Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
niedziela, 31 marca 2019
Zazdrość niejedno ma imię. Papieski cmoknonsens kaput! Papież Franciszek do wymiany?

Ewangelia Łukasza 15,13.11-32

Dzisiaj przypowieść o miłosiernym ojcu, synu marnotrawnym oraz drugim trochę nieładnie zazdrosnym. Trochę tylko, bo kto by się nie zdziwił, gdyby jego tata potraktował powrót takiego brata, jak zwycięzcy wspaniałego w jakiejś konkurencji sportowej albo i militarnej. W ogóle jednak ewangelijna przypowieść to nie zwyczajna powieść, ale gatunek literacki „ewangelia” właśnie. Morał? Jezus odpowiedział tym tekstem na zgorszenie faryzeuszy i uczonych w Piśmie, że traktuje ciepło moralnych paskudników. Skrytykował zatem różnych takich, co to mają się za wzorowych, a do tego im dosyć daleko. Różnie takie panie Dulskie. Może także jednak naród żydowski, mający się za lepszego niż wszystkie inne. A nam chrześcijanom dzisiejszym zostawił mniemanie pokorne, że inni ludzie nie są etycznie gorsi z reguły. Wierzący religijnie inaczej i w ogóle niereligijnie, w wartości etyczne powszechnie przyjęte, wiarę tę poświadczający czynem heroicznym nieraz.

Teraz jeszcze moje skojarzenie dalekie, skojarzenie z narracyjnym detalem w dzisiejszej przypowieści. Otóż arcymiłosierny ojciec obdarzył skruszonego moralnie syna nie tylko najlepszą szatą, także pewnie bogatym pierścieniem. Otóż formalnie biorąc, biskupa (nie tylko rzymskiego niestety) całuje się w pierścień z relikwią, nie w rękę w ogóle, ale treść pocałunku jest taka, jaka jest: to wyraz czci tradycyjny. Kiedyś papieże nosili trzewiki, w których były świętości jakieś, relikwie, ale był stąd obyczaj bizantyjski padania przed Ojcem Świętym na twarz. Teraz jest tylko całowanie go w rękę. Franciszek znosił to nawet z przyklękaniem, aż nie parę dni temu nie wytrzymał i kolejnej niewieście wyrwał rękę z uśmiechem filuternym. Znak pokory rzecz jasna, u niego nie pierwszy.

Gdy jestem przy tym „enfant terrible” (dziecku strasznym) taki felieton w „GW” na sobotę.

Głośne myślenie. Ojciec przestaje być Święty

No i doczekaliśmy się. Papieża reformującego z impetem ogromnym, ale też biskupa rzymskiego zwanego wciąż przez jednych Ojcem Świętym, przez drugich jednak odsądzanego niemal od czci i wiary, w każdym razie od troski o moralność. Dotąd katolicy „rzymscy” nie poczynali sobie podobnie. Przeczytałem książkę dwóch watykanistów włoskich, Andrei Tornielli i Gianniego Valente, którą pod polskim tytułem „Dzień Sądu” wyda lada chwila WAM (przekład: Joanna Tomaszek). Jest to mianowicie pracowita obrona papieża Franciszka przed chytrym atakiem pewnego byłego nuncjusza w USA ( swego czasu nazwałem go błędnie biskupem amerykańskim, jest oczywiście Włochem), Carla Marii Viganò. Napisałem, że chytrym, ponieważ ów dostojnik kościelny sugeruje, że chodzi mu tylko o walkę z pedofilią, a w istocie raczej o zdyskredytowanie papieskich poprawek doktrynalnych. Od razu wyjaśnię, że chodzi tu głównie o możliwość dopuszczania niektórych „rozwodników” do sakramentalnej komunii oraz o bezwyjątkowy sprzeciw wobec kary śmierci. Jan Paweł II nie był tu aż tak radykalny: kary śmierci nie wykluczał aż tak zdecydowanie, a na owo miłosierdzie dla tamtych ludzi zgadzał się tylko pod warunkiem rezygnacji z seksu. Tu jednak pytanie psychologiczne: a może w głębi duszy antypapieskiej opozycji najgorszy ze wszystkiego jest Franciszkowy antyklerykalizm: toż to drugi Luter prawie!

Teraz jak argumentuje arcybiskup Viganò? Książka dwóch autorów jest pełna po brzegi wielorakimi informacjami, również historycznymi. Dobrze je przedstawia syntetycznie w nowym „Tygodniku Powszechnym” tamtejszy watykanista Edward Augustyn (obok ojciec Ludwik Wiśniewski wzywa do ustąpienia biskupów ukrywających seksualnych przestępców). Otóż Viganò twierdzi, że Franciszek wykazywał długo zbyt wielką tolerancję wobec kardynała amerykańskiego Theodore McCarricka, oskarżonego o molestowanie seksualne. Papież Benedykt XVI polecił mu opuszczenie biskupiej siedziby, niedprawianie mszy publiczne, w ogóle niepokazywanie się publiczne, rezygnację z podróży. Ma modlić się i pokutować. A on, gdy nastał Franciszek, dalej jeździł sobie spokojnie po całym świecie, przedstawiając się do tego jeszcze jako reprezentant Watykanu. Natomiast prawda jest taka, że papież Ratzinger nie ogłosił tych sankcji publicznie, zatem McCarrick od razu miał je w nosie. Zrobił z nim porządek dopiero papież Bergoglio, pozbawił go kardynalatu, w końcu usunął w ogóle ze stanu kapłańskiego. Decyzja zaprawdę pionierska.

