Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Józef, nasz brat
Dziś Kościół rzymskokatolicki proponuje lekturę opowieści o pewnym konflikcie w rodzinie. No cóż, właściwie zwyczajnym. „Bo rodzina, bądźcie pewni, także ludzie, chociaż krewni" - ironizował ciepło Aleksander Fredro. Małżeństwa się rozwodzą, zazdrość, motor przeróżnych dramatów, dzieli też synów i córki.

U początków Narodu Wybranego mamy dwunastu synów Jakuba, zwanego od nocnej walki z Bogiem Izraelem. Najmłodszy, Józef, budzi potężną zazdrość starszych: „Tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim porozmawiać". Trochę im się nie dziwię: synek postępował, delikatnie mówiąc, głupio. Nie dość, że kiedyś doniósł ojcu, że jego bracia mają złą opinię, to jeszcze sprowokował ich nienawiść zwierzając się ze swego autopromocyjnego snu. Śniło mu się mianowicie coś proroczego, ale - póki co - brzmiącego potwornie samochwalczo: był w tym nocnym obrazie królem, któremu rodzina bije pokłony. Nic zatem dziwnego, że starsi synowie Jakuba, w końcu ludzie dzicy (potomkowie Kaina), postanowili wysłać go do Szeolu. Na szczęście jednak nie wszyscy byli skłonni do bratobójstwa: Ruben i Juda kolejno ratują brata od śmierci.

Tę historię, chwilami niezbyt spoistą (trochę to składanka dwóch tradycji tworzących Pięcioksiąg: kapłańskiej i jahwistycznej), streściłem licząc na to, że Czytelniczki i Czytelnicy zajrzą do oryginału. Pisząc zachwycałem się walorami literackimi: nic dziwnego, że Tomasz Mann zrobił z tego piękną powieść. Zaznaczam, że „czytanka" dzisiejsza kończy się na sprzedaniu brata kupcom, którzy prowadzeni ręką Opatrzności zawiozą go do Egiptu: potem jest jeszcze ciekawiej.

Wspominam Manna, ale również Jana XXIII, czyli Anioła Józefa Roncallego. Witając w Watykanie delegację żydowską przełomowy papież przedstawił się spontanicznie jak jego starożytny imiennik: „Jestem Józef, wasz brat". I nic mi nie wiadomo, jakoby osiągnął efekt przeciwny do zamierzonego: goście żydowscy papieża mogli się obrazić, bo w tamtej biblijnej scenie bracia Józefa są skruszonymi grzesznikami. Anioł Józef wiedział, co komu powiedzieć.
sobota, 10 marca 2007, jan.turnau

Polecane wpisy

  • Święty Jan największy

    Ewangelia Łukasza 3,1-6 Czytamy dzisiaj o Janie Chrzcicielu. Uroczystość coroczna jego urodzin już za nami, była 24 czerwca, ale zjawia się w roku liturgicznym

  • Maria z Nazaretu, marianie

    Ewangelia Łukasza 1,26-38 Dzisiaj w Kościele rzymskokatolickim, starokatolickim mariawitów i zapewne polskokatolickim uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświę

  • O tych wszystkich, którym dzisiaj źle

    Księga Izajasza 29,17-21 Najpierw też o świecie roślin, nie tylko zwierząt, już cudownie pogodzonych (lwie konsumującym słomę...). O tym, że „Liban zamien

Komentarze
2007/03/10 14:15:27
Właśnie jak powiedzieć prawdę (czasami łatwą, czasami trudną) braciom i przyjaciołom. Prawda, w której mogą wystąpić elementy autopromocji ale tez elementy przykrej prawdy. I chociaż łacińska maksyma mówi " wróg może czasami powiedzieć prawdę, przyjaciel nigdy" to czasami trzeba zmierzyć się z prawda nawet gdyby konsekwencją była utrata braci lub przyjaciół. Przynajmniej takiego ryzyka podjął się Józef i nie zawiódł się na tych którzy bo najbardziej kochali (ojcu i matce). Pozostali cóż obrazili się mniej lub bardziej śmiertelnie.
-
2007/03/10 15:15:41
Józefa pamiętam głównie jako postać biblijną, która nie straciła nadziei nawet na dnie studni.(?) Też chyba to obraz uproszczony.
-
2007/03/11 16:35:07
Hominibus gratias.