Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
czwartek, 31 stycznia 2008
Pastuszek królem wielkim
2 Księga Samuela 7,18-19

„Poszedł więc król Dawid i usiadłszy przed Panem, mówił: - Kimże ja jestem, Panie Boże, i czym jest mój ród, że doprowadziłeś mię aż dotąd? Ale i to jeszcze wydało się Tobie za mało, Panie, mój Boże, lecz dałeś zapowiedź o domu sługi swego na daleką przyszłość."

Ta modlitwa Dawida przed Arką Przymierza dowodzi jego skromności niebywałej u władców. Zdarza im się podobna kariera, ale wnet zapominają, kim byli niedawno, dostają zawrotu głowy od sukcesów, zadzierają nosa pod niebiosa... Dawid był daleki od doskonałości, jak przeczytamy już jutro, chuć pchnęła go kiedyś do morderstwa, ale pozostał najgłębiej pobożnym pastuszkiem.
13:56, jan.turnau
Link Komentarze (25) »
środa, 30 stycznia 2008
Dawid z krwią na rękach
2 Księga Samuela 7,12-16

Prorok Natan przepowiada Dawidowi przyszłość wspaniałą. Co prawda nie jemu samemu, tylko jego potomkowi, ale dla starożytnych Żydów ród był częścią człowieka, a raczej człowiek tylko częścią rodu, ściśle związaną na przykład z następną. Otóż następca Dawida - Biblia Poznańska komentuje, że chodzi tu konkretnie o Salomona - będzie miał królestwo jeszcze potężniejsze i wybuduje Bogu świątynię. Poza Salomonem chodzi tu też o cały dalszy ciąg rodu, którego świetność będzie trwała na wieki. Poznanianka wyjaśnia, że „na wieki " to nie wieczność w sensie czasowej nieskończoności, tylko względna długowieczność, tak czy inaczej jednak ta przepowiednia nabrała sensu mesjańskiego: potomek Dawida będzie królem szczególnym; według chrześcijan jest nim Jezus z Nazaretu.

Wracając do budowy świątyni, wyczytałem w komentarzu Poznanianki, że Dawid miał powód szczególny, by zostawić to dzieło synowi. Wyjaśnia to Salomonowi w I Księdze Kronik 22,7-8. Powiada tam mianowicie, że powiedział mu Jahwe, iż on sam nie może zbudować Mu przybytku, bo przelał za dużo krwi. Biblia Poznańska: „dostrzegamy tu rozwój pojęć religijnych w Izraelu, gdyż dla Autorów wcześniejszych wojna była sprawą świętą, sprawą Jahwe, i zarówno król Dawid, jak i inni władcy nie otrzymali z tego powodu żadnej nagany. Według Autora Kronik Jahwe nie znajduje upodobania w krwawych walkach, a budowa świątyni w Jeruzalem jest mocno związana z ideą pokoju (por. samo imię Salomona: hebr. Szalom = pokój)." Za Poznanianką napisałem owych Autorów biblijnych z dużej litery, ale właściwie powinna być mała, bo zgoła ludźmi byli, jeśli tak po ludzku sobie Boga wyobrażali. Na szczęście właśnie coraz bardziej po Bożemu, ale co Biblia nagorszyła maluczkich tym swoim krwiożerstwem, to nagorszyła. Niezbadane są wyroki Boże też w sprawie pisania o Nim w Jego Księdze.
16:30, jan.turnau
Link Komentarze (43) »
wtorek, 29 stycznia 2008
Tańczmy Bogu naszemu
2 Księga Samuela 6,12b-14

„Poszedł Dawid i sprowadził z wielką radością Arkę Bożą (...) do Miasta Dawidowego. Ilekroć niosący Arkę Pana postąpili sześć kroków, składał w ofierze wołu i tuczne cielę. Dawid wtedy tańczył z całym zapałem w obecności Pana."

