi też, jak znajdować pomocukierunkowaną na poprawę jakości życia w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji – również wtedy, gdy śmierć jest bliska.” To nie moje słowa, tylko profesora Jacka Łuczaka, innego wybitnego „hospicjologa”, w przedmowie do tej kapitalnej publikacji.
A jak już „Więź”, to jeszcze numer wiosenny tego kwartalnika, a w nim bardzo dużo, wszechstronnie i bardzo ciekawie o sumieniu. Słusznie, bo to temat codzienny nieustanny.
Podnoszą go – przypomina w artykule wstępnym Sebastian Duda – pacyfiści chcący uniknąć służby wojskowej, ekolodzy odmawiający płacenia podatków, bo państwo finansuje zbrojenia jądrowe, pracownicy służby zdrowia i farmaceuci powołujący się na klauzulę sumienia, także adwokaci niechcący bronić niektórych łajdaków. Ale jest to również – Duda pisze o tym, rzecz jasna, dużo – problem filozoficzny, teologiczny, doktrynalny. W sprawie trzeciej redaktor naczelny „Więzi” Zbigniew Nosowski rozmawia z etykiem z KUL-u, ks. Alfredem Wierzbickim. Pyta go na koniec: „Czy teraz dzięki Franciszkowi dokonuje się w Kościele swoisty rachunek sumienia z prymatu sumienia?” Odpowiedź: „Owszem, ale ja bym podkreślał, że jest to kontynuacja rachunku sumienia, jaki zaczął się za pontyfikatu Jana Pawła II, ale pozostał niedokończony. Przecież w marcu 2000 r. w bazylice św. Piotra przepraszano również za działania inkwizycji, za używanie przemocy wobec inaczej wierzących. To na pewno było rozpoczęcie rachunku sumienia z lekceważenia prymatu sumienia. Niestety ta część pontyfikatu Jana Pawła II miała bardzo słabą recepcję. Spotkała się z krytyką i w sumie została potraktowana jako czysto symboliczny gest w ramach roku jubileuszowego 2000, ale bez znaczenia dla życia Kościoła. Tymczasem papież Wojtyła zaplanował rachunek sumienia, jako element procesu oczyszczania pamięci, który powinien się na stałe wpisać w życie Kościoła. Dziś mamy do czynienia z kontynuacją tamtej inicjatywy papieża Polaka.” Natomiast ks. Andrzej Draguła bardzo szczegółowo, wnikliwie analizuje nieśmiertelny problem tolerancji.
Na koniec jeszcze jedna książka Biblioteki „Więzi”. Inna tamtejsza redaktorka, Ewa Kiedio, porozmawiała z kolei z biskupem pomocniczym warszawskim Michałem Janochą, historykiem sztuki i teologiem, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego. Rzecz przepięknie ilustrowana tego właśnie dotyczy, zwie się „A piękno świeci w ciemności”. Można rzec jednak, że świeci inaczej chrześcijanom na Wschodzie i na Zachodzie: biskup mówi o tym obszernie. Nie tylko o tym, także na przykład o kościelnym kiczu oraz artystycznych prowokacjach rażących ludzi religijnych. Nade wszystko jednak o ikonie, świętym obrazie bardzo innym niż te nasze zachodnie: to jest okno na niebo! Polecam!

16:38, jan.turnau
Link Komentarze (14) »
sobota, 01 kwietnia 2017
Prorok jak drzewo bezbronny

Księga Jeremiasza 11,19
„Ja zaś byłem jak baranek potulny na rzeź prowadzony, a nie zdawałem sobie sprawy, że przeciw mnie knuli zamysły: - Zniszczmy drzewo w jego świeżości” (Biblia Poznańska). Tysiąclatka mówi o drzewie „w pełni sił”, chodzi mniej więcej o to samo, a mnie owo określenie proroka skojarzyło się z problemem ekologicznym, który dziś w Polsce ujawnił się jaskrawo akcją wycinki drzew. Drzewo jako symbol trwania, choć właśnie takiego, które daje się łatwo przerwać. Dąb jest przecież jak prorok potężny, ale i jak prorok bezbronny.

17:11, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
Archiwum