Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Jezus nie chciał pomóc? Kaznodzieje, wierni wasi nie są głusi!

Ewangelia Jana 1,45-51
Scena z wesela. Zabrakło wina, matka Jezusa prosi Go wspomożenie cudowne. Ale On, choć tak chętny do pomocy potrzebującym, opiera się. Mówi wręcz, że to nie ich dwojga sprawa. Odpowiedź zadziwiająca: „Jeszcze nie nadeszła godzina moja”. Oraz tłumaczenie: „Jeszcze nie nadeszła godzina moja”. Otóż to znaczy, że najpierw, owszem, sława, niemniej taka, co sprowokuje żydowskie elity i władzę rzymską do pozbycia się rozrabiacza. Wiedział, co Go czeka nieodwołalnie. Ale był oczywiście odważny i napoju jeszcze lepszego biesiadnikom dostarczył. A ja wracam do kazań. Każdy odpowiedzialny duszpasterz powinien wytłumaczyć wiernym tę ewangelijną dziwność, pytania prowokującą. Chyba że założy, iż siedzieli znudzeni na uszach swoich i myśleli o migdałach niebieskich, nie niebiańskich raczej.
Załączam felieton napisany dla „Magazynu Świątecznego” „Gazety Wyborczej”, chociaż na temat inny trochę.
Głośne myślenie. Wrogiem Kościoła bywa on sam. Jonasz
Był w „Tygodniku Powszechnym” (8 lipca) artykuł Piotra Sikory, zatytułowany „Polska niekatolicka” i z tezą główną socjoreligijną. Otóż nasze społeczeństwo sekularyzuje się najszybciej ze wszystkich krajów świata. Nasza żywa religijność to tylko pozór. Religia jest raczej powinnością, obowiązkami, a nie rozwojem, życiowym celem. Polega znacznie mniej niż gdzie indziej na zaangażowaniu osobistym, modlitwie własnej, lekturze Biblii. Dzieci wdraża się do udziału w nabożeństwach (osławione kartki ze spowiedzi), a te celebrowane są w sposób, który nie pozwala odkryć ich głębokiego sensu. Przypomniał mi się tamten tekst, gdy czytałem w „Tygodniku Lisickiego”, czyli „Do rzeczy”, jego rozmowę z podobnym mu poglądami kardynałem Gerhardem Müllerem. Byłym, bo Franciszek nie przedłużył mu urzędowania na drugą kadencję. Kardynał ma o to żal do papieża, nie powiedziano mu o powodach tej decyzji. Ale są według mnie oczywiste: ci dwaj dostojnicy kościelni mają zapatrywania całkiem różne. Kardynał wypowiada się obszernie, a bardzo krytycznie na temat prób dialogu z protestantyzmem czy muzułmanami, bagatelizowania zasadniczych różnic. Zdaje się zgadzać z Lisickim, że im bardziej jest Kościół liberalny i otwarty, tym szybciej przebiega proces destrukcji. Franciszek widzi natomiast zagrożenie raczej w samym Kościele. Niezwykle ostro krytykuje jego hierarchów. Można by chyba powiedzieć, że dla niego wrogowie Kościoła są raczej w nim samym. W ich, owszem, przystosowywaniu się do świata, ale w naśladowaniu go moralnym, w gonieniu za karierą. W wielkim kompromitowaniu Kościoła zbrodniami wobec nieletnich. Owszem, Müller nie jest wobec duchownych bynajmniej bezkrytyczny, też mówi, że tamto to okropność, ale - co prawda prowokowany pytaniami rozmówcy - zaczyna od wielkiego narzekania na wszelkie dialogowe zapędy.
Odnowa Kościoła to wielki problem. Nie twierdzę naturalnie, że zewnętrzna jego krytyka jest zawsze słuszna, że nie ma w niej zacietrzewienia, dużego braku obiektywizmu. Niemniej wciąż pytam, czy dosyć jest w jego obronie koniecznego samokrytycyzmu. Szczególnie w naszym polskim katolicyzmie, do którego kardynał Müller doskonale pasuje. Nic dziwnego,że jest do Polski zapraszany, a zaprasza się także przecież jeszcze ostrzejszego krytyka Franciszka, także z woli papieża już kurialnego emeryta, kardynała Raymonda Burkego. Nawet w sprawie seksualnego molestowania słychać u nas głosy sugerujące, że winien jest tutaj raczej demoralizujący wpływ laickiego świata, najczęściej pedofilami są homoseksualiści. Wygląda to tak, jakby sam Kościół właściwie nie był winien, „nakazowa” katecheza idzie dobrze, molestowanie to u nas problem niewielki. A co do Franciszka, to podejrzane jest, że chwalą go głównie niewątpliwi Kościoła wrogowie.

