Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
niedziela, 25 lutego 2018
Bóg nie chciał tej ofiary

Księga Rodzaju 1-2.9-13.15-18
Sławna perykopa o tym, jak Abraham chciał złożyć swemu Bogu ofiarę z człowieka: ze swojego syna ukochanego. Bóg bowiem wystawił patriarchę na próbę: czy będzie aż tak swemu Panu posłuszny. Abraham chciał wykonać to polecenie, już sięgał po nóż w tym ofiarnym celu, aż tu nagle został zatrzymany przez Anioła Pańskiego, bo zdał egzamin z Bożej bojaźni. Co więcej, otrzymał obietnicę, że zostanie nagrodzony potomstwem przelicznym oraz pokonującym swoich nieprzyjaciół. Opowieść ta była komentowana kościelnie jako w istocie zakaz ofiar z ludzi, które były w on czas na porządku dziennym, ale w kręgach pozakościelnych w takie tłumaczenie raczej mało kto wierzył i perykopa budziła
moralny niesmak. No i faktycznie Bóg mógłby żądać czegoś tak moralnie potwornego, nawet gdyby okazało się, że to nie jest potrzebne? Może raczej tekst biblijny jest tutaj na miarę ludzi ówczesnych, odpowiada ich wyobrażeniom Boga. W Starym Testamencie jest podobnych obrazów Boga sporo, żąda On nawet wymordowania całego osiedla z kobietami i dziećmi. Na szczęście ksiądz Tischner w książkowej rozmowie z Eweliną Puczek wyjaśnił, że patriarcha myślał po swojemu, ale my też wiemy swoje. Boga trzeba się bać, ale Tego, który jest Dobrem - i tyle teologicznej egzegezy. Aż tyle!

21:43, jan.turnau
Link Komentarze (41) »
niedziela, 18 lutego 2018
Wszelkie istoty żywe

Księga Rodzaju 9,8-15
1 List Piotra 3,20
„Oto ja zawieram przymierze z wami i waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi.”
Oczywiście to opowieść o potopie. W liście przypisywanym samemu apostołowi Piotrowi jest także mowa o Arce Noego, owym statku zbawiennym, w którym uratowała się od utopienia reprezentacja różnych gatunków zoologicznych, nie tylko człowieka. W dzisiejszym przydziale tekstowym z Księgi Rodzaju jest także o tym, że na obłoki położył Bóg na znak przymierza łuk (świetlny): to ten, który nazywamy tęczą, meteorologiczny znak optymistyczny. Obiecując, że nie ukaże już nigdy całego „jestestwa” (tak właśnie Tysiąclatka, dosłownie „ciała”; „istoty cielesnej”, jak w Poznaniance) w tak potworny sposób, okazuje Bóg wtedy, że - by tak rzec - jakoś „zmiłosierdział”. Co prawda, nie byłoby chyba tego, gdyby Noe nie podziękował Bogu za ocalenie ofiarą całopalną ze wszystkich zwierząt czystych i takichże ptaków, niemniej  jest tu mowa jakby o jakiejś Bożej skrusze. Antropomorfizmów tu w bród, można też zapytać o niejedno, ale ja pomyślałem sobie o owych stworach żywych  jak my, które mają z nami wspólną historię. Starajmy się dla nich o los mniej okrutny. Na szczęście już nie uważamy, że Bogu potrzebna jest ich śmierć ofiarna.

