Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
piątek, 29 stycznia 2016
Nie zabijaj, owszem. Ale odkładaj oskarżycielski kamień

2 Księga Samuela 11,1-4a.5-10a.13-17
Cudzołóstwo Dawida z Batszebą, połączone z zabójstwem jej męża Uriasza.
We wczorajszym „Dużym Formacie” reportażowa opowieść dziewczyny, która pojechała na Słowację, by tam dokonać aborcji, bo w Polsce się nie da. Rzecz pisarsko bardzo dobra i tylko moje pytanie, czy aby na pewno człowieka, niechby nawet przyszłego człowieka, można tak po prostu pozbawić życia, bo nie ma się ochoty na dziecko. Kod genetyczny jednak ludzki - czy to bez żadnego znaczenia? I tylko moje pytanie, czy moralne jest zadowolenie z „naturalnego” poronienia, kiedy się dziecka nie chce. Nie mój czyn, oczywiście, ale zadowolenie moje. Nie chodzi mi bynajmniej o to, by zamanifestować etyczny superrygoryzm, albo przeciwnie - relatywizm, ale aby osądzając, zaglądać w sumienie własne. Odkładać oskarżycielski kamień.
Wpis jednorazowy, nie bloguję jeszcze codziennie dalej.

21:56, jan.turnau
Link Komentarze (333) »
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Paweł nawraca się moralnie. Nieochrzczeni nieodwołalnie potępieni?

Dzieje Apostolskie 22,3-16 albo 9,1-22
Ewangelia Marka 16,16
Dzisiaj w Kościele rzymskokatolickim, polskokatolickim i starokatolickim mariawitów święto Nawrócenia Św. Pawła. Było to nawrócenie nie tylko religijne, nie tylko przyjęcie wiary w Chrystusa, także nawrócenie moralne ( jeśli w ogóle można te decyzje rozdzielać). W tekstach dzisiejszych Paweł przecież wyznaje, że „głosował za karą śmierci” dla chrześcijan, „dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich”. Nie odnosił się tak później przecież do tych, co nie uznawali Jezusa za Mesjasza.
Również o nawróceniu czytamy dzisiaj w Ewangelii Marka. W ostatnim, dodanym później jej rozdziale są okrutnie brzmiące dzisiaj słowa: „Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (BT). Jak mi podpowiedział Michał Czajkowski, ten późny tekst biblijny powstał już wtedy, gdy spór Kościoła z Synagogą zaostrzał się, padały także z naszej strony słowa ostre, niekoniecznie - jak mówią uczeni bibliści - ipsissima verba Iesu.
Zawieszam blogowanie na czas jakiś.

19:01, jan.turnau
Link Komentarze (24) »
niedziela, 24 stycznia 2016
Jedno Ciało, członki różne

1 List do Koryntian 12,13
„Wszyscy bowiem w jednym Duchu zostaliśmy ochrzczeni, aby stanowić jedno ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscy też zostaliście napojeni jednym Duchem.”
Dalej czytamy jednak o różnych członkach i charyzmatach, czyli mamy obraz jedności w różnorodności. Trudno zachować taką strukturę, wiemy o tym z historii, przeżywamy teraźniejszość, w której odkręcamy to, co narobili nasi przodkowie. Tydzień (Oktawa) Modlitw o Jedność Chrześcijan...

20:07, jan.turnau
Link Komentarze (62) »
sobota, 23 stycznia 2016
Rodzina Go nie rozumie. Także szmoncesy dwa

Ewangelia Marka 3,20-21
„Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: - Odszedł od zmysłów.” (Biblia Tysiąclecia)

Wersety powyższe przypominają to, co wiadomo z innych przekazów ewangelii, że bracia Jezusa za Jego życia ziemskiego nie wierzyli w Jego misję (Jakub zrozumiał ją po Jego śmierci i zmartwychwstaniu, stając się filarem pierwotnego Kościoła, sądząc z Dziejów Apostolskich 1,14 inni bracia uwierzyli wtedy również). Można przypuszczać, że nie martwili się tylko tym, że ich dziwny brat nie dojadał. A Jego Matka? Z dalszych słów tej ewangelii (3,31-35) wynika, że była wśród owych bliskich (tak jak i Jego siostry, o których też mowa w 3,12), co nie znaczy, że miała do Syna równie sceptyczny stosunek. Raczej po prostu troszczyła się o Jego zdrowie. Niemniej nie widać u Marka szczególnej czci dla Maryi (jest tylko minimum wiedzy o niej), która pojawia się w późniejszych ewangeliach.

