Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Żydzi w Biblii i w „Przeglądzie Powszechnym"

Ewangelia Mateusza 5,43

„Słyszeliście, że powiedziano: «Będziesz miłował bliźniego swego», a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził."

Tłumaczenie Biblii Tysiąclecia. Zwracam uwagę na to, że cudzysłów przy tym Jezusowym cytacie obejmuje tylko słowa o miłości, o nienawiści już nie. Dowcip (?) bowiem polega na tym, że ów dalszy nienawistny ciąg jest, owszem, w myśli żydowskiej, ale nie w Piśmie Świętym ani nawet nie w pismach rabinicznych. „Znaleziono go dopiero - wyczytałem w Biblii Poznańskiej - w Księdze Reguły z Qumran, gdzie nakazano nienawidzić wszystkich synów ciemności, każdego według jego winy, a obrzęd przyjmowania do zrzeszenia przewidywał przekleństwa na wszystkich, którzy nie byli jego członkami." Co prawda, takie niegrzeczności wobec grzeszników są też jednak w Księdze Syracha 12,4-7, co wiem natomiast z polskiego wydania Biblii Jerozolimskiej.

Stosunek pism Starego (Pierwszego) Testamentu do różnych obcych jest - jak i w ogóle te pisma - rozmaity. Czasem krwiożerczy wręcz, innym razem wyraźnie gościnny. A Biblia Jerozolimska tłumaczy ową nakazaną nienawiść do nieprzyjaciela tym, że w biblijnych językach semickich było słowo przetłumaczone na grekę, potem na polski jako „nienawidzić", ale miało sens znacznie łagodniejszy.

