Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Pluralizm kościelnych ról. Prorocy Jan i Ludwik

„On też ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami.” Jakże słuszna jest wizja Kościoła, w której różni jego członkowie różne role pełnią. Pasterz nie może być prorokiem, ale jeden i drugi jest konieczny i mają „znosić się nawzajem w miłości” (z tekstu wczorajszego). Biskupi znosić takich ludzi jak Jan Zieja, Ludwik Wiśniewski dzisiejszy też. O tym drugim coś mojego w „Wyborczej”, a inne poniżej.
Naprawdę dla wielu ojciec Dominikanin polski sławny kończy we wtorek 80 lat. Nie lubię nazywania zakonników ojcami, wielu z nich zresztą też nie uwielbia tego zaszczytnego określenia. Podział na ojców, czyli kapłanów, i braci bez tych święceń, widzi nam się mało demokratyczny. Robię jednak wyjątek dla brata Ludwika. Córka moja studiująca kiedyś na KUL-u opowiedziała mi właśnie, że zastała tam o nim legendę: jakim był autorytetem dla tamtejszych studentów, jak się o nich autentycznie troszczył.
Człowiek ten ma najwyraźniej niebywałe poczucie odpowiedzialności za wszystko, co się wokół niego w różnych środowiskach dzieje. Za „komuny” nie stronił bynajmniej od demokratycznej opozycji, a teraz nie bierze wody w usta, gdy widzi w swoim Kościele tyle niebezpiecznych zjawisk. Bogu dzięki, że jest u nas ktoś, kto chrześcijański patriotyzm od nacjonalizmu dobitnie odróżnia.
Ojcze Ludwiku, żyj jeszcze długo taki!

sobota, 22 października 2016, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2016/10/22 19:15:25
Pseudoobrońcy życia, to potwory niezdolne do empatii,
bo umierające w cierpieniach zdeformowane noworodki
nie robią na nich wrażenia,
jak też nie są w stanie utożsamiać się z bolesną miłością rodziców
skazanych na długie,rozpaczliwe,beznadziejne czekanie do końca ciąży,
by dziecko urodziło się i umarło,
i właściwie krótkie, straszne umieranie noworodka,poza świadomością,
jest kroplą w długim cierpieniu rodziców przez całą ciążę.

Fanatycy są obojętni na krzywdy rodziców,
spowodowane złą wolą lekarzy ginekologów,
których zastraszają i zmuszają do klauzuli sumienia.
Lekarz ginekolog musi kierować się wiedzą,nauką,
a jeśli światopogląd mu przeszkadza,to nie może być ginekologiem.

Wedle fanatyków rodzice powinni cieszyć się i być dumni,że są wyjątkowi:
bo czekali długo, przez całą ciąże na śmierć noworodka,
że potem patrzyli na umieranie noworodka i nie zwariowali w rozpaczy,
i że mogli na końcu ochrzcić i sprawić pogrzeb,
i nieważne,
że chrzest ma symbolicznie potwierdzić świadome przyjęcie wiary w Boga,
poprzez usynowienie się w Jezusie,
i jest przeznaczony dla żywych,a nie dla tych, co mają umrzeć,
bo władza człowieka w służbie Boga kończy się na Ziemi,
i nie ma żadnego wpływu na los duszy po śmierci ciała,
a po drugie dusze dzieci są niewinne,
ponieważ dzieci nie zdążyły świadomie czynić zła,
więc żaden człowiek nie ma takiej mocy,
by poprzez obrządki zadecydować,gdzie dusza pójdzie jak opuści ciało,
ponieważ to karma decyduje,gdzie się ucieleśni dusza.

Zwyrodnialcy,niezdolni pojąć miłości do dzieci na poziomie rodziców,
są też nie zdolni kochać ludzi i Boga jak chrześcijanie,
i dlatego są tak okrutni
wobec rodziców zdeformowanego dziecka skazanego na śmierć,
bo to dziecko nie powinno było się nigdy urodzić,
ponieważ zdeformowany płód przez całą ciążę zamieniał życie w piekło
przyszłym kilkudniowym rodzicom,skoro dziecko żyło kilka dni.

To przed dewiantami moralnymi,ogłaszającymi się za obrońców życia,
należy bronić się,
ponieważ rodzicom zamieniają życie w piekło,
i gloryfikują wynaturzenie płodów,
a rodziców próbują zniewolić poczuciem winy,w imię wiary w Boga,
gdyby w swojej miłości rodzicielskiej
próbowali bronić się przed fobiami religijnymi,
i zdecydowali się na aborcję np.: wadliwego płodu czy niechcianej ciąży.

