Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Cuda i historia

Ewangelia Marka 6,34-44

Cud rozmnożenia chleba i ryby. Te niezwykłe wydarzenia znalazły się również na krytycznym warsztacie biblistów.
Zaglądam najpierw do dzieła teologa jak na miary światowe raczej umiarkowanego, bo przedrukowanego w ostrożnej Polsce: do książki „Wierzę” Bernarda Sesboüe, tam, gdzie pisze on o cudach Jezusa. A pisze on tak:
”Podsumowując, należy uznać, że badania historyczne nie są w stanie odpowiedzieć ani zdecydowanie tak, ani zdecydowanie nie na pytanie o historyczność konkretnego cudu. Trzeba zresztą przyjąć, że w wielu przypadkach wniosek do końca pewny jest niemożliwy, gdyż nie można z całkowitą pewnością stwierdzić, «co wydarzyło się naprawdę». Z drugiej strony kwestii historyczności cudów nie musimy rozważać dogłębniej niż historyczności innych działań i słów Jezusa. Wiara, która opiera się na solidnym fundamencie pełnej historyczności, może zachować pewien dystans wobec stwierdzenia historyczności konkretnego cudu. Nauczanie Kościoła domaga się zachowania historycznej podstawy cudów Jezusa. Nie narzuca uznania historyczności wszystkich tych cudów. Zachowanie pewnej tajemniczości należącej do natury cudu jest znakiem Bożej transcendencji.”

Bibliści klasyfikują cuda Jezusa. Są zatem egzorcyzmy i uzdrowienia, są trzy wskrzeszenia oraz cuda wobec wszechświata, czyli właśnie takie, jak ten, o którym czytamy dzisiaj u Marka:
”uspokojenie burzy, chodzenie po wodzie, cudowny połów, przemienienie wody w wino, rozmnożenie chleba itd. Opinie na ich temat są o wiele bardziej podzielone, a osąd wymaga pewnej ostrożności. W. Kasper nie waha się nawet powiedzieć, że «cuda odnoszące się do natury wolno uważać z pewnym prawdopodobieństwem za niehistoryczne»".
Zanim skończę z cytowaniem, zamelduję jeszcze, że ukazała się swego czasu książka „Wielka księga cudów” (Wydawnictwo M, Kraków 2007). Jest to dzieło dziennikarza, Kennetha L. Woodwarda, autora „Fabryki świętych”, którą tu reklamowałem - ale człowieka uczonego. Ta rzecz o cudach jest cenna choćby przez to, że dotyczy nie tylko cudów Jezusa, nie tylko w ogóle cudów „chrześcijańskich”, ale też tych z innych religii. Podtytuł brzmi: „Cudowne opowieści w chrześcijaństwie, judaizmie, buddyzmie, hinduizmie i islamie”. Są to zatem opowieści, czyli teksty, wobec których trzeba stosować taką krytykę, jaka stosuje także współczesna biblistyka.

A teraz, co ja na to? Może nie jak na lato, ale też nie jak na zimę z zimnymi kaloryferami. Już dawno temu przeczytałem i przyswoiłem sobie myśl, że cud jest znakiem. Tak się zresztą te wydarzenia nazywają w oryginale biblijnym, gdzie są aż trzy ich określenia: znaki, dosłownie cuda oraz „dzieła mocy”. Otóż - tu napiszę swoimi słowami mniej więcej to, co jest też w cytowanej książce „Wierzę” - cud jest z natury rzeczy czymś subiektywnym, tak jak każdy znak. Nawet i znak drogowy jest sobą tylko dla faceta, który jeździ samochodem i wie, co taki obrazek znaczy. Jeden uzna za znak „z góry” dla siebie nawet coś dającego się wytłumaczyć w sposób „naturalny”, ktoś inny powie o jakimś uzdrowieniu naprawdę niewytłumaczalnym medycznie, że wszystko przed nami, nauka się rozwija.

I może będzie miał rację, ale będzie miał swoją rację też ten pierwszy. Dopiero Tomasz z Akwinu wymyślił definicję cudu jako czegoś, co przekracza siły natury. Pomijając wszystko inne, cóż to takiego ta natura? Jest to sprawa nieporównanie bardziej skomplikowana, niż to się wydawało średniowiecznemu „klasykowi katolicyzmu”.
Tak zatem nie jest dla mnie najważniejsze, czy Jezus wskrzesił Łazarza, czy nie. Ważne są dla mnie moje własne przeżycia. Czy przeżyłem jakiś bardzo wyraźny znak z nieba? Może jest nim to, że mimo podeszłego wieku i kryzysu gospodarczego, który wymusza zwolnienia, mogę jeszcze aktywnie pracować zawodowo.

czwartek, 08 stycznia 2009, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2009/01/08 15:32:36
Ostatnie zdanie z tego tekstu: TO JEST NAPRAWDE CUD!!!!!!
-
2009/01/08 20:06:17
"....kwestii historyczności cudów nie musimy rozważać dogłębniej niż historyczności innych działań i słów Jezusa. Wiara, która opiera się na solidnym fundamencie pełnej historyczności, może zachować pewien dystans wobec stwierdzenia historyczności konkretnego cudu. Nauczanie Kościoła domaga się zachowania historycznej podstawy cudów Jezusa. Nie narzuca uznania historyczności wszystkich tych cudów."

I dlatego właśnie nie zmęczyłam tej książki. Nie rozumiem takich zdań. Solidny fundament pełnej historyczności? Co znaczy określenie " historyczność", czym różni się historyczność pełna od niepełnej?
I dalej: "wiara oparta na solidnym fundamencie historyczności". Coś co zostało historycznie udowodnione nie jest domeną wiary. Itd.
-
2009/01/08 20:30:35
"W. Kasper nie waha się nawet powiedzieć, że cuda odnoszące się do natury wolno uważać z pewnym prawdopodobieństwem za niehistoryczne."

