Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Przypowieść o synu niemiłosiernym

Ewangelia Łukasza 15,1-3.11-32

Przypowieść o miłosiernym ojcu i mniej miłosiernym bracie. Przesłanie tego tekstu jest inne niż jego potoczny odbiór przez wieki: już sama potoczna nazwa, przypowieść o synu marnotrawnym, o czymś świadczy. Przecież bohaterem negatywnym jest tu w istocie raczej rozżalony braciszek utracjusza. Symbolizuje on wszak oponentów Chrystusa gorszących się Jego otwarciem wobec różnych „popaprańców”. A cóż my, dzisiejsi czytelnicy? Nie gorszymy się, niemniej nas też na miejscu porządnego syna wzięłaby chyba cholera. 

sobota, 10 marca 2012, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2012/03/10 20:32:34
SYNALEK NIEMIŁOSIERNY.....był chyba kuzynem onego faryzeusza co to przyszedł do świątyni w towarzystwie celnika.Wyliczał swoje zasługi,cnoty jakby chcac aby odezwał sie z góry głos..oto faryzeusz mój..umiłowany . oto Rydzyk mój świety..domagał się chwały i zasług jako kontrast pokazujac swoja postawę.Ojciec rozradowany odnalezieniem upadlego syna nie miał tu zadnego większego znaczenia chyba?
Poczucie posiadania Ojca na własnośc to postawa wysoce samolubna,nagana no i ...nieekumeniczna.Jezus chyba jednak jeszcze nie potrzebował EUMENIZMU.
Modlił się aby jego wyznawcy byli JEDNO...jaki Ja i Ty Ojcze jestesmy Jedno.
Przypowieść jednak trochę przepowiada proroczo ze niechęć między dewotem a błądzącym jest problemem gigantycznym.Gdzie radośc z odnalezionego grzesznika...?
Jeżeli tak bardzo radują się niebiosa...dlaczego wypomina sie temu czy owemu purpuratowi ze tam coś podpisał aby wyjechać do Rzymu.?We własnym stadzie puszcza się Samsonowe liszki w pszenicę aby wywołać pożar? Jakże ocaleje winnica?
Syn marnotrawny czym się zbuduje jak braknie Ojcowskiej Troski i radości?
A bodaj to Natanek wyklął...psia wątrrroba!
Hallelujah i serdeczne pozdrowienia dla sz.Autora..oraz braci blogerskiej!
-
2012/03/10 20:40:27
Wybaczta mnie kochani braku K w ekumeniźmie ! Oprócz tępego wzroku,drżących palców...mam jednak awersję do tej litery..a mój psychoanalityk również się posunął w latach i bredzi biedaczek ze to mam z wczesnej i przymusowej nauki katechizmu!
Serdeczne i szczere PARDON!
-
2012/03/10 23:04:39
Opowieść o synu marnotrawnym jest opowieścią, że im gorzej tym większa radość jak się nieco poprawi.
Natomiast słuszny syn nie był taki słuszny skoro nie troskał się, że mu się braciszek zbiesił. Ale może nie jestem sprawiedliwa w tym twierdzeniu nie znając układów panujących w patriarchalnych rodzinach.

Swoją drogą rzecz jest ponura. Większość z nas lepiej lub gorzej, ale nie skandaliczne pcha swoją taczkę przez życie i nikogo to nie strzyka. I nagle pojawi się jakiś, który cudem, lub wysiłkiem wielu - co bardziej prawdopodobne, odbił się od dna i radocha, a nawet gazety napiszą jak celebryta.

Można jeszcze i tak- jak wszystko idzie utartym torem nie ma o czym gadać, natomiast jak zdarzy się coś nieoczekiwane dobrego to jest okazja do wzmianki i świętowania.
Pewnie można jeszcze na kilka sposobów, ale jaka nauka z tego płynie to nie wiem.

-
2012/03/11 10:28:58
Wiecie co mnie w tekście (ewangelii, nie Gospodarza) uderzyło? Niewielki szczegół, który trochę mi całość psuje: otóż ojciec, witając syna po latach każe sługom (cytuję z pamięci) dać mu najlepsze szaty, sandały i PIERŚCIEŃ(!), zabić cielę na ucztę itd. Mnie ten pierścień psuje smak całości, ale to [moim zdaniem, oczywiście...].