Co tłumaczę, bo naszych starszych braci w wierze wciąż bronić trzeba. Antysemityzm znalazł się już co prawda w słowniku polskiej poprawności także kościelnej, nikt się do niego przyznać nie śmie, ale wyłazi czasem takie szydło z worka (vide ks. Chrostowski). A kiedy indziej widać szydło wręcz przeciwne, ze względu na tamto nieodzowne. Mam tu na myśli „Przegląd Powszechny", miesięcznik jezuitów stareńki (zaistniał 125 lat temu), ale odważnie nowiutki duchem. Mam w ręku jego numer czerwcowy, którego już sama okładka kole w oczy niektórych (podobno w Towarzystwie Jezusowym na polskiej ziemi licznych). Albowiem napis na niej takowy: „Tożsamość Żydów. Alina Cała, Miriam Gonczarska, Stanisław Krajewski, Joanna Tokarska-Bakir". Przeczytawszy teksty powyższych autorów umocniłem się w przekonaniu, że miarą stosunku do Żydów jest chęć (niechęć do) ujawniania takiego pochodzenia. Wciąż nie jest to sprawa tak mniej więcej obojętna, jak na przykład pochodzenie francuskie czy angielskie.
Pocytuję trochę Miriam Gonczarską:
”Gdy ktoś domyśla się lub wręcz wie o swoim pochodzeniu, a wciąż powracają do niego zasłyszane bądź przeczytane obraźliwe określenia, to właśnie one są często pierwszym językiem, w jakim paradoksalnie zaczyna mówić się o swojej tożsamości. Wiem to z własnego doświadczenia. Byłam szczególnie bezbronna, bo zawsze wiedziałam o moim pochodzeniu. Od dziecka słowo „Żyd" napawało mnie mieszaniną dumy i grozy.
Inni mają mniej szczęścia - po reakcji rodziców lub dziadków, po niedomówieniach dochodzą do wniosku, że w ich rodzinie «coś jest nie tak». Wciąż zgłaszają się do mnie osoby, które domyślają się, że mają żydowskie pochodzenie po dziadku lub babce, ale nie mają odwagi, by wprost zapytać. Nie wiedzą, jak o tym rozmawiać. Czasem, gdy decydują się na poruszenie tego tematu, zapada głęboka cisza lub wybucha awantura. Często osoby, które odkrywają swoje pochodzenie, odpychane są przez pozostałych członków rodziny. Żyjący przodkowie, którzy «coś» o tej rodzinnej tajemnicy wiedzą, to często ofiary Holocaustu, przerażeni wspomnieniami; za nic nie chcą przekazać swojego strasznego losu następnym pokoleniom. Wciąż boją się, ze tamten koszmar powróci. Osoby korzystające z żydowskiej pomocy społecznej proszą często, by nie mówić o tym rodzime. Dzisiejsza tożsamość żydowska to często spuścizna strachu i milczenia. Osoby, które wychowały się w żydowskich rodzinach w Polsce, gdzie otwarcie mówiono o pochodzeniu, są nieliczne. Najczęściej to przedstawiciele inteligencji, mieszkańcy dużych miast. Bycie Żydem po prostu nie jest wygodne ani dla danej osoby, ani dla jej otoczenia.”
Ale są i inne trudności.
”Właściwie od momentu, gdy ktoś dowiaduje się o swoim żydowskim pochodzeniu, jest zmuszony stawiać trudne pytania i podejmować trudne decyzje. Chodzi nie tylko o kwestię bycia Żydem świeckim czy religijnym. Trzeba zweryfikować stosunek do własnej narodowości, tzn. ustalić chęć utożsamienia się z Izraelem czy z Polską. A może próbować łączyć te dwie narodowe i państwowe tożsamości. Czy to możliwe? Czy, traktując je łącznie, dążę do nawiązania dialogu i porozumienia między tymi krajami? 
(...) Żyd czy Żydówka często musi w Polsce udowadniać, że nie jest wielbłądem. Że nie współpracuje np. z wywiadem izraelskim, nie ma niesamowitych zasobów gotówki i wpływu na politykę międzynarodową. Proszę mi wierzyć, że takie stereotypy mają bezpośredni wpływ na to, jak postrzegani są indywidualni Żydzi w Polsce. Im dalej odchodzimy od środowiska żydowskiego, tym silniej odczuwamy uprzedzenia. Co ciekawe, czegoś podobnego doświadczałam w Izraelu, gdzie wciąż musiałam odpowiadać na pytania o polski antysemityzm, o Holocaust, tłumaczyć się z tego, że moja rodzina postanowiła pozostać w kraju. Byłam nawet posądzana o antysemityzm, bo przed jakimś radykałem broniłam mojej polskiej ojczyzny.
Na koniec jednak zastrzeżenie.
”Nie chcę, by ktoś pomyślał, że narzekam albo że jest z Żydami w Polsce aż tak tragicznie. Opowiadam o absurdach naszej żydowskiej egzystencji w Polsce, bo dzięki «Przeglądowi Powszechnemu» dostałam taką możliwość.”
Niech żyje ten miesięcznik, tak sympatycznie powszechny!

A na koniec piękny wiersz Michała Kamińskiego, licealisty z Katowic.
Kamienie
Jedynie kamienie przyjmują z żalem wieści o zwycięstwie 
Wodzą smutnym wzrokiem po dumnych twarzach żołnierzy 
Uważnie obserwują zapłakane matki i przemowy trybunów
Jak wyrok brzmią dla nich wieści o postępach na froncie
Zwycięskich bitwach i budowie nowego domu
Z niesmakiem wyczuwają zapach powracających synów
Boją się w takich chwilach o swoją pracę
Nic tak nie przeraża jak myśl o bezrobociu
I nieuchronnym przejściu na zasiłek wspomnień
Wszak kamienie są potrzebne tylko w czasie zagrożenia 
By stojąc na ulicy mieć co zaciskać w dłoni 
Z bezsilnej złości

Co prawda, antysemita powie, że kamienowanie to kara śmierci przecież żydowska, ale przeżyjemy jakoś i taką wypowiedź.