Nie jestem zgoła watykanistą, jedynie radykalnym rzecznikiem odnowy Kościoła. W szczegóły faktograficzne sprawy nie będę się wdawał, jestem jednak po stronie Franciszka. Cóż z tego, że jego wrażliwość etyczna bliska jest w tamtych dwóch kwestiach tej pozakościelnej: dialog to także jakieś uczenie się. Faktem jest natomiast, że mój Kościół jest mocno podzielony, jeżeli nie rozdarty. Dawna deifikacja papieża zamieniła się w podważanie jego autorytetu niebezpieczne. Arcybiskup Viganò twierdzi, że obecny papież powinien sam ustąpić! Wśród hierarchów USA jest w reakcjach na jego wystąpienie podział, w całym moim Kościele oczywiście też, niektórzy hierarchowie polemizują z nim od dawna, choć nie tak agresywnie.W moim kraju po cichu także, a jakże, choć oficjalna cześć dla tego biskupa najważniejszego nie zanikła.

Na koniec o współautorze książki, Torniellim. Został mianowany koordynatorem mediów watykańskich, nic dziwnego, bo Franciszka, jak widać, rozumie. Zresztą w książce jest też napisane, że temu papieżowi szkodzi także wychwalanie go pod niebiosa przez niektórych jego zwolenników. Może i ja sam trochę taki?

Jonasz

13:06, jan.turnau
Link Komentarze (49) »
wtorek, 26 marca 2019
„Jestem, który jestem”

Wpis na niedzielę 26 marca 2019 r.

Księga Wyjścia 3,1-8a.13-15

Tak odpowiedział Bóg na pytanie Mojżesza, jakie jest Jego imię. Nie chciał Mu zaproponować bruderszaftu: imię to dla Semitów starożytnych nie byle co, co można dość swobodnie zmienić. To jakiś wgląd w osobę, w to, kim ktoś jest. Otóż interpretacji tej autodefinicji Bożej właśnie sporo, bo jest dość tajemnicza. Między innymi jest taka egzegeza tomistyczna, że istotą Boga jest właśnie Jego istnienie: Byt konieczny, nie przygodny, jak wszystkie inne. Co do mnie natomiast, w każdej rozmowie na ten temat zachwalam tak zwaną teologię negatywną: wiemy o Nim nieporównanie mniej, niż nie wiemy. Coś wiemy jednak, gdy przyjmujemy, że On JEST. A mnie się wydaje, że jest to przekonanie bardzo optymistyczne. Rządzi wszystkim ktoś wszechmocny i „wszechdobry”. Jednak - choć „wyroki Boże niezbadane są” i niepojęte. Bóg absolutnie święty - i niepojęty. Oto moja mantra także na dziś.

10:50, jan.turnau
Link Komentarze (146) »
sobota, 23 marca 2019
Któż nie zazdrościć potrafi

Ewangelia Łukasza 15,1-3.11-32

Tu znów ta niecnota braterska tym razem syna niemarnotrawnego, który uważa, że ojciec w swoim miłosierdziu przesadził. Nie miał racji, Bóg jest właśnie taki, w co już na szczęście uwierzyć Kościołowi łatwiej.

18:36, jan.turnau
Link Komentarze (233) »
piątek, 22 marca 2019
Józef i jego bracia

Księga Rodzaju 37,3-4.[5-11].12-13a.17b-28

Można tę opowieść przeczytać w sławnej powieściowej wersji Tomasza Manna, wystarczy mi jednak ta biblijna do komentarza oczywistego, że los ukochanych dzieci najmłodszych bywa pośród starszego rodzeństwa niełatwy. Rodzice - uważajcie. Pedagogia jest sztuką bardzo trudną.

15:05, jan.turnau
Link Komentarze (55) »
czwartek, 21 marca 2019
Bogacz i żebrak

Ewangelia Łukasza 16,19-31
Po śmierci ten drugi na łonie Abrahama (określenie urocze), ten pierwszy w otchłani piekielnej. Co do tych pierwszych: choć się nie dają przekonać nikomu, że pieniądz nie Bóg, On sam w końcu poradzi sobie z taką ich teologią.

A o to felieton na szabat.
Głośne myślenie. Chrześcijanie z „Kontaktu”, z LGTB
Jonasz
Najpierw wspomnienie sprzed paru dni. Przyszły do mnie dwie śliczne i mądre dziewczyny z Neokatechumenatu, by opowiedzieć o swojej wierze chrześcijańskiej. Tak, wierzą mimo różnych trudności. Mimo potworności księżej pedofilii, mimo swoich zastrzeżeń do polskich biskupów.

Teraz coś też o młodzieży z moich prasowych lektur. Otóż jest taki kwartalnik, co się zwie „Kontakt”, redagowany przez młode pokolenie warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. W numerze jeszcze zimowym wstępniak dla mnie wiosenny radośnie. Przeczytałem: „Pytanie, dlaczego wciąż jesteśmy w Kościele, słyszymy coraz częściej. Dlaczego jako środowisko trwamy w instytucji naznaczonej strukturalnym słabościami oraz przestępstwami i przewinami jej przedstawicieli. Czy nie lepiej byłoby odejść i nie musieć się już tłumaczyć za cały Kościół oraz za tych, którzy nim kierują. Mierzymy się z tym pytaniem także sami, gdy nasz gniew wywołują choćby doniesienia o ukrywanych przez dekady przestępstwach seksualnych oraz brak gotowości hierarchów, by realnie wziąć odpowiedzialność za sytuację ofiar. Zadajemy je sobie, gdy widzimy strukturalne przyczyny wielu problemów Kościoła - jak brak transparentności, praktyka wykluczania ze wspólnoty określonych grup (na przykład chrześcijan LGTB), czy zarządzanie pozbawione realnego udziału wiernych (zwłaszcza kobiet) oraz inne, konkretniejsze bolączki”. Słowa z ust mi wyjęte! Czytamy dalej, że nasz Kościół jest w kryzysie i wymaga gruntownych reform, niemniej jego przemiana jest możliwa. Nadzieja także moja, człowieka niemłodego. Nie odchodzimy!

