Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Miłuj bliźniego jak najczęściej! Czytaj „Biblię krok po kroku"!

Księga Kapłańska 25,17

„Nie będziesz wyrządzał krzywdy jeden drugiemu."

Zakaz ten pada w kontekście przepisów dotyczących roku jubileuszowego, przypadającego co 50 lat (siedem razy siedem lat szabatowych), mającego między innymi sens moralny: uwrażliwienie etyczne Izraela. Zacytowane wyżej zdanie tłumaczy się różnie: podałem tu jak zwykle wersję Biblii Tysiąclecia, Biblia Poznańska ma: „Nie przechytrzajcie się wzajemnie", Paulińska: „Nie oszukujcie bliźnich", a francuska Jerozolimska potwierdza przekład Tysiąclatki.

A tak czy inaczej trzeba kochać bliźniego jak siebie samego i to rok w rok, nie tylko co siedem lat albo i pięćdziesiąt. Nie ma lekko...

Lektury

Napisałem już tu, że Stowarzyszenie Ewangelizacji przez Media LIST wydaje nie tylko ten fajny miesięcznik, także inny pod nazwą „Biblia krok po kroku". W numerze 2, lipcowym czytamy o Dziejach Apostolskich, pierwszych siedmiu rozdziałach tej księgi. Obszerny fragment wywiadu z ks. Romanem Pindlem, profesorem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II (dawna PAT), przepytywanym przez redaktor(kę) Iwonę Budziak:

IB: Pojawiła się też hipoteza, że Łukasz pisał ten tekst dla Rzymian, że to oni mieli być jego pierwszymi odbiorcami.

RP: Jest to prawdopodobne, choćby z tego powodu, że ów dostojny Teofil, któremu dedykowane jest to dzieło (Dz l, 1) - podobnie, zresztą, jak i Ewangelia (Łk l, 3) - bywa identyfikowany z jakimś dostojnym mieszkańcem Rzymu. Na wspomnianą przez panią hipotezę mogłoby też wskazywać niezwyczajne zakończenie Dziejów Apostolskich, trochę wbrew regułom kompozycji dzieła literackiego. Tego typu opowiadanie jak Dzieje powinno się kończyć zgodnie z pewną konwencją, a więc podając jakieś rozwiązanie konfliktu, zakończenie jakiegoś okresu wydarzeń, podsumowanie itp. Tymczasem czytelnik Dziejów dochodzi do końca i nie dowiaduje się, co stało się z Pawłem po jego przybyciu do Rzymu i zamieszkaniu pod rygorem dozoru policyjnego, jak dziś moglibyśmy powiedzieć. Św. Łukasz na pewno wiedział, w jaki sposób ten - jak mówimy - pierwszy pobyt św. Pawła w Rzymie się zakończył, ale nie informuje o tym czytelnika. Jest to tym bardziej zastanawiające, że wcześniej, od 22. rozdziału, opisuje szczegółowo postępowanie przedstawicieli władz Rzymu wobec apostoła. Być może Łukasz świadomie nie chciał zakończyć swojej księgi w taki sposób, by ukazać władzę rzymską w niekorzystnym świetle, jako sprawcę śmierci Pawła i jako wroga chrześcijaństwa. Jest to zbieżne z widoczną w Dziejach Apostolskich tendencją do  takiego ukazywania wydarzeń, by prześladowaniu chrześcijan bardziej winni byli Żydzi niż poganie. Równocześnie chrześcijaństwo przedstawione jest jako niezagrażające istniejącemu porządkowi Cesarstwa.

IB: Czy to znaczy, że Łukasz manipulował faktami? Opisywał rzeczywistość nie taką, jaką poznał, tylko jaką chciał, by widzieli ją inni? Na przykład w opisie samego początku Kościoła, czyli zstąpienia na apostołów Ducha Świętego: w Dziejach to wydarzenie ma charakter spektakularny. Języki ognia pojawiają się nad głowami apostołów, wokół rozlega się ogromny szum. Jak należy to rozumieć? Czy ten opis jest rodzajem relacji, czy też Łukasz użył czysto literackich sposobów opisu rzeczywistości, symbolu, metafory?

