Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Dekalog dobrze odczytany

Księga Wyjścia 20,1-17

Dziesięć przykazań. Jestem tu katolikiem na sto dwa, a nie protestantem: dogmatyczny ikonoklazm mi nie odpowiada. Zresztą nie zdecydował się na niego nawet Luter: świątynie luterańskie mają obrazy, choć oczywiście nie w prawosławnej obfitości. Naturalnie należy wyraźnie mówić, że dekalog katechizmowy różni się od biblijnego, ale chrześcijaństwo bez ikony byłoby nieporównanie uboższe. Obecnie jest bardzo bogate wielością stylów: surowość świątyń ewangelickich również jest piękna, ale wystrój cerkwi to przecież nie pogaństwo.

A swoją drogą trzeba się cieszyć, że mamy w Biblii również dekalog z Księgi Powtórzonego Prawa, w którym pożądanie żony oddzielono od tego dotyczącego wołu i osła. Można było to szczęśliwie wykorzystać także do stworzenia osobnego przykazania, potrzebnego ze względów liczbowych, gdy zabrakło tamtego o obrazach.

niedziela, 11 marca 2012, jan.turnau

Polecane wpisy

  • Święty Jan największy

    Ewangelia Łukasza 3,1-6 Czytamy dzisiaj o Janie Chrzcicielu. Uroczystość coroczna jego urodzin już za nami, była 24 czerwca, ale zjawia się w roku liturgicznym

  • Maria z Nazaretu, marianie

    Ewangelia Łukasza 1,26-38 Dzisiaj w Kościele rzymskokatolickim, starokatolickim mariawitów i zapewne polskokatolickim uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświę

  • O tych wszystkich, którym dzisiaj źle

    Księga Izajasza 29,17-21 Najpierw też o świecie roślin, nie tylko zwierząt, już cudownie pogodzonych (lwie konsumującym słomę...). O tym, że „Liban zamien

Komentarze
2012/03/11 11:15:35
"Katolik na 102" to raczej wyznanie i postulat, a nie wynik pomiaru? Chociaż akurat Gospodarzowi jestem skłonny tu wierzyć bardziej, niż innym katolikom "na 150", których pełno.
Zgodzę się, że gdyby nie "ikony" (umownie i symbolicznie) to ludzkość nie miała by wielu, bardzo wielu wspaniałych dzieł sztuki. I tu kościołowi, jako mecenasowi trzeba oddać sprawiedliwość. Choć kiczu i kitu też co nie miara. Ale skutek jest też taki, że kult obrazu, rzeźby wytworzył coś w rodzaju matrycy w umysłach wiernych i większość z nich "widzi" boga-ojca jako stworzyciela Adama z kaplicy sykstyńskiej, matkę boską jak z przydrożnej kapliczki, a świętych patronów jak z obrazów w swoim parafialnym kościele. I tak PRZEDSTAWIENIE przysłoniło przedstawianego. I tu protestanci maja racje: obraz przysłonił podmiot. Ja już tam wolałbym aby na przykład wierni szukali swego boga w muzyce (bo tu każdy odbiera i przeżywa indywidualnie, w sobie) - ale moje "wolałbym" nieważne, chodzi mi o OSOBISTY i ZRÓŻNICOWANY kontakt z sacrum, który uważam za bardziej autentyczny choć trudniejszy. Ale tego właśnie może instytucja kk się boi?
Dekalog to też taka matryca - od razu kojarzymy z Mojżeszem, kamiennymi tablicami napisanymi na górze przez Jahwe (wydanie I i II) itd. Akt jednorazowy. Tymczasem to proces stawania się zbioru norm, sięgający mroku dziejów i trwający do dziś. I do dziś nie przestrzegany tak jak i wtedy. Ale busola absolutnie niezbędna - nie ulega wątpliwości. Osiągniecie stanu pełnego przestrzeganie nakazów np. dekalogu oznaczałby koniec wszelkiej religii.
[moim zdanie, oczywiście...]

-
2012/03/11 14:11:19
Dogmatyczni IKONOKLAŚCI..rownież maja swoich bałwanów w postaci Najświętszego[ich zdaniem] przekonania..ktoremu oddają cześc Bo jak napisano w ewangeliiBoga nikt nigdy nie widział...chociaż więc większość wyznań walczy z bałwochwalstwem to jednak produkcja bałwanów nie ustaje.To taka skłonność w człowieku aby zagospodarować i wypełnić pustkę nicością...!
Przykre troszkę ze wwół i zona i inne jeszcze żywioły znalazły się w tym jednym inwentarzu.Myśliciele praktyczni m.in dlatego przełożyli to jako wskazówkę do traktowania kobiet.
Miałem możność słyszeć i oglądać ongiś dyskusję w telewizji gdy niejaki wielebny OSZAJCA [proszę wybaczyć ew.błąd] ..dworował sobie z ewangelicznej przypowieści Jezusa.o wymówce wezwanego który miał iśc wraz z NIM..Odpowiadał on... Mistru nie mogę bo pojąłem zonę''...a żony przecież nie można pojąć brzmiała konkluzja uczonych w Piśmie?!
Ponieważ jednak rzecz jest o DEKALOGU dobrze odczytanym a w nim tak wiele mocy i prawdy.....zachęcam wszystkich mniej i bardziej procentowych chrześcijan do przeczytania Volterowego TRAKTATU O TOLERANCJI...
TO PRZED CZYM PODASZ NA TWARZ JEST TWOIM BOGIEM
...nie chodzi tu o leżenie krzyżem..a tym bardziej leżenie bykiem..
Nie chodzi też o pokazanie swiętego obrządku i najświętszego porządku świętych.. aby zachwycony lud wołał och i ach.....?
Cyniczny i pogardliwy stosunek do laików tym bardziej nieoświeconych laików wyraźnie wskazuje kto jest ''boskim bałwanem''...ikona to tylko narzędzie do oślepiania złudnym blaskiem!
Pozdro i hallelujah!
-
2012/03/11 16:34:20
Moja luterańska dusza buntuje sie przeciwko nazewnictwu zastosowanemu przez Pana Redaktora. Nie istnieje cos takiego jak "świątynia luterańska".
Jak świat światem (a w tym przypadku ten "świat" zaczyna sie w 1 poł.XVI wieku) luteranie, a potem kalwinisci mieli swoje "zbory", czyli budynki lub inne miejsca, gdzie "zbierali się" na nabożeństwa.

"Świątynia" wymaga jakiegoś elementu "sacrum". A w luterańskim zborze nie ma przecież 'tabernakulum', gdzie przechowywano by konsekrowane opłatki , nie ma Przenajświętszego Sakramentu (w monstrancji), nie ma "świętych obrazów" ani
obrazów "świętych" (patronów czy papieży), ba, nie ma nawet wody święconej!
Jedyne sacrum to moment (i tylko moment) przyjmowania Komunii, kiedy słowa
Ustanowienia (słowa Chrystusa wypowiedziane podczas Ostatniej Wieczerzy) łączą się z "chlebem" i "winem" spozywanym przez wyznawcę.
cbdd.

