Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Opętanie to choroba psychiczna czy duchowa? Czy szatan w ogóle istnieje? Teologia Joanny Święcickiej

Ewangelia Marka 1,29-39
Jezus uzdrawia. Nie tylko teściową Szymona Piotra, także wielu innych chorych oraz opętanych. Mamy zatem tutaj problem kwalifikacji owych stanów psychicznych czy jednak właśnie duchowych: jak interpretować tamte zjawiska niezwykłe. Jako jakoś „naturalne” czy to rzeczywiście ataki jawnie szatańskie. manifestacje złego ducha, choć robi on przecież podobno wszystko, by zamaskować swoje działanie. Tu zresztą demony głoszą chyba wiarę w Niego: „nie pozwalał im mówić, ponieważ Go znały”. W tejże ewangelii (5,1-20) mamy opowieść o opętanym, który „gdy z daleka zobaczył Jezusa, przybył, oddał Mu pokłon i głośno zawołał: - Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego?”. Przedstawił się: ”Na imię mi Legion, bo nas jest wielu”.
U Mateusza (8,34) opętanych jest tutaj dwóch, u Łukasza (8,27-39) też aż Legion. Pasuje tutaj poniekąd mój felieton, który napisałem do „Magazynu Świątecznego”.
Głośne myślenie. Konwertytki teologia własna
Ludzie przychodzą do Kościoła i odchodzą. Ruch taki jest w ogóle rozmaity. Ludzie zmieniają kościoły z małej litery, odchodzą ze swoich parafialnych, bo w nich bardzo niemądrze, i jeżdżą do innych, gdzie proboszcz świetny. Zmieniają wspólnoty wyznaniowe, ostatnio słyszałem o przenoszeniu się z rzymskokatolickiej do ewangelickiej, bo w tej pierwszej nie da się wytrzymać myślowo. No i niektórzy wybierają chrześcijaństwo.
Konwersje z islamu, judaizmu? Owszem, również, ale też z ateizmu, scjentyzmu czy jak nazwać religijną niewiarę.
Joanna Święcicka, doktor habilitowana matematyki, przyjęła chrzest lat prawie czterdzieści mając, trójkę dzieci i męża zresztą z rodziny katolickiej. No i ona sama z rodziny niewątpliwie komunistycznej, córka członka Biura Politycznego KC PZPR, wicepremiera Eugeniusza Szyra. Z rodziny niewątpliwie żydowskiej, ale dowiedziała się o tym późno i nie miało to żadnego znaczenia religijnego.  Przypadek to jednak dla mnie szczęśliwy i nie bardzo dziwny, bom sam co prawda nie konwertyta z czegokolwiek, z rodziny katolickiej i sam zawsze rzymski katolik, może nie zawsze prawowiernie myślący (o czym dalej), ale nawet „etatowy katolik”, jak mnie podobno nazywał Władysław Bartoszewski, gdym pisał o Kościele w katolickiej w ogóle „Więzi”.
Dziw to nawet nie nad dziwy, że Joanna swój nowy pogląd na Boga i stworzony przezeń świat jakoś sobie samej uporządkować myślowo, wytłumaczyć chciała. Ma talent pisarski, więc robiły się z tego swoiste eseje religijne. Gdybym jednak ja sam miał coś takiego w szufladzie, zainteresowałbym tym jakieś wydawnictwo religijne, ale ona się z tym nie śpieszyła. Dopiero gdy pokazała te swoje „pisanki” przyjaciołom, namówili ją, żeby nie chowała ich pod korcem. Tak powstała ciekawa także edytorsko (okładka!) książka pod tytułem „Listy do nieznanego przyjaciela” (Wydawnictwo WAM, Kraków). Czy nie grzeszy autorka tak zwaną nadgorliwością konwertyty? Czy jest to rzecz warta polecenia ludziom, których w wierze chrześcijańskiej to i owo uwiera, nie mówiąc o strukturach i personach? Oni wolą przecież, żeby były jakieś znaki zapytania, jeżeli nie polemika, krytyka. Otóż Joanna nie Jonasz, ale przyznaje się na przykład do tego, że diabeł nie jest w jej teologii potrzebny. Zły jest sam człowiek, choć zło, które tworzy, „nabiera swoistego rodzaju samodzielnego bytu, alienuje się od swojego twórcy i potrafi działać na zasadzie swoistego rezonansu: może wzmacniać możliwość dokonywania złych wyborów przez innych ludzi”. 