PS. Dziś szabat. Coś z całkiem innej beczki, choć też żydowskiej: dwa szmoncesy. Pierwszy opowiada Żydówka, a jakże, są oni wszak bardzo „jajcarscy” oraz samokrytyczni, bez głupiej troski o narodowy wizerunek. Siedzi sobie zatem w Polsce dwóch żebraków, jeden z gwiazdą Dawida, drugi z krzyżem. Przechodzi ksiądz i mówi do pierwszego: - Nic nie zarobisz, tu jest kraj katolicki. Przeszedł, a drugi żebrak mówi do pierwszego: - Mosze, ten ksiądz uważa, że się zna na marketingu lepiej niż my Żydzi... Szmonces drugi: dwóch Żydów poszło na wojnę. Walnął koło nich granat, jeden pyta drugiego: Mosze, czy krew jest żółta? Polecam znowu dwa zbiory szmoncesów Daniela Lifschitza, wydane w Polsce przez mariański PROMIC!

18:44, jan.turnau
Link Komentarze (7) »
Dawid święty, chociaż król

Wpis na piątek 22 stycznia 2016

1 Księga Samuela 24,3-21

Długa opowieść o stosunkach wzajemnych Saula i Dawida obrazuje dzielącą ich etykę. Na dzisiaj przeznaczono perykopę, w której Dawid dostaje w swoje ręce Saula i nie zabija go, choć tamten ma wobec niego zamiary mordercze. Taka wspaniałomyślność wzrusza tamtego króla do łez i do uznania, że Dawid będzie królem znakomitym. Nie na długo jednak, historia się powtarza. W dalszym ciągu księgi, już nie w tej perykopie czytamy, że znowu Dawid nie podnosi ręki na Bożego Pomazańca, choć drugi raz ma po temu okazję, i znów Saul dowiaduje się o tym, i znów przestaje go nienawidzić. Tym razem chyba na zawsze, choć Dawid nadal mu nie ufa i chroni się przed nim w ziemi Filistynów, udając chytrze, że nie jest ich wrogiem. Na tle Saula, ale i innych władców tamtej epoki, Dawid jawi się jako człowiek święty, choć nie bezgrzeszny zgoła. Walczył z wrogami mordując wszystkich mężczyzn i kobiety (1 Księga Samuela 27,9), nie mówiąc o znanej sprawie z Batszebą.

Dziś w Warszawie - przypominam - ekumenia u metodystów (godz. 18), jutro u orionistów (19-a!), w niedzielę nabożeństwo (centralne) u reformowanych (18-a), w poniedziałek u baptystów w Radości (18-a), potem w czwartek u Świętego Marcina (17.30).

18:41, jan.turnau
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 stycznia 2016
Dawidowa tułaczka, tułaczka nasza... Podział chrześcijan jako ewangeliczna głupota

