Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Dla Żydów i cyklistów - amen
Ewangelia Jana 12, 9-11

„Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam [w Betanii] jest, a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także, by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa".

Gdy parę dni temu pisałem o wskrzeszeniu Łazarza, wspomniałem apokryficzne opowiadanie Karla Czapka na jego temat. Pisarz czeski wyobraził sobie, że wskrzeszony Łazarz potwornie bał się drugi raz umrzeć. Nie zacytowałem wtedy tej informacji Ewangelii, że i jemu groziła śmierć z ręki arcykapłanów; u Czapka ów lęk przed powtórną śmiercią nie wiąże się z tym konkretnym zagrożeniem, ale pomyślałem teraz sobie, że można byłoby napisać trochę inny apokryf.

Ważniejsze jest jednak, co napisano w Ewangeliach kanonicznych. Otóż obraz Żydów jest tam oczywiście ciemny, u Jana szczególnie. Pisałem też tu nieraz, jak to tłumaczą współcześni bibliści, przede wszystkim ci, którzy dialogują z judaizmem: że na ewangelijny obraz Żydów za czasów Jezusa nałożyły się późniejsze konflikty pierwotnego Kościoła z Synagogą. Cieszmy się zatem z dzisiejszych owoców dialogu, cieszmy się radościami naszych partnerów, na przykład ich publikacjami, np. książkami Stowarzyszenia „Pardes".

Odnotowałem tu „Przewodnik błądzących" Majmonidesa, czyli Rambama, teraz kolej na rzecz znacznie bardziej przystępną: „Głosy z Aszkenaz. Żydowskie przysłowia i powiedzenia ze zbioru Ignaza Bernsteina".

Przysłowia. Są mądrością narodów. Co prawda przedrzeźniacz Kisiel żartował kiedyś w „Tygodniku Powszechnym", że przysłowia są mądrością tych narodów, które innej mądrości nie mają, niemniej Żydzi mają i mądrość, i przysłowia, czyli mądrość między innymi w przysłowiach.

Zbieracze przysłów to szczególny gatunek kolekcjonerów. O takich ludziach pisze w przedmowie do książki redaktor Wydawnictwa „Pardes" Lidia Kośka. Przede wszystkim właśnie o owym tytułowym Ignazu Bernsteinie, ale też o Samuelu Adalbergu (jako polonista znałem nazwisko, nie wiedziałem, jest „z naszych"), Henryku Lwie, Bar Amim. O tym, że te przysłowia żydowskie, pisane w języku „jidysz", wyprzedziły literaturę tegojęzyczną. Że ich tłumaczenie na polski nie było bezproblemowe. Zresztą nie tyle tłumaczenie w sensie przekładu, ile tego, że można je napisać po polsku, ale to nie znaczy, że nie trzeba ich dalej tłumaczyć. W bardzo ciekawym studium Lidia Kośka pisze tak: „W swoich komentarzach Ignaz Bernstein powtarza wielokrotnie: »sens tego przysłowia jest dla mnie niejasny« (co trochę uspokaja współczesnego czytelnika, któremu podobna sytuacja przydarzyć się może o wiele częściej). Dzieje się tak dlatego, że przysłowia są jak otoczaki leżące w wartkim potoku mowy. Krawędzie każdego innego zdania wypowiadanego ad hoc przystają do świata (nawet gdy wypowiedź jest niejasna czy niepiękna), a przysłowie nie ma krawędzi, jest obrobione, zaokrąglone ze wszystkich stron (gramatycznie i ideowo) i ani nie da się przyłożyć ściśle przysłowia do świata, ani jednego przysłowia do drugiego. Właśnie dlatego przysłowia sobie przeczą, nie tworząc nigdy spójnego systemu logicznego ani etycznego, są pomiędzy nimi myślowe szczeliny".

To była próbka stylu przedmówczyni. Swój tekst opatrzyła dedykacją „Cyklistom", robiąc aluzję do czegoś, co jeśli nie jest przysłowiem, to na pewno powiedzeniem (gorzkiej) treści pełnym. Podam też do czytelniczej wiadomości, że krótkie słowo wstępne do książki napisał rabin krakowski Sacha Pecaric, inicjator i realizator wielu publikacji polskich Żydów (szczególnie nowego tłumaczenia Tory). Napisał, że Stowarzyszenie Pardes wydało sporo książek religijnych, teraz zaś chce „wykroczyć poza sferę ściśle religijną, by ukazać różnorodność i bogactwo żydowskiej kultury i duchowości". Bardzo to dobre „wykroczenie".

A teraz trochę przysłów. Zbiór został sporządzony tematycznie i alfabetycznie: np. zaczyna się od słowa „Adam" i mamy zaraz myśl niewątpliwie złotą: „Praojciec Adam był jedynym człowiekiem, który nie mawiał: ach, dawniejsze czasy były lepsze!" Pod hasłem „anioł" powiedzenie dokumentujące dawniejsze napięcia: „Woła się anioła, a przychodzi ksiądz". Pewnie bym nie zrozumiał, ale mamy pod spodem kursywą wyjaśnienie: „Gdy się mówi o kimś i właśnie wtedy pojawia się jego »przeciwnik«, antagonista".

Słowo „amen" nie jest natomiast antagonistyczne, bo wspólne (czy każdy wie, że też wielkanocne „Alleluja" to zawołanie hebrajskie?), rozumiem zatem bez wyjaśnienia przysłowie „Za »amen« w twarz nie biją". Niech to będzie puentą. Koniec tego „posta", ale w następnych będą następne przysłowia.
poniedziałek, 17 marca 2008, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2008/03/17 16:34:01
... a za Alleluja leją ?:)
-
2008/03/17 22:45:25
Praojciec Adam był jedynym człowiekiem, który nie mawiał: ach, dawniejsze czasy były lepsze!"
Obawiam się, że kto jak kto, ale praojciec Adam miał aż nadto powodów, aby wzdychać do dawniejszych, lepszych czasów. Porównanie rajskiej beztroski z późniejszym potem, łzami i znojem w pełni go usprawiedliwia.
-
2008/03/19 09:49:24
Przysłowie Woła się anioła, a przychodzi ksiądz" nasuwa mi skojarzenie z myśleniem typu "Czekam na bezpośredni znak od Boga, a On znów przysyła człowieka". Teoretycznie Chrześcijanin powinien być zadowolony, bo każdy człowiek jest Świątynią Ducha Świętego. Tak więc to, że Kogoś spotykamy to inspiracja Tegoż Ducha.Wielka sprawa, choć sadzac po powierzchowności może się wydawać trywialna.
-
2008/03/20 13:01:04
"Woła się anioła a przychodzi ksiądz." przypomina dzisiejsze powiedzenie "Człowiek szuka miłości a znajduje żonę."