Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Pociecha botaniczno-religijna. Oraz inna: ks. Krzysztof Grzywocz, duszpasterz na medal

Wpis na niedzielę 17 czerwca 2018

Księga Ezechiela 17,22-24
Ewangelia Marka 4,26-34
U Marka czytamy: „Z Królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię” . Trzeba zacząć od wyjaśnienia, co ta monarchia w słowach Jezusa oznacza. W „Encyklopedii Biblijnej” wyczytałem, że to „panowanie Boga lub sfera, w której Bóg sprawuje lub będzie sprawował swoją władzę”. W tamtym cennym dziele znalazłem też informację, iż do końca XIX wieku katolicy i protestanci uważali, że Królestwo Boże można utożsamiać z Kościołem. Że to interpretacja błędna, głosił według „Encyklopedii” francuski teolog rzymskokatolicki Alfred Loisy, za co był za to ekskomunikowany i przez kilkadziesiąt lat jego prace były zakazane. Niemniej są dzisiaj wciąż problemy egzegetyczne: czy Jezus ogłosił, że Jego królestwo nadeszło już, czy że dopiero nadejdzie, czy już wtargnęło w historię, czy już w niej wzeszło. Mogę chyba powiedzieć, że już wzeszło w tym samym, że On przyszedł na świat.
Dalej mamy w tekście Markowym o tym, co z tego wynika. Inaczej niż u wszystkich trzech synoptyków, np. u tegoż Marka 4,1-8, gdzie mamy także o możliwościach efektu pesymistycznego: że z jakichś przyczyn roślina z nasienia nie wyrosła. Jednoznacznie optymistyczny obraz jest też u Ezechiela: mowa tam nie o sianiu, tylko sadzeniu, ale również tylko o tym, że owa działalność rolnicza się powiodła. W naturze już u nas prawie lato, więc obrazy botaniczne na czasie. Nastrajają optymistycznie, gdy się przeczyta w dzisiejszym tekście Ezechielowym, że wszystkim rządzi nie tyle biologia, ile Bóg, Pan historii całej. No i morał z tego taki, że niech żywi nie tracą nadziei, przede wszystkim chrześcijanie, ale też inni ludzie religijni. Można by też skomentować, że jest jakiś powód do optymizmu: Królestwo Boże to nie Kościół, to było jawne samochwalstwo, Kościół jest jakoś święty, ale i grzeszny, co widać coraz jaśniej, niemniej z gromadki uczniów rozwinęła się największa wspólnota naszego globu i w końcu ma to coś wspólnego z urzeczywistnianiem Królestwa. Można wszakże między innymi zapytać, czy ten sukces liczbowy jest trwały. Goni nas islam i chyba dogania. Kolebka chrześcijaństwa Europa raczej się wyludnia i laicyzuje. Przede wszystkim w Afryce, ale i Azji chrześcijan przybywa, w Ameryce może nie ubywa, ale nie wiadomo, co będzie dalej. Na co zawsze powinniśmy odpowiadać: „A oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Czyli zawsze nadzieja. Przyszłość jest przed nami zakryta, nawet i każde jutro niepewne, niemniej wiara nadzieję rodzi. Taką mocną bardzo, jak nic innego chyba.
A na koniec kropla optymizmu: w felietonie Jonasza przeznaczonym dla „Magazynu Świątecznego” „GW”, a prezentującym duszpasterza na medal.
Świeccy nie gęsi, ...też swój rozum mają. O czym jeszcze mocniej niż dotąd napisał opolski teolog i duszpasterz, ks. Krzysztof Grzywocz w swojej książce „Na początku był sens” (Biblioteka „Więzi” 2018). Jest tam pośród innych bardzo ważna rozmowa z nim Zbigniewa Nosowskiego pod tytułem „Magiczna norma i nadopiekuńczy Bóg”. Ów odważny duchowny zachęca tam wierne owieczki do dużo większej samodzielności myślowej. I to w sprawach bardzo delikatnych: żeby samemu rozstrzygać, co jest moim grzechem, a co nie.
Cytuję: „Trzeba się wybijać na samodzielność chrześcijańską! Pewien dojrzały, wykształcony mężczyzna z długim stażem małżeńskim spytał mnie, czy może całować swoją żonę w miejsca intymne. I natychmiast okazało się, że jej samej nigdy wcześniej o to nie pytał! Przyszedł z tym pytaniem do księdza, który miał dać mu gotowe rozstrzygnięcie. A dlaczego ja, celibatariusz, mam rozstrzygać, gdzie i jak on będzie całował żonę? Takie pytanie bierze się z infantylnego rozumienia norm moralnych. Istnieje
jakaś magiczna norma – stworzona przez nadopiekuńczego Boga – która nie ma żądnego związku z realnym życiem, ale jak człowiek jej nie będzie przestrzegał, to mu się małżeństwo zepsuje. Tyle że nie patrzy się na to w kontekście relacji, np. czy taka forma wyrazu seksualności zbliża te dwie osoby, czy nie.
Niestety, dość często księża dają się wciągać w takie dywagacje i niepotrzebnie odpowiadają na takie pytania. Dają się wtedy wciskać w rolę wszystkowiedzącego narcystycznego guru i pozwalają traktować spowiedź jako spotkanie z normą, a nie z miłującym Bogiem. (...)Takie rozumienie Boga i moralności może ludzi wyprowadzać nawet poza Kościół. Niedawno pewna studentka powiedziała mi, że odeszła od Kościoła Spytałem, dlaczego: - Bo chcę być samodzielna.”
Zaznaczam, że ks. Grzywocz nie twierdzi, iż każda decyzja spowiadającego się jest poprawna, niemniej takie rozeznawanie etyczne jest decyzją w pewnym procesie, do zrozumienia pewnych norm trzeba dojrzeć. Napisał także: „Zdarza się, że słyszę w konfesjonale: - Współżyłem z narzeczoną. Gdy pytam, dlaczego jest to grzech, zdarza się, że szybko słyszę: - Co się ksiądz czepia, przecież uważacie to za grzech.” A przecież „ w nauczaniu Kościoła grzech to zło uczynione świadomie i dobrowolnie. A świadomie - to znaczy, że nie tylko wiem o istnieniu takiej normy, ale też potrafię ją, na ile mi rozum pozwala, uzasadnić”.
Jeszcze jeden cytat, równie ważny: „Na początku adhortacji [tej o małżeństwie, Amoris laetitia] Franciszek pisze, żeby nie zbiegać się do Magisterium Kościoła jak do nadopiekuńczej matki. «Nie wszystkie dyskusje doktrynalne, moralne czy duszpasterskie powinny być rozstrzygane interwencjami Magisterium».” Ba! Franciszek robi, co może, ale może nie wszystko. Monarchą jest pewnie, ale nie absolutnym. Ks. Grzywocz zaś duszpasterzem arcymądrym. Raczej był, bo zaginął w Alpach i najpewniej już nie żyje.