1 Księga Samuela 18,6-9; 19,1-7 
Psalm 56,9
Saul zazdrości Dawidowi sukcesów wojennych, uważa go za konkurenta do władzy królewskiej, bo też lud uważa Dawida za przywódcę narodu o wiele skuteczniejszego. Król chce wręcz go zabić. Ostrzega Dawida syn Saula Jonatan i namawia ojca, by się opanował, tak że ten składa nawet przysięgę, iż Dawida nie tknie. A w dzisiejszym psalmie mamy słowa pasujące do Dawidowej niedoli, o której jeszcze dalej w księdze, bo Saul szalał dalej: „Ty policzyłeś dni mojej tułaczki, moje łzy zebrałeś do swego bukłaka” (Przekład Ekumeniczny 11 Kościołów). Oto poetycki język Psałterza, nic dziwnego, że to lektura tylu pokoleń.
Tydzień Ekumeniczny trwa. W „Tygodniku Powszechnym” „Raport o stanie ekumenii” ks. Wacława Hryniewicza. Odnotuję parę informacji. Według papieża Franciszka między katolikami a prawosławnymi nie ma już „żadnych nieprzezwyciężalnych zagadnień spornych”, według patriarchy Bartłomieja ”chyba jeszcze nigdy przywrócenie jedności chrześcijan nie było czymś tak wymaganym i niedającym się odwlekać jak dzisiaj”. Ale żaden z tych hierarchów nie jest monarchą absolutnym, na pewno nie Bartłomiej, który ma u siebie Patriarchat Moskiewski, znacznie mniej odważny, także arcybiskupa Aten. Z tego też powodu, różnych różnic w samym prawosławiu, ich własny sobór, niezbierający się od rozłamu, odbyć się jakoś nie może. Ks. Hryniewicz napisał, że podział chrześcijaństwa wynika z braku ewangelicznej mądrości, dodam że każdy ostry podział. Ale tylko psie głosy nie idą pod niebiosy, pewnie nawet i one się tam liczą (List do Rzymian 8,18-22). Szczególnie takie piękne modlitwy, jak wczorajsza warszawska u luteran w kościele Św. Trójcy. Przede wszystkim dzięki kazaniu ojca Ludwika Wiśniewskiego. Ten dominikanin zaprawdę niebywały poruszał nie tylko odwagą w mówieniu o błędach swojego Kościoła, także wyznaniu, że innych chrześcijan kocha. Słowo wytarte od używania dla celów nazewniczych przeróżnych, niekoniecznie duchowych, ale w ustach tego proroka zabrzmiało mocno niezwykle.

20:28, jan.turnau
Link Komentarze (10) »
środa, 20 stycznia 2016
Wielu przeciw Jednemu

Ewangelia Marka 3,6
„A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.” (BT)
Był to zaprawdę sojusz ponad podziałami, głębokimi, bo faryzeuszy od herodian dzieliła przepaść – tak jak rygorystów prawnoetycznych i politycznych od zwolenników króla z rzymskiego jednak nadania. Niektórzy bibliści dzisiejsi zaznaczają jednak, że Jezus nie był ofiarą tego właśnie sojuszu, bo decyzję o Jego skazaniu na śmierć podjęli raczej wespół z władzą rzymską bardziej Mu obcy saduceusze, dominujący w Sanhedrynie, chyba bez faryzeuszy. I bez inicjatywy Heroda, choć z jego jakąś aprobatą. Po zburzeniu Świątyni rola kapłanów będących na ogół saduceuszami zmalała bardzo, a faryzeuszy wzrosła, oni też stali się głównymi przeciwnikami pierwotnego Kościoła. Ta późniejsza sytuacja wpłynęła na ich wizerunek w redagowanych dopiero wtedy ewangeliach.

20:30, jan.turnau
Link Komentarze (10) »
wtorek, 19 stycznia 2016
Wybrał najmłodszego

1 Księga Samuela 16,1-3
Bóg każe prorokowi wybrać Izraelowi króla spośród synów Jessego. Było ich siedmiu, odpadali po kolei. Aż w końcu „załapał” się najmłodszy, rudy (niektórzy bibliści sądzą, że po prostu blondyn, bo tak nazywano każdego blondyna), o pięknych oczach i wyglądzie sympatycznym - czyli ów przesławny potem Dawid. To opowieść o tym, że wyroki Boże są nieoczekiwane zgoła, bardzo często zrazu niepojęte. Okazuje się tutaj już po niewielu latach, że wybór Samuelowy, czyli przecież Boży, był wspaniale słuszny, historia jednak rzadko pokazuje tak szybko Bożą racjonalność, czasem nawet właściwie nigdy. Do czego potrzebny był Opatrzności Auschwitz? By takie rzeczy jakoś przyjąć, trzeba uwierzyć w Sens.

