Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Woda, woda, woda...

Księga Ezechiela 7,1-9.12
Psalm 6,4-5
Ewangelia Jana 5,1-16
Wtorek dzisiaj liturgicznie wodnisty. Ezechiel przedstawia wizję życiodajnego potoku wypływającego spod Świątyni i użyźniającego ziemię, tak że rośnie tam wszystko i wydaje owoce, jak również mnożą się ryby. Psalmista z kolei stwierdza, że „nie będziemy się bali, choćby zatrzęsła się ziemia i góry zapadły w otchłań morza”, ale i „nurty rzeki rozweselają miasto Boże” (Tysiąclatka). A ewangelia Jana opowiada o uzdrowieniu przez Jezusa czekającego na podobny cud w sadzawce Betesda. Wszystko to są obrazy z krainy, gdzie cieczy owej raczej niewiele. Może nie mógłby tam powstać obraz jakiegoś mówcy lejącego tę ciecz zamiast słów ciekawych...
Myśl jeszcze jedna: na temat tego, że nowozelandzcy Maorysi wywalczyli osobowość prawną dla swojej rzeki. Pewnie nie ma się czemu dziwić, pewnie gdyby nie ona, to by ich nie było. Bez wody nie ma życia. Przydaje się także jako symbol w sprawach duchowych: nic dziwnego, że jest materią chrztu.

wtorek, 28 marca 2017, jan.turnau

Polecane wpisy

  • Szaleńcy rozmaici

    2 List do Koryntian 11,1 „O, gdybyście mogli znieść trochę szaleństwa z mojej strony!” To jak zwykle tłumaczenie Tysiąclatki. Może jednak raczej głu

  • Taka dziwna radość. Szukajmy wszyscy!

    2 List do Koryntian 9,7 „Radosnego dawcę miłuje Bóg”. To zwyczajny morał: egoista innemu nie da, altruista się z bliźnim podzieli. Ale też to obserw

  • Bogactwo prostoty, hojności

    2 List do Koryntian 8,1-2 „Donosimy wam, bracia, o łasce Bożej, jakiej dostąpiły Kościoły Macedonii, jak to w dotkliwej próbie ucisku uradowały się bardzo

Komentarze
2017/03/28 11:03:33
"[Woda] jest materią chrztu".... Bardzo ładne.

No to ja pociągnę dalej. A chleb i wino - materią życia, tu, teraz, i zapowiedzią tego przyszłego.
Pierwszy cud Jezusa to przemiana wody w wino....Ostatni: przemiana wina w krew ....
-
2017/03/28 16:40:58
Duchowni twierdzą,że Bóg stał się człowiekiem,
że absolutnie jest wyzbyty wielkości, władzy i bliski innym....

A czy nie było inaczej,odwrotnie?
Bóg nie stał się człowiekiem,żeby wyzbyć się wielkości,
ponieważ człowiek nie był niewolnikiem wszechpotężnego Boga,
by spłacać haracz za swój byt na Ziemi na koszt Boga.

Człowiek miał tylko żyć w miłości i być sprawiedliwy jako dziecko boże.
Czy za dużo oczekiwał Bóg od człowieka za dar życia?
To nie Bóg uczył się od człowieka poskramiania swojej wielkości,
w relacjach Bóg człowiek,
skoro wcześniej pokochał ludzi bardziej niż Siebie
i oddał za nich życie, skazując Siebie na odizolowanie i samotność,
że przestał prawie istnieć w świadomym życiu ludzi,
bo to,że istniał jako zagadka, jako niepojęty byt boski,
to nie sprzyjało świadomej wierze,po utracie tzw. raju na Ziemi,
kiedy Bóg poskromił swoją wszechwładzę i kreatywność,
by zatrzymać formę biologiczną człowieka na Ziemi,
bo jeśli ona miała pozostać,to Bóg musiał ustąpić
i zrezygnować ze swego prawa do wolnego kreatywnego bytu boskiego,
choć ludzie zawiedli i utracili racjonalne przesłanki do swego bytu,
ponieważ cenę poświęcenia Boga
miało rekompensować życie w miłości ludzi,
ale tam gdzie dochodzi do głosu miłość,
to jest tak wielka moc dawania czy gotowość do poświęcenia siebie,
że Bóg nie myślał o konsekwencjach swoich wyborów,
kiedy na domiar złego nieszczęście oślepia,
a poświęcenie prowadzi do tragicznego w skutkach niebytu boskiego,
ponieważ ludzie odrzucili Boga,
a życie w miłości ludzi okazało się niespełnionym marzeniem Boga,
i stał się bezsilnym obserwatorem nieszczęścia i tragedii ludzi.

