Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
O rodaku nieznośnie zarozumiałym. Rok Piotra Skargi: spokój ojców jezuitów. Serdeczny głos kardynała Dziwisza!

Wpis na poniedziałek 12 marca 2012
2 Księga Królewska 5,1-15a
Ewangelia Łukasza 4,24-30
Dzisiejsza „lekcja" starotestamentalna opowiada o cudownym uzdrowieniu z trądu wodza syryjskiego Naamana. Zajrzałem do Biblii Poznańskiej, by douczyć się na temat tekstu.

Zacznę od medycyny. Otóż zdaniem biblisty z Poznanianki ów Syryjczyk (Aramejczyk) nie był chory na trąd: cierpiał na inną dokuczliwą chorobę skóry, „gdyż w przeciwnym razie nie mógłby absolutnie spotykać się z ludźmi, a tym bardziej nadal piastować zajmowanego stanowiska". Biblista zakłada, zapewne słusznie (nie mnie laikowi sądzić), że przepisy higieniczne żydowskie były podobne do zasad ludów ościennych.

Fabuła perykopy jest następująca. Aramejczycy (Syryjczycy) uprowadzili kiedyś dziewczynkę izraelską, która w rezultacie została służącą żony Naamana i z czasem oddała swemu panu ogromną przysługę. Powiedziała mianowicie, że mógłby go uzdrowić prorok mieszkający w Samarii (chodziło o Elizeusza), i tak się faktycznie stało. Odbyło się to najpierw na szczeblu najwyższym: król Aramu (Syrii) uważał zapewne, że Elizeusz jest nadwornym drużbitą i sprawę należy załatwić poprzez samego monarchę izraelskiego (władcę północnego królestwa żydowskiego). Ten nie rozumiał, czemu tamten do niego się zwraca, podejrzewał jakąś prowokację, ale uspokoił go Elizeusz, każąc przysłać chorego do siebie. Naaman z kolei nie miał ochoty na aż siedmiokrotną kąpiel zaleconą przez proroka: liczył na jeden gest uzdrawiający, kwestionując moc wody w Jordanie (czyżby rzeki Damaszku były gorsze?). Dał się jednak przekonać swoim sługom, wykąpał się, został uzdrowiony i przekonał się, że „na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem", czyli według Poznanianki wręcz przeszedł na jahwizm.

Dzisiejszy tekst ewangelijny prowadzi w inną stronę myślową. W swoim rodzinnym Nazarecie w synagodze Jezus wypowiada zdanie przysłowiowe: „żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie". Argumentuje uzdrowieniem przez Eliasza syna wdowy poganki (1 Księga Królewska 17) i owym cudem Elizeusza, dokonanym również dla poganina. Słuchacze dobrze zrozumieli sens Jego słów: inni ludzie są bliżsi prorokom niż Jego rodacy. Na tę prowokację nazaretanie odpowiedzieli nieudanym zamachem na Jego życie. Prowokację? Jezus prorokował? Nie, jednak to niedobre określenie. Tak by tu mogło wyglądać, ale tekst nie jest jasny; żeby go lepiej zrozumieć, trzeba zajrzeć do wersetów poprzedzających: „Wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęła z ust Jego", ale „mówili: - Czyż nie jest to syn Józefa? Wtedy rzekł do nich: - Z pewnością powiecie mi tu przysłowie »Lekarzu, ulecz samego siebie«, dokonaj i tu, w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum". I dopiero tu padają słowa, które stały się skrzydlate w wersji: nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. „Komentarz praktyczny do Nowego Testamentu" trzech biblistów polskich słusznie chyba domyśla się, że rodacy wątpili w Jego niezwykłą moc. W tym pytaniu o Jego pochodzenie można było wyczytać podejrzenie, że tu, gdzie Go wszyscy znają, nie mógłby dokonać cudów, które sprawił rzekomo w Kafarnaum. No cóż: zwyczajny nazaretanin, nielepszy od nas, a jeszcze do tego twierdzi, żeśmy gorsi od pogan! Postawa jakże częsta nie tylko w tamtej wiosce. Gdyby tak ktoś z naszego rodzeństwa niespodziewanie zabłysł niesamowicie, a jeszcze do tego rąbnął nam w oczy najostrzejszą krytyką...

