Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
poniedziałek, 20 sierpnia 2018
Skarb we własnym sumieniu

Ewangelia Mateusza 19,16-22
Cóż czynić mamy, aby otrzymać życie wieczne? Jezus mówi najpierw o przykazaniach dekalogu i miłości bliźniego, ale kiedy młodzieniec zapewnia, że tego wszystkiego przestrzega, pyta, czego mu zatem brakuje, Mistrz odpowiada: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za mną”. Młodzieniec zmarkotniał, bo majątek miał duży. Do rozmaitych wartości „ziemskich” przywiązujemy się mocno, nie stać nas na ich zlekceważenie. Radują nie tylko dobra materialne, „mamona”, trochę luksusu, także przecież sława celebrycka na przykład. To, co jednak najważniejsze, to ów skarb w niebie. Konto w tamtym banku to zupełny pewniak. Niezależnie od wiary lub niewiary w życie pozaziemskie można po prostu rozejrzeć po ludziach: zauważyć cudzą niedolę oraz tych, co starają się dzielnie zmniejszać ją choć trochę działaniem przeróżnym. Pójście ich śladem to tak czy inaczej owo chodzenie za Nim. Nagrodą jest wtedy radość z cudzej radości, ale i nasz uzyskany w ten sposób komfort psychiczny, Spokój wrażliwego sumienia.

14:25, jan.turnau
Link Komentarze (1) »
niedziela, 19 sierpnia 2018
Chleb i wino to Chrystus pośród nas

Księga Przysłów 9,1-6
Ewangelia Jana 6,51-58
Wraca temat eucharystyczny. W Księdze Przysłów czytamy zaproszenie Mądrości, w Biblii jest nią częściej Duch Święty, lecz przynajmniej raz Jezus: „Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam”, a w Ewangelii Jana Jezus zapowiada Eucharystię: „Amen, amen, mówię wam: jeślibyście nie spożywali ciała Syna Człowieczego i nie pili jego krwi, nie będziecie mieli życia w sobie”. Powtarzam: trzeba przede wszystkim zrozumieć, że dla starożytnych (ale i dzisiejszych wierzących religijnie) Żydów chleb i wino to był podstawowy posiłek rodzinny. Nie jakiś inny alkohol, nie herbata ani kawa, ale ten napój z winogron, rośliny tam równie ważnej, jak pszenica czy jęczmień. Posiłek łączący, tworzący wspólnotę. Otóż Jezus ustanawia sakrament życiodajny duchowo, wspólny pokarm, którym jest On sam. Ciało i krew to w języku hebrajskim po prostu cały człowiek. Mówi się już dzisiaj na szczęście, że dawne scholastyczne dyskusje na temat tego, czy Jego obecność pod tymi postaciami jest tylko po prostu symboliczna (Zwingli), jedynie duchowa (Kalwin), jednak jakoś realna według Lutra (choć nie materialna, jak tłumaczył wielki francuski teolog dzisiejszy, z czasem kardynał Yves Congar ). Owa przemiana nie była według doktora Marcina transsubstancjacją (termin rzymskokatolicki), jej wynikiem nie jest konsubstancjacja, raczej kompanacja: panis to po łacinie chleb, owszem, to jest chleb, ale i Jego ciało. Otóż to są dyskusje, które zwykłych wiernych niewiele obchodzą: ważne jest, że w tym sakramencie szczególnym spotykamy się rzeczywiście z Nim samym. Pomaga nam w naszym duchowym rozwoju, nie jest nagrodą za dobre życie, ale pomocą, by się ulepszało.

09:40, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 sierpnia 2018
Pochwała myślowego dziecięctwa

Ewangelia Mateusza 19,13-15
„Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie”. Walory dziecięctwa: przede wszystkim urocza niedyplomatyczność. Z czasem nauczą się używać tak zwanych ogródek, uprzejmości formalnej: często jest potem niezbędna, ale naiwność pierwotna niech trwa bardzo długo. Zabawna, owszem, dorosłemu nie przystoi, ale za wcześnie stracona pozbawia dziecko nie tylko dziecięctwa, w ogóle dzieciństwa, a to wielka krzywda. I jeszcze myśl chrystologiczna: Jezus wyprzedził tutaj współczesną pedagogikę i pedagogię. Tę, która głosi, że dzieci się nie bije. Bo w naszej przemocy rodzicielskiej nie moc duchowa, słabość przecież. Na koniec myśl samokrytyczna: do ojcostwa trzeba dojrzeć. Mnie z tym zeszło zbyt długo, podziwiam młodych ojców dzisiejszych, dla których ich dziatwa to szczęście wielkie, nie przeszkoda w ich innej pracy.

08:48, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
piątek, 17 sierpnia 2018
Rozwodnicy nie LGTB

Ewangelia Mateusza 19,3-12
To perykopa o nierozerwalności małżeństwa, owszem, podstawa do zakazu rozwodów, ale nie do całej katolickiej etyki seksualnej. Bóg stworzył nas jako te dwie płci, mężczyzna i kobieta pobrawszy się mają być jednym ciałem, co Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela Te słowa przytacza Jezus z Księgi Rodzaju, adhortacja papieża Franciszka „Amoris laetitia”otworzyła dyskusję interpretacyjną, może nie doktrynalną, jedynie duszpasterską, ale na ten konkretny temat, nie na temat homoseksualizmu. Biblia wypowiada się na ten temat wyraźnie albo raczej jednak na inny, ale przecież nie tutaj, to temat osobny. Co zaznaczam, bo i taka pada argumentacja.

14:31, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 sierpnia 2018
Bóg nam przebacza, a my bliźniemu?

Ewangelia Mateusza 18, 21-19,1
Zapytał Go Piotr, ile razy ma przebaczać: czy aż kolejno siedem? Tak bowiem uczyli rabini. Jezus mu odpowiedział, że o wiele częściej, aż razy siedemdziesiąt siedem. Czyli po prostu zawsze. I powiedział przypowieść o wierzycielu, który był wobec swego dłużnika bezlitosny, choć przedtem król darował mu dług kolosalny. Morał oczywisty, a ja sobie myślę, że teraz, gdy papież Franciszek miłosierdzie Boże tak mocno wciąż akcentuje, może będziemy trochę bardziej „przebaczalscy”. Może sumienia ruszą nam cokolwiek.

