Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Księga podwójnie dziwna. Polacy czytają Biblię?

List do Hebrajczyków 3,12-13

„Uważajcie bracia, żeby wśród was nie było jakiegoś zepsutego przez niewiarę serca, które by odeszło od Boga żywego, ale zachęcajcie się co dzień wzajemnie, dopóki trwa owo »dzisiaj«, ażeby ktoś z was zwiedziony przez grzech nie stał się nieczuły na Boga."

Wersja Biblii Poznańskiej. Ma ona tutaj „nieczułość na Boga", co jest pewną parafrazą: Paulistka i Tysiąclatka zachowują „zatwardziałość", Gdy kończy się nasze «dzisiaj», ludzie decydują się rozmawiać z człowiekiem reprezentującym to, co jest radykalnie „jutrem", i słyszę potem, że Iksiński pojednał się z Bogiem (przełamał swoją zatwardziałość...). I pytam, czy musiał się jednać z Bogiem: może tylko z Kościołem, a to nie to samo.  
List do Hebrajczyków to księga biblijna dosyć dziwna. Po pierwsze, nie ma autora. W Starym Testamencie to byłaby „nie dziwota”, bo tam takich anonimów prawie od groma: choćby Księgi Królewskie i Kronik. Wyjaśniam jednak, że nie chodzi mi o problem autorstwa w sensie ścisłym, naukowym, bo to sprawa tak skomplikowana, że mało który utwór biblijny ostałby się jako napisany rzeczywiście przez daną osobę. Jeśli chodzi o księgi nowotestamentalne, to niepewne jest autorstwo na przykład wszystkich czterech Ewangelii.

„Winna” jest mianowicie epoka, w której te teksty powstawały: wtedy ludzie też mieli ambicje intelektualne, pewnie niemniejsze niż teraz, ale innego rodzaju. Dzisiaj rozładowujemy swoje kompleksy niższości przez świadomość, że jesteśmy kojarzeni jako autorzy  jakiegoś tekstu. Ważne jest, by utwór ów uchodził za niegłupi, ale bodaj ważniejsze, żeby było wiadomo, że to myśmy go spłodzili (zasada: źle czy dobrze, byle z nazwiskiem...). Otóż w tamtych czasach chodziło o co innego: żeby przesłanie tekstu było moralnie skuteczne. Do tego potrzebna była nie tylko „autonomiczna” siła argumentacji, logika, precyzja wywodu i td., itp.: także autorytet autora. Ówczesne teksty były trochę jak dzisiejsze z licznymi nazwiskami pod spodem: ważne jest, nie kto rzecz faktycznie napisał, ale kto się (też faktycznie...) podpisał.
Po tym felietonie historycznym wracam do Biblii. Otóż powiedziałem już, o co mi nie chodzi, teraz czas na wyjaśnienie moich rzeczywistych intencji. Chcę mianowicie zauważyć, że w Nowym Testamencie jest tylko jedna księga nie mająca w ogóle autora: żadnego, nawet i owego niepewnego. Jest to lektura moja dzisiejsza: List do Hebrajczyków. Owszem, kto ma Biblię Wujka, pierwotną lub zmodernizowaną, ten znajdzie tam tytuł „Św. Pawła Apostoła List do Żydów”. Przez jakiś czas bowiem w moim rzymskokatolickim Kościele przypisywano go Pawłowi - ale dziś nikt poważny nie twierdzi, że to on go napisał. Na pewno napisał List do Rzymian, oba do Koryntian, do Galatów, do Filipian, 1 do Tesaloniczan i do Filemona, inne - nie wiadomo, bibliści dyskutują,  natomiast ów do Hebrajczyków (Żydów) miał innego autora. I nie wiadomo zupełnie, jakiego. Barnaba, Łukasza, Apollos czy nawet późniejszy Klemens Rzymski? - jeden Pan Bóg wie.
I to jest dziwność pierwsza. Druga to nazwa „list”. Paweł napisał wprawdzie tylko jeden tekst, który pasuje do tego potocznego określenia - List do Filemona, reszta to „epistoły”, coś w rodzaju papieskich encyklik, czyli mówiąc po polsku, listów okólnych. Nawet jednak fundamentalny traktat teologiczny,  jakim jest List do Rzymian, ma formę listu, zaczyna się jak ówczesna korespondencja: od autora i adresu. Dzieło, któremu dopisano później adres: ”do Hebrajczyków”, nic takiego nie ma w swej treści. Ma, co prawda, formę listu na końcu, krótki dopisek, może samego Pawła, niemniej całe dzieło ani nie jest Pawłowe (to nie jego styl, staranna kompozycja, słownictwo, teza o Chrystusie jako najwyższym kapłanie), ani nie jest klasyczną epistołą.

