Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
niedziela, 09 grudnia 2018
Święty Jan największy

Ewangelia Łukasza 3,1-6
Czytamy dzisiaj o Janie Chrzcicielu. Uroczystość coroczna jego urodzin już za nami, była 24 czerwca, ale zjawia się w roku liturgicznym jako Jezusowy poprzednik, a był zwiastunem Jego działalności publicznej wielkim, co dziś ewangelia Łukaszowa wspomina, dopasowując do tego słowa proroka Izajasza: „Głos wołającego na pustyni, przygotujcie drogę Panu...” Tak, zapowiadał Jego pierwsze przyjście, będąc właśnie tylko „zapowiadaczem”. Sam będąc prorokiem kolosalnym, wskazywał jednak na kogoś innego jako oczekiwanego Mesjasza, chylił przed nim czoła do ziemi. Pokora to niesamowita, na przykład na tle dzisiejszych polityków obojga płci z partii przecież niewielkiej. Zawsze jest powód do rozłamu merytoryczny, może nie tylko pretekst, ale ważniejsze są przywódcze ambicje. Przecież mój patron różnił się od Jezusa w niejednym. 
Janowi uczniowie pytali na przykład, czemu Jezusowi nie poszczą - tak jak i zapewne on sam tym bardziej, asceta pustynny. Albo czemu nie gromi słuchaczy nie tylko słowem, karą Bożą według Janowej zapowiedzi (Mt 3,11-12). Nie rozumiał, ale tylko pytał, nie polemizował bynajmniej. Zaprawdę był chyba „niepokalanie poczęty”, jak Jezusowa Matka (wpis wczorajszy).
Kończę wiadomością, że robię sobie od jutra od blogowania urlop na 10 dni. Dziękuję Czytelniczkom, Czytelnikom, Komentatorom też płci obojga i mam nadzieję, że jeszcze do tej roli wrócę.

17:23, jan.turnau
Link Komentarze (44) »
sobota, 08 grudnia 2018
Maria z Nazaretu, marianie

Ewangelia Łukasza 1,26-38
Dzisiaj w Kościele rzymskokatolickim, starokatolickim mariawitów i zapewne polskokatolickim uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.
Świętujemy wiarę w to , że Matka Jezusa nie była skażona tym, co nazywa się grzechem pierworodnym. Myśl o takiej niezwykłości moralnej była i jest dalej nie tylko w chrześcijaństwie zachodnim. Na Wschodzie od dawna dotyczyła Jana Chrzciciela. Na podstawie ewangelijnego przekazu, że gdy Maryja z synkiem w łonie odwiedziła Elżbietę, jej synek z kolei się w niej poruszył (Łk 1,41-44). Czemu Bóg nie uchronił przed ową skłonnością do grzechu ludzkości całej? Nie zaglądajmy Panu Bogu do rękawa. nie jedyna to zresztą rzecz do teologicznej eksplikacji. I zaznaczę, że ten dar Boży nie został dany Marii z Nazaretu tak, żeby nie musiała walczyć z pokusami. Przeżywał je przecież także jej Syn (Mt 4,11 i Mk 1,2- 13).
A dzisiaj święto zakonne Zgromadzenia Księży Marianów, bo ono ma w swej nazwie „Mariae Immaculatae Conceptio”. Należą do niego ludzie takiej klasy, jak były rektor KUL-u ks. prof. Szostek (polecam jego ciekawą książkową rozmowę z Ignacym Dudkiewiczem pt.” Uczestniczyć w losie Drugiego. Rozmowy o etyce, Kościele i świecie”, wydaną właśnie w Bibliotece „Więzi”). Także redaktor senior „Tygodnika Powszechnego” znakomity, znany ostatnio z tego, że byłemu swojemu zwierzchnikowi światowemu zakonna prowincja polska zakazała wystąpień w mediach. Wolno mu natomiast wypowiadać się na przykład w Muzeum POLIN. Było tam niedawno drugie spotkanie z nim, o którym w „Gazecie Stołecznej” napisałem niedawno tak oto.
Muzeum żydowskie Polin w przedwczorajszą środę znowu zapełniło się po brzegi, albowiem po raz drugi zaprosiło do siebie ks. Adama Bonieckiego. Spotkanie odbyło się z powodu publikacji nowej książki autora przez niektórych krótko Boniem zwanego. Wydana właśnie przez Znak rzecz zwie się "Boniecki. Rozmowy o życiu" i jest czytanką znakomitą. A rozmawia mądrze i miło z Anną Goc, jego koleżanką z "Tygodnika Powszechnego".
Spotkanie prowadziła wicenaczelna "Gazety Wyborczej" Aleksandra Klich. Zaczęła od powiedzenia, że dzisiaj święto kobiet, bo równo sto lat ich praw wyborczych w Polsce. Ks. Adam spowodował oklaski, gdy zapytany o kapłaństwo kobiet odpowiedział, że proszę bardzo, ale nie radzi, bo ten urząd grozi tym, co spotkało księdza Lemańskiego, a była to tak zwana suspensa (teraz szczęśliwie "odwieszony" pasie dusze w archidiecezji łódzkiej). Boniecki ma poczucie humoru niemałe, czym w Polinie błyskał co rusz. Wspomniał opowieść siostry Małgorzaty Borkowskiej, iż księża niektórzy przyjeżdżają do ich klasztoru i pouczają je o życiu zakonnym, jakby same nie wiedziały nic o tym, "pierdoły" im opowiadając.
Dobrze nazwał go Lemański fletem w rozmowie z Anną Wacławik-Orpik w Radiu TOK FM, jeżeli sam jest trąbą - w sumie zaś stanowią symfonię. Boniecki jest mniej niż tamten prorokiem, bardziej dyplomatą, ale obaj są potrzebni. I obaj trzymają katolików "rzymskich" przy ich Kościele metodą papieża Franciszka: błędów kościelnych różnych wcale nie ukrywając. Redaktor Klich powiedziała zaraz z początku również to, że gdy napadł ją po pedofilskim skandalu kryzys wiary, lektura książki bardzo jej pomogła. 
Na koniec coś jeszcze o księżach marianach dobrego. Kolega mój z „Gazety Stołecznej” Jarek Osowski opowiadał mi same dobre rzeczy o swojej mariańskiej parafii na Marymoncie, w której w radzie duszpasterskiej zasiada.. Jest tam, mówiąc syntetycznie, posoborowo. Żadnej polltyki, pomoc bezdomnym systematyczna i różnoraka!

19:17, jan.turnau
Link Komentarze (48) »
piątek, 07 grudnia 2018
O tych wszystkich, którym dzisiaj źle

Księga Izajasza 29,17-21
Najpierw też o świecie roślin, nie tylko zwierząt, już cudownie pogodzonych (lwie konsumującym słomę...). O tym, że „Liban zamieni się w ogród, a ogród za bór zostanie uznany” (BT). Potem znowu o ludziach: głuchych, ślepych, też nadal pokornych i najuboższych. O nich oczywiście dobrze, ale źle o ciemięzcach, szydercach, gorszycielach, a także o tamtych, „którzy w bramie zastawiają sidła na sędziów i odprawiają sprawiedliwego z niczym”. Dzisiaj piątek, więc powstrzymam się ascetycznie od jakiejś aluzji politycznej...

