Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Wszyscy jesteśmy kuchmistrzami. Kryminał na temat papieży

Ewangelia Marka 7,19
„Tak uznał wszystkie potrawy za czyste.” To tłumaczenie Tysiąclatki: mocne. Bo np. Przekład Ekumeniczny 11 Kościołów i Towarzystwa Biblijnego w Polsce ma jakby łagodniejszą wersję imiesłowową. Całe zdanie brzmi tam : „Czy nie dostrzegacie, że to, co z zewnątrz dostaje się do człowieka, nie może go uczynić skalanym, bo nie wchodzi do jego serca., lecz do żołądka i jest wydalane na zewnątrz, oczyszczając wszystkie pokarmy.” My też mamy osobne zdanie: „Czyste jest więc każde jedzenie”. Tak czy inaczej sens słów Jezusa jest jasny. To była oczywiście rewolucja.

Możemy się dziwić wyznawcom judaizmu, którzy przestrzegają takich przepisów gastronomicznych, tego rodzaju wrażliwość tkwi jednak głęboko w naszej naturze. Oczywiście nie całkiem tym samym jest nasze „postne” rozróżnianie kręgowców, żydowskie i muzułmańskie niejedzenie wieprzowiny to już sprawa podobniejsza, a hinduistyczny zakaz zabijania krów jeszcze mniej podobna (chodzi o symboliczną świętość życia karmicielek człowieka) - ale mamy tu jednak chyba jakiś wspólny mianownik. Obcy dzisiejszej mentalności europejskiej, bądźmy jednak ostrożni w osądzaniu podobnych oporów jako zwykłych przesądów. Co piszę przede wszystkim sam dla siebie, wspominając Asnyka: „nie depczcie przeszłości ołtarzy...”

Lektury: przeczytałem tymczasem całą WAM-owską „Historią papieży” ks. Johna W. O`Malleya, której pierwszy rozdział tu przedrukowałem. Najpierw dowcip. Któryś papież idzie do nieba, ale tam inny czas, wszyscy śpią. Stuka, puka, w końcu wali pięścią - i wreszcie tupot anielskiego odźwiernego. Otwiera i mało uprzejmie pyta: - A co, własnych kluczy nie masz!?

Albowiem w Ewangelii Mateusza (rozdział 16) Jezus czyni apostoła Piotra opoką Kościoła i obiecuje mu dać klucze do nieba. Jest to bodaj najbardziej kontrowersyjna scena pośród chrześcijan, bo niekatolicy pytają, czy w ogóle wynika z tego prymat Piotra, a jeżeli nawet, to dlaczego jego następcą miałby być akurat biskup Rzymu. Dzieło, którego polską wersję chcę tu zareklamować, zaczyna się od postawienia problemu, który dla „piotrowości” papieży jest podstawowy: czy aby na pewno ów apostoł przybył do Rzymu i zginął w nim śmiercią męczeńską? Autor odpowiada, że tak. Można mu uwierzyć, a raczej dać się przekonać jego argumentacji: zachowuje się tu jak i w całej książce jako spokojny historyk, lubujący się w faktach, a nie myślach apologetycznych. A faktów w książce w bród.

Oto parę z nich. Kościół kojarzy się z postawą klęczącą - a z ową postawą było w jego historii między innymi tak. Gdy papież Leon III ukoronował na cesarza Karola Wielkiego, po tym akcie ukląkł i złożył mu hołd. To ten Leon i jest rok 800. Minęło dwanaście wieków, nastał bardzo jak na swe czasy nowoczesny Leon XIII. On się władzy cesarskiej już się tak nisko nie kłaniał, natomiast nalegał, by katolicy, jakich przyjmował na audiencji, przez cały czas klęczeli i nigdy nie pozwalał, by jego współpracownicy siedzieli w jego obecności. Teraz jednak o klęknięciu kolejnego papieża. Paweł VI w roku 1965 wręcz padł do stóp przedstawicielowi patriarchy Konstantynopola. Na koniec o Janie Pawle II: gdy tuż po konklawe jego krakowscy przyjaciele uznali, że jego zakaz takich hołdów przestał obowiązywać, i uklękli, ofukał ich: „Nie róbcie szopki”. Potem, co prawda, przypomniał sobie, że Jezus narodził się właśnie w szopie i już nie fukał, ale w tych dziejach jednej postawy zawiera się poniekąd cała historia Kościoła katolickiego. Najpierw pierwszy papież Piotr, którego apostoł z kooptacji Paweł publicznie ruga bynajmniej nie na klęczkach (List do Galatów, rozdział 2), potem biskup Rzymu już potężny, ale uznający świętość cesarzy (też niektórzy uważali się za namiestników Chrystusa!), dalej papież zachowujący się jak cesarz albo i półbóg, i wreszcie dwóch biskupów Rzymu z nowej już epoki.

