Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
czwartek, 29 listopada 2018
Upadł Babilon, upadną mu podobne

Księga Apokalipsy 18,1-2.21-23.19,1-3.9a
„Potem ujrzałem innego anioła, zstępującego z nieba, mającego władzę wielką, i ziemia rozjaśniała od chwały jego, i krzyknął głosem potężnym mówiąc: - Upadł, upadł Babilon wielki i stał się siedliskiem demonów...” W ogóle siedliskiem obrzydliwości przeróżnych, nie będę cytował dalej, każdy Czytelnik, każda Czytelniczka ma swój egzemplarz Biblii na pewno. Cerkiew prawosławna - powiedział nam, siedzącym nad Ekumenicznym Przekładem Przyjaciół, świętej pamięci arcybiskup Jeremiasz - tej dziwnej księgi w świątyniach swoich w ogóle nie czyta. Może to i dobrze, myśmy jednak bardziej „bibliofilni”, ja tylko dopowiem, że Babilon, Nierządnica Wielka, to pseudonimy konieczne, bo tekst antyrządowy niewątpliwie mógł wpaść w ręce władzy imperialnej. Historia się powtarza, teksty z mową podobnie tajemną były już nieraz - no i imperia upadały po kolei. Przedtem jednak zamęczając ludzi tysiące.

15:58, jan.turnau
Link Komentarze (34) »
środa, 28 listopada 2018
Pytanie o włos z głowy

Ewangelia Łukasza 21,12-19
„Wydadzą was do więzień i synagog oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników”. Czyli zapowiedź prześladowań przez Rzymian i Żydów. Prześladowania chrześcijan zdarzają się także dzisiaj, a jakże, oczywiście teraz nie przez Włochów ani przez Żydów. Przez reżymy komunistyczne albo muzułmańskie natomiast. Słowa biblijne zatem nie dziwne, następne jednak zrozumieć niełatwo. Najpierw czytamy, że Jezus da prześladowanym „wymowę i mądrość, której żaden z prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić”. To już chyba nie zawsze się spełni, tym bardziej jednak zapewnienie, że „włos wam z głowy nie spadnie”. Biblia jest tutaj lekturą szczególnie trudną. Bez przypisów w ogóle często ani rusz, tu właśnie jednak zabrakło ich, nie wiem, dlaczego: w Tysiąclatce, Poznaniance, Paulistce. Na polskiej ambonie będzie chyba o tym mowa na jednej na tysiąc najwyżej. Trzeba takie rzeczy tłumaczyć, jak mnie znowu zrobił tutaj ks. Michał: że to szczególna przesada prorocka. Rzeczywiście szczególna.

16:44, jan.turnau
Link Komentarze (15) »
wtorek, 27 listopada 2018
Królem jest tylko Bóg

Psalm 96,10-13
„Głoście wśród narodów, że Pan jest Królem” (Biblia Tysiąclecia). Najpierw jeszcze o tej nazwie Boga. Nazwach dwóch, bo i owa „Pan” trochę dziwna, ze zwykłym Kowalskim się kojarzy, może najwyżej z facetem nie chłopem ani mieszczaninem w czasach na szczęście minionych niedemokratycznie będącym. ”Kyrios” grecki to co innego jednak. Ale o ludzkie nazwanie Boga w ogóle niełatwo, chyba niezłe jest tutaj słowo „Najwyższy”, używane przez Żydów oraz ks. Wojciecha Lemańskiego, duchownego ortodoksyjnie rzymskokatolickiego, acz może nie całkiem prawego, bo go ta nasza prawica wkurza prawie tak jak mnie, katolewaka zaprawdę cholernego (Anna Wacławik-Orpik zrobiła z nim w ubiegłą niedzielę w Radiu TOK FM znakomity „wywiad pogłębiony”!) . Co zaś do Chrystusowego królowania oraz panowania, to jest ono tu na ziemi nie ludzkie zgoła, albowiem po prostu jest służbą, czego nie napisałem w niedzielę. No i już chciałem napisać dzisiaj, że Bóg jest monarchą absolutnym, na szczęście Duch zawiał mi w porę i przypomniałem sobie, iż absolutności owej bardzo często nie widać nawet przez arcymikroskop. Zło wszelakie, nie tylko moralne, „tsunami” najróżniejsze, szarogęsi się na tym świecie najbezczelniej. „Bóg ukryty” bywa, nie da się ukryć. Dlatego chwalę Biblię Poznańską za to, że zamiast „Pana” ma po prostu żydowskie, a jakże, „Jahwe”. Bóg jej wielki za to miarą nieutrzęsioną zapłać!

17:50, jan.turnau
Link Komentarze (19) »
Ilu jest owych pieczętowanych?