RP: W tym pytaniu zawartych jest kilka problemów. Zacznijmy od tego, że św. Łukasz pisze zgodnie z przyjętą i dobrze rozumianą wówczas konwencją, którą wyraża odpowiednia szata literacka, a którą winniśmy uszanować oraz próbować znaleźć odpowiedź na pytanie o to, co autor chciał wyrazić. We wspomnianym opisie Zesłania Ducha Świętego znajdujemy wiele elementów, pojawiających się również w innych tekstach, a które wskazują na Bożą obecność. Określa się je jako znaki teofanii. Do nich na pewno należy wicher czy ogień. Liczby w Biblii mają często znaczenie symboliczne lub walor perswazyjny, a więc wskazują na jakąś inną rzeczywistość lub przekonują na przykład do potęgi Bożego działania. Tak należałoby rozumieć wzmiankę o 120 osobach zebranych wokół Piotra przed Zesłaniem Ducha Świętego (Dz l, 15). Podana liczba wskazuje, iż byli oni zdolni założyć własną gminę, wspólnotę, zaś liczba trzech tysięcy, którzy uwierzyli słowom Piotra - na potęgę łaski pierwocin.

Warto jednak zauważyć, że opis znaków towarzyszących temu wydarzeniu zajmuje niewiele miejsca, tak jakby to nie one były najistotniejsze. W centrum jest bowiem obszerne przemówienie św. Piotra, które rozumieli wszyscy słuchacze, niezależnie od tego, jakim językiem się posługiwali. Dla każdego, kto znał Torę, było czytelne, że ta sytuacja jest odwróceniem tego, co wydarzyło się w czasie budowy wieży Babel. Tam języki zostały pomieszane, ludzie się nie rozumieli, rozeszli się; tu - ktoś mówi w swoim ojczystym języku do przedstawicieli różnych  narodów, a oni go rozumieją. Przytoczona mowa św. Piotra to najdłuższe przemówienie, jakie znajdujemy w Dziejach Apostolskich. Głośne przeczytanie tego tekstu zajmuje nam najwyżej pięć, siedem minut. To śmiesznie mało jak na wystąpienia starożytnych mówców, którzy przemawiali po kilkadziesiąt minut i dłużej.

IB: W takim razie co zapisał św. Łukasz, mowę czy cytaty z niej?

RP: Oczywiście, to nie może być autentyczna mowa, którą miałby wygłosić sam Piotr, bo trudno sobie wyobrazić, by ktoś wówczas myślał o jej utrwaleniu dla potomności. Co najwyżej jej istotne elementy mogły pozostać w pamięci słuchaczy, a ktoś z nich mógł je przekazać Łukaszowi. Możliwe jest też, że autor Dziejów ułożył tę mowę tak, jak uważał - natchniony wówczas przez Ducha Świętego - że winna ona wtedy brzmieć. Można odwołać się w tym miejscu do tekstu historyka starożytnego Tukidydesa, który w początkowych partiach swojego dzieła „Wojna peloponeska" ujawnia problem autentyczności mów, które czytelnik spotka w jego dziele. Pisze on tak: »Wierne odtworzenie przemówień  wygłaszanych przez poszczególnych mówców przed wojną bądź w czasie jej trwania było rzeczą trudną, zarówno dla mnie, który ich sam słuchałem, jak i dla tych, którzy mi je przekazywali. Toteż ułożyłem je tak, jak według mnie najodpowiedniej do okoliczności mógł przemówić dany mówca. Trzymałem się jednak jak najbliżej zasadniczej myśli mów rzeczywiście wypowiedzianych». Moim zdaniem to jest także kapitalny klucz do zrozumienia «autentyczności» mów przywołanych przez św. Łukasza. Ewangelista najpierw - jak się wydaje - w swoim dziele stwarza ramy dla przemówień, a później zapisuje ich treść w oparciu o to, co zapamiętał lub ktoś mu przekazał.   Zapewne miał jakiś konkretny cel, który chciał przez ten tekst zrealizować.”