poniedziałek, 18 czerwca 2018, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2018/06/19 02:09:56
Ho, ho, no proszę, mamy już nowy gatunek literacki: erotyka (pornografia?) spowiednia - na łamach lewicowo liberalnego dziennika.
Czego to się nie robi, aby zwiększyć dramatycznie malejący nakład WYBORCZEJ!
Palikociarnia wiecznie żywa.....
-
2018/06/19 07:44:32
Pytania intymne ..mmają o wiele gorszy wymiar na płaszczyźnie. tzw.miłości niecielesnej pozapłciowej.Dotyczą tworzywa niesłychanie rozpowszechnionego ..chciwości i nienawi$ci.Tego nikt nie nazwie pornografią.
Czy jednak jest większa pornografia nizż całowanie ręki chciwca,lubieżnika. i tym podobnych?W pytaniu tego człowieka. widać. jednocześnie. czułość i naiwność..
Czy wybryki pewnej posłanki i kilko posłów. Jej kolegów nie świadczą wręcz o braku majtek na mózgu ?Czy haniebne wyczyny jezyka nie są świadectwem moralnego bezwstydu.
A są tacy ktorzy mają wyrzuty sumienia...że całują Własną żonę.Może zapytać posła Piętę?..albo. Petru?
A może ten mężczyzna prow9kował spowiednika..?Palikotowe prowokacje były niczym przy pijacko-seksualnych faktach które oglądały ściany zaciszne superświętych.
-
2018/06/19 14:13:12
"W pytaniu tego człowieka widać jednocześnie czułość i naiwność.. "
Czy ja wiem? A może to swoista zachęta lub perwersja? Nie znamy człowieka,trudno powiedzieć.
Zdrowy /na umyśle i ciele/ człowiek nie będzie rozmawiał z postronnymi na temat własnej intymności.
-
2018/06/19 19:55:02
Tak też można to zinterpretować jako perwersję. .Tyle że nie wiadomo jak traktował spowiednika.Są też tak cyniczni ludie którzy mają, ,wszystko na sprzedaż".Tak czy inaczej rozmowa odbywała si między dwoma. animowymi mężczyznami. Dawniej cenzurowano niektóre obrazy Rubensa których treścią były rodzajowe scenki z greckich mitów..Leda z łabędziem była zbyt sugestywna...aby mogli oglądać ją ludzie.Ni3 cenzurowano scen z brutalnych publicznych egzekucji.
Gdyby ten skruszony grzesznik zqpytal spowiedn8ka o szczegół z innej kategorii grzechów...spowiednik też powinien być w kłopocie.Np.czy całowanie po rękach księdza jest grzechem?
To przecież perwersja! Dłonie to bardzo intymna część ciała!
Bez pieszczot tym intymnym narzędziem nie odbywa się nic..od macierzyństwa aż po śmierć.Głaskanie,obejmowanie i przytulanie tak powszechne nawet między mężczyznami na Bliskim Wschodzie a potem pocałunki..W kulturze chrześcijańskiej europy nie przetrwały i są podejrzane..A jeezcze.. .kto widział całować żonę i to własną..??Same żony i byłe i aktualne. ..są przeciw.Bardziej są bardziej za blokowaniem ustawy Antyprzemocowej..miłość po biciu bardziej smakuje. Kompleks antystambulski ??

