Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
sobota, 30 marca 2013
Nadzieja nad nadziejami

Wpis na 30 - 31 marca 2013
Ewangelia Jana 20,1-9

Wielkanoc. Najpierw moje wściekłe narzekanie na media. Na upartą gadkę szmatkę, że dziś święto katolickie. Szkoda, że nie mówi się, że rzymskokatolickie: byłoby jeszcze ciaśniej. Bo to przecież w ogóle uroczystość chrześcijańska! Jest Kościołów chrześcijańskich wiele! A prawosławni świętują Wielkanoc nieraz nawet jak w tym roku długo po katolikach i protestantach (5 maja), bo przyjmują zasadę, że Pascha chrześcijańska musi przypadać po żydowskiej: kalendarz juliański to inna sprawa!

Teraz co do tekstu biblijnego: jest to perykopa ewangelijna z mszy na samą uroczystość wielkanocną, bo osobną liturgię ma paschalna wigilia. Teraz nie należy ona już formalnie do Wielkiej Soboty, choć odbywa się w ten dzień późnym wieczorem: tamten dzień jest czasem ciszy, oczekiwania. Ale ja wziąłem pod uwagę tekst już całkiem niedzielny, który opowiada o wizycie u grobu Piotra i Jana. Jest jak to u Jana dokładny opis kogoś, kto to sam przeżył: o płótnach i chuście osobno położonej. Zobaczyli grób pusty. Tylko o Janie jest powiedziane, że uwierzył: wszedł do grobu po Piotrze później, ale uwierzył wcześniej.

Wielkanoc to święto pojętej po chrześcijańsku nadziei na nieśmiertelność: my też powstaniemy z martwych.

A On zmartwychwstał? Cytowałem już opowieść wolontariuszki hospicyjnej z Poznania, znanej działaczki społecznej i blogerki, Agnieszki Kalugi, z którą rozmawiała w Radio TOK FM Anna Wacławik-Orpik w swoim zawsze świetnym „wywiadzie pogłębionym”. Pewna pani umiera w rozpaczy, zostawia dwoje dzieci, nie doczekała się wnuków. Zbuntowana przeciw Kościołowi, niewierząca. Czuwa przy jej łóżku syn. Nieprzytomna, nagle jednak siada na łóżku uśmiechnięta i mówi „Jezus jest”. W godzinę potem zmarła. Dla syna stało się to pewnikiem na całe życie.

I jeszcze superaktualna dobra nowina bibliograficzna. Ks. Wacław Hryniewicz OMI, wielki specjalista od ekumenii i eschatologii, wydał właśnie u Św. Wojciecha dzieło potężne łączące obie te tematyki: ”«Oczekuję życia w przyszłym świecie». Wydarzenia ostateczne w dialogu chrześcijan”. Znakomita summa teologiczna na ten zaświatowy temat! Alleluja!

10:00, jan.turnau
Link Komentarze (15) »
piątek, 29 marca 2013
Co to jest prawda?

Ewangelia Jana 18, 37-38
„Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu. Rzekł do Niego Piłat: - Cóż to jest prawda?”

Wielki Piątek. Dzień krzyża.
Kto najlepiej broni krzyża? Ten, kto uparcie zajmuje się samym znakiem, żeby widać go było wszędzie? A może jednak ów, co bardziej przejmuje się jego moralnym przesłaniem. Żeby widać je było wszędzie bez mikroskopu, a już szczególnie tam, gdzie dumnie powiewa sztandar chrześcijaństwa.

A ten dialog z ewangelii Jana przejmujący. Interpretuję go po swojemu: sceptyczne pytanie Piłata jest sumą wszystkich, a szczególnie dzisiejszych pytań zwyczajnych ludzi, stojących wobec mnóstwa poglądów także w sprawach fundamentalnych, światopoglądowych.. Ludzi świata, w którym już tyle było ideologii, co się skompromitowały, świata, gdzie tyle różnych wierzeń. Wiem, że ten komentarz nie pasuje do współczesnej biblistyki, która nie przyznaje urzędnikowi rzymskiemu tak sympatycznej roli. Napisałem w tej sprawie tekścik do „Magazynu Świątecznego”, który tu dołączam, ale co sobie po cichu myślę, to myślę. A ten tekst taki.