Wpis na poniedziałek 26 listopada
Apokalipsa Jana 14,1.4b
Kolejna wizja jakiegoś Jana. Biblista ks. Michał Czajkowski w obszernym wstępie do tej księgi w Ekumenicznym Przekładzie Przyjaciół powiada tak: ”Dla najstarszej tradycji chrześcijańskiej tym Janem był syn Zebedeusza, apostoł, autor czwartej ewangelii (i trzech listów). Jednak wątpliwości co do Janowego autorstwa Apokalipsy pojawiły się już na progu III wieku. Dzisiaj mówimy chętnie o kręgu (środowisku), któremu zawdzięczamy i czwartą ewangelię, i apokalipsę”. A wizja na dziś przeznaczona taka jest w naszym EPP: „I ujrzałem, a oto Baranek stojący na górze Syjon i z nim sto czterdzieści tysiące tych, którzy mają imię Jego i imię Ojca Jego wypisane na czołach swoich (...). Oni idą za Barankiem, dokądkolwiek idzie.”. Baranek to oczywiście Jezus Chrystus. Jest On tak nazywany w tej księdze nieraz, także w Janowej ewangelii (J1,25-36) i w Liście Piotra (1,19). A liczba 144 jako owych zbawionych? W siódmym rozdziale księgi mamy wyjaśnienie, skąd się wzięła, że to potomstwo Dwunastu, od każdego apostoła też równa dwunastka, ale zbawionych jest o wiele więcej: „wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, ludzi z każdego narodu i wszystkich pokoleń, i ludów, i języków”. Nie tylko Żydów zatem. To nie ludzkość cała, na co ma nadzieję teolog wielki ks. Wacław Hryniewicz and Co. Tego naturalnie ta księga nie twierdzi, niemniej jakiś optymizm nie tylko w tej sprawie zostawia, co Michał Czajkowski w swoim wstępie podkreśla. A że jest w lekturze szczególnie niełatwa, to fakt niestety. Nie wiem nawet, czy kawałek wybrany przeze mnie z tekstu przeznaczonego na dzisiaj przez mój Kościół wyjaśniłem wystarczająco. Ale i czy w ogóle nie piszę dla wybranych?

17:45, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
niedziela, 25 listopada 2018
Król nie z tego świata

Ewangelia Jana 18,33b-37
W Kościele moim dzisiaj uroczystość Chrystusa, Króla Wszechświata. Tekst ewangelijny zatem oczywiście ten Janowy. Zapytany przez Piłata, czy jest królem żydowskim, odpowiedział: „Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, żebym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd” (BT). Teraz - bo gdy przyjdzie po raz drugi, będzie, owszem, by tak rzec, królem. Tyle, że wtedy już tego świata nie będzie raczej. Wyrażenie potoczne „koniec świata” nie jest przecież bez sensu. Nie wiemy wiele na ten szczególny temat, tu też jednak pewnie pasuje określenie tego, co jest na tamtym świecie, „totaliter aliter”, czyli „wszystko inaczej”. Różnica główna polega na tym, że Chrystus przyjdzie wtedy „w mocy i chwale”, a „świat” stanie się zupełnie inny, zapanuje wreszcie porządek moralny. Póki co jednak, owe słowa Jezusa oznaczają, że rządy Jezusa z jakimikolwiek „ziemskimi” nie mają wiele wspólnego. Co trzeba zawsze pamiętać myśląc o stosunkach między władzą państwową a kościelną: ta druga reprezentuje Chrystusa bez złotej korony na głowie, jeżeli już, to raczej z tą, którą miał na krzyżu, czyli cierniową. Wszelkie sposoby podkreślania kościelnej władzy przeczą tamtemu Jego wizerunkowi. Ma ciągle koronę cierniową raczej, tak jak ją mają jakoś wszyscy chrześcijanie prześladowani dzisiaj w krajach rozmaitych. Zresztą nie tylko chrześcijanie, także na przykład muzułmanie nękani przez buddystów w państwie zwanym dawniej Birmą, po prostu wszyscy ludzie cierpiący los podobny. To sprawa jedna, a druga jest taka, że wszelkie próby ogłaszania Chrystusa królem Polski, na szczęście odrzucone przez naszych biskupów, nic nie dają poza drwinami. Co by to miało właściwie znaczyć? Nie władzę polityczną Jezusa przecież, zatem jaką? Realną przecież, bo zaklinanie rzeczywistości sensu nie ma. Owszem, Jego matka jest nazywana oficjalnie królową Polski, ale to przynajmniej nie budzi na ogół skojarzeń nazbyt doczesnych. A już sam termin „król” nawet i wszechświata brzmi jakoś dziwnie, choć nie wymyśliłem innego dla Jego władzy Boskiej nad całym światem stworzonym.

21:23, jan.turnau
Link Komentarze (27) »
sobota, 24 listopada 2018
Niektórzy jednak lepsi

Ewangelia Mateusza 20,27-40
Jest takie uczone pojęcie kwantyfikatora. Są jego rodzaje dwa: wielki i mały. Pierwszego używamy, kiedy mówimy o obiektach wszystkich, małego, gdy tylko o niektórych. Z dzisiejszego tekstu ewangelijnego wynika, że występujący wczoraj obok arcykapłanów i świeckich przywódców żydowskiego ludu uczeni w Piśmie pasowali jednak raczej do kwantyfikatora małego. Byli bowiem różni - tak, jak i faryzeusze, wśród których był ów Nikodem czy Józef z Arymatei. Otóż gdy Jezus przekonywał saduceuszy, że nie mają racji nie wierząc w zmartwychwstanie, słuchający tego niektórzy z owych uczonych rzekli, że dobrze powiedział. Dodam, że wielki kwantyfikator niebezpieczny jest bardzo, jak i wszystkie uogólnienia. Od dawna próbuję przekonać, nawet w formie książek, że nie nadaje się do oceny żadnego narodu. Byli przecież Niemcy odrzucający hitleryzm i Polakom pomagający, również podobni w tym pomaganiu nam Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, Litwini.

12:09, jan.turnau
Link Komentarze (57) »
piątek, 23 listopada 2018
Władza oczywiście prorokom przeszkadza

Ewangelia Łukasza 19,45-48
Opowieść ta innych ewangelistów u Łukasza jest lakoniczna : „Potem wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: - Napisane jest: «Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców»” (BT). Ale jest też dalej o arcykapłanach, uczonych w Piśmie i przywódcach ludu, którzy czyhali na Jego życie, tylko bali się tegoż ludu, „który słuchał Go z zapartym oddechem”. Każda prawie władza przeszkadzała jak mogła prorokom, bo przeszkadzali jej rządzić po swojemu. Aż nastała demokracja liberalna, mająca wad wiele, ale nikt nie wymyślił lepszej...