Teraz wreszcie o chrześcijanach LGTB. Jest o nich w tym „Kontakcie” osobny tekst Doroty Borodaj, obszerny, opisujący niedolę ludzi, którzy mimo takiego Kościoła chcą w nim być bez wahań, chociaż niektórzy prominentni katolicy sobie tego najwyraźniej życzą. Tamci nasi bracia chrześcijanie mają własną organizację pod nazwą „Wiara i Tęcza”: zapewne to aluzja do tamtej rzymskokatolickiej pod nazwą „Wiara i Światło”. Obym doczekał się dnia, gdy Kościół mój dopuści w swojej oficjalnej doktrynie myśl, że mogą mieścić się w nim ludzie orientacji seksualnych różnych i to tacy, którzy nie rezygnują z seksualnego wyrazu miłości. Dopuścił już wreszcie przekonanie, że prawosławny i protestant to też chrześcijanin prawy, powoli zaczyna dopuszczać także do sakramentalnej komunii schizmatyka, a nawet heretyka, zatem miejmy nadzieję, że dopuści do tej samej pomocy duchowej owych „nieheteryków”. A w każdym razie Episkopat Polski zastanowi się teraz, czy jednak nie osądzić publicznie pewnego posła całkiem nadzwyczajnego, który w obrzydliwej walce o władzę gotów jest rozpalać każdą ksenofobię. Z natury rzeczy antychrześcijańską.

Jedyna nadzieja nasza zawsze we Franciszku. Samej doktryny w tym punkcie formalnie nie zmienia, ale od generalnego osądzania homoseksualistów mu niesłychanie daleko. „Takim cię Bóg stworzył i takim cię kocha” - powiedział do jednego z nich. I żeby się nie przejmował tym, co mówią ludzie.

12:34, jan.turnau
Link Komentarze (96) »
środa, 20 marca 2019
Wielu chce być najważniejsi

Ewangelia Mateusza 20,17-28

Matka prosi Jezusa o największy awans dla synów. Przyszłych świętych Jakuba i Jana interesuje jakby tylko własna kariera, choć zaraz przedtem usłyszeli od swego Mistrza o Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Owszem, tutaj mama chce dla swoich synków chwały, lecz oni przecież również: według Łukasza proszą o nią osobiście. Pokora jest cnotą niełatwą.

21:10, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
Rodzicielskie kłopoty

Wpis na wtorek 19 marca 2019 r.

Ewangelia Mateusza 1,16.18.31,24a

albo Ewangelia Łukasza 41-51a

Dziś imieniny Józefów wielu. Katolikom rzymskim przeznaczono dzisiaj do czytania dwie perykopy ewangelijne do wyboru. Mateusz opisuje rozterkę Józefa, gdy Maryja „okazała się brzemienną” , zanim jeszcze anioł wyjaśnił mu we śnie, że stało się to „za sprawą Ducha Świętego”. Łukasz opowiada natomiast o wydarzeniach dwanaście lat późniejszych. Podczas wspólnej wyprawy do Jerozolimy niepostrzeżenie dla rodziców Jezus zostaje w świątyni, gdzie rozmawia z nauczycielami wiary i zadziwia wszystkich bystrością umysłu. Matka wypomina Mu jednak, że ich nie uprzedził, na co On dziwi się, że nie wiedzieli, że powinien być w domu swego Ojca. Oto teraz mój komentarzyk do obu opowieści. Do pierwszej: dziewictwo Maryi jest faktem historycznym czy jednak tylko - pytają bibliści, także niektórzy katoliccy - nie jest to tylko teologiczne zaznaczenie niezwykłości urodzenia Boga Człowieka? Co zaś do perykopy Łukaszowej: tu z kolei pytanie czytelników zwykłych, czy Jezus nie powinien był jednak rodziców przeprosić. Można tutaj odpowiedzieć tak: ewangelie to nie opowieści biograficzne, ale gatunek literacki szczególny. Mamy tu teologiczne przesłanie mówiące, że Jezus nie był najlepiej rozumiany nawet przez swoich rodziców.

21:08, jan.turnau
Link Komentarze (17) »
poniedziałek, 18 marca 2019
Bezwstyd. Kościół się chwieje...