13:36, jan.turnau
Link Komentarze (5) »
środa, 15 sierpnia 2018
Błogosławiona, ale i szczęśliwa

Ewangelia Łukasza 1,39-56
Dzisiaj uroczystość katolicka maryjna wielka: Wniebowzięcie. Literalnych podstaw w Biblii niewątpliwie nie ma, niemniej warto pomyśleć nad dzisiejszym Łukaszowym, poleconym w rytuale mszy w sam dzień, jest też wcześniej bowiem, jak w duże święta, liturgia wigilijna. Matka Jezusa pozdrowiona została przez swoją krewną Eżbietę słowami, które ją wyróżniają: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc twojego łona”. Wyróżniona została bardzo, ponieważ zaraz potem witająca nazywa dziewczynę z Nazaretu matką jej Pana, a przecież chodzi jej o kogoś zupełnie niezwykłego. Co nie oznacza być może wyraźnego uznania Jezusa za Syna Bożego, w każdym razie Jego matka zostaje jakby trochę zrównana z kimś religijnie wielkim. To, że zostaje „wzięta do nieba”, nie oznacza z kolei jakiejś jakby przestrzennej „lokalizacji”. Ogłaszając ten dogmat, żeby takie wyobrażenie wykluczyć, papież Pius XII użył wyrażenia „do chwały niebieskiej”. Powiedział poza tym , że została tam wzięta „z ciałem i duszą”. Czyli nie sama jej „dusza”, błąkająca się potem w przestworach niebieskich do końca tego świata. Aż Chrystus (Mesjasz) przyjdzie, by dzieła zbawienia dokończyć. Otóż człowiek jest duszy i ciała jednością, a TAM czasu naszego nie ma, dusza na połączenie z ciałem nie czeka. Problem szeroki i skomplikowany, poglądy teologiczne dzisiaj różne. Nie chcę wciskać niczego własnego w poglądy tamtego papieża, dopisuję tylko to, co wiem o dyskusjach teologicznych dzisiejszych. No i na koniec trochę informacji biblistycznych. Przypominam, że odpowiednikiem naszego słowa „błogosławiony” jest, owszem, w oryginale greckim eulogemenos (kiedy indziej eulogetos) i podobnie Maryję nazywa tutaj Elżbieta. Gdy jednak matka Chrystusa mówi sama o sobie, to jest to w oryginale dosłownie, i tak przetłumaczyliśmy w naszym EPP, że wszystkie pokolenia zwać ją będą szczęśliwą: pada tam termin makaria. Wspomnę, że jeden z poprzednich biskupów cypryjskiej Nikozji, z czasem też prezydent tej greckiej części wyspy, nosił owo imię szczęśliwość oznaczające, nie wiem jednak, czy uważał, że słusznie, władzę także państwową dzierżąc w sytuacji ostrego konfliktu z Turcją. W każdym razie Maryja jest na pewno szczęśliwa będąc obok swego Syna w świętej Bożej Trójcy.
Tak wielka rola matki Chrystusa nie mieści się w doktrynie wyznaniowej protestanckiej, nawet i luterańskiej, choć doktor Marcin hymnowi „Magnificat” poświęcił osobne dziełko. Ale przecież nie tylko katolicy myślą i wierzą podobnie, biskupi prawosławni noszą nawet jej znak na piersiach zamiast krzyża. W chrześcijaństwie kiedyś jeszcze bardziej zjednoczonym niż teraz (bo dogadaliśmy się już w niejednym) będą może możliwe dwie jednak różne mariologie. Póki co, zajrzyjmy do „Tygodnika Powszechnego”, gdzie na dzisiaj kilka tekstów bardzo ciekawych: historyczny, teologiczny i o naszych codziennych wniebowzięcia stanach.

20:17, jan.turnau
Link Komentarze (2) »
niedziela, 12 sierpnia 2018
Bądźcie dla siebie dobrzy

