Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Czy św. Andrzej Bobola był ekumenistą? Dramatyczne skutki unii brzeskiej

1 List do Koryntian 1, 10
„A proszę was, bracia, dla imienia Pana naszego, Jezusa Chrystusa, abyście wszyscy mówili to samo i żeby nie było wśród was rozłamów, ale abyście się wzmocnili w jednym rozumieniu i w jednym myśleniu".
Ewangelia Jana 17, 21
„Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a ja w Tobie, aby i oni w nas jedno byli, żeby świat uwierzył, iż Ty mnie wysłałeś".
Ekumeniczny Przekład Przyjaciół.

Zacznę, jak często, od drobiazgu translatorskiego. W periodyku biblijno-liturgicznym „Oremus" mamy w tym wersecie Janowym wyrażenie „Ojciec Święty", nie „Ojciec". Jest to zapewne zwykły błąd korektorski, bo przymiotnika „Święty" nie ma w oryginale, nie ma go też w polskim wydaniu „Biblii Jerozolimskiej" z tekstem Tysiąclatki (który jest z zasady publikowany w ”Oremus”). Sprawę uznałbym za detal absolutny, gdyby nie to, że skojarzyła mi się ze sporem, jaki ma katolicyzm z protestantyzmem o tytułowanie „Ojcem Świętym" papieża. Termin ten występuje zresztą w wersecie 11 tegoż rozdziału tejże ewangelii i oznacza Boga, stosowanie go zatem do każdego człowieka trąci niemal deifikacją. Tak jak trąci nią również trochę wyrażenie „zastępca", „wikariusz", czy „namiestnik" Chrystusa, wprowadzony dopiero w średniowieczu w miejsce (czy też obok) wyrażenia „następca św. Piotra". Niestety stopniowe awansowanie biskupa Rzymu, uwieńczone w drugiej połowie XIX wieku uchwaleniem przez Sobór Watykański I dogmatami o jego prymacie i nieomylności, zwiększyło jeszcze podział chrześcijaństwa.

Próbowano go dawniej zmniejszyć. Jedną z takich prób była unia brzeska. Zawarta między niektórymi biskupami prawosławnymi ówczesnego państwa polskiego a Rzymem w 1596 roku, nie tylko jednak nie zbliżyła do siebie oba starożytne Kościoły, ale oddaliła potężnie. A stało się tak przede wszystkim dlatego, że był to w istocie pomysł na wyłuskanie z całości prawosławnej paru jej cząstek i podporządkowanie ich rzymskiej władzy, nie zaś pojednanie chrześcijańskiego Wschodu z Zachodem. Podporządkowanie to byłoby zresztą mniejsze, gdyby nie stopniowa latynizacja wchłoniętych w ten sposób wspólnot wschodnich, ale już sama ogólna idea nie mogła służyć jedności. Co gorsza, unia była ugodą na szczeblu biskupów, ale niższe duchowieństwo i lud były jej przeciwne. Ów sprzeciw nie był brany pod uwagę, opornych księży prawosławnych usuwano, wybuchały konflikty zbrojne.

W takiej sytuacji posłany został na Polesie pełen zapału młody jezuita ks. Andrzej Bobola. Nie nawracał siłą, ale nie tyle jednoczył w dzisiejszym rozumieniu tej już ogólnochrześcijańskiej idei, ile usiłował w istocie robić z prawosławnych katolików. Było to wówczas normalne, choć z ideą ekumeniczną sprzeczne: stan ducha i myśli po obu stronach był przecież taki, że uważano się nawzajem za paskudną schizmę i herezję. Gdy do tego wszystkiego doszła wojna prawosławnych Kozaków z Rzeczpospolitą, los Boboli był przesądzony. Męczennikiem był niewątpliwie, zamordowali go okrutnie Kozacy, ale był również ofiarą rozłamu, który usiłował przezwyciężać w sposób, który dziś uważamy za błędny.

Niestety nie rozumie tego błędu komentator „Oremus", który uznał unię brzeską za „wielki projekt powrotu do jedności z Rzymem wyznawców prawosławia". Niektórych wyznawców - na pewno, tylko że właśnie jedność to nie powrót do Rzymu, ale powrót wszystkich chrześcijan do Chrystusa. Dzisiejszy Watykan wypiera się, choć niezbyt mocno i konsekwentnie, wyznawania koncepcji zwanej uniatyzmem. W Polsce, jak to widać nieraz, stanowisko watykańskie uważane jest za nazbyt otwarte myślowo.

A sprawa unitów jest szczególnie trudna, bo znaleźli się między młotem i kowadłem. „Łacinnicy" nimi pogardzali, prawosławni ich nie znosili. Gdy Polska upadła, carat prześladował ich morderczo, a prawosławni bynajmniej nie bronili, pamiętając tamto narzucanie Unii. Ostatecznie rozprawił się z nimi już po wojnie Stalin, likwidując ich struktury w całym swoim imperium i przekazując je Cerkwi. Trzynastu biskupów unickich trafiło do łagrów. W bardzo trudnej sytuacji znalazł się też Jan Paweł II. Opisuje te perypetie Grzegorz Polak w swej właśnie opublikowanej przez Wydawnictwo m książce pt. „Nieznane oblicze pontyfikatu Jana Pawła II. Okruchy z papieskiego stołu". Obok innych wiadomości międzywyznaniowych jest też tam też rozdział o unitach.

