Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Opoko moja

Psalm 18

”Miłuję Cię, Panie, mocy moja,
Panie, opoko moja i twierdzo, mój wybawicielu.
Boże, skało moja, na którą się chronię,
tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono.
Wzywam Pana, godnego chwały,
i wyzwolony będę od moich nieprzyjaciół,
Ogarnęły mnie fale śmierci
i zatrwożyły odmęty niosące zagładę,
opętały mnie pęta otchłani,
schwyciły mnie sidła śmierci.
Wzywałem Pana w moim utrapieniu,
wołałem do mojego Boga
i głos mój usłyszał ze świątyni swojej,
dotarł mój krzyk do Jego uszu.”

„I będę wyzwolony od moich nieprzyjaciół". W psalmach, w ogóle w Starym Testamencie rażą nas ostre „wycieczki" pod adresem bliźnich. Lud Wybrany dojrzewał powoli. Bądźmy dojrzali do nieutożsamiania się w tym punkcie z „podmiotem lirycznym". Za głównego nieprzyjaciela trzeba uważać własne Ja, potwornie zaborcze. I modlić się, by ludzie nam niechętni przestali się nas czepiać. I oczywiście, gdy zdarzy się taka okazja, pierwszemu wyciągnąć dłoń do zgody.

piątek, 30 marca 2007, jan.turnau

Polecane wpisy

  • Święty Jan największy

    Ewangelia Łukasza 3,1-6 Czytamy dzisiaj o Janie Chrzcicielu. Uroczystość coroczna jego urodzin już za nami, była 24 czerwca, ale zjawia się w roku liturgicznym

  • Maria z Nazaretu, marianie

    Ewangelia Łukasza 1,26-38 Dzisiaj w Kościele rzymskokatolickim, starokatolickim mariawitów i zapewne polskokatolickim uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświę

  • O tych wszystkich, którym dzisiaj źle

    Księga Izajasza 29,17-21 Najpierw też o świecie roślin, nie tylko zwierząt, już cudownie pogodzonych (lwie konsumującym słomę...). O tym, że „Liban zamien

Komentarze
2007/03/30 09:18:50
Ten Psalm jak wiele innych jest wdzięcznym materiałem do interpretacji. Mi świta takie pytanie. Psalm mówi tylko o Panu i nieprzyjaciołach. Można wywnioskować, że tylko Pan jest naszym Przyjacielem, a "fale śmierci","odmęty niosące zagładę","pęta otchłani" i "sidła śmierci" to nieprzyjaciele. Domyślam się, że Psalm nie mówi nic dobrego o naturze tego świata. Psalm chwali przywiązanie do Pana i zochydza przywiązanie do świata. W KRK często krytykuje się "manichejski dualizm" w widzeniu świata. Czyż tutaj nie mamy takiego dualizmu?
-
2007/03/30 11:15:06
Faktycznie własne ja jest naszym największym nieprzyjacielem. Pycha, lenistwo, obrzarstwo, itp. to wszystko działa w nas, od nas, przez nas. Duża część konfliktów z innymi ludzmi (czyli tworzenie wrogów) jest powodowana właśnie przez nasze cechy ergo - nasze ja. W Panu nasza siła. Poznając Pana, żyjąc w Nim zapominamy siebie. (np.tak śpiewa Mate.O)
-
2007/03/30 11:48:23
Wszystko pięknie, ale wroga chytrego widzę, którego wyciągnięta do zgody ręka jest zabiegiem socjotechnicznym, aby tym bardziej zawładnąć i w otmęty wrzucić.
-
2007/03/30 11:49:39
Fajko - więcej wiary w ludzi :-)
-
2007/03/30 12:29:31
wierzyć można macieju w ludzi, którzy na to zasługują - aprioryczne zaufanie i wiara - zostają czasem wykorzystane przeciwko nam. I zaczynają podgryzać nas po łydkach ludzkie szczury. Zgadzam się z Fajką.
Wierzyć w rękę wroga, którą już widzieliśmy wiele razy wyciągniętą a potem oberwaliśmy po pleckach? Nadstawiać opuchnięte policzki do następnych razów?
-
2007/03/30 13:14:10
chodziło mi o wiarę w ludzi w sensie ogólnym (cokolwiek to znaczy). Wielu ludzi nadurzywa nasze zufanie, ale to nie znaczy że mamy przestać próbować godzić się z nimi lub im pomagać. nie oznacza to też że należy takich ludzi porzucić. Kochać bliźniego(czyt.przyjaznego,miłego nam) potrafi każdy grzesznik. Problem, a zarazem wyzwanie dla chrześcijan, to kochać wroga (z doświadczenia wiem jakie to trudne).