 List do Efezjan 4,30-32. Ksiądz Jan Salamucha

W tym fragmencie tekstu Pawła, raczej jego ucznia któregoś, mamy swoistą syntezę etyki chrześcijańskiej. Najpierw przykazanie radości: „Nie zasmucajcie Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia”. Język tekstu zaskakuje, duch każdy do stemplowania według nas się nie nadaje, jednak Biblia jest w doborze metafor bardzo swobodna, domyślamy się zaś, że mamy się poddać Pocieszycielowi i nie zasmucać Jego z kolei tego, czego szczególnie strzeże, czyli rozbijaniem jedności religijnej wspólnoty: ”Niech zniknie wśród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważanie wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie, jak i Bóg wam przebaczył w Chrystusie”. Nie komentuję, rzecz tylko w odpowiedniej praktyce. Minęła wczoraj kolejna rocznica śmierci niewątpliwie męczeńskiej wybitnego uczonego i kapłana, który przykładem nam jest wspaniałym. Napisałem o o nim do „Magazynu Świątecznego” tak oto.
Głośne myślenie
Dwa dowody na istnienie Boga
Jonasz
Jedenasty dzień Powstania. Kończy się obrona „Reduty Wawelskiej”, ostatniego punktu oporu na Ochocie. Powstańcy przechodzą kanałami do Śródmieścia, kapelan Jan Salamucha zostaje z rannymi. Wraz z nimi zabiją go żołdacy rosyjscy kolaborujący z Niemcami. Miał dopiero 41 lat, a już był uniwersyteckim profesorem filozofii, wybitnym logikiem ze szkoły lwowsko-warszawskiej. Duchowna przynależność bynajmniej nie ułatwiała mu naukowej kariery, ponieważ - to jego określenie własne - miał zawsze „myśl dociekliwie napiętą”. Nawet pewnie za bardzo, jak na temat, który sobie wybrał. Postanowił zmodernizować podstawową filozofię chrześcijańską przez przełożenie tamtejszego dowodu na istnienie Boga na język logiki matematycznej. Teraz to brzmi anachronicznie, bo w powietrzu myśl filozoficzna od matematyki zupełnie różna, do poezji już raczej podobna, egzystencjalizm, też fenomenologia, ale wtedy obowiązywał tomizm i to w wersji „paleo”, nie nachylony jeszcze do tamtych kierunków. A to była świętość myślowa, więc Salamucha, magister rzymskiego Gregorianum, ma w ojczyźnie kłopoty z habilitacją. Opory z profesorami, ale też z warszawskim kardynałem Aleksandrem Kakowskim. Stos mu nie grozi, niemniej przeżywa wielkie załamanie psychiczne, wręcz próbę samobójczą. Bo dokucza mu potężnie także proboszcz w parafii warszawskiej. Udaje mu się jednak przeżyć. Nawet osiągnąć profesurę krakowską.
Do wojny polsko-bolszewickiej zgłasza się na ochotnika w roli sanitariusza jeszcze jako kleryk. Do obrony Warszawy w roku 1939 jako kapelan, dostaje Krzyż Walecznych. Do obozu hitlerowskiego w Sachsenhaausen jedzie wraz z innymi profesorami UJ. Oczywiście kapelanuje też powstańcom warszawskim.
Napisano o nim sporo, ale widać za mało, bo beatyfikowany dotąd nie został. A słusznie napisano o nim, że dał dowody na tamto istnienie dwa: ze słów i z życia. Trzeba chyba błysnąć patosem i powiedzieć, że był wielki podwójnie. Nie chwalmy się tylko ojcem Kolbe. PS. Polecam bardzo opowieść o Salamusze autorstwa Stanisława Zasady w książce o tamtych kapelanach „Duch 44. Siła ponad słabością” (WAM).

08:08, jan.turnau
Link Komentarze (10) »
piątek, 10 sierpnia 2018
Etyki chrześcijańskiej paradoks

Ewangelia Jana 12,24-26

Amen, amen, mówię wam: jeśli ziarno pszenicy nie obumrze, samo pozostaje; jeśli zaś umrze, wielki plon przynosi. Kto miłuje życie swoje, traci je; a kto nienawidzi życia swego na tym świecie, na życie wieczne je zachowuje. Jeśli ktoś chciałby mi służyć, niech idzie za mną. I tam, gdzie ja JESTEM, będzie i sługa mój; jeśli ktoś będzie mi służył, uczci go Ojciec.” Słowa te podaję w wersji Ekumenicznego Przekładu Przyjaciół, gdzie też mamy owo „jestem” pisane wersalikami, bo to czasownik szczególny. Pochodzący z Księgi Wyjścia, z tamtego opisu spotkania Mojżesza z JAHWE, szczególność Bożego istnienia akcentujący. Nasze człowiecze różne od tamtego absolutnego, a Jezus przedstawia naszej ziemskiej doli swoistą paradoksalność. Rzeczywistość w ogóle raczej paradoksem stoi, a etyka chrześcijańska osobliwie. Kto się bowiem wywyższa ...

08:00, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
Szukamy Boga wszyscy

Psalm 9,1O-11
Schronienie w Panu znajdzie uciśniony,
ucieczkę w czasie utrapienia
Ufają w Tobie znający Twe imię,
bo nie opuszczasz, Panie,
tych, co Cię szukają.”
Otwartość myślowa i duchowa cuda czyni: bardzo długie wieki ludzi imię Jego znających i tych, co Go szukają, widzieliśmy tylko wśród tych, co formalną przynależność do wspólnoty wiary rzymskiej ochoczo deklarują. Reszta to byli heretycy różni, niedowiarkowie oraz ateiści wielorako wstrętni. Wszystko jednak na szczęście płynie, przypłynęło Boże oświecenie. Zrozumieliśmy, że czyny ważniejsze niż słowa, niektórzy z tamtych imię Jego znają, choć w istnienie wątpią, szukają Go pracowicie. Chrześcijanie anonimowi, wierzący implicite. Wszyscyśmy szukający po trosze.

08:00, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 sierpnia 2018
Panna roztropna bardzo, po prostu święta

 Ewangelia Mateusza 25,1-13 albo 16,27-34

Dzisiaj kalendarzowy dzień liturgiczny świętej współczesnej bardzo ciekawej. Wrocławianki Edyty Stein, konwertytki z judaizmu, skądinąd wybitnej filozofki, fenomenolożki. Słabo zresztą związana z religią rodzinną, zmieniła ją na pochodzącą od tamtej, chrześcijańską. Tak bardzo, że została wręcz zakonnicą, wstąpiła do karmelitanek, stała się Teresą Benedyktą od Krzyża. O krzyżu myślała dużo wcześniej, pewnie przewidując swój ziemski los Żydówki. Kościół mój przeznaczył na dzisiaj obok przypowieści o dziesięciu pannach roztropności różnej także perykopę wcześniejszą z Chrystusową radą: „Jeśli ktoś chce pójść za mną, niech weźmie krzyż swój”. Wzięła go razem ze swoim narodem.

17:45, jan.turnau
Link Komentarze (2) »
wtorek, 07 sierpnia 2018
Prawo czy On sam

Ewangelia Mateusza 14,22-36
Opowieść o tym, Jak Piotr szedł po wodzie nie tonąc, póki się nie przestraszył wiatru. Trzeba się zdobyć na odwagę zaufania całkowitego. Na tym polega wiara, na tym moralność, żeby się trzymać Jezusa, nie przykazań, nie prawa jakiegokolwiek. Powiedział to zresztą niedawno Franciszek w niedzielę i to jest dzisiaj akcentowane mocno. Chrześcijaństwo nie jest religią Dekalogu ani nawet Błogosławieństw: jest religią wiary w Niego. Trudno ten chrystologiczny personalizm zrozumieć nam, uformowanym tradycyjnie, bardzo jurydycznie.

