Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
niedziela, 27 stycznia 2019
Opowiedzieć Ewangelię dzisiaj

Ewangelia Łukasza 1,1-4
Autor zaczyna swoją ewangelię od słów, że „wielu już starało się ułożyć opowiadanie o wydarzeniach, które się dokonały pośród was”, i on sam też opowiada. Ale zrobił to 2000 lat temu, musimy więc nie tylko przełożyć to na język polski w miarę współczesny, ale i tłumaczyć tekst merytorycznie. Bo są w nim rzeczy nieraz dziwne. Na przykład to, że Jezus mówi do swoich nieprzyjaciół jakby językiem nienawiści. Co prawda, nie u Łukasza, tylko Jana (8, 44), ale to dobry przykład: „Wy macie diabła za ojca”. Nie wystarczy dać Biblię do ręki, trzeba jeszcze ją wyjaśniać. W przypisać do tekstu, w książkach, artykułach, na ambonie. Tego jak dotąd o wiele za mało, może też w moim blogu.
Niemniej biorę parę dni urlopu, bo zmęczenie doskwiera. A do tych zdań i wydarzeń biblijnych trudnych jeszcze wrócę nieraz. 

08:22, jan.turnau
Link Komentarze (178) »
sobota, 26 stycznia 2019
Robotnicy kwalifikowani pilnie potrzebni. Islam

Ewangelia Łukasza 10,1-2
Jezus rozsyła uczniów, aby wyprzedzając Go głosili Ewangelię. Powiada jednak, że żniwo jest wielkie, a robotników mało. Mamy również problem jakości owych głosicieli. Muszą być wyjątkowo pojętni intelektualnie i duchowo. Jak dzisiaj głosić Chrystusa młodemu pokoleniu? Jedno jest tylko pewne, że inaczej.
Mało jest także robotników do pracy na rzecz jedności chrześcijan. U nas ten problem wydaje się nie pierwszorzędny, bo innych chrześcijan malutko. Niemniej w czwartek, przedostatniego dnia ekumenicznego tygodnia (raczej oktawy) w warszawskiej świątyni ewangelicko-reformowanej było ludzi sporo. Homilię powiedział (po polsku) bardzo mądrze włoski ksiądz rzymskokatolicki Roberto Saltini z bardzo zaangażowanej ekumenicznie wspólnoty Focolari. Jedności jeszcze nie ma, wspólnoty eucharystycznej przede wszystkim, zbliża się jednak powolutku.
Mało też u nas wyznawców islamu, niemniej mamy szczególny dzień tej religii dzisiaj. Napisało mi się z tej okazji tak.
Po Dniu Judaizmu i Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan mamy w Polsce trochę czasu na refleksję i dobre uczucia do najmłodszej z trzech religii, które wywodzą się od biblijnego patriarchy Abrahama. Od islamu. Ciężka to sprawa - powie niejeden Polak katolik. No bo nasz Kościół szanuje już, co prawda, inne religie, dostrzega w nich wartości duchowe, ale... Rzecz w tym, że dużo bardzo muzułmanów grzeszy nietolerancją, skłonnościami do terroryzmu wręcz. Uciskają innowierców, mordują, gwałcą. Niestety uchodźcy są często tej religii. Niebezpiecznie ich wpuszczać do kraju.
Temat niemal ograny, religijnie, politycznie, partyjnie... Ja przypomnę tylko, jak było niegdyś. Raczej na odwrót. Chociaż mieliśmy jako logo Jezusa Chrystusa, który poszedł na śmierć, żeby nie użyć wobec wrogów siły, my sami tam, gdzie byliśmy u władzy państwowej, traktowaliśmy ludzi innych religii gorzej niż władcy muzułmańscy. Udało nam się teraz dojrzeć do dobrej postawy wcześniej niż bracia muzułmanie, dziękujmy za to Bogu, a im okazujmy szacunek i miłość bliźniego swego.