Bóg nie musiał stać się człowiekiem,
żeby doświadczyć bytu swego stworzenia,
bo wiedział co na drodze ewolucyjnej stworzył,
a małość w wielkości bytu boskiego doświadczył w miłości do ludzi,
bo tylko miłość w nieszczęściu mogła Boga tak oślepić,
że zapomniał o Sobie,że skazał Siebie na wieczny niebyt,
że stał się najmniejszy z najmniejszych,
i dlatego, to Jezus uczył się miłości do ludzi od Boga,
tragicznej w skutkach,bo też odrzuconej,a Jezus został ukrzyżowany,
i tylko symbolicznie potwierdził wieczny krzyż Boga.

To kto od kogo uczył się ograniczania wielkości,
Bóg od Jezusa czy Jezus od Boga,
i czy bez doświadczenia miłości do ludzi byłoby to możliwe?
Kto pierwszy z Nich doświadczył cenę miłości do ludzi
i bezsilność w tej miłości?

Bo tylko miłość ma taką moc,
że nawet wszechmogący Bóg ugiął się
i poskromił swą wszechwładzę,by ratować tych, co kochał,
choć wtedy nie wiedział, że poświęcenie będzie nadaremne,
że jego genialne dzieci zamienią się w moralne potworki,
i dopóki kontakt na linii rozwijającej się edukacji świeckiej był niemożliwy,
to była wegetacja,ale powoli rozwijająca się nauka na Ziemi,
przybliżała Bogu nadzieję na odzyskanie dzieci bożych,
ponieważ stawało się możliwe nieskażone wtajemniczenie kapłańskie,
a Bóg mógł już objawić się w swoim dramacie, poprzez prawdę o Sobie,
co daje szansę na otwieranie się umysłów na światło boże,
jeśli edukacja religijna będzie równoważona wiedzą świecką.


A skoro miłość Boga do ludzi została tragicznie opłacona,
to Jezus też musiał doświadczyć bezsilność w miłości do ludzi,
i też został odrzucony,
bo taka jest cena miłości,
skoro ludzie nie są zdolni kochać siebie i żyć sprawiedliwie,
a Jezus został uznany za wichrzyciela,szkodnika politycznego,
na którego wydano wyrok śmierci.
cdn.
-
2017/03/28 17:10:54
cd.
To tylko ludzie bez serca,nie zdolni do kochania siebie wzajemnie,
nie są w stanie pojąć miłości Boga do dzieci bożych,
ale już wierzą, że Bóg kocha ich,indywidualnie - taki paradoks,
jednocześnie myślą, że Bóg nie pojmował swego dzieła stworzenia,
i musiał uczyć się od człowieka bycia małym w swojej wielkości,
i umrzeć na krzyżu za ludzi,którzy Go odrzucili,
jakby tego tysiące lat wcześniej nie uczynili,
i dopiero swoją śmiercią na krzyżu ich odkupić,
jakby wcześniej nie bywało przymierzy i potwierdzania odkupienia,
które możliwe jest tylko poprzez nawrócenie,
a naprawdę, na krzyżu, Jezus swoją śmiercią potwierdził wieczny krzyż Boga,
bo taka była cena bezsilnej miłości do ludzi,
z kolei odkupienie człowieka przez Boga
jest prawem człowieka do zbawienia przez wiarę,
czyli np.:poprzez usynowienie się w Jezusie można stać się dzieckiem bożym.

Tylko miłość mogła powstrzymać Boga,
i nieznaczącą wcześniej formę biologiczną człowieka,
wyniosła wyżej w prawach do istnienia,
niż prawo Boga bo bycia wolnym w kreatywnym oddziaływaniu na świat,
ale po utracie tzw. raju, człowiek pozostawiony sam sobie,
bez opieki edukacyjnej Boga, zdeprawował się,
a Bóg czuł się bezsilny w walce ze złem i niesprawiedliwością na Ziemi,
ponieważ kontakt Boga z człowiekiem w masowej skali stał się niemożliwy,
skoro ludzie nie byli zdolni intelektualnie zapanować
nad zjawiskami,które by mogły ewentualnie towarzyszyć
kontaktom Boga z nimi na poziomie umysłu,
i doprowadzali siebie do paranoi i chorób psychicznych.