Otóż papież z Polski zastał w Watykanie rozpoczętą przez Pawła VI „Ostpolitik", otwarcie na świat komunistyczny, realizowane przede wszystkim przez sekretarza stanu arcybiskupa Casarolego, ale też przez całą kurię rzymską. Nie podobało się to nie tylko prymasowi Wyszyńskiemu, także zwierzchnikowi Cerkwi unickiej Josyfowi Slipyjowi. Jan XXIII wyciągnął go z łagru, Paweł VI mianował kardynałem, ale twardy Ukrainiec walczył dalej. W szczególności o podniesienie swej władzy i autonomii swego Kościoła do rangi osobnego patriarchatu. Sprawa była dla Watykanu szczególnie trudna, bo przeszkadzała ogromnie w dialogu z prawosławiem. Slipyj nie grzeszył posłuszeństwem, wyświęcił na biskupa bez zgody papieża Lubomyra Huzara, którego chciał zrobić swoim następcą. I tak się dużo później stało, póki co jednak Jan Paweł II wolał na tym stanowisku Myrosława Lubacziwśkiego. Na pozwalał bohaterowi z łagru na wszystko, niemniej okazywał mu ogromny szacunek i sympatię. Jemu i wszystkim unitom: podczas pielgrzymki do Polski w 1987 roku odwiedził absolutnie niespodziewanie, wbrew ustaleniom z władzami PRL, klasztor unicki bazylianów na ulicy Miodowej, zmienił też watykańską decyzję podporządkowania Kościoła unickiego w Polsce łacińskiej metropolii warszawskiej, tworząc osobną unicką w Przemyślu.

Unici w ogóle nie baranki, w zachodniej Ukrainie zachowują się jak klasyczny Kościół narodowy, większościowy, zachodząc bardzo za skórę także tamtejszym „łacinnikom". Może to się trochę zmieni, może „namaszczony" przez kardynała Huzara (ale oczywiście wybrany przez synod tamtejszych biskupów i zatwierdzony przez papieża) arcybiskup Światosław (Szewczuk) okaże się odeń twardszy wobec szarogęszących się w tamtym Kościele nacjonalistów. I może kiedyś skutki tamtej unii przestaną przeszkadzać jedności dwóch rodzin wyznaniowych tak sobie przecież doktrynalnie bliskich.

poniedziałek, 16 maja 2011, jan.turnau
Komentarze
2011/05/16 21:50:29
Można by też przypomnieć Unię Florencką Laetentur coeli z 1439 r., która teoretycznie miała być oficjalnym zakończeniem schizmy. Jak to się zdarza zwolennikom zarówno ekumenizmu, jak i prozelityzmu, skończyło się na deklaracjach. Taki już widać los chrześcijaństwa, że już od starożytności (przypominam o potężnym swego czasu kościele nestoriańskim) musi istnieć wśród podziałów.
Pozdr
-
2011/05/16 23:33:11
Panie Redaktorze,
ciekawy rys historyczny. Przyznaję, ze nie zdawałam sobie sprawy z klopotów koscioła uniickiego.
-
2011/05/16 23:45:52
W Drelowie, 10 km od Międzyrzecza Podlaskiego, stoi kościół wybudowany w środku sporego lasu.
Niegdyś był to kościół unicki, a las był większy.
-
2011/05/17 11:26:04
UNICI.. to chyba oznacza zjednoczonych z...kim?Czy z Chrystusem? czy z Rzymem czy z Bogiem?Najbliżej chyba jak zawsze z nacją,narodem...czyli per saldo przeciw jedności uniwersalnej? Jak słusznie zauważyla Fajka ..w lesie im dalej w las tym więcej drzew.Słusznie dalej twierdzi ze dawniej las..był większy..wyrąb trwa..pożar też.
POZDRO HALLELUJAH !
-
2011/05/17 11:37:36
"Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a ja w Tobie ..."

Najtrudniejsza i najpiękniejsza tajemnica Wiary. Dla mnie.
-
2011/05/17 12:07:27
Ave AVI...praktycznie zjednoczenie Unitów z...objawiło się m.in.pod tryzubem. Stefan Bandera i inni ,,zjednoczeni','z ochotą nawoływali do wbijania w brzuch wideł w imię swiętej wiary w istnienie narodu.Pacyfikację przeprowadził nie Jezus Zbawicjel ale Józef Wisarionowicz Stalin.Być może unici tamtejsi kojarzyli sobie tryzub z trójcą..u ciemnego ludu wszystko jest możliwe.Echa po tamtej chrześcijańskiej miłości słychać na Zachodniej ukrainie do dzisiaj.Wojny w sercach najtrudniej spacyfikować.Greko katolicy czy unici brali srogi odwet na Lachach i Chrystus ani zjednoczenie w Rzymskiej koronie nie powstrzymały dłoni trzymającej siekierę czy bagnet.Ekumenizm nie miał żadnej moralnej siły wobec nacjonalizmu....albo to coś nowego? Bobola czy nie Bobola co z tego gdy chodzi o władzę...?Niektórzy nazywają to służbą..posługą...Kóż chce jednak zło dobrem zwyciężać?.Tak trudno uwierzyć było w dobre intencje Szawła..autora tych słów!
Hallelujah!
-
2011/05/17 12:46:01
Awarcho, witaj
wiesz, zacytowałam to zdanie z Ewangelii Jana (z Pisanki) nie mając absolutnie na uwadze odniesień unickich. Dopiero Ty mi teraz uswiadomiłes, ze można tak moj wpis odczytac. Ale nie miałam takich intencji.

Po ostatnich wypowiedziach w styczniu Benedykta XVI a propos jednosci chrzescijan,ekumenia jakby nieco odpłyneła z obszaru moich zainteresowań..
Pozdrowionka