Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Niewidomi właściwie jesteśmy. Widzieć wrogów Kościoła także w nim samym

Ewangelia Mateusza 19,30
„I wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.”
Ten niemal refren ewangelijny zacytowałem tym razem według naszego przekładu przyjacielskiego, nie Tysiąclatki, żeby było czasem inaczej, choć akurat tutaj jest prawie tak samo. Dobra jest czasem jakaś odmiana. Pozwolę sobie także na inną, znacznie ważniejszą. Otóż tę złotą myśl ewangelijną można uznać za ogólniejszą. Tutaj chodzi konkretnie o zmienność naszego losu w tym sensie, że wyrzeczenie się jakiegoś szczęścia może nam się jakoś „opłacić”: brak sukcesu „ziemskiego” okaże się o wiele większym w życiu przyszłym. Albowiem ”każdy, który zostawi domy lub braci, lub siostry, lub ojca lub matkę, lub dzieci, lub pola dla imienia mego, stokroć więcej otrzyma i życie wieczne odziedziczy”. Próbowałem wczoraj wyrazić tę myśl ogólniej, tak aby mieściła w niej się także etyka laicka, pozareligijna, dzisiaj napiszę o tym, jakim wiara religijna może być pocieszeniem, gdy zdaje nam się, że stało się nieszczęście albo tylko, że postąpiliśmy głupio. To drugie uspokojenie zsyła na mnie Bóg, ukazując postępek mój jako jednak roztropny. Ale ów ewangelijny logion przypomina mi inną myśl złocistą, radę z literatury staropolskiej : „W każdej rzeczy końca patrzaj”. Tylko że właśnie jednak do zobaczenia owego końca na ogół niezdolni jesteśmy, pomijając naturalnie jasnowidzów, a są przecież autentyczni. Przeszłość jest przed nami zakryta zasadniczo, to naszej człowieczej doli wyznacznik nieunikniony. Można powtarzać coś też na swój sposób mało odkrywczego, jak tamto stwierdzenie stanu rzeczy, choć jak każda praktyka to niełatwe: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe, i tyle. Mnie chodzi natomiast nie o etykę, ale praktyczne działanie etycznie neutralne. O to, że składnikiem naszej niedoli, na który nie ma rady, jest ryzyko. Żadna tu roztropność nie pomoże.
Moja dzisiejsza lektura ważna: w „Tygodniku Lisickiego”, czyli „Do rzeczy”. 
Myślowy mistrz polskiej prawicy, Kościoła niewątpliwy znawca rozmawia obszernie z wybitnym teologiem podobnego ducha, kardynałem Gerhardem Müllerem, byłym szefem doktrynalnym Kościoła rzymskokatolickiego. Byłym, bo papież Franciszek nie przedłużył mu urzędowania na drugą kadencję. W rozmowie jest także o żalu kardynała do papieża z tego powodu, ale w ogóle o tych dwóch kościelnych dostojnikach. Widać jasno jak na dłoni, że różni ich rzecz zasadnicza. Ujmę ją tak: ubywanie Kościołowi wiernych ma jako przyczynę zasadniczą złą strategię duszpasterską, polegającą na zbytnim dogadywaniu się ze światem laickim, protestantyzację itp. czy też na czymś w istocie wręcz przeciwnym. Czyli na niezachowywaniu powszechnych zasad moralnych. W Irlandii chodziło o molestowanie nieletnich, gdzie indziej o co innego, ale ta na przykład sprawa, którą również kardynał Müller uważa za moralny skandal, bywa przyczyną potężną. 
Mówiąc inaczej, chodzi o wizerunek Kościoła. Jego krytycy święci nie są ani też bardzo bezstronni, ale jak powiedział jakoś tak przerażony tym grzechem śmiertelnym papież Benedykt XVI, Kościół musi spojrzeć na siebie bardzo samokrytycznie. Wrogów ma nie tylko na zewnątrz.

wtorek, 21 sierpnia 2018, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2018/08/21 22:18:51
Dziękuję Panu Redaktorowi za miłe słowa pod adresem p. Pawła Lisickiego. To trochę mój mistrz duchowy. To on, a dokładnie jego książka o Lutrze i dyskusja, jaka się potem przetoczyła, skierowała mnie na drogę powrotu do Kościola Rzymskokatolickiego.
-
2018/08/22 21:33:22
Odchodzenie ludzi od Kościoła ma wiele przyczyn i jestem zasadniczo przeciwny redukowaniu tego zjawiska do jednej tylko, takiej czy innej przyczyny. A wśród tych przyczyn jest także - nie najmniej istotna, ale kompletnie pomijana zarówno przez uczestników cytowanej rozmowy, jak i przez Pana Jana - przyczyna opisana już w ewangelii. Gdy ludzie odchodzili od Jezusa mówiąc: "Twarda jest ta mowa". To proste: ważnym czynnikiem zniechęcającym ludzi do religii jest wysoki poziom wymagań wobec wyznawców, mówiąc w uproszczeniu - ludzkie lenistwo. Bo przecież prościej jest - korzystając z wolności - odrzucić wymagania etyczne i żyć kierując się swoimi interesami, fobiami i popędami. Pa Jan przywołał tu etykę laicką. Ale tak naprawdę - jakie są jej założenia? Niedawno głośna stała się historia, gdy lokalne władze umieściły tablicę z tekstem dziesięciorga przykazań. Media rozpowszechniły energiczne protesty środowisk laickich przeciw eksponowaniu tej tablicy w miejscu publicznym. Co jest warta etyka laicka, skoro jej zwolennicy demonstracyjnie przeciwstawiają się wpajaniu młodzieży, że nie wolno kraść, kłamać ani zabijać?