Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
RSS
wtorek, 15 stycznia 2019
Władza, czyli odpowiedzialność. Także za własne słowa

List do Hebrajczyków 2,6-8
Psalm 8,5-7
W obu tych księgach mamy pytanie retoryczne, czymże jest dla Boga człowiek, że o nim pamięta, i zaraz konstatacja, że dał mu władzę nad całym stworzeniem. A władza znaczy odpowiedzialność. Ekologia... 
Wszyscy mówią o zamordowaniu prezydenta i to zrozumiałe. Komentarze różne i to też można było przewidywać. W PiS-ie zachowania różne, obrzydliwe i sympatyczne, choć raczej taktyczne. W Platformie jedno kretyńskie: nieobecność na wczorajszej mszy w katedrze warszawskiej - bo to pomysł wroga, który zaciera, jak może, swoją odpowiedzialność. Która jest niewątpliwa, niemniej msza za przyjaciela jest mszą!
Powinniśmy poza tym wszyscy zastanawiać się, jakie mogą być skutki naszego gadania, nie prowokować emocji. Rachunek sumienia powszechny.

23:47, jan.turnau
Link Komentarze (16) »
Prorokować znaczy protestować. Owsiak - światełko z nieba

Wpis na poniedziałek 14 stycznia 2019
List do Hebrajczyków 1,1-2
„Niejednokrotnie i na wiele sposobów od dawna przemawiał Bóg do ojców przez proroków, na ostatek tych dni przemawiał do nas przez Syna” (EPP). Tak, Jezus też był prorokiem, arcyprzykładem dla  wszystkich podobnych. On jeszcze  poza tym jako Bóg widział przyszłość, ale prorokowanie to również albo i przede wszystkim widzenie teraźniejszości.
Protestowanie przeciw wszystkiemu, co tu podłe, głosem nielękliwym. Prorokiem też był Marcin Luter, protestantyzmu inicjator.
Teraźniejszość polska to dzisiaj przede wszystkim Owsiak - oraz ofiara do niego nienawiści, prezydent Adamowicz. Do nich obu nienawiść, bo oni przecież z tego politycznego obozu, co zamachowca więziła: te liberały, lewaki, Platforma - i Owsiaki przeróżne właśnie. A co do wielkiego Jurka, to wdzięczny jestem ogromnie profesorowi Zembali za wczorajszą laudację na jego cześć w TVN. Wyręczył naszych biskupów. Można było być może gorszyć się hasłem „Róbta, co chceta”, że to wzywanie do moralnego paskudztwa, ale i wtedy nie należało przedrzeźniać jąkałę, jak to robił podczas mszy  pewien ksiądz wielkopolski. Głupie, bo pochopne było wybrzydzanie na Przystanek Woodstock, zabrakło świadomości, że sama umiejętność gromadzenia takich tłumów młodych jest warta uwagi. A WOŚP to przecież gromadzenie dla celu arcychrześcijańskiego! Światełko do nieba, ale i z nieba przecież światło Ducha. Co tchnie, kędy chce, czego duchowni moi dostrzec na ogół nie umieją, choć Sobór Watykański II był już przed pół wiekiem przeszło.

23:46, jan.turnau
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 stycznia 2019
Trochę na temat chrztu

Ewangelia Łukasza 3,15-16.21-22
Dzisiaj w moim Kościele uroczystość Chrztu Pańskiego. Prawosławni „gregoriańscy” świętują to ewangelijne wydarzenie razem z nami, „juliańscy” 13 dni później, jest to u nich również odpowiednik naszych Trzech Króli: objawienie się Jezusa całemu światu zaraz po urodzeniu oraz na wstępie działalności publicznej. To drugie odbyło się według synoptyków w ten sposób, że gdy Jan ochrzcił Jezusa, Duch Święty zstąpił na Niego w postaci gołębicy i odezwał się głos z nieba: ”Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie znalazłem upodobanie” (EPP). W czwartej ewangelii o tym wydarzeniu opowiada Jan Chrzciciel (1,32 -34). Rytualne obmycie jest podstawowym sakramentem chrześcijańskim.
Czy udzielać go w wieku niemowlęcym, czy raczej dopiero wtedy, kiedy dziecko może obrzęd jako tako zrozumieć (słyszałem o ochrzczeniu w Kościele zielonoświątkowym już siedmiolatka) - oto jest wielkie pytanie, które dzieli wszystkie starsze Kościoły od tak zwanych ewangelikalnych: baptystów, zielonoświątkowców, adwentystów. Dzieli chyba za ostro: niech może oba terminy będą w chrześcijaństwie jakoś uprawnione.

18:01, jan.turnau
Link Komentarze (124) »
Najświętszy Jan Chrzciciel

Wpis na sobotę 12 stycznia 2018 r.

Ewangelia Jana 3,30
„Ten ma rosnąć, a ja umniejszać się” (EPP). Słowa Jana Chrzciciela o Jezusie. Prorok ogromny redukuje się sam do roli czyściciela drogi jakiegoś cieśli z pogardzanej Galilei. „Kto się poniża, będzie wywyższony”. Na chrześcijańskim Wschodzie czczony prawie jak Bogarodzica.

18:00, jan.turnau
Link Komentarze (10) »

Wpis na piątek 11 stycznia 2018 r.

Porozmawiać z samym sobą
Ewangelia Łukasza 5,16
„On jednak usunął się na pustkowie i tam się modlił” (BT). Na pustkowie, nie na pustynię raczej, nie tam, gdzie piasek, raczej gdzie brak zabudowań. Postąpił tak Jezus nie po to, żeby uciec od ludzi, od ich przeróżnych potrzeb. Samotność jest nam czasem konieczna, aby odpocząć od zgiełku, spojrzeć w siebie.
I w górę, ponad przyziemność codzienną, może bardzo wysoko...

17:57, jan.turnau
Link Komentarze (1) »
czwartek, 10 stycznia 2019
Świat, czyli świństwa wszelakie

1 List Jana 5,4
„Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat” (BT). W Nowym Testamencie mamy nieraz, szczególnie w pismach Janowych, słowo „świat” w sensie zdecydowanie negatywnym, jako przeciwieństwo Ewangelii. Tak też jest w wypowiedziach Franciszka, ale podkreślę różnicę. Papież ten na świat pozakościelny otwiera się w ogóle bardzo szeroko, w jego myśli i działaniach widzi niejedną wartość. Niektórzy nawet sądzą, że to zagraża doktrynie. Bo jest to nie tylko duszpasterska dyplomacja, także duchowa i myślowa otwartość. Rozwartość? Sądzę, że nie.

