Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Mnożnik serdeczny

Ewangelia Marka 8,1-10
Rozmnożenie chleba i ryby. Cóż tu napisać?

Bywają w każdym razie rozmnożenia dające się od biedy wytłumaczyć przypadkiem (pojęcie pojemne): opowiadają o nich ludzie działający charytatywnie, z siostrą Małgorzatą Chmielewską na czele. Skończyły się jej raz pieniądze i zapas pieczywa, modli się w swoim stylu (prosi Boga niemal tak ostro, jak mówi do podopiecznych) - i ktoś nagle przysyła dokładnie tyle, ile w danej chwili potrzebowała.

A poza tym dobrym ludziom zdarzają się możliwości „rozmnożenia” pokarmu znacznie częściej niż sknerom: to już chyba moralny banał.

sobota, 11 lutego 2012, jan.turnau
Komentarze
2012/02/11 11:48:05
Nasz świat - jak pokazuje doświadczenie - jest zaprzeczeniem serdecznego mnożnika. Nasz świat to raczej zimny i bezwzględny rachunek wyników: ma zawsze bilansuje się z winien. Ktoś zawsze płaci cenę. To jest istotą materialnego świata.

Bóg istnieje, ale jest niematerialny, jest ideą. Tylko idea może mnożyć się w nieskończoność. Każdy może mieć jakąś ideę i podzielić się z nią innymi. W ten sposób idea wzrasta. Dający więc nie traci, lecz zyskuje, im więcej osób wierzy w daną ideę, tym jej byt staje się pewniejszy (co także wyraźnie i żywo pokazuje historia). Idea ograniczania, brania nie może jednak wzrastać w nieskończoność, gdyż w końcu napotyka swoją realizację - zaczyna więc ograniczać. Idea dawania - czyli miłości - może zaś wzrastać w nieskończoność. Tym ostatecznie jest Bóg - nieskończoną miłością, wzrastającą w nieskończoność. Można tego tylko doświadczyć, tylko tak można to poznać.

Cokolwiek dawane jest w świecie materialnym, to maleje. Gdy dajmy komu cokolwiek materialnego, to sami pozbawiamy się tego. Gdy dajemy miłość, ona nie znika z nas. Wręcz odwrotnie, miłujący umysł, świadomie dążący do miłości, staje się coraz bardziej miłujący.

Ostatecznie więc tylko idea Miłości jest serdecznym mnożnikiem.

Jesteśmy na obraz i podobieństwo Boga - jesteśmy więc ideą - tak jak Bóg. Taki jest też nieuchwytny, niematerialny charakter umysłu, świadomości. Im bardziej utożsamiamy się z materialnym, tym bardziej się ograniczamy i tym bardziej stajemy się elementem w smutnym rachunku wyników, gdzie by ktoś mógł zyskać, ktoś inny musi zawsze stracić. Gdy zaczynamy zyskiwać świadomość kim jesteśmy, gdy zaczynamy zdawać sobie sprawę z duchowej istoty naszego bytu, z tego że byt ma charakter czysto duchowy, a nie materialny, wówczas otwieramy się na wrodzoną nam, immanentną zdolność dawania, zdolność miłowania.

Peace&Love :))

(Powered by Kurs Cudów)
-
2012/02/11 13:38:10
@ziemia
Interesujący tekst, jeśli go czytam jako pogląd indywidualny. Kłopot w naszych komentarzach polega głównie an tym, że NADużywamy trybu OZNAJMIAJĄCEGO, niedoceniamy tryb WRUNKOWY. Ja też. Gdybyśmy zaczynali od "MOIM ZDANIEM" byłoby znośniej. Moim zdaniem oczywiście...
-
2012/02/11 13:48:28
Ziemio
Byt ma charakter nie tylko duchowy - tez materialny.

Emes ma racje - nasze "geganie" jestnieznosne. Wszyscy naduzywamy trybu oznajmiajacego. Chyba najbardziej mistycy?

Tak malo mamy wiedzy, i o tym warto pamietac.
-
2012/02/11 13:59:44
Warto rowniez pamietac, ze "mnoznik serdecznosci" nie tylko u ludzi wyznan religinych i wszelakich mistykow?