.Czy co?
-
2018/06/19 23:24:49
"Zdrowy /na umyśle i ciele/ człowiek nie będzie rozmawiał z postronnymi na temat własnej intymności. " - napisała Ewa.

Otoż to, Ewa ma RACJĘ . Ani do rozmowy z postronnymi, ani do roztrząsania na publicznym blogu.
-
2018/06/20 08:06:42
No racja...skąd więc ingerencja Magisterium w intymne życie? Czyżby Magiserium miało coś z sufitem?
Jak zkwalifikować te żony które wbrew tej filozofii szukają w sądzie ochrony i pokazując świadectwa po obdukcjach nie godzą się z małżeńską perwersją?.Społeczna ...nietylko parafialna opinia taki brak intymności kwalifikowała jako zafajdanie własnego gniazda ..nie bacząc.. .na okoliczności.Teściowa zaś mówiła do syna..Musisz ją trzymać krótko...Magisterium zaś nie rozważając szczegółów mówiło o tolerancjiprzebaczeniu77 razy...Poniekąd słusznie..
Można pokusić się ..wypracować jakąś kodyfikację czynności grzesznych i niedopuszczalnych..i podrzucić pani minister od Edukacji. Spowiednik będzie mial sprawę ułatwioną nieco.
Dla dalszego. usprawnienia całej rzeczy. .przecież nie byłoby nazbyt modern..zastosowanie liczbowej kodyfikacji grzesznych występków. Liczby nie budzą takich emocji jak słowa
Np rażące. Występki przeciw 6 przykazaniu oznaczyć 06f..inne trochę inaczej..AgC..Czytelnik Agory..CP..przeciwnik Pis...eventuell. ..inne .Spowiednik miałby czytnik ...i byloby ca)kiem bezstresowo.Kontrolę nad cało$cią w formie matematycznej stosowne służby wykorzystałyby zaroówno do profilaktyki jak i prognozowania....
-
2018/06/21 22:28:50
Polecam książkę Tomasza Terlikowskiego "Kiedy sól traci smak. Etyka protestancka w kryzysie".

Książka jest próbą przedstawienia mapy nowego sporu w łonie chrześcijaństwa. Granice i mury w kwestiach moralnych przechodzą w poprzek dotychczasowych podziałów. Anglikanie, którzy do niedawna byli najbliższym katolikom wyznaniem protestanckim, stają się najbardziej odległym antropologiczno - moralnie kościołem chrześcijańskim. A baptyści czy zielonoświątkowcy, którzy jeszcze całkiem niedawno nawet nie widzieli w rzymskich katolikach chrześcijan, a jedynie dzieci wielkiej nierządnicy, teraz coraz częściej przyznają, że to do nas jest im najbliżej niż do pozostałych protestantów.
-
2018/06/22 06:49:34
Ja również widzę wiele wspólnych cech Kk..z Ś.J.Odrzuciwszy pewne doktrynalne i organizacyjne różnice dostrzegać nie trudno..zadziwiającą zbieżność wielu tendencji.Rozważając Apokaliptyczne figury na swój prywatny użytek doznaję w związku z tym przykrych wrażeń.Określenia ,,Dzieci Wielkiej Nierządnicy"..nie odnoszą się do wierzących KK....chociaż wielu nadgorliwych,nawiedzonych niedouczonych wierzących protestantów zróżnych,, koszyczków. ""tak kwalifikowało.
Osoby mocno zaangażowane w propagandę w latach 6o a dzisiaj to wielka różnica.Czas weryfikuje wi3l3 rzeczy,oraz zmusza do refleksji nad własnymi błędami. Kto to dostrzega skutki błędów. .szukać może ich przyczyn.Jednak w tej materii jak wszędzie. Istniej3 Świątobliwe samozadowolenie i Urzędowy Autorytet. Zepsucie następuje nie tylko z powodu modernizmu .Stare bukłaki współpacując ze Starymi Burakami i Starymi Biurakami..konserwują ..Stare Błędy.Ten rodzaj zepsucia jest najbardziej oporny ..bo Uświęcany Administracyjnie.