Obraz piękny i ciekawy. Nie chodzi mi oczywiście o tę rzeź co sześć kroków, ale o ów taniec modlitewny. Przypominają się chasydzi, ale też chrześcijanie z Afryki i Azji (pamiętam występ duchowego tancerza hinduskiego, zorganizowany przez księży werbistów wiele lat temu pod Warszawą). Ale również emocjonalna religijność zielonoświątkowców i katolickich charyzmatyków.
15:12, jan.turnau
Link Komentarze (39) »
poniedziałek, 28 stycznia 2008
Zamknięcie na amen
Ewangelia Marka 3, 28-2

„Zaprawdę powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego.”

Zagadkowe słowa Jezusa. Zanim spróbuję je objaśnić, zauważę, że już pierwsze słowo jest interesujące: owo ”sakramentalne” „zaprawdę”. Można je oddać innym słowem polskim: tłumaczy się również jako ”zapewniam was”, ale można też zostawić termin oryginału. Albowiem nie jest to słowo greckie, ale hebrajskie - i świetnie nam znane, bo z pacierza: ”amen”! Zajrzenie do oryginału dostarcza takich miłych niespodzianek.

Przechodzę do kwestii już nie filologicznej, lecz teologicznej: tych strasznych grzechów, gorszych nawet od bluźnierstw, czyli wymyślania Panu Bogu - których Bóg nam nigdy nie wybaczy. Specyfikę owych okropności tłumaczy kontekst. Uczeni w Piśmie mówili o Jezusie, że przez władcę demonów wyrzuca demony. Jezus odparł ten zarzut pokazując jego absurd - tak skłócone królestwo szatańskie nie mogłoby się ostać - po czym ocenił dosadnie podobną postawę wobec siebie. Dowodzi ona szczególnej zatwardziałości serca, zamknięcia go właśnie na amen. I powiedział o tym zamknięciu teologicznie: że jest to grzech przeciw Duchowi Świętemu. Mateusz i Łukasz odróżniają go od grzechu przeciw Synowi Człowieczemu (Jezus tak sam się nazywał, robiąc aluzję do wizji Daniela 7,13) - grzechu wybaczalnego.

Zrozumiemy to rozróżnienie, gdy uświadomimy sobie, że Duch wieje, kędy chce, czyli przenika człowieka na wylot. Ma szczególną moc działania - oprzeć się jej może tylko upór szczególny, zaiste szatański.
15:17, jan.turnau
Link Komentarze (18) »
niedziela, 27 stycznia 2008
Spajacze
1 List do Koryntian 1,10

„Upominam was, bracia, w imię naszego Pana, Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni i by nie było wśród was rozłamów; abyście byli jednego ducha i jednej myśli." Skończył się w piątek światowy Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan, setny już tymczasem. Ma już wiek cały inicjatywa dwóch anglikanów, a potem katolickiego księdza francuskiego. Na szczęście nie tylko w tym „karnawale ekumenicznym", także w innych dniach roku są wspólne nabożeństwa chrześcijan. I to, że są wspólne, to już jest bardzo dużo: kiedyś to było wykluczone. Udział katolika w nabożeństwie „innowierczym" uchodził wręcz za grzech.

W różnych Kościołach nie brak na szczęście zapaleńców, którzy martwią się rozłamami. Parę dni temu zmarł duchowny Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego ks. Zachariasz Łyko. Był gorącym orędownikiem Jedności w swoim Kościele, zrobił wiele, by wspólnota polska tego wyznania spajała, co rozłamano.
11:41, jan.turnau
Link Komentarze (30) »
sobota, 26 stycznia 2008
Pieniądze
Ewangelia Łukasza 10,7

„...bo zasługuje robotnik na swą zapłatę".

Słowa skierowane do misjonarzy, których Jezus rozesłał po Ziemi Świętej, ale ważne także w odniesieniu do wszystkich ludzi zwanych za „komuny" funkcjonariuszami kultu. Problem ich utrzymania miała już najpierwsza wspólnota kościelna (pisał o tym apostoł Paweł w 1 Liście do Koryntian) i mają dzisiejsze wspólnoty eklezjalne. Trzeba to jakoś mądrze załatwiać. Podatek kościelny, wydawałoby się pomysł prosty i jasny, wyraźnie nie zdaje egzaminu w Niemczech i Austrii: przymus odwodzi od Kościoła. Nasza jednak formuła „co łaska" też jest daleka od ideału, bo owa „łaska" łatwo zamienia się w „prawo", w proboszczową taryfę: ofiara staje się zwyczajną opłatą. Póki parafie będą prywatnymi przedsiębiorstwami kościelnymi, póki spraw pieniężnych nie wezmą w swoje ręce wspólnoty wiernych, nakazane przez prawo kanoniczne rady ekonomiczne (przepraszam za rym) - zawsze będzie narzekanie na księżą chciwość.
11:53, jan.turnau
Link Komentarze (15) »
piątek, 25 stycznia 2008
Paweł, patron podejrzanych
Dzieje Apostolskie 22,3-16 lub 9,1-22