Kto zabił Jezusa? Pod tak aktualnym tytułem ukazała się właśnie w Wydawnictwie M książka imponująca. Napisał ją publicysta polityczny, były redaktor naczelny dziennika „Rzeczpospolita” Paweł Lisicki, o którym wiedziałem, że interesuje się głębiej Kościołem, ale nie przypuszczałem, że aż tak porządnie. Rzeczona publikacja to prawie czterysta stron cytatów i polemiki biblistycznej, wynik lektury dzieł autorów zagranicznych. Chylę czoła przed podobną wiedzą kogoś, kto przecież zawodowym teologiem nie jest.

A poglądy? Lisicki podjął problem teologiczny fundamentalny: roli obu władz – rzymskiej i żydowskiej – w wydaniu na Jezusa wyroku śmierci. I polemizuje z dominującą wśród uczonych opinią, jakoby obraz ewangelijny różnił się w tej sprawie od rzeczywistego przebiegu wypadków. Teza wielu biblistów jest taka, że w relacjach ewangelii widać dobrze czas ich powstania. Redagowane parędziesiąt lat po tamtych wydarzeniach noszą ślady sporu chrześcijańsko-żydowskiego tymczasem już bardzo ostrego. Władze żydowskie przedstawiane są jako znacznie mniej sympatyczne, niż to było rzeczywiście, rzymskie z Piłatem na czele są wybielane (szczególnie przez Mateusza i Jana). Ucierpieli na tym szczególnie faryzeusze, skonfliktowani z młodym Kościołem pod koniec pierwszego wieku znacznie bardziej niż to było na początku. Otóż Lisicki z takimi poglądami biblistów szczegółowo polemizuje.

Kwestia, jak napisałem, fundamentalna, bo przecież wciągająca w jeszcze bardziej podstawową: w jakiej mierze teolog katolicki może twierdzić, że autorzy Pisma Świętego tak aktualizowali swoje relacje. Lisicki nie rozdziera szat, bo wie, że literalne rozumienie prawdziwości Biblii nie wytrzymuje krytyki, kiedy się widzi chociażby oczywiste różnice faktograficzne między poszczególnymi księgami, niemniej optuje za większą powściągliwością w biblijnej krytyce tekstów. Ja mam raczej inne myślowe skłonności, ale sceptycyzm dzisiejszych „uczonych w Piśmie” też nieraz widzi mi się przesadny (np. w wydanej także u nas katolickiej ”Encykopedii biblijnej”), więc dzieło Lisickiego przyjmuję ze spokojem. Zresztą nawet i inne duchem od samej książki wprowadzenie do niej pióra ks. Waldemara Chrostowskiego, bo do jego swoistego patrzenia na dialog chrześcijańsko-żydowski zdążyłem przez lata przywyknąć.

14:30, jan.turnau
Link Komentarze (15) »
czwartek, 28 marca 2013
Opatrywać rany, nogi umywać...

Księga Izajasza 61,1
„Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, opatrywać rany serc złamanych.” Taka jest rola różnych duchownych: mają przede wszystkim pocieszać. Nie tylko tych bez pieniędzy, w ogóle wszystkich bez życiowych sukcesów. Muszą się często uśmiechać jak Jan XXIII, obaj Janowie Pawłowie i teraz Franciszek.

Słowa Biblii, które skomentowałem, pochodzą z tekstu przeznaczonego na dzisiejszą, wielkoczwartkową, przedpołudniową Mszę Krzyżma. Gromadzi ona w katedrze katolickiej duchowieństwo diecezjalne pod przewodnictwem biskupa, poświęcone zostają święte oleje, którymi namaszcza się chorych, katechumenów oraz, tak zwanym właśnie krzyżmem, nowo wyświęcanych prezbiterów.

Ale Triduum Paschalne zaczyna się dopiero podczas wieczornej liturgii Wieczerzy Pańskiej. Podczas niej w katedrach biskup umywa nogi dwunastu wiernym. W Rzymie będą to w tym roku wierni w sensie nieco szerszym: nieletni więźniowie. Ciekawe, jak potoczą się ich dalsze losy kościelne. Póki co, kolejny znak eklezjalnej pokory.