-
2012/02/11 14:09:22
Wedlug mnie nasz byt bez swiata materialnego bylby nic warty - o tym tez warto pomyslec?
-
2012/02/11 15:12:34
Można, spojrzeć też tak, choć wiadomo, że można inaczej :) :

Dopóki nie znamy ostatecznego charakteru materii, nie wiemy co to jest "materialny" komponent bytu. A co jeśli okaże się, że ostateczną niepodzielną cząstką rzeczywistości jest świadomość? Wtedy "materialny" oznaczałby być może tylko stan świadomości. Im mniejsza samoświadomość tym bardziej "materialny" jej stan, im większa tym mniej. Czyli najwyższa samoświadomość byłaby całkowicie "niematerialna".

Mnożnik serdeczności, zgadzam się, dotyczy każdego. Każdy może kochać i dążyć do miłości, także agnostyk i ateista. Miłość to nie chemia mózgu, prawda religijna, tylko emocja będąca ekspresją stosunku do innych.
-
2012/02/11 15:28:11
Sama swiadomosc (duchowosc) bez swiata materialnego jest mi obca. Swiadomosc, ze mam okazje zetknac sie ze swiatem materialnym nadaje mojej swiadomosci sens istnienia.
-
2012/02/11 16:25:57
Jest jedna rzecz, która w materialnym świecie mnoży się bez przeszkód. Ucząc kogoś łowić ryby albo uzyskiwać większe plony ze swojego poletka, nie uszczuplasz swojej wiedzy. Przekazując kod DNA nowemu życiu, nie odbierasz go swojemu organizmowi. Kopiując jakiś utwór muzyczny w formacie MP3, nie niszczysz oryginału. Gdy raz ktoś odkrył metodę rozpalania ognia przez pocieranie krzemieni, po kilkuset latach umieli to zapewne robić na całym kontynencie, chociaż z punktu widzenia czysto materialnego zmieniło się niewiele. Informacja zachowuje się dokładnie tak, jak Jezusowy chleb. Miłość jest od niej w tym punkcie gorsza - mogę spróbować okazać komuś moją miłość, ale czy on zaniesie ją dalej ? Do tego potrzeba by mu jego własnej miłości. Natomiast informacja jest zaraźliwa jak wirus, przenosi się z szybkością dźwięku i, gdy jest właściwie użyta, karmi głodnych i poi spragnionych. Idea jest tylko odmianą informacji, w dodatku zazwyczaj skarłowaciałą i mało użyteczną, a niekiedy nawet groźną. Panie, strzeż nas od idei.
-
2012/02/11 16:30:38
Emesie
Nie zgadzam się z Tobą. Powinno być dokładnie na odwrót - każda opinia, z którą się zapoznajemy, domyślnie powinna być traktowana jako indywidualna, chyba że autor domaga się traktowania jej inaczej. Tak jest uczciwiej i czytelniej, a dla rozsądnych ludzi, którzy unikają kategorycznych osądów - również wygodniej. Moim zdaniem oczywiście :)
-
2012/02/11 17:06:12
Mnożnik zla wykazuje o wiele większą dynamiczność.Mnożnik serdeczny charakteryzuje pewna zawarta w nim nieśmiałość.
-
2012/02/11 20:32:35
Umysł,a z niego wynikająca świadomość czy to Boga czy człowieka musi opierać się
fizycznie w bycie materialnym.
U człowieka jest to mózg,a u Boga nieznany nam jeszcze obraz materii.

Uprościłam,bo gdyby nie było Boga, to nas ludzi też by nie było.
-
2012/02/11 20:52:05
Mnoznik watykanskiego CUDU tacowego czyli

TURN ( gadany ) TRASH INTO ( zywy ) CASH

Proboszcz zwija asfalt przed kosciolem na noc podspiewujac sobie radosnie :

I czegoz chciec od tamtej pani
Jej winy wcale nie ma w tym
Wszystkiemu winien ten Paradox
Ze poszla za nim tak jak w dym

A pasowaloby jej wszystko
Juz wszystko bardziej niz ten traf
Ze z Francy porwie ja ARTYSTA
Na slowach TaNcZAc posrod braw

A ona Mu na tace wciska
Ojro, zloty, w trzech kolorach lej
Nie wiedzac NIC, ze ten artysta
Wciaz wode z mozgu robi jej

Bo nie wierzymy w czas kochania
Ze milosc biedy przyda nam

*

LOJTNANT_GOLOMBO
Wykryl drobna kradziez z Okudzawy
I proboszcza aresztowal.
Dalsze losy pani sa nieznane.
-
2012/02/11 20:52:58
Ewo -ładnie powiedziane .
Wszystkim - o co się spieracie?
Jeść nie potrzeba? Jaka jest powinność sytego w stosunku do głodnych? Nakarmić czy idee wciskać?
-
2012/02/11 21:09:05
Fajka..