21:32, jan.turnau
Link Komentarze (38) »
czwartek, 08 lutego 2018
Dobry dotyk

Księga Kapłańska 13,1-2.45-46
Ewangelia Marka 1,40-45
W obu tych księgach czytamy dzisiaj, zresztą w kościelnym Dniu Chorego, o trądzie, strasznej chorobie krajów raczej pozaeuropejskich. Księga Kapłańska wskazuje sposoby walki z zarazą: trędowaci muszą mieszkać z dala od innych ludzi, odstraszać od siebie też swoim wyglądem (rozerwane szaty, rozczochrane włosy). A Jezus nie tylko chorego nie odgonił, ale wręcz dotknął go uzdrawiając.
O dobrym dotyku jest także w moim napisanym dla „Magazynu Świątecznego” felietonie o nowej książce papieskiej.
Głośne myślenie. Franciszek reformuje dalej
Jonasz
Nowa książkowa z papieżem rozmowa: Dominique’a Woltona, wybitnego intelektualisty francuskiego. W tłumaczeniu polskim nazywa się to „Otwieranie drzwi. Rozmowy o Kościele i świecie”, a wydawcą jest WAM. W książce też fragmenty Franciszkowych dokumentów, ale w rozmowie jest oczywiście śmielszy.
Napisał o publikacji miło, bo szczerze, Tomasz Terlikowski, że mu się niezbyt podoba. Mnie natomiast bardzo i tak już musi być, bo -napisał tenże autor słusznie - Kościół nasz wspólny jest podzielony i tak już być musi. Byle tylko - i tu też ma Terlikowski rację - nie doszło do schizmy. Mam nadzieję, że nie dojdzie, jak nie doszło kiedyś do rozłamu, gdy jedni trwali przy obrzezaniu i rytualnym rozróżnianiu pokarmów, inni już nie.
Powiedziano o nim celnie, że jest biskupem ulic. To znaczy ludzi najzwyklejszych, szczególnie tych niemajętnych, ale w ogóle różnych „maluczkich”, których najłatwiej skrzywdzić. Zgadza się z rozmówcą, specjalistą od społecznej komunikacji, że jest to sprawa fundamentalna. Ale w niej z kolei chodzi o to, by znikło wszelkie poczucie wyższości. Wtedy osiąga się duchową bliskość. Ważna jest - termin papieski ulubiony - czułość. Też czuły dotyk: zaznacza Franciszek potrzebę również takiego międzyludzkiego kontaktu. Nie wyczytałem sformułowania, że międzyludzką bliskość wytwarza między innymi seks, ale może dlatego, że papież to doskonale rozumie, jest w tych sprawach „liberalny”. Nie żeby zniósł zakaz sztucznej antykoncepcji, ale w sprawach „poniżej pasa” obsesję na ten temat wręcz wyśmiewa. Powołuje się na  pewnego kardynała, który gdy penitent zaczyna od tych grzechów, mówi:  - Zrozumiałem, przejdźmy do innego tematu, czy masz coś ważniejszego? Gdy ten mówi że nie wie, pyta go, czy się modli, szuka Boga, czyta Ewangelię. Bo moralność to w ogóle żaden rygoryzm, tylko naśladowanie Chrystusa. A doktryna nie jest niezmienna, tradycja to nie naftalina, tylko ruch, ona wzrasta w dialogu ze światem. No i różnice poglądów nie są wcale niedobre, lęk przed nimi zubaża.O wojnie mówi, że to rak, o pieniądzu, że to łąjno szatana. Niektórzy duchowni, także biskupi, to karierowicze i  aferzyści. O reformie Kurii Rzymskiej żartuje, że najlepiej ją zlikwidować. Dawne grzechy Kościoła wyznaje ochoczo.
Co nie znaczy, że lekceważy sprawę aborcji, ostatnio martwił się coraz większą w tej sprawie obojętnością polityków włoskich, choć nie wypowiedział się na temat konkretnych regulacji prawnych. Dziwi się pomysłem małżeństw jednopłciowych, co innego dlań to prawna legalność takich związków. Dla mnie też, wydaje mi się, że „nie wsio ryba”. Zgadzam się też z papieżem, że płci się nie wybiera samemu, ale psychiczna bywa od biologicznej różna.
Streściłem, jak umiałem, książka jest już na szczęście od 12 bm. w księgarniach, polecam zaraz tam polecieć i wnet czytać. Amen, czyli polsku ”zaprawdę”!

19:15, jan.turnau
Link Komentarze (59) »
niedziela, 04 lutego 2018
Życie zmienne, bardzo zmienne jest

Księga Hioba 7,1-4.6-7
„Życie człowieka na ziemi - to żołnierska służba,
a dni jego bytowania - to dni najemnika.
Jak niewolnik wzdycha do cienia,
jak najemnik oczekuje zapłaty,
tak udziałem moim są miesiące męki,
a przeznaczeniem noce [pełne] cierpienia.
Kładąc się, mówię: - Kiedyż dzień nastąpi,
a ledwie wstanę, myślę: - Czemu wieczór się spóźnia?
Dni moje biegną szybciej niż czółenko [tkackie]
i kończą się bez nadziei.
Wspomnij, że życie moje tchnieniem tylko,
a moje oko nie wróci już, aby widzieć szczęście.”
Przekład Biblii Poznańskiej. Wybrałem go, choć jest ten samego Miłosza, bo ciekawy ze względu na tę „służbę żołnierską” zamiast tradycyjnego bojowania. Bohater miał życie na początku tragiczne, stracił niemal wszystko, dzieci i majątek. O tym prawie cała księga, wraz z debatą, czy nieszczęścia są zawsze konsekwencją grzechu. Na samym końcu jednak los Hioba (czy też „Joba”, jak nietradycyjnie, choć mniej elegancko, chce Poznanianka) odmienia się radykalnie: rodzi mu się nowe, liczniejsze potomstwo i wraca majątek jeszcze większy. Czyli mamy przesłanie, że życie nasze bardzo zmienne jest i trzeba zawsze ufać Opatrzności. Co jeśli się wierzy, że On istnieje, jest wyjściem myślowym jedynym, byleby tylko też wierzyć, że miłosierdzie Boże granic nie zna i nikt w piekle na wieki nie skończy.

16:56, jan.turnau
Link Komentarze (50) »
sobota, 03 lutego 2018
Nie mieć czasu dla siebie

Ewangelia Marka 6,30-34
Czytamy znowu, że On i Jego uczniowie nie mają czasu nawet na jakiś posiłek, nie mówiąc o wypoczynku. Taka jest dola ludzi działających społecznie czy zawodowo bardzo aktywnie. I nikt nie powie, w zasadzie słusznie zresztą, że nieregularne odżywianie się i sen niedostateczny nie służą zdrowiu; nie doda że to grzech, choćby i powszedni. Bliźni ważniejsi są i tyle. Doradzać nawet nie warto, raczej o wikt dla nich zadbać równie aktywnie oraz podsunąć go im jakoś. A o emerytów zatroszczyć się także w ten sposób, że dostarczać im zajęcia na miarę ich sił. Przecież tyle lat przywykali do pracy z tak dobrym skutkiem.