Księga Daniela 9,8
„Wstyd na naszych twarzach, naszych królów i naszych ojców, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie”.
Bezwstyd na twarzach różnych władców, tych państwowych i tych kościelnych. Wszystkiemu winni inni, ci z Platformy Obywatelskiej albo też - powiedział arcybiskup Gądecki - producenci środków antykoncepcyjnych, którzy dbają o swoją kasę, tworzą zatem programy seksualizacji maluczkich.
Ale teraz zagadka: kto to powiedział? "Uważam, że w szkołach trzeba prowadzić edukację seksualną. Płciowość to dar Boży, to nie potwór. (...)
Potrzebna jest edukacja seksualna dzieci. Ideałem jest, aby zacząć w domu, z rodzicami. Nie zawsze jest to możliwe z powodu wielu sytuacji rodzinnych lub dlatego, że nie wiedzą, jak to robić. Szkoła to nadrabia i powinna to czynić, w przeciwnym razie pozostaje pustka, która zostaje wypełniona przez jakąkolwiek ideologię" . Nie, nie ktoś z „Gazety Wyborczej”: papież Franciszek podczas lotu z Panamy do Rzymu. Kościół się chwieje... Oczywiście szkolna edukacja seksualna jednak różna bywa, ale właśnie rodzice również. A jeżeli nie chcą, to przecież w tych nowych projektach uczestnictwo w nich ich dzieci to ich wybór, ich decyzja.

19:36, jan.turnau
Link Komentarze (128) »
niedziela, 17 marca 2019
Bóg naprawdę nie jest straszny

Psalm 27,1

„Pan moim światłem i zbawieniem moim, kogo miałbym się lękać? Pan obrońcą mego życia, przed kim miałbym czuć trwogę?” Zacznijmy od tego, że Jego samego się nie bójmy. On jest naprawdę Dobrocią, nie pedantycznym księgowym naszych moralnych paskudztw. Jednak los nasz jest tak zmienny, nieraz tak straszny? Nadzieja właśnie w Bogu. Napisałem okropnie patetycznie, ratując się po prostu dewocyjnym banałem, tylko że w kim innym byłaby, jak nie w Nim? W nadziei, że jednak On rządzi światem, choć tak arcydziwnie, a nie ślepa bogini Fortuna.

10:22, jan.turnau
Link Komentarze (80) »
Obezwładniać milczeniem

Wpis na sobotę 16 marca

Ewangelia Mateusza 5,44

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”. Choć czasem tylko słowem nienawistnym. Warto też czasem nie odszczeknąć się, nie odpowiedzieć w sposób podobny. Przemilczeć. Może taki ktoś się opamięta jednak.

10:22, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
piątek, 15 marca 2019
Urzędy i miary. Nad Wisłą i Wartą kościelnie po staremu

Ewangelia Mateusza 5,20

„Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”. Jeśli miarą naszej moralności byliby skandaliczni duchowni, jak się okazuje, coraz liczniejsi, to oczywiście byłoby potwornie. Niedobrze jednak byłoby również, gdyby mnożyły się z tego powodu odejścia z Kościoła. Papież Franciszek nakazuje pokutę, a nie każdy ksiądz i biskup jest taki, naprawdę.

PS. A wczorajsza episkopalna konferencja prasowa była taka, jakiej spodziewać się mogłem. Przewodniczący i jego zastępca zamiast uderzyć się we własne piersi walili w cudze. Chodzi nie tyle o to, że nie padło słowo „przepraszam”, bo z ust prymasa Polaka padły właściwie równoważne, a działalność ojca Żaka, troszczącego się o tę sprawę z biskupimi oporami, których nie ukrywa, zasługuje na podziw, ale o gorszącą postawę dwóch naczelnych hierarchów polskich. Dla arcybiskupa Gądeckiego dzisiejsze ataki na Kościół to w istocie troska o kasę producentów antykoncepcji... Postawa papieża jest z gruntu inna, choć nawet i w to niektórzy nie wierzą, twierdzą, że to tylko słowa.

13:26, jan.turnau
Link Komentarze (50) »
czwartek, 14 marca 2019
Inny człowiek to Bóg-Człowiek

Wpis na poniedziałek 11 marca 2019
Ewangelia Mateusza 25,31-46
„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, mnie uczyniliście. (...) Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tego i mnie nie uczyniliście” (BT). To dlatego ludzie choćby i niewierzący religijnie są moralnie warci tyle, ile wierzący służący bliźnim, gdy sami służą im z równym poświęceniem. Owsiak godzien wielkiego kościelnego szacunku podobnym do tego, jakim obdarza się na przykład zakonnice z Lasek. By nie wspomnieć tutaj o Januszu Korczaku, bo jego świętość już na szczęście chyba oczywistość.

23:01, jan.turnau
Link Komentarze (48) »
Kołatanie

Ewangelia Mateusza 7,7
„Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie, kołaczcie, a otworzą wam”. Rada kontrowersyjna, bo wynik takich starań zawodzi, modlitewne prośby bywają jakby niespełnione. Trzeba nam jednak mocnej wiary, że Bóg wie, co robi, choć Jego wyroki są trudne do przyjęcia. Arcymocnej: takiej niemal, jaką miał Jezus w ogrodzie oliwnym: „Ojcze, odwróć ode mnie ten kielich...”.

22:59, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
środa, 13 marca 2019
Czy papież ma głowę na karku?