Dziś dzień człowieka niesamowitego: apostoła Pawła.

Swoje główne święto ma 29 czerwca, wraz z apostołem Piotrem, ale dziś wspomina się w Kościele katolickim najważniejsze wydarzenie jego życia. Mówi się o nawróceniu, ale to określenie niedobre. Kojarzy się z przejściem od świństwa do świętości, a on przecież nie był bynajmniej podły, gdy zwalczał zalążek Kościoła: myślał uczciwie, że tak trzeba. Nie nawrócił się, ale odwrócił o 180 stopni. Z Jezusem, który przemówił do niego w jedynej w swoim rodzaju wizji mistycznej, nawiązał nagle więź  niebywale silną.  I z tą samą szaloną energią, z którą przedtem prześladował chrześcijan, zaczął teraz głosić zbawczą moc takiej więzi duchowej.

Oczywiście wzbudził podejrzenia niedawnych prześladowanych, że jest tajnym współpracownikiem władz żydowskich. A gdy przekonali się do niego chrześcijanie, zaczął wzbudzać wściekłość niechętnych im Żydów. No cóż: normalna niedola konwertyty.

Niedola jego była tym większa, że nie poprzestał na samym głoszeniu nowej religii. Zaczął zabiegać o to, żeby przyjmowali ją także poganie. W tym celu zaprawdę ją zrewolucjonizował: uznał, że  tylko Żydów obowiązuje święty znak obrzezania.

Ale żeby chociaż antysemitom dał spokój... Nie wytrzymywał, by nie zaznaczać jednak, że Żydzi są nadal narodem wybranym, że religia żydowska jest korzeniem chrześcijańskiej itd., itp. (List do Rzymian, rozdziały 9-11).

Podobno jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził. O Pawle można powiedzieć raczej, że nie dogodził nikomu. Poza Tym, który go powołał wtedy w drodze do Damaszku.
14:43, jan.turnau
Link Komentarze (29) »
czwartek, 24 stycznia 2008
Jak zwykle - zazdrość
1 Księga Samuela 18,6-9; 19, 1-7

Zwycięstwo Dawida nad Goliatem skutkuje duchową zawieruchą. „Kobiety ze wszystkich miast wyszły ze śpiewem i tańcem naprzeciw króla Saula, przy wtórze bębnów, okrzyków i cymbałów. I śpiewały kobiety wśród grania i tańców: - Pobił Saul tysiące, a Dawid dziesiątki tysięcy. A Saul bardzo się rozgniewał, bo nie podobały mu się te słowa. Mówił: - Dawidowi przyznały dziesiątki tysięcy, a mnie tylko tysiące. Brak mu tylko królowania. I od tego dnia patrzył Saul na Dawida zazdrosnym okiem. Saul namawiał syna swego Jonatana i wszystkie sługi swoje, by zabili Dawida".

Na szczęście dla Dawida między nim a Jonatanem zawiązała się wielka przyjaźń, podejrzliwi twierdzą nawet, że homoseksualna. Syn przekonuje zatem Saula, żeby był wdzięczny Dawidowi zamiast go nienawidzić, i król przysięga, że nie zabije rywala. Ale to nie koniec sprawy.
13:32, jan.turnau
Link Komentarze (17) »
środa, 23 stycznia 2008
Proca zwycięstwa