22:30, jan.turnau
Link Komentarze (35) »
czwartek, 06 grudnia 2018
Wizja iście rewolucyjna

Księga Izajasza 26,4-6
„Ufność złóżcie w Jahwe na wieki, bo Jahwe jest wieczną Opoką! Tych bowiem poniżył, co byli wysoko, powalił wyniosłą stolicę, aż do ziemi ją zniżył, strącił ją w proch. Depczą po niej nogi, stopy biedaków, stopy nędzarzy”. To przekład Biblii Poznańskiej. Wczoraj cytowałem Tysiąclatkę, bo mi tak najwygodniej, z miesięcznika „Oremus”, dobrze jest jednak znać także inne pomysły translatorskie. A tutaj znowu biblijna troska o różnych „maluczkich”.

15:09, jan.turnau
Link Komentarze (76) »
środa, 05 grudnia 2018
Internacjonalizm proroczy

Księga Izajasza 25,7
„Zedrze On na tej górze zasłonę zapuszczoną na twarz wszystkich ludów i całun, który okrywał wszystkie narody”. Ta góra to Syjon, na której zbudowano Jeruzalem, tam ma być centrum religijne odnowionego świata. Jak dotąd, proroctwo to się sprawdza nie za bardzo, jest jeszcze Mekka i Rzym, cieszy jednak owo ciepłe pamiętanie o ludach wszystkich, nie tylko o własnym izraelskim. Ten prorok wspaniały artystycznie był wielki także w swoich ideach.

16:14, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
wtorek, 04 grudnia 2018
Nadejdzie ktoś talentów wszelakich

Księga Izajasza 11,1-10
Będzie to człowiek, Mesjasz, obdarzony darami Ducha licznymi: mądrością i rozumem, radą i męstwem, wiedzą i pobożnością, bojaźnią Bożą. Stąd talenty te weszły do tradycyjnego katechizmu. Będzie to ktoś obdarzony także cnotami, które pozwalają mu sądzić sprawiedliwie, czyli na korzyść biednych i pokornych. Pupili Biblii najświętszej.

13:33, jan.turnau
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 03 grudnia 2018
Miecze na lemiesze

Księga Izajasza 2,1-5
Od wczoraj w moim Kościele nowy rok liturgiczny. Rozpoczyna się od adwentu, okresu oczekiwania na oba przyjścia Chrystusa. To sprzed dwóch tysięcy lat i tamto, na które czekamy, terminu zupełnie nie znając. O tamtym drugim czytaliśmy już i jeszcze czytać będziemy. Dzisiaj u proroka (proroków - być może było ich kolejno trzech) również literacko wielkiego: o tym, że nadejdzie dzień pokoju powszechnego: „Wtedy swe mecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny” (BT). Uwierzyć niemal nie sposób: nie będzie wojen, nie będziemy się wreszcie mordować nawzajem ani nawet kłócić; międzypartyjnie, wewnątrzpartyjnie, wewnątrzrodzinnie...Nastąpi jakaś gatunku ludzkiego metamorfoza fundamentalna, jakiś ewolucji stworzenia finał niesamowity!

11:55, jan.turnau
Link Komentarze (20) »
niedziela, 02 grudnia 2018
Prawo i sprawiedliwość

Księga Jeremiasza 33,15-16a
„W owych dniach i w owym czasie wzbudzę Dawidowi potomstwo sprawiedliwe; będzie wymierzać prawo i sprawiedliwość na ziemi” (BT). Nie muszę tu wyjaśniać, że nie chodzi tutaj o Jarosława Kaczyńskiego,  ale o oczekiwanego Mesjasza, według chrześcijan Jezusa Chrystusa. Czytamy dalej, że „w owych dniach Juda dostąpi zbawienia, a Jerozolima będzie trwać bezpiecznie”.
Żydzi już nastąpili zbawienia doczesnego, własnego wolnego państwa, choć Jerozolima jest bezpieczna nie całkiem: ma wokół sporo wrogów, których jakby lubi prowokować. Czeka lud Izraela również zbawienie wieczne, jak i ludzkość całą, chrześcijan też, a jakże. I nie wątpię, że dogadamy się wtedy co do tego, kto jest owym Dawidowym potomstwem.

18:41, jan.turnau
Link Komentarze (17) »
sobota, 01 grudnia 2018
Każdy dzień jest dniem ostatnim

Ewangelia Łukasza 21,34-36
„Uważajcie na siebie, aby serca wasze nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym” (BT). Co jeszcze nastąpi, nie wiemy, na pewno jednak mamy każdy dzień traktować jak tamten najostatniejszy, również jak ostatni dzień przed śmiercią. Nie odkładajmy  pracy nad sobą na żadne „zaś”.