16:03, jan.turnau
Link Komentarze (16) »
Jezus zapłakał

Wpis na czwartek 22 listopada 2018 r.
Ewangelia Łukasza 19,41-44
Tylko w trzeciej ewangelii jest ta scena. Zbliżając się do Jerozolimy, na widok miasta Jezus zapłakał nad jego przyszłą niedolą. Przepowiedział, że zostanie zburzone: tak też się stało ze świątynią i większą częścią miasta. Zacytowane w tekście ewangelii słowa są jednak w tłumaczeniu Tysiąclatki następujące: „O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi?
 Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą, a nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie poznało czasu twojego nawiedzenia”. Jak rozumieć wyrażenie „za to” (w naszym EPP „jako że”)? Czy w ten sposób, iż gdyby elita żydowska nie odrzuciła Jego nauki, nie wybuchłoby żydowskie powstanie przeciw okupacyjnej władzy rzymskiej? Czyli lepiej byłoby się nie buntować,„służąc pokojowi”? Zapytany o to mój biblistyczny mistrz. ks. Michał Czajkowski, powiedział, że nie są to słowa własne Jezusa, jedynie historyczny komentarz redaktorów ostatecznego tekstu. Może, myślę sam sobie, każde powstanie przeciw okupantowi bardzo potężnemu, dużo później nasze polskie, a wtedy żydowskie, musiało budzić dyskusję, czy było warto. Ale czy rzeczywiście sam Jezus zabrał w takiej sprawie głos uprzedzający? Chyba nie.

16:03, jan.turnau
Link Komentarze (2) »
środa, 21 listopada 2018
Miny, talenty, marnotrawstwo

Ewangelia Łukasza 19,41-44
Przypowieść o minach. Nie tych z Gombrowicza naturalnie: była w starożytnym Izraelu taka jednostka monetarna. W ewangelii Mateusza jej przypowieściowym odpowiednikiem jest talent, stąd ten termin nie tylko polski na oznaczenie zdolności. Chodzi mianowicie o to, by owych uzdolnień szczególnych nie zmarnować. Nieraz zresztą nie jest to łatwe, jeśli chodzi o zdolności artystyczne. Jeden z naszych przyjaciół ma słuch muzyczny kapitalny, ale ze studiów zrezygnował, środowisko mu się nie podobało, tyle tam różnych waśni, a ma zawód inny, rehabilitacja fizyczna dzieci, to dopiero sympatyczne i pożyteczne. Niemniej w ewangeliach o słuch żaden nie chodzi, tematem jest raczej Duch, Boże dary rozmaite. Są one wielkości także różnej, starty życiowe moralne różne są (geny, wychowanie), ale nawet tamte najmniejsze wykorzystać można dobrze albo jednak źle. Zmarnować właśnie.

11:08, jan.turnau
Link Komentarze (38) »
wtorek, 20 listopada 2018
Cokolwiek o wymiotach oraz o letniości. Także nie zawsze brzydkiej

Księga Apokalipsy 3,16
Nastał czas apokalipsy. Uspokajam: nie w „realu”, w „lekcjonalu” raczej, czyli w mojego Kościoła czytaniach biblijno-liturgicznych. Jesienią późną ta księga Nowego Testamentu ostatnia po kolejnych poprzednich czytana w świątyniach bywa. A tam obok obrazów nieziemskich słowa skrzydlate radykalne: „Obyś był zimny albo gorący. A skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę wyrzucić z mych ust”. Tak przełożyła Biblia Tysiąclecia, bardzo delikatnie, bo w oryginale jest wręcz o wymiotach, jeśli nie o rzyganiu wręcz. No cóż, księga święta bywa w słowach dosadna, co widać nie tylko tutaj. Niemniej przekładacze bywają ostrożni, także bibliści moi w Ekumenicznym Przekładzie Przyjaciół, którzy świadomi dosadności greckiej na wyrzucanie owo też jednak się zdecydowali, bo ten, co był za wymiotami, przegłosowany został. Może najlepiej było postąpić, jak Biblia księży paulistów, która o wypluciu mówi. Co prawda nie o wymiotach, choć sama w przypisie podała, że „woda płynąca z gorących źródeł w Hierapolis [a to kraina, do której mieszkańców skierowane jest autora biblijnego pouczenie] dopływa już letnia. Zanieczyszczona przez miejskie farbiarnie powodowała odruch wymiotny”. Tyle informacji translatorskich, przechodzę wreszcie do tak zwanego meritum. No cóż, bywają ludzkie zachowania duchowe odruchy wymiotne powodujące. A „letniość” człowiecza oznacza tu, rzecz jasna, dystans emocjonalny kogoś, kto sprawę jakąś poważną ma w gruncie rzeczy gdzieś, choć tego głośno nie powie. Ja jednak przy tym biblijnym logionie mam zawsze skłonność uskoczyć na bok i myśl takową wyłożyć. O dwóch ludzkich postawach równie moralnie dopuszczalnych, charakterach po prostu dwóch: kogoś, co się zwie przebojowym, oraz zupełnie innego, co lubi siedzieć po cichu, bo jest po prostu nieśmiały. Letni, bo takim go Pan Bóg stworzył. Obaj się w różnych układach przydają. Takich, co mają „instynkt wodzowski”, potrzeba, ale gdy trafi się dwóch, bywa niedobrze bardzo. Nadchodzi rozłam, pół biedy, jeżeli spokojny, inaczej, gdy są awantury, rozwody bardzo ponure. Każdy zna sytuacje podobne.