 

15:09, jan.turnau
Link Komentarze (12) »
Kto nie uwierzył...

Ewangelia Marka 16,16
Ten, kto uwierzył i został ochrzczony, będzie zbawiony, a kto nie uwierzył, będzie potępiony”. Słowa groźne przeraźliwie, tak je odbierałem od dawna. Zatem po pierwsze, do zbawienia konieczny jest chrzest? Tak uważano w różnych Kościołach bardzo długie wieki, aż się opamiętano, na szczęście doktryna nie jest w zamrażalce, jak się rzekło papieżowi Franciszkowi. Wiarę można rozumieć o wiele szerzej, nie tylko jako światopogląd w ogóle religijny, nawet jako w ogóle akceptację ewangelicznych i w ogóle humanistycznych wartości. Według wielkiego teologa ks, Wacława Hryniewicza imiesłów „potępiony” można by zastąpić słowem „osądzony”, co brzmi jakby łagodniej, niemniej w trochę moim przekładzie wielowyznaniowym, którego tu użyłem, zostaliśmy przy wersji tradycyjnej. Najważniejsza jest jednak Hryniewiczowa i innych śmielszych teologów nadzieja powszechnego zbawienia!

15:07, jan.turnau
Link Komentarze (15) »
czwartek, 24 stycznia 2019
Laryngologia...

Psalm 40,7
„Nie chciałeś ofiar krwawych ani z płodów ziemi, lecz otworzyłeś mi uszy”. Abym wreszcie usłyszał i zrozumiał, że trzeba się ofiarować samemu, służąc bliźniemu swemu.

15:57, jan.turnau
Link Komentarze (36) »
środa, 23 stycznia 2019
Nienawiść niektórych łączy

Ewangelia Marka 3,16
Jezus uzdrawia kogoś w szabat, kiedy przecież Żydom pracować nie wolno. Jego wrogowie tylko na to czekali, na taki powód, żeby Go oskarżyć o łamanie Prawa. Wraz ze zwolennikami Heroda, czyli z ludźmi z innego obozu, faryzeusze naradzają się, jak Go zgładzić. Nienawiść może wiele.

17:35, jan.turnau
Link Komentarze (22) »
Otrzymaliśmy nadzieję

Wpis na wtorek 22 stycznia 2019 r.
List do Hebrajczyków 6,10-20
Obietnica Boża dana Abrahamowi, że jego ród rozmnoży się ogromnie, spełniła się. Oczywiście zależy, jak liczyć. W każdym razie „abrahamowiczów” niewątpliwie przybyło. Czy Żydów jest dzisiaj więcej niż tych, którzy potem wyszli z Egiptu do Ziemi Obiecanej? Otóż to właśnie spory problem, bo kogo za owo potomstwo uważać. Naturalnie są kryteria obiektywne, ale co z ludźmi, którzy czują się Żydami, choć to swoisty subiektywizm. A poza tym co z ludźmi, który czują się potomkami tamtego arcypatriarchy jako wierzący monoteiści? Chrześcijanie różnych wyznań, muzułmanie też bardzo różni (jazyci itp). Tak czy inaczej sprawa wielka i nieprosta, a chcę napisać teraz o Bożych obietnicach wobec nas, wszystkich Abrahamowych potomków. Spełniają się? Na pewno ta jedna fundamentalna: obietnica zbawienia. Alleluja!

17:34, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
wtorek, 22 stycznia 2019
Krew się nie marnuje