Ciekawe. Autor mówi wyraźnie, że w Piśmie Świętym widać tendencję polityczną oraz że biblijna faktografia mało ma wspólnego z dokładnością historyczną w dzisiejszym sensie. Co bibliści między sobą mówią od dawna, ale wiernym świeckim dotąd raczej półgębkiem. A przecież naukę trzeba popularyzować, teologiczną też, podkreślając Biblii ludzki aspekt.

Cieszę się, gdy słyszę coś nowego od ołtarza. Będąc w Krakowie przed tygodniem, wybrałem się wreszcie na niedzielną mszę w samo południe dominikanina Jana Andrzeja Kłoczowskiego, o której słyszałem superlatywy. Było między innymi bardzo dobre kazanie. Zaciekawił mnie szczególnie pogląd oparty o niektóre rękopisy biblijne, że Barabasz mógł mieć na pierwsze, główne imię też „Jezus", co jednak „ocenzurowano", bo stało się sakralne. Byłby on w ogóle nie jakimś złodziejaszkiem, ale jednym z przywódców walki o wolność polityczną. Żydzi woleli go od Jezusa z Nazaretu, który twardo odrzucał takie ziemskie mesjaństwo.

sobota, 01 sierpnia 2009, jan.turnau
Komentarze
2009/08/01 21:25:35
Jezus odrzucał ziemskie mesjaństwo? Jak mam to rozumieć?
-
2009/08/01 21:26:54
Acha.TAKIE.
-
2009/08/01 22:41:50
Witam!
Zgadzam się z panem Janem, że bliżniego trzeba kochac. Nic dodac, nic ując.
Słyszalem o tym, że Barabasz (Bar Abba) miał na imię Jezus.
Obiecalem Zuchowi że napisze coś pogodniejszego i niniejszym slowa dotrzymuję.
Napiszę o czymś co jest żrodlem i życiem Kościoła tzn o Liturgii (Liturgia jednak jest szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, i jednocześnie jest źródłem, z którego wypływa cała jego moc.KL 10 SW II ). Poczytałem trochę o Liturgii w Klasycznym Rycie Rzymskim i postanowiłem się wybrac. W prasie demoliberalnej generalnie srodowiska tradycjonalistyczne są przedstawiane jako grupy fanatyczno-roszczeniowe, agresywne, względnie dziwolągi, które nie wiedzą czego chcą. A tu nic z tych rzeczy. Spotkalem wspólnotę pokorną i bardzo rozmodloną. 15 minut przed rozpoczeciem wszyscy siedzieli w ławkach. Nikt nie hałasowal ani nie łaził po kościele. Nie zadzwonila też żadna komórka.Aby wprowadzic wiernych w nastrój modlitwy i skupienia , odmówiono dziesiątkę różańca. nie pamiętam czegos takiego na NOM-ie.Każdy mial w ęku książeczkę lub mszalik, a na twarzach było widac skupienie. Po zakończeniu wszyscy łącznie z celebransem uklękneli i zaspiewano Litanię Loretanską oraz "pod Twoją obronę." (Był 31 05).
Po wyjściu z kościoła rozmawialem z ludżmi, którzy tam byli. Zacżałem marudzic na niedogodną porę (godz 15 00 w niedzielę byla wyznaczona złośliwie przez proboszcza).
Odpowiedzieli że to im odpowiada. Że to ich ofiara.Znalem róznych charyzmatyków, oazowiczów, protestantów etc, ale nie spotkalem podobnej wspolnoty.
Pozdrawiam
-
2009/08/01 22:56:22
Teraz będzie mniej pogodnie. Dziś jest rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. czytałemw Gościu Niedzielnym o o.Michale Czartoryskim, który zginął. Kiedy zobaczono jest zakonnikiem, kazano mu zdjąc habit. Odmówil , więc zastrzelono go. Teraz przypomnę fragment postu , który pan Jan zamiescił 15 07. Post nosił tytuł "Stroje i nastroje":
"Modernizacja kościelna - tak jak w ogóle religijna - idzie w kierunku normalności": biskup Pieronek niechętnie używa piuski; na Zachodzie takie stroje kościelne mocno wyszły z mody. Chyba minęły czasy, gdy ubiór miał sens symboliczny: zatraca go nieuchronnie. Zresztą przecież Ewangelia potężnie relatywizuje zwyczaje: ważne jest wnętrze człowieka, nie to, co na zewnątrz. Dlatego rygory kościelne dotyczące strojów turystów w świątyniach okropnie trącą myszką. Zamiast walczyć z dekoltami i szortami księża powinni wzywać odwiedzających kościoły do refleksji moralnej ogólnoludzkiej: - Spróbuj tutaj zdjąć z siebie zbroję nienawiści..."
Zostawię to bez komentarza. Zadam tylko panu Janowi 2 pytania:
1 Jakie było wnętrze o Michala kiedy ginął za odmowe zdjęcia habitu?
2 Dlaczego pan nazywa habit "zbroją nienawiści"?
-
2009/08/01 22:59:27
Wybaczcie trochę chaotyczny styl ostatniego komentarza, ale po przeczytaniu artykułu w GN i postu pana Jana zrobilo mi się bardzo przykro.
-
2009/08/01 23:03:36
Doadam jeszcze, że dziś pp Bartosie i Obirki bez krępacji zrzucają habity i na dodatek zostają "gwiazdami" pseudokatolickich tygodników.
-
2009/08/02 05:30:48
Wiedzy lakne ... Panie