15:37, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 19 listopada 2018
Przejrzeć.


Ewangelia Łukasza 18,35-43
Uzdrowienie niewidomego. Siedział przy drodze i żebrał, a gdy usłyszał, że przechodzi Jezus z Nazaretu, słynący z uzdrowień, zaczął wołać, proszą o to samo dla siebie. Uciszany przez Jezusowych uczniów, dokrzyczał się jednak w końcu. Jezus kazał go przyprowadzić i powiedział: „Przejrzyj. Wiara twoja cię uzdrowiła” (tłumaczenie Biblii Tysiąclecia, można też przełożyć czasownik grecki jako „ocaliła”, „uratowała”). I cud się stał.
Niewidomych ciągle wielu, niejeden pewnie modli się o podobne uzdrowienie i nic. Można to tłumaczyć tym, że nie mają wiary tak mocnej, jak ów ślepiec, ale też zaraz odpowiedzieć, że sprawa jest nie tak prosta bynajmniej. Nie żyją w czasach Jezusa, wokół nich podobnychuzdrowień raczej brak, w każdym razie nie zawsze są rozgłaszane, a do nadziei na uzdrowienie trzeba ich trochę. Poza tym o samą wiarę religijną o wiele trudniej i nie wynika to z jakiegoś kryzysu moralnego. W dużej mierze z winy naszej, hierarchii, laikatu: Trzeba nato jakiejś wielkiej kościelnej odnowy, intelektualnej (sposobu przedstawiania wiary), jak i moralnej (pedofilia...). Ona się dzieje, Franciszek działa odważnie, ale jest niemal awangardą, peleton się wlecze. Upowszechnił się w Europie, Ameryce, światopogląd, by tak rzec, empiriokrytyczny, scjentystyczny czy jak tam. Są ludzie bardzo wykształceni i od wiary religijnej dalecy. Mam dwóch krewnych, braci rodzonych, obaj profesorowie akademiccy, jeden religijny bardzo, nawet raczej tradycyjnie, drugi agnostyk albo i ateista, obaj bardzo etyczni, pryncypialni wręcz.
Teraz przykład odchodzenia od wiary religijnej. Napisało mi się do „GW” internetowej , może i papierowej też, takie coś. 
Pocztówka do Pani Prezydentowej 
Komunia, E-PiS-kopat, Franciszek
Jan Turnau
Szanowna i Droga Pani,
Ja tylko krótko i węzłowato w trzech powyższych sprawach. Spóźniony na pewno komentarz do Pani decyzji, by nie posyłać synka do pierwszej Komunii. Każdy ma prawo do takich przekonań, to banał nad banały, ale motywów nie pojmuję. Co ma piernik do wiatraka? Zgadzam się z Panią, że polska władza rzymskokatolicka mogłaby się pisać E-PiS-kopat (dowcip pewnego humorysty przedniego), ale Polska nie jest pępkiem tego Kościoła, już raczej papież Franciszek. A zresztą biskup Rzymu to jednak nie Bóg i sprawą zupełnie osobną jest wiara, że Chrystus jest w obrzędzie Komunii. Może to wiara jak wiara, ale co to ma do kościelnej polityki lokalnej! A w Polsce mądrych księży trochę, polecam kościół warszawski św. Marcina przy ulicy Piwnej, gdzie żadnego alkoholu partyjnego nie czuć. Albo całą archidiecezję łódzką, gdzie teraz rządy Rysie.
Pozdrawiam całą Pani Rodzinę, na szczęście dla mnie nie z tamtej bajki.Jan Turnau„Gazeta Wyborcza”
No cóż, przyczyny odchodzenia od Kościoła są różne, mam nadzieję, że Adresatki nie uraziłem.

17:06, jan.turnau
Link Komentarze (32) »
niedziela, 18 listopada 2018
Czy będzie koniec świata?

Ewangelia Marka 13,24-32
Jedna z wizji tego, co się nazywa teologicznie paruzją. Spolszczone słowo greckie oznacza przybycie, przyjście, bycie obecnym. W Biblii chrześcijańskiej to prawie zawsze przyjście Jezusa powtórne, zwane potocznie końcem świata. Czytamy o tym wiele, ale konkretne obrazy są różne. Jezusowe przepowiednie katastrofalnego dla Żydów wydarzenia historycznego, które nastąpiło wnet, czyli zburzenia świątyni, mogło się mylić uczniom z końcem ziemskiego świata całkowitym. Nawet i uprzedzenie paruzji potwornymi znakami meteorologicznymi (czytamy o nich także u Marka), zgodne z tradycją żydowską, że przed przyjściem Mesjasza będzie w ogóle okropnie, kwestionowane jest jakby powiedzeniem w innym miejscu, że nastąpić to może bez żadnych ostrzeżeń. No i kwestia konkretnej daty: gdy paruzja nie nadchodziła, była potrzeba coraz większa wyjaśniania, że ów koniec nastąpi, i trzeba być nań przygotowanym, ale przyjdzie jak złodziej w nocy (List do Tesaloniczan 5,2), zupełnie nie wiadomo, kiedy. Rozumie się to coraz lepiej także w chrześcijańskim nurcie adwentystycznym. Wnioskowane z niespokojności naszych czasów jest bardzo ryzykowne. 
Przyszłość jest przed nami zakryta, ta eschatologiczna osobliwie. Niemniej chrześcijanie wierzą, że Chrystus przyjdzie kiedyś i zrobi porządek. Zatem z mocą, a jakże, ale i z miłosierdziem, bo przecież lepszego losu oczekuje stworzenie całe: List do Rzymian 8,18-22.

