Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
środa, 09 grudnia 2015
Nadszedł czas Miłosierdzia

Psalm 145,9
„Pan jest dobry dla wszystkich, a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył”. (Tysiąclatka)
Wiara ta miała różne koleje, w chrześcijaństwie zbladła na długie wieki. Na szczęście nastał papież Jan Paweł II z siostrą Faustyną, a potem Franciszek, który zaufanie Bogu rozpalił do czerwoności: od wczoraj mamy ogłoszony przez niego Rok Miłosierdzia.
Zawieszam znów blogowanie na trochę.

20:38, jan.turnau
Link Komentarze (398) »
wtorek, 08 grudnia 2015
Po prostu najlepsza z nas. Franciszek otworzył miłosierdzie

Ewangelia Łukasza 1,26-38
Kościół rzymskokatolicki daje dziś swoim członkom do czytania perykopę o zwiastowaniu, ponieważ opowiada ona o matce Jezusa, a na dzisiaj ustanowił uroczystość jej niepokalanego poczęcia. Wiara w to nie jest zawarta explicite w tekście biblijnym, Kościół posłużył się zatem tekstem, w którym widzi przesłanki myślowe do tego przekonania: zwiastując Marii z Nazaretu, że urodzi Syna Najwyższego, anioł nazywa ją „łaski pełną”. Nie dość powtarzać, że niepokalane poczęcie to nie dziewicze poczęcie przez Marię Jezusa, ale początek jej własnego istnienia. Chodzi o to, że nie była ona obciążona ogólnoludzką skazą duchową zwaną grzechem pierworodnym: jakąś nieodpartą skłonnością do czynienia czegoś złego, a nie dobrego.
Niełatwo to pojąć i przyjąć. Bo jeżeli Bóg uchronił Maryję od tego moralnego kalectwa, to dlaczego nie ludzi wszystkich? Moja prywatna odpowiedź na to pytanie jest następująca. Tak już jest, że ludzie rodzą się jakoś z natury gorsi lub lepsi. Niektórzy nawet wyjątkowo dobrzy, wręcz najlepsi. Mój Kościół głosi, że tak bardzo święta była Maria z Nazaretu, ale nie wyklucza zapewne, że nikt poza nią. Od bardzo dawna niektórzy teologowie sądzą – na podstawie wersetów Łk 1,15 i 1,41 – że równie doskonały duchowo był Jan Chrzciciel, nawet rozumowano wręcz, że jeżeli on, to i Maria. Mieli tak znakomity start moralny, nie znaczy to jednak oczywiście, że szatan ich nie kusił: kusił wszak również samego Jezusa. Ale dawali sobie z tym radę. Nie zmarnowali talentów, które otrzymali. Oto w dialogu Boga z ludzkością zdarzyło się, że przyszedł na świat ktoś bardzo, bardzo dobry, wręcz pozbawiony pychy, egoizmu i innych podłości. Człowiek był ten kobietą. Miała ona syna. W nim dialog Boga z ludzkością osiągnął swój szczyt: Bóstwo połączyło się z człowieczeństwem w jednej osobie. Fakt ten ma znaczenie absolutne, nieporównywalne z żadnym innym wydarzeniem człowieczym. Niemniej był jakoś przygotowany przez całą poprzednią historię ludzkości, przez dzieje Izraela, przede wszystkim przez przyjście na świat Marii z Nazaretu.
Papież Franciszek otworzył dzisiaj Rok Miłosierdzia. Jest to czas pozwalający wiernym spotkać się z miłosierdziem Boga. Przede wszystkim w pielgrzymce do Drzwi Świętych, które zostają otwarte w każdej katedrze, czyli najważniejszej świątyni diecezjalnej, a nawet i w innych świątyniach wyznaczonych przez miejscowego biskupa. Nie jest to zatem podróż długa i męcząca, zresztą nie obowiązuje ludzi chorych, starszych i samotnych. Franciszek nie chce mnożyć rygorów, formalistą nie jest zgoła, nastawia ludzi na to, co według niego najważniejsze, czyli na sakramenty. Na pojednanie z Bogiem i ludźmi w spowiedzi i komunii, ułatwione jednak bardzo. Na przykład przez to, że rozgrzeszenie z winy aborcji będzie można w tym czasie uzyskać u każdego kapłana, nie – jak w obowiązującym prawie kościelnym – tylko u specjalnie wyznaczonych duchownych. Akcent kładzie papież także na „uczynki miłosierdzia”, po prostu na czynną troskę o innych ludzi. Wszystko to ma zapewnić wiernym tak zwany odpust, czyli darowanie nie tylko win, ale i kar bożych, które z nich wynikają. Zatem  Bóg karzący straszliwie, przecież mówiło się, że to my karzemy się sami? Ale teraz powiada Franciszek: ” Jak wiele krzywdy wyrządza się Bogu i Jego łasce, kiedy przede wszystkim się twierdzi, że grzechy są karane Jego sądem, nie stawiając natomiast na pierwszym miejscu,  że są odpuszczane przez Jego miłosierdzie”.
Są to sprawy ważne przede wszystkim dla katolików, ale interesujące przecież ludzi spoza formalnych struktur Kościoła rzymskokatolickiego. Niech wiedzą, co się w tych strukturach dzieje, a dzieje się pod rządami Franciszka stale coś sympatycznego dla każdego chyba człowieka.