wtorek, 16 czerwca 2009, jan.turnau
Komentarze
2009/06/16 17:36:50
Mamy takiego, starszego juz, znajomego, wygonionego z Polski w 68 roku, ktory aktualnie mieszka w Niemczech i ktory czasami, gdy dyskutuje o jakichs waznych sprawach dotyczacych Polski, mawia: gdybysmy my Polacy byli tacy jak my Zydzi...
-
2009/06/16 19:20:38
Życie przecięte. Opowieści pokolenia Marca - Joanna Wiszniewicz .
Opowieść o polskim antysemityzmie i polskiej stracie związanej z masową emigracją.
-
2009/06/16 22:29:31
Sam doświadczam tego, o czym pisze Miriam Gonczarska. Gdy opowiadam swoją żydowską genealogię, patrzę uważnie w oczy rozmówcy: jak zareaguje? A przecież się swojego żydowstwa nie wstydzę...
-
2009/06/16 22:38:27
Wstydzić? Można się bać, że Polakom znowu odbije, ale wstydzić?
-
2009/06/17 10:29:30
Bronić żydów... Nie mam powodów żeby zydów lubić, a całkiem sporo by nie lubić. Skromny przykład sprzedawanych w Berlinie znaczków z powstania warszawskiego i z powstania w getcie. Rząd polski kupił znaczki z powstania warszawskiego. Czy rząd izraelski kupił z getta? Nie. Za to gmina żydowska wystąpiła aby polski rząd ( czyli my polacy z naszych podatków ) kupili ich znaczki i im przekazali. Bo ich nie stać na zakup. Do jasnej cholery, niby z jakiej racji mam finansować zakup pamiątek obcego mi narodu i na dodatek im je dawać za friko?! Każdy naród szanuje swoją przeszłość i kupuje swoje eksponaty. A oni kupują - za cudzą kasę. Nie lubię ich i oczywiście już jestem "antysemitą". To tak wygodne, nadawać te miano każdemu kto im tyłków nie caluje.
-
2009/06/17 11:53:12
Problem żydowsko-polski i nie tylko, ma podłoże religijne.

Smieszy mnie polski Naród, który Jezusa (Żyd) wyniósł na ołtarze i modli się do Niego, jako "Boga", a z matki Jezusa uczyniono królową Polski.

Myslę, że nienawisć do Żydów wypływa z prostej przyczyny - nie uwierzyli w Jezusa, jako "Boga".

Moja opinia - Żydzi nie musieli uwierzyć w Jezusa Chrystusa i czas aby Polacy, jako katolicy zrozumieli, że religia chrzescijanska, to dobrowolna wiara i nie można jej ikomu narzucać.

Moja opinia co do Narodu żydowskiego - są różni, porządni i też łajdacy - tak jak w każdym Narodzie.

Jednym z dziwniejszych i smiesznym Narodem, są dla mnie, niestety Polacy.
-
2009/06/17 19:34:45
Bracia polscy w XVI i XVII wieku zadnych problemow z zydami i z antysemityzmem nie mieli. Po prostu. Zaprzyjaznili sie na tyle, na ile to wtedy bylo mozliwe. Od rabinow uczyli sie jezyka hebrajskiego, prowadzili przyjazne dyskusje teozoficzne. Wiele sie od rabinow nauczyli, co potem zostalo wykorzystane do budowy fundamentow polskiego chrystianizmu.

Jezeli byl i nadal jest jakikolwiek konflikt pomiedzy Izraelczykami, a Polakami, to jest to konflikt zydowsko-katolicki. Na pewno nie zydowsko-unitarianski. Na szczescie Kosciol katolicki wiele uczynil ostatnimi czasy, aby tego konfliktu nie bylo, a w jego miejsce pojawil sie dialog. Chociaz ... No wlasnie. Wierzacy zydzi nie stanowia problemu i nie generuja napiecia. Napiecie w stosunkach polsko-izraelskich generuja ci sami ludzie, ktorzy generuja je w stosunkach arabsko-izraelskich, a mianowicie SYJONISCI. To wazne slowo dla zrozumienia podloza krwawego konfliktu na Bliskim Wschodzie i konsekwencji rezolucji Rady Bezpieczenstwa ONZ z 1948 roku. To syjonisci czyli zydowscy nacjonalisc mnoza konflikty, doszukuja sie antysemityzmu tam gdzie jest naprawde, ale takze tam, gdzie go wogole nie ma. A w razie potrzeby nawet tworza taki antysemityzm, aby go potem zwalczac. Nie kazdy wierzacy zyd z synagogi jest syjonista chociaz mozna znalezc i takie przypadki poniewaz synagoga jest systematycznie wykorzystywana w Izraelu i w USA jako miejsce agitacji politycznej..