18:30, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
Z młodym winem kłopot

Wpis na poniedziałek 18 stycznia

Ewangelia Marka 2,18-22
Uczniowie Jana i faryzeusze pościli, a Jezusowi nie. Odpowiedź Nowatora zamyka zdanie: „Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków”. Przypominam tym, co nie pamiętają poprzedzającego wywodu w miniprzypowieściach: tej o weselnikach, którzy przecież nie poszczą, póki pan młody jest pośród nich, potem o łataniu starego ubrania kawałkiem nowego materiału, bo ten nowy mocniejszy rozerwie tamten „zmęczony” używaniem, wreszcie o owych bukłakach, zastąpionych dzisiaj butelkami: tamte worki musiały być wytrzymałe na dynamiczność wina młodego (chyba - podpowiedział mi bratanek produkujący znakomite wino „Turnau” – po prostu bardziej elastyczne). Można by to wszystko streścić w twierdzeniu, że forma musi być dostosowana do treści. I tylko trzeba zauważyć, że obrazek pierwszy, o weselnikach, nie jest całkiem adekwatny do swego przesłania religijnego, bo przecież wydarzenie Jezusowe nie skończyło się wraz z Jego śmiercią, to wesele powinno trwać dalej. W tym rzecz jednak – to już wreszcie mój komentarz – że o chrześcijańską pogodę ducha niełatwo. Gdyby było inaczej, nie napisałby papież Franciszek swojej adhortacji o radości Ewangelii. Ciągle nam się wydaje, że wiara chrześcijańska to Dekalog i tyle, jeszcze tylko z dodatkiem, że Bóg karze za grzech i to nieźle. A przecież to byłby właśnie Stary Testament i to nawet nie całkiem, bo bywa on czasem zupełnie nowy. Smutny święty to żaden święty. Depresja to, co prawda, nie nasza raczej wina, ale poza tym mamy wszystkim bliźnim świadczyć o naszej wierze swoim dobrym humorem. Trudne to, może nawet nie mniej niż tamta przykazaniowa, ponura pedanteria.

18:29, jan.turnau
Link Komentarze (1) »
niedziela, 17 stycznia 2016
Dary Łaski rozłożone

1 List do Koryntian 12,4-11
Paweł powiada, że rożne są charyzmaty i na różnych ludzi rozłożone. To drugie nie bywa wcale dla wszystkich oczywiste: niektórym wydaje się, że pojedli wszystkie rozumy i charyzmaty wszelakie. Kościół nie jest instytucją demokratyczną w tym sensie, że jego władza nie pochodzi od ludu, ale od Boga, niemniej jest instytucją kolegialną, czyli liczą się różne uzdolnienia, trzeba je wykorzystywać skrzętnie. Od poniedziałku Tydzień Ekumeniczny. Do „Gazety Stołecznej” napisało mi się felietonik agitacyjno-informacyjny takowy.
Karnawał ciągle wielkomiejski
Czas leci, organizowane od lat coroczne imprezy powszednieją zwolna. Tak jest również z tak zwanym dowcipnie karnawałem ekumenicznym, czyli Tygodniem (Oktawą) Modlitw o Jedność Chrześcijan. Karnawałem, bo to wielka radość, gdy ludzie jednej wiary w Chrystusa modlą się pospołu, by jeszcze ściślej się zespolić, ale jest w tej nazwie również myśl melancholijna, że tyle teraz miłych dźwięków, ale potem przez rok cisza. Może niezupełna, bo spotykamy się czasem nie tylko w styczniu, także w innych miesiącach, przodują tu uczelnie teologiczne i inne instytucje wielkomiejskie. Ale właśnie miasta i to raczej niemałe. A w miasteczkach i wsiach, w zwykłych parafiach rzymskokatolickich wciąż raczej ekumeniczna obojętność. Czy naprawdę nie jest możliwe, żeby raz do roku każda parafia głównego wyznania zaprosiła z jakimś wystąpieniem duchownego innego Kościoła?
Póki co, w stolicy od poniedziałku nabożeństwa takie oto. Zaczynają dzielnie mariawici, ul. Wolska186, we wtorek w swojej katedrze na Pradze goszczą prawosławni, w środę luteranie w świątyni na pl. Małachowskiego, w czwartek polskokatolicy w katedrze przy ul. Szwoleżerów, w piątek metodyści w kaplicy przy pl. Zbawiciela, w sobotę zakonnicy katoliccy orioniści przy u. Lindleya, w niedzielę reformowani przy al. Solidarności 74, w następny poniedziałek baptyści w Radości, ul. Szczytnowska 35-39, w czwartek na koniec nabożeństwo w arcyekumenicznym kościele św. Marcina przy ul. Piwnej! I tam o godz. 17.30, u orionistów o 19-ej, poza tym zawsze o 18-ej. Amen!