Ps. osobiscie nie lubie obrazów w zborach protestanckich, bo to niezgodne z doktryną. Ale tez nie chcę być doktrynerką, wiec toleruję.
A nawet jesli tam są, to napewno nikt ich nie otacza kultem ;)
-
2012/03/11 17:57:00
Jeśli protestantom (jak twierdzi EMES) "obraz przesłania podmiot", jeśli EMESowi "PRZEDSTAWIENIE przysłania przedstawianego", to jest to ich problem. Katolikom ani prawosławnym to nie przeszkadza. Przeciwnie: przy całym swoim rozbudowanym kulcie ikon, prawosławie jest bardziej uduchowione, niż katolicyzm. Katolicyzm też wiele zapożyczył, jeśli chodzi o kult przedstawień świętych, od Kościołów Wschodu. Przecież obraz jasnogórski - to ikona (w typie hodegetrii), podobnie obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej czy Matki Boskiej Nieustającej Pomocy - to też ikony.
To, co pisze EMES o muzyce, której podobno katolicyzm się boi, też nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Ile razy słyszałem w kościele utwory Bacha (nawiasem mówiąc, dwa miesiące temu byłem na jego grobie). Muzyka jest elementem większości nabożeństw w świątyniach katolickich. Nie mówiąc już o znaczeniu kolęd. Od dawna w Kościele katolickim obowiązuje zasada: "Kto śpiewa, ten podwójnie się modli".
-
2012/03/11 18:13:06
Sprawa jest stosunkowo prosta: ikony i święte obrazy jak najbardziej potrafią być pomocne w rozwoju duchowym, jeśli podchodzić do nich właściwie. Jest również prawdą - i żadna kazuistyka ani hermeneutyka tego nie odkręci - że pozostają one w jaskrawej sprzeczności z Dekalogiem. Bo po prostu autor Dekalogu, kimkolwiek nie był, pomylił się w tym miejscu (a może wybrał mniejsze zło ?)... ale to akurat jest wniosek, do którego większość zainteresowanych wzbrania się dojść.
-
2012/03/11 18:58:04
Dekalog wart jest tego, aby mu poświecić kilka słów (już pominę skromnie postulat, iż wart jest przede-wszystkim tego, aby się do niego czasem stosować!). Na wstępie mamy coś w rodzaju autoprezentacji Autora: niech Wam się nie zdaje, że macie do czynienia z byle kim, jestem bowiem bogiem Nr 1 i do tego zawistnym a na tym kto tego nie uznaje, będę się mścił aż do czwartego pokolenia. Można powiedzieć, że mamy tu autoprezentację mocna skomprymowaną, bo jak ją porównać ze starszym kodeksem Hammurabiego, to tamten zaczyna się od niesłychanie rozbudowanej pochwały własnej, potem następuje kodeks a na końcu znowu samochwalstwo prawodawcy. Warto przeczytać, bo sam kodeks (raczej szczegółowy katalog kar i przewinień) nam kojarzy się potocznie i wyłącznie z regułą "oko za oko". Tam jest o wiele więcej i ciekawie, a nb. kobiety traktuje on w sposób bardziej cywilizowany niż Izraelici. W każdym razie na wstępie trzeba ludek zastraszyć (najstarsza metoda motywacji) - co w wypadku Izraelitów okazało się o tyle skuteczne, że nie chcieli bezpośrednio rozmawiać z Jahwe, tylko prosili Mojżesza o pośrednika. No i o tyle też bezskuteczne, że skorzystali z pierwszej okazji (dłuższej nieobecności Mojżesza) aby powrócić do ulubionej zabawy w czczenie złotego cielca i hasanie wokół niego. I to nam wszystkim z tamtych czasów zostało - ostatnio w stopniu nasilonym.
Natomiast podoba mi się (w związku z tym, co napisałem w poprzednim komentarzu) absolutny zakaz tworzenia podobieństw Jahwe (a nawet wymieniania jego imienia, on sam zdefiniował się przecież bardzo enigmatycznie:"jam jest, który jest"). W tym widzę głębszy sens.[moim zdaniem, oczywiście...]
P.s.: nie znalazłem istotnej różnicy w traktowaniu żony i wołu/osła pomiędzy Ks. Wyjścia (Wj.20.17) a Powtórzonego Prawa (Pwt.5.21) - starsze tłumaczenie mówi "nie będziesz pożądał", nowsze "nie będziesz pożądał"(żony)/"pragnął"(wołu itd). Niuans. Pewnie chodzi bardziej o współczesna poprawność polityczną niż o wierność tekstowi(?). Nie wiem.
-
2012/03/11 19:15:24
@janmusz
W sprawie obrazów (a może szczególnie ich kultu) mamy po prostu odmienne zdanie i tak może spokojnie pozostać. Nie chciałem już wplatać wątku bizantyjskiego i kontrreformacyjnego bo i tak się rozpisałem.
Nigdzie nie napisałem, że katolicyzm "boi się" muzyki. Pisałem, co bym wolał i że to nie miarodajne. Ale przy okazji polecam sięgnąć do dyskusji, jaka toczyła się na jesieni ub.roku na łamach "Tyg.Powsz." na temat zaleceń, jaką muzykę można w kościele uprawiać, a jaką nie. Brałem w niej udział po stronie rozsądku i ks.Bonieckiego. Można poczytać i wyrobić sobie zdanie.
-
2012/03/11 20:54:53
@janmusz
Tygodnik Powszechny z 06.12 i 11.12.2011 "Muzyka w kościele"
-
2012/03/11 23:33:08
Zawsze mnie to zastanawia. Przecież chrzescijanie wszystkich 3 odłamów chrzescijaństwa posługuja sie tym samym Pismem Św. Czyżby katolicy i prawosławni nie zauważali - niezależnie od zakazu czynienia rzeżb i obrazów, zawartego w Dekalogu (Ks.Wyjscia 20;4-5) - slów Jezusa skierowanych do Samarytanki (Jan 4;23-24):

"Lecz nadchodzi godzina [...] kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w
DUCHU i w PRAWDZIE; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali.
Bóg jest duchem, a ci, którzy Mu cześć oddają, winni Mu ja oddawać w duchu i w prawdzie."
Czyżby tylko do protestantów docierało to przesłanie ?
-
2012/03/11 23:55:22
W piismie nie ma Trojcy, a mimo wszystko dogmat wszystkich odlamow.
Wszystkie odlamy warte siebie - naczelny symbol krzyz.
-
2012/03/12 00:03:39
" w DUCHU i PRAWDZIE"

Jakiej prawdzie?
Co to jest prawda?
-
2012/03/12 02:48:19
Jezeli tak to :
wszystko moze byc pomocne w rozwoju duchowym jezeli podchodzic do tego wlasciwie - wystarczy ze slowa mowia o Bogu...