Czy człowiekowi nie przewraca się rozum,
skoro tak wywyższa się,
że pycha i chciwość czynią z niego zimnego drania,
i czuje się tak wielki wobec słabszych jednostek społecznych,
że bierze je w niewolę ekonomiczną
i skazuje na przymieranie głodem,
i tak degeneruje się,
że czuje się panem ich losów jak bóg?

To od człowieka Bóg miałby uczyć się małości,
czy ma być odwrotnie,
i od wszechpotężnego Boga ludzie mają uczyć się małości w wielkości?,
skoro nawet potworki moralne mają prawo żyć na koszt bytu Boga
z prawem do nawrócenia i zbawienia przez wiarę,
dopóki nie istnieje świadoma wiara w Boga,
bo kiedy jawnie, świadomie, szatani skonfrontują się z Bogiem,
i staną po stronie niesprawiedliwości społecznej,
usprawiedliwiając się tym,
że pycha i egoizm określają ich naturę,że to co czują, jest prawdziwe,
więc wierzą,że miłość do ludzi jest niemożliwa,
to wtedy już, Bóg będzie walczył o Dom Boży na Ziemi dla dzieci bożych,
ponieważ jawnie,publicznie szatan objawi się,
a będą inni ludzie,którzy będą zdolni do świadomej wiary w Boga,
i nie odrzucą Boga we wzajemnej miłości do siebie i do Boga,
ponieważ będą stawać się dziećmi bożymi,a Ziemia zacznie zmieniać się.

Są tacy,co twierdzą,że Bóg stał się człowiekiem,
tylko po co,czego Bóg miałby nauczyć się od człowieka?,
skoro miłość czy poświęcenie,czy sprawiedliwość człowieka,
są tylko namiastkami pozytywnych,doświadczonych stanów przez Boga,
czy tragicznej ceny bytu w bolesnej miłości do ludzi,
bo nawet nieszczęście człowieka jest kroplą w oceanie niebytu Boga.

Bóg stworzył ludzi na własne podobieństwo,
ale ludzie będący namiastką geniuszu Boga,
i pozbawieni kontaktu z Bogiem na poziomie umysłu,
skazani na ograniczenie intelektualne w poznaniu swego bytu,
nie potrafili rozwinąć pozytywnych cech osobowości,
i wypaczali się moralnie, i nawet kochać nie potrafili bezinteresownie,
ponieważ egoistycznie zaspakajali swoje prymitywne potrzeby,
i niesprawiedliwi wobec siebie byli.
cdn.
-
2017/03/28 17:36:59
Bóg stając się człowiekiem
miałby uczyć się od ludzi, ale nie miłości i nie sprawiedliwości,
to miałby uczyć się od ludzi egoizmu i zła społecznego,
by zniżyć się do człowieka i jako stwórca doświadczyć bolesnej małości?,
bo cieszyć się, by nie było czym w dziele stworzenia,
człowiek nie udał się Bogu,to są tysiące lat tragedii na Ziemi,
niekończące się wojny i mordy wzajemne jako bohaterów narodowych,
by na salonach bawić się i karmić się owocami niesprawiedliwości społecznej.

Czy w przenikliwości Swego poznania Bóg nie widział anatomii zbrodni,
egoizmu i zła człowieka?
Bóg musiał uczyć się dzieła swego stworzenia?
Nie wiedział co stworzył i dlaczego egoizm stawał się wadą osobowości,
kiedy człowiek pozostawiony sam sobie nie osiągał stanu świadomości bytu?
Bo gdyby wiedział i był świadomy kim jest,to czyniłby zło,byłby niesprawiedliwy?

To Bóg miał stać się człowiekiem i uczyć się człowieka?
Czy człowiek miał uczyć się Boga w miłości do ludzi jak Jezus,
kiedy stawał się dzieckiem bożym?

Bóg mógłby w swojej mocy unicestwić później ludzi,
ponieważ odrzucili wolę Boga i przeciwstawili się Bogu,,
ale wcześniej w pierwotnej miłości do ludzi,
odrzucił swoją wielkość,wszechwładzę,
i ograniczył swoją wolność kreatywną,
bo taka właśnie była cena bezinteresownej miłości Boga do ludzi,
pomijam teraz doświadczenie bezgranicznego nieszczęścia
na przestrzeni wiecznego bytu Boga,
kiedy to miłość do ludzi zadecydowała o wyborze Boga,
a konsekwencje były nie do przewidzenia,
ponieważ po raz drugi wybory Boga byłyby inne po utracie tzw.raju.