List do Hebrajczyków 5,1-10
Tekst o ofierze Chrystusa. Nie umiem powstrzymać się od komentarza pozabiblijnego. Śmierć Pawła Adamowicza jest oczywiście wydarzeniem tragicznym, ale dostrzegam w nim światełko nadziei. Może jednak był to wstrząs, który zaowocuje jakąś zmianą moralną. Raczej nie w postępowaniu partii politycznych, ale w sumieniach zwykłych Polaków. Nic się nie zmieni? Można przecież uważać nawet, że śmierć Jezusa nic nie zmieniła w społecznej świadomości etycznej. Mordujemy się, jak dawniej. W tym rzecz jednak, że nie, jak kiedyś. Uczniowie Chrystusa - owszem, powoli, ale jednak - dojrzeli moralnie. Między innymi do idei Europy bez wojny, do zniesienia kary śmierci. Śmierć tamtego Pawła to wydarzenie nieporównanie mniej rangi, niemniej kropeleczka ta skruszy może troszenieczkę kamień naszych serc. Na koniec melduję, że w Warszawie było wczoraj znakomite, lepsze duchowo, niż poprzednie, nabożeństwo centralne w Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan. Dojrzewamy także, my, chrześcijanie, do tego, by nie zabijać się nawet słowem.

20:13, jan.turnau
Link Komentarze (25) »
poniedziałek, 21 stycznia 2019
Krew się nie marnuje

List do Hebrajczyków 5,1-10
Tekst o ofierze Chrystusa. Nie umiem powstrzymać się od komentarza pozabiblijnego. Śmierć Pawła Adamowicza jest oczywiście wydarzeniem tragicznym, ale dostrzegam w nim światełko nadziei. Może jednak był to wstrząs, który zaowocuje jakąś zmianą moralną. Raczej nie w postępowaniu partii politycznych, ale w sumieniach zwykłych Polaków. Nic się nie zmieni? Można przecież uważać nawet, że śmierć Jezusa nic nie zmieniła w społecznej świadomości etycznej. Mordujemy się, jak dawniej. W tym rzecz jednak, że nie, jak kiedyś. Uczniowie Chrystusa - owszem, powoli, ale jednak - dojrzeli moralnie. Między innymi do idei Europy bez wojny, do zniesienia kary śmierci. Śmierć tamtego Pawła to wydarzenie nieporównanie mniej rangi, niemniej kropeleczka ta skruszy może troszenieczkę kamień naszych serc. Na koniec melduję, że w Warszawie było wczoraj znakomite, lepsze duchowo, niż poprzednie, nabożeństwo centralne w Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan. Dojrzewamy także, my, chrześcijanie, do tego, by nie zabijać się nawet słowem.

14:49, jan.turnau
Link Komentarze (13) »
niedziela, 20 stycznia 2019
Matki swojej posłuchał

Wesele, jest Jezus, Jego matka. Zabrakło wina. Maryja prosi Go o interwencję, oczywiście cudowną. Jej syn jakoś nie ma ochoty, odpowiada nawet: „Co mnie i tobie, Niewiasto, jeszcze nie nadeszła godzina moja?” (EPP) . Nie śpieszy się pomagać ludziom? Po prostu widział przyszłość, wiedział, co Go czeka. Nie śpieszył się do sławy proroka, chciał dłużej pożyć spokojnie. Ale dostarczył wina, nawet lepszego niż to, co już wypito.

20:52, jan.turnau
Link Komentarze (50) »
sobota, 19 stycznia 2019
Pośród grzeszników zawsze

Ewangelia Marka 2,13-17
Jezus je i pije z grzesznikami i tym znowu gorszy uczonych w Piśmie (spośród faryzeuszy). Jak ktoś ma się za nieskalanego, łatwo osądza innych.

19:49, jan.turnau
Link Komentarze (35) »
piątek, 18 stycznia 2019
Uzdrowić się wielorako

Ewangelia Marka 2,1-12
Uzdrowienie paralityka przyniesionego na noszach przez dziurę w dachu. Jezus uzdrawia go też z niemocy moralnej, jego grzechów, czym gorszy uczonych w Piśmie, bo taką siłę ma przecież wyłącznie Bóg. Nie mogli uwierzyć, że ten zwyczajny cieśla z Nazaretu jest Synem Bożym. Nie myślmy od razu, że byli duchowymi paralitykami. Wejrzyjmy w siebie: nam byłoby łatwo uwierzyć?