wpis na piątek 30 listopada 2018
Pierwszy powołany Andrzej
Ewangelia Mateusza 4,18-22
Na dzisiaj opowieść o tym, jak Jezus powołał Szymona i Andrzeja oraz Jakuba i Jana do łowienia ludzi, a to z tej okazji, że mamy dzisiaj święto tegoż Andrzeja, apostoła pierwszej wielkości. Umyśliłem już raz przed prawie dwudziestu laty i powtarzam dziś ten pomysł, żeby nie mądrzyć się samemu na ten temat, który rozwinął znakomicie kto inny, zatem z książeczki Znakowej „Dwunastu apostołów" skanuję całą bogatą informacyjnie opowieść o tymże Andrzeju, pióra już nieżyjącego, świętej pamięci arcybiskupa prawosławnego Jeremiasza.
”Imię św. Andrzeja znajduje się w spisach Apostołów zarówno w Ewangeliach synoptycznych (Mk 3, 17-19; Mt 10, 2-4; Łk 6, 14-16), jak i w Dziejach Apostolskich. Ponadto znajdujemy je w Ewangelii św. Marka (l, 16-20; 1, 29 i 13, 3) oraz w trzech fragmentach Ewangelii św. Jana (l,37-42; 6, 5-14; 12, 20-22).
Istnieje wyraźna różnica w postrzeganiu roli św. Andrzeja przez poszczególne Ewangelie. W wykazach Apostołów w Ewangelii św. Marka i w Dziejach Apostolskich imię Apostoła występuje dopiero na czwartym miejscu. Spisy te nie zawierają informacji, że Apostoł jest bratem Szymona Piotra. Z kolei w wykazach Apostołów w Ewangeliach świętych Mateusza (10, 2-4) i Łukasza (6, 14-16) imię Apostoła Andrzeja jest wymienione na drugim miejscu. Ponadto Ewangelie te, podobnie jak Ewangelia św. Jana (l, 37-42), informują, że Andrzej jest bratem Szymona Piotra.
Gdzie indziej Ewangelia św. Marka podaje jednak, że Andrzej jest bratem Szymona Piotra. W opisie powołania pierwszych uczniów w
Ewangeliach świętych Marka (l, 16-20) i Mateusza (4, 18-22) jest powiedziane, że Jezus, idąc brzegiem Morza Galilejskiego, ujrzał «Szymona i Andrzeja, brata Szymonowego, rzucających sieci do morza». Podobnie w opisie uzdrowienia teściowej Szymona ewangelista Marek informuje, że po wyjściu z synagogi w Kafarnaum Jezus z Apostołami wszedł do domu Szymona i Andrzeja. Był to najprawdopodobniej ich dom rodzinny.
Wydaje się, że św. Marek chce jednak zwrócić uwagę na rolę Apostoła Andrzeja: Andrzej jest jednym z czterech uczniów, którzy pytają Chrystusa o czas zburzenia Jerozolimy (Mk 13, 3). Nie ma go natomiast wśród tych Apostołów, którzy byli najbliżej Jezusa w Ogrójcu. Wśród świadectw Nowego Testamentu o Apostole Andrzeju szczególne miejsce zajmuje Ewangelia św. Jana. Według niej, Andrzej jest jednym z dwóch uczniów św. Jana Chrzciciela, którzy pierwsi poszli za Chrystusem, odwiedzili Go w Jego domu i pozostali u Niego przez cały dzień. Imię jednego z tych uczniów Ewangelia przemilczała, drugi jest nazwany imieniem Andrzej. Podobnie jak w Ewangeliach świętych Marka i Mateusza, również w Ewangelii św. Jana jest on przedstawiony jako brat Szymona Piotra. To określenie można interpretować w ten sposób, że dla czytelników tych Ewangelii Andrzej jest postacią mniej znaną niż Piotr.W tej sytuacji tym bardziej zmusza do zastanowienia podana przez Ewangelię św. Jana informacja, że to właśnie Andrzej ogłasza Piotrowi radosną nowinę: «Znaleźliśmy Mesjasza» i przyprowadza brata do Jezusa. Andrzej jest więc pierwszym człowiekiem, który uwierzył, że Jezus jest Mesjaszem, i tę wiarę zwiastował innym. Jawi się on tutaj jako pośrednik między Chrystusem a tymi, którzy w Niego jeszcze nie uwierzyli. To pośrednictwo widoczne jest również w opisie nakarmienia pięciu tysięcy osób w Ewangelii św. Jana (6, 5-14). To Andrzej wie, że wśród głodnych na pustyni «Jest (...) jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby» (6, 9). Podobnie jest we fragmencie opisującym przybycie do Jerozolimy «niektórych Greków» pragnących zobaczyć Jezusa (J 12, 20-23). Grecy podchodzą najpierw do Filipa, który pochodził z Betsaidy w Galilei. Betsaida, leżąca na północno-wschodnim brzegu Morza Galilejskiego, była również miastem Andrzeja i Piotra. Było to miasto graniczne: w miejscowościach leżących dalej na północ przeważała ludność całkowicie zhellenizowana. Warto zwrócić uwagę na kolejność imion w 44 wierszu pierwszego rozdziału Ewangelii św. Jana. Napisane tu jest: «Filip zaś pochodził z Betsaidy, z miasta Andrzeja i Piotra». Andrzej jest wymieniony przed Piotrem. Grecy zagadują więc najpierw Filipa. Ten przedstawia prośbę Greków Andrzejowi i dopiero razem przekazują ją Jezusowi. Można snuć różne przypuszczenia na temat przyczyn przypisania Andrzejowi roli pośrednika między Piotrem a Jezusem oraz między Grekami i Filipem a Jezusem. Może Piotr jako starszy -- co da się wywnioskować z Ewangelii i Tradycji -- musiał zająć się utrzymaniem rodziny, a młodszy brat miał więcej czasu na naukę i obcowanie z mieszkańcami miasta rodzinnego i miast sąsiednich. Być może dlatego Andrzej już w dzieciństwie mógł nauczyć się greki.
Te trzy fragmenty Ewangelii św. Jana pozostają w pełnej zgodności z tym, co wiemy o św. Andrzeju z późniejszej tradycji chrześcijańskiej. Zgodnie z nią, drogą losowania zostały określone strony świata i kraje, do których miał się udać każdy z Apostołów, aby zwiastować Ewangelię. Andrzejowi przypadły w udziale krainy północne, m.in. południowe i północne wybrzeża Morza Czarnego, Tracja, Macedonia, Scytia i Achaja. Według tradycji Kościoła konstantynopolitańskiego pierwszym biskupem greckiej kolonii Bizancjum, która później stała się wielkim Konstantynopolem, był ustanowiony przez Andrzeja Stachys, o którym wspomina List do Rzymian (l6, 9). Bardzo dawna i dobrze poświadczona tradycja gruzińska i innych narodów Kaukazu mówi o obecności Apostołów Andrzeja i Szymona Kananejczyka w Gruzji, Abchazji i kaukaskiej Albanii. Istnieje również przekaz o działalności Apostołów Andrzeja, Piotra, Bartłomieja i Mateusza na północnym wybrzeżu Morza Czarnego i w Scytii (chodzi tu o Wielką Scytię; Scytią Małą nazywano tereny na północ od ówczesnego Tomi nad Dunajem -- dziś Konstanca).
Ruski kronikarz Nestor (XI w.) podaje, że Apostoł Andrzej dotarł m.in. do wzgórz, na których później zbudowano Kijów, i przepowiedział, że na tych «górach zajaśnieje łaska Boża, zbudowane zostanie na nich wielkie miasto, a w nim wiele kościołów Bożych». Według tej samej tradycji Andrzej udał się dalej na północ, aż do dzisiejszego Nowogrodu, stamtąd zaś do Rzymu, a z Rzymu do Patras w Achai, gdzie poniósł śmierć męczeńską.
Takie określenie obszarów misyjnej działalności św. Andrzeja może budzić wiele wątpliwości. Są historycy, którzy uznają przekaz o pobycie Apostoła na terenach Rusi za pobożną legendę. Szczególnie wiele pytań budzi trasa podróży: tereny nad Morzem Czarnym -- obecny Kijów -- obecny Nowogród -- Rzym. Zaiste, gdzie Krym, a gdzie Rzym. Wątpliwości zostały jednak w dużym stopniu rozwiane przez badania historyków w ostatnim stuleciu.
Na temat misyjnej działalności Andrzeja istnieje spora literatura. Duże znaczenie mają tu sięgające II wieku apokryficzne dzieje Apostoła (zostały one wydane drukiem przez J. Tischendorfa w Lipsku w 1851 roku). O jego podróży do Scytów świadczy również fragment dzieła św. Hipolita z ok. 222 roku. Jest to krótka informacja, że «po tym, jak św. Andrzej zwiastował Scytom i Trakom, zmarł na krzyżu w Patras w Achai, ukrzyżowany na drzewie oliwkowym, tam też został pogrzebany«. Działalność wśród Scytów potwierdzają też pisma Orygenesa (zm. 254), św.
Doroteusza, biskupa Tyru (zm. 322), św. Epifaniasza (zm. 403), Sofroniusza (zm. 390). Św. Doroteusz podaje, że św. Andrzej dotarł do „wielkiego miasta Sebasty". Jest to dzisiejszy Sewastopol na Krymie.
Trzeba wiedzieć, że wybrzeża Morza Czarnego, w tym również północne, zostały przez Greków skolonizowane już między VIII a VI w. przed Chrystusem. Istniały tu takie miejscowości, jak wspomniana Sebasta, Sagdea, Pantikapea (dziś Kercz), Olwia, Chersones (czyli część Sewastopola), Teodozja, Neapol (dziś Symferopol). Były to dobrze zaplanowane miasta, zamieszkane przez ok. 20-30 tys. mieszkańców. Miały wodociągi, kanalizację, teatry, stadiony i oczywiście świątynie. Większość z tych miast wchodziła w skład królestwa Bosporu, które było dostawcą zboża dla Aten, Odwiedził je w V w. przed Chrystusem słynny grecki historyk Herodot z Halikarnasu, W miastach tych znajdowały się też duże kolonie żydowskie, które stanowiły najprawdopodobniej dobrą bazę dla misyjnej działalności Apostołów. Podobnie było z misją Apostoła Pawła w Azji Mniejszej. Źródła rzymskie podają, że w 52 roku po Chrystusie król Bosporu Polemon przyjął wiarę żydowską. Możliwe, że chodzi tu o chrzest króla, rzymscy historycy nie odróżniali bowiem chrześcijan od Żydów: dla nich chrześcijanie byli jedną z grup żydowskich.
Nie jest też czystą fantazją przekaz o podróży św. Andrzeja z okolic dzisiejszego Nowogrodu do Rzymu. Apostołowie korzystali z przetartych szlaków handlowych. Dziś nie ulega wątpliwości, iż istniała droga łącząca Bizancjum, czyli również północne wybrzeże Morza Czarnego, ze Skandynawią. Częścią tej trasy był szlak bursztynowy. Apostoł mógł skorzystać z tego szlaku, który prowadził od ujścia Niemna do ujścia Wisły i dalej na południe, do rzymskiej twierdzy Karnunt nad Dunajem. Ta droga do Rzymu była uczęszczana. Jeśli więc Andrzej udał się do Rzymu tą trasą, to przechodził również przez tereny dzisiejszej Polski. Byłby więc również Apostołem naszego kraju. Długi pobyt Apostoła Andrzeja na terenach lezących daleko od basenu Morza Śródziemnego może tłumaczyć, dlaczego Marek umieszcza go w spisie Apostołów dopiero na czwartym miejscu. Kiedy pisał swą Ewangelię, Andrzej mógł być daleko, więc piszący nie pamiętał dobrze jego roli wśród Apostołów. Z kolei to, że Jan podaje tak wiele szczegółów o św. Andrzeju, dałoby się wytłumaczyć jego działalnością w Achai pod koniec I w. Piszący swą Ewangelię Jan był wtedy stosunkowo blisko (w Efezie). Nicetas z Paflagonii (zm. 873) pisał o św. Andrzeju: «Był to mąż błogosławiony długimi latami życia. Wypełnił dzieło Chrystusowe. Dożył głębokiej starości i pragnął wyzwolić się z ciała zmęczonego trudami». Niektórzy badacze uważają, że św. Andrzej zmarł śmiercią męczeńską ok. 95 roku. W jego żywocie, napisanym przez św. Dymitra z Rostowa (zm. 1709), cytowany jest apokryf z II w., zawierający list prezbiterów i diakonów Achai o jego męczeńskiej śmierci. Naoczni świadkowie: «prezbiterzy i diakoni Kościołów Achai» pisali do «wszystkich Kościołów, które znajdują się na Wschodzie i Zachodzie, na Południu i Północy». Jest tu mowa o Kościołach Achai i o «wszystkich Kościołach» czterech stron świata. Tak pisać mogli chrześcijanie dopiero w końcu I w. Egeat Antypas, zarządca miasta Patras, który nakazał Apostołowi złożenie ofiary bogom pogańskim i poddał go torturom, powołał się na «decyzje cesarzy rzymskich», którzy nakazali zniszczyć nową wiarę. Wskazuje to na czasy po panowaniu Nerona. Niepohamowany gniew zarządcy miasta był spowodowany nawróceniem na wiarę chrześcijańską jego żony Maksymilli i brata Stratoklesa. Po uwięzieniu Apostoła przed więzieniem zebrała się ogromna rzesza mieszkańców miasta i okolic. Egeat Antypas skarżył się, że opustoszały świątynie pogańskie. Z tego wynika, że Kościół istniał na tych terenach już od dziesięcioleci.
Otóż ten obraz w zadziwiający sposób zgadza się z obrazem Andrzeja w Ewangelii św. Jana. Wyrosły na pograniczu świata żydowskiego i greckiego Apostoł przekracza granice świata wiary własnego narodu oraz świata religii, kultury i polityki Greków i Rzymian. Pozostaje Żydem i mieszkańcem Imperium Rzymskiego: podróżuje przecież do Rzymu. Podobnie jak Paweł i Piotr, zdaje sobie sprawę ze znaczenia miasta stanowiącego centrum ówczesnego świata. Jest jednak Apostołem przede wszystkim tych narodów, które znajdują się poza horyzontem myślowym religijnego, kulturalnego, chyba nawet społecznego i politycznego establishmentu; jest z nimi symbolicznie w każdym czasie i w każdym miejscu. To jest rola Apostoła, który w Kościele prawosławnym otrzymał tytuł Pierwszego Powołanego.”