Głośne myślenie
Jonasz
Minęła w środę szósta już rocznica tamtego konklawe, kiedy to papieżem został kardynał Jorge Bergoglio. Hierarcha pełen nowatorskiego rozpędu. Nic dziwnego, że zatem dla wielu kontrowersyjnego. W niedawnym odcinku „Kroniki przepowiedzianej katastrofy”, felietonu Tomasza Terlikowskiego w „Tygodniku „Plus Minus” (nr z 9-10 marca) autor poczuł się sprowokowany. Mianowicie pomysłem pewnego jezuity, by w puszczy amazońskiej, gdzie jest w porze deszczowej taka wilgoć, że chleb pszenny zamienia się w maż, zastępować go chlebem z manioku. Terlikowski uznał ten pomysł za głęboko heretycki. Powołał się na kardynała Raymonda Burkego i innych teologów, ja jednak myślę inaczej. Przecież Jezusowi nie chodziło o chleb jako konkretny wyrób piekarski, ale o pożywienie podczas liturgicznego obrzędu. Otóż autor ma nadzieję, że ten straszny numer nie przejdzie, co zresztą oświadczył potem, ale spokojnie, stosowny urzędnik, pewny jednak nie jest. Bo przecież w nurcie swego dynamicznego rozwoju doktryny Franciszek zakwestionował już nierozerwalność małżeństwa i dopuszczalność kary śmierci, możliwe zatem jest wszystko.
Ja też myślę, że niejedno, ale to dobrze, a nie źle. No cóż, Kościół mój jest podzielony. Jedni uważają, że doktryna nie jest w naftalinie, jak to określił tenże papież, że myśl kościelna się rozwija, inni, że jednak nie, pewne ustalenia zostają.
Problem tylko, które właśnie. Oczywiście szeroki jest i głęboki, ja tu jeszcze o innych moich lekturach. W „Tygodniku Powszechnym” z 3 marca ks. Eligiusz Piotrowski przedstawia byłego szefa Kongregacji Nauki (Doktryny) Wiary, kardynała Gerharda Müllera, wyrastającego na lidera antypapieskiej opozycji, broniącego żelaznej niezmienności doktryny zażarcie, a złośliwie. Ks. Piotrowski referuje krótko także polemikę z Müllerem doradcy Franciszkowego, też kardynała, choć już emeryta, Waltera Kaspera, a wreszcie polemikę z tamtą pierwszą przewodniczącego Episkopatu Polski, arcybiskupa Stanisława Gądeckiego. Hierarcha polski tego drugiego niemieckiego potraktował tak: „Jeszcze nad grobem [lat 86] w dalszym ciągu usiłuje podważyć wiarygodność kardynała”. Arcybiskup zaznaczył także, że kardynał Müller ma głowę na karku. Chyba zatem nie Kasper. Tyle tylko, że powstaje problem delikatny, czy jeżeli doradca papieża jest bez głowy, to może i sam biskup Rzymu cokolwiek również... Tydzień temu zareklamowałem króciutko rozmowę o kapłaństwie kobiet z teologiem i duszpasterzem polskim, ks. Grzegorzem Strzelczykiem („W drodze” marcowe). Nie napisałem wtedy
wyraźnie, że po obszernych wyjaśnieniach wstępnych autor nie wyklucza, że dotychczasowe odmowne stanowisko Kościoła rzymskokatolickiego (jak i prawosławnego), podtrzymane bardzo mocno przez Jana Pawła II, zmienić się może. „Nie byłby to wtedy koniec Kościoła, tylko pewnej formacji kulturowej”. A ta już na pewno doktryną nie jest.

22:46, jan.turnau
Link Komentarze (13) »
wtorek, 12 marca 2019
„I nie wódź nas na pokuszenie”

Ewangelia Mateusza 6,13

Dzisiaj w tekście poleconym przez watykańską władzę liturgiczno-biblijną arcymodlitwa „Ojcze nasz”. Bóg nie diabeł, nie kusi przecież, zatem jest dzisiaj w moim Kościele szeroki ruch wsparty przez papież Franciszka, żeby zmienić przekład tradycyjny na „nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”. Myślę jednak ciągle, po co? Tekst dosłowny jest chyba, jaki jest, trzeba więc może przełożyć go inaczej. Może tak, jak ostatnio w Ekumenicznym Przekładzie Przyjaciół: „I obyś nie wystawiał nas na próbę”. Pokusa to przecież (tak było w staropolszczyźnie) to samo, co próba, doświadczenie. Bóg nas nie doświadcza, Opatrzność nie poddaje próbie? Prosimy zatem, by tego było jak najmniej, tak, jak też przecież prosimy o chleb powszedni, a głodni, i to bardzo, a jak byli, tak są. Zawsze jest w niesprostaniu Bożej próbie nasza wina, bliźniego swego głodnego inny człowiek nakarmić może, zatem tu też jest dla nas próba. Bóg dał nam wolną wolę, tak już w ogóle jest.

15:13, jan.turnau
Link Komentarze (47) »
niedziela, 10 marca 2019
Jezusowe pokusy diabelskie

Ewangelia Łukasza 4,1-13
On był kuszony również. Po czterdziestu dniach postu na pustyni poczuł głód, więc zaraz diabeł poradził Mu, by w chleb zamienił kamień: przecież jeśli jest Synem Bożym, to dla Niego fraszka. Na co Jezus: - „Nie samym chlebem żyje człowiek” (tu Mateusz (1,4-11) dodaje, że „każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”). Potem coś bezczelnego: diabeł oświadcza, że poddane mu są wszystkie królestwa świata i może je dać Jezusowi, jeżeli złoży mu hołd. Na co Jezus, że hołd tylko Bogu się składa. No i na szczycie narożnika świątyni, na którym diabeł go w końcu zaprowadził, prowokacja: rzuć się w dół, a aniołowie zajmą się tobą, bo przecież w Biblii napisane jest, że na rękach nosić cię będą. No i Jezus na to, że tamże są też słowa: ”Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”. 
Perykopa ewangelijna dziwna. Jezus rozmawia z szatanem i gdzie indziej, tutaj jednak kusi Go on wręcz do grzechu. Do okazania swojej Boskiej mocy, gdy przecież ma być zwyczajnym człowiekiem. W ostatnim zdaniu jest u Łukasza powiedziane, że ów diabeł „odstąpił od Niego aż do czasu”: bo przecież wiedząc, co Go czeka, potem w ogrodzie oliwnym Jezus miał ochotę odstąpić od zasady bezwzględnego niestosowania przemocy. Opowieść naturalnie nie faktograficzna w dzisiejszym sensie: nie żaden reportaż dziennikarski z pustyni. Tylko jednak pytanie, czy Mistrz w jakikolwiek sposób zwierzył się ze swoich podobnych problemów uczniom. Raczej chyba to jakaś ewangelijna refleksja o tym, że nie chciał być Mesjaszem triumfującym. Ale że to wymagało nieludzkiej wielkości ducha.