z3 Starymi Burakami i Starymi Biurokratami produkują
-
2018/06/22 13:38:00
p.Awarcho,
1/ w zasadzie zgadzam się z panem, ale następuje jednocześnie ogromna atomizacja KK, co hierarcha czy duchowny - to inne poglądy. Obawiam się, ze katolicy nie ugruntowani w Piśmie Św. pogubią się w tym, lub będą po prostu trzymać się "swojego księdza" czy swojej parafii.

2/ Słuchałam wczoraj na YT red. Michalkiewicza. Nie znałam go do tej pory, nie potrafię jeszcze okreslić jego poglądów, ale wydaje mi się taki raczej "niezależny" .... I on powiedział wczoraj ciekawą rzecz. Że ludzie współcześni są obecnie w niewielkim stopniu zainteresowani "życiem wiecznym". Większość chce żyć DOBRZE tu i teraz i nie bardzo obchodzi ich co będzie potem ..... Dlatego tez Kosciol traci swoją motywację ....
I przytoczył słowa z NT, kiedy Chrystus mówi, "że gdy Syn Człowieczy powróci, to nie wiadomo czy znajdzie jeszcze wiarę na ziemi ....."
-
2018/06/24 23:17:01
@Awi

Musiałam zareagować na twój wpis,kiedy uzależniałaś prawo do zbawienia,
od wiary w istnienie Jezusa, bo są ludzie którzy nie znają Jezusa,
ale też mają prawo do zbawienia po śmierci ciał,
jeśli żyją sprawiedliwie w miłości do ludzi.

Na poprzedniej pisance swoją wypowiedź bardziej rozwinęłam.

-
2018/06/25 07:21:49


Przypominam, bracia, Ewangelię, którą wam głosiłem, którąście przyjęli i w której też trwacie. Przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam rozkazałem... Chyba żebyście uwierzyli na próżno. Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł - zgodnie z Pismem - za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem: i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi. Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży. Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna; przeciwnie, pracowałem więcej od nich wszystkich, nie ja, co prawda, lecz łaska Boża ze mną. Tak więc czy to ja, czy inni, tak nauczamy i tak wyście uwierzyli.

Jeżeli zatem głosi się, że Chrystus zmartwychwstał, to dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania? Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. Okazuje się bowiem, żeśmy byli fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstają, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa. Skoro umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach. Tak więc i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie. Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania.