1 Księga Samuela 17

Kto uczył się historii świętej, pamięta ten niebywały pojedynek Dawida z Goliatem. Uczniakiem będąc, przejąłem się ową opowieścią do tego stopnia, że wymarzyłem sobie posiadanie procy. I kiedyś ją zdobyłem... Nasza klasa przedmaturalna w szkole cieplickiej uchodziła za tak grzeczną, że którąś wolną lekcję pozwolono nam spędzić w pokoju nauczycielskim. Były tam różne ciekawe rzeczy, wśród nich właśnie proca zarekwirowana jakiemuś uczniowi: otóż  ja - o dziwo - uznałem, że mogę stać się jej lepszym właścicielem (”... i z płaczem ganię młodości mej skoki” - powtarzam za Sępem Szarzyńskim).  Była to oczywiście proca na gumkę, a nie tamto urządzenie Dawidowe, którym rzucało się kamienie wprawiając całą procę w ruch wirowy, wyrzucający pociski  siłą odśrodkową.

23:21, jan.turnau
Link Komentarze (16) »
wtorek, 22 stycznia 2008
Dawid, czyli rudy Żyd

1 Księga Samuela 16, 12

„...był rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd". Co do tej ”rudości”: są dwa tłumaczenia. Biblia Poznańska powiada ogólnie, że miał „jasne włosy" - w tamtym środowisku pewnie każdy blondyn uchodził za rudzielca. Mały paradoks: Żyd nad Żydami, a nie brunet...

Nie tylko wygląd miał pociągający: musiał zyskiwać sobie sympatię całą swoją osobowością, jeśli przeszedł do historii Izraela jako jej bohater nad bohatery. Człowiek utalentowany wielorako, symbol wielkości swego ludu.

14:10, jan.turnau
Link Komentarze (35) »
poniedziałek, 21 stycznia 2008
Kryterium etyczne
Psalm 50      

"Nie oskarżam cię za twe ofiary,
bo twoje całopalenia są zawsze przede mną.
Nie przyjmę z twego domu cielca
ani kozłów ze stad twoich.

Czemu wymieniasz moje przykazania
i na ustach masz moje przymierze?
Ty, co nienawidzisz karności,
 a słowa moje odrzuciłeś za siebie?"


Etyka ważniejsza niż rytuał i znajomość doktryny: święta prawda każdej rozwiniętej religii!
13:13, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
niedziela, 20 stycznia 2008
Ich dwóch

Ewangelia Jana 1,31

"Ja Go przedtem nie znałem"

Moja żona zwróciła mi uwagę na te słowa Jana Chrzciciela o Jezusie. Dość zagadkowe.

Czy jest bowiem możliwe, by przez 30 lat ci dwaj krewni nie spotkali się ani razu? Przecież ich matki łączyła więź szczególna. Łukasz opisuje podróż Marii z Nazaretu do krewnej w Judei, niezwykłe spotkanie, kiedy to reaguje nawet sam Jan, jeszcze w łonie matki. Judea daleko od Galilei, ale najwyraźniej odległością pokonywalną. Jan był zapewne od dzieciństwa na pustkowiu (lepsze to słowo niż pustynia, kojarząca się z morzem piasku), czyli pewnie w klasztorze Qumran - ale przedtem Elżbieta nie powiedziała mu ani słowa, że ma niezwykłego kuzyna? Opowieść Łukaszową o dzieciństwie Jezusa uważa się, podobnie jak Mateuszową, za późniejszy dodatek, być może zbeletryzowany - byłabyż ona jednak w tej sprawie aż tak daleka od historyczności? Trzeba raczej zastanowić się, co miał na myśli Jan mówiąc o nieznajomości Jezusa. Zajrzałem do "Słownika antropologii Nowego Testamentu" Bogusława Widły, do hasła "znać": autor pisze, że "człowiek znający według Nowego Testamentu jest także człowiekiem wtajemniczonym, dopuszczonym do głębokiego zespolenia". Jan mógł nie mieć aż takiej znajomości Jezusa, może nie poznał się na Nim, jak dziś mówimy potocznie. Boska misja Jezusa objawiała się stopniowo, według wspólczesnych biblistów stopniowo nawet Jemu samemu, tym bardziej krewniak z Judei mógł jej nie widzieć. Szczególnie, że byli tak różni: Jan - pustelnik i Jezus - zwykły cieśla.

