Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Werset 4 skasowany. Etyka litery i etyka ducha. Koty a etyka, koty jak ludzie

Ewangelia Jana 5,13a. 5-16

Jezus uzdrawia nad Sadzawką Owczą paralityka, który nie zdążał stale wejść do wody uzdrawiającej. Co do jej cudownej mocy, mamy tu problem biblistyczny. Otóż w nowszych wydaniach Biblii w ogóle nie ma słów „czekających na poruszenie wody" z wersetu 3 i całego wersetu 4: „bo anioł zstępował w stosownym czasie i poruszał wodą, a kto pierwszy wchodził po poruszeniu wody, doznawał uzdrowienia niezależnie od tego, na jaką cierpiał chorobę". Dzisiejsi bibliści skasowali te zdania, ponieważ - jak czytam w przypisie Biblii Poznańskiej - „opuszczają je najważniejsze kodeksy oraz przekłady, toteż autentyczność ich jest co najmniej wątpliwa. W wersecie 4 to prawdopodobnie ludowe tłumaczenie poruszeń wody i jej leczniczych właściwości". No cóż, kopiści mieli wobec tekstu biblijnego ambicje kreacyjne oraz nie byli tak nieufni wobec ludowych wierzeń, jak ewangeliści. Skądinąd jednak Poznanianka przypuszcza, że ”woda tej sadzawki tryskała z podziemnego źródła i posiadała jakieś właściwości lecznicze, zwłaszcza wtedy, gdy źródło zaczynało bić i napełniało sadzawkę wodą". Czyli może coś było na rzeczy, ale nie zaraz anioł.

Tyle biblistyki: wejrzeliśmy trochę w warsztat dzisiejszych „uczonych w Piśmie". W tekście czytamy również o reakcji „Żydów", czyli też zapewne jakichś ówczesnych specjalistów od Bożego prawa. Powiedzieli oni uzdrowionemu: „Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża". Zacytowałem Tysiąclatkę, ale nie było to przecież łoże, czyli coś bardzo ciężkiego, raczej „nosze" Poznanianki lub „posłanie" Ekumenicznego Przekładu Przyjaciół. Tak czy inaczej mamy tu jeden z ewangelijnych obrazów konfliktu między etyką litery a etyką ducha.