Mnie jednak gnębi co innego, bo jak mi powiedział kiedyś Adam Michnik, łatwiej uwierzyć w istnienie diabła niż Boga. Jak pogodzić Boga jako Miłość z jego Opatrznością, stworzeniem kosmosu potwornego (jedno nieustanne tsunami) i takiegożczłowieka? Ale tu już znowu napisałem o mnie, dosyć tego egocentryzmu, ma być o książce, którą mocno polecam! I dziękuję WAM, że dał ją nam! Amen!
Jonasz

środa, 10 stycznia 2018, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2018/01/10 18:13:20
"Opętanie to jeden z rodzajów odmiennych stanów świadomości. Jako forma wyrazu zaburzenia psychicznego traktowane jest jako zaburzenie transowe i opętaniowe i od 1994 uznawane jest za chorobę." "Geneza odmiennych stanów świadomości jest różnorodna: od chorób somatycznych i psychicznych, przez bodźce środowiskowe, aż po celowe wywoływanie za pomocą środków fizycznych i psychologicznych".
Czy ten, kto stosuje środki fizyczne albo psychologiczne, aby kogoś opętać, jest diabłem?
Bez względu czy to choroba psychiczna czy duchowa, taki zwyrodnialec powinien dożywotnio siedzieć za kratkami. Z dala od ludzi!
-
2018/01/10 18:15:30
( cudzysłowy z wikipedii :/)
-
2018/01/10 19:00:20
Można dodać ,,Bardzo Odmienne " stany świadomości. Dla modyfikacji stanu świadomości stosowano różne sposoby. Jednym znanym powszechnie był i jest post...ścisły i długotrwały. ,,Chemia liturgiczna" dawała efekty za pomocą odpowiedniego doboru składników kadzidła.Dymy powodują oszołomienie,a potem muzyka,wibracje piszczałek moc bębnów,grzechotek kto wprowadza człeka w stan w którym może zadziałać sugestywną moc ...zła ..lub ,,dobra".
Mistrzowie takich spektakli.....żyją do dzisiaj m.in. tajnych służbach. Kadzidło zastąpiono narkotykami albo innymi psychoaktywnymi specjałami. Brak snu stosowało KGB..UB...a także sekty. Po kilku dniach petent z pianą w ustach i charczenie wyjawiał że jest Belialem. Guru albo np. śledczy wkładał na niego ręce i gość zapadał w sen albo trans....
Znany jest mi opis..kilkudniowych modlitw w oczekiwaniu na zesłanie ducha w pewnym
Gronie gorliwych ..uduchowionych. . Wg bardzo szczerych wyznań ..on owszem otrzymał tę nagrodę...ale jego żona od tej pory zmaga się z paranoją. Jej szaleństwo jest rodzajem opëtania.
Paweł opowiada o swoich doświadczeniach : ,,Nie wiem czy było te w ciele.. czy poza ciałem?
-
2018/01/10 19:17:35
O tych tajnych służbach słyszy się tu i ówdzie, szczególnie w sieci, ale i na zewnątrz dzieją się niekiedy jakieś dziwne zdarzenia, po nierozwikłaniu których uważa się je za przedawnione. Na YT krąży film, na którym prezydent krytykuje byłego szefa MON za stosowanie ubeckich metod. Też jestem zdania, że żaden cel nie uświęca środków, szczególnie takich ubeckich, antyludzkich, Lepiej jednak się mieć na baczności, a przynajmniej rozumieć tych, którzy się tak mają...
-
2018/01/10 19:40:24
Tak. Żaden cel..żaden! To raczej święte środki nadają szlachetność celom.
-
2018/01/10 21:58:03
Matko jedyna !
Ludzie to ?
-
2018/01/10 22:24:37
Dziś mają nieporównywalnie ułatwione w tej nieskazitelnej swej świętości zadanie.Schemat działań doskonale mi w świętym Krakowie znany.
-
2018/01/10 22:28:21
DUPKI
Zeźliłam się.
-
2018/01/10 22:32:43
Nie,to nie dupki.To wyższy bo pański /od Panów i Dam/ sort.
No kurcze,normalnie wkurzyłam się.