13:18, jan.turnau
Link Komentarze (25) »
środa, 27 marca 2013
Gorliwość nasza krytyczna

”Bo gorliwość o dom Twój pożera mnie.”
Pamiętam audiencję u prymasa Wyszyńskiego, podczas której ówczesny wiceprezes KIK-u Andrzej Wielowieyski tłumaczył tymi słowami Biblii naszą krytykę jakichś posunięć kościelnych. Bo też Prymas Tysiąclecia był za twardym zwieraniem kościelnych szeregów, myśmy natomiast sądzili, że ów stan wojenny nie może wykluczać wewnętrznych dyskusji. Teraz podobna krytyka jest tym bardziej usprawiedliwiona, nawet obowiązkowa. Teraz, kiedy to na przykład papież nie kwapi się mieszkać w pałacu, a arcybiskup gdański takie bogactwo kocha.

17:00, jan.turnau
Link Komentarze (20) »
wtorek, 26 marca 2013
Nie złamie nawet knotka

Księga Izajasza 42, 3
”Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knotka o nikłym płomyku”: to wizja cierpiącego Sługi Jahwe, która wciąż za mało inspiruje mój Kościół. Na szczęście mamy papieża Franciszka, który nie tylko awansuje ubogich (jako że oni są szczególnie u Boga), ale i tworzy model Kościoła pokornego. A to absolutny warunek nowej i w ogóle jakiejkolwiek ewangelizacji! Musi dokonać się bardzo głęboka odnowa kościelna: nie tylko remont arcybiskupiego pałacu, coś nieporównanie bardziej duchowego. Kościół przeraźliwie pewny siebie, niemający też nic wspólnego z miłosierdziem nikogo nie przyciągnie. Owszem, jest wokół niego wściekła krytyka, nieprzebierająca w słowach także w Polsce, ale odpowiedzią jego władzy może być tylko rozbrajająca wrogów serdeczność, cierpliwość: pokora, pokora, pokora.

18:24, jan.turnau
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 25 marca 2013
Potęga strachu

Wpis na niedzielę 24 marca 2013

Ewangelia Łukasza 22,59-60
”Po upływie prawie godziny jeszcze ktoś inny począł zawzięcie twierdzić: - Na pewno i ten był razem z Nim, jest przecież Galilejczykiem. Piotr zaś rzekł: - Człowieku, nie wiem, co mówisz. I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał”.

Strach obezwładnia. Zmienia nas w innych ludzi, zapominamy, co myśleliśmy przed godziną. Trzeba wielkiej siły ducha, by się nie załamać. Trzeba dogłębnego przejęcia się sprawą, wartością.

16:08, jan.turnau
Link Komentarze (13) »
wtorek, 12 marca 2013
Jezus jest

„Bóg jest naszą ucieczką i mocą”
Tak, ale trzeba uwierzyć, że On jest. Opowieść wolontariuszki hospicyjnej z Poznania, znanej działaczki społecznej i blogerki, Agnieszki Kalugi, z którą rozmawiała w Radio TOK FM. Anna Wacławik-Orpik w swoim zawsze świetnym „wywiadzie pogłębionym”. Pewna pani umiera w rozpaczy, zostawia dwoje dzieci, nie doczekała się wnuków. Zbuntowana przeciw Kościołowi, niewierząca. Czuwa przy jej łóżku syn. Nieprzytomna, nagle jednak siada na łóżku uśmiechnięta i mówi „Jezus jest”. W godzinę potem zmarła. Dla syna stało się to pewnikiem na całe życie.
W związku z konklawe napisało mi się taki felieton.

W sprawach papieskich wyznaję opcję sceptyczno-patriotyczną. Patriotyczną, bo najważniejszy jest dla mnie w tej mierze polski Kościół rzymskokatolicki. Sceptyczne, bo podejrzewam, że mieszkańców na przykład Hondurasu albo Ghany Polska obchodzi tyle, ile Polaków tamte odległe kraje. Czyli że papież z dalekich stron nie będzie pochylał się z głęboką troską nad naszym nad naszym nacjonalkatolicyzmem spod znaku ojca Rydzyka i łatwo da się zdezinformować, jak już w Watykanie bywało. Czyli wolałbym, żeby kardynałowie wybrali na ten urząd Austriaka, kardynała Schönborna, który zna Polskę nie tylko z wizyt nad Wisłą.