A etyki i dziś są różne. W ostatnim numerze krakowskiego katolickiego miesięcznika „List" poświęconego sumieniu jego naczelna Ela Konderak napisała na wstępie pod tytułem „Ile ludzi, tyle sumień" tak oto:
”Sokrates postrzegał szczęście jako przyjemność pozbawioną wyrzutów sumienia. Ale gdy człowiek pozmaga się trochę z życiem, przestaje myśleć o przyjemności, bo samo życie wolne od wyrzutów sumienia już jest szczęściem i przyjemnością.
Pewna pani, sympatyczna i dobra z natury, choć może o nie najlepszej reputacji, doznała wylewu i została zabrana przez pogotowie. A że była osobą samotną i zdarzenie miało miejsce w jej mieszkaniu, policja musiała wyważyć drzwi. Po tygodniu właścicielka pobliskiego sklepiku opowiedziała mi o tym zdarzeniu i o kotce, dla której wspomniana pani kupowała jedzenie. Pewnego dnia kupując to jedzenie zwierzyła się, że wszyscy ją opuścili i teraz rozmawia już tylko ze swoją kotką - jest szczęśliwa, że ją ma. «Więc co się stało z tą kotką?» - pytała sprzedawczyni - pewnie umiera tam z głodu". Chcąc nie chcąc, odpychając od siebie natrętne pytania: «Dlaczego znowu ja?», zadzwoniłam na policję z pytaniem: „Co z tą kotką". Funkcjonariusz, który był obecny podczas wejścia do mieszkania kobiety, powiedział, że nic nie wie o żadnej kotce. Na moją prośbę o sprawdzenie odpowiedział, że kotki nie było, i że on nie może tam wejść, bo nie ma klucza, a jak mam wątpliwości, to powinnam zadzwonić na 112. Zadzwoniłam, przejęli się bardzo i powiedzieli, że rano wyślą do policji krakowskiej zlecenie sprawdzenia sytuacji. Rano niestety nic się nie zmieniło. Kotki nie ma, policja nie będzie się tym zajmować. Postanowiłam odpuścić, ale przechodząc następnego dnia obok kamienicy, gdzie może jest kotka (może już nie żyje, może właśnie umiera?) poczułam, że nigdy już tędy spokojnie nie przejdę, jeśli tego nie sprawdzę. Zadzwoniłam do Magdy, mojej koleżanki jeszcze z duszpasterstwa akademickiego, która robi w telewizji programy o zwierzętach i jest znaną w Krakowie obrończynią praw zwierząt. Przez tydzień wspólnie usiłowałyśmy ratować kotkę, ze świadomością, że być może jej tam nie ma albo już nie żyje. Policja była nieugięta, więc poruszyłyśmy niebo i ziemię: Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt, Schronisko dla Zwierząt, w końcu prokuratora i pewną siostrę zakonną, która opiekowała się właścicielką kotki jeszcze przed wylewem (niezwykła siostra, bardzo pomogła w tej sprawie). Przez chwilę myślałyśmy nawet o włamaniu - wyrok za to niewielki.
Po dwóch tygodniach policja w końcu weszła do mieszkania i kotka została uwolniona. Przeżyła. Nie chcę opowiadać wszystkich barwnych szczegółów tego zamieszania. Myślę wciąż tylko o dwóch zdarzeniach. Pierwsze to spotkanie z osobami, które były na tyle blisko właścicielki kota, że mogły szybko pomóc (nie ma ludzi zupełnie samotnych), ale uważały, że teraz należy się zająć duszą chorej, a nie jakimś kotem, który pewnie i tak już nie żyje. To bardzo pobożni ludzie, więc usłyszałam o egzorcyzmach nad kobietą i o odmawianych różańcach, coś o życiu wiecznym i o tym, że ludźmi się trzeba zajmować, nie zwierzętami. Jak to się mówi: święta prawda, aczkolwiek z tymi egzorcyzmami to chyba przesada. Czy to wypada określać kogokolwiek jako godnego egzorcyzmów? A drugie zdarzenie to spotkanie z właścicielką kota, którą odwiedziłyśmy w szpitalu. Była przytomna, ale straciła mowę, leżała bez ruchu, patrząc na nas szeroko otwartymi oczami. Na pytanie o kota, który być może został w mieszkaniu, z jej oczu na nieruchomą twarz popłynęły łzy jak grochy. Nigdy takich łez nie widziałam, to były całe strumienie ogromnych łez. Płynęły i nie chciały przestać płynąć. Nie wiedziałam, jak się zachować i co myśleć. Po dłuższej chwili z ogromnym wysiłkiem chora wyszeptała: «kici, kici» i utkwiła wzrok w suficie. Przestraszyłam się, że wzruszenie może jej zaszkodzić.
Wspominając całą tę historię, wszystkich zamieszanych w nią ludzi myślę sobie: ile ludzi, tyle sumień. A o duszę właścicielki kota jakoś się nie martwię.”

Ja też mam większe zmartwienia, cieszę się natomiast z przesłania pani Konderak, jakże różnego od publicystyki w licznych mediach katolickich... A opowieść o kocie przypomniała mi anegdotę, którą od dominikanina Marka Pieńkowskiego usłyszałem parę dni temu na IX Zjeździe Gnieźnieńskim. Spotykają się dwa koty na pustyni, jeden zwierza się drugiemu: w tej przepastnej kuwecie jestem zupełnie zagubiony... My ludzie też: w dzisiejszym świecie jak w kuwecie.

wtorek, 20 marca 2012, jan.turnau

Polecane wpisy

  • Święty Jan największy

    Ewangelia Łukasza 3,1-6 Czytamy dzisiaj o Janie Chrzcicielu. Uroczystość coroczna jego urodzin już za nami, była 24 czerwca, ale zjawia się w roku liturgicznym

