Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Coś o szczęściu

Ewangelia Jana 20, 19-31

Kolejna opowieść ewangelijna, która przez wieki obrosła myślą, uczuciami, wyobrażeniami malarskimi: o Tomaszu zwanym głupio „niewiernym”. Nie dość powtarzać, że nie grzeszył żadną niewiernością. Nie zdradził przecież ani się nie zaparł Mistrza - tylko trudno mu było uwierzyć, że On dalej JEST. Nie tylko jemu, ale Ewangelia akcentuje właśnie jego sceptycyzm.

Zamyśliłem się nad puentą perykopy: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Informowałem tu już wiele razy, że polskiemu słowu „błogosławieni” odpowiada w oryginale greckim często termin „makarioi”, który znaczy dosłownie „szczęśliwi” („błogosławieni” to dosłownie „eulogetoi” lub „eulogemenoi”). Czy wiara religijna gwarantuje szczęśliwość? Słowo wieloznaczne. Gdy rozumieć je potocznie, trzeba powiedzieć, że osiągamy je tylko w ostatecznym rachunku naszych korzyści i strat, czyli na tamtym, sprawiedliwym świecie. Ale przypadek matki Teresy z Kalkuty pokazuje, że w tym życiu święty bywa nieszczęśliwy po trzykroć. Ukazała się właśnie w Znaku książka pt. „Pójdź, bądź moim światłem. Prywatne pisma «Świętej z Kalkuty»” . Jak już wcześniej podawano, z publikacji tej wynika, że bardzo długie lata matka Teresa żyła w ciemności duchowej, wręcz bez wiary, że Bóg jest. Co straszniejsze, były to właśnie lata jej największych wysiłków i najwspanialszej etyki: szaleńczej troski o umierających na ulicy. Zaprawdę Bóg po liniach krzywych pisze.

Przysłowie żydowskie: „Głupota bogacza więcej znaczy niż mądrość biedaka.” Pewnie! Kto ma pieniądze, ma też w ręku opinię publiczną. Na szczęście jednak nie całą: wolne media mogą wiele zrobić dla mądrości, jeśli tylko są wolne naprawdę. Wolnością wewnętrzną, czyli wrażliwym sumieniem.

niedziela, 30 marca 2008, jan.turnau

Polecane wpisy

Komentarze
2008/03/30 17:59:18
"Zamyśliłem się nad puentą perykopy: Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli." W co... ? tak mi przy dzisiejszej Ewangelii towarzyszyły słowa: Na początku było słowo..." może wtedy łatwiej zrozumieć dlaczego Niewierny Tomasz.

Przysłowie żydowskie: Głupota bogacza więcej znaczy niż mądrość biedaka. Pewnie! Kto ma pieniądze, ma też w ręku opinię publiczną.
:)

ale powiedzmy wprost nie żyje Wolny Tybet
V_V
-
2008/03/30 18:08:11
ps. psia krwia nawet nie potrafię przepisać z Ewangelii bez błędu, oczywiście miało być: Słowo.
-
2008/03/31 09:16:59
Z maniackim uporem powtórzę, że Ta święta nie identyfikowała się do końca ze swoimi podopiecznymi. Jej przytułki nazywane były(zresztą przez nią samą) "umieralniami"(gdzie tu europejski-chrześcijański standard podejścia do człowieka?), umierających chrzciła wykorzystując ich słabość cielesną i mentalną(nie powinna była robić tego mając pewność świadomego udziału w tym akcie?), zgromadziła duże fundusze na swoją działalność ale biedaków opatrywała w skrajnie prymitywnych warunkach(strzykawki myła, a nie sterylizowała! Amputowała nożem kuchennym!), swoje podupadające zdrowie pojechała ratować do Europy(czy Stanów?) a nie chciała polegać na opiece medycznej obecnej w jej przytułkach. Mam wrażenie, ze chyba jednak trochę gardziła losem swych podopiecznych nie zapewniając im opieki wg współczesnych standartów medycznych.
-
2008/03/31 09:48:56
"Z maniackim uporem powtórzę, że Ta święta nie identyfikowała się do końca ze swoimi podopiecznymi."
*****
W tym sensie nie identyfikował się żaden z przywódców religijnych, nawet Jezus, który był na weselu w Kanie, przyjmował zaproszenia ludzi niebiednych, a nie siedział cały czas z żebrakami przy drodze.