Lubię takie eufemizmy. Niehistoryczność w znaczeniu wymysł, kłamstwo, konfabulacja. Biegnąc torem- historyczność odwrotnie, czysta prawda. Znaczy 2+2= 4 historyczne, 2+2= 18 niehistoryczne? Takie są skutki mieszania porządku Prawdy Objawionej i stwierdzeń falsyfikowalnych.
-
2009/01/08 20:53:25
Ok. Myślę, że można by tak: Opowieść o Jezusie Jego życiu, śmierci ,boskości zmartwychwstaniu i zbawieniu nie trafiłaby do starożytnego, politeistycznego świata. Była osadzona w realiach religii monoteistycznej i bardzo innej. Ewangeliści mieli wizję i poczucie misji. Cel uświęcił środki. Użyli obrazów nieprawdziwych, ale niosących istotę przesłania. Podobnie postąpili misjonarze ewangelizujący średniowieczną Europę, np. 24 XII, przesilenie koniec nocy, słońce, jasność, życie- wigilia Narodzenia Pana.
Wniosków wyciągać nie będę.
-
2009/01/08 23:37:03
"cud jest z natury rzeczy czymś subiektywnym, tak jak każdy znak."
Wówczas żaden ewangeliczny cud nie ostoi się, wszystkie były spektakularne.
-
2009/01/09 13:51:49
"Cuda"
Co dzisiaj jest dla mnie niemożliwe i nie do pojęcia, jeszcze nie oznacza, że będzie jutro tak samo, bądz w przyszłosci. Tak ja do tego znaczenia podchodzę.
-
2009/01/09 13:58:17
Fajko, napisałaś : "Cel uświęcił środki".
Podobnie myślę.
-
2009/01/09 17:51:45
Ależ Alfredzie65
Dla mnie cudem jest to, że Ty jeszcze "tutaj" piszesz.
Tylko "nie gęgaj",bo to zabronione.
Pozdrawiam.
-
2009/01/09 18:54:12
Jedyna
Dlaczego piszesz, że "gęganie" jest zabronione ?
Gdyby nie "gęgali", nie wiedzielibyśmy, że są "gęgający".
Nie mam nic przeciwko "gęgającym", tacy też są potrzebni do rozpoznania naszej krętej drogi.
-
2009/01/09 18:55:03
Jedyna
Dlaczego piszesz, że "gęganie" jest zabronione ?
Gdyby nie "gęgali", nie wiedzielibyśmy, że są "gęgający".
Nie mam nic przeciwko "gęgającym", tacy też są potrzebni do rozpoznania naszej krętej drogi.
-
2009/01/09 18:55:14
Jedyna
Dlaczego piszesz, że "gęganie" jest zabronione ?
Gdyby nie "gęgali", nie wiedzielibyśmy, że są "gęgający".
Nie mam nic przeciwko "gęgającym", tacy też są potrzebni do rozpoznania naszej krętej drogi.
-
2009/01/09 18:55:27
Jedyna
Dlaczego piszesz, że "gęganie" jest zabronione ?
Gdyby nie "gęgali", nie wiedzielibyśmy, że są "gęgający".
Nie mam nic przeciwko "gęgającym", tacy też są potrzebni do rozpoznania naszej krętej drogi.
-
2009/01/09 18:57:03
Jedyna
Dlaczego piszesz, że "gęganie" jest zabronione ?
Gdyby nie "gęgali", nie wiedzielibyśmy, że są "gęgający".
Nie mam nic przeciwko "gęgającym", tacy też są i pomagają rozpoznać drogę.
-
2009/01/09 18:57:25
Jedyna
Dlaczego piszesz, że "gęganie" jest zabronione ?
Gdyby nie "gęgali", nie wiedzielibyśmy, że są "gęgający".
Nie mam nic przeciwko "gęgającym", tacy też są i pomagają rozpoznać drogę.
-
2009/01/09 18:57:37
Jedyna
Dlaczego piszesz, że "gęganie" jest zabronione ?
Gdyby nie "gęgali", nie wiedzielibyśmy, że są "gęgający".
Nie mam nic przeciwko "gęgającym", tacy też są i pomagają rozpoznać drogę.
-
2009/01/09 18:57:48
Jedyna
Dlaczego piszesz, że "gęganie" jest zabronione ?
Gdyby nie "gęgali", nie wiedzielibyśmy, że są "gęgający".
Nie mam nic przeciwko "gęgającym", tacy też są i pomagają rozpoznać drogę.
-
2009/01/09 18:59:21
Jedyna
Dlaczego piszesz, że "gęganie" jest zabronione ?
Gdyby nie "gęgali", nie wiedzielibyśmy, że są "gęgający".
Nie mam nic przeciwko "gęgającym", tacy też są i pomagają rozpoznać drogę.
-
2009/01/09 19:01:49
Jedyna
Dlaczego piszesz, że "gęganie" jest zabronione ?
Gdyby nie "gęgali", nie wiedzielibyśmy, że są "gęgający".
Nie mam nic przeciwko "gęgającym", tacy też są i pomagają rozpoznać drogę.
-
2009/01/09 19:13:22
Przepraszam, komputer zawiesił się i za często akceptowałem wyślij.
-
2009/01/09 20:19:41
Hehe,toż to zbieżne jest z "gęganiem".A może to jakiś szczególny "cud", luki?Prawda że dziwne to?A może człowiek "gęga" zamiast mówić wprost?
-
2009/01/09 23:05:34
Ewo, komputer też chce trochę "pogęgać", przecież obsługiwany jest przez "gęgającego".
-
2009/01/10 11:32:12
Hehe,:D