17:56, jan.turnau
Link Komentarze (53) »
poniedziałek, 07 grudnia 2015
Bóg nigdy nie mści

Księga Izajasza 35,4
„Powiedzcie małodusznym: - Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, aby was zbawić.”
Myli się ten, kto twierdzi, że lektura Pisma Świętego zawsze i każdego buduje duchowo, nigdy nie gorszy. Do jej czytania trzeba być trochę przygotowanym, zawsze mieć „z tyłu głowy” świadomość, że są to teksty sprzed paru tysięcy lat nieraz, że myśl judeochrześcijańska rozwijała się powoli. Od mentalności jeszcze jakoś plemiennej, niezbyt otwartej na Innego, wojowniczej, żądnej sukcesów pojmowanych bardzo egocentrycznie – po wiarę w zbawienie przez Krzyż. Przecież Bóg ani się nie mści, ani nie mści swoich wyznawców. Rządzi naszym losem tak, że zawsze okazuje się, kto ma rację, ale to wygląda inaczej niż tutaj, w tekście księgi gdzie indziej tak dobrze zapowiadającej Ewangelię: mam na myśli pieśń o Słudze Jahwe w dalszej części dzieła zwanej Deutero-Izajaszem, bo zapewne będącej dziełem późniejszego pisarza. Nie od razu Kraków zbudowano...

13:45, jan.turnau
Link Komentarze (16) »
niedziela, 06 grudnia 2015
Pustynny wołacz potężny. Franciszek czyni cuda wielorakie

Ewangelia Łukasza 3,4
„Jak napisano w księdze słów Izajasza proroka:
«Głos wołającego na pustyni:
- Przygotujcie drogę Pana,
prostymi czyńcie ścieżki Jego».”
(Ekumeniczny Przekład Przyjaciół).
Tyle już napisałem o patronie moim, że strach coś dodać, żeby nie być takim staruszkiem, co swoje w kółko głosi. Więc może tylko słów parę. Co znaczy „prostować Jego ścieżki”? Może właśnie ścieżki, nie drogę, jeśli droga to trasa triumfalna. Nie, Jego droga była i jest krzyżowa, przede wszystkim poprzez tych, którym najciężej. Pomagać im nieść ich krzyż, Jego krzyż.
Papież Franciszek nie tylko „cuduje” swoim słowem i czynem „naturalnym”. KAI doniosła w czwartek za telewizją Fox News , że dziewczyneczka, którą przytulił wysiadłszy z samochodu w Filadelfii, nagle wyzdrowiała. Ucałował wtedy jej główkę, w której był w mózgu nowotwór - i zmniejszył się radykalnie. Rak to choroba tajemnicza, wiem, znika nieraz niespodziewanie. Często jednak po modlitwach w tej uzdrowicielskiej intencji i wtedy bywa dla proszących religijnym znakiem. Czy rodzice dziecka modlili się o to, nie wiem, chyba tak, jeżeli ojciec uznał to za cud za Franciszkową przyczyną. Bo przecież chemia nie pomagała, lekarze przewidywali szybką śmierć. Znak dla najpobożniejszych krytyków Franciszka? Wątpię, ale cuda się jednak dzieją...

19:50, jan.turnau
Link Komentarze (19) »
sobota, 05 grudnia 2015
Każdy może być egzorcystą

Ewangelia Mateusza 9,8
„Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy.”
Chorych uzdrawiamy coraz lepiej, nawet i trędowatych. Z umarłymi rady nie dajemy, ale walczyć z demonami nienawiści umie każdy, jeśli tylko naprawdę chce.

19:39, jan.turnau
Link Komentarze (46) »
piątek, 04 grudnia 2015
Ciemiężcom biada

Księga Izajasza 29,19-20a
„Pokorni wzmogą swą radość w Panu i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela, bo nie stanie ciemiężcy.”
„Rewolucja parowóz dziejów”, ale nie „chwała jej maszynistom”: sam autor tamtych słów Broniewski zrozumiał to chyba poniewczasie, a żądza krwawego odwetu jest rzeczą ludzką potwornie.