13:21, jan.turnau
Link Komentarze (96) »
środa, 09 stycznia 2019
Miłość i strach. W Niemczech biskup - antybiskup!

1 List Jana 4,18
„W miłości nie ma lęku, lecz pełna miłość wypędza strach, gdyż strach zawiera udrękę. A ten, kto się boi, nie osiąga pełni w miłości” (EPP). Można kochać Boga i w rezultacie bliźniego swego, po prostu, aby świństw nie robić, albo głównie dlatego, że grozi piekło. Ze strachu. Podobny lęk neurotyczny męczył ludzi długie wieki. Także tych, którzy wierzyli religijnie naprawdę głęboko i równie głęboko miłowali, niemniej wgrano im w duszę całą taką teologię okropną! Opartą na wizji Boga jako obsesyjnego kontrolera moralnego, który o wszystko się czepia, wszystko niemal jest dlań grzechem ciężkim, osobliwie w sprawach „de sexto”, czyli „sexo”. Tak było naprawdę nie z ze zwykłych wiernych winy! Bo zresztą rzadziej już uzasadniamy naszą etykę w sposób w ogóle religijny.
W dzisiejszym „Tygodniku Powszechnym” tekst zgoła rewelacyjny! Redakcja przedrukowała wywiad biskupa diecezji Hildesheim Heinera Wilmera, walącego w swój święty urząd, w postawy swoich kolegów, jak w przysłowiowy bęben. Bośmy ciągle jeszcze zbyt aroganccy, zbyt nadęci. Kto właściwie określa, co jest katolickie? Zachowujemy się tak, jakby tym kimś była hierarchia. Osoby świeckie nie mogą osądzać osób wyświęconych? Nadużywanie władzy tkwi w DNA Kościoła. Teraz zło wyszło z samego wnętrza Kościoła. Nie można mówić, że że są w nim pojedynczy grzesznicy, ale sam jest święty i bez skazy. Są w nim struktury zła! To w duchu dzisiejszego biskupa Rzymu, choć nie wszystkich niemieckich zgoła. Ilu polskich...

14:21, jan.turnau
Link Komentarze (60) »
Pokój, sprawiedliwość. I religia w szkole: pomysły na kompromis

Wpis na wtorek 8 stycznia 2019 r.

Psalm 72,1b-4b.7-8
„Niech góry przyniosą ludowi pokój,
a wzgórza sprawiedliwość.
Niech okaże sprawiedliwość ubogim,
wspomoże dzieci biedaków
i zgładzi ciemięzców” (Biblia 11 Kościołów).
Mowa tutaj poetycka także o działaniach natury, ale w całym poleconym na dzisiaj fragmencie psalmu o porządku, który ma zaprowadzić syn królewski, czyli zapewne oczekiwany Mesjasz (z grecka Chrystus). Czytamy o ciemięzcach, może także o tych, cociemiężą dzieci - skojarzenie ponure dzisiejsze.
A dzieci to także szkoła, religia tamże. Wrócił o to dawniejszy spór. Sprowokowała go chyba trochę kościelna tendencja do rozszerzania zakresu. Owszem, nasz konkordat z Watykanem gwarantuje religijne zajęcia w nauczaniu publicznym (są tam w większości państw europejskich, acz nieraz raczej bliższe religioznawstwu), nie rozstrzyga jednak bardziej szczegółowych kwestii: śladu tych lekcji na corocznych świadectwach, tym bardziej miejsca w egzaminie maturalnym. Naturalnie też alternatywnych lekcji etyki, dotąd słabo organizowanych. No i nade wszystko aspektu finansowego. Dominika Wielowieyska, bliskami poglądami w niejednym, zaproponowała wczoraj w „GW”, żeby rzecz poddać dialogowi z rodzicami, tak aby podzielić te duże wydatki (blisko półtora miliarda złotych) między państwo i Kościół. Pewnie to dobry pomysł na kompromis, tylko byłby chyba spór, jak ten ciężar podzielić. Wielowieyska akcentuje też, że musi być to lekcja pierwsza albo ostatnia, rekolekcje nie mogą zastępować wszelkich lekcji, mogą być tylko po południu, bez żadnej przerwy w nauce. Ja też uważam, że to minimum. Tak jak i nacisk na trosk o jakość. Nie znam żadnych badań socjologicznych, ale sygnały są fatalne, choć słyszę rzadko i dobre. Czy ma być to przekaz wiedzy religijnej czy wiary: biskupi mówią różnie. W każdym razie rodzice - postuluje znów Wielowieyska - muszą mieć prawo głosu. Tak, koniecznie!
Słyszałem swego czasu, że episkopat był już zadowolony z katechezy w przykościelnych salkach, aż kiedyś prymas Glemp powiedział to Janowi Pawłowi II, na co ten, że trzeba walczyć o powrót do szkoły, bo było najlepsze. Nie miał racji: tempora mutantur... Owszem, szkoła zapewnia większą dostępność, jest bliżej domu, ale kojarzy wielką sprawę ze szkolnym przymusem, nudą i tp. Oddziela od miejsca głównego (opinia niektórych księży), jaką jest świątynia. Tylko że z kolei nadzieja, iż sprzyja dobremu przyjęciu religijnego przekazu, zdała mi się niewielka, gdy przeczytałem osobiste wyznanie katechetki na pewno mądrej, że dzieci tam kościele są równie nieznośne, jak w świeckim budynku. Do tego, żeby mieć u nich posłuch, trzeba walorów przeróżnych.

14:19, jan.turnau
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 07 stycznia 2019
Uwierzyć, wojny zaniechać

1 List Jana3,23
„A to jest Jego przykazanie, żebyśmy wierzyli w imię Syna Jego, Jezusa Chrystusa, i miłowali siebie nawzajem - takie przykazanie nam dał” (EPP).
Uwierzyć niełatwo, że na pewno jest Bóg, choć świat nasz taki potworny, że następnie Jego Syn stał się człowiekiem, Jezusem z Nazaretu, o którym mówi chrześcijańska część Biblii (choć to, że istniał naprawdę, to niemal pewnik przecież). Naprawdę trudne jest jednak co innego: kochać każdego bliźniego swego, czyli nie wojować z nim myślą wściekłą, choć święty na pewno nie jest.

12:01, jan.turnau
Link Komentarze (85) »
Mędrcy świata, ci nie nasi

Wpis na niedzielę 6 stycznia 2019 r.

