Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Czy w małżeństwie jest Boga mniej?

1 List do Koryntian 7,32-35
W islamie dojrzewa dopiero zrozumienie, że tamtejsza księga święta Koran nie jest nieomylna w każdej swojej myśli, my już podobną wiarę religijną mamy na szczęście za sobą. Apostoł Paweł mógł się mylić. W sformułowaniach na temat małżeństwa, przeznaczonych na dzisiaj w moim Kościele, jednak nie ma racji. Nie musi być przecież tak, że „tylko człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Boże”, żonaty czy mężatka tylko o sprawy świata zabiega, jak się współmałżonkowi przypodobać. Miłość Boga i bliźniego to są dwa przykazania niekonkurencyjne, wręcz jedno. Kochamy Boga kochając bliźniego! Starając się prrzypodobać się mężowi albo żonie. Oczywiście mądrze, wspierając się wzajemnie w dobrym, nie złym, ale to inna sprawa. Małżeństwo i celibat to dwa różne powołania, to drugie nie jest lepsze, można na przykład zostać egoistycznym starym kawalerem, cóż z tego, że w sutannie. Warto zastanawiać się, skąd u Żyda takie poglądy, rabini mieli (mają) obowiązek posiadania żony. Chyba czerpał je Paweł z kultury pozażydowskiej, helleńskiej, która otaczała apostoła, gdzie zaczynała kwitnąć gnoza, był przecież platonizm, by o manicheizmie nie wspomnieć. Jest taki wierszyk, który może podobałby się Pawłowi: „Leci pies przez pole, ogonem wywija, pewnie nieżeniaty, szczęśliwa bestyja...” Ale jest i chyba żydowska opowiastka, że przyszedł Icek do rabina i pyta: - Rebe, żenić się, czy się nie żenić? Rabin: - Icek, jak byś nie zrobił, będziesz żałował”... O wcześniejszym życiu apostoła nic nie wiemy, a już po nawróceniu mieszkał w swoim Tarsie paręnaście lat: może był kiedyś żonaty i małżeństwo mu się jakoś nie udało? W każdym razie jego poglądy w wersji jeszcze o wiele mocniejszej ciążyły na chrześcijaństwie bardzo długie wieki (św. Augustyn!). Dobrze, że i one minęły jak sen jakiś ciemny. Dziś mówimy na przykład, że i tak zwany celibatariusz troszczy się o sprawy ludzi, duszpasterz nawet szczególnie, tyle że nie wyróżniając rodzinnie niektórych.

niedziela, 28 stycznia 2018, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2018/01/28 11:08:13
Jest takie bogactwo źródeł, z których można czerpać argumenty związane ogólnie z tematyką małżeńską -że aż po prostu KUSI! snuć domysły, dlaczegóż to Autor argumentów z tych akurat, a nie z innych źródeł zaczerpnął??? Pierwszy stopień do piekiełka, zwanego małżeństwem, to - oczywiście - małżeństwo Autora, drugi - małżeństwa autorów przytoczonych argumentów, a dopiero trzeci - to małżeństwa (lub ich brak) adresatów tych argumentów.................... Czy nie otwiera się obraz łódeczki z Jezusem i zalęknionym głosem (wołającego na jeziorze?), pytającym - czy aby burzy nie będzie?
.....
mnie celibat nie dotyczy i obojętne mi jest jak władze jeziora ustalą
....
Natomiast co do pytania w tytule - to uważam stanowczo - że traktuje osoby zmagające się z całą problematyką małżeńską bardzo infantylnie, ale ma takie swoje prawo..............................
-
2018/01/28 11:28:34
Chciałam też powołać się na błyskotliwy apel znawczyni tematu na innym portalu, ale machnęłam ręką!
-
2018/01/28 12:10:32
To oczywiste, że człowiek związany obowiązkami rodzinnymi może poświęcać mniej czasu sprawom duchowym, niż mnich rezydujący w klasztorze. Przykład ewangeliczny, dotyczący nie małżeństwa, ale sióstr - Marii i Marty, z których jedna wsłuchiwała się w słowa Jezusa, a druga krzątała się koło gospodarstwa, bo ktoś przecież musiał obsługiwać towarzystwo. Ta pierwsza "lepszą cząstkę wybrała".
-
2018/01/28 18:45:38
Wydaje mi się, że Pan Jan myli się, zrównując ewangeliczną miłość bliźniego z miłością małżeńską. Naturalna miłość rodzinna - małżeńska czy rodzicielska - jest egoistyczna. Liczne są sytuacje, gdy matka czy ojciec walczą o interesy czy prawa swojego dziecka, działając przeciw innym dzieciom. Chrześcijańska miłość bliźniego obejmuje wszystkich ludzi. Ale nie do zaakceptowania jest sytuacja, gdy mężczyzna lub kobieta obejmuje swoją miłością małżeńską inne kobiety / innych mężczyzn. Po prostu: chrześcijańska miłość bliźniego jest miłością bratersko - siostrzaną.
Atrojka pisze, że celibat jej nie dotyczy. Ale w pewnym sensie celibat dotyczy każdego / każdej z nas. Jesteśmy przez Jezusa zobowiązani do celibatu wobec innych kobiet / innych mężczyzn, z wyjątkiem naszej żony / naszego męża.
-
2018/01/28 19:46:21
Monogamia nie jest celibatem, więc nie wiem czemu Janmusz uważa, że dotyczy mnie coś, co mnie nie dotyczy.
-
2018/01/28 19:56:50
32 Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. 33 Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. 34 I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi. 35 Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę; po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu.

