Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Cuda, czyli nie ma rzeczy niemożliwych. Grahama Greene`a powieść o Amalekicie

Ewangelia Mateusza 9, 18-26
Dwa cudy: uzdrowienie i wskrzeszenie. Uzdrowienie kobiety, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, oraz wskrzeszenie córeczki przełożonego synagogi. Mam oczywiście skojarzenia z tym, co się wydarzyło w sobotę na Stadionie Narodowym w Warszawie. Oto, co mi wydrukowano w ”Gazecie Wyborczej” internetowej i ”papierowej” pod tytułem ”Cudów nie ma, ale są”.

Gdy jeszcze był biskupem Bergogliem, w książkowej rozmowie z rabinem Skórką papież Franciszek mówił o cudownych uzdrowieniach tak: ”Dziś, kiedy dysponujemy badaniami parapsychologii, opiniami onkologów, którzy odnotowują wpływ czynników psychicznych na sferę cielesną, niejedno da się wytłumaczyć. Istnieje też coś takiego, jak posługa wstawiennictwa rabina czy kapłana, który modli się o zdrowie jakiegoś człowieka i to zdrowie uprasza. Moim zdaniem rękojmią dla człowieka, który dokonuje uzdrowienia, jest prostota, pokora, brak jakiejkolwiek ostentacji”. Co z tych słów moim zdaniem wynika? Po pierwsze to, że w pewnym sensie cudów nie ma. Zdarzają się niezwykłe uzdrowienia, można je jednak nieraz tłumaczyć ”naturalnie”. Tyle tylko, że dzisiaj pojęcie ”natury” jest o wiele mniej jasne, niż przed wiekami. Wątpliwe się stały oba dogmatyzmy. Ten, co powiada, że każdy cud to bzdura, i tamten, co twierdzi, że są wydarzenia, których się nigdy nijak nie wytłumaczy medycznie. Mówiąc inaczej, już teologicznie: Pan Bóg działa, jak Mu się podoba, uruchamia takie siły, jakie uważa za stosowne, i każde uzdrowienie (wskrzeszenie oczywiście tym bardziej) jest Jego dziełem: to medyczne i tamto, które dzisiejszych lekarzy zadziwia. Tamto drugie można dalej nazywać cudem. Po drugie, ksiądz Bashobora nie tylko nie działał ostentacyjnie, ale akcentował, że nie on uzdrawia i że uczestnicy powinni się przede wszystkim wyspowiadać. A Pan Bóg uzdrowił tam kogoś ”fizycznie”? Z tego, co napisałem wyżej, wynika, że nie to jest w istocie najważniejsze. Grunt, że zapewne trochę Polaków opuściło Stadion Narodowy trochę bardziej kochając bliźnich swoich. Zapewne dokonały się cuda najważniejsze.

Ksiądz Bashobora skarcił słuchaczy za to, że nie wzięli na stadion Biblii. Może jednak niektórzy wzięli, ale polska religijność katolicka jest wciąż mało – by użyć kalamburu – pisemna. Pisma Świętego w głowach wiernych więcej niż dawniej, na co mam dowody w „Metrze”, gdzie robię na temat Księgi zagadki, niemniej nadal za mało ją czytamy, co wynika między innymi z tego, że w ogóle lektury religijne (także religijna prasa) słabo nas interesują. Choć niestety jakiekolwiek lektury.

A ja sam wykorzystałem weekend na lekturę mniej poważną, na powieść. Trzeba czasem odpocząć czytając teksty jakoś pośrednie między prozą życia a publicystyką. Przeczytałem mianowicie ostatnią książkę zmarłego przed dwunastu laty sławnego powieściopisarza angielskiego Grahama Greene`a „Kapitan i nieprzyjaciel” (Wyd. MART, tłumaczenie Marty Glińskiej, ilustracje Jerzego Skarżyńskiego). Autor „Sedna sprawy” znakomicie łączył sensacyjną fabułę z problematyką religijną, w ostatnim swoim dziełku traktuje również sprawy fundamentalne, bo przecież należy do nich zwyczajna ludzka moralność. A zresztą ociera się o Biblię jakimiś do niej raz po raz odniesieniami. Na przykład takim, że główny bohater powieści jest w swojej szkole Amalekitą (było to jedno z plemion walczących z Izraelitami). U nas pomysł chłopięcy nieprawdopodobny.

poniedziałek, 08 lipca 2013, jan.turnau

Polecane wpisy

  • Królestwo zgoła nieziemskie

    Ewangelia Jana 18,33-38 Wielki Piątek. Na pytanie Piłata czy Jezus jest królem żydowskim, odpowiada On precyzyjniej, niż według trzech pierwszych ewangelii. Tam

  • Dzień księdza, dzień Komunii

    Księga Izajasza 61,6 1 List do Koryntian 11,23-26 „Wy zaś będziecie nazywani kapłanami Pana, zwać was będą sługami Boga naszego” . „To jest ci

  • Alleluja!