Ewangelia Mateusza 2,1-12
A oto i  „Trzech Króli”. Wielkie święto chrześcijańskie, dzisiaj w cieniu Bożego Narodzenia, utożsamiane z nim niegdyś tą samą datą ( u Ormian jest tak do dzisiaj).  Bo też przesłanie religijne obu świąt nie różni się przecież: oficjalna nazwa uroczystości dzisiejszej brzmi  „Epifania”, Objawienie Pańskie, czyli Jezusa całemu światu. Całemu, w każdym razie pozażydowskiemu, bo Betlejem odwiedzili i Dzieciątku hołd złożyli jacyś dostojnicy ze Wschodu niebliskiego. W Biblii  zwani mędrcami, magami, później  też monarchami.
Ciekawe jest jednak, że wydarzenie to opisuje tylko Mateusz, ewangelia Łukasza w ogóle o tym nie wspomina, tym bardziej zresztą Markowa i Janowa, które dzieciństwem Jezusa w ogóle się nie zajmują. I tutaj mamy z lekturą Biblii zasadniczy problem. Literalną czy raczej jednak głębszą.
Ta druga, zainicjowana przez protestantów „pierwotnych” (luteranów, ewangelików reformowanych), przyjmuje się z oporami  przez katolików, a jeszcze trudniej przez ewangelików późniejszych, zwanych ewangelikalnymi  (zielonoświątkowców, baptystów).
Interpretacja dosłowna tekstów biblijnych także tutaj jest mocno wątpliwa, kiedy to opowieść jednej księgi wyraźnie nie zgadza się z drugą. Mateusz pisze wyraźnie, że po wizycie mędrców i powrocie z Egiptu święta trójka zamieszkała, owszem, w Nazarecie, ale opowiada to tak, jakby przedtem jej tam nie było. Z tego wszystkiego wniosek, który odważnie przedstawia Piotr Sikora w świątecznym „Tygodniku Powszechnym”: tak zwane ewangelie Dzieciństwa  mówią nie o historycznych wydarzeniach, ale w sposób narracyjny przekazują prawdę teologiczną.
Stąd między innymi wniosek,  że nie przybyli do Betlejem ani pastuszkowie z ewangelii Łukasza, ani możni uczeni Mateuszowi. Prawdą jest niemniej, że  Syn Boży stał się człowiekiem wraz z całą naszą dolą człowieczą, także biedą od urodzenia. Może nie urodził się w pomieszczeniu dla owiec, na pewno jednak nie w pałacu. No i jeżeli ktoś Go powitał ze czcią, to nie żadna żydowska elita władzy, Herod ani Sanhedryn, tylko jacyś ludzie z bardzo daleka, geograficznie i mentalnie.
Albowiem prawda jest jednak w rodzie  ludzkim nieźle rozproszona. Co Kościół (nie tylko ten rzymski) zaczął, Bogu dzięki, rozumieć. Ekumenizm, interreligijny dialog, z ludźmi wierzącymi inaczej albo i w ogóle niereligijnie. Pokorne przekonanie, żeśmy jednak nie wszystkie rozumy pojedli.

12:00, jan.turnau
Link Komentarze (3) »
sobota, 05 stycznia 2019
Mesjasz ze wsi Nazaret?

Ewangelia Jana 1,43-51
Przyszły apostoł Filip powiada do niejakiego Natanaela (był to zapewne ten ktoś, który w poprzednich ewangeliach nazywany jest Bartłomiejem), że Jezus z Nazaretu jest Mesjaszem. Tamten jednak wątpi: czy może być coś dobrego z takiej dziury? Pogarda niejeden ma powód.

11:09, jan.turnau
Link Komentarze (74) »
piątek, 04 stycznia 2019
Jakiś uczeń anonim...

Ewangelia Jana 1,35-42
Jan Chrzciciel przedstawia Jezusa dwóm swoim uczniom. Z tekstu perykopy dowiadujemy się dalej, że jednym z nich był brat Szymona Piotra Andrzej. Drugiego ewangelista nie nazywa. Podobna anonimowość powtarza się w rozdziale 20. Jest wielce prawdopodobne, że był to po prostu sam Jan. Podejrzewam tu jakąś autorską pokorę. Tak jak i Łukaszową, gdy opowiadając o spotkaniu z Jezusem uczniów idących do Emaus, tylko Teofila wymienia z imienia.

16:41, jan.turnau
Link Komentarze (10) »
czwartek, 03 stycznia 2019
Cuda bywają, różne. Ignacy Dudkiewicz i ks. Andrzej Szostek napisali

