Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Nie błyszczeć słowem. Przepraszać!

1 List do Koryntian 2,1
„Bracia, przyszedłszy do Was, nie przybyłem, aby błyszczeć słowem i mądrością, głosząc wam świadectwo Boże”. Tematem Pawłowej misji jest Jezus i to ukrzyżowany, czyli owa chrześcijańska specyfika religijna, która polega na wizji Syna Bożego, który dla zbawienia ludzi poszedł wręcz na śmierć. Bo taka też jest specyfika tej religii, ten moralny ideał, by dać się raczej zabić, niż samemu sięgnąć po przemoc, a mógł tamto uczynić Chrystus skutecznie, mając moc Bożą absolutną. Ale w dalszych słowach apostoła mamy znów powiedzenie o „uwodzącym przekonywaniu słów mądrości”, czyli po lekturze tej perykopy można by sobie pomyśleć nie tylko o retoryce greckiej, ale o jakimkolwiek błyszczeniu własną mową, jeśli rzeczowość argumentacji zastępuje elokwencja. Ile tego u polityków, ale jakoś i u kaznodziejów niektórych. Pomijając patos kościelny, który już powoli przechodzi do lamusa, kazania muszą być po prostu dobrze przemyślane. Homilie, czyli wyjaśnianie dopiero co przeczytanych tekstów biblijnych! Może najlepsze są kazania mówione całkiem zwyczajnie, jakby „w cztery uszy”. Argumentacja musi być na tyle przemyślana, żeby to nie były jednak pobożne frazesy. Księżą muszą dbać także o celność w doborze grupy społecznej, do której się zwracają, by nie walczyli z aborcją mówiąc do bardzo pobożnych starszych pań. Brać pod uwagę też czas, w którym się mówi. A jest on dla mojego Kościoła bardzo trudny, sprawa duchownej pedofilii jest na ustach wszystkich. Trzeba może przede wszystkim przepraszać za te zbrodnie w imieniu całego stanu duchownego. Pewien hierarcha amerykański stwierdził nawet, że aby tę sprawę gruntownie przemyśleć, zanim poświęci się jej planowany synod ogólnokościelny, odłożyć ją na „zaś” i zająć się najpierw samą hierarchą właśnie. A wracając do kaznodziejów, niech nie bronią Kościoła na przykład tym, że pedofilia kwitnie także w rodzinach, ojcowie gwałcą córki. I co z tego? Jak tyle ciężkich grzechów wokoło, to mnie także wolno? Mnie, moralności nauczycielu i własnym przykładzie?

poniedziałek, 03 września 2018, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2018/09/03 17:38:30
Argumentacja. Potrzebna i często trudna do znalezienia. Mnie zdarzyło się kilka lat temu w prywatnej rozmowie z doświadczoną w swoim zawodzie panią sędzią użyć całej serii przemyślanych argumentów w obronie pewnego człowieka , a ona zbiła to wszystko - nie jakimś błyskotliwym frazesem, na wspomnienie którego robiłoby się mdło - tylko jednym celnym konkretem: "ale to nie pierwszy raz." Kontrargumenty znalazłam sama i uznałam ich słuszność.
-
2018/09/04 02:33:56
"Argumentacja musi być na tyle przemyślana, żeby to nie były jednak pobożne frazesy."
Nawiązując do tej "argumentacji" miałam ogromną ochotę napisać osobistą recenzję/opinię na temat felietonu niejakiego J.Dehnela "Do przyjaciół katolików. " opubl. w GW
Atoli, stwierdziwszy, że wszystkie moje wątpliwości i zarzuty zostały już zawarte w artykule p. red. P.Lisickiego (DO RZECZY), pozwolę sobie po prostu zamieścić to i owo:

Publicysta Gazety Wyborczej, J.Dehnel w liście Do przyjaciół katolików proponuje, by ci nie dawali pieniędzy księdzu, gdy przyjdzie po kolędzie. Zrównując przy tym homofobię (którą wg GW jest wierność tradycyjnej nauce Kościoła, uznającej akt homoseksualny za grzech) z pedofilią (czyli jednym z najcięższych grzechów)[i przestępstwem! wedle KK - dodatek mój]

Jacek Dehnel w swoim artykule w Gazecie Wyborczej jako osoba niewierząca zwraca się do przyjaciół katolików. Zapewne wyrazem szacunku do tych 'katolików' było pisanie słowa Kościół, Bóg, małą literą.