No i mamy rok Piotra Skargi. Pomysł wzbudził duże opory: nie dlatego, że ksiądz, nie że jezuita (ciekawe, ilu jeszcze ludzi boi się tych agentów Watykanu...), ale że był to człowiek, co myślową tolerancją nie grzeszył (choć do rozniecania stosów nie wzywał). Spodobał mi się dzisiejszy sposób mówienia o nim jego zakonnych współbraci. Przeczytałem najpierw wywiad na jego temat z profesorem Januszem Tazbirem w „Przeglądzie Powszechnym". Jak na to, że to miesięcznik, jakby nie było, kościelny i to jezuicki właśnie, jest to publikacja bardzo od hagiografii daleka. Zdecydował sam wybór rozmówcy, ale i zachowanie wywiadowcy, redaktora naczelnego, ks. Krzysztofa Ołdakowskiego, który Skargi wcale nie broni. A z kolei rozmówca potrafi też dostrzec zasługi owej postaci: „Skarga pierwszy zaczął używać słowa »ojczyzna« i współtworzył polską mowę religijną. Z czasem najważniejsze dla nas będą jego zasługi na polu filantropii i rozwoju polszczyzny". Bo też niedolę chłopów przedstawiał płomiennie.

Spokojnie też o nim mówił historyk jezuicki (nazwiska nie dosłyszałem) w katolickiej radiowej „Jedynce familijnej": żeby nie oceniać go według wartości dzisiejszych; był człowiekiem swojej epoki, w której szalały wojny religijne, płonęły stosy. Warto jednak wiedzieć też - mówił to profesor Tazbir - że w wieku XIX panował istny kult tego proroka: nie wypadało pisać o nim krytycznie. Taki wtedy był katolicyzm, chociaż i taka Polska, krytycznie patrząca na „złotą wolność", którą Skarga słusznie piętnował.

Inna moja lektura, na temat zasadniczy. Kardynał Stanisław Dziwisz zamieścił w ostatniej weekendowej „Rzeczpospolitej” osobisty tekst pod tytułem „Dlaczego tyle pretensji?” Dlaczego wciąż tyle pretensji do Kościoła? Kardynał pisze, że mają one różne źródła: „Jedne wynikają z mody na krytykowanie Kościoła, inne stanowią usprawiedliwienie swoich etycznych braków, jeszcze inne tkwią w niewiedzy i braku świadomości”. W tym miejscu trudno mi nie zapytać, czy nie ma innych przyczyn owych krytyk, jak tylko moda, własne grzechy krytykujących albo po prostu ich ignorancja. Kardynał sam jednak podaje czwartą przyczynę: „Oczywiście są i takie, których zarzewie znajduje się w grzechu ludzi Kościoła”. I o tym grzechu jest w tekście najbliższego współpracownika Papieża słów dużo. Słów, których było tyle w wypowiedziach Jana Pawła II i których nie brak u jego następcy, a których jest tak mało u naszych biskupów. Ten kościelny samokrytycyzm Kardynała każe mi wziąć sobie do serca to, co mówi o krytykujących Kościół. O kościelnej niewierności Ewangelii pisze przecież niedwuznacznie. Nawet tak: „Pochylamy się z uwagą nad każdą krytyką Kościoła, choć może nie zawsze jest to oczywiste”. Tak, nie zawsze, nie dla wszystkich jest to oczywiste.

Rozumiem Księdza Kardynała, gdy tłumaczy, że duchowni są jak lekarze: ci niegrzeczni też mogą przecież polecać lekarstwa skuteczne. Ale proszę też o zrozumienie, że forma recepty jest niezmiennie ważna. Z księżmi, którzy uważają się za uzdrowicieli dusz, jest niemal dokładnie tak, jak z lekarzami medycyny. Język, styl pracy jednych i drugich to wręcz połowa terapii. Opowiedziała mi kiedyś pewna dziennikarka, że pisząc reportaż o kościelnej walce z aborcją pojechała do Krakowa i trafiła tam do duchownego zgoła niezwykłego. Przedstawiła mu się jako kobieta wahająca się, czy urodzić dziecko, a on tak miło przekonywał ją, by tego nie robiła, że gdyby rzeczywiście stała pod podobnym wyborem, dokonałaby zgodnego z nauczaniem Kościoła. Ksiądz Kardynał pisze, że w pewnych sprawach Kościół nie może ustąpić. I tu też go rozumiem, ale proszę o zrozumienie, że językiem Kościoła musi być dialog, a nie anatema.