10:31, jan.turnau
Link Komentarze (5) »
piątek, 02 lutego 2018
Tamta Anna, ta biblijna. Kościelny dzień cichych kobiet...

Ewangelia Łukasza 2,22-40
Dzisiaj w Kościele rzymskokatolickim, starokatolickim mariawitów, polskokatolickim oraz Cerkwiach prawosławnych tam, gdzie stosuje się nowy kalendarz, wspomina się ofiarowanie maleńkiego Jezusa w jerozolimskiej świątyni. Na Zachodzie nazywa się to świętem Ofiarowania Pańskiego (potocznie, przynajmniej w Polsce, Matki Bożej Gromnicznej), u prawosławnych - Spotkaniem. Podstawa biblijna jest tylko w Ewangelii Łukasza. Zwało się to u nas kiedyś świętem Oczyszczenia NMP, a przekonanie, że kobieta jest po porodzie nieczysta, co wiemy z pierwszych słów dzisiejszej perykopy (gdzie jest powiedziane „ich oczyszczenia”, nie bardzo wiadomo, dlaczego, Poznanianka ten zaimek w ogóle opuszcza), zachowało się na długo także w chrześcijaństwie: moja matka wspominała mi, że był w naszym Kościele dzisiaj jakiś obrzęd zwany chyba „wywodem”. Napisałem to, żebyśmy pamiętali, że wszystko płynie, w Kościele raczej też. Bohaterami tekstu poza Świętą Rodziną są napotkani przez nią w świątyni dwaj święci ludzie, Symeon i Anna. Ta druga, zwana w tekście wręcz prorokinią, rozpoznała w Dzieciątku oczekiwanego Mesjasza, bo „sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy”. Cóż jednak to wyzwolenie oznaczało dla niej? Także dla Symeona, który „oczekiwał pociechy Izraela”. Można tak przypuszczać dalej, zauważając, że powiedział Maryi, iż Jezus jest „znakiem, które sprzeciwiać się będą”, a potem, że jej duszę „przeniknie miecz”, czyli miał wizję Mesjasza zwycięskiego nie politycznie. Ale pewnie dotyczyło to także Anny: Łukasz nie pokazywałby przecież jako tak świętych ludzi tak po staremu myślących. W każdym razie ta Anna, córka Fanuela, to ważna postać biblijna (obok starotestamentalnej matki proroka Samuela), choć w kalendarzu liturgicznym znaleźć ją niełatwo (1 września?), gdy natomiast patronka przeróżnych pań Anna, matka Marii z Nazaretu, występuje tylko w apokryfach.
Na koniec napiszę o tym, że dzisiaj także w moim rzymskokatolickim Kościele Dzień Życia Konsekrowanego, przede wszystkim zakonników i zakonnic, ale też różnych świeckich osób konsekrowanych. Myślę o siostrach zakonnych, których niestety ubywa szybko. Czemu? Czy też nie dlatego, że przy księżach to wciąż kobiety do prac „przynieś, podaj”, czynności wyłącznie służebnych. Maskulinizm tradycyjny jest ciągle mocny.

21:01, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
czwartek, 01 lutego 2018
Zły duch jest, ale w kim?

Ewangelia Marka 6,7


„Wyrzucali też wiele złych duchów.”

Nie chcę przekonywać, że szatan nigdy nie manifestuje się „psychiatrycznie”, zachowaniem niesamowitym, nie zaś tamtym okropnie niemoralnym, laik jednak w tej sprawie jestem. Niemniej ciągle wydaje mi się, że owo diablisko przejawia się przede wszystkim w zbrodniarzach tej miary, co Hitler, Stalin, a także ci, co wymyślili współczesny terroryzm, demoniczny wręcz przecież. Jest to wszak jakieś zło dokonywane z „czystej” nienawiści, którą trudno wytłumaczyć jakąkolwiek uczynioną zbrodniarzom krzywdą albo lękiem, że może być uczyniona; jakieś zło jakby dla zabawy jakiejś przeraźliwej. By podobne uczucie włożyć dzisiaj do serca komuś, ludziom licznym mordującym niewinnych, trzeba siły zaprawdę diabelskiej. Oczywiście natomiast nie jest taka moja interpretacja problemem poznania zwanego naukowym, empirycznego, ale filozoficznego, teologicznego - gdy się nie wyklucza istnienia niczego, co nie da się zważyć i zmierzyć. To jest, nie przymierzając, tak jak z istnieniem Boga, dobra czystego i wielkiego nieskończenie. No dobrze, ale tamci egzorcyzmowani przez samego Jezusa? Z opisów ewangelijnych jakoś mi dziwnie wynika, że diabeł siedział w nich raczej tak jak w każdym wariacie. Na dzisiaj wpisu dosyć.


19:53, jan.turnau
Link Komentarze (13) »
Archiwum