12:20, jan.turnau
Link Komentarze (40) »
sobota, 16 stycznia 2016
Wszyscyśmy grzesznicy

Ewangelia Marka 2,17
„Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, by powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.” (BT)
W tym rzecz poza tym, że bezgrzeszni po ziemi nie chodzą. Natomiast legiony takich, co uważają się za sprawiedliwych.

11:07, jan.turnau
Link Komentarze (2) »
Cieszmy się Bogiem, ale...

Wpis na piątek 15 stycznia 2016
Psalm 89,16-17
„Szczęśliwy lud, który umie się cieszyć
i chodzi, Panie, w blasku Twojej obecności.
Cieszą się zawsze Twym imieniem,
Twoja sprawiedliwość ich wywyższa.”
(Biblia Tysiąclecia)
I my się cieszmy, smutny święty to żaden święty, oczywiście, obyśmy tylko nie przypisywali sobie przebywania w Jego blasku wtedy, gdy nie jest On z nami żadną miarą. Niemcy pod wodzą Hitlera mieli pasy żołnierskie z napisem „Gott mit uns”, myśmy naturalnie nie tacy, ale uważajmy bardzo z religijnym samozadowoleniem.

11:06, jan.turnau
Link Komentarze (1) »
czwartek, 14 stycznia 2016
A może to Boga odrzucili Izraelici?

Psalm 44, 10-11.24-25
„Odrzuciłeś nas, Boże, i okryłeś wstydem,
nie wyruszasz już z naszymi wojskami.
Sprawiłeś, że ustępujemy przed wrogiem,
a ci, co nas nienawidzą, łup sobie zdobyli.
Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie?
Przebudź się! Nie odrzucaj nas na zawsze!
Dlaczego ukrywasz Twoje oblicze?
Zapominasz o naszej nędzy i ucisku?”
(Biblia Tysiąclecia)
A z Księgi Samuela 4,1-11 opowieść o klęsce Izraelczyków w bitwie z Filistynami, choć mieli obronę w postaci Arki Przymierza. Przypominają mi owe teksty powieść Zofii Kossak-Szczuckiej „Krzyżowcy”, w której sułtan zastanawia się po zwycięstwie, czemu Bóg zdradził chrześcijan, i odpowiada sobie: „A może to Boga zdradzili chrześcijanie”. Przez już samo to, że wojowali. Trzeba czasem bronić się mieczem, ale ile razy wojna nie jest nieunikniona.

16:51, jan.turnau
Link Komentarze (25) »
środa, 13 stycznia 2016
Proroków władza różna. Szmoncesy i ich geneza