When the sun shines on the mountain
And the night is on the run
It's a new day
It's a new way
And I fly up to the sun

I can feel the morning sunlight
I can smell the new-mown hay
I can hear God's voice is calling
For my golden sky light way

Una paloma blanca
I'm just a bird in the sky
Una paloma blanca
Over the mountains I fly
No one can take my freedom away

Once I had my share of losing
for they locked me on a chain
Yes they tried to break my power
oh I still can feel the pain

Una paloma blanca
I'm just a bird in the sky
Una paloma blanca
Over the mountains I fly
No one can take my freedom away

Una paloma blanca
I'm just a bird in the sky
Una paloma blanca
Over the mountains I fly
No one can take my freedom away

www.youtube.com/watch?v=R36CixkIaIc
.
-
2012/03/12 05:51:51
Jezusa to jednak wiele osób widziało. Niektórzy nawet widzieli Go w ciele uwielbionym po zmartwychwstaniu.

A jak On sam powiedział, kto widział Go, widział także i Ojca.
-
2012/03/12 06:00:39
W Biblii nie ma słowa "Trójca", ale to jeszcze o niczym nie świadczy.

Mogę wymienić co najmniej trzy polskie piosenki, w których jest mowa o odbieraniu sobie życia, a w których słowo "samobójstwo" w ogóle nie pada.

W Biblii jest wiele wypowiedzi o trzech Osoboach Boskich, w tym stawiających Je ze sobą na równi. Chociażby sama formuła "W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego". W omawainych na tym blogu słowach o grzechach przeciwko Duchowi Świętemu jest przecież mowa, że grzechy przeciwko Niemu są jeszcze poważniejszą sprawą niż te przeciw Synowi Bożemu.
-
2012/03/12 09:44:51
W Biblii jest też następująco: " Jam jest, który jest" .
Trzy osoby są !!
-
2012/03/12 09:47:25
@Kongregator
Nie chodzi o słowa mówiące o Bogu, chodzi o dosyć prymitywny pomiar empiryczny. Za potencjalnie sprzyjającą rozwojowi duchowemu możemy roboczo uznać każdą rzecz, która potrafiła wykazać nam swoją skuteczność w działaniu. I tak np. umiarkowana asceza jest zalecana, szczególnie dla początkujących, przez większość mistyków, oświeconych i jak ich tam jeszcze w różnych miejscach świata nazywano jako przydatna - toteż mamy prawo podejrzewać, że faktycznie tak jest, bo opieramy się na subiektywnych co prawda, ale licznych i niezależnych świadectwach. Oczywiście nie dowiesz się z całą pewnością, czy i jak zadziała to na Ciebie samego, dopóki nie spróbujesz. Dysponujesz więc wolnością eksperymentowania, wolnością poszukiwań, ale i wolnością korzystania ze wskazówek pozostawionych przez swoich poprzedników.

Jasne jest również, że na każde x osób nawróconych przy pomocy danego środka (np. ikon) przypadnie y obojętnych oraz z takich, którym obcowanie z ikonami wręcz zaszkodzi i stanie się dla nich odmianą bałwochwalstwa. Jak to więc mawiał klasyk - znaj proporcję, mocium panie... i to jest dopiero problem.
-
2012/03/12 09:52:54
awi miła, ależ terminu świątynia używają sami luteranie, ich doktryna najwyraźniej dopuszcza obrazy a Biblia w świątyni to nie świętość?
-
2012/03/12 10:45:52
Panie Janie,
owszem, ma Pan całkowitą rację, że w kosciele luterańskim jest zawsze obecne
Pismo ŚWIĘTE (miałam to nawet potem dopisać, bo wstyd mi sie zrobiło, że o tym zapomniałam).
Ale luteran mówiacych o 'świątyni' naprawdę do tej pory nie spotkałam.... Używamy najczęsciej słowa 'kosciol' , choć zdarza sie ten 'zbór'.
-
2012/03/12 11:14:04
Ciętość dawnych mistrzów aż mrozi. Dobrze od czasu do czasu wylać sobie kubeł zimnej wody na gdaczące ego: ko-koko-ko-koko-koko-kwa-kwa-kwa.

"Każda osoba posiada to promieniste światło (...) Nie wolno wam dawać się nabierać na sztuczki innych, ani po prostu akceptować ich wskazówek. W chwili, gdy widzicie starego mnicha, macie skłonność do wkładania w swe usta ogromnych głazów, a kiedy później zbieracie się w małe grupy, aby rozprawiać [o jego słowach], zachowujecie się dokładnie jak te zielone muchy na gównie, które ramię w ramię starają się je całe połknąć. Co za wstyd bracia" (Brama chmur. Miska ryżu, 2006)

Jakże aktualne. O dzięki Niewysłowione, bez Ciebie ugrzęźlibyśmy w labiryncie swej ignorancji, chciwości i głupoty. Nauczanie trwa zawsze - do osiągnięcia celu nauczania. Więc znów od bzzz bzzz bzzzz do Ciszy lśniącej Błogością :)
-
2012/03/12 11:37:25
Stosujac sie do Twojego sądu nalezałlo by zlikwidować wszelkie formy komunikacji miedzyludzkiej. Chyba ze bedziemy tylko siebie pozdrawiać i robic uklony .....
-
2012/03/12 12:59:50
@awi_3
"2012/03/11 23:33:08
Zawsze mnie to zastanawia. Przecież chrzescijanie wszystkich 3 odłamów chrzescijaństwa posługują sie tym samym Pismem Św.".
Świetny cytat na wstęp do paru uwag. Mnie też to zastanawiało tak długo, aż w końcu na podstawie mnóstwa przykładów (zbyt często wzajemnie się wykluczających) nie przyjąłem do wiadomości, że w Piśmie można znaleźć dowód NA WSZYSTKO! Chcecie ukamieniować kobietę? Proszę bardzo, jest argument. Chcecie chronić/ubóstwić kobietę? Proszę bardzo, mamy cytat. Jesteście za ukrzyżowaniem? Proszę bardzo! Jesteście przeciw? Ależ owszem, tu cytat. I tak dalej na dowolną okoliczność i tezę. I nie może przecież być inaczej, jeżeli dzieło ma wielu autorów, powstawało przez setki lat a więc jest poddane działaniu historii (zmienność mentalności), że o Duchu nie wspomnę. Z tego ciasta historycznego każdy (z wyznaniami włącznie) potem wydłubuje te rodzynki, które mu najbardziej smakują, do podparcia tezy WSPÓŁCZESNEJ. Zakalców nie dostrzegając. I ja się tu ani dziwię, ani to potępiam, tak zawsze było, jest i będzie. Zawsze mamy do czynienia z sytuacja, w której aktualna WYKŁADNIA jest o wiele ważniejsza od dawnego źródła. To się w języku potocznym nazywa manipulacja/interpretacja, w sprawach konfesyjnych zaś teologia czy też egzegeza. I moim zdaniem po to wierzący mają rozum aby się zdecydować NA JEDNĄ Z WIELU wersji wykładni (np. Pisma) ale nie zapominać, że są też inne. Na ogół innych nie przyjmuje się do wiadomości i to jest dopiero nieszczęście.
Z innej beczki:
Kto to był Józef Flawiusz wiemy. Że napisał "Wojnę żydowską" i "Starożytności żydowskie" też. Ale co napisał (w "Przeciw Apionowi") o Mojżeszu jako prawodawcy i Jehowie oraz stosunku Izraelitów do Praw mało kto wie. Przeciekawe. Jeśli Gospodarz mi puści, to ja "puszczę" tu krótki tekst na ten temat, bo do "dekalogii" pasuje. Ale najpierw muszę przygotować (sprasować). Pozdrawiam.
-
2012/03/12 13:16:40
..."a Biblia w świątyni to nie świętość?"