22:14, jan.turnau
Link Komentarze (10) »
czwartek, 29 listopada 2018
Upadł Babilon, upadną mu podobne

Księga Apokalipsy 18,1-2.21-23.19,1-3.9a
„Potem ujrzałem innego anioła, zstępującego z nieba, mającego władzę wielką, i ziemia rozjaśniała od chwały jego, i krzyknął głosem potężnym mówiąc: - Upadł, upadł Babilon wielki i stał się siedliskiem demonów...” W ogóle siedliskiem obrzydliwości przeróżnych, nie będę cytował dalej, każdy Czytelnik, każda Czytelniczka ma swój egzemplarz Biblii na pewno. Cerkiew prawosławna - powiedział nam, siedzącym nad Ekumenicznym Przekładem Przyjaciół, świętej pamięci arcybiskup Jeremiasz - tej dziwnej księgi w świątyniach swoich w ogóle nie czyta. Może to i dobrze, myśmy jednak bardziej „bibliofilni”, ja tylko dopowiem, że Babilon, Nierządnica Wielka, to pseudonimy konieczne, bo tekst antyrządowy niewątpliwie mógł wpaść w ręce władzy imperialnej. Historia się powtarza, teksty z mową podobnie tajemną były już nieraz - no i imperia upadały po kolei. Przedtem jednak zamęczając ludzi tysiące.

15:58, jan.turnau
Link Komentarze (34) »
środa, 28 listopada 2018
Pytanie o włos z głowy

Ewangelia Łukasza 21,12-19
„Wydadzą was do więzień i synagog oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników”. Czyli zapowiedź prześladowań przez Rzymian i Żydów. Prześladowania chrześcijan zdarzają się także dzisiaj, a jakże, oczywiście teraz nie przez Włochów ani przez Żydów. Przez reżymy komunistyczne albo muzułmańskie natomiast. Słowa biblijne zatem nie dziwne, następne jednak zrozumieć niełatwo. Najpierw czytamy, że Jezus da prześladowanym „wymowę i mądrość, której żaden z prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić”. To już chyba nie zawsze się spełni, tym bardziej jednak zapewnienie, że „włos wam z głowy nie spadnie”. Biblia jest tutaj lekturą szczególnie trudną. Bez przypisów w ogóle często ani rusz, tu właśnie jednak zabrakło ich, nie wiem, dlaczego: w Tysiąclatce, Poznaniance, Paulistce. Na polskiej ambonie będzie chyba o tym mowa na jednej na tysiąc najwyżej. Trzeba takie rzeczy tłumaczyć, jak mnie znowu zrobił tutaj ks. Michał: że to szczególna przesada prorocka. Rzeczywiście szczególna.

