Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Wybrał, co wzgardzone. Kościół ubogich, Ewangelii, nie prawa

1 List do Koryntian 1,27-29
Słowa Pawłowe szeroko demokratyczne. On, uczony w Piśmie, intelektualista i z warstwy społecznej nie najuboższej na pewno, ujmuje się za biedakami na majątku i wykształceniu. Za urodzonymi nieszlachetnie i w ogóle wzgardzonymi - „aby się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga”. Polska dzięki PRL-owi zdemokratyzowała się bardzo, pochodzenie społeczne „nieszlachetne” stało się nawet ważne przesadnie, bo politycznie lepsze niż to „obszarnicze” albo „burżuazyjne”. Snobów, co prawda, i teraz nie brak, co gorsza, nawet przybywa tych, co się chwalą swoim herbem, ale jest nieporównanie lepiej. Nam, Polakom, lepiej, różnice majątkowe są ogromne, ale „slumsów” nie ma, w każdym razie nie takie, jak w Ameryce Łacińskiej. I tutaj trochę o tym właśnie, ale nie tylko, o Kościele rzymskokatolickim całym kapitalnie!
W książce jezuity Victora Codiny „Kościół wykluczonych” (podtytuł „Teologia z perspektywy Nazaretu”), przetłumaczonej dla jezuickiego „WAM-u” przez Kaspra M. Kaspronia OFM, czyli franciszkanina z gałęzi zakonu zwanej bernardyńską, przeczytałem bardzo jak na Polskę śmiały program odnowy Kościoła. Pada, powtarza się wiele stwierdzeń mocnych. Autor, Hiszpan, pracuje od 30 lat w Ameryce Łacińskiej, w slumsach tamtejszych. Zajmuje się przede wszystkim losem ludzi ubogich.
Napisał, że na tym kontynencie „z największą liczbą katolików na świecie współistnieje także największy stopień nierówności i społecznego rozwarstwienia”. Używa słowa „także”, bo napisał przedtem, że „rozdział między wiarą a życiem jest realny i dlatego skandalem są tamte nierówności”. Takie spojrzenie na Kościół nie musi iść w parze z postulatem głębokiej odnowy w ogóle, hiszpański duchowny domaga się jednak w ogóle odejścia od koncepcji „Christianitas”, tego, co było przez tyle wieków, czyli dominacji społecznej chrześcijaństwa. Mamy tu całą litanię postulatów. „Od Kościoła klerykalnego, identyfikowanego z hierarchią, do Kościoła społeczności Ludu Bożego, gdzie wierni świeccy stanowią większość [jakościową także, mają głos współdecydujący] i to oni są protagonistami dzieła nowej ewangelizacji. Od Kościoła dbającego o przestrzeganie praw i doktryny do Kościoła, którego priorytetem jest doświadczenie osobistego spotkania z Panem”. I tak dalej: „depatriarchalizacja”, decentralizacja, Kościół, który nie szuka wsparcia ludzi bogatych i dobrze wykształconych - Kościół ubogich, Kościół, który nie czuje się Matką, Nauczycielką i Strażniczką Prawdy, ale taki, który chce służyć wszystkim, ze wszystkimi rozmawiać i potrafi rozpoznać znaki czasów, „Kościół, który pragnie dawać państwu wskazówki odnośnie do norm prawnych, który głosi Ewangelię wszystkim ludziom, jednak nie narzuca tych norm i nikogo pod karą sankcji nie zobowiązuje do ich przestrzegania”. No właśnie, właśnie, właśnie!
Przy takim nastawieniu nawet i ideologia „gender” nie jest dla księdza Codiny lewicowo-liberalnym absurdem. Alleluja! Brawo dla autora, dla tłumacza, dla wydawnictwa! Bóg wam wielki zapłać!

sobota, 01 września 2018, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2018/09/01 12:02:23
Przy takim nastawieniu nawet i ideologia gender nie jest dla księdza Codiny lewicowo-liberalnym absurdem. J.Turnau

Jeżeli ideologia "gender" niszcząca wszelką tożsamość - płciową, pojęcie rodziny , tożsamość narodową i jeszcze kilka ważnych rzeczy - nie jest lewicowo-liberalnym absurdem, to absurdem staje się osoba autora, zwłaszcza w roli duchownego katolickiego.

Ideologia "gender", szan. Panie Redaktorze, nie narodziła się w slumsach Ameryki Poludniowej, lecz w Niemczech, w tzw. Szkole Frankfurckiej i jasno widać, że
ten jezuita musiał przejść niezły kurs neomarksizmu.
Natomiast cała reszta, czyli program społeczny - ze wszech miar słuszny, ale "to już było" .... czyli powtórka z tzw. Teologii Wyzwolenia.

Osobiście, życzę Kosciolowi Rzymskokatolickiemu DOBREJ ZMIANY, czyli tego, co szczęśliwie dokonało się w naszej Polsce.












-
2018/09/01 13:46:57
Znikają moje komentarze, nie wiem,czy i ten nie zniknie...dlatego krótko:"ujmuje się za nieszlachetnie urodzonymi". A skąd on wie, kto szlachetnie, a kto nie? I w ogóle co on ma na myśli tworząc tę kategorię? Zwariował chyba.
-
2018/09/01 17:59:26
Szlachetnie Urodzony...to kategoria czysto Polska..Powszechnie wiadomo albo..będzie powszechnie wiadomo że to taki co wie ze za wszystkim stoi Michnik i Soros i Juncker kieliszkowy.To taki który troszczy sie aby nie weszła w użytek Ustawa Antyprzemocowa..taki który jest zajadłym wrogiem tęczy i wszelkiej lewackiej pleśni.
Taki kto nie czyta Wyborczej i tym podobnego lewackiego próchna.
Szlachetnie Urodzony...nie promuje prezerwatyw ani środków uśmierzających przy porodzie...Są jeszcze inne ,,szlachetności'' np ,,mordobij'' tajny..ale Dewot ..
Te wspaniałe kobiety i mężczyźni zasługują naprawdę na upowszechnienie i NOBILITACJĘ...To efekty uszlachetnienia..najbardziej zakorzenione w ,,szlachetnej publicystyce,,.
Szlachetność przejawia się coraz potężniej..wspanialej..
-
2018/09/01 19:36:19
Do pana J.Dehnela
komentarz pod Pisanką "Kolumna ze stali"
-
2018/09/02 00:23:42
Czytam i oczom nie wierzę. Albo Pan Jan jakoś omyłkowo i opacznie przedstawia treść książki tego jezuity, albo rzeczywiście ta książka pełna jest ideologicznego bełkotu. No bo jak rozumieć zdanie:
"Kościół, który nie szuka wsparcia ludzi bogatych i dobrze wykształconych - Kościół ubogich,".
Jeśli jakakolwiek organizacja - obojętne, religijna czy świecka, czy to Kościół czy Orkiestra Owsiaka, czy to papież Franciszek czy też Janina Ochojska, chce zajmować się ludźmi biednymi, aby ulżyć ich doli, to musi żyć w jakiejś koegzystencji z ludźmi bogatymi i nie może odwracać się do nich plecami. No bo skąd będzie brać środki finansowe? Chyba że chodzi tylko o wspieranie biednych dobrym słowem. Ale czy to wystarczy mieszkańcom slumsów?