Nakarmić i podnosić samoświadomość,żeby potrafili tworzyć bardziej sprawiedliwy świat,
w którym nie byłoby głodnych i byli zdolni tworzyć społeczeństwa obywatelskie
we własnym interesie,żeby amatorzy i niekompetentni politycy nie dostawali się
do instytucji parlamentarnych i rządowych,bo za ich nieuctwo i nieodpowiedzialność
państwo ponosi straty,a w nim obywatele uzależnieni od porządku prawnego państwa.
-
2012/02/11 21:24:45
Trzymajmy się perykopy.
Podnoszenie świadomości różne imiona miało. Komuniści też podnosili świadomość w celu stworzenia super rzeczywistości i nawet mieli do tego ideologię.
Postuluję pewną ostrożność w podnoszeniu samoświadomości głodnych za cenę chleba.
Nakarmieni sami sobie podniosą.
Politycy? A skąd oni się biorą? Sami sobie aplikujemy takich jakich mamy drogą demokratycznych wyborów.
-
2012/02/11 21:36:55
Komunistom nie mogło udać się, bo zabrakło im Boga i byli skazani tylko na siebie,
a wyzwalany klasowo lud był etycznie uwięziony w niesprawiedliwym pojmowaniu
wiary w Boga,a swój sprzeciw przeciw komunistom uważali za święty obowiązek,
bo zdawało się im,że tak bronią świętego kościoła i Boga
i nie pomyśleli,że więcej radości daliby Bogu,gdyby wyzwolili się klasowo
i byli zdolni do sprawiedliwego życia,
bo ich nieszczęścia i analfabetyzm zadawały tylko ból Bogu.
-
2012/02/11 21:58:40
Komunistom nie udało się, nikomu kto głosił ideologię nie udało się. Chrześcijanom też nie udało się stworzyć sprawiedliwego świata choć ci ostatni szanse mieli największe. Dwa tysiące lat i nic. Zresztą specjalnie się nie starali.
Z tym ludem nie przesadzałabym. Bez tego ludu komuniści mogliby sobie pogwizdać.
-
2012/02/11 22:12:32
Analfabeci nie utworzą komunizmu.

Ja z kolei wierzę w demokrację,jeśli oświata masowa będzie podnosić samoświadomość obywatelską i uwrażliwiać na niesprawiedliwość społeczną. Tyle na początek.
-
2012/02/11 22:14:35
Spadam
-
2012/02/11 22:28:03
Równouprawnienie to idea wbrew biologiczno-ewolucyjnym kodom, nakazującym hierarchię siły. Minimum socjalne to idea, demokracja to idea, niekrzywdzenie innych to idea, pokój to idea, pomoc słabszym to idea, itp., itd. Cały nasz świat wyrasta z idei, wbrew bezideowym siłom krwiożerczej natury, w której jatka trwa 24h, non stop, w której liczy się osławione przetrwanie, zawsze realizowane po cudzych trupach. Bez idei pogrążylibyśmy się na powrót w mrocznym, prymitywnym świecie, z którego zaczynamy dopiero na czworakach wychodzić.

Należy odróżnić idee od systemu narzucania innym swoich idei.

Są technologie, pieniądze i środki by chleb dać wszystkim. Dlaczego tak się nie dzieje? Właśnie dlatego, że pieniądz pełni dla ludzi rolę taką samą jak agresja np. wśród samców/samic alfa u niektórych (większości?) gatunków dzikich zwierząt. Prymitywny lęk przed śmiercią, brak rozwiniętej świadomości, chęć dominowania a nie bycia w relacji, itd., itp - to decyduje, że tak wielu bezsensownie gromadzi bogactwa, widząc w nich miernik swego bezpieczeństwa, swej wartości, swego bytu. Biologiczne trwanie bez idei.