20:23, jan.turnau
Link Komentarze (37) »
sobota, 09 marca 2019
Nakarmić dusze

Księga Izajasza 58,10a
„Jeśli podasz swój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną...” (BT). Pocieszaj dobrym słowem, ale też słuchaniem cierpliwym - zamiast własnego gadania, które każdy lubi.

20:41, jan.turnau
Link Komentarze (27) »
piątek, 08 marca 2019
Sposób na post najlepszy

Księga Izajasza 58,10a
Ot, tak popościć: „Dzielić swój chleb z głodnym, do domu wprowadzić biednych tułaczy” (BT). To naprawdę jest post „ścisły”, czyli „posiłek tylko raz do sytości”, jak na Popielec i Wielki Piątek zaleca Kościół mój, w każdym razie polski. Asceza nieraz większa niż wszelka gastronomiczna.
A na Dzień Kobiet felietonik także.
Z genialnego dawnego „Przekroju” zapamiętałem także imperatyw feministyczny: „Od oseska aż do starca czcij kobietę w ósmy marca!” A żem niewątpliwie tym drugim, czynię to dzisiaj felietonikiem „w tym temacie”.. Walczymy o szacunek dla różnych mniejszości, a tu nie mniejszość zgoła, przez wieków wiele paskudnie poniżana w sposób dzisiaj niewyobrażalny. Nie tylko w świecie świeckim bynajmniej, w Kościele (Kościołach) także, a jakże. Poniżana, a że seks jako pierwsza przyczyna grzechu ciężkiego duchownych okropnie straszył, to i jego na ogół warunek, czyli ów człowiek drugiego sortu, musiał być podejrzany.
Feminizm... Jak każdy ruch powstały z protestu, i ten nie unika błędów, ale dzisiaj nie o tym. Konkretnie trochę o dwóch książkach pewnej feministki oraz jej samej. To „Kościół kobiet” oraz „Emancypantki. Kobiety, które zbudowały Kościół” (starożytne, nie dzisiejsze). Pierwsza wydana przez niewątpliwie niekościelną Krytykę Polityczną” w r. 2015, druga, trzy lata później, przez WAM, czyli jezuitów, ludzi niewątpliwie kościelnych. A autorka to Zuzanna Radzik, znana publicystka i działaczka też niewątpliwie katolicka. Choć dzisiaj, pod rządami papieża jezuity, ortodoksja to sprawa nie całkiem jasna, szczególnie w Polsce.
Otóż Zuzanna owa we wstępie do pierwszej książki o innych niewiastach i sobie napisała między innymi tak: „Wielu współczesnym kobietom obraz Kościoła zaciemnia się tak, że trudno im dostrzec w nim jakikolwiek sens; drażni je tak bardzo, że nie mogą wytrzymać. Mnie też drażni (...) Osobiście nie znalazłam bardziej karmiącej rzeczywistości, i w rozdarciu między tym, co karmi, i tym, co drażni, przyjdzie mi na razie trwać. Nie znam opowieści bardziej przepełnionej nadzieją niż ta, którą przekazała mi chrześcijańska tradycja, ale w tej samej tradycji wielokrotnie napotykam myśli, zwyczaje i zasady, które trzeba by traktować co najmniej z podejrzliwością.” Oto próbka stylu i treści obu dzieł. Tak, dzieł właściwie, bo to książki polemiczne, ale wiedzy pełne. Autorka naczytała się, narozmawiała dużo. Korzysta z myśli bliskich jej teolożek zagranicznych obficie. Kontrowersyjne są dla niektórych (kapłaństwo kobiet!), ale już takie czasy. Nie najgorsze wcale: prawda w dyskusji się rodzi.
PS. Jak zawsze świetny miesięcznik dominikański „W drodze” w numerze marcowym nie zapomniał o solenizantkach. Cztery teksty bardzo ciekawe i nie zagłaskujące sprawy, choć naturalnie nie tak, jak to zrobiła Zuzanna. Na końcu rozmowa z teologiem i duszpasterzem znamienitym, ks. Grzegorzem Strzelczykiem, o owym damskim kapłaństwie. Odpowiedź jaka? Możliwe? Nic, tylko przeczytać trzeba, zgadnąć się nie da!
A wszystkim Czytelniczkom życzenia bardzo serdeczne!

15:17, jan.turnau
Link Komentarze (17) »
Środa, początek odnowy

Wpis na środę popielcową 6 marca 2018 r.