Taka sama świętość jak u katoliików inne świętości.
Biblia jako świętość w Kościele luterańskim wyklucza inne świętości, np. Inne księgi, a zatem czym tak naprawdę różni się luteranizm od katolicyzmu?
Według mnie niczym - obydwa odłamy chrześcijańskie idą tą sama drogą. Ta droga to uzurpacja do tej samej jedynej "prawdy", wykluczając tym samym inne "prawdy". A PRAWDA, jak nie jest znana, tak i nigdy nie będzie poznana z przyczyny bardzo prostej - nikt nie potrafi zdefiniować właściwie pojęcie PRAWDA.

Pytam jeszcze raz: co to jest PRAWDA?
-
2012/03/12 13:28:17
Jam jest czyli jestem prawdą. Pomniejszanie znaczenia tej prawdy służy jedynie do manipulacji i uzurpacji do władzy nad prawdą, nad moją osobą, a także nad całym stworzeniem.

Wciąż się zastanawiam dlaczego ludzie religijni tak wywyższają "prawdę" nie widząc siebie i całej wokół pieknej rzeczywistości?
Wciąż to samo - walka o władzę nad innym i innymi.
Wciąż połowy ludzi w imię niepojętej i zmanipulowanej prawdy.
-
2012/03/12 13:47:30
"Dekalog to też taka matryca - od razu kojarzymy z Mojżeszem, kamiennymi tablicami napisanymi na górze przez Jahwe (wydanie I i II) itd. Akt jednorazowy. Tymczasem to proces stawania się zbioru norm, sięgający mroku dziejów i trwający do dziś. I do dziś nie przestrzegany tak jak i wtedy. Ale busola absolutnie niezbędna - nie ulega wątpliwości. Osiągniecie stanu pełnego przestrzeganie nakazów np. dekalogu oznaczałby koniec wszelkiej religii."

I znowu Emes ma rację.

Koniec "wszelkich religii" oznaczałoby że staliśmy się osobnikami świadomymi nie podlegającymi prawu. Prawo stałoby się częścią naszej świadomości.
-
2012/03/12 14:18:27
Podstawowe założenia teologii protestanckiej zostały wyrażone w pięciu zasadach protestantyzmu, które obowiązują we wszystkich kościołach chrześcijańskich należących do tej gałęzi chrześcijaństwa. Są to:
sola scriptura jedynie Pismo Święte stanowi autorytet w sprawach wiary i praktyki chrześcijańskiej,
solus Christus jedynie Jezus Chrystus, jako prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, jest pośrednikiem między obojgiem,
sola gratia et sola fide jedynie łaska Boża jest podstawą usprawiedliwienia grzesznika poprzez wiarę i niezależnie od jego uczynków,
soli Deo gloria jedynie Bóg jest godzien oddania Jemu czci przez stworzenie.
Za Wikipedią PL

Z tychże założeń jasno wynika uzurpacja do jedynej słusznej "prawdy".
A więc można się pokusić o stwierdzenie, że protestanci tak naprawdę niczym się nie różnią od katolików - "prawda" została zawłaszczona i zmanipulowana, mniej więcej tak, jak w każdej religii.
-
2012/03/12 14:24:33
Pytanie do protestantki Awi

Wskaż mi w Nowym Testamencie gdzie jest napisane że Jezus z Nazaretu jest prawdziwym Bogiem?
-
2012/03/12 15:44:30
Fajko - a wiesz, co sie śniło św. Augustynowi?
-
2012/03/12 15:45:29
Odpowiada katolik z2006 - tam, gdzie św. Tomasz mówi "Pan mój i Bóg mój".
-
2012/03/12 17:13:54
JÓZEF FLAWIUSZ (JF). Obiecałem, sprzeciwu Gospodarza nie słyszę, skomprymowałem, puszczam więc:
Napisał "Przeciw Apionowi" jako polemikę z tytułowym autorem. Rozprawa w 2-ch księgach nasycona gorącym przekonaniem o wyższości nie tylko historiografii żydowskiej (od tego zaczyna) ale w ogóle narodu żydowskiego, jego starożytności, kultury, religii itd. nad wszystkimi innymi (szczególnie dostaje się Grekom). Odbieram tą fascynującą lekturę jako wyraz potężnego kompleksu niższości autora i bardzo inteligentny wywód na temat wyższości "świąt wielkiej nocy nad świętami bożego narodzenia" przeprowadzony w dobrym stylu. Mnie zainteresowało szczególnie rozdziały od 15 z księgi II, gdzie pisze o Mojżeszu i żydowskiej religii. Mamy więc świadectwo poglądów na temat prawa (a więc i dekalogu, choć termin ten nie pojawia się) sprzed 2-ch tys. lat napisane żywo, z zacięciem polemicznym i inteligentnie. Mojżesza uważa JF za największego i "najdawniejszego prawodawcę ze wszystkich" (II.15). Ci wszyscy Likurgowie, Solonowie itp. sprawiają wrażenie, jakby "urodzili się wczoraj" (tamże). Pisze JF w (II.16), że Mojżesz, ze względu na swoje wyjątkowe cechy przywódcze był postacią absolutnie wyjątkową a "ponieważ jego szlachetne zamierzenia i wszelkie przedsięwzięcia zostały uwieńczone sukcesem, słusznie mniemał, że Bóg jest przewodnikiem i doradcą. Nabrawszy najpierw sam przekonania, że Bóg kieruje jego czynami i myślami, uznał za swój pierwszy obowiązek mniemanie to zaszczepić ogółowi ludzi". W tym miejscu lektury naszła mnie myśl taka: otóż JF suponuje tu, że to Mojżesz w pewnym sensie wymyślił Jahwe i wynalazek ten postanowił natychmiast wszczepić Hebrajczykom. A więc "wprowadził ustrój(...) teokratyczny, składając w ręce Boga najwyższe zwierzchnictwo i władzę. I wszystkich przekonał, aby widzieli w Nim sprawcę wszelkich dóbr...itd". Zdefiniował także tego Boga: "głosił, że Bóg jest jeden, nie stworzony, po wsze czasy niezmienny, przechodzący swym pięknem wszelką formę śmiertelna, objawiający się nam przez swoja potęgę, lecz nie poznawalny w swej istocie". Takie pojęcie Boga najstarsi Grecy przejęli od Żydów. Rewolucja prawodawcy Mojżesza na tym też polega, że dotąd pobożność była jedna z cnót ("działem cnoty") on zaś uczynił WSZELKIE CNOTY DZIAŁEM POBOŻNOŚCI. Można powiedzieć: istne religijne jajko Kolumba. W konsekwencji "wszystkie nasze czyny, zajęcia, słowa ogniskują się wokół oddawanej przez nas czci Bogu" a w związku z tym Mojżesz musiał WSZYSTKO uregulować i "żadnej z tych rzeczy nasz prawodawca nie zostawił nie zbadanej lub nie określonej". W konsekwencji (II.17) takie połączenie teorii z praktyką skutkuje "powszechną znajomością prawa u Żydów, w odróżnieniu od innych ludzi, którzy (II.18) "po największej części są tak dalecy od tego, aby żyć według swoich praw, że prawie wcale ich nie znają...". Dalej mamy u JF opis poszczególnych działów mojżeszowego prawa (II.19 - II.29), na końcu krytykę religii greckiej.
Dawno już nie czytałem tak jasnego (i nie pozbawionego chełpliwości) wykładu na temat pra-prawa i pra-prawodawcy żydowskiego. Tekst ma 2 tys. lat a czyta się jakby był napisany dzisiaj. Warto sięgnąć do źródła, oceniam, że zainteresowanych TU nie zabraknie. Niniejszy przydługi (ściskałem jak mogłem) tekst traktuję jako przyczynek do naszej dyskusji o dekalogu. Boć przecież o tym pisze JF