  • Maria z Nazaretu, marianie

    Ewangelia Łukasza 1,26-38 Dzisiaj w Kościele rzymskokatolickim, starokatolickim mariawitów i zapewne polskokatolickim uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświę

  • O tych wszystkich, którym dzisiaj źle

    Księga Izajasza 29,17-21 Najpierw też o świecie roślin, nie tylko zwierząt, już cudownie pogodzonych (lwie konsumującym słomę...). O tym, że „Liban zamien

Komentarze
2012/03/20 14:38:09
A propos:
Cytat 1 - "Pies (kot) najlepszym przyjacielem człowieka". Rzadziej odwrotnie.
Cytat 2 - "Panie spraw, abym był takim, za jakiego ma mnie mój pies"
Amen
-
2012/03/20 16:13:36
Pan Redaktor napisał wczoraj o rekolekcjach wirtualnych prowadzonych przez Jezuitów. Ja chciałam dodać, że w kosciele Jezuitów na Świętojańskiej (St.Miasto) w Warszawie odbedą sie specjalne rekolekcje DLA WĄTPIĄCYCH I POSZUKUJACYCH
"Milość silniejsza niż smierć i grzech" od 1 - 3 kwietnia br.

-
2012/03/20 16:26:39
Poszukiwać warto wszędzie.
Jedynie mam wątpliwości czy warto wsród ludzi, którzy złożyli swoje rozumy i sumienia w ofierze na OŁTARZU? Wciąz mnie się wydaje że tacy ludzie już nie mają wątpliwości i dlatego lepiej ich unikać. No tak, ale ja unikać nie potrafię i wciąż JESTEM z nimi.
-
2012/03/20 16:38:13
Gospodarz napisał przy dzisiejszej okazji dość dużo o pracy kopistów, o poglądach biblistów na temat tego, co jest a co nie jest oryginalnym (pierwotnym) tekstem biblii itd. Ja w tej sprawie, oprócz wątpliwości co do, oryginalności tekstu, z którym dzisiaj mamy do czynienia (a więc i jego wiarygodności), miałbym jedno marzenie, które nigdy się nie spełni: chciałbym zobaczyć tekst taki, jakim był w chwili powstania (wyszedł spod trzcinki autora) bez późniejszych poprawek kopistów, ulepszeń tłumaczy i wszystkich tych, którzy przez wieki starannie (i oczywiście w dobrej wierze), oryginał spaprali.
Refleksja: może więcej "oryginalności" tkwi w apokryfach, bo przy nich, jako kategorii podlejszej, mniej w ciągu wieków gorliwcy majstrowali? To "uchylanie", to "kasowanie" - zgroza.
-
2012/03/20 16:46:28
Natomiast moim marzeniem jest aby odkryte zwoje z Qurman zostaly przetlumaczone i udostepnione wszystkim zainteresowany. Ewangelii juz w oryginale nigdy nie zobaczymy dzieki nadgorliwcom, ktorzy chcieli "dobrze", a wyszlo prawie jak zawsze - odwrotnie.