A jest to człowiek wielkiego umysłu i serca. Dlatego pozwala gejowi pozostać w radzie parafialnej, do której został legalnie wybrany. Dlatego walczył z watykańskim sekretarzem stanu, czyli tamtejszym premierem, kardynałem Sodano o bezwzględne potępienie molestowania przez duchownych homoseksualistów. Dlatego jest otwarty na dramat religijny rozwiedzionych niedopuszczanych do Komunii, dlatego nie jest bynajmniej twardym przeciwnikiem antykoncepcji. A jeżeli wszedł w spór z papieskim premierem, za co zresztą dał mu burę Benedykt XVI, to zna Kurię Rzymską od nie najlepszej strony i może zdołałby wziąć ją w garść. Jest człowiekiem najgłębiej pobożnym i dlatego zabiega o uznanie kościelne sanktuarium maryjnego w Medjugorje w dawnej Jugosławii przeciw biskupom, którzy nie doceniają rangi duchowej tego miejsca. Gdy robiłem kiedyś z Anią Rubinowicz wywiad z tym hierarchą, zostałem pod wrażeniem jego twarzy: tak mało duchownej, tak bardzo duchowej.

Oczywiście nie twierdzę, że zostanie wybrany. Może elektorzy zrażeni do kardynałów włoskich, którzy skompromitowali Kościół swoimi intrygami, wybiorą kogoś, kto jest najdalej od Rzymu, nie wiem. Moje poglądy nie zwykły dotąd zwyciężać w moim Kościele i nawet się na to nie zanosi.
Będę w wyborczej.pl snuł myśli po każdym głosowaniu kardynałów, więc czasu na blogowanie nie starczy: do spotkania w nowym pontyfikacie! A tu jeszcze errata do dzisiejszego felietonu w ”GW”: autor ”Nowych tajemnic Watykanu” nazywa się oczywiście Lecomte, nie Lacombe! Przepraszam.

14:29, jan.turnau
Link Komentarze (154) »
poniedziałek, 11 marca 2013
Normalność

Ewangelia Jana 4,43-45
1.”A po dwóch dniach udał się stamtąd do Galilei.
2. Jezus bowiem sam potwierdził, że żaden prorok nie ma uznania w swojej ojczyźnie,
3. Gdy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, bo widzieli wszystko, co czynił co czynił w Jerozolimie podczas święta, bo i oni przyszli na święto”.
Ekumeniczny Przekład Przyjaciół. Wersety pełne problemów. Najpierw translatorskich: gdy termin grecki „oun” na początku wersetu 3. przetłumaczymy jako „więc”, nasunie się myśl, że ojczyzną Jezusa jest tu nie tyle Nazaret, czyli Galilea, jak u Mateusza 13, 57 i Łukasza 4, 24 ile Judea (to interpretacja Poznanianki). My jednak poszliśmy tropem np. Tysiąclatki i odnosimy przysłowie o proroku do Jego „małej” ojczyzny. Stwarza to natomiast z kolei problem, czemu czwarty ewangelista pomija jakby złe przyjęcie Jezusa, opisane u Mateusza 13, 54-57 czy nawet zamach na Jego życie u Łukasza 4, 16-30.
Ale jam komentator, nie translator, więc tylko myślę sobie, że niechęć do proroków we własnym kraju to coś całkiem zrozumiałego, „normalka”. Dyktatorzy kochają tylko kontestatorów władzy cudzej...

11:25, jan.turnau
Link Komentarze (31) »
niedziela, 10 marca 2013
Biada różnym porządnym

Ewangelia Łukasza 15,1-3.11-32

Przypowieść o ojcu miłosiernym oraz dwóch synach, z których żaden nie jest moralnym wzorem. Jeden rozpustnik, utracjusz, drugi niby to idealny, ale zazdrośnik. Znowu, ach znowu książka biskupa Rysia, który moralizuje bez moraliny, nie nudząc: „Skandal miłosierdzia” (WAM). Znowu o tym, żebyśmy nigdy nie zadzierali nosa, nawet gdy grzech nasz niby to malusieńki. Albowiem pierwsi będą ostatnimi, czasem nawet wtedy, gdy uchodzą za dobrych katolików i odważnych politycznie Polaków.