Problem znacznie starszy niż my i niż pan red.Michalkiewicz...Widać to z rozważań Pawła w Liscie do Koryntian.
A pociech botanicznych i innych człowiek szuka...bo jego zycie jest ubogie choćby sam był bardzo mądry i majętny i piękny i ...i i i to zycie chybia celu .Zawsze! Celem i zamierzeniem Boga było i JEST ..ŻYCIE SZCZĘŚLIWYCH LUDZI W CIELE I NA ZIEMI.
-
2018/06/25 07:55:02
Jeden z wątków w tych komentarzach.
Ewa20004 napisała:
"Zdrowy /na umyśle i ciele/ człowiek nie będzie rozmawiał z postronnymi na temat własnej intymności."
A jednak ludzie chodzą nie tylko do księży, ale i do psychologów, psychoterapeutów, psychoanalityków , do lekarzy psychiatrów czy seksuologów - i rozmawiają z nimi na temat swoich spraw osobistych, w tym również najbardziej intymnych. I nie są to tylko rozmowy w cztery oczy. W psychoterapii jest taka procedura, która nazywa się "społeczność". W grupie pacjentów pod kierunkiem psychologa każdy z pacjentów kolejno opowiada o swoich problemach, które napotyka w swoim życiu i które doprowadziły go do sytuacji wymagającej leczenia. Nierzadko słuchaczami są znajomi tego pacjenta. W rozmowie ze znajomym psychologiem zwróciłem uwagę, że terapia, aby była skuteczna, wymaga absolutnej szczerości, natomiast publiczne zwierzenia wprowadzają zahamowania, których skutkiem jest zakłamanie. Dlatego w skutecznej terapii konieczne jest uszanowanie potrzeby intymności. Co mamy w przypadku spowiedzi i wizyty u lekarza.
-
2018/06/25 12:41:46
Janmuszu,
ale ks. Grzywocz upublicznil fragment spowiedzi (tej, a może i innych) w swojej książce, potem upublicznil ten atrakcyjny wątek red. Turnau w swoim felietonie, i w Pisance, no i w ten sposób temat staje się wdzięcznym polem do prześmiewczych popisów rozmaitych nieprzyjaciół Koscioła Katolickiego .....
-
2018/06/25 12:54:32
Ty mówisz Jamnuszu o terapii.O ludziach wymagających pomocy,a ja o zwykłych zdrowych ludziach nie pozbawionych szacunku do własnej i ich partnera intymności.Bezpardonowe /a często chamskie/ wkraczanie w intymność jest szarganiem jednego z elementów ludzkiej wartości.Sprowadzaniem tego co czyste i piękne do zwykłej pospolitej dla obłoconych buciorów, wycieraczki.
-
2018/06/25 12:55:47
Może inni lubią robić z siebie wycieraczki /nic mi do tego/,ja nie lubię.
-
2018/06/25 13:37:51
p. Awarcho,
oj, dowcipniś ...... skoro cytuje pan słowa ap. Pawła (IKor.15;19) : Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania.
to jehowicka uczciwość w odniesieniu do Biblii nakazywałaby podać również następne zdanie, a ono całkowicie zmienia przekaz Pawłowy:
A JEDNAK CHRYSTUS ZOSTAŁ WZBUDZONY Z MARTWYCH I JEST PIERWIASTKIEM TYCH, KTÓRZY ZASNĘLI.
-
2018/06/25 19:20:05
Co zmienia i w jakim sensie zmienia. Biblia Tysiąclecia była cytowana prze ze mnie??
Odnosze sie do tego ze tak jak za czasów Pawła tak za czasów Michalkiewicza byli ludzie ..pokładajacy nadzieję w tym co teraz. Zanadto ulega pani Szanowana Antyjehowickim emocjom. Czy to nie Paweł wytykał niektórym sobie współczesnym takimi słowami:,, Jedzmy i Pijmy Bo Jutro Pomrzemy'?'' Przecież wtedy jak pani twierdzi nie było ,,jehowitów?'' a jednak ta postawa wobec zycia Dominowała..??
Tak więc Paweł uważał tych którzy wierzyli w Chrystusa a nie wierzyli w Zmartwychstanie za godnych politowania....Dlaczego?? Chyba dlatego że ..bedąc prześladowanym i wyrzucanymi poza społeczność z powodu swoich przekonań chybiali celu i sensu..Tzw ..,,Obecne zycie...kończy się śmiercią zarówno tych co wierzą jak też tych co nie wierzą...Jezus PIERWSZY ZE ZMARTWYCHSTAŁYCH..obiecał przywrócenie Raju o którym wspomniał w chwili śmierci.
Niebo nie jest celem człowieka...Doświadczanie bólu,płaczu ucisku i udręk dotyczy ciała..a w niebie ciał nie ma...Nie ociera się też łez z duszy,,ale z cielesnego oka..
Objawienie św. Jana 21:3-4 PBG
I słyszałem głos wielki z nieba mówiący: Oto przybytek Boży z ludźmi, i będzie mieszkał z nimi; a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi, będąc Bogiem ich. I otrze Bóg wszelką łzę z oczów ich; a śmierci więcej nie będzie, ani smutku, ani krzyku, ani boleści nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy pominęły.
I JA SIE PYTAM KTO TUTAJ DOWCIPKUJE? Czy ta obietnica miałaby jakikolwiek sens w odniesieniu do obiektu który nie posiada zmysłów do czucia bólu..do ronienia łez do cierpienia?...do krzyku?
Przecież jest to zgodne z innymi biblijnymi proroctwami i obietnicami np proroctwem Izajasza gdzie więcej szczegółów? np [ b] I pobuduja domy i będą w nich mieszkać bezpiecznie.. Tak więc droga pani..opatrzywszy przymiotnikiem ,,Jehowicki''..nie załatwi pani niczego...nie da pani merytorycznej odpowiedzi..nic poza Emocjami...
-
2018/06/25 19:58:30
A co do tych co powołani sa do nieba to warto rozważyć taki fragment Objawienia
bj.Jana
I widziałem, a oto Baranek stał na górze Syjon, a z nim sto czterdzieści cztery tysiące tych, którzy mieli wypisane jego imię na czole i imię jego Ojca. I usłyszałem głos z nieba jakby szum wielu wód i jakby łoskot potężnego grzmotu; a głos, który usłyszałem, brzmiał jak dźwięki harfiarzy, grających na swoich harfach. ) I śpiewali nową pieśń przed tronem i przed czterema postaciami i przed starszymi; i nikt się tej pieśni nie mógł nauczyć, jak tylko owe sto czterdzieści cztery tysiące tych, którzy zostali wykupieni z ziemi. (Są to ci, którzy się nie skalali z kobietami; są bowiem czyści. Podążają oni za Barankiem, dokądkolwiek idzie. Zostali oni wykupieni spomiędzy ludzi jako pierwociny dla Boga i dla Baranka. I w ustach ich nie znaleziono kłamstwa; są bez skazy.
Oczywista rzecz że nie chodzi tutaj o dosłowne skalanie z,,kobietami''..bo przecież Piotr którego powołano do Nieba miał żonę i teściową i kilku innych też..miało.
,,Pieśń Nowa'' też zagadkowa...ale ona wyróżnia tą grupę ludzi stanowiących Kościół Chrystusowy...Powołany przez Boga...Jego celem jest obwieszczenie Woli Boga ...całemu Stworzeniu.Druga grupa zbawionych Wiela Rzesza..tej ,,pieśni się nie moze nauczyć''. Ciekawe!! może szanowna Pani Avi obeznana w Pismach nam ujawni ...Dlaczego?
Z tekstu wynika też prawda o ,,wykupionych pierwocinach z ziemi''..Ta klasa wyraźnie odróżnia się od innych...Któż to taki? Może męczennicy?..a może duchowieństwo?
Pismo wyraźnie wskazuje na różne powołania.. Jedno do Nieba jako pierwociny drugie na ziemi..jako wielka rzesza zbawionych..Mieli zamieszkiwać ziemie ,,zgodnie z Obietnicą.. jak to ujął
Lecz my, zgodnie z przyrzeczeniem Pana, oczekujemy na nowe niebo i nową ziemię miejsce zamieszkania sprawiedliwości.BW-P.
Piotr jako jeden z ,,Pierwocin'' jest orginalny..nie był jeszcze jak pani pisze Jehowitą..choć znał i czcił imię Boga...On właśnie wykłada jasno na talerz swoją wiarę i nadzieję . Nie było jeszcze katolickiego kościoła który niebo niejako ,,skomunizował..'' Piotr twardo mówi o ziemi..
Jakże to?
-
2018/06/25 23:18:25
Awi napisała,cytuję:
Chrzescijanin opiera się na tych słowach:
Jezus Chrystus mówi:
1/Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał,
aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. /Ew.Jana 3;16/