Zresztą byli do końca inni: Jan trzymał się szczegółów Starego Przymierza (posty), Jezus wprowadził Nowe. W ogóle był Mesjaszem w sposób nieprzewidziany przez Jana: bardzo niechętnie używał swych boskich mocy, nigdy po to, by karać, tylko żeby ratować. Czy Janowi wystarczyła odpowiedź Jezusa, zanotowana u Mateusza (11) i Łukasza (7), na jego pytanie, czy On aby na pewno jest Mesjaszem? Czy Jan jednak nie umarł w jakimś półmroku? W każdym razie owa odpowiedź nie wystarczyła tym Janowym uczniom, którzy - co wiemy choćby z Dziejów Apostolskich (18 i 19) - długo stanowili osobną wspólnotę.

18:08, jan.turnau
Link Komentarze (5) »
sobota, 19 stycznia 2008
Grzesznicy
Ewangelia Marka 2,17

"Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników".

Słowa Jezusa niby to bardzo znane, ale czy przemyślane? Czy aby na pewno przyswojone przez Kościół nauczający, oceniający? Pytanie szczegółowe o sprawę szczególnie delikatną: o zachowanie księży w konfesjonałach. Czy witają penitentów tak, jakby pamiętali, co Jezus mówił o grzesznikach?
17:36, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
piątek, 18 stycznia 2008
Przykazanie: raduj się

Psalm 40

"Błogosławiony lud, który umie się cieszyć".

Myśl w Biblii raczej rzadka. Szukam innych pomysłów translatorskich. Jak zwykle, ciekawie wypada Poznanianka: "Szczęśliwy lud, który zna okrzyki radości". Wujek ma: "Błogosławiony lud, który zna wesołe śpiewanie".

Przekładowa oboczność "błogosławiony" - "szczęśliwy" wynika, jak już pisałem, z tego, że wielu tłumaczy uważa, iż "szczęśliwy" brzmi nazbyt świecko i w każdym przypadku przywołuje "błogosławionego", choć  hebrajski i greka mają dwa różne wyrażenia i aż się prosi o dwa polskie.

Co zaś do owej (umiejętności) radości, pisałem też tu już kiedyś, że nasza religijność, chrześcijańska czy raczej tylko polska, jest zbyt ponura. Raz do roku około Bożego Narodzenia radujemy się kolędami i tyle. Bierzmy przykład z Żydów! Przecież nasza religijność jest doktrynalnie wesoła: woła o Bogu, który "tak umiłował świat, że Syna swojego Jednorodzonego dał, aby kto weń wierzy, nie umarł, ale miał życie wieczne".

"Dzisiaj w Betlejem…"

19:30, jan.turnau
Link Komentarze (24) »
Czemu śpisz, Boże

                                Wpis na 17 stycznia 2008 roku

Psalm 44

"Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie?
Przebudź się! Nie odrzucaj nas na zawsze!
Dlaczego ukrywasz Twoje oblicze?
Zapominasz o naszej nędzy i ucisku?"

Psalm nawiązuje do przeznaczonego też na dzisiaj fragmentu 1 Księgi Samuela (4,1-11), gdzie czytamy o dwóch kolejnych klęskach Izraela w wojnie z Filistynami. Nie pomogła nawet Arka Przymierza, ściągnięta specjalnie z Szilo.

Wołanie Psalmisty może być krzykiem każdego Żyda i każdego chrześcijanina. Przypominają się słowa Benedykta XVI w Auschwitz: "Gdzie był wtedy Bóg?"

Boże, czy jesteś bezradny wobec okrucieństwa ludzi? Czemu piszesz po liniach tak przeraźliwie krzywych?

12:07, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
środa, 16 stycznia 2008
Najważniejsze jest wnętrze

Psalm 40

"Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi,
ale otworzyłeś mi uszy.
Nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy".

Stare Przymierze kojarzy nam się z religijnością pierwotną, w której Bóg był żądnym darów władcą. Ostateczne zniszczenie Świątyni zmieniło radykalnie religię Mojżeszową, która jest odtąd o wiele bardziej subtelna: nie składa się żadnych ofiar materialnych, "zewnętrznych", ważne jest ludzkie wnętrze. Otóż taka postawa religijna świtała wśród starożytnych Żydów znacznie wcześniej, gdy jeszcze nie wymusiła jej historia.