06:46, jan.turnau
Link Komentarze (9) »
sobota, 09 marca 2013
Samochwała dumnie stała

Ewangelia Łukasza 18,9-11
Przypowieść o faryzeuszu i celniku. Ten pierwszy, owszem, podziękował Bogu, że nie jest jak inni ludzie, ale w tym podziękowaniu nie było w istocie stwierdzenia, że wszystko zawdzięcza Stwórcy, tylko autoreklama. Nie jest takim paskudnikiem jak stojący nieśmiało z daleka celnik: „Zachowuję post dwa razy w tygodniu, oddaję dziesięcinę ze wszystkich dochodów”. Znowu moja reklama znakowej książki biskupa Grzegorza Rysia: „Rekolekcje. Modlitwa, post, jałmużna”, gdzie o takim samochwalstwie słów mocnych moc.

Konklawe, ach konlawe: mój kandydat kardynał Schönborn!

W sprawach ”konklawnych” wyznaję opcję sceptyczno-patriotyczną. Patriotyczną, bo najważniejszy jest dla mnie w tej mierze polski Kościół rzymskokatolicki. Sceptyczne, bo podejrzewam, że mieszkańców na przykład Hondurasu albo Ghany Polska obchodzi tyle, ile Polaków tamte odległe kraje. Czyli że papież z dalekich stron nie będzie pochylał się z głęboką troską nad naszym nad naszym nacjonalkatolicyzmem spod znaku ojca Rydzyka i łatwo da się zdezinformować, jak już wWatykanie bywało. Czyli wolałbym, żeby kardynałowie wybrali na ten urząd Austriaka, kardynała Schönborna, który zna Polskę nie tylko z wizyt nad Wisłą.

A jest to człowiek wielkiego umysłu i serca. Dlatego pozwala gejowi pozostać w radzie parafialnej, do której został legalnie wybrany. Dlatego walczył z watykańskim sekretarzem stanu, czyli tamtejszym premierem, kardynałem Sodano o bezwzględne potępienie molestowania przez duchownych homoseksualistów. Dlatego jest otwarty na dramat religijny rozwiedzionych niedopuszczanych do Komunii, dlatego nie jest bynajmniej twardym przeciwnikiem antykoncepcji. A jeżeli wszedł w spór z papieskim premierem, za co zresztą dał mu burę Benedykt XVI, to zna Kurię Rzymską od nie najlepszej strony i może zdołałby wziąć ją w garść. Jest człowiekiem najgłębiej pobożnym i dlatego zabiega o uznanie kościelne sanktuarium maryjnego w Medjugorje w dawnej Jugosławii przeciw biskupom, którzy nie doceniają rangi duchowej tego miejsca. Gdy robiłem kiedyś z Anią Rubinowicz wywiad z tym hierarchą, zostałem pod wrażeniem jego twarzy: tak mało duchownej, tak bardzo duchowej.

Oczywiście nie twierdzę, że zostanie wybrany. Może elektorzy zrażeni do kardynałów włoskich, którzy skompromitowali Kościół swoimi intrygami, wybiorą kogoś, kto jest najdalej od Rzymu, nie wiem. Moje poglądy nie zwykły dotąd zwyciężać w moim Kościele i nawet się na to nie zanosi.

09:18, jan.turnau
Link Komentarze (10) »
piątek, 08 marca 2013
Zgoda nieczęsta w kwestii legalizmu

Ewangelia Marka 12, 28b-34
Rozmowa z uczonym w Piśmie o tym, co jest przykazaniem największym. Dochodzi do uzgodnienia poglądów. Owi izraelscy „bibliści” bardzo często sprzymierzają się z faryzeuszami (były to zresztą dwie grupy społeczne zachodzące na siebie, a Mateusz w odpowiednim miejscu informuje, że uczony był również faryzeuszem, co Marek pomija), tu jest inaczej. Ba, ów Izraelczyk należący do stronnictwa przedstawianego w ewangeliach jako główny wróg Jezusa wręcz Go chwali, a potem jest przez Niego chwalony. Spore zaskoczenie. Może to nic dziwnego, że perykopa kończy się: „I nikt już nie odważył się Go więcej pytać”.

Tak to zostało dwustronnie ustalone, że trzeba przede wszystkim kochać Boga i dopiero z tego może wynikać wierność przykazaniom. Inaczej mamy tępy, wręcz fałszywy legalizm.