22:50, jan.turnau
Link Komentarze (24) »
czwartek, 17 stycznia 2019
Lekarze też ludzie

Ewangelia Marka 1,40-45
Uzdrowiony przez Jezusa trędowaty nie tylko Bogu podziękował, co nie wszystkim uleczonym się zdarzało, zrobił również Chrystusowi wbrew Jego zakazowi reklamę nadmierną. Nie mógł już jawnie wejść do miasta, schował się przemęczony gdzieś na pustkowiu. Lekarze zwyczajni dawni i dzisiejsi też mają prawo do odpoczynku. Owszem, są etycznie rozmaici, ale niektórzy bywają niemal heroiczni. Nie wygadujmy na nich za bardzo.

23:39, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
Demony bywają różne. Sprawa też Pawła Wenderlicha

Wpis na środę 16 stycznia 2019

Ewangelia Marka 1,29-39
Perykopa o uzdrowieniach. O cielesnych, teściowej Szymona Piotra w szczególności, ale też o opętaniach złym duchem. Były to choroby psychiczne „naturalne” albo jednak demoniczne? Dyskusja się toczy, a ja dodam myśl swoją, że poza tymi zjawiskami spektakuralnymi są jeszcze przecież w gatunku ludzkim demoniczne zwyczajne: nienawiść. Na przykład potworny ta do Żydów, która zaowocowała Zagładą.
Jutro w Polsce Dzień Judaizmu, potem ekumenizmu wewnątrz chrześcijańskiego, w końcu Islamu. Zły duch to ksenofobia wszelaka.
Kosztowała śmierć prezydenta Gdańska, ale kojarzy mi się także z niedolą, zaznaczam, że mniejszą absolutnie, innego Pawła. Wenderlicha z Torunia. 16-latka, którego przesłuchuje i obserwuje policja, bo na tamtejszej katedrze powiesił dziecinne buciki. Znak sprzeciwu mocny, nie w moim guście, na szczęście jednak nie sprowokowała mojego Kościoła w Toruniu. Który może rozumie, że władza partyjna, podlizując się mu obrzydliwie, utwierdza gruntownie młodzież w niechęci do całej instytucji mojej!

23:39, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
wtorek, 15 stycznia 2019
Władza, czyli odpowiedzialność. Także za własne słowa

List do Hebrajczyków 2,6-8
Psalm 8,5-7
W obu tych księgach mamy pytanie retoryczne, czymże jest dla Boga człowiek, że o nim pamięta, i zaraz konstatacja, że dał mu władzę nad całym stworzeniem. A władza znaczy odpowiedzialność. Ekologia... 
Wszyscy mówią o zamordowaniu prezydenta i to zrozumiałe. Komentarze różne i to też można było przewidywać. W PiS-ie zachowania różne, obrzydliwe i sympatyczne, choć raczej taktyczne. W Platformie jedno kretyńskie: nieobecność na wczorajszej mszy w katedrze warszawskiej - bo to pomysł wroga, który zaciera, jak może, swoją odpowiedzialność. Która jest niewątpliwa, niemniej msza za przyjaciela jest mszą!
Powinniśmy poza tym wszyscy zastanawiać się, jakie mogą być skutki naszego gadania, nie prowokować emocji. Rachunek sumienia powszechny.

23:47, jan.turnau
Link Komentarze (94) »
Prorokować znaczy protestować. Owsiak - światełko z nieba