Rozumiem również księdza Kardynała, gdy przekonuje, że członkowie Kościoła nie mogą czuć się odpowiedzialni za niego tylko „na poziomie krytyki”. Jeżeli ktoś uważa się dalej za katolika, to oczywiście powinien Kościołowi służyć nie tylko słowną krytyką. Bierność polskich katolików świeckich jest na pewno ich własnym grzechem. Jednak grzechy duchownych oraz brak samokrytyki wypraszają wielu z tej instytucji. Przede wszystkim młodych – Palikot jedzie na tym rozczarowaniu – ale starszych również. Co do mnie, dziękuję Bogu, że zawsze znajdowałem mądrych księży i środowiska świeckich, którzy pokazywali mi dobrą, jasną twarz katolicyzmu. Nie każdy jednak ma tyle szczęścia, ile ja miałem i mam dalej. Uważam natomiast wypowiedź Księdza Kardynała za swoje osobiste szczęście. Jest to styl Jana Pawła II, jest to naprawdę głos dialogowy. Dziękuję.

wtorek, 13 marca 2012, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2012/03/13 14:41:39
"Wierzyć to przede wszystkim uznać za prawdę to, czego do końca nie ogarnia nasz umysł." - i mamy skutek widoczny choćby w tej pisance.

Autorem zacytowanego zdania jest BXVI.
-
2012/03/13 15:01:45
..."Taki wtedy był katolicyzm, chociaż i taka Polska, krytycznie patrząca na złotą wolność", którą Skarga słusznie piętnował".

Prosiłbym o argumenty, a nie tak jak od wieków - co katolickie to słuszne i najprawdziwsze.

Jak ma czytelnik zrozumieć taki wywód: "słusznie piętnował"
A może tak jak powiedział BXVI, którego zacytowałem wyżej?

Panie Janie, broni Pan tego, co bronić nie można - Kim Pan jest, bo według mnie już dawno zdradził Pan Jezusa z Nazaretu i broni Pan ANTYCHRYSTA i antychryścików.

-
2012/03/13 15:08:48
Piotr Skarga to typowy zdrajca Narodu polskiego na rzecz ANTYCHRYSTA z siedzibą w Rzymie.

Zachęcam do przeczytania kazań sejmowych Piotra Skargi.
-
2012/03/13 17:10:30
"Spokojnie też o nim mówił historyk jezuicki (nazwiska nie dosłyszałem) w katolickiej radiowej Jedynce familijnej": żeby nie oceniać go według wartości dzisiejszych; był człowiekiem swojej epoki, w której szalały wojny religijne, płonęły stosy."

Piotr Skarga był przeciwko tolerancji religijnej, a więc to dzięki takim jak On płonęły stosy.
Był kontrreformatorem - sprzeciwiał się reformom.
Można więc śmiało powiedzieć, że był przeciwnikiem pierwszej polskiej Konstytucji.
Piotr Skarga był za ogólnonarodowym katolicyzmem bez praw tolerancji dla innych wyznań.