22:17, jan.turnau
Link Komentarze (13) »
sobota, 17 listopada 2018
Bóg weźmie w obronę, ale czy zaraz? Prezydentowa Małgorzata Trzaskowska i prezbiter Andrzej Gałka

Ewangelia Łukasza 18,1-8
Przypowieść o modlitwie: że trzeba się modlić bardzo mocno, prosić Boga o coś nam bardzo potrzebnego uparcie. Tak jak ta biedna wdowa prosiła o pomoc sędziego obojętnego na jej niedolę. Naprzykrzała mu się tak długo, aż uległ jej w końcu. „A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czyż będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę” (BT). A może jednak nieprędko?
Może dopiero po ich śmierci, na przykład męczeńskiej? Niezbadane są Boże plany i tyle. Co prawda, dziwne mi się wydają, a ludzka to rzecz tak się dziwić bliźnim, ich zachowania przeróżne. Decyzja religijno-pedagogiczna pani prezydentowej Warszawy zdziwiła mnie ostatnio. Z opóźnieniem dowiedziałem się i jeszcze większym komentuję jej postanowienie, że nie pozwoliła synkowi na pierwszą Komunię, bo Kościół jest okropny. Nie oburzam się, ale dziwię. Bo Kościół polski nie powszechny, episkopat polski nie papież Franciszek. To raczej wciąż E-PiS-kopat właśnie, jak jakiś humorysta napisał, jak słusznie sądzi pani prezydentowa stolicy Trzaskowska. Może nie mam racji, może myślę i czuję głupio, ale dla mnie nawet gdyby następny papież bał się stałej odnowy Kościoła, Komunia byłaby dla mnie Komunią. Choć uważałbym dalej, że duszpasterzy, także dziecinnych, należy mądrze dobierać. A takich jest w Warszawie trochę. Polecam szczególnie kościół św. Marcina na Piwnej, kościół warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Świątynia Kościoła otwartego, by tak rzec szumnie, dumnie - i precyzyjnie. Otóż rektorem tej świątyni oraz kapelanem naszego KIK-u jest w jednej pięknej osobie ksiądz Andrzej Gałka, pasterz dusz prześwietny.
W czwartek świętowaliśmy jego 70-lecie: Andrzeju kochany, bądź zawsze taki i tyle! Przepraszam, aż tyle! Amen!

12:33, jan.turnau
Link Komentarze (12) »
piątek, 16 listopada 2018
Ziemskie życie wartością względną

Ewangelia Łukasza 17,33
„Ten, kto będzie się starał o zachowanie swego życia, utraci je, a kto utraci swoje życie, je odzyska” (BE). Ów arcyważny logion Jezusowy powtarza się u wszystkich czterech ewangelistów. Mamy go też u Mateusza, nawet dwa razy (10,39 i 16,25), u Marka 8,35, u Jana 12,25. W czwartej ewangelii mamy tutaj słowną przesadę, charakterystyczny hebraizm (taki, jaki jest na przykład u Łukasza w wersecie 14,26, komentowałem go niedawno): „Kto miłuje swoje życie, straci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (BE). Tak też było rzeczywiście w latach niewoli, gdy śmierć na polu chwały była dla wielu naszych przodków zwycięstwem. Jak jest z nami dzisiaj? Gdy - nie daj Boże - trzeba będzie wolności ojczyzny bronić, bo komuś nasza niepodległość wyda się niebezpieczna? Na taką dla nas próbę patriotyzmu nie czekam jednak niecierpliwie...

15:03, jan.turnau
Link Komentarze (15) »
czwartek, 15 listopada 2018
Niewolnik też człowiek

List do Filemona 7-20
Księga biblijna jedna z najkrótszych, jeden tylko rozdział stanowi. To list całkiem zwyczajny, bez żadnych ogólnych problemów i pouczeń, w jednej konkretnej, jednego tylko człowieka sprawie. Niemniej dotyka problemu społecznego ogromnego, naturalnie moralnego również: niewolnictwa. Cała epoka jest tym słowem określana. Przy czym niewolnikami „sensu stricto” byli tylko ludzie pracujący w posiadłościach królewskich i świątynnych. W zwykłych domach prywatnych byli oni po prostu służącymi: w języku greckim sługę i niewolnika nazywa się jednym słowem „dulos”. Pełnili tam zresztą role bardzo różne, byli nieraz wręcz zarządcami pańskiej własności, nawet nauczycielami, lekarzami, muzykami. Dola ich bywała rozmaita, niemal wszystko zależało od właściciela. W rodzinach żydowskich miał on jednak władzę ograniczoną: karany był za pobicie prowadzące do śmierci lub kalectwa (Księga Wyjścia 21,20. 25-26), w dzień szabatu należał się takim sługom odpoczynek. Nowy Testament nie kwestionuje tego ustroju, nie zwraca się nawet bezpośrednio przeciw sprzedaży dzieci w niewolę ani wyzyskowi seksualnemu niewolnych. Niemniej Paweł powiada, że „nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego” ( List do Galatów 3,28), a List do Filemona - radzę go przeczytać koniecznie - swoją troskliwością wzrusza. Bo też zresztą los takiego zbiega był straszny, według prawa rzymskiego miał piętno wypalone na czole i obręcz żelazną na szyi do końca życia.

