Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Rozkaz: miłość!
Księga Powtórzonego Prawa 30, 15-20

”Mojżesz przemówił do ludu: - Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci kochać twego Boga, Pana, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego nakazy, polecenia i przykazania; abyś żył i mnożył się, a twój Bóg, Pan, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. Ale jeśli swoje serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz się kłaniał obcym bogom, służąc im, oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Boga swego, Pana, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać ojcom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi."

Ten dekret Mojżesza przypomniał mi przez kontrast to, czego dowiedziałem się wczoraj od mojej żony. Świadoma tłoku, jaki panuje zawsze w kościołach w Popielec i długości wczorajszego nabożeństwa, bo posypanie każdego popiołem musi potrwać - pojechała do dominikanów na warszawski Służew, na godzinę dwunastą. I przeżyła szok: wielka świątynia była o tej pracowitej porze pełna, nawet spóźnialscy stali, tyle że kazanie było krótkie, więc nabożeństwo skończyło się po niecałej godzinie. A przeżyła szok pozytywny: uradowała się, że tyle ludzi potrzebuje Boga w dzisiejszej Polsce, w dzisiejszej Warszawie przecież zlaicyzowanej. Przyjechali jednak nie z czystego, prawno-moralnego obowiązku: większość musiała wiedzieć, że obowiązywał post, nie udział w Mszy. A jednak przybyli tłumnie na tę Mszę i na pewno na inne wczorajsze też. Bo takie jest tamtejsze dominikańskie duszpasterstwo. Brawo!!!

Co to ma do Mojżesza? A no to, że polskie duszpasterstwo rzymskokatolickie również rozkazuje kochać Boga: przez swoje biurokratyczne skłonności (osławione kartki od spowiedzi...), regulowanie wszystkiego (”postne” rozróżnianie między kręgowcami) zachowuje się trochę, jak tamten żydowski przywódca. A miłości, żadnej, także miłości Boga, nakazać nie można. Można wymusić zachowania, nic głębszego się nie da.
czwartek, 26 lutego 2009, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2009/02/26 23:41:55
Byłem w środę w kościele, ludzi tłum, jednak ksiądz, nie cieszył się tak jak pan Jan dużą frekwencją świadomych tego w co wierzą wiernych. Homilię poświęcił temu, że my tak na prawdę przychodzimy, a nie wiemy po co, ciągle grzeszymy, kasa nam w głowie tylko. Słucham i myślę sobie, że cudowni są ludzie, którzy mimo wszystko potrafią oddzielić takie sytuacje i na końcu pamiętać w jakim celu do kościoła przyszli.
-
2009/02/27 00:04:19
Każda religia nakazuje kochać Boga. Nie ekscytowałabym się nadmiernie,
-
2009/02/27 00:21:31
"...bo posypanie każdego popiołem musi potrwać "
Jasne , że musi. Ale zamiast stać w kolejce do zabiegu posypania może warto zastanowić się co ten zabieg znaczy. Bez katabasa posypać się nie da? Nieźle umościł się chrystusowy Kościół. Jezus byłby zachwycony.
-
2009/02/27 08:53:31
"A miłości, żadnej,także miłości Boga, nakazać nie można. Można wymusić zachowania, nic głębszego się nie da".

I Bóg przewidział to i dlatego jeszcze istniejemy, istnieć będziemy, aż Sami z siebie zapragniemy kochać Boga. A, że Bóg potrafi czekać, to......-:)

(może i o Lukim nie omieszka zapomnieć.-:))
-
2009/02/27 08:56:44
"Ale zamiast stać w kolejce do zabiegu posypania może warto zastanowić się co ten zabieg znaczy".

Fajko, dobre pytanie.
Podejrzewam, że mało kto wie co "zabieg" posypania znaczy.

Może byłby tak łaskawy p.Jan i wyjaśnił znaczenie tego "zabiegu".
Bardzo proszę, p.Janie ?

Według mojej wiedzy: "z prochu powstałeś i w proch się zamienisz".
Czy my mamy w proch się zamienić ?
-
2009/02/27 09:08:20
Jedyna
Wolałbym aby ludzie pamiętali i wiedzieli, że taki "lukipuki" (i nie tylko) istnieje.

Kochamy "TO", czego pojąć w stanie nie jesteśmy, a to co tak blisko nas - odrzucamy.
Popaprańcami jesteśmy, wszyscy.
-
2009/02/27 09:32:36
"Popaprańcamy jesteśmy, wszyscy".
Ale Ukochanymi i to Boga i tutaj zgoda.-:)
Pozdrawiam.
-
2009/02/27 12:29:54
Popiół znaczy, co się liczy: odsyłam do wpisu niedzielnego i pozdrawiam serdecznie.
-
2009/02/27 19:47:10
Do Miro17.

W Pisance z 10 maja 2007roku (masz rację, poświęciłam się bardzo-:))_
Jeżeli Bóg jest z nami
pisałeś:
"Ale oczekiwania typu "jeśli mnie kochasz, to powiedz, że jestem dobry niezależnie od tego, jaki naprawdę jestem" nie wydaje mi się najmądrzejsze".