1 Księga Samuela 3,19
„Samuel dorastał, Pan był z nim. Nie pozwolił upaść żadnemu jego słowu na ziemię.”
To znaczy, że słowa proroka nie były bezowocne. Bo też Samuel miał autorytet niebywały, może pasuje do niego irańskie określenie „ajatollah”: władca duchowy ponadrządowy. Powiedzenie Jezusa cytowane niedosłownie jako „nikt nie jest prorokiem we własnym kraju” (Łk 4,24 i J 4,44) nie pasuje zupełnie do tamtego proroka, nie dokuczało mu przecież myślowe osamotnienie. Odnosi się natomiast obok samego Jezusa do innych wielkich postaci, także dzisiejszych w rodzaju ojca Ziei, który nawet i swoim Kościołem krajowym nie rządził przecież zgoła. Aczkolwiek jego słowa nie zapadały się w ziemię, raczej w niejedną głowę. Przed wojną poruszał sumienia środowiska ziemiańskiego, po wojnie jako członek KOR-u był symbolem Kościoła otwartego, ale nieuległego „komunie”. 
PS. Coś jakoś biblijnego całkiem innego. Przypadający w najbliższą niedzielę XIX Dzień Judaizmu postanowiłem uczcić w piątkowym „Metrze” felietonem o szmoncesach i w tym celu zajrzałem do dwóch książeczek polskiego wydawnictwa „PROMIC” z takimi anegdotami („Śmiech po żydowsku od a do z” oraz „O rabinach, oszustach i żebrakach”). Otóż ich autor włoski Daniel Lifschitz napisał we wprowadzeniach, że taki rodzaj dowcipu nie istniał. Każda historia musiała mieć wydźwięk moralny, miała uczyć i kierować ku Bogu. Opowiadano wręcz dowcipy, wesołe opowieści, ale tradycja judaizmu zakazuje żartów, kpin i sprośności. W Biblii szyderstwo jest wyraźnie zakazane (na przykład Psalm 1,1). Dowcip, który cieszy się takim powodzeniem z racji swego szczególnego kolorytu, nie mógł się zrodzić w zamkniętym ortodoksyjnym środowisku. Żydowski szmonces stał się więc wyrazem buntu przeciwko ówczesnym gettom. Niemniej wydaje mi się, że z judaizmem jest trochę tak, jak z chrześcijaństwem: dochodzi on do przekonania, że prawdziwa cnota krytyk się nie boi...

19:15, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
wtorek, 12 stycznia 2016
Bigamia dobra dla panów, dla niewiast zgoła mniej

1 Księga Samuela 1,9-20
Anna doczekuje się potomka, nawet znakomitego, bo Samuel okazuje się prorokiem wielkim, biblijne księgi dwie noszą jego imię. Ale ja ciągle pamiętam, co wyczytałem wczoraj, że Anna przeżywała dramat bezpłodności szczególny, bo druga żona Elkany Peninna miała dzieci i demonstrowała złośliwie swoją lepszość prokreacyjną. Monogamia jest oczywiście bardziej etyczna, dojrzała też do niej z czasem starożytna myśl żydowska.

20:45, jan.turnau
Link Komentarze (53) »
poniedziałek, 11 stycznia 2016
Biblia jak nasza powieść

1 Księga Samuela 1,1-8
Opowieść o Elkanie i Annie zaczyna się jak dziewiętnastowieczny romans, z początku żadnych cudów. Anna nie rodzi dzieci, nie je i ciągle płacze z tego powodu, powiedział jej w końcu mąż Elkana, który bardzo ją kochał: „Anno, czemu płaczesz? Dlaczego nie jesz? Czemu się serce twoje smuci? Czyż ja nie znaczę dla ciebie więcej niż dziesięciu synów?” Oto Biblia jako literatura zwykła, ale też piękna niezwykle, a piękno to narosło z biegiem wieków, jakby w kamieniu wyryte.

14:09, jan.turnau
Link Komentarze (24) »
niedziela, 10 stycznia 2016
Jana Chrzciciela pokora nieludzka

Ewangelia Łukasza 3,16
„Idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów.”
Słowa zgoła niebywałe. Wypowiedziane o młodszym od Jana Jezusie, który nie zdążył jeszcze zabłysnąć żadną Mocą. Oczywiście było to religijne jasnowidzenie, oczywiście Jezus był Mesjaszem, ale ile byłoby zawsze spokojniej, gdyby nie rywalizacje wewnątrz różnych grup dwóch braci, dwóch przyjaciół, towarzyszy broni, którym za bardzo chce się być ważniejszym.

12:11, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
sobota, 09 stycznia 2016
Zobaczyć Go

1 List Jana 4,12
„Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała”.
To polemika z gnostykami, którzy uważali, że tu na ziemi można poznać Boga bezpośrednio. Autor listu twierdzi, że możliwe to tylko przez miłość wzajemną, której jego zdaniem gnostykom brakuje. Mniejsza o tamtych ludzi, myślę ciągle o różnych religijnych zadufkach dzisiejszych, którzy przypisują sobie teologiczne zdolności poznawcze, choć życzliwości w nich nie za wiele.