18:00, jan.turnau
Link Komentarze (8) »
wtorek, 15 stycznia 2008
Diabelstwo
Ewangelia Marka 1, 25-28

Uzdrowienie opętanego. Można by powiedzieć, że mamy tu aż dwa wyzwania dla rozumu krytycznego: cudowne uzdrowienie, do tego uzdrowienie z czegoś nadnaturalnego, bo anioły upadłe, tak jak i wierne Bogu, to świat wiary, nie empirii.

Rozum areligijny powiada, że opętanie to choroby psychiczne i tyle. Ale czy aby na pewno? Ktoś piszący reportaż o opętaniach, krytyczny przecież, mówił mi, że napotkał w jednym z tych przypadków bardzo dziwną, niesamowitą atmosferę duchową. Może jednak np. stalinizm i hitleryzm były jakimiś „diabłozstąpieniami"? A to jakieś zło absolutne może się wcielić także w Bogu ducha winne osoby, by je maltretować - i trzeba dopiero dobra absolutnego, Jezusa albo Jego pełnomocników, by tych biedaków wyzwolić.

Szczegół z dzisiejszego tekstu ewangelijnego: Jezus wyrzuca czarta bardzo mocnym słowem. Tłumaczenie najczęstsze to „Milcz i wyjdź z niego", ale nakaz milczenia można by przełożyć inaczej. Gdyśmy siedzieli nad tym tekstem z Michałem Czajkowskim i Mietkiem Kwietniem, chodził nam po głowach pomysł, by napisać: „Zamknij się". Nie przeszedł, bodaj z powodu oporu biskupa Jeremiasza, ale warto wiedzieć, że jest tam w oryginalne słowo, które etymologicznie znaczy „nałóż kaganiec" (tak ma „Synopsa czterech ewangelii" Michała Wojciechowskiego ).
13:12, jan.turnau
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 14 stycznia 2008
„Ludziłówstwo"
Ewangelia Marka 1,17

„Pójdźcie za mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi."

Z dawnej lektury Ewangelii zapamiętałem powiedzenie Jezusa do Szymona: „Odtąd ludzi łowić będziesz" (jest tylko u Łukasza). I myślę sobie, że to „ludziłówstwo" to sprawa przetrudna, bo człowiek, szczególnie dzisiejszy, jest znacznie płochliwszy od wszelkiej ryby, niełatwo go złowić. Nabierano go już tyle razy na różne „izmy", że jest sceptyczny, niechętny uznaniu prawdy bezwzględnej czy raczej - to ważne sprostowanie - realnej możliwości jej poznania. Otóż lekarstwem na taki relatywizm nie wydaje mi się pomstowanie na podobne skłonności, co wciąż czyni Benedykt XVI. Za mało u niego współczucia dla ludzi naprawdę rozczarowanych. A w ogóle to ostra polemika nie jest apostolatem. W każdym razie nie dzisiaj. To raczej odstraszanie niż połów.
13:18, jan.turnau
Link Komentarze (5) »
niedziela, 13 stycznia 2008
Natychmiast?
Ewangelia Mateusza 3,16

„A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody."

O co chodziło w tym pośpiechu? Synoptycy odnotowują, że Jezus przyjął chrzest, ale Mateusz i Marek słowem „natychmiast" zaznaczają, że Chrystus, owszem, dokonał pokornie tego rytualnego zanurzenia oczyszczającego, ale nie wyznawał potem swoich grzechów. Jan w ogóle pomija to wydarzenie, by nie zaciemniać swego przesłania o bóstwie Jezusa, synoptycy są dokładniejsi, ale dwaj pierwsi dodają słowo zaznaczające Jego bezgrzeszność. Polecam tu „Synopsę czterech ewangelii w nowym przekładzie polskim" Michała Wojciechowskiego (Oficyna Wydawnicza „Vocatio" ).