 

22:49, jan.turnau
Link Komentarze (27) »
środa, 14 listopada 2018
Samarytanie są wśród nas. Rak ksenofobii. O tym też książka ks. Szostka

Ewangelia Łukasza 17,11 -19
Jezus uzdrowił 10 trędowatych, lecz tylko jeden Bogu podziękował, a był Samarytaninem. Jezus dziwi się, że zachował się tak właśnie cudzoziemiec. Nacjonalizm wszelki zjawiskiem strasznym jest, tępoty także umysłowej dowodzi. Ksenofobia bywa przyczyną tylu zbrodni. Niepojęta u nikogo z ludzi, którzy się za jakoś oświeconych uważają, a w istocie dzikusami są. U muzułmanów to również dziwne, ale u chrześcijan, katolików również, wierzących podobno w Chrystusa ukrzyżowanego, zakrawa na obłudę diabelską niemal. Kult swojskości zaprawdę bałwochwalczy. Trzeba było ONR zdelegalizować, niepotrzebne byłyby próżne i bardzo dwuznaczne próby zamykania jej ust. Ale są ludzie zakochani we władzy politycznej po uszy, poświęcą dla jej posiadania bardzo wiele, dogadują się z każdym, byle nie z tymi od wrednej PO.
Nowość książkowa ważna: rozmowa Ignacego Dudkiewicza z profesorem etyki na KUL-u ks. Andrzejem Szostkiem, pod tytułem „Uczestniczyć w losie drugiego. Rozmowy o etyce, Kościele i świecie”. Tematyka wieloraka, dziś pasują mi bardzo słowa znanego etyka takie oto.
[Patriotyzm nie na tym polega], by wielbić wszystko, „co było, i oburzać się, gdy ktokolwiek krytycznie odniesie się do przeszłości mojego narodu. Tylko na tym, by być zdolnym do nabrania krytycznego dystansu i spojrzenia na mój naród, jego historię i kulturę w taki sposób, by pokazać, co w niej jest cennego, a co wartego obśmiania lub pokajania się.
[Problem nacjonalizmu] widać dokładnie, „gdy narodowcy idą z hasłem «My chcemy Boga» na sztandarach, a jednocześnie niosą hasła «Polska cała tylko biała» czy «Polska dla Polaków». I niech nikt mi nie mówi, że to tylko margines marginesu. Dopóki istnieje, jest dla nas i dla mnie zadaniem, jest powodem do niepokoju oraz przyczynkiem do rachunku sumienia, czy zapytania, czy każdy z nas zrobił wszystko, by na takie poglądy nie było miejsca w przestrzeni publicznej”. A teraz o antysemityzmie. „Siedzieliśmy w gronie kilku księży i oglądaliśmy uroczystość zaprzysiężenia prezydenta RP. Jeden z nich powiedział: «Dobrze jednak, że prezydentem Polski został Polak». Pytam więc: „A któryż z kandydatów Polakiem nie był?» W odpowiedzi usłyszałem: «Wie ksiądz doktor, jak ktoś jest i Polakiem, iŻydem, to zawsze jest bardziej Żydem niż Polakiem». Chodziło, rzecz jasna, o Tadeusza Mazowieckiego. Bardzo się wtedy zdenerwowałem, zacząłem z nimi dyskutować, co dla nich było o tyle niezręczne, że byłem ich gościem i rekolekcjonistą. A w końcu jeden starszy ksiądz powiedział: «Niech się ksiądz tak nie żołądkuje. Wiadomo, że każdy ksiądz jest antysemitą». Taki był stan świadomości niemałej części polskiego kleru. Ta mentalność wciąż zbiera owoce i bywa kontynuowana przez pokolenie, które nigdy Żyda na oczy nie widziało, ale pielęgnuje chore pojmowanie swojej tożsamości, dla której Żyd rzekomo jest zagrożeniem”. Cudowny jest ten obrazek z duchownego światka, jakże pouczający.

16:45, jan.turnau
Link Komentarze (16) »
wtorek, 13 listopada 2018
Masz być wzorem. Parafia polska jak marzenie. Wielki film religijny „Wyspa”

List do Tytusa 2,7-8
„Przede wszystkim siebie samego dawaj za wzór dobrych czynów w nauczaniu czystość, powaga, słowo właściwe, nienaganne, aby przeciwnik nie zawstydził się, nie mogąc nic złego o nas powiedzieć” (EPP).
No właśnie. A kiedy ksiądz, czasem biskup, jest antywzorem, mamy to, co mamy. Papież Franciszek walczy z tym wszystkim arcydzielnie, a nie jest to tylko sprawa pedofilli (i efebofilii), także zwyczajnej korupcji oraz karierowiczostwa. Bardzo wiele wad wytknął własnej kurii przed czterema laty w przemówieniu przed Bożym Narodzeniem. Powiedział wtedy o piętnastu chorobach moralnych: między innymi patologię władzy, „duchowego alzheimera”, bogacenie się. W roku ubiegłym mówił wręcz o raku tamże. Nie zjednuje sobie w ten sposób zwolenników, podejrzewam, że tym przede wszystkim, nie jakimiś odstępstwami od obowiązującej doktryny. Pokora nie jest cnotą ludzi na szczytach władzy, w Kościele (Kościołach) również. Odnotuję tu sprawę dzisiejszą, mianowicie byłego nuncjusza w USA, arcybiskupa włoskiego Carla Marii Viganò. W tygodniku archidiecezji fryburskiej (bryzgowijskiej, czyli niemieckiej, nie tamtej szwajcarskiej) „Konradsblatt” wyczytałem o nim coś bardzo niedobrego. Otóż znany adwokat amerykański Jeff Anderson oświadczył przed tamtejszym sądem, że ten hierarcha, który oskarżył Franciszka o ukrywanie kościelnej pedofilii, sam będąc nuncjuszem hamował dochodzenie w jednej z podobnych spraw. Chodzi o przypadek byłego arcybiskupa Minneapolis Johna Nienstedta: Anderson wystąpił z takim oskarżeniem po gruntownej analizie dotyczących go materiałów.
Ale niech będzie zaraz kontrapunkt: są naprawdę księża, nie tylko księżyska. Na przykład w zgromadzeniu zakonnym marianów, tym, którego nietypowym członkiem jest ów sławny Adam Boniecki. Otóż jedna z trzech mariańskich parafii warszawskich, tej na Marymoncie, jest według naszego kolegi z „Gazety Stołecznej” Jarka Osowskiego znakomita! Zna ją bardzo dobrze, bo jest tam parafianinem. Działalność charytatywna: co tydzień posiłek dla bezdomnych z możliwością skorzystania z łazienki, wolontariuszy więcej niż podopiecznych. Polityki za to brak zupełny, tak na ambonie, jak i na przykład na zebraniach Rady Parafialnej. Jarek wie, bo jest jej członkiem, tak, on z tego medium podobno okropnie antykościelnego, księżom to jakoś nie przeszkadza. Na koniec coś z wielkiej sztuki religijnej: obejrzałem wczoraj ponownie w programie „Ale kino” filmową klasykę: dzieło rosyjskie z roku 2006 pod tytułem „Wyspa”. Opowieść o mnichu wielorako nietypowym: upartym żartownisiu, a zarazem człowieku duchowości niezwykłej. Mocy duchowej ogromnej, cudotwórcy wręcz. Trapi go jednak zbrodnia zabójstwa podczas wojny: żołnierze niemieccy kazali mu zastrzelić towarzysza broni i on to zrobił. Finał filmu nieoczekiwany. Prawosławie pokazane przepięknie.