W Tzw. " Bibli Poznanskiej " piekne kwiaty :

NUMBER ONE : ( str 2 )
" W PRZEKLADZIE Z JEZYKOW ORGINALNYCH "

Tak, przeciez kazde dziecko wie ze oryginalnym jezykiem czegos co w nowomowie watykanskiej jest okreslane jako "Stary Testament " byla greka.
Zydzi spisujacy swiete ksiegi byli bowiem Grekami, tylko o tym nie wiedzieli.
Wie natomiast o tym caly Watykan oraz Pan Jan, ktory nam te prawdy objawia.

NUMBER TWO
/ Wprowadzenie w lekture Pisma Swietego / str.7/ " Poznanianka "

" Kosciol od poczatku posiadal zbior ksiag swietych. Pierwszym takim zbiorem byly przejete od Zydow ksiegi Starego Testamentu w przekladzie greckim zwanym Septuaginta. "

I teraz juz Pan Jan :
" Zacytowane wyzej zdanie tlumaczy sie roznie : "

Oh, pleeease. Tlumaczy sie z greckiego ROZNIE ?

Who cares ???

Co to ma wspolnego z hebrajskim oryginalnym tekstem Tanakah ?

Wez katomatolku, jeden z drugim, oryginalny hebrajski tekst i sobie poczytaj.
Jezeli nie znasz hebrajskiego - to specjalnie dla Ciebie ukazalo sie juz pierwsze po II wojnie bezposrednie tlumaczenie Tanakah z hebrajskiego na polski.
Tak, ludzie wykonali taka prace - po to zeby Cie nieco oswiecic i wyciagnac z katolickiego Ciemnogrodu.

PRAWDZIWE Pismo Swiete - hebrajska BIblia - jest juz dostepna.

Co najwazniejsze mozesz ja czytac bez

UDZIALU " POSREDNIKOW " ( Septuagint i Watykanu )

Wejdz na portal * PARDES.PL * i sobie zamow - jezeli NAPRAWDE chcesz wiedziec jak
oryginalny tekst Hebrajskiej Biblii wyglada - i o czym mowi.

To co Ci Kosciol sprzedaje jako " Pismo Swiete " wcale nim nie jest - bo jest manipulowane pod Jezusa, i nie w tym jezyku w ktorym bylo napisane .

" Nie bedziesz wyrzadzal krzywdy jeden drugiemu. " ZAISTE, powiadam Wam.

Ile jeszcze pokolen tlumaczy zniszy swoje zycie robiac cos bezuzytecznego ?

Jak wiele drog musi przejsc kazdy z nas zeby madrym sie stac...