No i westchnienie ogólne: ilu kaznodziejów zadaje sobie trud egzegetyczny, na przykład tłumacząc dziwne słowo przed chwilą przeczytane. Także i duchowni ewangelicy zachowują się nieraz na kazalnicy tak, jakby ”przeczytane" znaczyło „przyswojone", jakby działał jakiś cudowny automat.
10:24, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
sobota, 12 stycznia 2008
Modlitwa za Stalina

List Jana 5,26

„Jeśli ktoś spostrzeże, że brat popełnia grzech, który nie sprowadza śmierci, niech się modli, a [Bóg] przywróci mu życie; mam na myśli tych, których grzech nie sprowadza śmierci. Istnieje taki grzech, który sprowadza śmierć. W takim wypadku nie polecam, aby się modlono."

Trudne zdania. Mniejsza o różne problemy translatorskie, zasadnicza jest kwestia merytoryczna: czy autor biblijny zakazuje tu modlitw za największych grzeszników, takich, co popełnili grzech zwany śmiertelnym? Katolickie katechizmy dzielą grzechy na powszednie, lekkie, i ciężkie, śmiertelne, prawosławni natomiast mają trzy kategorie, bo odróżniają ciężkie od śmiertelnych. Tu mowa o grzechach śmiertelnych, czyli szczególnie ciężkich. Biblia Poznańska stara się złagodzić sens słów Listu, sugerując, że „autor nie nakazuje się modlić, ale też nie zabrania. Nie mówi też nic, czy spontaniczne modlitwy zanoszone za takiego grzesznika nie będą wysłuchane. (...). Nie nakazując modlitwy za takich grzeszników, chce powiedzieć, że ich nawrócenie jest bardzo trudne."

To mi przypomniało, że gdy umarł Stalin, ksiądz Zieja, prorok naszych czasów, modlił się za niego podczas mszy, co było uznane za wydarzenie. Byłaż to właśnie taka modlitwa spontaniczna?

12:03, jan.turnau
Link Komentarze (11) »
piątek, 11 stycznia 2008
Sława i chwała
Ewangelia Łukasza 5,12-16

Jezus uzdrawia trędowatego, ale zakazuje reklamy swojej osoby. „Lecz tym szerzej rozchodziła się Jego słowa, a liczne tłumy zbierały się, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych niedomagań. On jednak usuwał się na miejsca pustynne i modlił się."

Nie chciał być sławny. Nie tylko dlatego, że przewidywał groźne dlań skutki sławy: zazdrość elity religijnej. On po prostu lekceważył najgłębiej takie ziemskie sukcesy. Zależało Mu tylko na chwale, czyli sukcesie „w niebiesiech".
13:08, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
czwartek, 10 stycznia 2008
Kościół i świat

1 List Jana 5, 2-4

„Po tym poznajemy, że kochamy dzieci Boże, iż kochamy Boga i pełnimy Jego przykazania. Ta jest bowiem miłość do Boga, że trzymamy się Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie. Wszystko, co z Boga zrodzone, świat pokonuje. A to jest zwycięstwo, które pokonało świat: wiara nasza".

Podałem tym razem przekład biblistów trzech wyznań, któremu sekretarzuję.
Mamy tu zaznaczony związek między miłością do Boga a Jego przykazaniami, niemniej w tej księdze, jak i w całym Nowym Przymierzu, wizja etyki bliska jest Augustynowemu „kochaj i rób, co chcesz". Akcent na ogólną postawę, nie na listę przepisów.

Czy przykazania nie są ciężkie? Kwestia chyba subiektywna: zależy, dla kogo. Kto kocha... Trudno tu jednak nie zauważyć, że chrześcijańska etyka wyznaniowa (nie tylko katolicka: prawosławie na przykład ma mnóstwo reguł postnych) też zagubiła się w zakazach: dyżurna kwestia antykoncepcji. Biblia Poznańska łączy stwierdzenie, że przykazania nie są ciężkie (trudne), ze zdaniem o zwycięstwie spójnikiem „ponieważ". Pewnie jest i tak, że będąc głęboko religijni zwyciężamy bez trudu „świat". Jest tylko problem, co jest dla nas światem: w pismach przypisywanych apostołowi Janowi świat to po prostu grzech. No i  mamy teraz w różnych wyznaniach chrześcijańskich myślowe zjawisko, że za paskudny świat uznaje się wszystko, co jest poza formalnymi granicami Kościoła. Mamy dzielną wojowniczość integrystyczną.