Można żyć w celibacie...a mimo wszystko mieć cel,, świecki.''
Jest przecież wielu osób duchownych i w celibacie którzy są mocno wcxiagnięci w sprawy TEGO świata. Tak bardzo wciagnięci że z zewnatrz wyglada to że sprawy wiary i ducha..to tylko przykrywka.
GDdy znowu sięgnąć do Zakonu gdzie celibatu nie było..to małżeństwo i rodzina...bogu nie przeszkadzały. Tak jest też w wielu,, bezcelibatowych ''..denominacjach gdzie kazdey członek rodziny włacznie z dziećmi moga czynić wysiłki duchowe dla Boga i wspólnoty.
Z Pawłem bym sie trochę spierał ..bo osoba samotna może mieć mniej zorganizowane życie i być nieporadna..Może stanowić przy całym swoim oddaniu pewien wspólnowtowy czy społeczny ciężąr ..gdy go gorliwość opusci albo przygaśnie.
Ludzie samotni..czy to w celibacie czy bez niego...maja pewien niedostatek ..przyrodzonej przez Boga naturalnej więzi
Samotna kobieta stanowi ..zagadkę..samotny mężczyzna też.
Nieważne..czy to klasztor ,,czy wspólnota,zbór..czy jak to mówia kościół,parafia, czy jakostam...osoba decydująca się na samotność ze względu na Boga..bierze na siebie więcej odpowiedzialności...Tyle że jest to odpowiedzialność za siebie.Gdy ma sie rodzinę ..trzeba za nią odpowiadać..i jakość wysiłków jest inna i inaczej mierzona.
Nazirejczyk Samson nie składał ślubów bezżenności...i z tego nikt go nie rozliczał...Jednak jego żona w wypełnianiu slubów Nazireatu mu przeszkadzała.
Ślub wobec Boga co do alkoholu[wina] i włosów i brzytwy...należało wypełnić..i nie zdradzać jego treści.
Nie wiadomo skąd się wzięło to przysłowie Gdzie diabeł nie może.tam babę pośle''...ale na Samsonie się wypełniło
Podejrzewać można ze znając wręcz biblijny przykład DESTRUKCYJNEJ MOCY KOBIETY..wymyślono celibat.
To wyrazenie o tej destrukcji to nie moje..to z słownika Języka Polskiego.
Mężczyźni w ciagu tysiącleci utrwalili ten pogląd..a wsponieni Ojcowie Kościoła..wyeksponowali wręcz kobiete na demona....i pogląd ten żyje nadal.
Niektórzy pisali nawet takie rzeczy ze prawdziwa miłość może być tylko między mężczyznami.!!! Czy to nie byli prekursorzy....,,kochających inaczej?''
Intelektualna duchowa miłość w heteroseksualnym małżęństwie jest szczególna..bo przeplata się z pożądaniem...ale przecież ono nie wyklucza duchowości...ani nie jest przeciw niej.Może byc dodatkowym atutem pod warunkiem ,że nie stanie się dominujaca treścią...bo gdy ustanie to cała konstrukcja strasznie ucierpi.
Duchowość ,,Celibalna''...to jednak zabieg o podłożu ekonomicznym. Instytucja zabezpieczyła sie przed kobietą i jej roszczeniami. Jednak w dzisiejszej rzeczywistości to niewystarczające. Dwa lata wstecz dokonano ekshumacji we Wrocławiu pewnego duchownego profesora..który miał syna ze swa konkubiną domagającą się spadku dla siebie i dziecka.Badania potwierdziły ojcostwo...i celibat nie ochronił osobistego majatku duchownego...Trzeba było odpalić z testamentu znaczną część z nielichych dóbr osobistych... I tutaj tzw baba..ukazała są zgubna moc wobec celibatu..
Aby trochę stonować to .
..www.youtube.com/watch?v=WrXqJHQAjyY

-
2018/01/29 09:28:32
Wszystko byłoby ok. ... Jest jednak sprzeczność w tym wszystkim... Zarówno Stary jak i Nowy Testament pokazują ludzi powołanych przez Boga. Z naciskiem na "powołanych" i "przez Boga", nie przez siebie lub swoje urojenie! Od Jonasza, który nie chciał, a musiał, przez Judasza, który wszystko spartaczył, aż do tych licznych niewymienionych, nie ujętych w całokształt Testamentu, którzy sami siebie powołali, poświęcili swe życie na to samopowołanie i na pewno mają duże zasługi w budowaniu chrześcijaństwa takiego jakim jest.
Komuś, kto nie jest powołany ( a nie istnieje papierek lakmusowego do sprawdzenia takiej osoby) ani celibat, ani monogamia, ani w ogóle chyba nic nie pomoże, by stało się zgodnie z jego wolą, a nie wolą Boga. Osoby powołane własnej woli nie mają... Z kolei ubezwłasnowolnienie tych osób chyba raczej też nie zmusi Boga do powołania ich w końcu?