-
2018/01/11 08:06:09
(Powtórzę po raz drugi w tym tygodniu - w dobie głębokich rekonstrukcji rządu: "Nie dajmy się zwariować!" To cytat z zaufanej osoby!)
-
2018/01/11 08:20:25
Co ma polityka i kształtowanie się rządu do wolnoamerykanki ludzkiej?
-
2018/01/11 08:53:16
Do wolnoamerykanki ludzkiej może nic, ale do tego, że po raz drugi w tygodniu powtarzam czyjeś słowa - głęboka rekonstrukcja rządu ma zasadnicze znaczenie!
-
2018/01/11 08:58:55
...ale, jak napisał Pan Redaktor: "Ale tu już znowu napisałem o mnie, dosyć tego egocentryzmu, ma być o książce, którą mocno polecam"...
Moją ostatnią lekturą był Behawiorysta... Wspominam, ponieważ nie mogę uwierzyć, że taka książka robi robi taką furorę i to właśnie w niej nieustannie powtarzało się słówko będące znakiem przeciwstawności "ale"...
-
2018/01/11 09:02:19
Nie dajmy...nie dajmy! Non Possumus! No pasaran!
Córka Eugeniusza Szyra znalazła kotwicę duszy i ją nieźle eksponuje. Kto wie czy jej tato de nomine komunista nie dziękował Najwyższemu za ocalenie? Większość ,, Dąbrowszczaków" nakazał wysłać do,,nieba" Stalin...a on jakoś ocalał? Musiał się gorąco modlić...bo został nawet wicepremierem! Historia zna przypadki podobne.
Nie sposób porównać towaru Szyra z pewnym francuskim arystokratą który przetrwał rewolucję jakobinów i był ministrem Napoleona...A po jego upadku też jako minister wraz z Metternichem przywracał ,,papieski ład'' w Europie.
Tayllerand jednak nie musiał się nawracać z jakobinizmu.
Nie piszą w mediach czy córka posła Piotrowicza ....też pisze i co pisze.?No i nie wiadomo czy potrzebne było nawrócenie czy tylko jakaś konwersja? Partia jak słyszałem mniej była dolegliwa dla prawosławnych.
W ogóle nie wiem czy pan poseł ma córkę...to tak w związku z panem Eugeniuszem Szyrem którego wspomnienia lubiłem słuchać w radio.Miał co wspominać i potrafił.
-
2018/01/11 09:05:36
Powyżej..?.,,towarzysza Szyra'-. Nie towaru! Pardon!
-
2018/01/11 09:08:28
(Awarcho, znowu przyglądasz się czyjejś duszy?|
-
2018/01/11 09:12:54
Jeśli autorka jest specjalistką w dziedzinie socjolingwistyki, to na pewno to, czemu się przyglądasz, nie jest duszą, a metodą!
-
2018/01/11 09:49:23
Wracając do książki, której na razie czytam fragmenty, jestem przekonana, że czytelnik histeryczny już po takim wstępie: "Piszę, bo tylko w ten sposób, dzięki rozmowie z Tobą mogę wypowiedzieć i usłyszeć to, co sama czuję i co próbuję zrozumieć. " - histerycznie odłożyłby czytanie, zarzucając autorce: "pani kłamie!" Rozmowa z kim? Na pewno nie z tym potencjalnym, kto akurat czyta te słowa, zatem nie kłamstwo, ALE manipulacja, chwyt - rozmowa nie z czytelnikiem, a z sobą! Socjolingwistyka dokładnie jest zorientowana w tym, że większość rozmów, to są rozmowy ze sobą, czyli kłamstwa niby nie ma, ALE JEST! Co Autorkę upoważnia do utożsamiania się z potencjalnym czytelnikiem i rezerwowania sobie wszechwiedzy o nim, na podstawie której przeprowadzi sobie z nim "rozmowę" (czyli ze sobą) i rzekomo dzięki temu (nie-czytelnikowi) pozna samą siebie?
-
2018/01/11 10:37:23
Pan Redaktor przeczytał tę książkę.... Ja natomiast chętniej przeczytałaby "rozmowę", jaką sobie pani Joanna z Panem Redaktorem w wyobraźni przeprowadziła, a jak sądzę Awarcho chętniej przyjrzałby się "duszy" jaka się po tej rozmowie wykształciła :))))
-
2018/01/14 10:13:44
Św. Piotr, pierwszy papież przestrzega:
Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!!! 1P 5.8