Nie jestem za marksistowskim podziałem dóbr. Nie zdał egzaminu. Chleb będzie dla wszystkich, gdy zostanie pojęta idea równości, gdy będzie tak oczywista, jak dzisiaj jest oczywiste, że np. kobiety mają prawa wyborcze. Gdy zostanie wreszcie zrozumiane, że równość niesie spełnienie, a nie wyróżnianie się, bycie lepszym, a więc czynienie innych gorszymi. Coś już powoli się dzieje. Są np. poważne badania wskazujące, że im większa równość, tym wszystkim żyje się lepiej, ludzie są szczęśliwsi, zdrowsi, itd. Im zaś większe są nierówności tym wszystkim jest gorzej, także najbogatszym, także oni są mniej szczęśliwsi, mniej zdrowi, itd. Tyle, że idea musi być zrozumiana. Lęk przed ideami to lęk przed brakiem wyboru, przed narzucaniem idei siłą. Tyle, że nie jest to szerzeniem idei. Jest to ubrana w szatę idei prymitywna biologiczna walka o dominację.

Cały postęp ludzkości, jeśli się dokonuje, wynika z idei.



-
2012/02/11 22:34:03
Jakiej idei?
-
2012/02/11 23:01:09
A skąd. Radzę obejrzeć kiedyś jakiś kanał przyrodniczy i zobaczyć, jak wygląda natura. Albo wziąć do ręki podręcznik do biologii i dowiedzieć się czegoś o ewolucji. Równość i minimum socjalne to stare, stadne instynkty ubrane w szaty prawa. Większość pozostałych wymienionych rzeczy również. To źle ? W żadnym wypadku. Na pieniądz narzekamy (niektórzy), ale bez niego zapewne przymieralibyśmy głodem. Zapewne nie wszystkie idee są szkodliwe, ale doprawdy większość z nich taka bywa.
-
2012/02/11 23:04:07
Co moglibyśmy dzisiaj uznać za dowód, że w ogóle jakikolwiek postęp ludzkości dokonał się? To, że nie można bezkarnie zatłuc żony, że nie można najechać bezkarnie sąsiedniej wioski, plemienia, zgwałcić, wymordować, zrabować i pojechać dalej. To, że nie można znęcać się nad swoim psem, albo papugą. To, że każdy ma prawo do pomocy socjalnej. To, że istnieją prawa człowieka i każdy, przynajmniej w założeniu i w systemie prawa jest równy innym, jest takim samym podmiotem praw i obowiązków. To, że istnieje obieg informacji. I to, że nie trzeba pół życia poświęcać na pranie, bo robi to pralka. To wszystko wynika z idei. M.in., tego, że ktoś kiedyś oprócz kopulacji, jedzenia i defekacji miał idee, którymi chciał dzielić się z innymi, i ulepszał środki komunikacji. Idee te często dopiero raczkują, ale postęp jest ogromny. Jeśli komuś wydaje się, że jest inaczej, niech przeczyta sobie "Odległe zwierciadło" i z całej siły wyobrazi sobie, jak wyglądało życie 1000 lat temu.

Cała idea praw człowieka, której zawdzięczamy to, że nie jesteśmy na samym dnie piekła, jest ideą wyrosłą przede wszystkim z chrześcijaństwa (i być może buddyzmu). Religia straszliwie ją wypaczyła, ale równocześnie dzięki chrześcijaństwu ta idea przetrwała, przenieśli ją do naszych czasów filozofowie, mistycy, teologowie. Te idee, równość, wolność, braterstwo, zrodziły rewolucje, które pożarły swe dzieci, ale w końcu jesteśmy w miejscu i czasie, najlepszych od początku znanej historii. Pierwotne chrześcijańskie idee połączone z technologią (która też wyrosła z idei, np. komputery narodziły się z idei czysto matematycznych i logicznych), zaowocowały całym dostrzeganym rozwojem, którego efektem jest także to, że pokojowo sobie tu rozmawiamy o ideach, zamiast nerwowo knuć metody przetrwania w świecie brutalnych, bezwzględnych walk.