17:41, jan.turnau
Link Komentarze (2) »
niedziela, 05 sierpnia 2018
Wariacje na temat chleba. Był papież Hamletem nazwany

Księga Wyjścia 16,2-4.12-15
Psalm 78,3-4bc.23-25.54
Ewangelia Jana 6,24-35
Czas żniw, więc teksty o ich owocu, chlebie. Ze Starego Testamentu o mannie (i przepiórkach), z psalmu wspomnienie tego samego, a Ewangelia Jana o chlebie także niebieskim, czyli eucharystii. Nie tylko ciało musi mieć stałą pomoc rekonstruującą, także element duchowy osoby, tak zwana dusza. Duch jak brzuch.... Trzeba zatem sakrament komunii traktować w ten właśnie sposób, nie jako nagrodę za życie cnotliwe, ale wsparcie w dążeniu do szczęścia w Chrystusie. Im częstsze, tym lepsze. A co do wyboru materialnej postaci tego duchowego pokarmu, została ona wybrana, tak jakby cała ludzkość była „chlebożerna”, choć w Azji podstawowy pokarm to ryż. Mają zatem teologowie, specjaliści od formułowania doktryny problem jakiegoś w tej mierze pluralizmu, bardziej wyraźnej
inkulturacji Ewangelii. Za bardzo odważnego papieża Franciszka są może oni mniej związani odwieczną jednak w tym przypadku liturgiczną tradycją. Ciekawe, jak postąpi mój Kościół, a wiąże go dzisiaj bardzo mocno ekumeniczny dialog: nie można tutaj nic zrobić na własną głowę i rękę, nie uzgadniając tego z protestantami, prawosławnymi. Póki co, polecam lekturę na jeden wieczór. Najnowszy „Tygodnik Powszechny”: osobliwie znakomity tekst o Pawle VI, najpierw arcybiskupie Montinim. Napisany literacko pięknie
literacko oraz po prostu mądrze: bez apologii, ale i polemicznej zaciekłości. Miał papież albo nie miał racji odrzucając antykoncepcję (mija 50-ta rocznica ogłoszenia encyklilki „Humanae vitae”), ale w niejednym, także co do życia małżeńskiego, był niewątpliwym nowatorem No i człowiekiem głębokiego namysłu, wielkiego poczucia odpowiedzialności. Sam nazywał się
Hamletem, zanim Jan XXIII określił go tak bez eklezjalnej atencji. Potrzebni są ludzie
decyzyjni tak albo trochę inaczej.

10:07, jan.turnau
Link Komentarze (5) »
sobota, 04 sierpnia 2018
Prorokowi jako defetyście biada, biada...

Księga Jeremiasza 26,11-16.24
Kapłani i prorocy zwrócili się do przywódców i do całego ludu tymi słowami: - Człowiek ten zasługuje na wyrok śmierci, gdyż prorokował przeciw temu miastu, jak to słyszeliście na własne uszy”.
Sprawa stara jak cała ludzkość może. Są wspólnoty rozwinięte w instytucje, a w nich jednostki myślące samodzielnie, krytyczne wobec zachowania bliźnich, społeczności całej. Prorocy. Byli w Izraelu tacy, co podlizywali się władzy i ogółowi rodaków przepowiadaniem
przyszłości świetlanej, ale również paru innych, co grzmieli krytycznie wobec zachowań teraźniejszości, opisując zatem przyszłość w czarnych kolorach. Prorok wielki Jeremiasz o mało nie został skrócony o głowę niesłusznie myślącą. I dzisiaj historia toczy się po drogach podobnych. W Kościołach stosów już nie ma, ale są w państwach pozaeuropejskich i tam wychylającym się biada. Ortodoksja polityczna jest twarda: byczo było (przeszłość jest według patrioty bezbłędna), jest i będzie!

09:09, jan.turnau
Link Komentarze (13) »
piątek, 03 sierpnia 2018
Znalazł się taki mądrala...

Ewangelia Mateusza 13,54-57
Skąd u niego ta mądrość i nadziemskie moce? Czyż to nie jest syn cieśli? Czyż jego matka nie nazywa się Maryja, a jego bracia Jakub i Józef, i Juda? I czyż wszystkie jego siostry nie żyją wśród nas? Skądże więc u niego to wszystko się bierze? I gorszyli się nim. A Jezus im odpowiedział: - Tylko w swojej ojczyźnie i swoim domu prorok nie ma uznania.”
Najpierw informacja translatorska, że to znowu przekład Biblii Poznańskiej. Tyle że poprawiłem go pisząc odnoszące się do Jezusa zaimki jednak małą literą: przecież to mówią właśnie ludzie nie uważający Go za Syna Bożego. Przecież o tym jest właśnie ta perykopa! Może wpadłem w „hiperortografizm”, inaczej wszak postąpił nawet mój także własny EPP, ale lubię być czasem sobą. Wracając do osoby Jezusa z Nazaretu, napisałem kiedyś, że Jego rodacy kwestionowali Jego nadzwyczajność w gruncie rzeczy z zazdrości: przecież znamy go od dziecka, facet zwyczajny, tacy, jak my. Nie żaden znawca Pisma, prosty cieśla i tyle - a mądrzy się teraz niemożliwie. Ale tymczasem przyszło mi do głowy jeszcze coś takiego.
Nazaretanie byli poza tym mimo całej swojej religijności, czyli światopogłądowego „supernaturalizmu”, nieskłonni odruchowo do uznania, że coś jest nie takie, jak wszystko wokół. Może jednak chciałbym uprawiać jakiś absurdalny ahistoryzm: podejrzewać
osobników sprzed dwudziestu wieków o to, że myśleli jak dzisiejszy Kowalscy. Oni tylko, co gorsza, zazdrościli bliżniemu, jak syn człowieczy niejeden.