    Ewangelia Łukasza 19,28-40 Ewangelia Łukasza 22,40-23,56 Niedziela Męki Pańskiej, zwana tradycyjnie Palmową. Jest na dzisiaj tekstów biblijnych dużo. Przede wsz

Komentarze
2013/07/08 18:53:11
Wszystkie "spędy"(w tym religijne) z udziałem tysięcy, dziesiątek tysięcy, setek tysięcy czasem i miliona ludzi wydają mi sie podejrzane i jakoś nieautentyczne. Nie były one obce i JPII, który sie chętnie w tłumach "kąpał". Mnóstwo teatrum niewiele różniącego się od zbiorowych egzaltacji wywołanych przez amerykańskich zawodowych kaznodziei (podejrzewam, że ta moda stamtąd przyszła), którzy tez potrafią wywołać amok słuchaczy - ale co ponadto. Czy na to, aby doznać autentycznego przeżycia religijnego trzeba sie znaleźć w tłumie na Stadionie Narodowym. Już nie mówi,e o uzdrowieniach, bo to kicz i nadużycie. Jeden zakonnik rozmawiający w swojej celi ze swoim Bogiem (dla mnie) wart więcej, bo nie wystawia swego przeżycia dla publiki. Kościół rk jednak tak jest zafascynowany ILOŚCIĄ że wierzy, iż musi ona przejść w JAKOŚĆ. Ja nie wierzę...
-
2013/07/08 18:56:33
Zabrakło dwóch znaków zapytania. Pardon
-
2013/07/08 20:13:48
AMALEK..wróg ,,ludu bożego''..do krwi ostatniej.Niestety[albo... stety].. wycięty za czasów Dawida ..chyba? Przyjęcie takiego imienia albo pseudonimu to prowokacja..celowa!
Komendant obozu w Płaszowie miał na imię AMON..nazywał się Goetz.Niemiecko-JĘZYCZNA i historyczna prowokacja wobec Boga Chrześcijan..zauważalna .Goetz..to bożek,bałwan,..przedmit kultu zakazanego przez Mojżesza.
Ele w związku z biblią i Amalekitami ..przypomniało mnie się coś co miasło miejsce w telewizji...Był to konkurs wiedzy biblijnej prowadzony m.in.przez ks.Malińskiego..!
Radosna młodzież wyselekcjonowana przecież..odpowiadała z pytan losowanych ..W jury obok szacownego ks.Malińskiego było jeszcze dwóch ..sutannowych jurystów.
Pewien nastoletni młodzieniec wylosował pytanie dotyczące wojny z AMALEKITAMI KTÓRA MIAŁA MIEJSCE NA PUSTYNI...pod wodza Mojżesza.
..Co robił Mojżesz podczas bitwy..a co robił Hur ?..Delikwent nic nie bąknął..bo słowo ,,Hur'' rozumiał jako grupę śpiewków.Ks Maliński chcąc ratować sytuację podpowiedział trochę ,,dla ułatwienia''..:Mojżesz trzymał ręce uniesione do góry..a co robił wtedy HUR?..
-No ,no a chór śpiewał''.. sypnął zawodnik..sądząc ,że Mojżesz był ..dyrygentem!.
Maliński..ksiądz i pozostali w koloratkach i próbowałli powszrzymać śmiech..ale mu się nie udało,za nim poszli inni..No ale śmiali się z własnej trzody.
No nie był to Hołownia..który wtedy był w takim mniej więcej wieku.On zapewnepatrząc na pisownię słowa Hur..takiego byka by nie strzelił..i cuś by opowiedział o adiutancie Mojżesza który podczas bitwy podtrzymywał wzniesione do góry ręce..bo to było gwarancją zwycięskiej bitwy..!
Ech działo się działo..aż się płakać chciało!
Pozdro!
-
2013/07/08 20:18:38
ps..te ręce Mojżesza wzniesione ..to też był cud.Czyli rzecz niemożliwa!
I znowu ten cholerny GRECHUTA .,,.pani mi mówi niemożliwe.Pani mi mówi mnie się zdaje'
Nie należało spodziewć się cudu u Hosera..
-
2013/07/08 21:04:07