Psalm 98,1
„Śpiewajcie Panu pieśń nową, albowiem uczynił cuda”.
Fizyczne: nie w mojej rodzinie, co prawda, ale zaraz obok. Poza tym duchowe. Nawrócenia moralne niebywałe. Pewien mój krewniak był nieznośny w domu. Oszczędzał wariacko, dając żonie ze swojej niezłej pensji malutko, bo ona oszczędzać nie umie. Utrzymywała jakoś rodzinę z trojgiem dzieci  pracując na dwóch etatach. Zachorował na Alzheimera, nic już na około nie rozumiał, żony nie poznawał . Aż tuż przed śmiercią obudził się nagle i żonę za tamto przeprosił.
Załącznik na temat książki. Głośne myślenie. Kto jest kłamcą?
Wydawało mi się krótko, że profesor etyki na KUL-u, ks. Andrzej Szostek, zasługuje na miano angelologa. O wszystkich ludziach z zasady mówi dobrze, a w dyskusji zwanej merytoryczną też jest bardzo delikatny. Podkreśla mocno, że chce w ogóle rozmawiać, choć stanowisko ma na ogół zdecydowane. Zapomniałem jednak, że w jednej sprawie wali pięścią w stół. A wszystko to dotyczy niedawno wydanej  książki Biblioteki „Więzi”, w której profesor rozmawia z publicystą, również katolikiem, współredaktorem kwartalnika „Kontakt”, Ignacym Dudkiewiczem. Rzecz zwie się niekrótko: „Uczestniczyć w losie Drugiego. Rozmowy o etyce, Kościele i świecie” i dotyczy licznych kwestii dyskutowanych od dawna na linii Kościół rzymskokatolicki i tak zwany świat właśnie. Aborcji, antykoncepcji, in vitro, eutanazji, homoseksualizmu. Pytany przez Dudkiewicza, odpowiada profesor na ogół zgodnie z nauczaniem urzędowym naszego Kościoła, choć poglądy poszczególnych jego członków, nieraz teologów również, bywają  często nie dokładnie takie.
Moje również: na temat antykoncepcji i homoseksualizmu mam poglądy znacznie bliższe myśleniu liberalnemu, o czym już pisałem nieraz. Natomiast w jednej sprawie dotyczącej aborcji wywołał ksiądz publiczną odpowiedzią oburzenie.
Chodziło mu mianowicie o to, czy pracujący w publicznym szpitalu ginekolog może odmówić dokonania aborcji powołując się na klauzulę sumienia. Otóż zdaniem Szostka lekarz, który zachowuje się w ten sposób, zasługuje na miano kłamcy. Mógł  przecież zmienić tam specjalizację albo się tam w tej roli nie zatrudniać. Taka ocena profesora dowodzi, że rozumie on dobrze różnicę między prawem, które obowiązuje wszystkich obywateli, a etyką.
Poglądy etyczne są przecież w każdym społeczeństwie różne.
Innych spraw z tej dziedziny jest naturalnie wiele. Co do klauzuli sumienia jeszcze, to Szostek ma wątpliwości, czy mają prawo ją stosować aptekarze, odmawiając sprzedania każdego środka antykoncepcyjnego, bo nie wiadomo, do czego zostanie użyte. Podobnie jest z badaniem prenatalnym: nie wiadomo przecież, czy skłoni do aborcji. No i  odnotuję, że zdaniem profesora antykoncepcja podobnie jak metoda in vitro nie może być prawnie zakazana. Tego rodzaju tendencje to już wprowadzanie państwa wyznaniowego. Kwestie następne: czy prawo wychowuje, praktyczna rola zakazów aborcji. Szostek nie wyklucza takiej roli pedagogicznej, ale samo prawo nie wystarczy, trzeba społeczną świadomość kształtować. No i naruszenie przez stronę katolicką kompromisu aborcyjnego może spowodować zwycięstwo strony przeciwnej.
Podkreślam jednak, że Dudkiewicz, w ogóle imponujący wieloraką erudycją, pyta Szostka także o sprawy powyżej pasa. Na przykład o apolityczność Kościoła, antysemityzm czy przyjmowanie uchodźców. Tu się z autorem, oboma zresztą, zawsze zgadzam. Miła to sytuacja w narodzie, w Kościele, tak mocno dzisiaj podzielonymi.
Jonasz

18:11, jan.turnau
Link Komentarze (70) »
środa, 02 stycznia 2019
Wołanie na puszczy

Ewangelia Jana 1,23
„Ja jestem głosem wołającego na pustyni: - Prostujcie drogę Pana!” (BT). Cytując Izajasza, tłumaczył Jan Chrzciciel, że oczekiwanym Mesjaszem (czyli z grecka Chrystusem) nie jest, tylko Jego głosicielem. Wołał na pustyni, tak jak i liczni kaznodzieje teraz. „Wołanie na puszczy” -  mówiło się za dawnymi przekładami, pisanymi w czasach, gdy w Polsce były raczej  leśne pustkowia: chodzi o marny skutek takiego głosu. Słyszymy, nie słuchamy.

15:24, jan.turnau
Link Komentarze (74) »
wtorek, 01 stycznia 2019
Prawda wiary nie do pojęcia. Znak pojednania po kilku wiekach

Ewangelia Łukasza 2,19
„Maryja zachowywał wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (BT)
A miała o czym myśleć po urodzeniu Jezusa: przyjście na świat ludzki samego Boga. Wiara to chrześcijan niesamowita, dla nich samych też. A jednak.
Dzieją się rzeczy oczywiście mniej dziwne, ale też już straciłem prawie nadzieję, by do czegoś podobnego doszło. Niedawno wybrany zwierzchnik powstałej dzięki patriarsze Konstantynopola autokefalicznej ukraińskiej Cerkwi prawosławnej Epifaniusz uścisnął również symbolicznie wyciągniętą do niego dłoń zwierzchnika tamtejszej Cerkwi greckokatolickiej Światosława Szewczuka. Współpraca nawiązana. Na nowy rok nowina bardzo dobra. Deo gratias! Alleluja!

17:54, jan.turnau
Link Komentarze (33) »
niedziela, 09 grudnia 2018
Święty Jan największy

Ewangelia Łukasza 3,1-6
Czytamy dzisiaj o Janie Chrzcicielu. Uroczystość coroczna jego urodzin już za nami, była 24 czerwca, ale zjawia się w roku liturgicznym jako Jezusowy poprzednik, a był zwiastunem Jego działalności publicznej wielkim, co dziś ewangelia Łukaszowa wspomina, dopasowując do tego słowa proroka Izajasza: „Głos wołającego na pustyni, przygotujcie drogę Panu...” Tak, zapowiadał Jego pierwsze przyjście, będąc właśnie tylko „zapowiadaczem”. Sam będąc prorokiem kolosalnym, wskazywał jednak na kogoś innego jako oczekiwanego Mesjasza, chylił przed nim czoła do ziemi. Pokora to niesamowita, na przykład na tle dzisiejszych polityków obojga płci z partii przecież niewielkiej. Zawsze jest powód do rozłamu merytoryczny, może nie tylko pretekst, ale ważniejsze są przywódcze ambicje. Przecież mój patron różnił się od Jezusa w niejednym. 
Janowi uczniowie pytali na przykład, czemu Jezusowi nie poszczą - tak jak i zapewne on sam tym bardziej, asceta pustynny. Albo czemu nie gromi słuchaczy nie tylko słowem, karą Bożą według Janowej zapowiedzi (Mt 3,11-12). Nie rozumiał, ale tylko pytał, nie polemizował bynajmniej. Zaprawdę był chyba „niepokalanie poczęty”, jak Jezusowa Matka (wpis wczorajszy).
Kończę wiadomością, że robię sobie od jutra od blogowania urlop na 10 dni. Dziękuję Czytelniczkom, Czytelnikom, Komentatorom też płci obojga i mam nadzieję, że jeszcze do tej roli wrócę.