15:20, jan.turnau
Link Komentarze (5) »
czwartek, 02 sierpnia 2018
Sprawa nazbyt ciężka: ratunkiem jednak Bóg

Psalm 146,3
Nie pokładajcie waszej ufności w książętach,
w synu człowieczym, który ocalić nie zdoła.”
Przekład dla wakacyjnej odmiany Poznanianki, nie Tysiąclatki. Oto tu założenie każdej wiary religijnej fundamentalne: rzeczywistość widzialna z ludzką na czele to zgoła nie wszystko. Sama się nie tłumaczy, jest jakoś dziwnie przemyślana , jej bogactwo od kamienia przez bakterię do gatunku homo sapiens wygląda na jakiś wielki plan rozwoju, owo wzrastanie przez wewnętrzne komplikowanie bytów. Ale to jeszcze nie cały problem. Z tym dużo łatwiej sobie poradzić jakąś filozofią ateistyczną, uznaniem, że sama „natura” jest jakoś rozumna, obejdzie się (obędzie? tak jest etymologiczne chyba poprawniej) bez „metafizyki”. Natura owa jest, co prawda, wciąż słabo poznana, ale żadnego innego dna nie kryje. Otóż może i jest tak, ale na tym nie kończy się ludzka zagadka. Niestety zgoła nieprosty jest poza tym los syna człowieczego, może i rządzi nim bogini Fortuna ślepa, ale to jest odpowiedź ponura w swojej prostocie. Chcielibyśmy w tym wszystkim jakiegoś Rozumu, Sensu. Pociechy, że nie jesteśmy jednak zdani na samych siebie. Chęci to nie fakty realne, niemniej ja wybieram optymizm, nadzieję eschatologiczną, chociaż wiem, że sprawa jest stara jak ludzkość, ateizm kiełkował powoli, ale teraz kwitnie No i zgodzimy się prawie wszyscy, historia najnowsza czegoś nas nauczyła .że płonna jest nadzieja pokładana w jakichkolwiek książętach, czyli władzy państwowej, albowiem co jak co, ale marzenie o ufundowanym na jakiejkolwiek ideologii raju na ziemi jest utopią arcyniebezpieczną. Tyle tu mojej filozofii nie bardzo
fachowej.

15:50, jan.turnau
Link Komentarze (7) »
środa, 01 sierpnia 2018
Litania skojarzeń. Gloria victis!

Księga Jeremiasza 15,10
Biada mi, matko moja, że mnie urodziłaś, męża skargi i niezgody dla całego kraju.”
Księga Jeremiasza... Wspominam najpierw własny pomysł z dzieciństwa, by nabierzmowanie przyjąć imię Jeremi. Byłem zafascynowany „Ogniem i mieczem”, tamtejsząwizją postaci księcia Wiśniowieckiego., Niestety myślący po ówczesnemu proboszcz nie
uznał proroka biblijnego za dobrego patrona dla katolika. Potem zmalał mój szacunek dlaSienkiewicza jako historyka, niemniej Stary Testament czytałem coraz pilniej. Aż spotkałemJeremiasza, chrześcijanina żywego. Mój świętej pamięci przyjaciel prawosławny, biblista,działacz ekumeniczny sławny, współautor EPP, dr Jan Anchimiuk, zostawszy biskupemprzyjął tamto imię biblijne wielkie. Myślę sobie dalej o (nie)doli wszystkich mężów skargi iniezgody, patrzących na swój kraj, naród, Kościół w okularach nie całkiem różowych.
Prorocy to wzór pisarski dla publicystów, oczywiście niedościgły, tym bardziej jednakzobowiązujący. Niech mówią całą prawdę, nie bojąc się krytyki z prawa ani lewa. Na koniecmam w dzisiejszej pamięci naturalnie młodych bojowników warszawskich, którzy wyszli
przeciw wrogowi jak Dawid na Goliata. Chwała zwyciężonym! Byli z nimi bohaterscy księżakapelani, wydał o nich właśnie w WAM-ie piękną książkę Stanisław Zasada. Wśród owychduchownych jest wielki filozof Jan Salamucha, który nie zostawił ciężko rannych, co nie
mogli uciec, i został z nimi zamordowany 11 sierpnia. Napiszę wtedy o nim dużo więcej.

16:27, jan.turnau
Link Komentarze (11) »
niedziela, 29 lipca 2018
Królestwo naprawdę z innego świata

Ewangelia Jana 6,15
Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę”.
W tej samej ewangelii powie Piłatowi wyraźnie, że Jego królestwo jest z innego świata. Okropnie trudno to zrozumieć. Ludziom spoza chrześcijaństwa i samym Jego uczniom nawet. Władza to pojęcie szerokie bardzo, między tym ziemskim a tamtym niebieskim istnieje przepaść, taka jak między tą rzeczywistością a tamtą, która przechodzi ludzkie pojęcie. Wielka też jest różnica, choć naturalnie mniejsza, między rybakiem Piotrem a papieżami prawie aż do Jana XXIII, bo już nie powiem, że aż do Franciszka. Jezus jest naszym Panem, owszem, ale panowanie to absolutnie inne niż nawet prezydenta w państwie przecież demokratycznym. Rozumiem, że Kościół to jednak wspólnota ludzka i musi mieć jakieś ziemskie struktury. Oby tylko miały tamten świat za wzór, samego Jezusa Chrystusa. Wzór niedościgły, rzecz jasna, ale bez niego żaden Boży Kościół obejść się nie może.

11:00, jan.turnau
Link Komentarze (5) »
sobota, 28 lipca 2018
Z sądami moralnymi się nie śpiesz

Ewangelia Mateusza 13,24-30
Przypowieść o pszenicy i kąkolu. Tysiąclatka zrezygnowała z barwnej tradycji Wujkowej, wybierając ogólniejsze określenie ”chwast”, ponieważ w oryginale występuje inna miejscowa roślina nie mająca polskiej nazwy. Tak też zrobiła Ekumeniczna 11 Kościołów. My w EPP wraz z Poznanianką i Biblią ewangelicką zwaną Warszawską okazaliśmy się konserwatystami czy raczej przedkładającymi konkret nad ogólnik, czyli zostaliśmy przy kąkolu. Tyle botaniki i translatoryki, co zaś do teologii, to myślę sobie, że czekanie aż do żniwa to w gruncie rzeczy przekonanie, iż trzeba bardzo uważać z wyrokami moralnymi. Nie tylko z wyrokami sądowymi, by nie skazać niewinnego, ale i w ogóle z osądzaniem cudzego postępowania. Nie śpieszmy się z tym, broń Boże. Bo tylko On zna nerki i
serce człowieka. Stąd dzisiejsza zasada społecznej tolerancji.