W dodatku to dopiero początek. Dalsza zmiana będzie efektem coraz szybszego obiegu właśnie idei. I może jeszcze warto dodać, że nauka i wszystko co z niej płynie jest także owocem idei, idei "poznania naukowego", czy nawet samej idei "poznawania".


-
2012/02/11 23:06:53
Każdy film przyrodniczy to smutna historia przygnębiającej walki o przetrwanie.
-
2012/02/12 01:15:45
A widziałeś kiedyś jakiś ? ;) To niekończący się i niemający granic taniec życia, w którym walka przechodzi płynnie we współpracę. Jeśli w tym nie ma harmonii, to nie ma jej chyba nigdzie na świecie. W przyrodzie generalnie jest tak, że najsilniejszy zdycha z głodu, przeżywa natomiast najlepiej przystosowany.

Większość postępu zapewniła nam, jakkolwiek by na to nie patrzeć, bezosobowa technologia. To od niej mamy tyle chleba do jedzenia, pralek do prania i papieru do spisywania kodeksów prawnych. A technologia, rzecz jasna, wyrosła w dużej części z odkryć teoretycznych i dokonanego dzięki nim przekazu informacji. Jeżeli chcesz mówić tutaj o ideach, to proszę bardzo, ja używałem tego wyrazu w węższym znaczeniu.

Daj spokój z koncepcjami pierwotnie chrześcijańskimi, starożytna Grecja była w dziedzinie praw człowieka o niebo dalej niż Paweł z Tarsu, i to jakieś pięćset lat przed nim. Zgodzę się tylko w jednym - żyjemy obecnie w najlepszych czasach w dotychczasowej historii. Jakie będą prognozy na przyszłość, to już zależy w dużej mierze od nas.
-
2012/02/12 02:24:39
"Jeśli w tym nie ma harmonii, to nie ma jej chyba nigdzie na świecie. W przyrodzie generalnie jest tak, że najsilniejszy zdycha z głodu, przeżywa natomiast najlepiej przystosowany."

Każdy widzi harmonię w czym chce i doświadcza jej jak chce. Ja widzę w tym tylko pożeranie jednych przez drugich i właśnie "zdychanie z głodu", i walkę by nie zdechnąć. Nie zmieniają tego kolorowe piórka i puszyste futerka. To cały czas nieustająca rzeźnia, walka o przetrwanie, gdzie jego warunkiem jest to, by inne istnienie złożyło daninę ze swego życia. Nie jestem w stanie dostrzec w tym jakiejkolwiek harmonii. Taką samą chyba jak w niewolnictwie, wyzysku, wojnach i gwałtach, czyli żadną. I tak jak najbardziej galowy mundur Hitlera nie jest w stanie mi przesłonić jego szaleństwa i wynikającego zeń okrucieństwa, tak samo kolory i formy przyrody nie zmieniają jej barbarzyńskiego, okrutnego charakteru, którego podstawowym składnikiem jest przemoc.

W doświadczeniu Boga, w miłości, odczuwam natomiast harmonię, nawet jeśli to doświadczenie jest echem rzeczywistego zjednoczenia z Nim, a miłość wciąż wymaga doskonalenia.