21:19, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 12 listopada 2018
Prezbiter, czyli biskup

List do Tytusa1,1-9
„Zostawiłem cię na Krecie w tym celu, byś zaległe sprawy należycie załatwił i ustanowił w każdym mieście prezbiterów. Jak ci zarządziłem, może w nim zostać, jeśli ktoś jest bez zarzutu, mąż jednej żony, mający dzieci wierzące, nieobwiniane o rozpustę bądź niekarność.
Biskup bowiem powinien być, jak włodarz Boży, człowiekiem bez zarzutu, niezarozumiałym, nieskłonnym do gniewu, nieskorym do pijaństwa i awantur, niechciwym brudnego zysku, lecz gościnnym, miłującym dobro, rozsądnym, sprawiedliwym, pobożnym, powściągliwym, przestrzegającym niezawodnej wykładni nauki, aby przekazując zdrową naukę, mógł udzielać upomnień i przekonywać opornych” (BT). Passus ten wydał mi się ciekawym obrazem spraw personalnych pierwotnego Kościoła. Kłopoty z kadrą, może nie całkiem inne niż dzisiejsze, najwyraźniej były.
Co do wyrażenia „mąż jednej żony”, występującego w odniesieniu do biskupów i diakonów także w 1 Liście do Filemona (3,2 i 12): bibliści dopuszczają trzy interpretacje. Mianowicie chodzić tu może o zakaz powtórnego małżeństwa po śmierci pierwszej żony, po prostu jednak wielożeństwa albo też niewierności małżeńskiej, przy czym w swoim przypisie Biblia Poznańska sugeruje największe prawdopodobieństwo możliwości trzeciej. Zaskakuje zwykłego czytelnika również wymienne używanie terminów „biskup” i „prezbiter”: dowodzi oczywiście tego, że struktury kościelne nie były jeszcze wtedy, w latach 60. pierwszego wieku, ustalone po dzisiejszemu. Nie było w kościelnym zwierzchnictwie dzisiejszej hierarchii.

21:14, jan.turnau
Link Komentarze (12) »
niedziela, 11 listopada 2018
Kto jest naprawdę hojny?

Ewangelia Marka 12,38-44

Perykopa o udających hojność bogaczach i wdowie ofiarnej rzeczywiście. Oni wrzucali do skarbony świątynnej sporo pieniędzy, a tamta kobieta jakiś grosz tylko, Jezus jednak skomentował: „Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało, ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie” (BT). Jeżeli Jezus użył słowa „wszyscy”, to tak ocenił zapewne również „tłum wrzucający drobne pieniądze do skarbony”, o którym jest mowa wcześniej. W końcu nikt nie wyzbywał się przecież przy tej okazji całego majątku, tylko ta wdowa. W każdym razie mamy tu przykład ewangelicznego radykalizmu oraz „antyprzykład” owych bogaczy, którzy „szpanowali” dużymi sumami. A przecież Ewangelia chwalenie się własną cnotą za „antycnotę” uważa. W perykopie dzisiejszej jest mowa na wstępie o uczonych w Piśmie, którzy „objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy”. Obłudnicy po prostu.



16:38, jan.turnau
Link Komentarze (18) »
sobota, 10 listopada 2018
Sprawiedliwego los ziemski rozmaity

Psalm 112,1b -2,5-6.8a.9
„Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza i swoim sprawami zarządza uczciwie. Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje i pozostanie w wiecznej pamięci” (BE). Także w dalszych słowach widać chyba trochę przekonanie przyjaciół Hioba, że sprawiedliwe życie zapewnia ziemskie powodzenie. Los tamtego biblijnego bohatera nie świadczy o tym bynajmniej, ziemskie nieszczęścia nie wynikają z jakichś złych czynów, nie są Bożymi karami za nie: takie jest wszak przesłanie tamtej księgi. Dziś zresztą też czasem wyrywają nam samym się słowa: Pan Bóg mnie skarał... Bo taka też była i jest potocznie teologia, obraz Boży pośród nas.

18:41, jan.turnau
Link Komentarze (19) »
Czy Chrystus kiedyś przemoc zastosował?