W samym tekście Dehnel przypomina skandale pedofilskie w Kościele katolickim oraz nie mniej skandaliczne tuszowanie ich. Przy okazjo zwraca się do swoich przyjaciół katolików apelując, by ci się zorganizowali, że bierność świeckich, którzy przecież sami są Kościołem także ich w jakimś sensie obciąża winą (tu trudno się nie zgodzić).

Wzywa też wiernych do aktywności. To jest wprost Wasz obowiązek wynikający z katechizmu: Stosownie do posiadanej wiedzy, kompetencji i zdolności, jakie posiadacie, przysługuje Wam prawo, a niekiedy nawet obowiązek wyjawiania swego zdania świętym pasterzom w sprawach dotyczących dobra kościoła (pis. oryg.) pisze autor. [...]

Problem w tym, jak publicysta widzi ową aktywność wiernych: Zorganizujcie się. Protestujcie przeciwko grzechom Waszej wspólnoty: pedofilii, sianiu kłamstw i nienawiści, homofobii, ksenofobii. Piszcie listy do proboszczów, dziekanów, biskupów, papieża czytamy w artykule.

A więc pedofilia, jeden z najcięższych grzechów [i przestępstwo!-dodatek mój], krzywda wyrządzona dzieciom, jest przez autora stawiana w jednym rzędzie z homofobią, którą środowisko Gazety Wyborczej rozumie przecież jako po prostu wierność tradycyjnemu nauczaniu Kościoła w tej kwestii.
Jako ksenofobiczne często w tym środowisku {GW} było zwyczajne przywiązanie do tradycji. A sianiem nienawiści też nieraz określano po prostu posiadanie światopoglądu innego niż GW.

I na koniec najlepsze!! autor wynagrodzenie za tekst przekazał na wyjazd Jakuba Lendziona i Katarzyny Bierzanowskiej do siedziby ONZ, gdzie Lendzion ma opowiadać o szkodliwości terapii leczenia homoseksualizmu.


No, a teraz moje dwa grosze. Może dało by się jeszcze wytrzymać treść felietonu pana J.Dehnela, gdyby nie tożsamość autora . Po pierwsze p. J.Dehnel jest niewierzący, a wiec przemawia w tym swoim felietonie "jak ślepy o kolorach", co się daje nieżle wyczuć w ogólnym pomieszaniu teologii z eklezjologią, po drugie p. J.Dehnel jest zdeklarowanym "samcołożnikiem/mężołożnikiem", jak określa tę przypadłość Biblia, którą posługują się jego przyjaciele katolicy i szerzej - wszyscy chrześcjanie [I List ap. Pawła do Kor. 6;9-11; Ks.Kpł 20;13]

Panie Autorze J.D. - pozdrowienia od aktywnej wolontariuszki Fundacji Instytutu ORDO IURIS. Sądzę, że powinien Pan jak najszybciej przeprosić 'przyjaciół katolików' za te wszystkie swoje niedorzeczności.



-
2018/09/04 07:39:42
Ja autora tego felietonu nie znam,a po tym, co tutaj napisał, modlę się,abym nie padła ofiarą kogoś takiego. Ktoś, kto manipuluje uczuciami milionów...korzystając z platformy mającej już wypracowaną moc oddziaływania, nie jest nieświadomym dzieckiem. Ja np. na serio jego pogróżkę odebrałam.
-
2018/09/04 11:21:43
Atrojko,
spoko .....
We mnie osoba tego bufonowatego młokosa (piszę 'młokosa', choć to nieprawda, bo za niecałe półtora roku stuknie mu 40-tka, i nieuchronnie wkroczy w strefę cienia), który ma w dupie zasady ortografii języka polskiego (choć dwukrotnie był laureatem nagrody Rady Języka Polskiego ;)) - budzi, ze względu na mój wiek, politowanie powiązanie z irytacją.