niedziela, 26 sierpnia 2018, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2018/08/26 15:03:25
Otóż nasze społeczeństwo sekularyzuje się najszybciej ze wszystkich krajów świata. Nasza żywa religijność to tylko pozór. Religia jest raczej powinnością, obowiązkami, a nie rozwojem, życiowym celem. Polega znacznie mniej niż gdzie indziej na zaangażowaniu osobistym, modlitwie własnej, lekturze Biblii.

Oto teza Piotra Sikory, autora artykulu opublikowanego w "Tygodniku Powszechnym" (8 lipca), przytoczona powyżej przez nieświadomego rzeczy(?), acz doświadczonego publicystę katolickiego Red. Turnaua.
No i znowu paskudny FAŁSZ "Tygodnika Powszechnego" przyklepany przez autorytet Redaktora Turnaua..... Polecam panu P. Sikorze zapoznanie się z danymi statystycznymi odnośnie liczb wiernych Koscioła Rzymskokatolickiego w Polsce. Były ostatnio opublikowane na portalu ekumenizm.pl. Zaprezentowane tam liczby niczego takiego nie potwierdzają, a zatem zrodziły się tylko w głowie autora artykułu.. Co więcej, przy okazji wyszło na jaw, że w Spisie Powszechnym, niedawno przeprowadzanym w Polsce, więcej osób przyznawało się do bycia katolikami niż wynikało to z danych opublikowanych przez KRK.....

Oczywiście, ze moje poglądy są zbieżne z poglądami Red. "Do rzeczy" czyli p. Pawła Lisickiego i kard. Mullera. Liberalizm, jaki zapanował w protestantyzmie zachodniej Europy, doprowadzil już do upadku kościoły protestanckie. Jeżeli Kościoł staje się taki sam jak otaczająca ulica i głosi takie same hasła - to po co komu taki Kosciol? Wystarczy ulica.
A pan Piotr Sikora i podobni mu agitatorzy do tego zmierzają. Tylko kogo chcą na to nabrać? Jeżeli panią Nurowską, konwertytkę na wudoo, to gratulacje .....;)


-
2018/08/26 15:29:50
A wyprzedzając następne fałsze GW i "Tygodnika Powszechnego" w sprawie chociażby IX Spotkania Rodzin w Irlandii, jakie właśnie się odbywają, polecam zawczasu artykuł Grzegorza Górnego "Czy homoseksualni szafarze Eucharystii staną się przyszłością Kościoła?" na portalu wPolityce.
-
2018/08/26 17:50:47
Tak jest ! W zupełności się zgadzam z Awi. zajrzałam po prostu na blog tego Autora "Bez przyzwoitek", wystarczyło przeczytać kilka linijek i tok argumentowania, aby być na 100% przekonaną, że Autor zwyczajnie manipuluje, czyli Awi ma rację,posługuje się fałszem lub fałszami.... i na tym swą wnikliwość zakończę.
Co do kościoła i ulicy... to upodobnianie mogłoby wreszcie przebiegać odwrotnie, ulica mogłaby uświęcać się na wzór kościoła, chociaż i tak coraz bardziej pustoszeje, a nie wciąż i nieodmiennie parafrazując: niejedna w kościele udaje pobożne cielę, a na ulicy wychodzą diabły spod spódnicy.....
-
2018/08/27 14:30:46
Witam Atrojko!
-
2018/08/27 15:05:07
Witam Awi.