11:00, jan.turnau
Link Komentarze (7) »
piątek, 27 lipca 2018
Duchowa gleba bardzo różna. Józefa Tischnera zawsze słuchać!

Ewangelia Mateusza 13,18-23
Przypowieść o siewie. O glebach dusznych naszych różnych. Bo grunt nasz duchowy bywa skalisty, czyli korzenia stosownego nie mamy, jesteśmy niestali, przyjmujemy Słowo tylko na trochę. Gdy przyjdzie ucisk albo prześladowanie, załamujemy się szybko. Bywa też czasem dusza ciernista, rośliny owe, osty może, Boże słowo zagłuszają, czyli troski tego wieku oraz blask bogactwa zwodniczy powodują razem, że ono plonu jakoś nie daje. Ale gdy gleba dobra, staje się plon nawet stokrotny nieraz. Tak perykopę streściłem, tłumaczenia Tysiąclatki i EPP do spółki używając. Można jeszcze napisać o jednej wielkiej przyczynie odchodzenia od Kościoła czy też Boga nawet. Bardziej zewnętrznej: myślę o powodach pochodzących od bliźnich naszych. Od tych w ogóle, co sami niecnotliwi, zły przykład nam dają. Naturalnie można mu nie ulegać, komentarz taki jednak nie bardzo pasuje do innych sytuacji. Mam na
myśli duchownych, co grzechami swymi wszelakimi gorszą świeckich kolosalnie. Złota myśl księdza Tischnera, w ewangelizacji dzisiejszej aksjomat, który niegdyś obrażał niektórych: pisma Marksa odwiodły od Kościoła mało kogo, proboszczowie miejscowi przelicznych.
Amen!

15:15, jan.turnau
Link Komentarze (14) »
czwartek, 26 lipca 2018
„Jak góry wysokie...”. Wspomnienie najważniejszych dziadków ludzkości

Psalm 36,6
Do nieba sięga, Panie, Twoja łaska,
a wierność Twoja aż po same chmury.
Twoja sprawiedliwość jak góry wysokie,
a Twoje wyroki jak ogromna otchłań.”
Chociaż studiowałem sto lat temu polonistykę i powinienem był już wtedy zachwycić siępięknem literackim Biblii, nawet wszak i w liceum uchodziłem za zdolnego w tymprzedmiocie ucznia, ale bardzo szybko wyparły tamto moje poszukiwania religijne.
Studiowałem przecież we Wrocławiu w latach 50-tych, burzy i naporu ateistycznego komunizmu, wykładowca literatury staropolskiej Jerzy Ziomek, ciekawy facet skądinąd,tropił niewiarę w istnienie Boga już u Kochanowskiego. Potem zresztą rozwinął się naukowo
i napisał stosowny podręcznik bardzo sensowny, nawet chyba z dużą literą w tym wyraziewedług większości ludzi najważniejszym. I chyba redaktorka to z nim może nawet bez truduuzgodniła, sama -wiem, bo to była moja koleżanka - tak ortograficznie dojrzała. Potem
zresztą profesor Ziomek wrócił do religijności chrześcijańskiej, jednak już w wersji reformacyjnej, luterańskiej. Co do mnie, uchronił mnie przed porzuceniem owego„nienaukowego” światopoglądu stały wpływ rodziny, a także przyjaźń z innym kolegą na studiach, Jackiem Łukasiewiczem, późniejszym tej polonistyki profesorem. Skontaktował mnie z wrocławską placówką „Paxu”. W tamtym środowisku odnalazłem wersję katolicyzmu chroniącą przed zarzutem „średniowieczności”, dialogową wobec dzisiejszego prawda, tylko tego drugiego, komunistycznego, ale tamtej „postępowości” w myśleniu ideowym zacząłem się wyzbywać stopniowo zaraz potem w katolickiej „Więzi”. I teraz tylko dwa wspomnienia już w związku z psalmami. Było to jeszcze pod koniec studiów:prowadzący seminarium magisterskie profesor Tadeusz Mikulski kazał nam w czasie wakacji napisać jakąś studencką prackę na staropolski temat. Jakoś tak się stało, że chyba nikt z naszej grupki nic nie przygotował, a było tam troje późniejszych polonistyki profesorów, dwoje
jeszcze poza Jackiem. Profesor Mikulski był tym słusznie oburzony. Ja byłem bliski nawetnapisania czegoś o psalmach właśnie, ale nic nie wymyśliłem: nic dziwnego, byłem na tojeszcze o wiele za głupi No i dodam to, że sporo lat potem mój synek obśmiewał w domu
swoją panią od polskiego, która nazwała ów psałterz utworem średniowiecznym. Było topewnie wskazanie nie tylko na czas jego powstania, ale i na rzekomy światopoglądowy„ciemnogród”.
Nie mogę się nadziwić zmetaforyzowaniu języka owej arcymodlitwy. Kiedyś nie rozumiałemnawet tego, że to niemal istota poezji, myślałem, że rymy przede wszystkim. No cóż, naródgenialny wielorako. I dalej o nim, czyli o dwojgu jego członkach. Dziś w Kościele
rzymskokatolickim i innych katolickich wspomnienie świętych Joachima i Anny. Imiona nie z ewangelii kanonicznych, każdy jednak człowiek musi mieć rodziców, miała ich też na pewno Maria z Nazaretu, więc niewątpliwie istnieli, a imiona to hebrajskie, więc mogli je nosić,czemu nie. No i na pewno byli parą dziadków najważniejszą w ludzkiej historii. Anna patronka tylu nie tylko Polek, Joachim patron wiceprezesa Polski (J. Brudzińskiego) - ślę życzenia imieninowe najlepsze!