16:44, jan.turnau
Link Komentarze (15) »
wtorek, 27 listopada 2018
Królem jest tylko Bóg

Psalm 96,10-13
„Głoście wśród narodów, że Pan jest Królem” (Biblia Tysiąclecia). Najpierw jeszcze o tej nazwie Boga. Nazwach dwóch, bo i owa „Pan” trochę dziwna, ze zwykłym Kowalskim się kojarzy, może najwyżej z facetem nie chłopem ani mieszczaninem w czasach na szczęście minionych niedemokratycznie będącym. ”Kyrios” grecki to co innego jednak. Ale o ludzkie nazwanie Boga w ogóle niełatwo, chyba niezłe jest tutaj słowo „Najwyższy”, używane przez Żydów oraz ks. Wojciecha Lemańskiego, duchownego ortodoksyjnie rzymskokatolickiego, acz może nie całkiem prawego, bo go ta nasza prawica wkurza prawie tak jak mnie, katolewaka zaprawdę cholernego (Anna Wacławik-Orpik zrobiła z nim w ubiegłą niedzielę w Radiu TOK FM znakomity „wywiad pogłębiony”!) . Co zaś do Chrystusowego królowania oraz panowania, to jest ono tu na ziemi nie ludzkie zgoła, albowiem po prostu jest służbą, czego nie napisałem w niedzielę. No i już chciałem napisać dzisiaj, że Bóg jest monarchą absolutnym, na szczęście Duch zawiał mi w porę i przypomniałem sobie, iż absolutności owej bardzo często nie widać nawet przez arcymikroskop. Zło wszelakie, nie tylko moralne, „tsunami” najróżniejsze, szarogęsi się na tym świecie najbezczelniej. „Bóg ukryty” bywa, nie da się ukryć. Dlatego chwalę Biblię Poznańską za to, że zamiast „Pana” ma po prostu żydowskie, a jakże, „Jahwe”. Bóg jej wielki za to miarą nieutrzęsioną zapłać!

17:50, jan.turnau
Link Komentarze (19) »
Ilu jest owych pieczętowanych?

Wpis na poniedziałek 26 listopada
Apokalipsa Jana 14,1.4b
Kolejna wizja jakiegoś Jana. Biblista ks. Michał Czajkowski w obszernym wstępie do tej księgi w Ekumenicznym Przekładzie Przyjaciół powiada tak: ”Dla najstarszej tradycji chrześcijańskiej tym Janem był syn Zebedeusza, apostoł, autor czwartej ewangelii (i trzech listów). Jednak wątpliwości co do Janowego autorstwa Apokalipsy pojawiły się już na progu III wieku. Dzisiaj mówimy chętnie o kręgu (środowisku), któremu zawdzięczamy i czwartą ewangelię, i apokalipsę”. A wizja na dziś przeznaczona taka jest w naszym EPP: „I ujrzałem, a oto Baranek stojący na górze Syjon i z nim sto czterdzieści tysiące tych, którzy mają imię Jego i imię Ojca Jego wypisane na czołach swoich (...). Oni idą za Barankiem, dokądkolwiek idzie.”. Baranek to oczywiście Jezus Chrystus. Jest On tak nazywany w tej księdze nieraz, także w Janowej ewangelii (J1,25-36) i w Liście Piotra (1,19). A liczba 144 jako owych zbawionych? W siódmym rozdziale księgi mamy wyjaśnienie, skąd się wzięła, że to potomstwo Dwunastu, od każdego apostoła też równa dwunastka, ale zbawionych jest o wiele więcej: „wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, ludzi z każdego narodu i wszystkich pokoleń, i ludów, i języków”. Nie tylko Żydów zatem. To nie ludzkość cała, na co ma nadzieję teolog wielki ks. Wacław Hryniewicz and Co. Tego naturalnie ta księga nie twierdzi, niemniej jakiś optymizm nie tylko w tej sprawie zostawia, co Michał Czajkowski w swoim wstępie podkreśla. A że jest w lekturze szczególnie niełatwa, to fakt niestety. Nie wiem nawet, czy kawałek wybrany przeze mnie z tekstu przeznaczonego na dzisiaj przez mój Kościół wyjaśniłem wystarczająco. Ale i czy w ogóle nie piszę dla wybranych?

17:45, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
niedziela, 25 listopada 2018
Król nie z tego świata

Ewangelia Jana 18,33b-37
W Kościele moim dzisiaj uroczystość Chrystusa, Króla Wszechświata. Tekst ewangelijny zatem oczywiście ten Janowy. Zapytany przez Piłata, czy jest królem żydowskim, odpowiedział: „Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, żebym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd” (BT). Teraz - bo gdy przyjdzie po raz drugi, będzie, owszem, by tak rzec, królem. Tyle, że wtedy już tego świata nie będzie raczej. Wyrażenie potoczne „koniec świata” nie jest przecież bez sensu. Nie wiemy wiele na ten szczególny temat, tu też jednak pewnie pasuje określenie tego, co jest na tamtym świecie, „totaliter aliter”, czyli „wszystko inaczej”. Różnica główna polega na tym, że Chrystus przyjdzie wtedy „w mocy i chwale”, a „świat” stanie się zupełnie inny, zapanuje wreszcie porządek moralny. Póki co jednak, owe słowa Jezusa oznaczają, że rządy Jezusa z jakimikolwiek „ziemskimi” nie mają wiele wspólnego. Co trzeba zawsze pamiętać myśląc o stosunkach między władzą państwową a kościelną: ta druga reprezentuje Chrystusa bez złotej korony na głowie, jeżeli już, to raczej z tą, którą miał na krzyżu, czyli cierniową. Wszelkie sposoby podkreślania kościelnej władzy przeczą tamtemu Jego wizerunkowi. Ma ciągle koronę cierniową raczej, tak jak ją mają jakoś wszyscy chrześcijanie prześladowani dzisiaj w krajach rozmaitych. Zresztą nie tylko chrześcijanie, także na przykład muzułmanie nękani przez buddystów w państwie zwanym dawniej Birmą, po prostu wszyscy ludzie cierpiący los podobny. To sprawa jedna, a druga jest taka, że wszelkie próby ogłaszania Chrystusa królem Polski, na szczęście odrzucone przez naszych biskupów, nic nie dają poza drwinami. Co by to miało właściwie znaczyć? Nie władzę polityczną Jezusa przecież, zatem jaką? Realną przecież, bo zaklinanie rzeczywistości sensu nie ma. Owszem, Jego matka jest nazywana oficjalnie królową Polski, ale to przynajmniej nie budzi na ogół skojarzeń nazbyt doczesnych. A już sam termin „król” nawet i wszechświata brzmi jakoś dziwnie, choć nie wymyśliłem innego dla Jego władzy Boskiej nad całym światem stworzonym.