O pokłonie Pawła VI wiem, co prawda, nie z książki O`Malleya, choć był to gest kolosalny, prośba o przebaczenie i pokora na miarę Jana Pawła II albo i ponad. O owej szopce naszego papieża wiem tym bardziej z innego źródła, bo też ów Amerykanin pisze o naszym rodaku nazbyt chłodno: zarzuca mu wielki autorytaryzm, choć w Europie wielu ludzi mówi, że autorytarny był nie tyle on, ile jego aparat kurialny, przedtem też krakowski.

Niemniej dzieło jezuity jest w sumie wzorowo obiektywne. W ocenach papieży niczego nie kryje (starannie informuje o nieślubnych dzieciach owych duchownych spłodzonych przed lub i po konklawe), ale cnoty też chętnie odnotowuje. Na koniec napiszę o cnocie pisarskiej samego autora: pisze pasjonująco. Narracja wartka niemal jak w kryminale! A optyka moralna bez lukrowania, ale i bez antykościelnej obsesji. Bo też jeśli niektórzy papieże może i byli kryminalistami, to na pewno nie wszyscy. Świętych nie brakowało.

środa, 08 lutego 2012, jan.turnau
Komentarze
2012/02/08 22:15:20
Włosień kręty (Trichinella spiralis)
-
2012/02/08 22:46:59
Rozumiem, że owa jasna myśl Jezusa powszechnie i jasno jest rozumiana: "skalanie" przychodzi z wewnątrz. Czyli porzucić skalanie to oczyścić wnętrze. Czyli co oczyścić? Nie wątrobę przecież, ani układ krwionośny, czy płyn mózgowo-rdzeniowy. Świadomość. To w świadomości powstają "skalane" idee, osąd, itd. Czyli oczyszczenie świadomości jest pozbyciem się skalań.

Cieszę się, że cały czas mówimy to samo, choć czasami wydaje się, że co innego :)
-
2012/02/09 23:15:51
Bóg zadbał tez o to ,żeby Jezus nie uległ "skażeniu duchowemu"
i dlatego pokarmy nie były dzielone przez Niego na koszerne i niekoszerne.

Ciekawa jestem,co by powiedział,gdyby znalazł się na Ziemi
o konsekracji na swój własny temat za pośrednictwem żołądka?
Rozbawiłoby go to,czy byłby smutny,że wiara w Boga za pośrednictwem Jego
zamieniła się w procesy trawienne żołądka,
skoro nie szli ścieżką nauk Jego i nie byli w stanie nawrócić się,
a więc symbolicznie usynowić się w Nim w miłości i poczuciu sprawiedliwości.

To narozrabiał św. Paweł,to był Jego pomysł.
-
2012/02/10 15:22:53
Poprawiam tekst.

Cytat z pisanki Jana Turnaua.
......Czy nie dostrzegacie, że to, co z zewnątrz dostaje się do człowieka, nie może go uczynić skalanym, bo nie wchodzi do jego serca., lecz do żołądka i jest wydalane na zewnątrz, oczyszczając wszystkie pokarmy..."


W czasie przygotowywania Jezusa do kapłaństwa Bóg zadbał,
żeby Jezus nie uległ "skażeniu duchowemu"
i dlatego Jezus pokarmów nie dzielił na czyste i na nieczyste
jak to czynili współcześni Jemu Żydzi.

Ciekawa jestem,co by powiedział -gdyby pojawił się na Ziemi-
o konsekracji na swój własny temat za pośrednictwem żołądka?
Rozbawiłoby Go to,czy byłby smutny,że wiara w Boga za pośrednictwem Jego
zamieniła się w procesy trawienne żołądka,
a chrześcijanie na przestrzeni tysiącleci przestali kierować się Jego Nauką
i nie byli w stanie nawracać się,
a więc symbolicznie usynowić się w Nim w miłości i poczuciu sprawiedliwości.

Można powiedzieć,że wiara w Boga za pośrednictwem Jezusa była lekceważona
i niezrozumiana,skoro masowy analfabetyzm chrześcijan sprzyjał odrzuceniu Boga
przez uprzywilejowane warstwy społeczne i usprawiedliwiał ich,
i zwalniał ich z odpowiedzialności za życie pozbawione miłości i sprawiedliwości.

Fobie i pycha mogą paraliżować uprzywilejowanych społecznie i ślepo więzić ich w
poczuciu etycznej zgody Boga na ich tragicznie niesprawiedliwe przywileje społeczne.
Różnice klasowe w "Kulturze" chrześcijan dzieliła przepaść,
ale to nie mogło usprawiedliwiać: braku ich inwencji w usuwaniu różnic kulturowych
i bezdusznego skazywania ludu na głód i analfabetyzm.

Tak było i znowu grozi podział na wykluczonych,skazanych na głód i analfabetyzm,
i na wielkie bogactwo małej grupy społecznej nie poczuwającej się
do solidarności społecznej z resztą społeczeństwa nie mającej siły przebicia na rynku pracy.


Uważam,że św.Paweł narozrabiał z tą konsekracją,
że to był Jego szalony,niezdrowy pomysł!
Ja nie muszę wierzyć w Jego wizję uświęcenia Jezusa.
To chore!!!!
Wierzę w nauki Jezusa!