Czy dużo się zmieniło w myśleniu arcykapłanów od myślenia Skargi? Uważam że nie. Dalej to samo - polski patriota to dobry katolik wedle dogmatów i doktryn katolickich.
-
2012/03/13 19:11:38
Kilka uwag drobnych [moim zdaniem, oczywiście...]:
1. Wybór ks.Skargi na patrona roku nie uważam za szczęśliwy; ale jeśli już, to należało by się z postacią gruntownie rozprawić (to nie pejoratywnie) pokazać w czym był wielki, w czym anachroniczny (wtedy i dziś). Ale u nas zawsze tak samo: sejm wyznacza patrona, punkt odfajkowany, trochę dyskusji w specjalistycznych (a wiec niszowych) mediach ze dwie, trzy audycje radiowe i po sprawie. Tyle lud wie o Skardze potem co przedtem. Tymczasem Skarga w jednym był wielki i bezskuteczny: w nawoływaniu do wzmocnienia władzy królewskiej (że przy tym i kościoła to inna sprawa; pamiętajmy kto wtedy buł królem!) w państwie upadającym pod ciężarem złotej szlacheckiej wolności (ten temat powinien być w dzisiejszej Polsce wałkowany bez końca, bo jest WSPÓŁCZESNY). Poza tym był typowym dzieckiem swego wieku , stanu i konfesji: kontrreformatorem co się zowie, nie krył się z tym, głosił gdzie mógł nietolerancję wobec innych konfesji programowo. Płaska postać to to jednak na pewno nie jest.
2. Prof. Tazbir - kto chce poznawać historię także przez anegdotę, a więc interesująco, niech czyta Tazbira! Słucham/czytam Go już kilkadziesiąt lat i nigdy nic głupiego lub koniunkturalnego nie słyszałem/czytałem.
3. Jezuici - zawsze to była arystokracja umysłowa kościoła - rzecz w tym, do czego swoich umysłów używała. Dzisiaj zapewne należy do dywizji światłych w kościele - postępowców. Czy ktoś ich słucha? Nie wiem.
4. Gospodarz nie ma obowiązków czytać naszych komentarzy, ja z obowiązku podstawowego czytam Jego. Napisałem do poprzedniej pisanki dlaczego głos kard.Dziwisza zabrzmiał mi fałszywie a nie "serdecznie", jak go słyszy Gospodarz. Mamy po prostu inny słuch. Nic w tym złego. A nawet przeciwnie...
-
2012/03/13 19:51:13
Zakon Jezuitow zostal powolany do chwaly i wywyzszania papieza.
W lazdym kraju Jezuici dzialaja na rzecz Stolicy Apostolskiej - nie na rzecz wspolnot spolecznosci. Skarga byl typowym sluga papieza, ktory w owczesnym czasie heretykow palono i byl totalmy brak tolerancji wyznaniowej na wzor - kto nie z nami ten przeciwko nam. Dzisiaj ta zasada nadal aktualna, rowniez wsrod dzisiejszych Jezuitow.
-
2012/03/13 20:07:36
Owszem, p. Jan nie ma obowoazku czytac nasze komentarze i odpowiadac na pytania, ale tez nie ma obowiazku aby Gosci swojego bloga mial gleboko w czterech literach (takie odnosze wrazenie ja).
Czasami chocby nawet z grzecznosci wypadalo wypowiedziec sie co do kwestii tu poruszanych (oczywiscie wedlug mojej logiki).
-
2012/03/13 21:26:57
W nawiazaniu do tematu powyższej Pisanki pozwole sobie na ISTOTNE uzupelnienie kwestii ROKU ks. PIOTRA SKARGI.

W dniu 16 pazdziernika 2011 roku władze Koscioła Ewangelicko-Augsburskiego w RP wystosowały notę protestacyjną w związku z decyzją Sejmu RP o ogloszeniu roku 2012 Rokiem Piotra Skargi.
[podstawa: art.25 ust.2 Konstytucji RP: "Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych..."]

Luteranie polscy podkreslali m.in. że "Sejm przypomina osobę bardzo kontrowersyjną i idee, ktore powinny być obce nowoczesnemu społeczeństwu. [...] Ks. Skarga stanowczo opowiadał sie za państwem jednowyznaniowym, co obecnie należy uznać za anachronizm. [...] Działań ks. Skargi nie sposób uznać za akceptowalne dla współczesnego myślenia o kształcie państwa [...]
Decyzja ta jest dla nas niezrozumiała zarowno w wymiarze neutralności państwa jak i deklarowanego przez wielu posłów otwarcia na inicjatywy ekumeniczne. "

I co? I nic.
-
2012/03/13 21:51:54
@AWI_3
A dlaczego? Ponieważ "Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej NIE zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych..."]
-
2012/03/13 22:12:31
Jednym zdaniem nalezy stwierdzic oczywistosc: Wladza polska ma gleboko w czterech liyerach Konstytucje RP, i to swiadczy bardzo zle nie tylko o naszej wladzy, ale przede wszystkim o spoleczenstwie z ktorej ta wladza sie wywodzi.
-
2012/03/13 22:38:18
Awi
Szacunek za protest skierowany do sejmu przez wspólnotę protestantów w sprawie katolickiego ks. Piotra Skargi.
-
2012/03/13 22:52:00
@Piramiidalny,
dziekuje.
-
2012/03/13 23:41:36
Czy ten zachwyt nad kardynałem i jego papieżem nie jest przesadzony?
Po pierwsze jakoś nie czuję, by papież Wojtyła był przedstawicielem mądrego katolicyzmu - wręcz przeciwnie. To było 25 lat zmarnowanych szans (na totalne reformy soborowe z rozmachem i wybuchami - jak chcieli uczestnicy Vaticanum II).