Wpis na poniedziałek 14 stycznia 2019
List do Hebrajczyków 1,1-2
„Niejednokrotnie i na wiele sposobów od dawna przemawiał Bóg do ojców przez proroków, na ostatek tych dni przemawiał do nas przez Syna” (EPP). Tak, Jezus też był prorokiem, arcyprzykładem dla  wszystkich podobnych. On jeszcze  poza tym jako Bóg widział przyszłość, ale prorokowanie to również albo i przede wszystkim widzenie teraźniejszości.
Protestowanie przeciw wszystkiemu, co tu podłe, głosem nielękliwym. Prorokiem też był Marcin Luter, protestantyzmu inicjator.
Teraźniejszość polska to dzisiaj przede wszystkim Owsiak - oraz ofiara do niego nienawiści, prezydent Adamowicz. Do nich obu nienawiść, bo oni przecież z tego politycznego obozu, co zamachowca więziła: te liberały, lewaki, Platforma - i Owsiaki przeróżne właśnie. A co do wielkiego Jurka, to wdzięczny jestem ogromnie profesorowi Zembali za wczorajszą laudację na jego cześć w TVN. Wyręczył naszych biskupów. Można było być może gorszyć się hasłem „Róbta, co chceta”, że to wzywanie do moralnego paskudztwa, ale i wtedy nie należało przedrzeźniać jąkałę, jak to robił podczas mszy  pewien ksiądz wielkopolski. Głupie, bo pochopne było wybrzydzanie na Przystanek Woodstock, zabrakło świadomości, że sama umiejętność gromadzenia takich tłumów młodych jest warta uwagi. A WOŚP to przecież gromadzenie dla celu arcychrześcijańskiego! Światełko do nieba, ale i z nieba przecież światło Ducha. Co tchnie, kędy chce, czego duchowni moi dostrzec na ogół nie umieją, choć Sobór Watykański II był już przed pół wiekiem przeszło.

23:46, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
niedziela, 13 stycznia 2019
Trochę na temat chrztu

Ewangelia Łukasza 3,15-16.21-22
Dzisiaj w moim Kościele uroczystość Chrztu Pańskiego. Prawosławni „gregoriańscy” świętują to ewangelijne wydarzenie razem z nami, „juliańscy” 13 dni później, jest to u nich również odpowiednik naszych Trzech Króli: objawienie się Jezusa całemu światu zaraz po urodzeniu oraz na wstępie działalności publicznej. To drugie odbyło się według synoptyków w ten sposób, że gdy Jan ochrzcił Jezusa, Duch Święty zstąpił na Niego w postaci gołębicy i odezwał się głos z nieba: ”Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie znalazłem upodobanie” (EPP). W czwartej ewangelii o tym wydarzeniu opowiada Jan Chrzciciel (1,32 -34). Rytualne obmycie jest podstawowym sakramentem chrześcijańskim.
Czy udzielać go w wieku niemowlęcym, czy raczej dopiero wtedy, kiedy dziecko może obrzęd jako tako zrozumieć (słyszałem o ochrzczeniu w Kościele zielonoświątkowym już siedmiolatka) - oto jest wielkie pytanie, które dzieli wszystkie starsze Kościoły od tak zwanych ewangelikalnych: baptystów, zielonoświątkowców, adwentystów. Dzieli chyba za ostro: niech może oba terminy będą w chrześcijaństwie jakoś uprawnione.

18:01, jan.turnau
Link Komentarze (144) »
Najświętszy Jan Chrzciciel

Wpis na sobotę 12 stycznia 2018 r.

Ewangelia Jana 3,30
„Ten ma rosnąć, a ja umniejszać się” (EPP). Słowa Jana Chrzciciela o Jezusie. Prorok ogromny redukuje się sam do roli czyściciela drogi jakiegoś cieśli z pogardzanej Galilei. „Kto się poniża, będzie wywyższony”. Na chrześcijańskim Wschodzie czczony prawie jak Bogarodzica.

18:00, jan.turnau
Link Komentarze (10) »

Wpis na piątek 11 stycznia 2018 r.

Porozmawiać z samym sobą
Ewangelia Łukasza 5,16
„On jednak usunął się na pustkowie i tam się modlił” (BT). Na pustkowie, nie na pustynię raczej, nie tam, gdzie piasek, raczej gdzie brak zabudowań. Postąpił tak Jezus nie po to, żeby uciec od ludzi, od ich przeróżnych potrzeb. Samotność jest nam czasem konieczna, aby odpocząć od zgiełku, spojrzeć w siebie.
I w górę, ponad przyziemność codzienną, może bardzo wysoko...