Ewangelia Mateusza 6,1-6.16-18
W moim Kościele oraz luterańskim, także w bardzo podobnych do mojego liturgicznie Kościołach polskokatolickim i starokatolickim mariawitów, rozpoczyna się dzisiaj czas duchowego przygotowania do świąt wielkanocnych. U luteranów nazywa się to Czasem Pasyjnym, u nas Wielkim Postem, ale idea jest ta sama. Z tym, że u naszych braci bardzo bliskich wiarą nie ma naszego akcentu na ascezę gastronomiczną. Można pościć oczywiście, ale to sprawa wolnego wyboru. A już na pewno nie rozróżnia się mięsa kręgowców lądowych od rybiego. Pokutuje to zresztą głównie w Polsce, na Zachodzie nacisk jest raczej na to, żeby po prostu wziąć się w duchową garść. Tradycja rybna jest, owszem, bardzo stara, podtrzymywana mocno także u chrześcijan wschodnich, wywodzi się jednak z miejsc, gdy nad Jeziorem Galilejskim i blisko Morza Śródziemnego ryba była pożywieniem bardzo tanim, więc skromnym. Jest ona symbolem, tak jak i popiół, którym posypuje się tylko u nas głowy wiernych. Istotą jest przemiana serca. A nie będzie jej, gdy jakąkolwiek ascezą chwalić się będziemy, co dzisiejszy tekst ewangelijny jasno tłumaczy.

15:07, jan.turnau
Link Komentarze (9) »
czwartek, 07 marca 2019
Każdy ma swój krzyżyk

Ewangelia Łukasza 9,23
„Jeśli ktoś chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój” (BT). A każdy ma krzyż swój. Niosąc go, dla ulżenia dobrze jest pomyśleć, że inni mają cięższy. Przy nich ten nasz to raczej krzyżyk. Choć by i ta liczba krzyżyków na karku.

18:24, jan.turnau
Link Komentarze (27) »
wtorek, 05 marca 2019
Dobrodziejem najlepszym być

Mądrość Syracha 35,2
„Kto świadczy dobrodziejstwa, jakby przynosił ofiary z najprzedniejszej mąki” (BT). Co naturalnie znaczy, że taka czy inna ofiara świątynna mniej miła Bogu niż wsparcie dobrym czynem bliźniego swego. My też, „rzymscy” katolicy, ofiary świątynne składamy, „na tacę”, czyli do koszyczka raczej. I to też mniej się liczy niż tamto dobrodziejstwo, szczególnie gdy probostwo zamożne (a nie każde takie), nie tylko jakoś pobożne. Poza tym różne zbiórki na cele społeczne na ogół bardzo cenne są, na przykład również na parafialny Caritas.PS. A ogólna kasa kościelna to oczywiście problem. Papież Franciszek świętym wzorem naszym?

16:55, jan.turnau
Link Komentarze (62) »
poniedziałek, 04 marca 2019
Umrzeć za przyjaciół

Ewangelia Jana 15,13
„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (BT). Krzyżowy arcyprzykład Chrystusa, ale też przecież św. Maksymiliana Kolbego. Owszem, w sprawie stosunku do Żydów hamował wprawdzie skrajną agresję „Małego Dziennika”, ale poza tym był człowiekiem swojego miejsca i czasów, przedsoborowych i przed Holokaustem. Takie one były, wówczas nawet późniejszy luminat profesor Stefan Swieżawski uważał, że „przeciwko Żydom nie występujemy z pobudek różnicy rasowej i czy wyznaniowej, ale bronimy się jedynie przed materializmem ich kultury i przed zakusami antypolskimi ich międzynarodowych interesów”. Na szczęście już coraz rzadziej wypomina się Kolbemu przedwojenne otumanienia po tym, co zrobił w Auschwitz z miłości największej.

19:07, jan.turnau
Link Komentarze (35) »
niedziela, 03 marca 2019
Belka w oku własnym

Ewangelia Łukasza 6,41-42
Taka jest już nasza natura samych siebie serdecznie kochająca, nasza jakby okulistyka duchowa, że własnych wad niemal nie widzimy, ale cudze jak przez mikroskop. Ewangelia operuje tutaj polskimi odpowiednikami terminów greckich ”belka”, przeciwstawiona „drzazdze”, „źdźbłu” czy „wiórkowi”. Ową belkę wyjmij najpierw ze swego oka, aby tamto maleństwo w cudzym lepiej zobaczyć. Nie ma nadziei, żeby go w ogóle nie było, bliźni na ogół też nie anioł. Prawda psychomoralna stara jak świat, wyłożona jednak językiem metafory, od nudy morału różnym.

15:39, jan.turnau
Link Komentarze (59) »
sobota, 02 marca 2019
Pozwólcie dzieciom...

