Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Antyteologia Sebastiana Rejaka

Psalm 78,3-4
„Cośmy słyszeli a poznali, a ojcowie nasi opowiadali nam, nie zataimy przed synami ich, pokoleniu późnemu opowiadając chwałę Boga i potęgę Jego, i cuda Jego, których dokonał.”
Tłumaczenie Izaaka Cylkowa.
Jutro Dzień Judaizmu. Leży przede mną tom niebywały. Można go czytać z obu stron. Od jednej są to eseje w języku polskim, od drugiej - w języku hebrajskim, którego zapis - jak wiadomo - zmierza w lewą stronę. Po środku angielszczyzna, mowa międzynarodowa. Tytuł: „Myślenie po Zagładzie. Głosy z Polski. Praca zbiorowa pod redakcją Sebastiana Rejaka." Publikacja przygotowana do druku przez wydawnictwo MUZA SA we współpracy merytorycznej z Centrum Badań Holokaustu Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz przy wsparciu Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Najbardziej zainteresował mnie esej samego Sebastiana Rejaka pt. „Antyteologia jako odpowiedź na Szoa". Absolwent KUL-u, obecnie II sekretarz w MSZ, referuje różne opinie teologiczne, powstałe po Zagładzie. Na pytanie, również zresztą papieskie, „gdzie był Bóg?", daje odpowiedź radykalną: po Holokauście niemożliwa jest teologia, czyli mające swój przedmiot zajęcie intelektualne. Doświadczyliśmy śmierci Boga i teraz „niemożliwa jest już nawet proteza wiary".

Możliwa jest natomiast antyteologia. Autor rozumie ją ”nie jako agresywną  polemikę z teizmem, ale jako przedstawienie alternatywy wobec teologicznej wizji świata. Jest to wizja bez-bożna (pozbawiona hipotezy Boga - God-less), ale nie amoralna czy antyreligijna. Co więcej, stoję na stanowisku, że zwalczanie religii, także w jej warstwie teologicznej, byłoby  z gruntu nierozsądne. Dla większości ludzi istnienie Boga jest niestety jedynym powodem, który powstrzymuje ich od krańcowego libertynizmu i popełniania zbrodni, jeśli byłoby to korzystne z jednostkowego punktu widzenia. Większość ludzi jest bowiem przekonana, jak Iwan Karamazow, że „jeśli Boga nie ma - wszystko jest dozwolone".

Do tezy tej mam stosunek podwójnie krytyczny. Choć nie wiem, jak dziś - w myśl psalmu 78 - „opowiadać chwałę Boga i potęgę Jego, i cuda Jego", choć szamocę się z tym problemem, to jednak od antyteologii jestem daleki. Mam, po drugie, wątpliwości, czy można aż tak zdecydowanie głosić ów pogląd Dostojewskiego. Za Kołakowskim sądzę, że bez hipotezy Boga wali się wszystko, również etyka, ale tylko teoretycznie. Praktycznie, psychologicznie, socjologicznie sprawa jest bardziej skomplikowana.

piątek, 16 stycznia 2009, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2009/01/16 18:56:26
"Większość ludzi jest bowiem przekonana, jak Iwan Karamazow, że "jeśli Boga nie ma-
wszystko jest dozwolone".
Tak mądrego wywodu raczej nie da się zrobić bez Pomocy Boga.
Jest to Jego dar dla nas ludzi. Lecz jeśli go odrzucimy,sami uniemożliwimy sobie odnalezienie pełnego zaspokojenia i prawdziwego celu w życiu. Tak więc Boża miłość do nas nigdy nie ulegnie zmianie. Bóg, który nas zna, wie o nas wszystko i kocha nas w sposób doskonały. A problem może tkwić tylko w tym, że nikt z ludzi nie jest
w stanie kochać w taki sposób.Bo Boże spojrzenie na miłość jest całkowicie inne od każdego sposobu w jaki to uczucie postrzega dzisiejsze społeczeństwo. A człowiek jest nadal kruchy i omylny. I w dodatku samotnie zmaga się z bólem i poczuciem winy.
W jaki sposób możnaby to zmienić, tego to akurat jeszcze nie wiem. Panie Janie T. pomocy,pomocy wołam z głębin "upadłej'' Duszy mej.-:)
-
2009/01/16 22:25:26
"Większość ludzi jest bowiem przekonana, jak Iwan Karamazow, że jeśli Boga nie ma - wszystko jest dozwolone".

To nieprawda. Podwójnie nieprawda. Gdyby tak było , ateiści byliby moralnie upośledzeni, a przed popełnianiem najgorszych zbrodni powstrzymywałby ich jedynie lęk przed wymiarem sprawiedliwości. W nie lepszej sytuacji byliby wierzący, moralnie równie podejrzani, różni od ateistów jedynie w tym, że przed czynami haniebnymi powstrzymywałaby ich dodatkowo obawa przed kara bożą.
I tu zgadzam się z Panem Janem, że sytuacja jest bardziej skomplikowana.
Moral insanity, a na drugim krańcu heroiczny altruizm w poprzek podziałów na wierzących i niewierzących.
Do Kołakowskiego wróciłam w ostatnich tygodniach. Wywód precyzyjny, ale być może zabrakło jakiegoś ważnego czynnika. Tak niewiele wiemy o naturze ludzkiej, funkcjonowaniu mózgu.

Teologia po Szoa? Ciężki problem. I to zarówno dla Żydów jak i chrześcijan.
-
2009/01/16 22:43:47
Fajeczko Ma.

Jesteś zdecydowanie sprawniejsza intelektualnie ode mnie, ale mniejsza o to.
Jednak Miła Ma powiem Tobie na ucho, że Boga kiedyś dobrze znałaś, a teraz temu zaprzeczasz. W głębi Duszy (Istoty) swej wiesz najlepiej i tutaj jest "pies pogrzebany".
Najwięksi Intelektualiści także potrafią kochać Boga. Fajko. Pozdrawiam Ciebie serdecznie,bo faktycznie lubię czytać Twoje słowa. Są szczere i od serca, to fakt namacalny jest.-:)
-
2009/01/16 22:52:20
Teoria swoje, rzeczywistość co innego.
Popieram p.Jana i Fajkę, w ocenie, że natura ludzka (zwłaszcza nasz rozum) jest zbyt skomplikowany, abyśmy sobie czynili wzajemne zarzuty.

Pracować nad Tym warto, może kiedyś w przyszłości - sprawa nie będzie tak skomplikowana, jak w przeszłości i dzisiaj.

Jednak co do moralności dalej mi się wydaje, że ma związek z naszym Rozumem (Umysłem) i nie jest zależny czy ten Rozum wierzy w Boga bądz nie.