17:57, jan.turnau
Link Komentarze (1) »
czwartek, 10 stycznia 2019
Świat, czyli świństwa wszelakie

1 List Jana 5,4
„Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat” (BT). W Nowym Testamencie mamy nieraz, szczególnie w pismach Janowych, słowo „świat” w sensie zdecydowanie negatywnym, jako przeciwieństwo Ewangelii. Tak też jest w wypowiedziach Franciszka, ale podkreślę różnicę. Papież ten na świat pozakościelny otwiera się w ogóle bardzo szeroko, w jego myśli i działaniach widzi niejedną wartość. Niektórzy nawet sądzą, że to zagraża doktrynie. Bo jest to nie tylko duszpasterska dyplomacja, także duchowa i myślowa otwartość. Rozwartość? Sądzę, że nie.

13:21, jan.turnau
Link Komentarze (96) »
środa, 09 stycznia 2019
Miłość i strach. W Niemczech biskup - antybiskup!

1 List Jana 4,18
„W miłości nie ma lęku, lecz pełna miłość wypędza strach, gdyż strach zawiera udrękę. A ten, kto się boi, nie osiąga pełni w miłości” (EPP). Można kochać Boga i w rezultacie bliźniego swego, po prostu, aby świństw nie robić, albo głównie dlatego, że grozi piekło. Ze strachu. Podobny lęk neurotyczny męczył ludzi długie wieki. Także tych, którzy wierzyli religijnie naprawdę głęboko i równie głęboko miłowali, niemniej wgrano im w duszę całą taką teologię okropną! Opartą na wizji Boga jako obsesyjnego kontrolera moralnego, który o wszystko się czepia, wszystko niemal jest dlań grzechem ciężkim, osobliwie w sprawach „de sexto”, czyli „sexo”. Tak było naprawdę nie z ze zwykłych wiernych winy! Bo zresztą rzadziej już uzasadniamy naszą etykę w sposób w ogóle religijny.
W dzisiejszym „Tygodniku Powszechnym” tekst zgoła rewelacyjny! Redakcja przedrukowała wywiad biskupa diecezji Hildesheim Heinera Wilmera, walącego w swój święty urząd, w postawy swoich kolegów, jak w przysłowiowy bęben. Bośmy ciągle jeszcze zbyt aroganccy, zbyt nadęci. Kto właściwie określa, co jest katolickie? Zachowujemy się tak, jakby tym kimś była hierarchia. Osoby świeckie nie mogą osądzać osób wyświęconych? Nadużywanie władzy tkwi w DNA Kościoła. Teraz zło wyszło z samego wnętrza Kościoła. Nie można mówić, że że są w nim pojedynczy grzesznicy, ale sam jest święty i bez skazy. Są w nim struktury zła! To w duchu dzisiejszego biskupa Rzymu, choć nie wszystkich niemieckich zgoła. Ilu polskich...

14:21, jan.turnau
Link Komentarze (60) »
Pokój, sprawiedliwość. I religia w szkole: pomysły na kompromis

Wpis na wtorek 8 stycznia 2019 r.