-
2012/03/12 18:08:29
Dziękuję, kardynale
Jan Turnau2012-03-12, ostatnia aktualizacja 2012-03-12 01:44

Bierność polskich katolików świeckich jest na pewno ich własnym grzechem. Jednak grzechy duchownych oraz ich nieumiejętność przyznawania się do błędów wypraszają wielu z tej instytucji. Przede wszystkim młodych - Palikot jedzie na tym rozczarowaniu - ale starszych również.



Więcej... wyborcza.pl/1,75968,11323521,Dziekuje__kardynale.html#ixzz1ovI5vQLv

Nie zachęcam aby dziękować "betonowi".
Pan Jan mimo wszystko podziękowal i tym samym stał się obrońcą katolickiego BETONU - smutne.
-
2012/03/12 19:21:37
@Absurdalny wprowadził tu wątek poboczny (Turnau/Dziwisz), zadałem sobie trud aby dotrzeć do źródła tj. tekstu kard.Dziwisza w RP. Otóż mnie to, co napisał kard. Dziwisz także całkowicie nie odpowiada CO DO METODY. Otóż dostojnik kościoła jako przyczynę krytyki wymienia NAJPIERW: modę(!), własne braki etyczne (!), niewiedzę i brak świadomości. NA KOŃCU łaskawie przyznaje, że bywają i "grzechy ludzi kościoła". Zastosował więc metodę znana i dość skompromitowaną (a u was bija murzynów). Jeżeli książę kościoła tylko tyle z głośno i szeroko (nie tylko u nas) rozlegającej się krytyki swej instytucji zrozumiał, to niewiele (żeby nie powiedzieć nic) zrozumiał. A już biblijnej przypowieści o źdźble i belce w oku na pewno.
-
2012/03/12 19:24:19
przepraszam: @piramidalny, nie @absurdalny - nie mam zwyczaju żartować ani z nazwisk ani nicków
-
2012/03/12 19:37:22
..."Zastosował więc metodę znana i dość skompromitowaną (a u was bija murzynów). Jeżeli książę kościoła tylko tyle z głośno i szeroko (nie tylko u nas) rozlegającej się krytyki swej instytucji zrozumiał, to niewiele (żeby nie powiedzieć nic) zrozumiał. A już biblijnej przypowieści o źdźble i belce w oku na pewno."

Emes ma znowu rację.
Smutne jest to, że p. Jan też nie zrozumiał i tym samym nieświadomie stał się obrońcą betonu.
-
2012/03/12 22:33:01
Panie Janie,

prozny trud, Dziwisza lud krakowski tez powiesi na konskich lejcach.

Autor książki "Papiestwo wobec sprawy polskiej" Otton Beiensdorf - pisze:

"Zaskoczony uchwaleniem dnia 3 maja 1791 roku konstytucji, nuncjusz papieski, Saluzzo, natychmiast donosił do Rzymu, że ustawa majowa była zamachem stanu dokonanym przy udziale aprobującego tłumu, a więc miała pozór rewolucji."
Zwracając się do papieża, nuncjusz zalecał wstrzymanie się od sformułowań, które mogłyby pochwalić lub aprobować Konstytucję 3go maja. Nazywał też H.Kołłątaja, St.Staszica i Scypiona Piattolego (osobisty sekretarz króla) "jakobinami i złymi duchami króla." Kuria rzymska i polski kler obawiali się, że Polacy nie poprzestaną na Konstytucji, lecz pójdą dalej - wzorem rewolucji francuskiej - pozbawią wszelkich funkcji państwowych, zlikwidują przywileje kleru, położą rękę na jego majątku, a księży przeniosą na państwowe pensje. Co już częściowo miało miejsce po uchwaleniu w roku 1789 przez Sejm Wielki ustawy przeznaczającej dochody z diecezji krakowskiej na wojsko polskie. Zaborcy zaś gwarantowali Kościołowi nienaruszalność praw i dóbr.

Papież Pius VI dał Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, kierując 24.02.1792 r. brewe dziękczynne do Katarzyny II, w którym nazwał ją heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił pierwszy rozbiór Polski.

Katarzyna II zareagowała na Konstytucję, wspierając polskich przeciwników reform, magnatów (ultrakatolicki beton) i dostojników kościelnych, którzy 27 kwietnia 1792 roku zebrali się w Petersburgu (K !) i ogłosili manifest unieważniający Konstytucję 3go maja oraz wzywający Rosję do zbrojnej interwencji w Polsce.
W celu zatajenia faktu, że spisek zawiązano w Petersburgu manifest opatrzono datą 14 maja i ogłoszono w Targowicy na Ukrainie. Głównymi działaczami spisku byli: Franciszek Ksawery Branicki, Szczęsny Potocki i Seweryn Rzewuski oraz biskupi: Józef Kossakowski, Ignacy Massalski, Wojciech Skarszewski i Michał Roman Sierakowski, który pełnił funkcję naczelnego kapelana konfederacji.
Papież Pius VI pobłogosławił targowicę i wyraził życzenie:"aby stworzenie konfederacji stało się początkiem niewzruszonej spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej" . Gdy w nocy z 18 na 19 maja wojska rosyjskie wkroczyły do Polski, stutysięcznej armii carskiej Polska mogła przeciwstawić tylko 50 tys. żołnierzy. Rzym uznał wkroczenie wojsk rosyjskich do Polski za dobra nowinę, gdyż targowica gwarantowała utrzymanie przywilejów kleru,
a nawet powierzała mu cenzurowanie książek.