Aha, i  muszę dodać, że wprawdzie Dzieje Apostolskie też nie mają autora w potocznej nazwie, ale ich autorstwo Łukaszowe jest tradycyjnie oczywiste, a z punktu widzenia nowoczesnego bardziej pewne niż wiele innych.
PS. Popełniłem w „Gazecie Wyborczej” z 22 grudnia felieton pt. „Polacy czytają Biblię”. Tę optymistyczną tezę wydedukowałem z tekstu zamieszczonego w tygodniku katolickim „Niedziela”, gdzie zreferowano badania socjoreligijne Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Nie tyle same badania, ile ich wyniki, które są w szczególności takie, że tylko nieco ponad 25 proc. Polaków czyta codziennie Pismo Święte, a 33 proc. robi to „czasem w tygodniu”. Co redakcja uznała za smutne, bo mało, a ja za wesołe, bo dużo. Albowiem wynikałoby z tego, że co drugi Polak uczęszczający co niedziela do kościoła, zagląda codziennie do Biblii. Myślałem, że co najwyżej - co piąty.

Dostałem potem dwa listy. Jeden od ateisty, który wyniki uznał za oczywiście fałszywe, bo nie ma wśród swoich 30 znajomych katolików ani jednego, który czyta Pismo codziennie: nawymyślał mi zatem nieźle. Drugi - nieporównanie grzeczniejszy - list napisał do mnie ewangelik z któregoś - jak się domyślam - z Kościołów „wolnych” (baptystów, zielonoświątkowców). Wyraził nadzieję, że owi katoliccy czytelnicy Biblii przejrzą, czyli zmienią wyznanie.

Nie posądzam oczywiście socjologów katolickich o fałszerstwo, ale - szczerze mówiąc - nie bardzo mi się mieści w głowie aż takie święte czytelnictwo. Pewnie jednak moja głowa zbyt ciasna, odporna na nowy obraz Kościoła, inny niż ten, do którego przywykłem. Po drugie, jest czytanie i czytanie, nawet i codzienne. Może na przykład Iksiński i Igrekowska czytają codziennie to, co im Kościół, matka nasza, poleca na dany dzień, ale tylko fragment Ewangelii, a to lektura o wiele łatwiejsza niż na przykład List do Hebrajczyków, trudny nawet dla biblistów.

czwartek, 15 stycznia 2009, jan.turnau

Polecane wpisy

  • Święty Jan największy

    Ewangelia Łukasza 3,1-6 Czytamy dzisiaj o Janie Chrzcicielu. Uroczystość coroczna jego urodzin już za nami, była 24 czerwca, ale zjawia się w roku liturgicznym

  • Maria z Nazaretu, marianie

    Ewangelia Łukasza 1,26-38 Dzisiaj w Kościele rzymskokatolickim, starokatolickim mariawitów i zapewne polskokatolickim uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświę

  • O tych wszystkich, którym dzisiaj źle

    Księga Izajasza 29,17-21 Najpierw też o świecie roślin, nie tylko zwierząt, już cudownie pogodzonych (lwie konsumującym słomę...). O tym, że „Liban zamien

Komentarze
2009/01/15 20:38:59
Też jakoś nie dowierzam w tak wysoki wskaźnik.Ja przyznaję, średnio biorę do ręki Biblię raz na 2 tygodnie.Czytam przez kilka /lub naście/ dni ,a potem ciisza.Do następnego cyklu.Nie ma przymusu.Jest potrzeba zrozumienia.Nie Bibli,Boga i człowieka.
-
2009/01/15 20:41:38
Uważajcie bracia, żeby wśród was nie było jakiegoś zepsutego przez niewiarę serca, które by odeszło od Boga żywego, ale zachęcajcie się co dzień wzajemnie, dopóki trwa owo dzisiaj, ażeby ktoś z was zwiedziony przez grzech nie stał się nieczuły na Boga."