15:08, jan.turnau
Link Komentarze (5) »
środa, 25 lipca 2018
Apostoł Jakub Większym zwany, chciał być pierwszy. Inny Żyd wybitny zwał się Jakub Rotblat

Ewangelia Mateusza 20,28
Wspominamy dzisiaj apostoła Jakuba. Imię to jeszcze w tym biblijnym przypadku mało, bo wśród apostołów było takich ludzi trzech. Ten, który ma dzisiaj święto,czyli tak zwany Większy, syn Zebedeusza, brat Jana. Jakub zwany Mniejszym,czyli syn Alfeusza. Owo rozróżnienie wprowadził nie jakiś pożyteczny biblista, ale sam autor biblijny, mianowicie Marek (15, 40), wspominając „Marię, matkę Jakuba Mniejszego” . Takich imienników było w czołówce pierwotnego Kościoła zapewne więcej. Pomijając toże niektórzy bibliści nie są pewni, czy ten Jakub jest na pewno tą samą osobą(sorry - osobem, przecież był płci męskiej), co ów Alfeuszowicz, bo był jeszcze
być może jakiś Jakub Średni czy też może Najmniejszy. Otóż chodzi o to, czy ten występujący w Dziejach Apostolskich ważny uczeń Chrystusa, filar ówczesne jwspólnoty, pewnie autor listu biblijnego, uchodzący za przywódcę ówczesnych konserwatystów (List do Galatów 2, 12), należał do Dwunastu, czy też na razie przeciwnie, jako brat Jezusa przyrodni (może jednak rodzony), jeden z tych, co
weń, póki co,nie wierzyli, nawrócili się późnej i potem, jak na konwertytów przystało,przodowali w tej mierze. Wracam jednak do Większego. Zginął z powodu tej wiary jako drugi zaraz po Szczepanie (Dzieje 12,20). Nie spodziewał się na pewno, kiedy
załatwiał u Jezusa przez swoją matkę miejsce poczesne u Jego boku w KrólestwieNiebieskim, że będzie ono wyglądało podobnie. Pierwsi będą ostatnimi - historiateż w tym sensie paradoksem stoi.
Nie znamy jednak przyszłości, z przeszłością lepiej, ale też bywają niespodzianki. 1sierpnia ukaże się w Znaku rewelacyjna książka Marka Górlikowskiego. Pomnażaona liczbę naszych rodaków noblistów. Należał do nich także Józef Rotblat, fizyk
genialny (1908-2005). Podobnie jak Maria Curie Skłodowska otrzymał tę nagrodę,chociaż nie naukową, tylko Pokojową. Albowiem był również wybitnymdziałaczem społecznym. Specjalistą od bomby wodorowej, atomowej, niemniej jejzaciekłym wrogiem. Tak twardym, że FBI posądzało go długo o szpiegostwo narzecz ZSRR. Jego biografia pasjonująca nazywa się „Noblista z Nowolipek. Józefa
Rotblada wojna o pokój”. Liczy 500 stron, ale czyta się prawie jak powieśćsensacyjna. Może też trochę dlatego, że noblista był właśnie Żydem zwarszawskiego getta. Czuł się jednak Polakiem, nie przyjął brytyjskiegoobywatelstwa, choć mieszkał w Anglii od początku wojny.

19:53, jan.turnau
Link Komentarze (4) »
wtorek, 24 lipca 2018
Wrzuci w morze grzechy nasze, albowiem miłosierny jest. Franciszek, miłosierdzia papież

Księga Micheasza 7,18-19
Któryż Bóg podobny Tobie, co oddalasz nieprawość, odpuszczasz występek Reszcie dziedzictwa Twego. Nie żywi On gniewu na zawsze, bo upodobał sobie miłosierdzie. Ulituje się znowu nad nami, zetrze nasze nieprawości. Wrzucisz w morskie głębiny wszystkie ich grzechy.”
Tak, taki jest Bóg nasz, naprawdę taki. Nie wszędzie w Piśmie wydać to niestety: Biblia jest całą biblioteką dzieł autorów różnych, o poglądach niejednakowych. Wiara wspólna monoteistyczna łączyła bardzo mocno, niemniej jednomyślności nie było. Różny stosunek do innowierców między innymi, poza tym właśnie różny Boga obraz: zresztą bardzo często w jednym człowieku, który miota się ciągle między ufnością a rozpaczą. A owa Reszta to Izraelici, co w czasach klęsk różnych uniknęli śmierci albo wygnania: nie grozi im gniew
Boży, jeżeli się nawrócą. Jak wiadomo, lepiej późno, niż wcale (powiedział nekrofil...) Na szczęście wrócił w moim Kościele wizerunek Boga nie mającego nic wspólnego z jakimkolwiek sadyzmem, a papież Franciszek z tamtym obrazem walczy z właściwym sobie zapamiętaniem. Pan całego stworzenia, wręcz Absolut, choć stworzył nas na swój obraz i podobieństwo, czyli osobą tak jak i my jest, to jednak od gatunku homo sapiens różni się nieopisanie. Tym na przykład, że wciąż wśród wyznawców obecny teologiczny antropomorfizm jest herezją absolutną. On nie gniewa się nie tylko na zawsze, jest naprawdę absolutnie wszechmocny, czyli radzi sobie niezawodnie z każdym grzesznikiem, każdego od piekielnego zaparcia się w duchowym bagnie uratować potrafi. Amen, alleluja!
Akapit mój tutaj końcowy będzie już tylko o słudze Bożym z Argentyny. W internecie obejrzałem przypadkiem filmik o nim nie typowy. Dowcipkuje sobie oto bardzo złośliwie rozmawiając z jakimś innym biskupem. Na temat, który ostatnio często eksploatuje: plotkarstwo... Była sobie pewna niewiasta niezmiernie elokwentna, niezwykle mobilna poza tym. Potrafiła obsłużyć ludzi różnych legion, upowszechniając wiedzę o wszystkich ich bliźnich słabościach. Ale kiedyś sama zasłabła fizycznie, nie mogła wstać ze swego łóżka,
więc poprosiła pobliskiego księdza, by przyszedł do niej z Komunią. Otóż odmówił: ma pani przecież język tak długi, że zupełnie wystarczy, by sięgnął do kościoła, gdy będzie tam sprawowany właśnie ten sakrament. Następne „franciscanum” jest bibliograficzne: polecam arcygorąco książkę Jarosława Makowskiego pod tytułem: „Pobudka, Kościele!” (Warszawa 2018, Arbitror, s. 192). Dziełko niewielkie, kapitalne jednak, publicystycznie znakomite. A autor Polakiem i katolikiem jest, zatem o papieżu pisze, porównania nieuniknione czyniąc.