Mam podobne do Emesa zdanie.Wolałabym by Kościół dbał o jakość, a godna jej ilość sama się znajdzie / i dobrą jakość powieli/.
-
2013/07/08 21:07:58
A propos cuda abp.Hosera:
makowski.blog.polityka.pl/2013/07/08/ksiadz-ktory-wierzy/
I znowu ci paskudni antyklerykałowie maja używanie. I jakoś im po drodze z ksiedzem(!) Lemanskim. Zgroza...
-
2013/07/09 00:24:12
Panie Redaktorze, dziekuje za Panską opinie w kwestii nabożeństwa i uzdrowień na Stadionie Narodowym. Moje odczucia pozostaja jednak odmienne. Rozumiem, że taki kosciół Moona czy inne wspólnoty, głównie ewangelikalne, szukaja stadionów, bo nie posiadają wystarczajaco duzych siedzib, zeby zebrac swoich wyznawców. Ale kosciol katolicki dysponuje mnóstwem światyń.
Jako protestantka dostrzegam pewne zasadnicze sprzecznosci w wypowiedziach ksiedza Boshobory z Ugandy. Z jednej strony gani wiernych za brak Biblii, z drugiej apeluje (co przytoczyl pan Redaktor) o "wyspowiadanie sie". Konfesjonalna spowiedz katolicka w zaden sposób nie wynika z tresci nowotestamentowych, lecz z nauk krk ujętych w katechizmie. Ale mysle, że ks. Boshobora takimi niuansami sobie glowy nie zawraca.
Zgadzam sie z komentatorem @Emesem, że chodzi tu o tę zbiorową egzaltację, o to przypodobanie sie, niestety, bardzo przeciętnemu wyznawcy. Bo wykształcony katolik bedzie sie chyba wstydzil takich spektakli.
Mysle, ze nastepną stadionową uroczystoscią bedzie kanonizacja JPII, a wkrotce po niej zapewne nowe świeto katolickie upamietniające tę radosną okoliczność.
-
2013/07/09 13:38:17
Na "następnej" uroczystości granice Stadionu Narodowego będą odgrywały granice Polski.
-
2013/07/11 07:04:40
Dziwi mnie, że "nasz" JPII potrzebował tyle czasu i wysiłków, aby uciułać dwa, potrzebne do świętości, cudy a ksiądz Boshobora sypie nimi jak z wora - i śwętym nie jest.
Jeszcze więcej cudów ma na koncie Jose Silva, który nie określił swoich religijnych przekonań.
Jego metoda polega na zaprzęgnięciu podświadomości do kontroli organizmu (również systemu immunologicznego). Moją uwagę zwrócił przykład działania tej metody, który opisuję tu w dużym uproszczeniu - masz arterie zatkane cholesterolem - doprowadź się do stanu samohipnozy i wtedy wyobraż sobie, że wchodzi do tych arterii facet z młotem pneumatycznym i kruszy te naloty. Powtarzaj to wiele razy. Cud nastąpi szybciej niz się spodziewałeś.
To procedura bardzo podobna do długotrwałego odmawiania różańca, litanii czy innej modlitwy. Podświadomości wszystko jedno czy sobie wyobrażasz faceta z młotem, św Franciszka czy Jana Pawła II.
-
2013/07/11 10:32:44
Będzie trochę nie na temat, ale chcę aby i inni tu bywalcy mieli tą frajdę, której ja przypadkiem doznałem. Otóż kliknąłem ci ja przypadkiowo w nick komentatora @PHARLAP (patrz wyżej) i znalazłem się niespodziewanie w całkiem innej, wspaniałej krainie. Ba, na innym kontynencie. Bardzo mi się tam podobało i dlatego innych też zachęcam do podróży tam. Z jedną prośbą: na miłość boską nie przenośmy tam naszych tutejszych piekielnych pisankowych swarów.
(być może "odkryłem Amerykę", w której inni od dawna bywają?)
Chapeau bas monsieur @pharlap!