Jedno zdanie a dwie różne myśli. Niedowiarka (z definicji zepsutego) wykluczyć ze społeczności, grzesznika co dzień uwrażliwiać.
-
2009/01/15 20:54:19
Obecnie zaczyna powracać problem między Katolikami (Watykanem), a Starszymi Braćmi w swoim wyznaniu (ortodoksyjni). Chodzi o to, że "Starsi" nie życzą sobie, aby katolicy modlili się za nawrócenie "wybrańców".

Ten owy spór jest dowodem, że watykaniści i "wybrańcy" to niezle zakręceni i pokręceni ludzie.
-
2009/01/15 21:03:47
Jeżeli chodzi o czytalność Biblii ?
Znam wielu katolików i ludzi, którzy wybrali własną drogę.
Też się interesowałem kto czyta Biblie.

Bardziej czytają Ci, co odeszli z katolicyzmu - to tylko moja subiektywna ocena.
Uważam, że Ci owi socjologowie katoliccy wyrazili opinie na wzór mojej - subiektywną
-
2009/01/15 21:08:14
Przestańmy wreszcie dzielić ludzi na nawróconych, wierzących, wyznawców, itp..
To zła droga - tą drogą idzie katolicyzm (i nie tylko).
-
2009/01/15 22:23:32
Właściwie to bez znaczenia ilu Polaków czyta Pismo i jak często czyta. Badania nad rozumieniem prostego przekazu wypadły dla rodaków katastrofalnie. Co drugi nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem prostego tekstu. Większość nie pojmuje telewizyjnych informacji.
-
2009/01/15 22:36:06
"Pierwowzorem in vitro jest Frankenstein" To mówi biskup Pieronek. Jak czują się ludzie tak poczęci? Mniejsza. Jedno jest pewne, ten nie tylko czyta Pismo, świetnie je zna.
-
2009/01/16 00:43:43
"Dzisiaj rozładowujemy swoje kompleksy niższości przez świadomość, że jesteśmy kojarzeni jako autorzy jakiegoś tekstu. Ważne jest, by utwór ów uchodził za niegłupi, ale bodaj ważniejsze, żeby było wiadomo, że to myśmy go spłodzili (zasada: źle czy dobrze, byle z nazwiskiem...)"

Co Pan pisze! Kompleks niższości to patologia, jeden ma , drugi wcale i niczego nie musi rozładowywać z nazwiskiem lub bez. Poza tym nie należy mylić kompleksów z próżnością. Nie ważne co byle o nas.
-
2009/01/16 00:50:19
". Otóż w tamtych czasach chodziło o co innego: żeby przesłanie tekstu było moralnie skuteczne. Do tego potrzebna była nie tylko autonomiczna siła argumentacji, logika, precyzja wywodu i td., itp.: także autorytet autora."

Trudno zgodzić się, że do starożytnego niepiśmiennego pospólstwa trafiała głównie logika i precyzja wywodu. Dzisiaj także nie trafia pomimo iż niepiśmienni to skansen. A z tą logiką wywodu nie przesadzajmy.
-
2009/01/16 00:56:59
Uwaga ogólna. Rozumiem pasję badacza, ale dla znakomitej większości jest absolutnie obojętne czy bitwa pod Grunwaldem rozpoczęła się o godzinie 7.15 czy 9.23. Istotne jaki był wynik.
-
2009/01/16 09:32:26
Fajeczko.
Zręczność w kontaktach z otoczeniem nie polega na tym, by nie mówić prawdy,lecz powiedzieć ją w taki sposób, żeby się rozmówca nie rozzłościł.
Hagiwara Sakutaro.
P.S.
I Tobie Fajko, to często się udaje. Gratulacje i podziw.
-
2009/01/16 11:15:41
Panie Janie chcę podziękować za Pana bardzo uspakajający i w dodatku wiecznie na czasie:
PACIERZ EKUMENICZNY.
"I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode Złego", w Pana słowach:
"I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw od rozłamu. Amen."
To piękne jest.
-
2009/01/16 11:16:01
"Rozumiem pasję badacza, ale dla znakomitej większości jest absolutnie obojętne czy bitwa pod Grunwaldem rozpoczęła się o godzinie 7.15 czy 9.23. Istotne jaki był wynik".