12:09, jan.turnau
Link Komentarze (9) »
czwartek, 03 grudnia 2015
Ze szczytu spaść nietrudno

Księga Izajasza 26,5-6
„Bo On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło, podepczą je nogi, nogi biednych i stopy ubogich.” (wciąż Tysiąclatka).
Bo też faktycznie ze szczytów społecznych spaść nietrudno, dyktatorzy dyktują do czasu. Niestety deptanie ich lubi zmieniać się w gwałt kolejny. Zaznaczam, że nie mam na myśli konkretnie żadnego kraju.

16:36, jan.turnau
Link Komentarze (13) »
środa, 02 grudnia 2015
Łzy. Jezus był istotą seksualną

Księga Izajasza 25,8
„Wtedy Pan Bóg otrze łzę z każdego oblicza.”
Eschatologiczna nadzieja jest matką mądrych, którzy nie czekają, aż inni sami się uszczęśliwią, i przyśpieszają nadejście Królestwa wszelkich łez ocieraniem. Czasem wystarczy bliźniemu jedno dobre słowo, by podtrzymać go na duchu. Coś jeszcze o łzach: opowiem o sobie. 70 lat temu, I klasa gimnazjum i liceum Stefana Żeromskiego w Jeleniej Górze: mały Jaś nie daje sobie rady z silniejszymi kolegami, ląduje stale na podłodze, koleżanka nazywa go cielakiem. Raz nawet interweniowała w jego obronie nauczycielka, co go zaskoczyło i wzruszyło aż do płaczu, a ona uznała to za skutek tamtego dokuczania i zawstydzała kolegów jeszcze mocniej.
Lektura wczorajsza: „W drodze” już grudniowe, a tam parę tekstów teologicznych, na temat samego Jezusa. Świecki teolog Roman Zając napisał tak: „Należy domniemywać, że pod względem biologicznym Jezus miał takie samo ciało, jak inni mężczyźni. Posiadał więc także męskie narządy płciowe. Wiemy zresztą, że zgodnie z przepisami prawa żydowskiego, kiedy skończył osiem dni, wycięto Mu część napletka (który później był rzekomo przechowywany jako relikwia we włoskim mieście Calvata). Na wielu obrazach Maryja wskazuje dłonią na płeć Jezusa. co - w intencji twórców - miało dowodzić prawdziwości Jego człowieczeństwa. To, co teraz piszę, może niektórych zgorszyć, ale Jezus z pewnością miewał także erekcje i odczuwał pociąg płciowy. Skoro był prawdziwym człowiekiem, ze wszystkimi tego konsekwencjami, miał także zewnętrzne cechy płci i był istotą seksualną. Oczywiście prawdziwy mężczyzna potrafi nad swoimi popędami panować i odpowiednio je ukierunkować, dlatego wszelkie bajki o rzekomo bujnym życiu erotycznym Jezusa należy potraktować właśnie jako czyste fantazjowanie.” Bardzo mądre słowa.

20:45, jan.turnau
Link Komentarze (53) »
wtorek, 01 grudnia 2015
Porządek międzyludzki, pokój międzyzwierzęcy

Księga Izajasza 11,1-10
Adwent: radosne, niezasępione czekanie na dwa przyjścia Chrystusa. Najpierw na tamto, co dopiero nastąpi, absolutnie nie wiadomo, kiedy. Absolutnie, bo to sprawa Absolutu przecież, by tak Pana i Boga filozoficznie nazwać. Pierwsi chrześcijanie myśleli, że to się stanie wnet, my jesteśmy mądrzejsi nie tylko o ich późniejsze doświadczenia, też o tyle wieków upływającego czasu oraz teologicznych przemyśleń. Na przykład takiego oto mniemania, że przecież w tamto przyjście możemy, więc powinniśmy angażować się sami, zmieniać ziemię naszą, przede wszystkim nas samych, przybliżać Kres tego rozwoju, którym będzie to, co zwie się Paruzją. Czytamy Stary Testament, gdzie wizję tamtego szczęścia malowali prorocy, przede wszystkim największy, Izajasz. Z rodu Dawida powstanie zatem Ktoś, kto „rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok, rózgą swoich ust uderzy gwałtownika.” Mesjański pokojowy porządek międzyludzki przeniesie się na świat zwierząt: „Pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał.” Nieprawdopodobne zupełnie? A prawdopodobne po prostu jest coś podobnego pośród nas, pokłóconych przeraźliwie, jawi nam się ono przecież jako realna możliwość? Ale myślimy także o tym Jego przyjściu, które już nastąpiło, i staramy się wspominać je najpobożniej, do łamania wigilijnego opłatka już teraz się gotując, łamiąc i burząc wszystko, co nas od bliskich oddala.

17:52, jan.turnau
Link Komentarze (30) »
Archiwum