Wierze ze Jezus z Nazaretu byl wychowankiem esenczykow.
-
2012/03/20 16:51:53
Pomylka.
Mialo byc zwoje zQumran i Essenczycy.
-
2012/03/20 19:24:14
Czy etyka Żydów w jakiś sposób zabraniała uzdrawiać chorych ? Nie kojarzę. Zabraniała tylko wykonywania niektórych prac w szabat, i tylko o to mieli pretensje uczeni w piśmie. Nie było więc - akurat tutaj - żadnego konfliktu między etyką litery a etyką ducha. Po jednej stronie stała bowiem etyka litery (zapisanej notabene min. w Dekalogu), a po drugiej - no właśnie, co ? Czemu w ogóle Jezus kazał chromemu nosić swoje łoże ? Sam akt uzdrowienia nie wystarczył ? Być może umyka mi jakiś szczegół, ale ze strony Jezusa wygląda to, szczerze mówiąc, na rodzaj prowokacji dla samej prowokacji, trochę jak u zbuntowanego nastolatka. Dziwne jak na niego.
-
2012/03/20 19:36:05
LOURDES...jakby? Skasowanie lub zakwestionowanie mocy tryskającego zdrowiem i cudem źródełka..w Jeruzalem.być może ma związek z aktualizacją cudów przez stosowną komisję weryfikacyjną? Cuda które przynosiły zyski starozakonnym się zdeaktualizowały jak [przepraszam za porównanie]..Włodzimierz Ilicz Lenin.Patent na cuda mial przejść na nową formację,duch mial być nowy i nie mógł już podnosić wody.Nie bylo jeszcze Rydzyka aby zaczął butelkować i wykorzystać zasoby ..
Kwestionuje się też inny werset...ten o sądzie nad kobietą cudzołożną którą ochronił od kamienowania no bo nie znalazł się taki bez grzechu co by miał odwagę rzucić kamieniem.."'.
Także relacja o trzęsieniu ziemi i zmartwychstaniu wielu zmarłych którzy powstali z grobow i weszli do miasta chwilę po śmierci Jezusa...została pozbawiona'' cudowności"" i patosu.....po prostu otwarły się groby .
Wydaje się..że kwalifkacja i ciężar gatunkowy cudów, ranga miejsc cudownych a także etyka tłumaczy to rzecz niepojęta...jak nie przymierzając pewien abepe z Opola.
Niewykluczone..że pod Alifante Spiritu Sancti....zakwestionuje się inne ważkie rzeczy z ewangelii...oraz z Pism Hebrajskich.Możnaby np....podważyć wiarygodność wielu prorokow mniejszych..choćby za to że używaja sobie dosyć na judejskim klerze..a to przecież stwarza precedens.Spójrzmy na Polskę..taż to drapiestwo...rzucać się na święty dochód ..Niesłychany atak na Kościół..jak to wyakcentował Czarnecky.
Ale cieszę się..że wątpliwy cud ..ktuś zauważył.Być może...NASTĄPI CIĄG DALSZY.
HALLELUJAH..KOCHANI
-
2012/03/20 22:22:06
"Spotykają się dwa koty na pustyni, jeden zwierza się drugiemu: w tej przepastnej kuwecie jestem zupełnie zagubiony... My ludzie też: w dzisiejszym świecie jak w kuwecie."

Komus bardzo zalezy aby nas trzymac w "kuwecie", a najlepiej w szczelnej konserwie.
Komu?
Na to pytanie najlepiej bedzie, jak kazdy odpowie sobie sam.
-
2012/03/20 23:11:43
Emesie
Apokryfy są źródłem jakiejś wiedzy o Jezusie, jego życiu i działalności i zawsze dziwiło mnie, że nie są do niczego użyte.
Ich autorzy niczego nie wymyślili, pisali jak wiedzieli, usłyszeli, zrozumieli. Być może źle zrozumieli, ale nie wymyślili wszystkiego od początku do końca.

Kreacyjne ambicje kopistów? Moim zdaniem to jest niemożliwe. Kopista przepisując tekst święty miałby odwagę i czelność dopisywać coś od siebie? Nikt tego potem nie czytał, nie porównywał, nie zauważył niezgodności?
Na polecenie przełożonych dopisać mógł jak najbardziej, zwłaszcza zakonnik ślubujący posłuszeństwo. Kopistami byli zakonnicy.