21:43, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
piątek, 08 stycznia 2016
Poznać Boga

1 List Jana 4,8
„Kto nie miłuje, nie zna Boga, ponieważ Bóg jest miłością.”
A co z teologami (niektórymi?)
PS. Bardzo ponure wieści o zachowaniu uchodźców w krajach zachodnich. Ale jak powiedział biskup niemiecki Hans-Jochen Jaschke, nie można ich oceniać ryczałtowo. Dodał też jednak oczywiście, że przestępców należy karać, a w skrajnych przypadkach wydalać z kraju.

15:11, jan.turnau
Link Komentarze (11) »
Przykazanie jedno za dziesięć. Czytajcie „W drodze”, Małgorzatę Musierowicz również!

Wpis na 7 stycznia 2016
1 List Jana 3,23
„Przykazanie zaś Jego jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie, tak jak nam nakazał.”
To właściwie w jednym zdaniu złożonym cały Dekalog. Albowiem siedem dalszych przykazań wyznacza zasady stosunku do innych ludzi, a trzy pierwsze relacji z Bogiem, czyli z Jego Synem. A co to znaczy „wierzyć w Jego imię”? Imię w Biblii to oczywiście istota osoby (rzeczy), ale co z wiarą? Dzisiaj jest też chyba oczywiste, że wiara w Boga, w Jego Syna to nie deklaracja doktrynalna, ale życiowa optyka radykalnie detronizująca moje ego. A na taką postawę duchową wierzący religijnie nie mają bynajmniej monopolu. Bywają bowiem chrześcijanie anonimowi, bywa - według innego określenia - wiara implicite.
Lektury: styczniowy numer „W drodze”. Są to najpierw dwa teksty na temat islamu: rozmowa z arabistą i islamistą z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Januszem Daneckim, potem artykuł też arabistki Anny Wilczyńskiej. Z tez Daneckiego zapamiętałem powtarzającą się myśl, że Państwo Islamu i w ogóle tamtejszy terroryzm zafundowaliśmy sobie sami. Najpierw neokolonializmem, potem idiotyczną polityką na tamtych terenach: „To my okupowaliśmy Irak i wspieraliśmy wojnę w Syrii” – powiada Danecki. A Wilczyńska informuje, że dżihad nie musi wcale oznaczać agresji: „W szerokim znaczeniu jest to każde działanie mające na celu krzewienie i umacnianie religii”, a „islam uznaje dżihad jako obowiązek tylko w razie konieczności walki obronnej”. Oczywiście to doktryna, praktyka jest zgoła różna, jak w każdej religii. Szariat też rozumiany jest rozmaicie: „niemal 40 proc. wyznawców islamu pozostaje pod wpływem najbardziej tolerancyjnej i łagodnej szkoły hanafickiej. Zaliczamy do niej między innymi mieszkańców Palestyny, Syrii, Turcji, Afganistanu, Pakistanu.” Oczywiście niestety nie 70 proc., ale warto to wiedzieć, żeby nie straszyć nas muzułmanami wysadzającymi zaraz (w powietrze) nasze dzieci. Są po prostu różni, choć zapewne ich agresywność w skali ogólnej narasta: Al Kaida, teraz też „Państwo Islamu”. W tym samym numerze na inny temat genialny felieton Szymona Hołowni!
Przeczytałem 21-ą powieść Małgorzaty Musierowicz: „Feblik”. Nie jestem dorastającą dziewczyną, ale ta autorka czaruje mnie swoim pisaniem (i rysowaniem). Wzruszyłem się dalszymi losami bardzo sympatycznego przez swoją delikatność Ignacego Grzegorza Stryby, ale zapamiętałem też nieczęsty w tej twórczości epizodzik religijny. Jeden ze znacznie młodszych bohaterów „Jeżycjady” ma kłopoty z modlitwą. Nie może się podczas niej skupić: „Ojcze nasz” mówi godzinę. Ale wujek pocieszył go mówiąc, że miał taki sam problem, aż pozbył się go za radą pewnego zakonnika. Ten mądry ksiądz uspokoił go zapewnieniem, że on też jest tak roztargniony, ale mówi Bogu: przepraszam, ale Ty mnie przecież kochasz... Albowiem imieniem Boga jest Miłość, co Franciszek wykłada codziennie.

15:10, jan.turnau
Link Komentarze (12) »
Archiwum