21:23, jan.turnau
Link Komentarze (27) »
sobota, 24 listopada 2018
Niektórzy jednak lepsi

Ewangelia Mateusza 20,27-40
Jest takie uczone pojęcie kwantyfikatora. Są jego rodzaje dwa: wielki i mały. Pierwszego używamy, kiedy mówimy o obiektach wszystkich, małego, gdy tylko o niektórych. Z dzisiejszego tekstu ewangelijnego wynika, że występujący wczoraj obok arcykapłanów i świeckich przywódców żydowskiego ludu uczeni w Piśmie pasowali jednak raczej do kwantyfikatora małego. Byli bowiem różni - tak, jak i faryzeusze, wśród których był ów Nikodem czy Józef z Arymatei. Otóż gdy Jezus przekonywał saduceuszy, że nie mają racji nie wierząc w zmartwychwstanie, słuchający tego niektórzy z owych uczonych rzekli, że dobrze powiedział. Dodam, że wielki kwantyfikator niebezpieczny jest bardzo, jak i wszystkie uogólnienia. Od dawna próbuję przekonać, nawet w formie książek, że nie nadaje się do oceny żadnego narodu. Byli przecież Niemcy odrzucający hitleryzm i Polakom pomagający, również podobni w tym pomaganiu nam Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, Litwini.

12:09, jan.turnau
Link Komentarze (57) »
piątek, 23 listopada 2018
Władza oczywiście prorokom przeszkadza

Ewangelia Łukasza 19,45-48
Opowieść ta innych ewangelistów u Łukasza jest lakoniczna : „Potem wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: - Napisane jest: «Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców»” (BT). Ale jest też dalej o arcykapłanach, uczonych w Piśmie i przywódcach ludu, którzy czyhali na Jego życie, tylko bali się tegoż ludu, „który słuchał Go z zapartym oddechem”. Każda prawie władza przeszkadzała jak mogła prorokom, bo przeszkadzali jej rządzić po swojemu. Aż nastała demokracja liberalna, mająca wad wiele, ale nikt nie wymyślił lepszej...

16:03, jan.turnau
Link Komentarze (16) »
Jezus zapłakał

Wpis na czwartek 22 listopada 2018 r.
Ewangelia Łukasza 19,41-44
Tylko w trzeciej ewangelii jest ta scena. Zbliżając się do Jerozolimy, na widok miasta Jezus zapłakał nad jego przyszłą niedolą. Przepowiedział, że zostanie zburzone: tak też się stało ze świątynią i większą częścią miasta. Zacytowane w tekście ewangelii słowa są jednak w tłumaczeniu Tysiąclatki następujące: „O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi?
 Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą, a nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie poznało czasu twojego nawiedzenia”. Jak rozumieć wyrażenie „za to” (w naszym EPP „jako że”)? Czy w ten sposób, iż gdyby elita żydowska nie odrzuciła Jego nauki, nie wybuchłoby żydowskie powstanie przeciw okupacyjnej władzy rzymskiej? Czyli lepiej byłoby się nie buntować,„służąc pokojowi”? Zapytany o to mój biblistyczny mistrz. ks. Michał Czajkowski, powiedział, że nie są to słowa własne Jezusa, jedynie historyczny komentarz redaktorów ostatecznego tekstu. Może, myślę sam sobie, każde powstanie przeciw okupantowi bardzo potężnemu, dużo później nasze polskie, a wtedy żydowskie, musiało budzić dyskusję, czy było warto. Ale czy rzeczywiście sam Jezus zabrał w takiej sprawie głos uprzedzający? Chyba nie.

16:03, jan.turnau
Link Komentarze (2) »
środa, 21 listopada 2018
Miny, talenty, marnotrawstwo

Ewangelia Łukasza 19,41-44
Przypowieść o minach. Nie tych z Gombrowicza naturalnie: była w starożytnym Izraelu taka jednostka monetarna. W ewangelii Mateusza jej przypowieściowym odpowiednikiem jest talent, stąd ten termin nie tylko polski na oznaczenie zdolności. Chodzi mianowicie o to, by owych uzdolnień szczególnych nie zmarnować. Nieraz zresztą nie jest to łatwe, jeśli chodzi o zdolności artystyczne. Jeden z naszych przyjaciół ma słuch muzyczny kapitalny, ale ze studiów zrezygnował, środowisko mu się nie podobało, tyle tam różnych waśni, a ma zawód inny, rehabilitacja fizyczna dzieci, to dopiero sympatyczne i pożyteczne. Niemniej w ewangeliach o słuch żaden nie chodzi, tematem jest raczej Duch, Boże dary rozmaite. Są one wielkości także różnej, starty życiowe moralne różne są (geny, wychowanie), ale nawet tamte najmniejsze wykorzystać można dobrze albo jednak źle. Zmarnować właśnie.

11:08, jan.turnau
Link Komentarze (38) »
wtorek, 20 listopada 2018
Cokolwiek o wymiotach oraz o letniości. Także nie zawsze brzydkiej

Księga Apokalipsy 3,16
Nastał czas apokalipsy. Uspokajam: nie w „realu”, w „lekcjonalu” raczej, czyli w mojego Kościoła czytaniach biblijno-liturgicznych. Jesienią późną ta księga Nowego Testamentu ostatnia po kolejnych poprzednich czytana w świątyniach bywa. A tam obok obrazów nieziemskich słowa skrzydlate radykalne: „Obyś był zimny albo gorący. A skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę wyrzucić z mych ust”. Tak przełożyła Biblia Tysiąclecia, bardzo delikatnie, bo w oryginale jest wręcz o wymiotach, jeśli nie o rzyganiu wręcz. No cóż, księga święta bywa w słowach dosadna, co widać nie tylko tutaj. Niemniej przekładacze bywają ostrożni, także bibliści moi w Ekumenicznym Przekładzie Przyjaciół, którzy świadomi dosadności greckiej na wyrzucanie owo też jednak się zdecydowali, bo ten, co był za wymiotami, przegłosowany został. Może najlepiej było postąpić, jak Biblia księży paulistów, która o wypluciu mówi. Co prawda nie o wymiotach, choć sama w przypisie podała, że „woda płynąca z gorących źródeł w Hierapolis [a to kraina, do której mieszkańców skierowane jest autora biblijnego pouczenie] dopływa już letnia. Zanieczyszczona przez miejskie farbiarnie powodowała odruch wymiotny”. Tyle informacji translatorskich, przechodzę wreszcie do tak zwanego meritum. No cóż, bywają ludzkie zachowania duchowe odruchy wymiotne powodujące. A „letniość” człowiecza oznacza tu, rzecz jasna, dystans emocjonalny kogoś, kto sprawę jakąś poważną ma w gruncie rzeczy gdzieś, choć tego głośno nie powie. Ja jednak przy tym biblijnym logionie mam zawsze skłonność uskoczyć na bok i myśl takową wyłożyć. O dwóch ludzkich postawach równie moralnie dopuszczalnych, charakterach po prostu dwóch: kogoś, co się zwie przebojowym, oraz zupełnie innego, co lubi siedzieć po cichu, bo jest po prostu nieśmiały. Letni, bo takim go Pan Bóg stworzył. Obaj się w różnych układach przydają. Takich, co mają „instynkt wodzowski”, potrzeba, ale gdy trafi się dwóch, bywa niedobrze bardzo. Nadchodzi rozłam, pół biedy, jeżeli spokojny, inaczej, gdy są awantury, rozwody bardzo ponure. Każdy zna sytuacje podobne.

15:37, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 19 listopada 2018
Przejrzeć.