Pobożni ludzie od kota i egzorcyzmów,
Żaden pobożny człowiek nie skaże na głodową śmierć nikogo. Kota także. To nie byli ludzie pobożni, tak im się tylko wydawało. Mam nieodparte wrażenie, że tym najbardziej pobożnym przydałoby się mniej pobożności, a więcej empatii.
-
2012/03/20 23:43:22
Ja nie widzę nic złego w tym,że ludzie czekali na znak z Nieba
i na poruszenie się wody w sadzawce,
skoro zanurzenie w tej wodzie w tym czasie uzdrawiało.
Prawdopodobnie anioła nie widzieli,
bo pewnie uzdrawiająca moc Boga w ten sposób nie materializowała się,
ale musiało być jakieś wyczuwalne zjawisko energetyczne,które uzdrawiało,
że aż woda w sadzawce ulegała rozkołysaniu.
-
2012/03/20 23:52:54
c.d
Ale gdyby kaprysem Boga było co jakiś czas ukazanie się w postaci Anioła
w czasie uzdrawiania,to dlaczego miałby tego nie uczynić?
A choćby po to,żeby udręczeni chorobami ludzie poczuli się szczęśliwsi
i akt łaski i bliskość samego Boga.
-
2012/03/21 00:05:22
KW9
Jeszcze wiele spraw jest nie wytlumaczalne i chyba nigdy nie bedzie, i wobec tego bardzo bym uwazal przypisuwaniu mocy komukolwiek.
Jezeli sa ludzie, ktorzy wierza w moc nadprzyrodzona to ja nie mam nic przeciwko temu, ale czynienie z tegoz zdarzenia PRAWDY pochadzacej z wyobrazni ludzkiej i wpajania jej innym, jako tej jedynej jest nieslychanie nierozsadne i prowadzace wprost do "kuwety", a nawet do szczelnej konserwy.
Czy tego chcemy?
Ja nie chcialbym wszystkiego wiedziec - moje zycie staloby sie nudne i leniwe.
Cale szczescie w tym (dla mnie), ze zawsze przytrafia sie cos nowego i tylko wowczas zycie nabiera sensu do dalszych poszukiwan, ktore nigdy nie bedzie mialo konca. I chwala temu braku KONCA. Bez poczatku i bez konca - chyba taki JEST nasz Stworca i Jego Dziela.
-
2012/03/21 00:17:32
Luki....

Pomijam okresowe problemy Boga,
choćby te,kiedy w czasie spotkania Mojżesza z Bogiem na górze Synaj,
były wokół same grzmoty,że ludzie musieli uciekać spod góry,
ale nie można odbierać Bogu mocy materializowania cudów,
bo może od czasu do czasu materializować swoje kaprysy
na chwałę swoją i ku radości ludzi z prawem do łaski bożej.
-
2012/03/21 00:20:50
Zamykanie ludzi w szczelnych konserwach przez konserwowych zawsze sie konczylo rozrywaniem tej konserwy, w ktorej oceany krwi przelewano.
Czlowiek ma w genach zapisana WOLNOSC i nie warto tej wolnosci konserwowac szczelnie.
Dla jasnosci - nie mylic WOLNOSCI czlowieka z "robta co chceta". Przeciez w sumienia, uczucia i rozum, zostalismy obdarowani, i gdyby bylo jak najmniej konserwowych to swiat ludzki dzisiaj by inaczej wygladal (przynajmnie tak mi sie wydaje).
-
2012/03/21 00:25:54
KW9
Kto Ciebie upowaznil abys mowila o "okresowych promach Boga"?
Jezeli ktokolwiek ma problem lub problemy na tej ziemi to chyba tylko czlowiek lub bogowie nasi. Ale Ci bogowie to nikt inny tylko nasza wybujala wyobraznia. A wiec mozna rzec ze problemy nasze to rownoez wyobraznia, a raczej urojenia.
-
2012/03/21 00:26:29
Ja już będąc dzieckiem byłam wyczulona na poczucie godności i wolności
i jeśli pisałam o etyce postępowania człowieka w życiu codziennym,
to nie za cenę ślepego zniewolenia,
bo musi człowiek wiedzą kierować się i rozumieć przyczyny swoich wyborów.
-
2012/03/21 00:28:40
Kw9
Kaprysy Boga?
Mniejsza. Im dalej w las tym mniej cudów. Jakim to bowiem cudem Bóg maiłby nas zadziwić? I coraz mniej ma skłonności do zadziwiania, a wiedzę posiadając o wszystkim mógłby zadziwiać stosownie. Nie zadziwia.
-
2012/03/21 00:29:35
No dobrze,kierujmy się wiedzą.
Gdyby Bóg nie miał problemów w kontaktach z Ziemią,
to czy wybrałby milczenie i samotne oddalenie od ludzi,
a tym bardziej wtedy,kiedy pokochał ludzi bardziej niż siebie?
-
2012/03/21 00:37:01
Kw9
Nie postulowałam kierowania się wiedzą.