To Ewangelista Jan swoimi słowami opisuje misję Jezusa,
albo powtarza ustne przekazy pierwszych chrześcijan,
i nie wierzę,
że Jezus takimi słowami j/w wypowiadał się o Sobie w spotkaniach z ludźmi,
ponieważ Jezus nie kierował się pychą i tak by siebie nie wywyższał jako człowiek,
ponieważ Bóg kochał ludzi od chwili ich stworzenia,
i to Bóg oddał swoje życie za prawo bytu ludzi na Ziemi:
kiedy musiał wycofać się po utracie tzw. raju;
kiedy skazał Siebie na samotny byt,z dala od ludzi;
kiedy urwał się kontakt Boga z ludźmi na poziomie umysłu;
co w konsekwencji spowodowało ukrzyżowanie Boga niesprawiedliwością
na Ziemi na tysiące lat,
ponieważ nie był w stanie powstrzymywać złej woli ludzi w każdym pokoleniu,
ze względu na niemożność pedagogicznego oddziaływania na życie ludzi,
skoro masowe zbliżanie się do ludzi na poziomie umysłu okazywało się niemożliwe,
ponieważ uwięzieni w analfabetyzmie szybciej doprowadzali siebie do paranoi i psychoz,
niż zdążyli cokolwiek zrozumieć i odzyskać równowagę umysłową,
i dlatego 2000 lat temu, Jezus na wzór miłości Boga do ludzi,
potwierdził świadectwo ceny bytu Boga,
ponieważ został tak samo jak Bóg odrzucony z powodu niesprawiedliwego życia ludzi na Ziemi,
i skazany na śmierć poprzez ukrzyżowanie,a w przypadku Boga to jest wieczny krzyż,
więc misja Jezusa potwierdza wieczny krzyż Boga i prawo ludzi do zbawienia,
jeśli ludzie uwierzą nauczaniu Jezusa i będą żyć sprawiedliwie w miłości do ludzi,
ponieważ Bóg oddał za ludzi życie w nadzieli,że nawrócą się,
i swoim wiecznym krzyżem odkupił ludzi,by mieli prawo do zbawienia,jeśli nawrócą się,
i dopóki Bóg wierzy w zwycięstwo nawrócenia,to tak długo żyją ludzie na Ziemi ,
choć jeszcze są nieposłuszni woli Boga,a Bóg jest ciągle bezsilny wobec złej woli ludzi,
a skoro Bóg poświęcił tysiące lat swego bytu na walkę z analfabetyzmem ludzi,
by w erze oświecenia odzyskać godność i wolność,
to wątpić nie wypada,że światło boże oświeci umysły ludzi,
że ludzie nawrócą się,a Ziemię odzyskają dzieci boże.