To kto od kogo ma uczyć się miłości do ludzi,
i poskramiania wielkości wyżej rozwiniętego bytu umysłowego,
by służyć pomocą mniejszym od siebie,
i wydostawaniu się ich z ograniczeń intelektualnych,
by upośledzenie umysłowe niwelować przez kolejne pokolenia?,
ponieważ,od kiedy przodkowie utracili tzw. raj,
to Ziemia była niesprawiedliwa,a ludzie degradowali się intelektualnie,
i skazywali siebie na krzywdy społeczne
ponieważ nie byli zdolni pojąć tragedii Boga w miłości do nich,
a nieświadomi ceny swego bytu i uwięzieni w kłamstwach religijnych,
byli niepełnosprawni intelektualnie - świadomość bytu nie istniała!

To nie Bóg uczył się od człowieka jak kochać ludzi,
jak służyć pomocą zagubionym maluczkim,
kiedy ograniczał swoje potrzeby i poświęcał Siebie,
bo taka była cena miłości Boga,kiedy chronił tych, których kochał,
i tego rysu miłości do ludzi uczył się Jezus od Boga,
aż stał się dzieckiem bożym w miłości do ludzi i Boga,
poprzez utożsamianie się ze sprawiedliwym życiem ludzi,
i stał się wzorcem wiary w Boga,
dla pierwszych chrześcijan,którzy budowali wspólnoty apostolskie,
i uczyli się sprawiedliwego życia w miłości,
ponieważ za pośrednictwem Jezusa próbowali wypełniać wolę Boga,
i jako dzieci boże widzieli w Bogu Ojca poprzez modlitwę "Ojcze nasz...."
i tak jak Jezus uczył się miłości do ludzi od Boga,
tak ludzie uczyli się miłości do siebie od Jezusa,
poprzez symboliczne usynowienie się w Jezusie jako dzieci boże,
ale życie we wspólnotach apostolskich przez 300 lat też degradowało się,
ponieważ mieszkańcy wspólnot na tym poziomie oświaty
nie zawsze mogli być dla siebie sprawiedliwi, choć pragnęli,
a fanatyzm prowadził do despotyzmu religijnego przywódców,
i tak wspólnoty apostolskie zostały i zdradzone i rozwiązane,
kiedy cesarz rzymski Konstantyn upaństwowił religię chrześcijańską,
a lud chrześcijański został wzięty w niewolę feudalną,
i przez pokolenia, będąc niewolnikami w roli analfabetów,
musiał swoją pracą fizyczną spełniać potrzeby uprzywilejowanej klasy,
którą pycha tak oślepiała,że wymagała obsługiwania siebie tak,
jakby przedstawiciele jej byli inwalidami pozbawionymi rąk i nóg,
a taką ułomność ciała może usprawiedliwiać prawdziwe inwalidztwo,
to czy salony były wypełnione pięknymi kukiełkami bez życia,
ożywianymi przez krzątających się służących,
a jeśli było inwalidztwo,to psychiczne i intelektualne?

To nie Bóg zdradził ludzi,
to ludzie zdradzili Boga,
cdn.
-
2017/03/28 17:49:07
cd.
To nie Bóg zdradził ludzi,
to ludzie zdradzili Boga,
ponieważ został sprzedany za przywileje ziemskie
we wszystkich religiach świata!


To człowiek ma uczyć się od Boga pokory i małości w wielkości,
ponieważ im większa świadomość inteligentnego bytu,
to tym większe poczucie odpowiedzialności i zobowiązanie
do pracy na miarę wypełniania dziur intelektualnych w umysłach ludzi,
i tego uczy Bóg w swojej miłości do ludzi,
ale człowiek szatan tych prostych prawd bytu nie rozumie,
ponieważ pycha i pazerność tak go oślepiają,
że staje się niesprawiedliwy,
kiedy krzywdy społeczne wołają o pomstę do Nieba,
a Bóg ze względu na swoją Naturę nie może nas zastąpić
i zwolnić z odpowiedzialności
za kształtowanie zbiorowego sprawiedliwego życia,
skoro INTELEKTUALNIE nam bliżej do siebie, niż Bogu do nas,
i dlatego uczmy się od Boga kochać siebie,
JAK BÓG POKOCHAŁ NAS,
dopóki starcza Bogu cierpliwości,ponieważ czeka bardzo długo,
bo nie są Jemu dostępne nasze atrybuty kontaktu,
jak głos czy myśli spisane w książkach,czy media itd.