Dlatego nuncjusz Saluzzo otrzymał papieskie polecenie nakłonienie króla, aby jak najrychlej do targowicy przystąpił. Przewaga Rosjan i niedofinansowanie polskiej armii przyniosły z góry przewidziany efekt. Lecz sytuacja wcale nie była taka beznadziejna. Książę Józef Poniatowski i gen. Tadeusz Kościuszko przygotowywali polskie wojska nie tylko do dalszej obrony, ale mieli też plan pobicia pod Lublinem rosyjskich kolumn gen. Kachowskiego, które rozdzieliły się (!) po przejściu Bugu. Do bitwy nie doszło gdyż 23 lipca na zamku w Warszawie odbyła sie brzemienna w skutki narada. Król wezwał 13 osób, a wśród nich: prymasa Michała Poniatowskiego (brata króla), marszałka wielkiego koronnego Michała Mniszcha, marszałka Rady Nieustającej Ignacego Potockiego, Hugona Kołłątaja, a także marszałka Sejmu Czteroletniego (Wielkiego), Stanisława Małachowskiego oraz Kazimierza Nestora Sapiechę.
.
-
2012/03/12 22:43:08
Wracając do tekstu Pana Jana powiem, że ja też jestem wielce rada, że ewentualna pożądliwość mojego męża różnie została objawiona w stosunku do obcej kobiety i cudzego wołu. Przy ogólnym braku komfortu wolałabym jednak cudzą żonę niż cudzego wołu.

Problem otwartym natomiast jest co z heteroseksualnymi kobietami , które nie pożądają cudzej żony, a do wolu skłonności nie mają. Dekalog milczy.
-
2012/03/12 22:43:52
2.

Król odczytał zebranym list od imperatorowej, która żądała przerwania oporu zbrojnego i przystąpienia do targowicy. Caryca pisała też, że króla polskiego obowiązują pacta conventa i "wszelkie ich naruszenie, a takim jest Konstytucja 3 maja, uwalnia poddanych od przysięgi wobec monarchy." Król zareagował na to stwierdzeniem, że Katarzyna II może go w tej sytuacji nie uznać królem, jeśli nie przystąpi do targowicy i nie unieważni Konstytucji.- "Naród uznaje WKMość panem" - rzekł podskarbi Tomasz Ostrowski.

-"A konfederacja targowicka, czyż się także nie mieni być narodem " - zapytał prymas Michał Poniatowski.

-"Buntownicy nie należą do narodu!" - odpowiedział marszałek Sapiecha, dorzucając jeszcze: "WKMość często nazywałeś mnie niepoprawnym ladaco. Zobaczymy, czy słusznie. Nadto kocham moją ojczyznę i szanuję świętość przysięgi, ażebym się mógł łączyć z tą konfederacją, dążącą do obalenia tej ustawy konstytucyjnej, którąśmy wszyscy uchwalili i zaprzysięgli.

"Prymas uzasadnił swe stanowisko w następujący sposób:- "Należy przystąpić do konfederacji, ponieważ, gdy już nie ma konstytucji, trzeba kraj ratować.

"Prawdopodobnie to właśnie prymas Poniatowski zadecydował o śmierci Konstytucji 3 maja, bo król znajdował się pod jego przemożnym wpływem i także głosował za targowicą.

Głosów za przystąpieniem do targowicy było 7, przeciwnych 5.

W kościołach warszawskich czytano list pasterski biskupa Okęckiego z 2.09.1792 r., w którym wzywał do modłów, "ażeby Bóg błogosławił pracom konfederacji generalnej dla dobra ojczyzny podjętym." Biskup Okęcki został cenzorem wydawnictw.Podczas insurekcji kościuszkowskiej dnia 9 maja 1794 r. wokół ratusza warszawskiego zebrał się kilkutysięczny tłum do którego przemawiał sekretarz Hugona Kołłątaja Kazimierz Konopka, nawołując do powieszenia zdrajców. Istnieją przypuszczenia, że była to akcja zorganizowana przez samego Kołłątaja.
Spośród dużej grupy aresztowanych wyselekcjonowano cztery osoby, wśród nich biskupa inflanckiego Józefa Kossakowskiego, który - jak wspomina Jan Kiliński - sfajdał się przy aresztowaniu. Następnie przewieziono go z wieży prochowni do ratusza. Więźniowie przejść musieli przez szpaler uzbrojonego w kosy, piki i szable tłumu. "Biskup Kossakowski ze spuszczonymi oczami przechodził szeregi ludu."Na parterze ratusza odbył się sąd w towarzystwie podnieconego ludu, który zaglądał do sali przez okna. Zarzut pierwszy mówił, że oskarżeni "zupełnie i całkowicie na usługi potencji zagranicznej obcej rosyjskiej zaprzedali się", a niektórzy z nich pobierali od dworu rosyjskiego pensje. Znaleziono kwity podpisane przez biskupa Kossakowskiego, że wziął od ambasady rosyjskiej dwukrotnie pieniądze. Kolejne oskarżenie głosiło, że przystąpił do konfederacji targowickiej, trzecie, że był współtwórcą sejmu grodzieńskiego - inaczej zwanego "sejmem hańby" - ratyfikującego przez Polskę II rozbiór Polski.

Po zakończeniu sejmu hańby w Grodnie, uczczono II rozbiór Polski mszą świętą o godz.9:00 i podziękowano Panu Bogu uroczystym Te Deum.


Czy czczenie dzisiaj mszami rocznic Konstytucji nie jest przypadkiem szczytem bezczelności ze strony Kościoła ?

Kossakowski wziął od Rosjan 4 tys. dukatów w złocie za skaptowanie 60 posłów. Tłumaczył, że uznanie II rozbioru jest zgodne z... przysięgą złożoną przez konfederację, że nie odstąpi "ani cząsteczki ziemi polskiej". Zarzut czwarty oskarżał postawionych przed sądem o bezprawne przywłaszczenie sobie różnych tytułów w Rzeczpospolitej. W czasie procesu - pewien bezkarności - przyznał się do wszystkiego. Na pytanie dlaczego podpisał rozbiór Polski, odpowiedział bezczelnie:

"Dlategom podpisał abym pieniądze wziął".

Pytany co ma na swoją obronę, oznajmił:

"Osoba każdego biskupa święta jest i nietykalna."
.
-
2012/03/12 22:50:16
Anty
Czyżbyś nie wiedział tego na co nazwa wskazuje? Kościół jest powszechny i w nosie ma partykularne, narodowe interesy.
-
2012/03/12 23:00:59
Taki powszechny to ten rzymsko katolicki nie jest skoro posiada niezależną państwowość.
Ciekawe czyż nie? Powszechny, ale odrębny.
-
2012/03/12 23:05:33
3.