To był papież, który przez lata, prawie do śmierci nie wierzył we wszystko co pisało się i mówiło o ludziach gwałconych przez księży. Przecież to za jego rządów Marcial Maciel Degollago - pedofil, narkoman i przestępca był gwiazdą Watykanu ilekroć się tam pojawiał.

Dziwisz śmie mówić o modzie i grzechach krytyków Kościoła? Drzazgę widzi w oku brata beli w swoim nie.

Kościół jest w wielkim kryzysie w jakim zostawił go JPII. I nie chodzi tu tylko o pedofilię, która jest z oczywistych przyczyn odpryskiem bardzo widocznym, na tym pomniku, bo kryminalnym. Chodzi też o to, co ma Kościół do powiedzenia współczesnemu człowiekowi w kwestii teologii moralnej.

A poza tym wszystkim, co ma u licha znaczyć dziwiszowskie "Kościół jest znakiem sprzeciwu"?? Sprzeciwu wobec czego? Wobec świata? Wobec człowieka?
Jeśli Kościół obraża się na świat i na człowieka to po co Jezusowi ta Kościół? Do czego?


-
2012/03/14 00:01:42
"Jeżeli ktoś uważa się dalej za katolika, to oczywiście powinien Kościołowi służyć nie tylko słowną krytyką. Bierność polskich katolików świeckich jest na pewno ich własnym grzechem."

Trzeba mic naprawde tupet aby cos takiego napisac.
Pan Jan przeciez doskonale wie ze swieccy ludzie nie maja wplywu na szeroko rozumiane zmiany. Czyzby p. Jan nie znal katechizmu swojego kosciola, a moze mysli ze owieczki to same tepe barany, ktorym kazdy kit mozna wcisnac?
-
2012/03/14 18:10:24
@AWI_3
Wy protestanci na ogół (i od zarania) wiecie przeciwko czemu należy PROTESTOWAĆ. I to mi się podoba. Ja też jestem w pewnym sensie protestantem, tylko niezrzeszonym. Szacunek!
-
2012/03/14 18:39:29
Szanowny @KADYKIANUS poruszył tu temat w Polsce niesłychanie delikatny i ogromnie drażliwy - odważył się bowiem skrytykować JPII (o kardynale zapomnijmy). Wiadomo że ten papież - Polak zażywa u nas status very special i ruszenie tematu jest już świętokradztwem (w oczach wielu). Gdybyśmy żyli w czasach Grzegorza Wielkiego byłby już świętym ogłoszonym przez aklamację (tak! Sprawdźcie w jaki sposób wybrano Grzegorza papieżem i ogłoszono po śmierci świętym!) a tak, póki co jest tylko vice i to po żmudnym procesie (nb. ogłaszanie przez ludzi świeckich, kto będzie świętym - czyli zasiadał w niebiesiech obok Pana - wydaje mi się kuriozum i niesłychaną uzurpacją. Może i o tym kiedyś tu napiszę). Ale "wróćmy do naszych baranów": ja działalność Wojtyły na stolicy apostolskiej podzielił bym na dwa obszary: "ZAGRANICZNY"/na zewnątrz, czyli stosunek do innych kościołów, wyznań, religii, do inaczej myślących w ogóle. I WEWNĘTRZNY dotyczący spraw wewnętrznych kościoła KATOLICKIEGO i religii KATOLICKIEJ. Podział może zbyt gruby ale mi się sprawdza. W tym pierwszym obszarze (który teraz BXVI zdaje się pracowicie rewidować) uważam go postać bardzo pozytywną za otwarcie na inne religie (wszystkie), spotkania z przywódcami innych kościołów, dialog międzyreligijny, dialog z ludźmi nauki jednym słowem postawę humanisty (w tym renesansowym znaczeniu). W tym drugim, wewnątrzkościelnym obszarze był wsteczny, konserwatywny, zaprzepaścił wiele z Vaticanum II a w wielu dziedzinach obskurancki i nietolerancyjny (np.seksualizm) a poza tym tolerował niesłychany kult własnej osoby (w Polsce) co go u mnie dyskwalifikuje. Te dwie twarze Wojtyły do siebie nie pasują, ale to był żywy człowiek, jak każdy z nas. Jak by mnie zapytać o największego papieża XX wieku (i może nie tylko) odpowiem: JAN XXIII(!).
-
2012/03/14 18:52:14
Jan XXIII byl papiezem reform. JPII byl papiezem kultow ludowych.
Najwiecej swietych "wyprodukowano" za czasow Wojtyly.