15:41, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
środa, 09 stycznia 2008
Nie lękaj się...
1 List Jana 11,18

„W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości."

Mamy tu wizją etyki, w której jakby nieważne są nakazy i zakazy: decyduje nie lęk przed ich przekroczeniem, lecz miłowanie Boga i ludzi.

To jest oczywiście ideał, ale trudno mi nie napisać, że jego realizację utrudnia wizja Boga jako straszliwego Sędziego. Czy nie utrudnia jej już sama wizja wiecznego potępienia? Słowa na ten temat w encyklice „Spe salvi" rozumiem osobiście jako odnoszące się tylko do największych zbrodniarzy, ale może eufemizuję nauczanie Benedykta XVI? Może jednak naprawdę obecny papież straszy piekłem? Nie, jednak nie, ale niedobrze, że nie zadbał o większość jednoznaczność. Albowiem lęk nie jest lekiem na nic. Psuje psychikę, psuje etykę.
15:47, jan.turnau
Link Komentarze (7) »
wtorek, 08 stycznia 2008
A jednak miłość
1 List Jana 4,7-10

”Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.”

Miłość? Nie ma słowa bardziej zużytego. Od wieków nazywano nim nawet ordynarny seks, ostatnio służy nawet polityce. Można by wręcz powiedzieć, że jeśli to słowo znaczy wszystko, to nie znaczy nic. Odpowiadam jednak: owszem, miłość oznacza wszystko, ale również w tym sensie, że służy do określenia Absolutu. Miłości bez granic, którą jest Bóg. Nie my Go umiłowaliśmy, ale On nas...
16:50, jan.turnau
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 07 stycznia 2008
Kafarnaum, miasto pogan
Ewangelia Mateusza 4, 12-16

„Gdy Jezus usłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego"


Tak to Kafarnaum, nie Nazaret, stało się poniekąd siedzibą Jezusa, miejscem wypadowym dla podróży misyjnych. O Jego związkach z tym miastem wyczytałem więcej w „Encyklopedii biblijnej". Przypomina się tam, że w Kafarnaum uzdrowił sługę setnika i innych chorych, wypędzał demony i nauczał. Występował w synagodze, zyskując według Mateusza podziw a nie wściekłość, jak w Nazaret, ale według Jana też odstręczając wielu uczniów, bo mówił o swym ciele jako pokarmie. Przeklął kiedyś Kafarnaum, bo czuł się przez nie odrzuconym, ale potępił je wraz z paroma innymi miastami galilejskimi (choć nie z Nazaret).

Tak, był z tym miastem jakoś związany. Marek (9, 33-34) pisze: „I przyszli do Kafarnaum. Kiedy znalazł się w domu, zapytał ich: - Nad czym zastanawialiście się w drodze? Oni zaś milczeli, bo w drodze rozmawiali o tym, kto jest większy". Mamy tu nie tylko pominięty przeze mnie w piątek dowód na istnienie niezdrowych ambicji wśród apostołów: także właśnie określenie potwierdzające, że swój „dom" miał w Kafarnaum. Być może było to mieszkanie Piotra i stąd Jego wybór miejscowości. Może jednak wybrał to miasto, jedno ze znaczniejszych w ówczesnej Palestynie, także dlatego, że leżało na szlaku handlowym łączącym Wschód z Zachodem. Biblia Poznańska komentuje, że nadawało się znakomicie na ośrodek propagandy religijnej.
W dzisiejszym fragmencie czytamy dalej, po lokalizacji Kafarnaum na pograniczu [terenów pokoleń] Zabulona i Neftalego, że „tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: »Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego. Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan. Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło«".

Powołując się na Izajasza, Ewangelia powiada zatem, że Chrystus przybył także do pogan. Okaże się potem, że jakby przede wszystkim do nich. Tak jak to się stało z buddyzmem, który przyjął się niemal wszędzie w Azji, tylko nie w Indiach.
14:33, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2
Archiwum