Na koniec ogłoszono wyrok skazujący wszystkich obwinionych na śmierć przez powieszenie. Wyrok ogłoszono ludowi, który zareagował entuzjazmem i oklaskami. Zawieziono Kossakowskiego do kościoła Bernardynów, aby zdjąć z niego święcenia kapłańskie. Kiedy prowadzono go do szubienicy, tłum szarpał go, bił, pluł na niego, zdzierał z niego odzienie ale biskup na to nie reagował.

Krzyczał za to przez całą drogę że obok niego zawisnąć powinni inni. ( ! )

Wspomniał biskupa płockiego Szembeka, biskupa poznańskiego Okęckiego i prymasa Polski Michała Poniatowskiego. Niektórzy twierdzą, że domagał się powieszenia króla, którego i tak potem powieszono ale symbolicznie, zawieszając jego portret na szubienicy. Fizycznie nie zdążono gdyż zbiegł już do Rosji. Źródła zgodnie twierdzą, że pod szubienicą Kossakowski rozebrany został do samej bielizny.

Kitowicz twierdzi, że brudnej - czyżby szewc Kiliński nie zmyślał Reakcją tłumu po wykonaniu wyroku - przed kościołem św.Anny, tuż przy samym placu zamkowym - były śmiechy, wystrzały, brawa, okrzyki "Vivat!" i "niech żyje rewolucja!"
Stanisław August przerażony pisał do Kościuszki, że na ulicach stolicy słyszy się piosenkę, w której padały słowa:
"My Krakowiacy nosiem guz u pasa, powiesiem sobie króla i prymasa."

Kolejny dzień akcji rozpoczęto w nocy z 27 na 28 czerwca 1794 r. kiedy to przed pałacem prymasa postawiono szubienicę. Jej widok - mówi jedna z wersji - miała przyprawić prymasa o takie przerażenie, że umarł.
Inna opowiada, że rodzina królewska w zaistniałej sytuacji postanowiła ułatwić krewnemu godną śmierć i podała mu truciznę. Lud Warszawy podsumował to wierszykiem:"książę prymas zwąchał linę,wolał proszek niż drabinę."I jeszcze jeden nagrobkowy wierszyk:"Najpierwsze w Polsce posiadał honory,zdzierał kościoły, przedawał klasztory.Rozpustnik, marnotrawnik, zdrajca swej ojczyzny,by uszedł szubienicy, zginął od trucizny. Mówi się też, że król dał zażyć bratu tabaki od której ten umarł w kilka dni, albo, że zjawił się u niego Kościuszko z dowodami zdrady i zostawił mu truciznę, którą ten zażył.
Dowodami tymi były listy przejęte przez powstańców jakie słał prymas do wojsk pruskich atakujących Warszawę wskazując im słabe punkty w obronie stolicy.Po Warszawie krążyła też pogłoska, że książę prymas uciekł, więc obawiając się rozruchów wystawiono zwłoki na widok publiczny. Twarz zmarłego była już bardzo obrzękła, wobec czego przykryto ją zielona chustą, jednak mógł ją podnieść każdy odwiedzający. Jak pisze Rymkiewicz: "Mogła to zrobić każda k..rwa zza Żelaznej bramy."
Rankiem tego samego dnia w innym miejscu Warszawy, pod pałacem Bruhla w którym był więziony biskup wileński Ignacy Massalski, pojawiło się pospólstwo, którego liczbę oceniano na od kilkuset osób do kilku tysięcy. Straż w obliczu napierającego tłumu dała drapaka i lud stolicy wdarł się do więzienia. Massalski się opierał więc go bito pięściami po głowie i poganiano.

Że nie było pod ręką sznura powieszono go bez sądu na końskich lejcach od stojącego w pobliżu wozu.

Na pierwszym sejmie rozbiorowym w 1773 roku poparł organizatorów, biskupa Ostrowskiego i biskupa Młodziejowskiego, wygłaszając wówczas płomienną mowę po której zyskał miano "czwartej potencji rozbiorowej". Targowiczanin zwalczający reformy i Konstytucję 3 maja. Człowiek rosyjskiego ambasadora Sieviersa, któremu pomagał w doborze posłów, a nawet nakłaniał do ich terroryzowania podczas rozbiorowego "sejmu hańby" w Grodnie, którego był organizatorem i gdzie wygłosił mowę "o nieograniczonej ufności we wspaniałomyślność cesarzowej."
Massalski był namiętnym karciarzem i w ostatnich dwóch latach swego życia przegrał w karty ok 100 tys. dukatów, równowartość 350 kg złota! Kolejny targowiczanin i współorganizator "sejmu hańby" biskup chełmski Wojciech Skarszewski został skazany za zdradę prawomocnym wyrokiem sądu, lecz szubienicy uniknął.
.
-
2012/03/12 23:34:30
4.

Polscy biskupi katoliccy wraz z watykańskimi nuncjuszami i rosyjskimi ambasadorami doprowadzili do rozbiorów Polski.

A dziś bezczelnie uważają się za obrońców Polski.

Pilnują aby "ich zasługi dla Polski" nie były nigdzie upubliczniane i co raz mniej na szczęście im się to udaje. Mocno wybielają historię wciskając ludziom o rzekomych swych zasługach dla kraju i zbawiennej wręcz roli dla przetrwania polskości podczas rozbiorów.

Na domiar wszystkiego Kościół chcąc zamaskować swój rzeczywisty stosunek do konstytucji, bezczelnie w dniu 3 maja ustanowił święto Maryi królowej Polski!


A może to nie było po to ażeby zamaskować, tylko po to ażeby po likwidacji Polski i jej królów nasz kraj miał choć wirtualną ale za to nieśmiertelną i przede wszystkim kościelną monarchinię Sejm Wielki chcąc pomóc przełknąć tę bardzo gorzką dla Kościoła pigułkę jaką była dla nich niewątpliwie Konstytucja podjął decyzję o ufundowaniu budowy Świątyni Opatrzności Bożej.

Kościół udupił Konstytucję a teraz domaga się realizacji ówczesnej uchwały sejmu...
Oto obraz Polskiego Kościoła.

" Papiestwo wobec sprawy polskiej " , Otto Beiensdorf


---------------------------------------------------------------

P. S.

Ci niegrzeczni co polecaja " skuteczne lekarstwa " nie studiowali nigdy
przedmiotow " praca zawodowa za grosze " oraz " zycie rodzinne na zasilku dla bezrobotnych " a takze " niechciana ciaza - przed ukonczeniem 20 roku zycia " wiec g... wiedza i ZADNYCH, ale to zadnych prawdziwych lekarstw nie znaja oprocz przewracania oczmi, kierowania paluszkow w strone nieba i wzdychania ze taka widac wola boska.

2." Opowiedzila mi kiedys pewna dziennikarka ... "
I pan uwierzyl ?



3 " Kardynal pisze ze w pewnych sprawach Kosciol nie moze ustapic. "

" Tez rozumiem ".
Nic pan jeszcze albo juz nie rozumie, panie Janie.

Game over, boys. Nikt juz wam nie wierzy.
-
2012/03/12 23:43:59
"Nikt juz wam nie wierzy."