Ewangelia Marka 10,13-16
Przypadek to czy jednak Opatrzność: teksty biblijne dziwnie pasują do kościelnej sytuacji, burzy, która wybuchła tym większa, że spóźniona o całe wieki. „Przynosili Jezusowi dzieci, aby ich dotknął” (BT). Dotyki bywają różne, także iście diabelskie.
Na temat pedofilii napisałem tak oto w „Wyborczej”, nie każdy ją czyta, więc też tu udostępniam.
Głośne myślenie
Wierzchołek góry lodowej
Jonasz
No i jesteśmy już po watykańskich obradach biskupich na temat pedofilii. Ocenia się je rozmaicie. Myślę, że choć nie podjęto żadnych koniecznych decyzji prawnych, sprawa ruszyła naprzód. Jak powiedział jezuita Hans Zollner, jeden z głównych organizatorów „szczytu”, nastąpiła przemiana świadomości niektórych hierarchów. Na przykład ci z Afryki i z Azji, którzy twierdzili dotąd, że sprawa ich nie dotyczy, zrozumieli, że się mylą. Mam nadzieję, patrząc na swoją ojczyznę, że nie tylko oni. Myślę, że zaważył mocno gest Franciszka, który przeprosił niebywale jednego z polskich ofiar, Marka Lisińskiego, założyciela Fundacji „Nie lękajcie się”. I to, że jej raport został wręczony papieżowi. Dokument ten, inkryminujący dwudziestu czterech biskupów polskich, spotyka się z odpowiedzią krytyczną kolejnych diecezji i tak zapewne musiało być, ale ważne jest to, co w rozmowie z „Rzeczpospolitą” (numer z 26 lutego) powiedział polski urzędowy ekspert, też jezuita (zakon papieski...) Adam Żak, episkopalny koordynator ochrony dzieci i młodzieży. Wprawdzie zaznaczył nie wiem, czy słusznie, że „osoby, które opublikowały ten raport, mają różne motywacje. Inne są motywacje ofiar, a inne towarzyszących im polityków. Te ostatnie mogą być bardzo interesowne.” Chodzi zapewne o interes polityczny osób z środowisk antyrządowych, czy to jednak musi być interes antykościelny? Ale cytuję zdania następne: ”Wracając jednak do ofiar. Te osoby chcą się czuć bezpieczne, gdy się zgłaszają. Chcą być wysłuchane, informowane. Chcą pomocy, by sobie z tym poradzić, bo przecież ujawnienie nie jest łatwe. Otwiera rany, które wydawały się zabliźnione. To jest ich święte prawo, fanaberia czy łaska, udzielona przez przełożonych kościelnych. Ludzie Kościoła powinni im być wdzięczni za to, że się przełamały i przyszły”. Co podkreślali już Benedykt XVI i Franciszek. A jeśli tak, to może wdzięczni też jakoś temu raportowi, choćby błędnym i krzywdzącym. A także dziennikarzom, którym - jak zauważył rozmówca ojca Żaka Tomasz Krzyżak - Franciszek widzi w nich pewną szansę. Co jednak z tego wszystkiego, gdy kuria biskupia gdańska księdza Jankowskiego chroni dalej, choć zdecydowała się ujawnić pierwsza z jego ofiar .
Teraz trochę o innych wywiadach ojca Żaka. Otóż udzielił ich w kilku ostatnich latach aż dziewięć ludziom z bardzo różnych myślowych parafii, od „Krytyki Politycznej” do Katolickiej Agencji Informacyjnej, a zebrało je w książce też jezuickie Wydawnictwo WAM. Pod tytułem takim, jak ten felieton, tylko z dodatkiem „Kościół i pedofilia”. Podobnie jak ten tekst w „Rzeczpospolitej”, tamten czytałem w wielką sympatią. Do tego i owego też bym się przyczepił, ale podziwiałem rozmówcę. Wkładał wiele wysiłku w to, żeby fakty potworne wychodziły spod eklezjalnych dywanów, i zaznaczał napotykane opory coraz wyraźniej. Skrytykował tam też Fundację, ale zaraz stronę kościelną również. Zawsze jakoś wyważa, ale go rozumiem. Sprawa ogólnych danych liczbowych ciągnie się także jego zdaniem za długo. Niemcy umieli policzyć, my nadal nie. Mówił o tym, jak w owym wywiadzie dziesiątym, językiem dyplomatycznym, ja, publicysta, mogę więcej. Niemniej powiedział też na przykład, że „każda instytucja na początku ma tendencję do obrony. Do zachowania swojej pięknej fasady, dobrego obrazu zewnętrznego. Ale dobrze wiemy, że obraz zewnętrzny niewiele
znaczy, jeśli osoba albo instytucja jest zepsuta w środku”. Jeden z biskupów niemieckich wypowiedział się też w tym sensie o naszym kościelnym DNA. Zepsucie jest głębokie, skrucha musi być podobna.
A tytuł o wierzchołku lodowej góry znaczy dla mnie nie tylko, że ofiar pedofilii jest dużo więcej niż te ujawnione: także to, że w kościelnych szafach liczba innego rodzaju trupów jest zgoła nieznana.
To felieton, nie przegląd prasy, polecam jednak również dwa teksty Joanny Podgórskiej w nowym numerze „Polityki”. Pierwszy o Marku Lisińskim, drugi, obszerniejszy, naturalnie bardziej niż krytyczny, o całej tej polsko-kościelnej sprawie. Dla tych, którym nie obrzydła jeszcze, lektura obowiązkowa.

20:01, jan.turnau
Link Komentarze (15) »
piątek, 01 marca 2019
Rozwody, doktryna, miłosierdzie

Ewangelia Marka 10,1- 12
„Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem nie cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego meża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo” (BT). No właśnie, oto poniekąd główny spór teologiczno- duszpasterski w moim Kościele dzisiaj. Między papieżem Franciszkiem, a niektórymi kardynałami, w gruncie rzeczy również między byłym szefem doktrynalnym kardynałem Müllerem, a stojącym po stronie biskupa Rzymu kardynałem Kasperem i licznymi biskupami niemieckimi. Można powiedzieć, że chodzi o granice Bożego miłosierdzia. Polecam w nowym „Tygodniku Powszechnym” obszerne przedstawienie sporu przez ks. Eligiusza Piotrowskiego. Dużo tam kardynale Müllerze, jego zapalczywości i o stanowisku, bardzo ostrym w słowach, arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, broniącym go bardzo zdecydowanie.

15:33, jan.turnau
Link Komentarze (34) »
Archiwum