"Jej przytułki nazywane były(zresztą przez nią samą) "umieralniami"(gdzie tu europejski-chrześcijański standard podejścia do człowieka?),"
*****
Nie widzę istotnej różnicy między nazwą 'umieralnia' a 'hospicjum'.

"umierających chrzciła wykorzystując ich słabość cielesną i mentalną(nie powinna była robić tego mając pewność świadomego udziału w tym akcie?),"
*****
To były w Kościele inne czasy, inne nauczanie - ludzie naprawdę wierzyli w to, że tylko ochrzczeni mogą dostąpić zbawienia.

"zgromadziła duże fundusze na swoją działalność ale biedaków opatrywała w skrajnie prymitywnych warunkach(strzykawki myła, a nie sterylizowała! Amputowała nożem kuchennym!),"
*****
Tak, jedna Matka Teresa miała zapewnić lekarstwo na wszelkie bolączki miliardowych Indii. Ciekawe, że do rządu Indii nie masz zastrzeżeń.

"swoje podupadające zdrowie pojechała ratować do Europy(czy Stanów?) a nie chciała polegać na opiece medycznej obecnej w jej przytułkach."
*****
Sam mówiłeś, że to były po dzisiejszemu hospicja, a nie szpitale.
-
2008/03/31 11:48:05
Matka Teresa kochala cierpienie i lubila osobiscie patrzec jak inni cierpia.
Gdyby wyciagala ludzi z cierpienia i pomagala im w zyciu stanac na nogi, uznalbym Ja, za wspanialego czlowieka.