Wpis na piątek 9 listopada 2018
Ewangelia Jana 2,13-22
Mamy dzisiaj, my, rzymscy katolicy, wspomnienie liturgiczne poświęcenia Bazyliki Laterańskiej. Nie Watykańskiej, broń Boże, chodzi o świątynię rzymską starożytną, pod wezwaniem św. Jana na Lateranie, nie o tamtą św. Piotra. Nie o ów wspaniały renesansowy budynek kościelny, którego wzniesienie, składka na ten cel swoista, przedstawiana prymitywnie doktryna o odpustach kosztowały oburzone zgorszenie Marcina Lutra, skutkujące rozłamem w zachodnim chrześcijaństwie. Trzeba było watykańskim liturgistom biblistom znaleźć w Piśmie coś do czytania na podobny temat, także w ewangeliach, wybrali zatem perykopę o wypędzeniu ze świątyni handlarzy „materiałami” ofiarnymi (gołębiami, barankami, wołami). Podobna opowieść jest również o synoptyków (Mt 21,12-17, Mk 11,15-17, Łk 19,45n), dopiero pod koniec ich ewangelii natomiast i bibliści pytają, czy przedstawiają oni to samo, co Jan, wydarzenie, bo mogło przecież się to zdarzyć dwa razy. Chyba jednak zwycięża pogląd, że
tylko raz, a w przypisie do Biblii Tysiąclecia wyczytałem, że na kolejność u Jana mógł wpłynąć wzgląd teologiczny. Jezus objawia tutaj swoją godność mesjańską, chyba nawet wyraźnie boską, kiedy mówi o „świątyni swego ciała” (w. 21), a przecież to właśnie jest w czwartej ewangelii powiedziane najmocniej.
Ja sam mam jednak problemik takowy: czy można ów czyn Jezusa oceniać jako wyjątek od zasady niestosowania przemocy. Jeżeli tak, to może była to przemoc „mini”, choć do tej eksmisji używał bata. Przecież były to czasy, długie zresztą potem bardzo, gdy „normalką” było oczywiście bicie niewolników, by o dzieciach nie wspomnieć. Ale się nie upieram bynajmniej.

18:40, jan.turnau
Link Komentarze (1) »
czwartek, 08 listopada 2018
Ciało nie najważniejsze

List do Filipian 3,3-8a
Apostoł pogan Paweł walczy z totalnym nakazem obrzezania, stosując argumentację rozmaitą. Również taką, że jest to objaw „pokładania ufności w ciele”. Można sprecyzować filuternie, że nie tyle w całym ciele, ile w jego części, dziwiąc się nieustannie obyczajowi niepojętemu raczej dla ludzi innej kultury, oczywiście nie tylko hebrajskiej. Znak przynależności narodowej umieszczony właśnie w tym wstydliwym miejscu. No cóż, co kraj, to obyczaj. A zresztą mnie dziwi w kulturze z kolei również dzisiejszej coś takiego, jak tatuaż. Zabieg estetyczny? Ale i ascetyczny chyba. Takie zdobienie boli trochę przecież.

13:14, jan.turnau
Link Komentarze (22) »
środa, 07 listopada 2018
Mieć rodzinę w nienawiści?

Ewangelia Łukasza 14,26
Perykopa rażąca radykalizmem słownym. W przeciwieństwie do kilku innych tłumaczy, także moich biblistów z EPP, Biblia Tysiąclecia przekłada jednak wezwanie Jezusa dosłownie: „Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem”. W przypisie daje wyjaśnienie, że „nie chodzi tu o uczucie nienawiści, lecz o oderwanie się, o postawienie Boga i Chrystusa ponad wszystko, nawet ponad najbliższych”. Jest to niewątpliwie hebraizm, dziwne, że u Łukasza właśnie, który rodowitym Grekiem nie był. Mateusz stosuje wersję: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż mnie...”. Jezusowi chodzi może o miłość rodziny trochę zachłanną, lekceważącą na przykład dobro innych bliźnich. Język ma w każdym razie po pierwsze ludzi Wschodu, przesadny, po drugie ostry, taki, jak inni prorocy.

18:27, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
wtorek, 06 listopada 2018
Uniżenie właśnie absolutne

List do Filipian 2,5-11
Paweł sięga po przykład moralny radykalny: uniżenie największe z możliwych. Syn Boży nie tylko stał się człowiekiem: dolę człowieczą podjął maksymalnie. Witają się siostry zakonne z Lasek i klasztoru warszawskiego na Piwnej słowami: „Przez krzyż”.

17:54, jan.turnau
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 05 listopada 2018
Nie daj mu się!

List do Filipian 2,1-4
Ewangelia Łukasza 14,12-14
Mamy w sobie wroga największego. Ego arcypotężne. O tym naszym duchowym skażeniu mówi w dzisiejszym tekście apostoł Paweł: „Nie o to, co swoje, każdy niech się troszczy, lecz wszyscy o to, co innych” (EPP). Sam Jezus poucza, że zapraszać na przyjęcie do siebie należy takich, co się nie mają czym odwdzięczyć, czyli różnych ludzi poszkodowanych przez los, a nie swoją rodzinę albo bogatych sąsiadów, którzy się czymś zrewanżują zapewne. Czyli nie uprawiaj w tym działaniu żadnego handlu. Moralizuję może za bardzo, streszczając teksty biblijne puszczam niechcący „smrodek dydaktyczny”, pewnie należałoby dodać tutaj jakiś komentarz niebanalny - ale wymyśliłem co innego. Pro domo sua. Może uderzę się w pierś, ale własną. W mój egocentryzm autorski. W moje zainteresowanie nadmierne, czy mi wydrukują felieton, czy nie. A przecież są sprawy w „Gazecie Wyborczej” i gdzie indziej dużo ważniejsze.

15:21, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2
Archiwum