17:23, jan.turnau
Link Komentarze (546) »
sobota, 08 grudnia 2018
Maria z Nazaretu, marianie

Ewangelia Łukasza 1,26-38
Dzisiaj w Kościele rzymskokatolickim, starokatolickim mariawitów i zapewne polskokatolickim uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.
Świętujemy wiarę w to , że Matka Jezusa nie była skażona tym, co nazywa się grzechem pierworodnym. Myśl o takiej niezwykłości moralnej była i jest dalej nie tylko w chrześcijaństwie zachodnim. Na Wschodzie od dawna dotyczyła Jana Chrzciciela. Na podstawie ewangelijnego przekazu, że gdy Maryja z synkiem w łonie odwiedziła Elżbietę, jej synek z kolei się w niej poruszył (Łk 1,41-44). Czemu Bóg nie uchronił przed ową skłonnością do grzechu ludzkości całej? Nie zaglądajmy Panu Bogu do rękawa. nie jedyna to zresztą rzecz do teologicznej eksplikacji. I zaznaczę, że ten dar Boży nie został dany Marii z Nazaretu tak, żeby nie musiała walczyć z pokusami. Przeżywał je przecież także jej Syn (Mt 4,11 i Mk 1,2- 13).
A dzisiaj święto zakonne Zgromadzenia Księży Marianów, bo ono ma w swej nazwie „Mariae Immaculatae Conceptio”. Należą do niego ludzie takiej klasy, jak były rektor KUL-u ks. prof. Szostek (polecam jego ciekawą książkową rozmowę z Ignacym Dudkiewiczem pt.” Uczestniczyć w losie Drugiego. Rozmowy o etyce, Kościele i świecie”, wydaną właśnie w Bibliotece „Więzi”). Także redaktor senior „Tygodnika Powszechnego” znakomity, znany ostatnio z tego, że byłemu swojemu zwierzchnikowi światowemu zakonna prowincja polska zakazała wystąpień w mediach. Wolno mu natomiast wypowiadać się na przykład w Muzeum POLIN. Było tam niedawno drugie spotkanie z nim, o którym w „Gazecie Stołecznej” napisałem niedawno tak oto.
Muzeum żydowskie Polin w przedwczorajszą środę znowu zapełniło się po brzegi, albowiem po raz drugi zaprosiło do siebie ks. Adama Bonieckiego. Spotkanie odbyło się z powodu publikacji nowej książki autora przez niektórych krótko Boniem zwanego. Wydana właśnie przez Znak rzecz zwie się "Boniecki. Rozmowy o życiu" i jest czytanką znakomitą. A rozmawia mądrze i miło z Anną Goc, jego koleżanką z "Tygodnika Powszechnego".
Spotkanie prowadziła wicenaczelna "Gazety Wyborczej" Aleksandra Klich. Zaczęła od powiedzenia, że dzisiaj święto kobiet, bo równo sto lat ich praw wyborczych w Polsce. Ks. Adam spowodował oklaski, gdy zapytany o kapłaństwo kobiet odpowiedział, że proszę bardzo, ale nie radzi, bo ten urząd grozi tym, co spotkało księdza Lemańskiego, a była to tak zwana suspensa (teraz szczęśliwie "odwieszony" pasie dusze w archidiecezji łódzkiej). Boniecki ma poczucie humoru niemałe, czym w Polinie błyskał co rusz. Wspomniał opowieść siostry Małgorzaty Borkowskiej, iż księża niektórzy przyjeżdżają do ich klasztoru i pouczają je o życiu zakonnym, jakby same nie wiedziały nic o tym, "pierdoły" im opowiadając.
Dobrze nazwał go Lemański fletem w rozmowie z Anną Wacławik-Orpik w Radiu TOK FM, jeżeli sam jest trąbą - w sumie zaś stanowią symfonię. Boniecki jest mniej niż tamten prorokiem, bardziej dyplomatą, ale obaj są potrzebni. I obaj trzymają katolików "rzymskich" przy ich Kościele metodą papieża Franciszka: błędów kościelnych różnych wcale nie ukrywając. Redaktor Klich powiedziała zaraz z początku również to, że gdy napadł ją po pedofilskim skandalu kryzys wiary, lektura książki bardzo jej pomogła. 
Na koniec coś jeszcze o księżach marianach dobrego. Kolega mój z „Gazety Stołecznej” Jarek Osowski opowiadał mi same dobre rzeczy o swojej mariańskiej parafii na Marymoncie, w której w radzie duszpasterskiej zasiada.. Jest tam, mówiąc syntetycznie, posoborowo. Żadnej polltyki, pomoc bezdomnym systematyczna i różnoraka!

19:17, jan.turnau
Link Komentarze (50) »
piątek, 07 grudnia 2018
O tych wszystkich, którym dzisiaj źle

Księga Izajasza 29,17-21
Najpierw też o świecie roślin, nie tylko zwierząt, już cudownie pogodzonych (lwie konsumującym słomę...). O tym, że „Liban zamieni się w ogród, a ogród za bór zostanie uznany” (BT). Potem znowu o ludziach: głuchych, ślepych, też nadal pokornych i najuboższych. O nich oczywiście dobrze, ale źle o ciemięzcach, szydercach, gorszycielach, a także o tamtych, „którzy w bramie zastawiają sidła na sędziów i odprawiają sprawiedliwego z niczym”. Dzisiaj piątek, więc powstrzymam się ascetycznie od jakiejś aluzji politycznej...

22:30, jan.turnau
Link Komentarze (36) »
czwartek, 06 grudnia 2018
Wizja iście rewolucyjna

Księga Izajasza 26,4-6
„Ufność złóżcie w Jahwe na wieki, bo Jahwe jest wieczną Opoką! Tych bowiem poniżył, co byli wysoko, powalił wyniosłą stolicę, aż do ziemi ją zniżył, strącił ją w proch. Depczą po niej nogi, stopy biedaków, stopy nędzarzy”. To przekład Biblii Poznańskiej. Wczoraj cytowałem Tysiąclatkę, bo mi tak najwygodniej, z miesięcznika „Oremus”, dobrze jest jednak znać także inne pomysły translatorskie. A tutaj znowu biblijna troska o różnych „maluczkich”.

15:09, jan.turnau
Link Komentarze (76) »
środa, 05 grudnia 2018
Internacjonalizm proroczy

Księga Izajasza 25,7
„Zedrze On na tej górze zasłonę zapuszczoną na twarz wszystkich ludów i całun, który okrywał wszystkie narody”. Ta góra to Syjon, na której zbudowano Jeruzalem, tam ma być centrum religijne odnowionego świata. Jak dotąd, proroctwo to się sprawdza nie za bardzo, jest jeszcze Mekka i Rzym, cieszy jednak owo ciepłe pamiętanie o ludach wszystkich, nie tylko o własnym izraelskim. Ten prorok wspaniały artystycznie był wielki także w swoich ideach.