I tak tragiczne w skutkach poświęcenie się Boga konfrontuje się z niewiarą ludzi,
ponieważ od tysięcy lat przyzwyczaili się do niesprawiedliwego życia na Ziemi,
i myślą,że tak musi być,skoro Bóg nie ingerował skutecznie,
ponieważ nie znali i nie znają ceny bytu Boga,
a jeśli Bóg będzie już pewny zwycięstwa i skonfrontuje się z Ziemią,
to niedowiarkowie znajdą się w piekle.

-
2018/06/26 00:00:01
p. Awarcho ..... NIewiele z tej pańskiej " wielomówności" pojmuję. Chrześcijanie opierają się w kwestii eschatologii na Ewangeliach i pismach apostolskich, jak to wcześniej cytowałam.

"Objawienie" Jana z Patmos (=Apokalipsa) nie jest przedmiotem pogłębionych refleksji ani teologii katolickiej, ani ewangelickiej. Można powiedzieć, że to indywidualna wizja prorocka ....Podobnie jak w katolicyzmie wizje siostry Faustyny, tajemnice Fatimskie czy przepowiednie z Mejdugorje. Ja akurat nie mam do tego rodzaju tekstów upodobania ....
Ale rozumiem, że szan.Russel, założyciel nurtu Swiadków Jehowy, budowal na niej swoją doktrynę. No cóż, jego sprawa i tych, którzy są wyznawcami jego religii ....
-
2018/06/26 06:44:13
Droga Pani..jak sadzę nie pojmuje Pani również nic albo niewiele z teologicznej wielomówności...Ulega pani jak wielu jej ,,magii'' popieranej czymś co wspólnie wszyscy nazywaja TRADYCJĄ ŚWIETĄ.
Nie trzeba byc filozofem ani mędrcem aby dostrzegać ze ta Tradycja nie była ani nie jest święta.Tak za czasów Apostołów jak i potem tradycja była wygodna zasłona i wymówką dla elity religijnej. O tradycji zazwyczaj krytycznie wypowiadał sie Jezus właśnie w ewangeliach.
Druga część uwagi to owa ,,magia''..Jest to magia słów i terminów teologicznych którym ulega wielu..pani również. Dla postronnych wydaje się to niesłychanie ,,naukowe'' logiczne i uporządkowane.Otwierają wtedy usta z podziwem i zdumieniem....i połkną każdą bzdurę..z wdzięcznością ..że im wypełniono lukę w ,,WIEDZY''. To dotyczy wielu rzeczy..gdy jest jakis problem nieopisany ..nierozwiazany lub nierozwiązywalny..najlepiej go nazwać aby czytelnik,widz lub słuchacz rozumiał ze nad materia PANUJEMY. Tę sama ,magię' stosuje pani
ESCHATOLOGIA.RESTORJANIZM,MAGISTERIUM..ITPitd..et cetera..
Podobnie jest z chorobą która nazwana tak czy owak ,,mądrym językiem'' wydaje sie być mniej groźna a lekarze godni zaufania i panujący nad sytuacją...
Identycznie jest właśnie z mądrą teologią...Służy ona,, Elicie Boskiej''..Nie zbliża człowieka do Boga.
Russel szan.Pani nie był założycielem nurtu Świadków Jehowy chociaż do nie go często się nawiązuje w historycznych refleksjach.Był jednym z wielu..takich którzy zawrócili do biblijnych obietnic i biblijnych treści.Przed nim byli inni po nim też.
BYŁ TYLKO CZŁOWIEKIEM.NIKT NIE ODDAJE MU CZCI NA JAKIMKOLWIEK OŁTARZU
,,Doktryna'' jak pani raczyła napisać..nie odgrywa najważniejszej roli w wierze..a Apokalipsa nie była jej,, pożywką''...
Proszę sobie odpowiedzieć UCZCIWIE..jakie znaczenie ma pani doktryna w codziennej wierze i życiu? Co z tego ma Bóg?.. i człowiek pani bliźni?
-
2018/06/26 06:56:02
Słyszeliście o niej ode Mnie - [mówił] - Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym. Zapytywali Go zebrani: Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? Odpowiedział im: Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi.
Powyżej fragment z Dz.Ap. pierwszy rozdział... Przytoczyłem ją po to aby zapytać w jakim stopniu pani doktryna podkresla konieczność ,,swiadczenia o Jezusie'' po całej ziemi'' i jak osobiście pani realizuje to wezwanie. Wezwanie to zostało powtórzone w Ewangeliach i listach Pawła...na 100 sposobów.
Dawniej istniało takie pozdrowienie,, NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS''...I ZAZWYCZAJ NA TYM SIĘ KOŃCZYŁO ..a teraz?
-
2018/06/26 11:59:18
Tak czy siak najważniejsze jest co masz we wnętrzu.
-
2018/06/26 13:08:59
Panie Awarcho, powiem zwieźle: dla mnie (podkreślam: dla mnie) wyznanie Swiadkow jehowy jest sztucznym konstruktem, który po 19 wiekach chrzescijanstwa (ok. 1860r.) stawia w centrum wiary/religii starożydowskiego Boga Jehowę, z Syna Bozego Jezusa robi cos na kształt proroka, który ginie na palu. Do tego wszystkiego dodaje chrzescijanski CHRZEST i apokaliptyczną wersję dziejów świata wg bliżej nieznanego biblistom - Jana z Patmos.