Lektury. Bernard Lecomte: „Nowe tajemnice Watykanu”. Przekład: Monika Szewc-Osiecka. Wyd. Znak. Kraków 2013
Zanim ukaże się trzeci tom owych tajemnic, gdzie znajdzie się rozdział o abdykacji Benedykta XVI, poczytajmy o sensacjach sprzed 11 lutego 2013. Może i nie są wydarzenia „ze swej istoty” sensacyjne, ale autor francuski napisał o nich naprawdę pasjonująco. O ryzykownym poszukiwaniu grobu świętego Piotra przez papieża Piusa XII, o dyskusyjnym akcentowaniu papieskiej nieomylności przez Piusa IX, o złowrogim poszukiwaczu herezji przy Piusie X, o wszechwładnej totumfackiej Piusa XII, o nadgorliwych czcicielach Maryi na Soborze Watykańskim II, o tym jak Jan XXIII zapobiegał III wojnie światowej, o przyszłym pancernym kardynale Ratzingerze z czasu, gdy rozbijał pancerz konserwy na wyżej wymienionym soborze, o człowieku, który zrobił z Piusa XII poplecznika Hitlera, o morderstwie wśród papieskiej Gwardii Szwajcarskiej, o ciągłych kłopotach Benedykta XVI: protest muzułmanów, pedofilia...
Lecomte nie wzmaga napięcia przez ostre przerysowywanie konfliktów, stara się być spokojny, obiektywny: dramatyzuje akcję samym sposobem narracji. Wykazuje przy tym ogromną jak na dziennikarza erudycję, to jakby świetnie napisana historia papiestwa w ostatnich wiekach.
Ja jednak z największą ciekawością przeczytałem jeszcze jedną opowieść: o tym, jak zbliżył się nagle do Piotrowego urzędu mało znany, a jeżeli już, to od nienajlepszej strony („Roncalli? To stary ramol!”) duchowny, który okazał się potem papieżem rewolucjonistą. Przydałaby się dzisiaj podobna niespodzianka.

21:30, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
niedziela, 03 marca 2013
„Jestem, który jestem”

Księga Wyjścia 3,1-8a.13-15
Autodefinicja JHWH, Boga Żydów, Boga chrześcijan. Jest On tym, który jest wszędzie i zawsze, dla wszystkich, każdemu jest pomocą potężniejszą niż wszelka ludzka. Jest oparciem absolutnym. Aby tylko nie zgrywać atlety.
PS. Zawieszam blog przynajmniej do połowy przyszłego tygodnia.

11:27, jan.turnau
Link Komentarze (77) »
sobota, 02 marca 2013
Skandal miłosierdzia

Ewangelia Łukasza 15,1-3.11-32
Przypowieść o synu marnotrawnym. Komentuje ją biskup Grzegorz Ryś w świętej książce pt. „Skandal miłosierdzia” (WAM 2012). Kończy tak: „Dwaj bohaterowie przypowieści to dwa pytania do nas samych. Czy nie zagubiłem się i nie wkroczyłem na drogę śmierci jak syn marnotrawny? Czy nie staję w poprzek Bożego miłosierdzia wobec ludzi jak syn pierworodny?” Pytania do duchownych w konfesjonale, ale do świeckich również. Każdemu grozi owo w poprzek.

22:34, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
piątek, 01 marca 2013
O sprawiedliwych

Księga Rodzaju 37,21
„Gdy to usłyszał Ruben, postanowił ocalić go z ich rąk; rzekł więc: nie zabijajmy go.” Ruben, syn Jakuba, ocalił w ten sposób swego brata Józefa. Skomponowałem kiedyś książkę pt. „Dziesięciu sprawiedliwych” – zbiór relacji o Niemcach życzliwych Polakom pośród strasznej wojny, potem analogiczną: „Bracia zza Buga”, o równie etycznych Rosjanach, Ukraińcach, Litwinach, Białorusinach. Chciałem jeszcze zrobić coś podobnego o życzliwych Polakom rodakach służących instytucji antynarodowych represji, ale gdy napisałem o tym pomyśle, ktoś go obśmiał: żem zafiksowany obrońca wszystkiego i wszystkich. A owo wszystko przypomniało mi się, gdy obejrzałem film „Płonący krzew”, a w nim postać łamiącego się moralnie policjanta.

15:05, jan.turnau
Link Komentarze (19) »
Archiwum