To jest wlasnie KRZYZ - symbol cierpienia, ktory mocno utkwil w chrzescijanstwie.
-
2008/03/31 12:37:09
Klaro_99! Zastrzeżenia pod adresem Matki Teresy nie są moim wymysłem. Skrótowo przedstawiłem, to co krytycznie nastawiona prasa zachodnia i indyjska opublikowała na Jej temat.Piszesz, że "Tak, jedna Matka Teresa miała zapewnić lekarstwo na wszelkie bolączki miliardowych Indii." Nie stawiałem takich wymagań. Krytyka dotyczy warunków, jakie panowały i do dziś panują w tych przytułkach dla ludzi z ulicy. Mam do tgeo prawo, bo Matka Teresa i jej zakon nie są jedynymi niosącymi pomoc hinduskim biedakom. Sa inni i stąd prawo do porównywania. Niestety pod obstrzał krytyki zazwyczaj trafiają Ci, którzy mają największą "publicity" - popularność kosztuje.
-
2008/03/31 14:27:51
Klaro, dodam tylko jedno: we wszystkim masz rację i basta :)
-
2008/04/01 00:57:06
Ci, którzy nie widzieli a uwierzyli, to my, dzisiejsi naśladowcy Tego, o którym tylko czytamy. Istnieją świadectwa o tym, co Jezus powiedział, jaki był, jak żył i jak umarł. Największe jednak świadectwo jest w nas samych: kiedy poddając się Jego nakazom, spełnia się dokładnie to, co zapowiedział. Powiedział, że uczeń nie przewyższy nauczyciela: jak nauczyciel cierpiał, tak samo cierpieć będą Jego uczniowie.
Zachęcał, by go naśladować. I to wystarczyło, żeby sprawdził się scenariusz, mówiący o cierpieniu. Jezus nie nakłaniał nas, by umrzeć jak On (bo On swoją śmiercią spełnił Prawo, tak więc nasza śmierć niczemu nie służyłaby). Jezus nakazał naśladować Go w sposobie przeżycia życia.
Matkę Teresę przerósł ogrom nieszczęścia. Zetknęła się z nim. I z perspektywy czasu i jej własnych wypowiedzi możnaby ukuć teorię, że całe nieszczęście świata chciała unieść sama. Bez Boga. A człowiek przecież sam nie potrafi pokierować swoimi krokami.
Teresie się zapomniało, że trzeba dać ludziom wędkę, zamiast ryby. Nie da się zmienić człowieka i sposobu w jaki żyje, na siłę. Musi chcieć. Musi dostrzec, że potrzebuje takich zmian. Musi mieć też cel (dla Kogo lub Czego pragnę się zmienić). Stałe mycie brudnego i karmienie głodnego jest aktem bardziej samolubnym niż bezinteresownym. Bo w naszym mniemaniu okazaliśmy się dobrzy. Trudniej jest brudnego pouczyć, jak ma postępować, by się nie brudzić, albo głodnego, jak ma zdobywać pożywienie.
Tak, szczęśliwi są naśladowcy Jezusa. Bo jeśli cierpią dlatego, że nimi są, to naprawdę mają powody do radości. Posiedli żywe świadectwo, że Jezus jest Drogą, Prawdą i Życiem.
Historia dialogu Boga z ludzkością pokazuje, że On pisze prostymi znakami, ale trzeba być prostolilijnym, żeby nie dać sobie wmówić (przez boga tego systemu rzeczy), że to jakieś bohomazy. Samotna walka Matki Teresy jest takim właśnie prostym zapisem.
Czyż Jezus nie powiedział, że biedni będą zawsze? Nie obiecywał, że komuś z ludzi się uda zniszczyć ubóstwo. Mówił natomiast, że do końca świata będzie głoszona Dobra Nowina o Królestwie, pośród wszelakich nieszczęść i niedogodności. Matka Teresa wybrała jednak inną walkę. Stąd pewnie ta ciemność. Z braku światełka w tunelu, jako celu.
-
2008/04/02 08:40:36
Klara_99 napisała:"To były w Kościele inne czasy, inne nauczanie - ludzie naprawdę wierzyli w to, że tylko ochrzczeni mogą dostąpić zbawienia." Sugerujesz, że Matka Teresa zaakceptowała stanowisko Soboru Watykańskiego II i przestała praktykować prozelityzm wsród wyznawców innych religii po 1965 roku? Krucho u Ciebie z wiedzą nt Swiętej, albo uprawiasz propagandę. Matce Teresie oskarżanej o kiepskie warunki w przytułkach nieraz się wymknęło, ze tak naprawdę, to Ona chce tym biedakom dawać przede wszystkim Chrystusa. Czyli uprawiała prozelityzm! Osobiście uważam, ze nic w tym złego, tylko trzeba to robić z "otwartą przyłbicą". Otrąbiane sukcesy Matki Teresy w opiece nad biedakami z perspektywy czasu wydają się być bardziej propagandowym humbugiem niż rzeczywistością. Czy Ci co trafiają do przytułków wracają do społeczeństwa jako samodzielne jednostki? Przytułki zapewniają conajwyżej tzw. godne konanie. Spektrum potrzeb wśród indyjskich biedaków jest napewno większe niż tylko potrzeba godnego umierania. No cóż świat medialnego sukcesu póki co należy do Chrześcijan.
-
2008/04/02 12:39:29
"No coz swiat medialnego sukcesu poki co nalezy do Chrzescijan."

Szkoda, ze tylko i az, nalezy do Chrzescijan.
Nam potrzebna jest biegunowosc, ktorej jest brak.
-
2008/04/02 15:01:05
Vibhisana, 'inne nauczanie' to było, że chrzest jest niezbędny do zbawienia, we wcześniejszym Twoim komentarzu była mowa o tym, że Matka Teresa chrzciła ludzi bez ich zgody. A to, że należy mówić o Chrystusie, nie zmieniło się po SWII.
Zajmowała się właśnie zapewnieniem godnego konania, to była jej 'specjalizacja', nie wiem, skąd wymaganie, że miała zajmować się wszystkim.
-
2008/04/02 16:19:00
Klaro_99! Z Wkipedii o Siostrach Misjonarkach Miłosierdzia "Siostry zbierają z ulic miasta ludzi bezdomnych, aby ich umyć, opatrzyć im rany, nakarmić; uczą dzieci - głównie na ulicach; prowadzą domy dla porzuconych dzieci, starając się o ich adopcję; zajmują się trędowatymi, odwiedzają domy starców, szpitale, więzienia." Jeżeli Owe Siostry czują się kompetentne opatrywać rany i w jakiś sposób pomagać chorym, to dlaczego zdarzało im się to robić wg standartów, o których pisałem? Szkolił Je lekarz, czy sama Święta z oszczędności? Wycofuję się z dalszej dyskusji, bo mam pzreczucie, ze może skończyć się w niekontrolowany sposób, a na tym mi nie zależy!