Chyba nie wiesz, co piszesz?
Nikt?
-
2012/03/12 23:55:01
Niestety, jest wielu ludzi, ktorzy slowo p. Jana uwaza za swiete - cos na wzor slowa z Pisma tak zwanego swietego.

Z jednym sie zgadzam: " Nic pan jeszcze albo juz nie rozumie, panie Janie"

Tekst p. Jana, ktory pozwolilem sobie tu udostepnic na to wskazuje i temu dowodzi, choc nie tylko te slowa.
-
2012/03/13 12:12:02
Będzie [moim zdaniem, oczywiście]:
Ale się porobiło! Ja tam do wieszania kardynałów ręki przykładać zamiaru nie mam ani fizycznie ani werbalne. Ale od krytyki się nie wstrzymuję, kardynał też człowiek i niejeden niejedno głupstwo palnął i palnie. Gospodarza już w ogóle bym nie zaczepiał: gdzie nam, zgryźliwcom, będzie tak dobrze jak tu? Doceńcie to docencie! Ja doceniam. Szanowny @FUKLAW sięgnął tu do brzydkiej tradycji (o TRADYCJI jeszcze za chwilę) episkopatu, której zaprzeczyć nie sposób, i udokumentował długim elaboratem.
Coś mi się zdaje, że kościół (instytucja i jej urzędnicy) znalazł się w sytuacji tego ucznia czarnoksiężnika, który moce wyzwolił lecz zapanować nad nimi nie umiał. Albo też otworzył puszkę Pandory ("z Pandorą" jak mówi lud boży). Role puszki spełnia medium - internet (najlepszy przykład: my tu), zaś na falę krytyki instytucja pracowała latami (wieki) a ludzie z pokolenia na pokolenie stają się bardziej OŚWIECENI. I tych znaków czasu instytucja nie rozpoznała, więc trzeba sytuacji stawić czoła. Metodą "zamiatania pod dywan" lub "u was biją murzynów" już się nie da. Czasy kardynała Sapiehy, który na pytanie: co wy robicie, że w Polsce są pełne kościoły? odpowiedział: Nic, dzwonimy i ludzie przychodzą też minęły bezpowrotnie. Instytucja ma dość zasobów intelektualnych (w postaci własnej wewnętrznej opozycji) aby z nich skorzystać i spróbować sytuacji sprostać. Czy jest w stanie? Wątpię. Nie wiem.
A teraz o tradycji (przez duże i małe "T"). To też jest termin - omnibus, którym instytucja (jej urzędnicy) chętnie wyciera sobie buzię usiłując czasem też nim zamknąć buzię innym. Tradycja chrześcijańska Europy, chrześcijańskie korzenie naszej tożsamości, Polska tradycyjnie katolicka itd.itp przy każdej okazji (preambuła Konstytucji, przystąpienie do Unii, uchwalanie ustaw itd.itp) dyżurny termin jest na podorędziu. A ja się tu pytam JAKA, KTÓRA TRADYCJA? Bo chrześcijaństwo ma BARDZO RÓŻNE tradycje. Posłużę się konkretami. Zajrzyjmy do Dziejów Apostolskich (Dz.5.1-11) gdzie znajdziemy paskudną historię (widocznie Duch w tym miejscu odetchnął i tchnąć na Autora przestał) małżeństwa Ananiasza, które sprzedało ziemię i część zapłaty zatrzymało dla siebie zamiast oddać je wspólnocie. Piotr - fundator kościoła - uśmierca za to najpierw męża, 3 godziny później jego żonę. To by była tradycja, po która mógłby sięgnąć wychowany na Dzierżyńskim bolszewik w jakimś kołchozie a nie miłosierny chrześcijanin. Czy tradycja wojen krzyżowych, dziecięcej wyprawy krzyżowej, podboju obu Ameryk, tradycja antypapieży trwająca prawie lat 1000 (chwilami było 3-ch papieży równocześnie, prawdziwym był ten co miał silę i koneksje, bo innego kryterium nie było) także należy do tradycji, do której się odwołujemy współcześnie? Bo że stanowią integralną część historii a więc tradycji kościoła nie ulega przecież wątpliwości. I należy oddać historykom kościoła to, że tradycji tej nie "wygumkowali" choć starania trwały. Tak więc w TRADYCJI kościoła, jak ja ją rozumiem, mamy wszystko: od najpodnioślejszych czynów po najpodlejsze uczynki. Jeśli się więc odwołujemy, Szanowni Urzędnicy Instytucji, do tradycji, to może warto coś z niej wybrać, a nie tak hurtowo, bo to pułapka. A my, jak ten towar kupujemy, to też mu się przyjrzyjmy...
Jedno trzeba tez podkreślić: samozadowolenie i przeświadczenie o sile własnej instytucji wynika niewątpliwie z czynnika ILOŚCIOWEGO, liczby wiernych. To usypia. Czy za tym stoi absolutna JEDNOŚĆ? Przypuszczam, że wątpię...
-
2012/03/13 21:48:14
Pan Turnau napisał: "Uwazam natomiast wypowiedz Ksiedza Kardynała za swoje osobiste szczęscie. Jest to styl Jana Pawła II, jest to naprawdę glos dialogowy. Dziekuję."

a ja to uwazam za obrzydliwe lizusostwo Jana Turnaua
-
2012/03/13 23:05:06
Juz na zimno.
Wrocil na chwile duszacy i ze wszech miar obrzydliwy, wrecz wodorowy, rzeklbym, smrod sredniowiecza zmieszany z gazem bojowym nedzy umyslowej realnego socjalizmu kiedy to pierdniecie Bieruta bylo " osobistym szczesciem " paru rezimowych pismakow - ktore mieli zaszczepic socrealnym pejzanom.
Teraz pan Jan nasladuje ich wiernie i bije poklony do ziemi pedofilskiej mafii oraz watykanskiemu agentowi ktory jasno powiedzial ze ma w dupie wszystkie zarzuty.
" I co mi zrobisz " ?

Takiego sluzalstwa i wazeliny wprost do .../ na oczy swoich czytaczy dawno Autor nie serwowal.
Bravo. Encore...

Moje gratulacje. Prosimy o wiecej takich kompromitacji.
Bedzie co przypominac jak lawina GOWNA sie juz potoczy przez Polske i beda lecialy lby / i inne czlonki wiecznych onanistow.
.
-
2012/03/13 23:46:02
Nigdy nie bylam entuzjastką Jana Pawła II. Ale łączyć go z taką miernotą umysłową jak "Dziwisz od blogosławionej ampułki" . Mdło sie robi .......
-
2012/03/14 00:10:10
Tylko mdlo?
Mnie juz dawno pokrecilo z tego nieustannego wciskania kitu.
-
2012/03/14 23:09:44
@Cleo246,@Piramidalny
Mdło? Proszę OPRZYTOMNIEĆ! Pokręciło? Proszę się WYPROSTOWAĆ!
Takich tu trzeba...