"....bo musi człowiek wiedzą kierować się i rozumieć przyczyny swoich wyborów."
Zgadnij skąd cytat?
-
2012/03/21 00:39:52
Fajka..

Bóg rzeczywiście ma wszechwiedzę,
ale czy człowiek dopuszczony choćby fragmentarycznie do wiedzy o "naturze",
czy zdążyłby cokolwiek zrozumieć?
bo wcześniej prawdopodobnie uwięziłby siebie w psychozie i paranoi.
-
2012/03/21 00:43:37
KW9
Czy Ty przypadkiem nie mylisz Stworce z kosmitami (UFO)?
Ja wierze ze Stworca jest we wszystkim, takze we mnie i nie widze powodu aby mnialby mnie opuszczac.
Wiem tez ze w moich dzieciach jest takze jakis pierwiastek mnie. Inaczej byc nie moze - tak mnie sie wydaje.

-
2012/03/21 00:47:21
Dobre.
Fajka cytuje KW9 i pyta skad te slowa.

KW9
Wiedzalas ze to Twoje slowa?
-
2012/03/21 00:47:56
Luki

Twoje dzieci odziedziczyły po Tobie geny i to wszystko,
a Ty z nimi nie przechodzisz na dalsze życie jako osoba po śmierci,
bo każdy z nich jest tylko sobą na czas swego życia na Ziemi.
-
2012/03/21 00:51:48
Bardzo dużo w swoim życiu czytałam,też filozofów,
a tę myśl wielu myślicieli musiało wyrażać,bo jest uniwersalna.
-
2012/03/21 00:57:33
KW9
Robisz te same bledy co ja.
Skad wiesz o tym, co napisalas o mnie i dzieciach? No moze za wyjatkiem genow (nauka dowiodla).
-
2012/03/21 01:02:21
Trochę z innej beczki, ale nie tak bardzo

Dla mnie nie ulega wątpliwości, że arcybiskup Michalik to kłamca.
Skąd przekonanie, że decydenci kopistów kłamcami nie byli ?
Wracając do Emesa- ile prawdy w Prawdzie?

Zoo6 przestrzegł mnie, agnostyczkę przed piekielnym ogniem ale nie zauważył, że wiara w boskość Jezusa jest także ryzykowna. Jeśli naród wybrany rację ma to chrześcijanie czczą człowieka. Perspektywa równie ponura.
-
2012/03/21 01:03:17
Też masz poczucie "trójcy",że jesteś w dzieciach swoją mocą duchową?
Aż takiej mocy ducha nie posiadasz!!!
Nawet Bóg uczynił nas wolnymi i niezależnymi mimo swojej mocy.....,
ale może jak zechce wnikać w nas,"odczytywać" nas i spełniać życzenia,
kontrolować nas dla naszego dobra itd.......
-
2012/03/21 01:05:30
Czytac to dobta sprawa, ale jeszcze lepiej, jak sie cos wniesie od siebie.
Nasz rozwoj polega na nowych odkryciach, a nie wciaz tym samym powtarzaniu tego, co juz powiedziano i odkryto. Zyjemy w nieskonczonosci (oczywiscie ja tak mysle i moze jeszcze wiele osob).
-
2012/03/21 01:09:24
Fajka...

Jezus to ubóstwiony człowiek,bo miał bezpośredni umysłowy kontakt z Bogiem.
Po drugie na pewno trafił do Nieba,a jakie może mieć kompetencje?
Któż to wie?
Czy stał się małym Bogiem o ograniczonych kompetencjach,
bo Boga zastąpić nie może,bo fizycznie to niemożliwe.
-
2012/03/21 01:10:36
"Zoo6 przestrzegł mnie, agnostyczkę przed piekielnym ogniem ale nie zauważył, że wiara w boskość Jezusa jest także ryzykowna. Jeśli naród wybrany rację ma to chrześcijanie czczą człowieka. Perspektywa równie ponura."