-
2009/08/02 06:29:41
A Ty już masz tę mądrośc?
-
2009/08/02 21:27:23
* Madrosc * - nikt jej nidgy nie posiadzie.

Jest to nieokreslona idealizacja i jako taka - nie ma zadnych zwiazkow z tzw. zyciem. Sprobuj pogrzebac wsrod filozofow na temat definicji " prawdy ".
Zobaczysz jak Cie zaboli glowa i czym madrosc sie od niej rozni.
To na poczatek.
-
2009/08/03 09:27:09
aniumsiie - fajnie piszesz o liturgii w KRR. jest to bodaj pierwszy normalny komentarz na ten temat z jakim się spotkałem. ja osobiście bym się tam nie odnalazł, ale istotne jest to abyśmy zrozumieli że Bóg uczynił nas różnorodnymi, różnorodnymi na swoje podobieństwo. wyposażył na s w różną charyzmę i możliwości postrzegania Boga i cieszenia się jego obecnością. kilka dni temu dość niefortunnie użyłem zwrotu "klepanie" różańca. nie miałem nic złego na myśli poza tym jak ja to odbieram - a mam prawo do tego żeby mi się to nie podobało. ale nie zmienia to faktu że ktoś kto "klepie" różaniec może mieć niesamowitą więź z Bogiem. odnaleźć swoje miejsce można na liturgi w KRR, albo w kościele protestanckim czy prawosławnym. i fajnie - bo Bóg przygotował dobre miejsce dla każdego z nas.


a co do wypowiedzii - "antychrystandergrand" to ręce opadają, wpadasz tu jak z rynsztoku, rozlewasz szambo i uciekasz. wiesz, ja pracuje w reklami i powiem ci że jeśli nadal będziesz "reklamował" tą stronę www w taki sposób, to napewno nie osiągniesz sukcesu.
-
2009/08/03 09:28:25
aha - to wszystko było w duchu miłośći bliźniego, bo ja się naprawde staram, ale czasem mnie nosi :-) ale nie tylko mnie - małe to pocieszenie, jeśli nie żadne....

ale coż ważne że się staram
-
2009/08/03 11:24:13
Zupełnie niezależnie od ostatnich pisanek i komentarzy: od dawna się zastanawiałem nad wpływem, jaki na poziom dyskusji mają pojawiające się na różnych forach występy trolli.
Hipoteza1: nie ma żadnego, bo nikt trolli poważnie nie traktuje i nie wchodzi z nimi w rozmowę.
Błąd - hipoteza 2: Kto czyta występ trolla, może pomyśleć: nie jestem takim (z przeproszeniem) chamem, jak (...), więc OK - jestem wspaniały! Występy trolli, mimo że ich samych nikt nie traktuje poważnie, jednak szkodzą - zaniżają poziom odniesienia i przez to poziom całej dyskusji.
Może być jednak tak, że czytając mocno niekulturalną wypowiedź doznam wstrząsu: więc tak mogę wyglądać, jeśli nie będę miarkował swoich emocji. Takiej reakcji życzę sobie i innym uczestnikom forum.

Parafrazując Mistrza: czy troll może być wysłuchany? Tak, jeśli napisze kilka postów pozbawionych agresji. Jeden nie wystarczy, bo można się obawiać, że Autor zapomniał nabluzgać przez zwykłe ludzkie roztargnienie.
-
2009/08/03 11:58:16
Zbroja nienawiści to metafora: postawa nienawiści do jakiegoś bliźniego swego, nie strój duchowny - jak można mnie posądzać o tak kretyński antyklerykalizm!
-
2009/08/03 14:34:04
Rozumiem że jest to metafora, tylko nie wiem czego dotyczy. czytając Pański wpis tak to zrozumialem. Nie odpowiedzial Pan na moje pierwsze pytanie.
Pozdrawiam.
-
2009/08/10 00:01:00
Katolicy maja wielki problem z okazywaniem zyczliwosci wobec blizniego, a co dopiero milosci! :)
-
2009/08/10 09:30:16
oj! myślę że to ogólnoludzka przywara - brak umiejętności (czy chęci) okazywania życzliwości.