Ewangelia Łukasza 18,35-43
Uzdrowienie niewidomego. Siedział przy drodze i żebrał, a gdy usłyszał, że przechodzi Jezus z Nazaretu, słynący z uzdrowień, zaczął wołać, proszą o to samo dla siebie. Uciszany przez Jezusowych uczniów, dokrzyczał się jednak w końcu. Jezus kazał go przyprowadzić i powiedział: „Przejrzyj. Wiara twoja cię uzdrowiła” (tłumaczenie Biblii Tysiąclecia, można też przełożyć czasownik grecki jako „ocaliła”, „uratowała”). I cud się stał.
Niewidomych ciągle wielu, niejeden pewnie modli się o podobne uzdrowienie i nic. Można to tłumaczyć tym, że nie mają wiary tak mocnej, jak ów ślepiec, ale też zaraz odpowiedzieć, że sprawa jest nie tak prosta bynajmniej. Nie żyją w czasach Jezusa, wokół nich podobnychuzdrowień raczej brak, w każdym razie nie zawsze są rozgłaszane, a do nadziei na uzdrowienie trzeba ich trochę. Poza tym o samą wiarę religijną o wiele trudniej i nie wynika to z jakiegoś kryzysu moralnego. W dużej mierze z winy naszej, hierarchii, laikatu: Trzeba nato jakiejś wielkiej kościelnej odnowy, intelektualnej (sposobu przedstawiania wiary), jak i moralnej (pedofilia...). Ona się dzieje, Franciszek działa odważnie, ale jest niemal awangardą, peleton się wlecze. Upowszechnił się w Europie, Ameryce, światopogląd, by tak rzec, empiriokrytyczny, scjentystyczny czy jak tam. Są ludzie bardzo wykształceni i od wiary religijnej dalecy. Mam dwóch krewnych, braci rodzonych, obaj profesorowie akademiccy, jeden religijny bardzo, nawet raczej tradycyjnie, drugi agnostyk albo i ateista, obaj bardzo etyczni, pryncypialni wręcz.
Teraz przykład odchodzenia od wiary religijnej. Napisało mi się do „GW” internetowej , może i papierowej też, takie coś. 
Pocztówka do Pani Prezydentowej 
Komunia, E-PiS-kopat, Franciszek
Jan Turnau
Szanowna i Droga Pani,
Ja tylko krótko i węzłowato w trzech powyższych sprawach. Spóźniony na pewno komentarz do Pani decyzji, by nie posyłać synka do pierwszej Komunii. Każdy ma prawo do takich przekonań, to banał nad banały, ale motywów nie pojmuję. Co ma piernik do wiatraka? Zgadzam się z Panią, że polska władza rzymskokatolicka mogłaby się pisać E-PiS-kopat (dowcip pewnego humorysty przedniego), ale Polska nie jest pępkiem tego Kościoła, już raczej papież Franciszek. A zresztą biskup Rzymu to jednak nie Bóg i sprawą zupełnie osobną jest wiara, że Chrystus jest w obrzędzie Komunii. Może to wiara jak wiara, ale co to ma do kościelnej polityki lokalnej! A w Polsce mądrych księży trochę, polecam kościół warszawski św. Marcina przy ulicy Piwnej, gdzie żadnego alkoholu partyjnego nie czuć. Albo całą archidiecezję łódzką, gdzie teraz rządy Rysie.
Pozdrawiam całą Pani Rodzinę, na szczęście dla mnie nie z tamtej bajki.Jan Turnau„Gazeta Wyborcza”
No cóż, przyczyny odchodzenia od Kościoła są różne, mam nadzieję, że Adresatki nie uraziłem.

17:06, jan.turnau
Link Komentarze (32) »
niedziela, 18 listopada 2018
Czy będzie koniec świata?

Ewangelia Marka 13,24-32
Jedna z wizji tego, co się nazywa teologicznie paruzją. Spolszczone słowo greckie oznacza przybycie, przyjście, bycie obecnym. W Biblii chrześcijańskiej to prawie zawsze przyjście Jezusa powtórne, zwane potocznie końcem świata. Czytamy o tym wiele, ale konkretne obrazy są różne. Jezusowe przepowiednie katastrofalnego dla Żydów wydarzenia historycznego, które nastąpiło wnet, czyli zburzenia świątyni, mogło się mylić uczniom z końcem ziemskiego świata całkowitym. Nawet i uprzedzenie paruzji potwornymi znakami meteorologicznymi (czytamy o nich także u Marka), zgodne z tradycją żydowską, że przed przyjściem Mesjasza będzie w ogóle okropnie, kwestionowane jest jakby powiedzeniem w innym miejscu, że nastąpić to może bez żadnych ostrzeżeń. No i kwestia konkretnej daty: gdy paruzja nie nadchodziła, była potrzeba coraz większa wyjaśniania, że ów koniec nastąpi, i trzeba być nań przygotowanym, ale przyjdzie jak złodziej w nocy (List do Tesaloniczan 5,2), zupełnie nie wiadomo, kiedy. Rozumie się to coraz lepiej także w chrześcijańskim nurcie adwentystycznym. Wnioskowane z niespokojności naszych czasów jest bardzo ryzykowne. 
Przyszłość jest przed nami zakryta, ta eschatologiczna osobliwie. Niemniej chrześcijanie wierzą, że Chrystus przyjdzie kiedyś i zrobi porządek. Zatem z mocą, a jakże, ale i z miłosierdziem, bo przecież lepszego losu oczekuje stworzenie całe: List do Rzymian 8,18-22.

22:17, jan.turnau
Link Komentarze (13) »
sobota, 17 listopada 2018
Bóg weźmie w obronę, ale czy zaraz? Prezydentowa Małgorzata Trzaskowska i prezbiter Andrzej Gałka

Ewangelia Łukasza 18,1-8
Przypowieść o modlitwie: że trzeba się modlić bardzo mocno, prosić Boga o coś nam bardzo potrzebnego uparcie. Tak jak ta biedna wdowa prosiła o pomoc sędziego obojętnego na jej niedolę. Naprzykrzała mu się tak długo, aż uległ jej w końcu. „A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czyż będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę” (BT). A może jednak nieprędko?
Może dopiero po ich śmierci, na przykład męczeńskiej? Niezbadane są Boże plany i tyle. Co prawda, dziwne mi się wydają, a ludzka to rzecz tak się dziwić bliźnim, ich zachowania przeróżne. Decyzja religijno-pedagogiczna pani prezydentowej Warszawy zdziwiła mnie ostatnio. Z opóźnieniem dowiedziałem się i jeszcze większym komentuję jej postanowienie, że nie pozwoliła synkowi na pierwszą Komunię, bo Kościół jest okropny. Nie oburzam się, ale dziwię. Bo Kościół polski nie powszechny, episkopat polski nie papież Franciszek. To raczej wciąż E-PiS-kopat właśnie, jak jakiś humorysta napisał, jak słusznie sądzi pani prezydentowa stolicy Trzaskowska. Może nie mam racji, może myślę i czuję głupio, ale dla mnie nawet gdyby następny papież bał się stałej odnowy Kościoła, Komunia byłaby dla mnie Komunią. Choć uważałbym dalej, że duszpasterzy, także dziecinnych, należy mądrze dobierać. A takich jest w Warszawie trochę. Polecam szczególnie kościół św. Marcina na Piwnej, kościół warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Świątynia Kościoła otwartego, by tak rzec szumnie, dumnie - i precyzyjnie. Otóż rektorem tej świątyni oraz kapelanem naszego KIK-u jest w jednej pięknej osobie ksiądz Andrzej Gałka, pasterz dusz prześwietny.
W czwartek świętowaliśmy jego 70-lecie: Andrzeju kochany, bądź zawsze taki i tyle! Przepraszam, aż tyle! Amen!