Wielkiej,bezinteresownej miłości można uczyć się od Boga,
ponieważ materialnie nic nie zyska,skoro materialny świat należy do Boga,
i jest tylko czysta miłość,
to dlaczego człowiek zawłaszcza nie swoje dobra,bo stworzone przez Boga,
i egoistycznie,niewolniczo przetwarza je i bogaci się,
i wywyższa się poprzez klasowe przywileje?,
zamiast sprawiedliwie zaspakajać swoje potrzeby wedle masowych potrzeb,
ale człowiek zamknięty w swojej prymitywnej małości,
egoistycznie patrzy na świat,że nawet Boga i człowieka sprzeda
za swoje uprzywilejowanie materialne i klasowe,
i nie jest zdolny pychą oślepiony do wielkich,bezinteresownych czynów,
i nie kieruje się dobrą wolą,by godzić się na swoje i ludzi sprawiedliwe życie,
a tym samym wyrzuca Boga ze swego życia,
i czci i zachwala urojonego Boga na swoje podobieństwo,
czyli w kłamstwie wiary na podobieństwo szatana,
a więc wierzy,że jego bóg jest z nim
i pochwala jego niesprawiedliwe życie,
i nie oczekuje od ludzi życia w miłości,
bo człowiek - sztan wierzy,że takie życie jest utopią,
jakby żył jeszcze w średniowieczu wśród analfabetów,
a wiadomo,że tylko w miłości może być sprawiedliwe życie na Ziemi,
ale szatan nie wierzy,że taka jest wola Boga,
więc jego wiara i życie są antytezą usynowienia się w Jezusie,
i nie tylko on jeden,ponieważ ciągle,jeszcze pasożytniczo,
na koszt odrzuconego Boga,
żyją tacy jak on na Ziemi,
i są niewdzięczni,podstępni,bo tak nieodpowiedzialnie łatwiej żyć,
i po co im zamartwianie się losami potrzebujących pomocy,
wyzwalających się klasowo,
i pewnie myślą,że Bóg na przegranej pozycji od tysięcy lat,
niech martwi się, skoro poświęcił się,
a oni mogą nadal egoistycznie żyć?
bo taka była i jest jeszcze cena bytu Boga,
zanim ludzie nie nawrócą się i jako dzieci boże nie przejmą Ziemi,
ale to nie znaczy,że Bóg nie ingeruje doraźnie w życie na Ziemi,
jeśli jest taka potrzeba czy godni łaski potrzebują pomocy,
czy wrogowie Boga muszą być zneutralizowani,
jeśli plany Boga są zagrożone.

-
2017/03/28 18:22:23
Do tej cieczy nawiązał też Apostoł Piotr..takimi słowami...obstając przy tym,przeoczają,że od dawna były niebiosa i była ziemia która z Wody i przez WODĘ powstała mocą Słowa Bożego. Przez co swiat ówczesny,zalany Wodą zginął''[/b[ 2 Piotra 3:5-6.B.W. To była woda twórcza na początku..i woda niszcząca dawny świat.
W Piotrowej uwadze brak symboliki..to zwyczajna woda jako tworzywo i jako niszczący żywioł. Ale gdyby tamte rzeczy się nie stały..nie byłoby miejsca na rzeczy nowe..
Symbolika Ezechiela w wielu wizjach była chyba w pamięci Jana Ewangelisty..który chyba miał ułatwione zadanie..malując w swojej opowieści Nowe Jeruzalem..tam też rzeka z żywa wodą..i Drzewem Żywota z niego ,, owoc co miesiąc''.i jeszcze użyteczne liście leczące narody Objawienie 22: 1-2.
A w raju zadbano o to żeby człowiek nie zjadł owocu z tego drzewa.. I rzekł Bóg: ,,oto człowiek stał się taki jak MY.. zna dobro i zło Byleby tylko nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu takze z drzewa zycia..a potem żył na wieki!''

Czas konsumpcji..ciągle przed człowiekiem ..przed narodami.
-
2017/03/28 18:27:48
Fakt K-W-9.Nieodpowiedzialnie,o wiele łatwiej żyć.
Zawsze można się podeprzeć miłosierdziem.
-
2017/03/28 18:29:33
Tylko,co dalej.
Pasożytnictwa Bóg nie przepuści.