Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Świętego Kazimierza za co czcić powinniśmy?

Mądrość Syracha 51,13-20
„Będąc jeszcze młodym, zanim zacząłem podróżować, szukałem jawnie mądrości w modlitwie. U bram świątyni prosiłem o nią, aż do końca szukać jej będę.”
Takie oraz następne są na dzisiaj Syrachowe słowa, bo mamy w tę sobotę w Polsce liturgiczne wspomnienie świętego Kazimierza. Dużo by o nim pisać niehagiograficznie. Co zresztą jest hagiografią, a co nie? To, że był „młotem na schizmatyków”, czyli urzędując w Wilnie prawosławnych usilnie zwalczał, pewnie nie było kiedyś świętobliwym lukrem na jego życiorysie, tylko radosnym odnotowaniem faktu bezspornego, dzisiaj jednak plamą raczej, czyli pominięcie go hagiografią jest.
Co prawda, profesor Zbigniew Mikołejko w swoim opasłym dziele „Iskier” pt. „Żywoty świętych poprawione ponownie” (czyli przedstawienie wszystkich Polaków na ołtarzach dzisiaj będących) napisał coś, co świętokazimierzowy „aekumenizm” stawia pod pewnym znakiem zapytania. „Dawni hagiografowie utrzymywali, że to właśnie pod presją królewicza Kazimierza jego ojciec, Kazimierz Jagielończyk, zakazał budowania na Litwie nowych cerkwi prawosławnych. Skarga napisał nawet, że taki właśnie dokument znajduje się w archiwum kapituły wileńskiej. Współcześni historycy kościelni twierdzą jednak, że król nigdy go nie wystawił. Nie wystawił, bo – ten argument wart jest głębokiego namysłu – go nie odnaleziono. Jednak piętnastowieczna  erkiew żywiła wobec młodego Jagiellona jakąś zaciętą – żeby nie powiedzieć więcej – niechęć. I niechęć ta przetrwała parę stuleci parę ładnych stuleci, wcale nie ustępując”. A wtedy nie mogło być chyba inaczej, jeżeli wojowaliśmy z „Moskwicinami”, którzy jako żywo prawosławni byli i z kolei „papistów” za schizmatyków paskudnych mieli. Takie były czasy, dzisiaj jest wreszcie inaczej.Jaki był poza tym patron Polski i Litwy? Mikołejko, który hagiografem katolickim absolutnie nie jest i tych bohaterów narodowych traktuje z ironicznym dystansem, o królewiczu potrafi jednak napisać sporo dobrego. Broni go przed wymyśleniami żywotopisarzy, cytując Feliksa Konecznego: „Kto go zna tylko z legendy, mniema o nim, że umiał tylko odmawiać modlitwy, chodząc od kościoła do kościoła nawet po nocy. Zabawna jest legenda, gdy opowiada, jak królewicz klęczy na śniegu przed kościołem, bo kościół właśnie zamknięty!
Dziwy nie lada! Lubił chadzać w sam raz do kościołów zamkniętych (...) Są tacy święci, którzy w największym wirze świata, na najwybitniejszych stanowiskach i wśród nawały różnorodnych spraw świeckich starali się zaprowadzić sprawiedliwość chrześcijańską w praktyce i dbali o moralności w polityce. O zasadzie swych rządów sam napisał w pewnym piśmie do wrocławian, że chce wybadać, czego wymaga sprawiedliwość «którą nad wszystkie cnoty uprawiać winienem i pragnę»”. Czyli – chyba pisząc to nie przerobię go lakierniczo na katolika otwartego AD 2017 – po prostu starał się o jakąś elementarną pośród polityki etykę. Mikołejko odnotowuje na przykład, że po nieudanej wojnie o koronę węgierską dla niego zachował się tak, jaki był: pokornie. Uznał to „przedsięwzięcie za niegodne chrześcijanina połączone z daremnym przelewem krwi, bratobójstwem oraz ślepą, bezlitosną przemocą żołdactwa”. Choć spętany międzywyznaniową nienawiścią nie za bardzo rozumiał, że prawosławny taki sam jak rzymski katolik człowiek, też chrześcijanin zresztą ityle samo mu się należy duchowej wolności.
Według Piotra Skargi lekarze obiecali mu ozdrowienie „jeśli czystości [seksualnej] odstąpi”. Tę propozycję łóżkowej kuracji odrzucił z oburzeniem i można się nad tym uśmiechnąć, ale nie uznać go za obsesjonata. A jego duchową i socjologiczną sylwetkę kończy Mikołejko sugestią, że kult Kazimierza przez komunistów zwalczany był symbolem litewskiej niepodległości.

sobota, 04 marca 2017, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2017/03/04 13:52:36
Dziś politycy i duchowieństwo zajęte jest stołkami, a nie jakąś bzdurną etyką.
-
2017/03/06 16:14:27
Co do relacji z prawosławiem za czasów Kazimierza Jagiellończyka (ojca)- nie należy kojarzyć prawosławia z Moskwicinami. Zarówno ze względu na unię polsko - litewską, jak i wskutek wcześniejszego przyłączenia zachodnich terenów Rusi do państwa polskiego przez Kazimierza Wielkiego, wielu mieszkańców Polski było wyznania prawosławnego.
Pisanka zaczyna się od cytatu z Księgi Syracha - o modlitwie u bram świątyni. A potem - niby dygresja, ale jakże pasująca do tego cytatu! - złośliwa uwaga o św. Kazimierzu, który modlił się u bram kościoła, o zgrozo! - zamkniętego. Nie wiem, co ma oznaczać ten tekst o św. Kazimierzu. Przyznam, że mnie też zdarzało się klęczeć przed kościołem na śniegu - gdy zimą podczas mszy kościół był tak przepełniony że nie można było dostać się do środka. Wtedy - wraz z innymi ludźmi - podczas podniesienia klękaliśmy na śniegu, podkładając sobie rękawiczki pod kolana (taki pomysł racjonalizatorski). I było to dla nas czymś zupełnie zwyczajnym. Tak samo zdarzało się, że modliłem się przed zamkniętym kościołem - na przykład w duchu odmawiając krótką modlitwę czy żegnając się czy też choćby uchylając czapkę. Bo uczono mnie, że taki gest też jest formą modlitwy. I dlatego zupełnie nie rozumiem tego, że kogoś takie gesty mogą śmieszyć. Tak samo nie rozumiem uwagi: "Tę propozycję łóżkowej kuracji odrzucił z oburzeniem i można się nad tym uśmiechnąć," Mnie też zdarzało się nie skorzystać z narzucanej oferty seksualnej. Czy to jest jakaś ujma dla mężczyzny? Być może, ale tylko z punktu widzenia poglądów bardzo odległych od chrześcijaństwa. W każdym razie nasuwa się wniosek: są ludzie, dla których przejawy pobożności wydają się śmieszne. Ale to świadczy o ich braku tolerancji.