Pan J.Dehnel (attention! H muet;)) ur. w maju 1980r. jest rówieśnikiem mojej młodszej córki, która ukończyła studia w Instytucie Filozofii UW, wykladała etykę w WUM, a teraz robi doktorat. A zatem studiowali w tym samym czasie, no tylko że p. Dehnel miał indywidualny tok studiów, ale sądzę, że na wykłady prof. Szawarskiego jednak uczęszczał .... Z kolegów córki mogę wymienić jeszcze p. Tomasza Stawiszyńskiego, który produkuje się obecnie w radiu TokFm, słucham niekiedy jego wypowiedzi, choć zdania nie podzielam.
Ale po co to wszystko piszę.....Otóż, z przerażeniem obserwuję, że tzw. lewicowość poglądów zaburza, niestety, normalność, o czym będzie poniżej.
-
2018/09/04 12:26:03
"Księża muszą dbać także o celność w doborze grupy społecznej, do której się zwracają, by nie walczyli z aborcją mówiąc do bardzo pobożnych starszych pań." /J.Turnau/

Wielce szanowny panie Redaktorze, naprawdę bardzo, bardzo Pana przepraszam - ze względu na Pański siwy włos, wiedzę teologiczną i wyśmienite pióro - ale takiej niedorzeczności nie spodziewałam się po Panu.

Ależ, wręcz przeciwnie, niech księża mówią i to jak najwięcej, o aborcji do "starszych pobożnych pań", bo te panie to matki i babcie, które opiekują się swoimi wnuczętami, a więc młodym pokoleniem !!!! Niech przekazują swoim wnukom zasadę poszanowania dla życia, Boży zakaz zabijania człowieka w każdej fazie jego życia, a także szacunek dla zasad chrześcijańskiej cywilizacji, małżeństwa i rodziny !!!!!!






-
2018/09/04 18:49:35
Leżę z obolałą głową, przykładam kompresy... Gdybym jako starsza pobożna pani musiała jeszcze wysłuchać kazania o aborcji, nie przeżyłabym chyba. Pan Redaktor ma rację. Starszym o tym nie trzeba, sami wiedzą.
-
2018/09/04 21:54:52
Atrojko,
1/ przynajmniej ja przez dwa ostatnie lata nie słyszałam o aborcji w żadnym z kazań, których wysłuchałam. Księżom katolickim nie spieszno do narażania się społeczeństwu.... Dosyć im tych ataków w mediach.
2/ A propos twoich lęków i obaw o życie ...... Rok temu zainstalowałam kamerkę nad drzwiami wejściowymi do mojego mieszkania. A wewnątrz, w holu jest mały ekranik, na którym widzę, co się dzieje na klatce schodowej, przynajmniej przed moimi drzwiami. Daje mi to poczucie bezpieczeństwa, chociaż i tak nikomu nie otworzę, z kim nie jestem konkretnie umówiona. Z usług kurierskich nie korzystam.
Teraz są już kamerki, które instaluje się w wizjerze w drzwiach.
Zyczę, żeby migrena przeszła ;)))))
-
2018/09/05 05:29:42
Dziękuję Awi.
To nie migrena. To - powiedziałby ktoś, kto mnie zna - występki sumienia. Może przekręciłam sformułowanie, może źle zapamiętałam...,jednak ten Autor,jakkolwiek by się wobec powyższego faktu zachował,nie miałabym poczucia, że mi zabrano, podeptano i zniszczono coś mojego. A to coś, co mi teraz brutalnie zniszczono i podeptano było takie młodziutkie, w fazie początkowej, w zarysie... Brutal wdarł się w ten zalążek,darł się: To ja! Nie życzę sobie być taki!!! Koszmar. Aż śniły mi się koszmary.
-
2018/09/05 13:32:41
Atrojko, nie jestem w stanie Ci pomóc, bo mogę się tylko domyślać. Ale na moich domysłach nie mogę budować odpowiedzi czy rad.