16:14, jan.turnau
Link Komentarze (6) »
wtorek, 04 grudnia 2018
Nadejdzie ktoś talentów wszelakich

Księga Izajasza 11,1-10
Będzie to człowiek, Mesjasz, obdarzony darami Ducha licznymi: mądrością i rozumem, radą i męstwem, wiedzą i pobożnością, bojaźnią Bożą. Stąd talenty te weszły do tradycyjnego katechizmu. Będzie to ktoś obdarzony także cnotami, które pozwalają mu sądzić sprawiedliwie, czyli na korzyść biednych i pokornych. Pupili Biblii najświętszej.

13:33, jan.turnau
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 03 grudnia 2018
Miecze na lemiesze

Księga Izajasza 2,1-5
Od wczoraj w moim Kościele nowy rok liturgiczny. Rozpoczyna się od adwentu, okresu oczekiwania na oba przyjścia Chrystusa. To sprzed dwóch tysięcy lat i tamto, na które czekamy, terminu zupełnie nie znając. O tamtym drugim czytaliśmy już i jeszcze czytać będziemy. Dzisiaj u proroka (proroków - być może było ich kolejno trzech) również literacko wielkiego: o tym, że nadejdzie dzień pokoju powszechnego: „Wtedy swe mecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny” (BT). Uwierzyć niemal nie sposób: nie będzie wojen, nie będziemy się wreszcie mordować nawzajem ani nawet kłócić; międzypartyjnie, wewnątrzpartyjnie, wewnątrzrodzinnie...Nastąpi jakaś gatunku ludzkiego metamorfoza fundamentalna, jakiś ewolucji stworzenia finał niesamowity!

11:55, jan.turnau
Link Komentarze (20) »
niedziela, 02 grudnia 2018
Prawo i sprawiedliwość

Księga Jeremiasza 33,15-16a
„W owych dniach i w owym czasie wzbudzę Dawidowi potomstwo sprawiedliwe; będzie wymierzać prawo i sprawiedliwość na ziemi” (BT). Nie muszę tu wyjaśniać, że nie chodzi tutaj o Jarosława Kaczyńskiego,  ale o oczekiwanego Mesjasza, według chrześcijan Jezusa Chrystusa. Czytamy dalej, że „w owych dniach Juda dostąpi zbawienia, a Jerozolima będzie trwać bezpiecznie”.
Żydzi już nastąpili zbawienia doczesnego, własnego wolnego państwa, choć Jerozolima jest bezpieczna nie całkiem: ma wokół sporo wrogów, których jakby lubi prowokować. Czeka lud Izraela również zbawienie wieczne, jak i ludzkość całą, chrześcijan też, a jakże. I nie wątpię, że dogadamy się wtedy co do tego, kto jest owym Dawidowym potomstwem.

18:41, jan.turnau
Link Komentarze (17) »
sobota, 01 grudnia 2018
Każdy dzień jest dniem ostatnim

Ewangelia Łukasza 21,34-36
„Uważajcie na siebie, aby serca wasze nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym” (BT). Co jeszcze nastąpi, nie wiemy, na pewno jednak mamy każdy dzień traktować jak tamten najostatniejszy, również jak ostatni dzień przed śmiercią. Nie odkładajmy  pracy nad sobą na żadne „zaś”.