Fajko, moim zdaniem, badacz powinien bardziej się skupić na przyczynie - dlaczego do tej bitwy doszło i tym samym może by bardziej zainteresował tą większość.

Zbyt często badamy skutki, zapominając, że aby doszło do skutku musi być przyczyna.

Gdy człowiek (obecnie) dokonuje zbrodni na drugim człowieku, zastanawiam się nad przyczynami tej zbrodni, a nie nad zbrodnią.
Za zbrodnie człowieka na drugim człowieku, odpowiedzialność wszyscy ponosimy - takie jest moje zdanie.

To, że dzisiaj islamczyk obwiesza swoje ciało materiałami wybuchowymi i wysadza siebie i innych wyznawców, nie ponosi on tylko odpowiedzialności, bądz jego przywódcy - winni za ten stan jesteśmy wszyscy, nie tylko islamiści.
Terroryzm nie zrodził się bez przyczyny - ta przyczyna tkwi również w nas.
-
2009/01/16 11:23:38
........."ta przyczyna tkwi również w nas".
Zupełną masz rację Luki i dlatego:
"Zrób sobie zdjęcie, jeśli wyjdzie, znaczy, że istniejesz".
Ramón Gómez de la Serna.-:)
-
2009/01/16 11:29:25
Jedyna
A ja polecam Tobie zrobić sobie zdjęcie "Duszy".
Co będzie, jak nie wyjdzie zdjęcie ?
Znaczy, że nie istnieje ?
-
2009/01/16 11:49:02
Jedyna, z uporem maniaka, będę Ciebie prosił o własną twórczość - stac Ciebie.
-
2009/01/16 11:54:32
Ten blog mi sie podoba - jest tu dużo myślenia samodzielnego.
-
2009/01/16 12:44:32
......"nawymyślał mi zatem niezle". - ateista
"Drugi - nieporównanie grzeczniejszy - list napisał do mnie ewangelik"...... - chrześcijanin

Panie Janie w związku z tym powyższym - Czy nie lepiej było napisać, że dostałem listy różne, jedne grzeczne, inne mniej, a jeden nawet był bardzo niegrzeczny - nie podkreślając, które były pisane przez wierzących, a który niewierzącego.

Panie Janie, czynimy te same błędy - ja i Pan !
-
2009/01/16 13:25:38
Kiedy lubimy i możemy cytować innych?
1. Wtedy, gdy "innych" rozumiemy.
2. Wtedy, gdy "innych" poglądy są zbieżne (lub często takie same!) z naszymi.
A tak na "ostatnim" marginesie Luki, to na "moim" blogu Jesteś o Niebo spokojniejszy.
Dlaczego tak?
-
2009/01/16 13:40:03
Jedyna
Chyba już Tobie (na "Twoim" blogu) wyjaśniłem - Dlaczego tak.

Jeżeli chodzi o tych "innych" - oczywiście, że masz rację, ale czy zastanowiłaś się nad tym, że Twoja (ta Jedyna) myśl może być w przyszłości cytowana przez "tych innych", dla dobra wszystkich.

To, co "TU" piszemy - pozostanie.
Tylko my, jako ciało odejdziemy.

Czyż nie warto ?
Przemyśl ?
-
2009/01/16 14:13:51
"Panie Janie w związku z tym powyższym - Czy nie lepiej było napisać, że dostałem listy różne, jedne grzeczne, inne mniej, a jeden nawet był bardzo niegrzeczny - nie podkreślając, które były pisane przez wierzących, a który niewierzącego. "
*****
A dlaczego Lukipuki nie piszesz, że 'niektórzy ludzie nie myślą samodzielnie', zawsze piszesz: 'katolicy nie myślą samodzielnie'.
-
2009/01/16 14:21:03
Klaro, wybacz, ale muszę napisać, że masz kłopoty w czytaniu ze zrozumieniem, albo celowo "wydzierasz" z mojego tekstu to, co Tobie pasuje.

"Panie Janie, czynimy te same błędy - ja i Pan" - pewnie "to" napisał kosmita !