Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Życie nie jest romansem...

Ewangelia Łukasza 9,22-25
Słowa Biblii znane dokładnie, ale mogą mylić niewąsko. Że Jezus musi wycierpieć wiele, zanim zmartwychwstanie, że jeśli chcemy iść za Nim, musimy się zaprzeć samego siebie, codziennie nieść swój krzyż. Co więcej, jeśli chcemy zachować swoje życie, stracimy je, a kto je straci z powodu Jezusa, ten je uratuje. „Co za pożytek miałby człowiek, zdobywając cały świat, siebie zaś gubiąc lub sobie szkodząc?” (EPP). Egocentryzm? Zupełnie co innego: niesiemy swój krzyż na ogół w ten sposób, że wytrzymujemy bliźnich swoich czy raczej staramy się, że było łatwo nas wytrzymać. To nie jest żadne cierpiętnictwo. To zrozumienie, że życie nie jest romansem, żeby je dobrze przebyć, trzeba sporo ascezy. Takiej zupełnie naturalnej, żadne tam biczowanie się. Choć nie wiem, może pomagało ono Karolowi – jeśli je rzeczywiście stosował – poskromić jakieś niedobre skłonności. Jeżeli nie mylił się myśląc, że bez nich będzie lepszy.
PS. Pisząc wczoraj na blogu i w „GW”, nie wyjaśniłem, czemu wczorajsza środa zwie się popielcową: młode pokolenie może tego na ogół nie wie. Otóż to od popiołu, którym posypuje się katolickie głowy ze słowami „Prochem jesteś i w proch się obrócisz” (Księga Rodzaju 3,19). Pokora, świadomość własnej znikomości, pokuta. U ewangelików takiego obrzędu nie ma, co nie znaczy, że myślą o sobie inaczej.

czwartek, 02 marca 2017, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2017/03/02 16:58:27
Na pewno nie jest...ale człowiek na rózne sposoby sobie radzi.
Niektórzy np tak: jak w tekście Osieckiej..
Życie kochanie trwa tyle co taniec,
fandango, bolero, be-bop,
manna, hosanna, różaniec i szaniec,
i jazda, i basta, i stop.

Bal to najdłuższy na jaki nas proszą,
nie grają na bis, chociaż żal.
Zanim więc serca upadłość ogłoszą
na bal, marsz na bal.

Szalejcie aorty, ja idę na korty,
Roboto ty w rękach się pal.
Miasta nieczułe mijajcie jak porty,
Bo życie, bo życie to bal.

Bufet jak bufet jest zaopatrzony,
Zależy czy tu, czy gdzieś tam.
Tańcz póki żyjesz i śmiej się do żony,
I pij... zdrowie dam!

Ref.
Niech żyje bal!
Bo to życie to bal jest nad bale!
Niech żyje bal!
Drugi raz nie zaproszą nas wcale!
Orkiestra gra!
Jeszcze tańczą i drzwi są otwarte!
Dzień warty dnia!
A to życie zachodu jest warte!

Chłopo-robotnik i boa grzechotnik,
z niebytu wynurza się fal,
wiedzie swa mamę i tatę, i żonkę,
i rusza, wyrusza na bal.

Sucha kostucha - ta Miss Wykidajło,
wyłączy nam prąd w środku dnia.
Pchajmy wiec taczki obłędu, jak Byron,
bo raz mamy bal!


Czy można im sie dziwić?