wpis na piątek 30 listopada 2018
Pierwszy powołany Andrzej
Ewangelia Mateusza 4,18-22
Na dzisiaj opowieść o tym, jak Jezus powołał Szymona i Andrzeja oraz Jakuba i Jana do łowienia ludzi, a to z tej okazji, że mamy dzisiaj święto tegoż Andrzeja, apostoła pierwszej wielkości. Umyśliłem już raz przed prawie dwudziestu laty i powtarzam dziś ten pomysł, żeby nie mądrzyć się samemu na ten temat, który rozwinął znakomicie kto inny, zatem z książeczki Znakowej „Dwunastu apostołów" skanuję całą bogatą informacyjnie opowieść o tymże Andrzeju, pióra już nieżyjącego, świętej pamięci arcybiskupa prawosławnego Jeremiasza.
”Imię św. Andrzeja znajduje się w spisach Apostołów zarówno w Ewangeliach synoptycznych (Mk 3, 17-19; Mt 10, 2-4; Łk 6, 14-16), jak i w Dziejach Apostolskich. Ponadto znajdujemy je w Ewangelii św. Marka (l, 16-20; 1, 29 i 13, 3) oraz w trzech fragmentach Ewangelii św. Jana (l,37-42; 6, 5-14; 12, 20-22).
Istnieje wyraźna różnica w postrzeganiu roli św. Andrzeja przez poszczególne Ewangelie. W wykazach Apostołów w Ewangelii św. Marka i w Dziejach Apostolskich imię Apostoła występuje dopiero na czwartym miejscu. Spisy te nie zawierają informacji, że Apostoł jest bratem Szymona Piotra. Z kolei w wykazach Apostołów w Ewangeliach świętych Mateusza (10, 2-4) i Łukasza (6, 14-16) imię Apostoła Andrzeja jest wymienione na drugim miejscu. Ponadto Ewangelie te, podobnie jak Ewangelia św. Jana (l, 37-42), informują, że Andrzej jest bratem Szymona Piotra.
Gdzie indziej Ewangelia św. Marka podaje jednak, że Andrzej jest bratem Szymona Piotra. W opisie powołania pierwszych uczniów w
Ewangeliach świętych Marka (l, 16-20) i Mateusza (4, 18-22) jest powiedziane, że Jezus, idąc brzegiem Morza Galilejskiego, ujrzał «Szymona i Andrzeja, brata Szymonowego, rzucających sieci do morza». Podobnie w opisie uzdrowienia teściowej Szymona ewangelista Marek informuje, że po wyjściu z synagogi w Kafarnaum Jezus z Apostołami wszedł do domu Szymona i Andrzeja. Był to najprawdopodobniej ich dom rodzinny.
Wydaje się, że św. Marek chce jednak zwrócić uwagę na rolę Apostoła Andrzeja: Andrzej jest jednym z czterech uczniów, którzy pytają Chrystusa o czas zburzenia Jerozolimy (Mk 13, 3). Nie ma go natomiast wśród tych Apostołów, którzy byli najbliżej Jezusa w Ogrójcu. Wśród świadectw Nowego Testamentu o Apostole Andrzeju szczególne miejsce zajmuje Ewangelia św. Jana. Według niej, Andrzej jest jednym z dwóch uczniów św. Jana Chrzciciela, którzy pierwsi poszli za Chrystusem, odwiedzili Go w Jego domu i pozostali u Niego przez cały dzień. Imię jednego z tych uczniów Ewangelia przemilczała, drugi jest nazwany imieniem Andrzej. Podobnie jak w Ewangeliach świętych Marka i Mateusza, również w Ewangelii św. Jana jest on przedstawiony jako brat Szymona Piotra. To określenie można interpretować w ten sposób, że dla czytelników tych Ewangelii Andrzej jest postacią mniej znaną niż Piotr.W tej sytuacji tym bardziej zmusza do zastanowienia podana przez Ewangelię św. Jana informacja, że to właśnie Andrzej ogłasza Piotrowi radosną nowinę: «Znaleźliśmy Mesjasza» i przyprowadza brata do Jezusa. Andrzej jest więc pierwszym człowiekiem, który uwierzył, że Jezus jest Mesjaszem, i tę wiarę zwiastował innym. Jawi się on tutaj jako pośrednik między Chrystusem a tymi, którzy w Niego jeszcze nie uwierzyli. To pośrednictwo widoczne jest również w opisie nakarmienia pięciu tysięcy osób w Ewangelii św. Jana (6, 5-14). To Andrzej wie, że wśród głodnych na pustyni «Jest (...) jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby» (6, 9). Podobnie jest we fragmencie opisującym przybycie do Jerozolimy «niektórych Greków» pragnących zobaczyć Jezusa (J 12, 20-23). Grecy podchodzą najpierw do Filipa, który pochodził z Betsaidy w Galilei. Betsaida, leżąca na północno-wschodnim brzegu Morza Galilejskiego, była również miastem Andrzeja i Piotra. Było to miasto graniczne: w miejscowościach leżących dalej na północ przeważała ludność całkowicie zhellenizowana. Warto zwrócić uwagę na kolejność imion w 44 wierszu pierwszego rozdziału Ewangelii św. Jana. Napisane tu jest: «Filip zaś pochodził z Betsaidy, z miasta Andrzeja i Piotra». Andrzej jest wymieniony przed Piotrem. Grecy zagadują więc najpierw Filipa. Ten przedstawia prośbę Greków Andrzejowi i dopiero razem przekazują ją Jezusowi. Można snuć różne przypuszczenia na temat przyczyn przypisania Andrzejowi roli pośrednika między Piotrem a Jezusem oraz między Grekami i Filipem a Jezusem. Może Piotr jako starszy -- co da się wywnioskować z Ewangelii i Tradycji -- musiał zająć się utrzymaniem rodziny, a młodszy brat miał więcej czasu na naukę i obcowanie z mieszkańcami miasta rodzinnego i miast sąsiednich. Być może dlatego Andrzej już w dzieciństwie mógł nauczyć się greki.
Te trzy fragmenty Ewangelii św. Jana pozostają w pełnej zgodności z tym, co wiemy o św. Andrzeju z późniejszej tradycji chrześcijańskiej. Zgodnie z nią, drogą losowania zostały określone strony świata i kraje, do których miał się udać każdy z Apostołów, aby zwiastować Ewangelię. Andrzejowi przypadły w udziale krainy północne, m.in. południowe i północne wybrzeża Morza Czarnego, Tracja, Macedonia, Scytia i Achaja. Według tradycji Kościoła konstantynopolitańskiego pierwszym biskupem greckiej kolonii Bizancjum, która później stała się wielkim Konstantynopolem, był ustanowiony przez Andrzeja Stachys, o którym wspomina List do Rzymian (l6, 9). Bardzo dawna i dobrze poświadczona tradycja gruzińska i innych narodów Kaukazu mówi o obecności Apostołów Andrzeja i Szymona Kananejczyka w Gruzji, Abchazji i kaukaskiej Albanii. Istnieje również przekaz o działalności Apostołów Andrzeja, Piotra, Bartłomieja i Mateusza na północnym wybrzeżu Morza Czarnego i w Scytii (chodzi tu o Wielką Scytię; Scytią Małą nazywano tereny na północ od ówczesnego Tomi nad Dunajem -- dziś Konstanca).
Ruski kronikarz Nestor (XI w.) podaje, że Apostoł Andrzej dotarł m.in. do wzgórz, na których później zbudowano Kijów, i przepowiedział, że na tych «górach zajaśnieje łaska Boża, zbudowane zostanie na nich wielkie miasto, a w nim wiele kościołów Bożych». Według tej samej tradycji Andrzej udał się dalej na północ, aż do dzisiejszego Nowogrodu, stamtąd zaś do Rzymu, a z Rzymu do Patras w Achai, gdzie poniósł śmierć męczeńską.
Takie określenie obszarów misyjnej działalności św. Andrzeja może budzić wiele wątpliwości. Są historycy, którzy uznają przekaz o pobycie Apostoła na terenach Rusi za pobożną legendę. Szczególnie wiele pytań budzi trasa podróży: tereny nad Morzem Czarnym -- obecny Kijów -- obecny Nowogród -- Rzym. Zaiste, gdzie Krym, a gdzie Rzym. Wątpliwości zostały jednak w dużym stopniu rozwiane przez badania historyków w ostatnim stuleciu.
Na temat misyjnej działalności Andrzeja istnieje spora literatura. Duże znaczenie mają tu sięgające II wieku apokryficzne dzieje Apostoła (zostały one wydane drukiem przez J. Tischendorfa w Lipsku w 1851 roku). O jego podróży do Scytów świadczy również fragment dzieła św. Hipolita z ok. 222 roku. Jest to krótka informacja, że «po tym, jak św. Andrzej zwiastował Scytom i Trakom, zmarł na krzyżu w Patras w Achai, ukrzyżowany na drzewie oliwkowym, tam też został pogrzebany«. Działalność wśród Scytów potwierdzają też pisma Orygenesa (zm. 254), św.
Doroteusza, biskupa Tyru (zm. 322), św. Epifaniasza (zm. 403), Sofroniusza (zm. 390). Św. Doroteusz podaje, że św. Andrzej dotarł do „wielkiego miasta Sebasty". Jest to dzisiejszy Sewastopol na Krymie.
Trzeba wiedzieć, że wybrzeża Morza Czarnego, w tym również północne, zostały przez Greków skolonizowane już między VIII a VI w. przed Chrystusem. Istniały tu takie miejscowości, jak wspomniana Sebasta, Sagdea, Pantikapea (dziś Kercz), Olwia, Chersones (czyli część Sewastopola), Teodozja, Neapol (dziś Symferopol). Były to dobrze zaplanowane miasta, zamieszkane przez ok. 20-30 tys. mieszkańców. Miały wodociągi, kanalizację, teatry, stadiony i oczywiście świątynie. Większość z tych miast wchodziła w skład królestwa Bosporu, które było dostawcą zboża dla Aten, Odwiedził je w V w. przed Chrystusem słynny grecki historyk Herodot z Halikarnasu, W miastach tych znajdowały się też duże kolonie żydowskie, które stanowiły najprawdopodobniej dobrą bazę dla misyjnej działalności Apostołów. Podobnie było z misją Apostoła Pawła w Azji Mniejszej. Źródła rzymskie podają, że w 52 roku po Chrystusie król Bosporu Polemon przyjął wiarę żydowską. Możliwe, że chodzi tu o chrzest króla, rzymscy historycy nie odróżniali bowiem chrześcijan od Żydów: dla nich chrześcijanie byli jedną z grup żydowskich.
Nie jest też czystą fantazją przekaz o podróży św. Andrzeja z okolic dzisiejszego Nowogrodu do Rzymu. Apostołowie korzystali z przetartych szlaków handlowych. Dziś nie ulega wątpliwości, iż istniała droga łącząca Bizancjum, czyli również północne wybrzeże Morza Czarnego, ze Skandynawią. Częścią tej trasy był szlak bursztynowy. Apostoł mógł skorzystać z tego szlaku, który prowadził od ujścia Niemna do ujścia Wisły i dalej na południe, do rzymskiej twierdzy Karnunt nad Dunajem. Ta droga do Rzymu była uczęszczana. Jeśli więc Andrzej udał się do Rzymu tą trasą, to przechodził również przez tereny dzisiejszej Polski. Byłby więc również Apostołem naszego kraju. Długi pobyt Apostoła Andrzeja na terenach lezących daleko od basenu Morza Śródziemnego może tłumaczyć, dlaczego Marek umieszcza go w spisie Apostołów dopiero na czwartym miejscu. Kiedy pisał swą Ewangelię, Andrzej mógł być daleko, więc piszący nie pamiętał dobrze jego roli wśród Apostołów. Z kolei to, że Jan podaje tak wiele szczegółów o św. Andrzeju, dałoby się wytłumaczyć jego działalnością w Achai pod koniec I w. Piszący swą Ewangelię Jan był wtedy stosunkowo blisko (w Efezie). Nicetas z Paflagonii (zm. 873) pisał o św. Andrzeju: «Był to mąż błogosławiony długimi latami życia. Wypełnił dzieło Chrystusowe. Dożył głębokiej starości i pragnął wyzwolić się z ciała zmęczonego trudami». Niektórzy badacze uważają, że św. Andrzej zmarł śmiercią męczeńską ok. 95 roku. W jego żywocie, napisanym przez św. Dymitra z Rostowa (zm. 1709), cytowany jest apokryf z II w., zawierający list prezbiterów i diakonów Achai o jego męczeńskiej śmierci. Naoczni świadkowie: «prezbiterzy i diakoni Kościołów Achai» pisali do «wszystkich Kościołów, które znajdują się na Wschodzie i Zachodzie, na Południu i Północy». Jest tu mowa o Kościołach Achai i o «wszystkich Kościołach» czterech stron świata. Tak pisać mogli chrześcijanie dopiero w końcu I w. Egeat Antypas, zarządca miasta Patras, który nakazał Apostołowi złożenie ofiary bogom pogańskim i poddał go torturom, powołał się na «decyzje cesarzy rzymskich», którzy nakazali zniszczyć nową wiarę. Wskazuje to na czasy po panowaniu Nerona. Niepohamowany gniew zarządcy miasta był spowodowany nawróceniem na wiarę chrześcijańską jego żony Maksymilli i brata Stratoklesa. Po uwięzieniu Apostoła przed więzieniem zebrała się ogromna rzesza mieszkańców miasta i okolic. Egeat Antypas skarżył się, że opustoszały świątynie pogańskie. Z tego wynika, że Kościół istniał na tych terenach już od dziesięcioleci.
Otóż ten obraz w zadziwiający sposób zgadza się z obrazem Andrzeja w Ewangelii św. Jana. Wyrosły na pograniczu świata żydowskiego i greckiego Apostoł przekracza granice świata wiary własnego narodu oraz świata religii, kultury i polityki Greków i Rzymian. Pozostaje Żydem i mieszkańcem Imperium Rzymskiego: podróżuje przecież do Rzymu. Podobnie jak Paweł i Piotr, zdaje sobie sprawę ze znaczenia miasta stanowiącego centrum ówczesnego świata. Jest jednak Apostołem przede wszystkim tych narodów, które znajdują się poza horyzontem myślowym religijnego, kulturalnego, chyba nawet społecznego i politycznego establishmentu; jest z nimi symbolicznie w każdym czasie i w każdym miejscu. To jest rola Apostoła, który w Kościele prawosławnym otrzymał tytuł Pierwszego Powołanego.”