Cały postęp to wcielanie w życie idei, że każdy może żyć, każdy ma praw do istnienia, bez względu na to czy jest, czy też w ogóle nie jest przystosowany, że nie trzeba się wzajemnie pożerać i zniewalać - idei zasadniczo obcych tzw. przyrodzie. Cały postęp, to coraz lepsze zrozumienie idei szacunku dla innych istnień, w istocie idei miłości i równości, której w przyrodzie nie ma. Technologia, która także całkowicie wynika z idei poznania, tylko wtedy daje postęp, gdy jest pomocna przy wdrażaniu równości i praw człowieka, szacunku dla innych istnień, bez względu na ich słabość, czy przystosowanie. Sama z siebie, bez idei równości, praw człowieka, itd., technologia pomimo, że także wynika z idei, stałaby się tylko ślepym narzędziem realizacji "przyrodniczych" instynktów: kopulacji, podporządkowani i dominacji. Czego przykładem był powiedzmy Holokaust, posługujący się kartami perforowanymi IBM, gazami szacownych koncernów chemicznych, itd. W istocie więc tylko pewne konkretne idee obce przyrodzie (równość, prawa dla najsłabszych, itd.) umożliwiają nam wyrwanie się z dzikiego oceanu "przyrodniczego" okrucieństwa. W tym jest postęp, który w istocie dopiero zaczyna się.
-
2012/02/12 10:32:09
No to wychodzi na to p. Janie że trzeba nauczyć się "rozmnożyć" dobrych ludzi - wtedy łatwiej będzie o inne rozmnożenia. Wydaje się, że byłoby coś w tym... :)
-
2012/02/12 14:43:15
Nie chodzi o żadne kolorowe piórka. Bez urazy, ale za mało jednak wiesz o Przyrodzie, jeśli tak o niej piszesz. Życzę Ci, żebyś pewnego dnia uzupełnił te braki :) Pozdrawiam
-
2012/02/12 15:33:27
Jak cudownie nie wyglądałby współpraca całości ekosystemów, o czym mam trochę pojęcie, to i tak jest to tylko walka o przetrwanie. Jest to życie oparte na śmierci, cierpieniu, znoju, trudzie, niepewności i przemijaniu. Dla mnie jest to nieestetyczny, okrutny, prymitywny świat. Świat odwrócony od Boga. Każdy może oczywiście widzieć co innego i inaczej odczuwać. Pozdrawiam :)
-
2012/02/12 22:41:22
"I oślina pośród jadła z głodu padła" - przyszło mi na myśl po lekturze powyższego komentarza z 15:33; ale potem przejrzałam nieco komentarza wcześniejsze i przypomniałam sobie, że brać więcej niż się potrzebuje, albo się nie dzielić z potrzebującymi to grzech, podobnie jak olewanie obowiązków, czy rezygnacja, poddawanie się z byle powodu itd. Jedni się modlą, inni medytują - byle rozsądnie wybrać i dobrze się angażować; Bóg jest miłosierny - pozwala nam dostrzec błąd i wybacza, ale musimy wyciągać wnioski - w miarę możliwości ;) Dziękuję za okazję do przemyśleń :-)
-
2012/02/13 01:13:32
@Ziemio,
zgadzam sie z Tobą, że przyroda, a zwłaszcza świat zwierzecy to jeden wielki horror. "Życie oparte na smierci, cierpieniu, trudzie, znoju i niepewnosci i przemijaniu." Zresztą, te same określniki można zastosowac do zycia czlowieka. I tez sie wzajemnie zabijamy, może nie tyle po to, żeby sie pożreć (wystarczy, że pożeramy zwierzęta), ile z innych powodów, głównie chyba z chęci dominacji.
Piszesz dalej: "Świat odwrócony od Boga." Zgoda w odniesieniu do człowieka. Z chrzescijańskiego punktu widzenia dostrzegam tu mit o Raju lub zgubną interwencję upadłych aniołow. No tak, ale czlowiek ma swiadomość, odwrócił sie od Boga. Ale co ze zwierzetami, dlaczego one cierpia, czy miały mozliwość wyboru, z Bogiem lub bez ?
Pozdr.
-
2012/02/13 01:43:20
Zwierzęta cierpią, ale najbardziej chyba w ludzkiej niewoli :(

W co wierzę? Jeśli zwierzęta cierpią, to muszą mieć jakąś świadomość. Bez świadomości nie można mówić o cierpieniu. Jeśli tak, to "istotowo" nie różnią się od nas, są tak jak my cząstką Boga. Oczywiście nie rogi, skóra i krew, ale świadomość, byt, owo nagie "jestem" - nawet jeśli nie wypowiedziane, a doświadczane (istotą bytu jest przecież doświadczenie bytu, a nie pojęcie "jestem"). Każdy byt stworzony przez Boga musi być równy, tak samo doskonały. Gdy jakakolwiek świadomość odwraca się od Boga, może przybierać różne formy, ale w swej esencji, poza formą jest cały czas tym samym, doskonałym stworzeniem Bożym. Dlatego Anioł Ślązak pisał, że "Bogu wszystko jedno czy z tobą, czy z muchą się jedna".

Odwróciwszy się od Boga stworzenie kreuje dla siebie cierpienie, gdyż odwraca się od miłości, a cierpienie jest po prostu byciem bez miłości, doświadczanym w różnych formach. Tak to widzę. Dobranoc :)