Nasuwa się pytanie, jak to możliwe, żeby Duch Św. nie interweniował przez 20 stuleci i prawdziwy kształt Wiary objawił ludzkości dopiero w XIX stuleciu i to na terytorium Stanów Zjednoczonych Ameryki płn. ......???
Duch Św. pozwolił na to, żeby ludzie wyznający Chrystusa tak fatalnie błądzili przez te wszystkie stulecia i stawiali Chrystusa (a nie Jehowę!) w centrum swojej Wiary ...???
Można się tylko uśmiechnąć (ze smutkiem) na takie myślenie......

Panie Awarcho, zamknijmy temat, podpiszmy protokół rozbieżności, bo nic innego nam nie pozostaje.
A ocenę tego, jak Pan czy ja świadkujemy swojemu Bogu, pozostawmy już tylko Jemu.



-
2018/06/27 00:03:10
Awi napisała,cytuję:

,,...Nasuwa się pytanie, jak to możliwe, żeby Duch Św. nie interweniował przez 20 stuleci i prawdziwy kształt Wiary objawił ludzkości dopiero w XIX stuleciu i to na terytorium Stanów Zjednoczonych Ameryki płn. ......???
Duch Św. pozwolił na to, żeby ludzie wyznający Chrystusa tak fatalnie błądzili przez te wszystkie stulecia i stawiali Chrystusa (a nie Jehowę!) w centrum swojej Wiary ...???
Można się tylko uśmiechnąć (ze smutkiem) na takie myślenie......"

Właśnie,można tylko uśmiechnąć się pobłażliwie,
bo Awi potwierdziła,że nie było tzw. Ducha Świętego w życiu ludzi przez stulecia,
skoro tak błądzili i żyli niesprawiedliwie,
choć obłudnie powoływali się na istnienie Jezusa,
ale oni wierzyli,że mają prawo być niesprawiedliwi,skoro Jezus za nich umarł,
więc byli przekonani,że są zbawieni i całe zło jest im odpuszczone.

Awi, to gdzie Ty widzisz działanie "Ducha Świętego" w życiu wiernych?,
który zresztą wedle doktryny wiary jest trzecią osobą Boga,
i teoretycznie istniał na papierze w nowym kościele,
ALE NIGDY NIE URZECZYWISTNIŁ SIĘ!
bo Bóg chodzi innymi drogami,a żadna nie otwierała się na Boga,
skoro usynowienie się w Jezusie było niemożliwe z powodu złej woli ludzi,
a Bóg jako rodzic nie doczekał się więcej dzieci bożych po upadku wspólnot,
i przez 1700 lat Bóg nie mógł odnaleźć drogi do wiernych jako tzw. Ojciec Niebieski.