19:29, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 23 lipca 2018
Paweł radykał totalny

List do Galatów 2,19-20
Ja dla Prawa umarłem przez Prawo, żeby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary jest życiem Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał na śmierć.”
Oto ten Pawłowy radykalizm. W postawie wobec Prawa, zdecydowanym odcinaniu się od żydowskiej tradycji: inni apostołowie, Jakub brat Pański, nawet i Piotr, nie byli tu tak ostrzy, przynajmniej w słowach. Prawo, kręgosłup dotychczasowej religii apostoła, którą teraz tak mocno krytykuje, to jakby przeciwieństwo Boga samego. Po drugie, radykalizm w postawie wobec Jezusa. Chrześcijaństwo jest w Pawłowym pojęciu skoncentrowane całkowicie na Jego osobie. To nie specjalność myślowa apostoła narodów, rzecz jasna, to sedno nowej wiary, czy jednak na pewno każdego rzymskiego katolika? To się dopiero teraz tak wyraźnie mówi i tak już nieraz potocznie wierzy. Trudno to przyswoić sobie ludziom, którzy szli dotąd za Dekalogiem, najwyżej za ewangelijnymi Błogosławieństwami; ja się do nich niestety zaliczam, choć staram się wychodzić poza przeciętność. Chodzi nie tylko o to, że nasza religia to nie tylko etyka, moralność, nie tylko imperatyw etyczny, bo to w końcu nic szczególnego, choć systemy etyczne różne. Każda chyba religia to także „indykatyw zbawczy”, ujęty w jakichś dogmatycznych systemach. Ale to nie wszystko. Chodzi o to właśnie, że drogowskazem naszym życiowym jest osoba Chrystusa. Mamy iść za Nim i tyle. Aż tyle. PS. Komentarze do tych pisanek oczywiście czytam, dziękuję bardzo wszystkim, osobliwie jednak Autorowi, co mi tu niedawno dość niespodziewanie słowa miłe przesłał.

16:03, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 lipca 2018
Jezus uśmiercił wrogość. Kochaj i rób, co chcesz

List do Efezjan 2, 13-18
Chrystus (czyli Mesjasz) zbliżył do siebie obie części ludzkości, Żydów i resztę narodów, zburzył mur ich rozdzielający, przez żydowskie Prawo zbudowany, ogłosił między nimi pokój. Paweł, sam Żyd, nawet faryzeusz, myślący niegdyś zgodnie z żydowską tradycją, opowiada teraz w ten sposób o Jezusie, też Żydzie oczywiście, który dokonał pojednania przez swoją śmierć na krzyżu. No cóż, taka jest (nie)dola ekumenistów wszelakich. Narażają się nieraz jednym i drugim. Za śmierć Jezusa odpowiadają, owszem Żydzi, którym jako prorok nadepnął na narodowe i (czyli) religijne ambicje, ale i Rzymianie, którzy ludzi nie szanujących państwowej władzy tępili. Tacy bywamy i my, Polacy, katolicy rzymscy. 
Dzień 22 lipca, było kiedyś takie niezbyt narodowe święto. Jest natomiast dzisiaj święto rzymskokatolickie, ustąpiło jednak niedzieli, bo każda jest wręcz uroczystością. św. Marii Magdaleny, uczennicy Jezusa duchowo wielkiej. Owszem, opanowało ją kiedyś siedem duchów najgorszych. Nie wiemy, jak się zachowywała, powstała plotka, że cudzołożyła nałogowo, pochodzi nawet od papieża, Grzegorza zresztą Wielkiego, należał on do tych licznych pobożnych mężczyzn, którym się wydawało, że to grzech najcięższy oraz specjalność kobieca (chłopom wybaczyć trzeba, bo muszą) . Dziś na szczęście wzorem prawosławnych mamy Marię z Magdali za Apostołkę Apostołów, nie żadną prostytutkę, nawet i nie ladacznicę. Ma dzięki Franciszkowi nie tylko liturgiczne wspomnienie: jest ono w teraz randze święta. Pewnie była nieznośna, chyba chorowała psychicznie (co właśnie mylono z opętaniem). Ale kochała najserdeczniej, stosowała w życiu zasadę Augustynową: kochaj i rób, co chcesz.

04:44, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
sobota, 21 lipca 2018
A narody swoje...

Ewangelia Mateusza 12,20-21
„Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą”
Niestety jednak z narodami na razie tak dobrze nie jest. Ideału tego, który ewangelista zacytował tu za Księgą Izajasza (Tryto-Izjasza), gdzie mamy obraz pokornego Sługi JAHWE, ludy nie traktują na ogół jako modelu etycznego stosunków wzajemnych. Przyświeca im raczej ideał nacjonalistyczny, ambicje imperialne, zbiorowy egoizm. Pokój oczywiście, nawet - starsi pamiętają -była kiedyś tak zwana walka o pokój, ale arcyimperialistyczna, krwawa raczej (pax sovietica). Wojna tylko sprawiedliwa naturalnie, ale nawet w wykonaniu chrześcijan było tego zabijania dziwnie dużo, szczególnie przed encykliką „Pacem in terris”. I tylko czasem głowa jednego mocarstwa usiłuje się dogadać z innym prezydentem, na dudka zupełnego wychodząc.

20:14, jan.turnau
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 131
Archiwum