22:14, jan.turnau
Link Komentarze (10) »
czwartek, 29 listopada 2018
Upadł Babilon, upadną mu podobne

Księga Apokalipsy 18,1-2.21-23.19,1-3.9a
„Potem ujrzałem innego anioła, zstępującego z nieba, mającego władzę wielką, i ziemia rozjaśniała od chwały jego, i krzyknął głosem potężnym mówiąc: - Upadł, upadł Babilon wielki i stał się siedliskiem demonów...” W ogóle siedliskiem obrzydliwości przeróżnych, nie będę cytował dalej, każdy Czytelnik, każda Czytelniczka ma swój egzemplarz Biblii na pewno. Cerkiew prawosławna - powiedział nam, siedzącym nad Ekumenicznym Przekładem Przyjaciół, świętej pamięci arcybiskup Jeremiasz - tej dziwnej księgi w świątyniach swoich w ogóle nie czyta. Może to i dobrze, myśmy jednak bardziej „bibliofilni”, ja tylko dopowiem, że Babilon, Nierządnica Wielka, to pseudonimy konieczne, bo tekst antyrządowy niewątpliwie mógł wpaść w ręce władzy imperialnej. Historia się powtarza, teksty z mową podobnie tajemną były już nieraz - no i imperia upadały po kolei. Przedtem jednak zamęczając ludzi tysiące.

15:58, jan.turnau
Link Komentarze (34) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 136
Archiwum