Przeciez p. Jan dawno napisal, ze gdyby Jezus nie byl Bogiem to Ewangelia malo warta.
Zastanawiam sie tylko czy zachowalby sie tak, kak Nergal?
-
2012/03/21 01:14:47
KW9
Nie mialem sposobnosci poznac czlowieka wiernego "Swietemu Kosciolowi grzesznych ludzi", ktory by zaprzeczyl ze Jezus nie jest Bogiem.
To juz tkwi, tak jak program w komputerze.
-
2012/03/21 01:21:07
Luki....

Na pewno Jezus nie był Bogiem na Ziemi!
A co stało się z Jezusem w Niebie? Nie wiemy!
Ale skoro został etycznie wierny Bogu
i świadectwem miłości Boga do ludzi,
to można domyślać się,że otrzymał boską moc w Niebie
i jakieś dodatkowe obowiązki do wykonywania.
-
2012/03/21 01:25:56
Dobrych snów wam życzę. Ja już wyłączam się!
-
2012/03/21 01:33:56
KW9
Napisz przynajmniej raz, ze to tylko Twoja wyobraznia.
Gdy czytam Twoje wypowiedzi wciaz mnie sie wydaje ze zlapalas boga za spodnie i wiesz juz niemal wszystko?
Pomysl czasami ze nie warto pisac trybem oznajmujacym, bo to niesluzy dobrze ludzkosci.
Nie zasyepuj swojej wiary na wiedze, ktora nie posiadasz ani nikt inny.

Kolejny raz - wiara to jeszcze nie wiedza i prosilbym wszystkich (takze siebie) aby w kwestii wiary nie wypowiafac sie tak, jak na temat wiedzy.
Jeszcze tak malo wiemy, a wciaz poniektorym sie wydaje jakby wszystkie rozumy zjedli.
Posiadanie rozumu nie jest tozsame ze zrozumieniem wszystkiego.
-
2012/03/21 16:09:37
@Fajka2
W "kreacyjne" ciągoty kopistów wierzę jak najbardziej, patrze na nich jak na ludzi bardzo pobożnych, którzy natknąwszy się w tekście na błąd, nielogiczność chcieli, ku chwale boga, ta niedoskonałość poprawić. Nie wszyscy, nie zawsze. Czasem są to tylko drobiazgi (patrz mój dzisiejszy komentarz do pisanki "Być ojcem Boga", gdzie nam się Syn zamienia Na Potomka w ciągu kilkudziesięciu lat, współcześnie, w kolejnych tłumaczeniach) - przez stulecia skutkuje to tak jak w zabawie w głuchy telefon.
Co do PRAWDY - na ten temat się nie wypowiadam, bo w jedną prawdę (a jeszcze do tego np. obiektywną) nie wierzę. Co człowiek, to prawda. Takiego, który posiadł tą jedną, jedyną i najprawdziwsza, traktuję z niezwykła podejrzliwością.
-
2012/03/21 16:27:17
@Fajka2 (prowadzimy ożywiona rozmowę!)
Co do apokryfów, wiele z nich czytałem i na pewno nie są to pisma napisane przez takich co relacjonują tylko to, co widzieli, lub wiedzą. Dużo w tym zasłyszanego i mnóstwo konfabulacji (ładny termin na zmyślenia). Jest różnica między ewangelią Tomasza czy Judasza a taką "Dzieciństwa Jezusa". No wiec literatura, jak każda inna i w niektórych wypadkach nie dziwię się, że do kanonu nie weszły, w niektórych dziwię się dlaczego nie weszły, a co do niektórych to można by się nawet dziwić, że weszły (ale to zostawmy). Przyjąłem do wiadomości, że kanon to to, co (omylni w końcu) ludzie uznali za "zgodne z przyjętą linią" i nie kwestionuję. Tylko tak jak i Ciebie, dziwi mnie dlaczego apokryfy wiekami trzyma się pod korcem. A może mnie i nie dziwi...
Pozdrawiam!
-
2012/03/22 18:23:35
Luki.....

Nie szkodzę ludzkości,a może wyzwalam z ograniczeń .........?