Psalm 72,1b-4b.7-8
„Niech góry przyniosą ludowi pokój,
a wzgórza sprawiedliwość.
Niech okaże sprawiedliwość ubogim,
wspomoże dzieci biedaków
i zgładzi ciemięzców” (Biblia 11 Kościołów).
Mowa tutaj poetycka także o działaniach natury, ale w całym poleconym na dzisiaj fragmencie psalmu o porządku, który ma zaprowadzić syn królewski, czyli zapewne oczekiwany Mesjasz (z grecka Chrystus). Czytamy o ciemięzcach, może także o tych, cociemiężą dzieci - skojarzenie ponure dzisiejsze.
A dzieci to także szkoła, religia tamże. Wrócił o to dawniejszy spór. Sprowokowała go chyba trochę kościelna tendencja do rozszerzania zakresu. Owszem, nasz konkordat z Watykanem gwarantuje religijne zajęcia w nauczaniu publicznym (są tam w większości państw europejskich, acz nieraz raczej bliższe religioznawstwu), nie rozstrzyga jednak bardziej szczegółowych kwestii: śladu tych lekcji na corocznych świadectwach, tym bardziej miejsca w egzaminie maturalnym. Naturalnie też alternatywnych lekcji etyki, dotąd słabo organizowanych. No i nade wszystko aspektu finansowego. Dominika Wielowieyska, bliskami poglądami w niejednym, zaproponowała wczoraj w „GW”, żeby rzecz poddać dialogowi z rodzicami, tak aby podzielić te duże wydatki (blisko półtora miliarda złotych) między państwo i Kościół. Pewnie to dobry pomysł na kompromis, tylko byłby chyba spór, jak ten ciężar podzielić. Wielowieyska akcentuje też, że musi być to lekcja pierwsza albo ostatnia, rekolekcje nie mogą zastępować wszelkich lekcji, mogą być tylko po południu, bez żadnej przerwy w nauce. Ja też uważam, że to minimum. Tak jak i nacisk na trosk o jakość. Nie znam żadnych badań socjologicznych, ale sygnały są fatalne, choć słyszę rzadko i dobre. Czy ma być to przekaz wiedzy religijnej czy wiary: biskupi mówią różnie. W każdym razie rodzice - postuluje znów Wielowieyska - muszą mieć prawo głosu. Tak, koniecznie!
Słyszałem swego czasu, że episkopat był już zadowolony z katechezy w przykościelnych salkach, aż kiedyś prymas Glemp powiedział to Janowi Pawłowi II, na co ten, że trzeba walczyć o powrót do szkoły, bo było najlepsze. Nie miał racji: tempora mutantur... Owszem, szkoła zapewnia większą dostępność, jest bliżej domu, ale kojarzy wielką sprawę ze szkolnym przymusem, nudą i tp. Oddziela od miejsca głównego (opinia niektórych księży), jaką jest świątynia. Tylko że z kolei nadzieja, iż sprzyja dobremu przyjęciu religijnego przekazu, zdała mi się niewielka, gdy przeczytałem osobiste wyznanie katechetki na pewno mądrej, że dzieci tam kościele są równie nieznośne, jak w świeckim budynku. Do tego, żeby mieć u nich posłuch, trzeba walorów przeróżnych.

14:19, jan.turnau
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 07 stycznia 2019
Uwierzyć, wojny zaniechać

1 List Jana3,23
„A to jest Jego przykazanie, żebyśmy wierzyli w imię Syna Jego, Jezusa Chrystusa, i miłowali siebie nawzajem - takie przykazanie nam dał” (EPP).
Uwierzyć niełatwo, że na pewno jest Bóg, choć świat nasz taki potworny, że następnie Jego Syn stał się człowiekiem, Jezusem z Nazaretu, o którym mówi chrześcijańska część Biblii (choć to, że istniał naprawdę, to niemal pewnik przecież). Naprawdę trudne jest jednak co innego: kochać każdego bliźniego swego, czyli nie wojować z nim myślą wściekłą, choć święty na pewno nie jest.

12:01, jan.turnau
Link Komentarze (85) »
Mędrcy świata, ci nie nasi

Wpis na niedzielę 6 stycznia 2019 r.