Będąc dobrym, bezinteresownym, często wystawiamy się na pożarcie wilkom. To troche tak jak w Idiocie Dostojewskiego. Nadstawiać policzek, to naprawde wyzwanie.
-
2007/03/30 13:24:51
oczywiście, że nie można skrywać się całe życie w norce i wychodzić tylko nocą,
Ostatnio stałam na manifie feministycznej i premawiałam. Widziałam łyse głowy i tam spoglądałam. Nagle poczułam, że jest mi ich żal. Że to tacy chłopcy bez mamusi - zagubieni, którzy potrafią tylko niszczyć. Szkoda, że nikt nigdy nie nauczył ich rozmawiać. Szkoda, że nikt nigdy nie nauczył ich szacunku dla inności.

A tak na marginesie, nie jestem chrześcijanką - nie muszę kochać wrogów i zmagać się z tym problemem. Jednakże jakim bym była nauczycielem, gdybym... no właśnie.
Jednak czasem nadstawianie policzka może się już znudzić. I, jak narysował to Mleczko: są takie chwile w życiu żółwia, że trzeba komuś dać w mordę. Bywa...
-
2007/03/31 21:09:23
Vibhisana
To jest inny porządek, inne odniesienie. Tu nie ma świata materialnego. Bóg i ego.

A ja napisałam co napisałam, bom się niepotrzebnie przed telewizor posadziła, zobaczyłam galerię krętaczy i obłudników z pieśnią chrześcijańską na ustach i ogarnęło mnie złe.
-
2007/03/31 22:35:37
Jest takie powiedzenie: przeznaczeniem człowieka jest jego charakter.
Spróbujmy sobie odpowiedzieć co jest naszą mocną, a co słabą stroną. Nie wiem jak Wy, ale ja o swoich mocnych wiem sporo, a o słabych pomimo usilnych wysiłków niewiele. Jest to tyle zdumiewające, że bez trudu potrafię opowiedzieć ( zwłaszcza o słabych), krewnych i przyjaciół i gołym okiem widzę jak pewien rys, cecha konsekwentnie szkapi im życie. Różnym w różnych aspektach.

Napisałam, że o swoich mocnych stronach wiem sporo. To nie musi być prawdą.
Był w psychologi taki trend, aby pacjentom z "wadliwym" self conceptem poskładać osobowośc na nowo. Jedną z technik był zabieg dość okrutny jak się potem okazało. Na sesji psychoterapeutycznej, uczestnicy kolejno opowiadali sobie jak się postrzegają, co im się u drugich podoba, co cenią, a co akceptują z trudem lub wcale. Nie był to dobry pomysł, bo jednak lepiej mieć osobowość zborną nawet jeżeli opartą na przesłankach wadliwych, niż rozbitą w drobny mak.
Znaczy się psalm intuicję i mądrość głęboką zawiera. Ani sami, ani z pomocą drugich nie wydolimy. Ratuj nas Panie.
-
2007/04/01 12:14:01
Tutaj nasuwa mi się, że w świetle religii naszym nieprzyjacielem najgorszym jest szatan. A czy nasze ja powinno być dla nas nieprzyjacielem ? Ja myślę, że jednak nie.
-
2007/04/02 09:35:14
A to właśnie szatan nas kusi poprzez nasze słabości i wady. Atakuje najsłabsze punkty, tak że sami dla siebie stajemy się przeszkodą.
-
2007/04/02 09:46:12
A może szatan oszukuje nas , że jesteśmy na tyle słabi, że nie możemy nie ulec pokusie. Pamiętam tę myśl z księdza Twardowskiego - najbardziej trzeba bać się siebie samego - zło wypływa z nas. Teraz jak o tym myślę, to nie jestem przekonana. Może i w sumie tak. Trochę czym innym jest jednak powiedzenie, ze jestesmy dla siebie samych nieprzyjaciolmi.?
-
2007/04/02 10:04:02
Manicheizm w Biblii? Nie, a już na pewno nie w psalmach - jednak.
-
2007/04/02 10:06:42
A dlaczego manicheizm ? Tak przemyślę to może jeszcze.
-
2007/04/02 10:08:05
nie koniecznie nas oszukuje w ten sposób, bo to stwierdrzenie zakłada że próbujemy się temu przeciwstawić. a ludzie najczęściej się nie przeciwstawiają, bo nie widzą w tym nic złego. dobro staje się relatywne.
-
2007/04/02 10:15:33
Może i rzeczywiście trochę manicheizm. Jakoś jednak warto odzielić kłamstwo od prawdy ? Myślę, że jednak może warto kochać też siebie samego , choć może nie jestem w tym najlepsza. A z drugiej strony miłować Boga ponad wszystko ? Przykro mi jakoś dzisiaj nie mam znowu jasności.
-
2007/04/02 10:22:37
W każdym razie podtrzymuje to, że szatan jest głownym nieprzyjacielem.(?)
A z nim jego kłamstewka, choć może to akurat jest oczywiste i warto zapytać jak to się ma do praktyki dobrych bądź złych uczynków na przykład. Hmm :(.