Zgadzam sie ze Wojtyla za swojego zycia byl zwolennikiem kultu, co do swojej osoby. Nawet za Jego zycia stanal Jego pomnik w Watykanie.

Emesie, masz naprawde ciekawe mysli - byl taki okres ze nie docenialem Ciebie, ale to juz przeszlosc.
-
2012/03/14 20:24:16
@Emesie,
bo ja zawsze powtarzam, że "protestantyzm" to charakter, a nie wyznanie ;)

@Emes @Piramidalny
Zgadzam sie z Wami, ja też uważam, że najwiekszy był Jan XXIII.
Co do tego wymiaru "wewnatrzkoscielnego" JPII, o ktorym pisze @Emes, mogłabym tylko dodać opinię, ktorą kiedyś zasłyszałam: "W Watykanie papież jest zawsze zakładnikiem Kolegium Kardynalskiego."
-
2012/03/14 22:39:31
@AWI-3
Jak czytam teksty Pilcha (strasznie lubię) i jego lutersko-wislańskie dywagacje(to moje okolice rodzinne), czuję zapach dzieciństwa!
Co do roli Watykanu - racja; papież jest na tyle nieomylny, na ile mu dadzą i raczej, świadomie lub nie, jest realizatorem toczącej się tam gry. Według znanej nam skądinąd zasady: nie pierwszy sekretarz, nie komitet centralny ale biuro polityczne ustala co i jak. A ma w tej materii 2 tysiące lat doświadczenia. Wojtyła czuł respekt przed Ratzingerem jako szefem Kongregacji Wiary, czy Ratzinger przed papieżem, wątpię...
-
2012/03/14 22:50:54
Wojtyla bedac na tym stolku marionetkowym chyba kiedys powiedzial do ktoregos ksiedza, ktory znalazl sie w tej komitywie centralnej:"uwazaj abys bedac tu nie zostal grzesznym czlowiekiem" (cytat z pamieci, ale chyba sensu przestrogi udzielonej nowemu czlonkowi komitywnej partyjki nie wypatrzylem). A wiec Awi i Emes chyba dobrze rozumieja czym jest komitywa watykanska.
-
2012/03/14 23:01:57
Tak powazniej.
Mnie sie wydaje ze Wojtyla zdawal sobie sprawe w jakie szambo wszedl.
Nie potrafie tylko zrozumiec dlaczego tak mocno trzymal sie tego szamba?
Moze odpowiedz jest w tym - lud zaczal Go uwielbiac i sam padl ofiata samouwielbienia dla swojej osobowosci?
Ale nie da sie ukryc ze za Jego papiestwa Kk stal sie jeszcze bardziej zabobonny niz byl przed Wojtyla. Widac to golym okiem w Polsce.
-
2012/03/14 23:08:34
Czyzby nasz blogerowy Komentator nie pomylil sie wskazujac prawdziwego ANTYCHRYSTA, jako Ra......, obecnego ....?
-
2012/03/14 23:15:38
Dla mnie obecny papiez stracil calkowicie moje zaufanie zadajac pytanie w muzeum obozu zaglady - "Gdzie byl Bog?"
Wedlug mnie tym pytaniem zakpil sobie z chrzescijan.
-
2012/03/14 23:19:28
, a przede wszystkim zakpil z wymordowanych w tym obozie zaglady.
Cynizm papieza przekroczyl wszystkie granice przyzwoitosci.