Ewangelia Mateusza 2,1-12
A oto i  „Trzech Króli”. Wielkie święto chrześcijańskie, dzisiaj w cieniu Bożego Narodzenia, utożsamiane z nim niegdyś tą samą datą ( u Ormian jest tak do dzisiaj).  Bo też przesłanie religijne obu świąt nie różni się przecież: oficjalna nazwa uroczystości dzisiejszej brzmi  „Epifania”, Objawienie Pańskie, czyli Jezusa całemu światu. Całemu, w każdym razie pozażydowskiemu, bo Betlejem odwiedzili i Dzieciątku hołd złożyli jacyś dostojnicy ze Wschodu niebliskiego. W Biblii  zwani mędrcami, magami, później  też monarchami.
Ciekawe jest jednak, że wydarzenie to opisuje tylko Mateusz, ewangelia Łukasza w ogóle o tym nie wspomina, tym bardziej zresztą Markowa i Janowa, które dzieciństwem Jezusa w ogóle się nie zajmują. I tutaj mamy z lekturą Biblii zasadniczy problem. Literalną czy raczej jednak głębszą.
Ta druga, zainicjowana przez protestantów „pierwotnych” (luteranów, ewangelików reformowanych), przyjmuje się z oporami  przez katolików, a jeszcze trudniej przez ewangelików późniejszych, zwanych ewangelikalnymi  (zielonoświątkowców, baptystów).
Interpretacja dosłowna tekstów biblijnych także tutaj jest mocno wątpliwa, kiedy to opowieść jednej księgi wyraźnie nie zgadza się z drugą. Mateusz pisze wyraźnie, że po wizycie mędrców i powrocie z Egiptu święta trójka zamieszkała, owszem, w Nazarecie, ale opowiada to tak, jakby przedtem jej tam nie było. Z tego wszystkiego wniosek, który odważnie przedstawia Piotr Sikora w świątecznym „Tygodniku Powszechnym”: tak zwane ewangelie Dzieciństwa  mówią nie o historycznych wydarzeniach, ale w sposób narracyjny przekazują prawdę teologiczną.
Stąd między innymi wniosek,  że nie przybyli do Betlejem ani pastuszkowie z ewangelii Łukasza, ani możni uczeni Mateuszowi. Prawdą jest niemniej, że  Syn Boży stał się człowiekiem wraz z całą naszą dolą człowieczą, także biedą od urodzenia. Może nie urodził się w pomieszczeniu dla owiec, na pewno jednak nie w pałacu. No i jeżeli ktoś Go powitał ze czcią, to nie żadna żydowska elita władzy, Herod ani Sanhedryn, tylko jacyś ludzie z bardzo daleka, geograficznie i mentalnie.
Albowiem prawda jest jednak w rodzie  ludzkim nieźle rozproszona. Co Kościół (nie tylko ten rzymski) zaczął, Bogu dzięki, rozumieć. Ekumenizm, interreligijny dialog, z ludźmi wierzącymi inaczej albo i w ogóle niereligijnie. Pokorne przekonanie, żeśmy jednak nie wszystkie rozumy pojedli.

12:00, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
sobota, 05 stycznia 2019
Mesjasz ze wsi Nazaret?

Ewangelia Jana 1,43-51
Przyszły apostoł Filip powiada do niejakiego Natanaela (był to zapewne ten ktoś, który w poprzednich ewangeliach nazywany jest Bartłomiejem), że Jezus z Nazaretu jest Mesjaszem. Tamten jednak wątpi: czy może być coś dobrego z takiej dziury? Pogarda niejeden ma powód.

11:09, jan.turnau
Link Komentarze (74) »
piątek, 04 stycznia 2019
Jakiś uczeń anonim...

Ewangelia Jana 1,35-42
Jan Chrzciciel przedstawia Jezusa dwóm swoim uczniom. Z tekstu perykopy dowiadujemy się dalej, że jednym z nich był brat Szymona Piotra Andrzej. Drugiego ewangelista nie nazywa. Podobna anonimowość powtarza się w rozdziale 20. Jest wielce prawdopodobne, że był to po prostu sam Jan. Podejrzewam tu jakąś autorską pokorę. Tak jak i Łukaszową, gdy opowiadając o spotkaniu z Jezusem uczniów idących do Emaus, tylko Teofila wymienia z imienia.

16:41, jan.turnau
Link Komentarze (10) »
 
1 , 2
Archiwum