Powiedz mi Miro17, czy i dzisiaj tak sądzisz?
Proszę o poważne potraktowanie mojego pytania.
Pozdrawiam.
-
2009/02/27 22:21:52
To prawda.Miłości nie wymusisz ani nie nauczysz, jak delikwent nie zechce.Proch,rzecz straszna dla człowieka,ON CHCE ŻYYYĆ!/widziałam proch i wiem co dla człowieka znaczy/.I super że ma szansę.NA ŻYCIE.Bóg jest wspaniały.
-
2009/03/01 01:20:55
J_T, odpowiadam chętnie i z wielką powagą, chociaż nie zdołam chyba napisać czegoś odkrywczego.
Takie oczekiwanie, jak w cytacie, nie świadczy chyba o tym, ze chcemy być traktowani poważnie i z szacunkiem. Naprawdę chciałbym dowiedzieć się od przyjaciela, jaki w rzeczywistości jestem, a nie usłyszeć niezależnie od faktów, że jestem cacy.
To pierwsza chińska madrość, niewątpliwie słuszna, ale gdybym na niej poprzestał, sam siebie musiałbym oskarżyć o doktrynerstwo. Jest chyba w tej sprawie rzeczywiście więcej wyjątków i niuansów, niż klarownych przypadków zastosowania prostej reguły.

Najprostszy przypadek: czasem ktoś zdołowany mówi nam wprost, a częściej daje do zrozumienia " nakłam mi coś, bo dzisiaj bardzo tego potrzebuję". I trzeba kłamać, ale to jest właśnie wyjątek.
Jest też argument, wysunięty niedawno w komentarzu, że człowiek musi mieć o sobie dobre mniemanie, musi siebie lubić, bo tylko wtedy ma szansę być rzeczywiście lepszym. To prawda niewątpliwa i z niej też wynikałoby, że nieraz trzeba oszukiwać, żeby wzmóc czyjąś wiarę w siebie. Muszę przyznać, że w praktyce nigdy nie cofnąłbym się przed takim oszustwem czy manipulacją w imię doktryny o godności, prawdomówności etc. Ten zabieg polega zresztą na przesunięciu akcentów, a nie na czystym łgarstwie, chociaż zawsze, jako manipulacja, grozi stworzeniem atmosfery życzliwego fałszu.
Oczywiście nie wyobrażam sobie powiedzenia komuś "jesteś do niczego", "nic z ciebie nie będzie", bo byłaby to po prostu nieprawda.

Myśle, ze pomocne jest tu słowo "możesz", które odgrywa tak wielką rolę w znanej powieści Steinbecka. Młodzieniec będący w powieści symbolicznym uosobieniem Kaina nie usłyszał od umierającego ojca "jesteś dobry, cudowny" ani też "jesteś zły", tylko "timszel" - możesz.
Pięknie Cię pozdrawiam.
-
2009/03/01 19:43:39
Miro17

Boże,dlaczego takiemu Mądremu Człowiekowi nie mogę postawić zwykłej mrożonej kawy?, dlaczego Boże Mój.-:)
Wiem, że jestem asertywna, ale inni nie są.
A asertywność zwłaszcza w naszej kochanej Polsce to to........................................
wielka siła jest._:)
A tak serio, to Miro bardzo serdecznie dziękuję Tobie,
Jesteś spoko.
I to, że uwielbiasz Pisanki Pana Jana T., to dla mnie bomba jest.

Dlaczego?
Jesteś nieco zagubiony w tym naszym Świecie.
Nie tolerujesz żadnej Religii. Ale, co dziwne Boga rozumiesz i Jego przekaz.
Nie chcesz przyznać tego nawet przed Samym Sobą, zupełnie, moim zdaniem nie potrzebnie. Bóg i tak Ciebie wykorzysta tam, gdzie "trzeba", czyli zrobisz, tylko to, co lubisz.-:)
Mylę się?


-
2009/03/02 15:49:42
Jedyna
Wytłumacz mi, proszę, jak jest to możliwe, że znasz Boga (wiesz co kocha)?
O ile dobrze wiem, to Bóg jest nie do pojęcia, a Ty napisałaś: "Ale Ukochanymi i to Boga..." - chodzi o popaprańców.

-
2009/03/02 19:17:33
Najmilszy i najdroższy Luki.
Taką mam Wiarę jak i Tobie życzę.
Bardzo mocno i serdecznie.
Wiara....................
-
2009/03/02 20:18:10
Jedyna
Ja mam wiarę w dobre myśli (pozytywne).
Mój Rozum odrzucił Bogów religijnych.
Uważam, że myśl człowiecza jest energią - pozytywną bądz negatywną.

Bogowie religijni (według mojej teorii) to wymysł ludzki, czego nie uznaje i nie jestem wyznawcą.
Jeżeli mi życzysz to o czym myślę, to zgoda.

Pozdrawiam.
-
2009/03/02 20:18:28
Jedyna
Ja mam wiarę w dobre myśli (pozytywne).
Mój Rozum odrzucił Bogów religijnych.
Uważam, że myśl człowiecza jest energią - pozytywną bądz negatywną.

Bogowie religijni (według mojej teorii) to wymysł ludzki, czego nie uznaje i nie jestem wyznawcą.
Jeżeli mi życzysz to o czym myślę, to zgoda.

Pozdrawiam.
-
2009/03/04 08:57:41
Życzę Ci Luki nawet i tego, o czym jeszcze nie myślisz._:)
Pozdrawiam.