I okazuje się,
że czasem wątła miłość rodzicielska przegrywa z fobiami religijnymi,
które nie mają nic wspólnego z uczciwą wiarą w Boga,
która może być rozpatrywana tylko poprzez pryzmat miłości
w odniesieniu do sprawiedliwego pojmowania życia,
bo kiedy wiara w Boga jest fałszywa,
to nawet rodzice są ułomni psychicznie
i nie pozwalają dojść do głosu miłości,
a ich wybory wynikają z religijnego poczucia winy,
i nie są zdolni: być wolni i świadomi wyborów
w odniesieniu do swojej wiary w Boga,
i nie obronią swoich dzieci przed dysfunkcją Natury.
bo tylko nie obciążona winą religijną miłość,by dała im moc w działaniu,
bo wtedy jest wiara,że czyni się dobrze,a nie źle.
ponieważ w miłości jest prawda i odpowiedzialność.

Pseudoobrońcy życia:
zachęcają kobiety by rodziły męczenników nieświadomych swego bytu;
i chcą by państwo wspierało tragiczne wybory rodziców,
a skoro tak,to należy ich zapytać:
czy chcieliby urodzić się na miejscu tych męczenników;
czy odebraliby sobie sprawny mózg i zamienili na upośledzony;
czy zgodziliby się żyć niesamodzielnie i z ograniczoną świadomością bytu;
bez prawa jak teraz do pracy politycznej, publicznej na poziomie umysłu?

Wiadomo,że nie wybraliby sobie ułomnego życia
z powodu wadliwych płodów,
ale już chcą decydować za całe społeczeństwo
i odebrać prawo do obrony przed dysfunkcją Natury,
by rodzili się ludzie z wadliwych płodów,
i skazani byli na tragiczne, niepełnosprawne długie życie,
ponieważ zachowują się jak fałszywi bogowie którzy chcą zabronić
rodzicom do decydowania w miłości w obronie dzieci,
by ich życie nie rozwijało się z uszkodzonych płodów,
skoro przejściowo, wadliwie działająca Natura nie wynika z woli Boga,
ponieważ Bóg nie kontroluje procesów rozmnażania się ludzi,
cdn.
-
2016/10/22 19:20:11
skoro przejściowo, wadliwie działająca Natura nie wynika z woli Boga,
cd.
ponieważ Bóg nie kontroluje procesów rozmnażania się ludzi,
które są częścią składową świata przyrody Wielkiej Natury,
ale człowiek świadomy swego bytu może kontrolować swoje rozmnażanie,
i nie skazywać życia potomków na tragiczne konsekwencje
z powodu wadliwych płodów,
i może swoje dzieci chronić przed nieszczęściem.
-
2016/10/23 17:17:20
KW-9, piszesz o pseudo obrońcach życia, obojętnych fanatykach, o lekarzach jako ludziach pozbawionych własnej woli, zastraszonych, zwyrodnialcach bezdzietnych, moralnych dewiantach, ułomnych psychicznie fałszywie wierzących... Te wszystkie określenia mogą być mieczem obosiecznym. One mogą być pełnym goryczy oskarżeniem wypowiadanym przez rodziców, którzy doczekali zdeformowanego dziecka, zmarłego niedługo po urodzeniu i nie mogą pogodzić się z tym, że tyle miesięcy niepotrzebnie z rodzicielską miłością i radością oczekiwali na kogoś, kto okazał się czymś! Może też z tym, że ponieśli tyle niepotrzebnego wydatku - wyprawka, chrzciny itp. Mają żal do wszystkich i ich obarczają winą za swoje nieszczęście.
Równie dobrze te wszystkie określenia mogą być wypowiadane przez pełnych goryczy rodziców, którzy skorzystali z przysługującego im prawa do aborcji, co później okazało się dla nich traumatycznym przeżyciem, emocjonalną blizną, niegojącą się mimo upływu czasu. Winą obarczają wszystkich tych, którzy udogodnili im skorzystanie z aborcji, czyli tych wszystkich wymienionych przez Ciebie.
Natomiast bardzo rozsądne Twoje zdanie dla jednej i drugiej strony: "człowiek świadomy swego bytu może kontrolować swoje rozmnażanie"