12:33, jan.turnau
Link Komentarze (12) »
piątek, 16 listopada 2018
Ziemskie życie wartością względną

Ewangelia Łukasza 17,33
„Ten, kto będzie się starał o zachowanie swego życia, utraci je, a kto utraci swoje życie, je odzyska” (BE). Ów arcyważny logion Jezusowy powtarza się u wszystkich czterech ewangelistów. Mamy go też u Mateusza, nawet dwa razy (10,39 i 16,25), u Marka 8,35, u Jana 12,25. W czwartej ewangelii mamy tutaj słowną przesadę, charakterystyczny hebraizm (taki, jaki jest na przykład u Łukasza w wersecie 14,26, komentowałem go niedawno): „Kto miłuje swoje życie, straci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (BE). Tak też było rzeczywiście w latach niewoli, gdy śmierć na polu chwały była dla wielu naszych przodków zwycięstwem. Jak jest z nami dzisiaj? Gdy - nie daj Boże - trzeba będzie wolności ojczyzny bronić, bo komuś nasza niepodległość wyda się niebezpieczna? Na taką dla nas próbę patriotyzmu nie czekam jednak niecierpliwie...

15:03, jan.turnau
Link Komentarze (15) »
czwartek, 15 listopada 2018
Niewolnik też człowiek

List do Filemona 7-20
Księga biblijna jedna z najkrótszych, jeden tylko rozdział stanowi. To list całkiem zwyczajny, bez żadnych ogólnych problemów i pouczeń, w jednej konkretnej, jednego tylko człowieka sprawie. Niemniej dotyka problemu społecznego ogromnego, naturalnie moralnego również: niewolnictwa. Cała epoka jest tym słowem określana. Przy czym niewolnikami „sensu stricto” byli tylko ludzie pracujący w posiadłościach królewskich i świątynnych. W zwykłych domach prywatnych byli oni po prostu służącymi: w języku greckim sługę i niewolnika nazywa się jednym słowem „dulos”. Pełnili tam zresztą role bardzo różne, byli nieraz wręcz zarządcami pańskiej własności, nawet nauczycielami, lekarzami, muzykami. Dola ich bywała rozmaita, niemal wszystko zależało od właściciela. W rodzinach żydowskich miał on jednak władzę ograniczoną: karany był za pobicie prowadzące do śmierci lub kalectwa (Księga Wyjścia 21,20. 25-26), w dzień szabatu należał się takim sługom odpoczynek. Nowy Testament nie kwestionuje tego ustroju, nie zwraca się nawet bezpośrednio przeciw sprzedaży dzieci w niewolę ani wyzyskowi seksualnemu niewolnych. Niemniej Paweł powiada, że „nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego” ( List do Galatów 3,28), a List do Filemona - radzę go przeczytać koniecznie - swoją troskliwością wzrusza. Bo też zresztą los takiego zbiega był straszny, według prawa rzymskiego miał piętno wypalone na czole i obręcz żelazną na szyi do końca życia.

 

22:49, jan.turnau
Link Komentarze (27) »
środa, 14 listopada 2018
Samarytanie są wśród nas. Rak ksenofobii. O tym też książka ks. Szostka

Ewangelia Łukasza 17,11 -19
Jezus uzdrowił 10 trędowatych, lecz tylko jeden Bogu podziękował, a był Samarytaninem. Jezus dziwi się, że zachował się tak właśnie cudzoziemiec. Nacjonalizm wszelki zjawiskiem strasznym jest, tępoty także umysłowej dowodzi. Ksenofobia bywa przyczyną tylu zbrodni. Niepojęta u nikogo z ludzi, którzy się za jakoś oświeconych uważają, a w istocie dzikusami są. U muzułmanów to również dziwne, ale u chrześcijan, katolików również, wierzących podobno w Chrystusa ukrzyżowanego, zakrawa na obłudę diabelską niemal. Kult swojskości zaprawdę bałwochwalczy. Trzeba było ONR zdelegalizować, niepotrzebne byłyby próżne i bardzo dwuznaczne próby zamykania jej ust. Ale są ludzie zakochani we władzy politycznej po uszy, poświęcą dla jej posiadania bardzo wiele, dogadują się z każdym, byle nie z tymi od wrednej PO.
Nowość książkowa ważna: rozmowa Ignacego Dudkiewicza z profesorem etyki na KUL-u ks. Andrzejem Szostkiem, pod tytułem „Uczestniczyć w losie drugiego. Rozmowy o etyce, Kościele i świecie”. Tematyka wieloraka, dziś pasują mi bardzo słowa znanego etyka takie oto.
[Patriotyzm nie na tym polega], by wielbić wszystko, „co było, i oburzać się, gdy ktokolwiek krytycznie odniesie się do przeszłości mojego narodu. Tylko na tym, by być zdolnym do nabrania krytycznego dystansu i spojrzenia na mój naród, jego historię i kulturę w taki sposób, by pokazać, co w niej jest cennego, a co wartego obśmiania lub pokajania się.
[Problem nacjonalizmu] widać dokładnie, „gdy narodowcy idą z hasłem «My chcemy Boga» na sztandarach, a jednocześnie niosą hasła «Polska cała tylko biała» czy «Polska dla Polaków». I niech nikt mi nie mówi, że to tylko margines marginesu. Dopóki istnieje, jest dla nas i dla mnie zadaniem, jest powodem do niepokoju oraz przyczynkiem do rachunku sumienia, czy zapytania, czy każdy z nas zrobił wszystko, by na takie poglądy nie było miejsca w przestrzeni publicznej”. A teraz o antysemityzmie. „Siedzieliśmy w gronie kilku księży i oglądaliśmy uroczystość zaprzysiężenia prezydenta RP. Jeden z nich powiedział: «Dobrze jednak, że prezydentem Polski został Polak». Pytam więc: „A któryż z kandydatów Polakiem nie był?» W odpowiedzi usłyszałem: «Wie ksiądz doktor, jak ktoś jest i Polakiem, iŻydem, to zawsze jest bardziej Żydem niż Polakiem». Chodziło, rzecz jasna, o Tadeusza Mazowieckiego. Bardzo się wtedy zdenerwowałem, zacząłem z nimi dyskutować, co dla nich było o tyle niezręczne, że byłem ich gościem i rekolekcjonistą. A w końcu jeden starszy ksiądz powiedział: «Niech się ksiądz tak nie żołądkuje. Wiadomo, że każdy ksiądz jest antysemitą». Taki był stan świadomości niemałej części polskiego kleru. Ta mentalność wciąż zbiera owoce i bywa kontynuowana przez pokolenie, które nigdy Żyda na oczy nie widziało, ale pielęgnuje chore pojmowanie swojej tożsamości, dla której Żyd rzekomo jest zagrożeniem”. Cudowny jest ten obrazek z duchownego światka, jakże pouczający.

16:45, jan.turnau
Link Komentarze (16) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 135
Archiwum