|
Blog > Komentarze do wpisu
Boski cielec
Księga Wyjścia 32, 7-14, Psalm 106 „Utworzyli sobie posąg cielca ulany z metalu i oddali mu pokłon". Tysiąclatka, Poznańska, Warszawska (tłumaczenie protestanckie) i Tora Pardes Lauder (przekład żydowski) utrzymały tradycyjnego cielca, choć mógłby być młody byk czy cielak. Może to i dobrze, niech coś trwa, choć tu nie całkiem tak, jak z kurem, co zapiał i wszedł do mowy potocznej, nawet raczej wulgarnej. Ci, co jak ja uczyli się przed półwiekiem „historii świętej", zapamiętali też pewnie, że ów byczek był dla jego żydowskich czcicieli po prostu bożkiem, bałwanem, czyli wręcz rywalem Boga prawdziwego. Otóż nie było tak źle: posąg nie był dla nich Bogiem ani nie przedstawiał egipskiego Apisa cieleśnie (cielęco) wyobrażanego. Bałwochwalstwo Narodu Wybranego polegało na tym, że wbrew drugiemu przykazaniu biblijnego dekalogu (Księga Wyjścia 20, 4-5 i Powtórzonego Prawa 2, 19) czcili ludzkie wyobrażenie Niewyobrażalnego. Ludzka rzecz: aż dziw, że już przed tysiącami lat była troska o unikanie takiego religijnego prymitywizmu. Który i nam się trafia. Nie chodzi oczywiście o same ikony: zwalczanie ich było i jest walką z kulturą, która jest do zbawienia niekoniecznie potrzebna, ale się przydaje, jak cała ludzka twórczość. Na szczęście już dzisiaj protestanci odrzucający obrazy (wszyscy poza luteranami) nie uważają nas na ogół za bałwochwalców, rozumieją, że są różne religijne style. Chodzi natomiast o to, żeby czcić ikony z ortodoksyjnym umiarem (prawosławni rozumieją sprawę, katolicy teoretycznie tym bardziej, praktycznie jednak wpadają w „obrazochwalstwo"). Co więcej - żeby rozumieć, iż Bóg jest ze swej istoty Inny, żeby traktować z dystansem wszystkie myślowe obrazy i pojęcia na Jego temat. Agnostycyzm absolutny? Nie, ale szczypta świętego sceptycyzmu. PS. W dziele Gianfranca Ravasiego ”Piękno Biblii” reprodukcja „Adoracji złotego cielca" pędzla Rafaela i uczniów. Co by było, gdyby nie było Biblii... Banał. czwartek, 22 marca 2007, jan.turnau
Komentarze
2007/03/22 16:28:35
W sumie zgadzam się częściowo. Jest taki fragment w Ewangelii kiedy Jezus mówi do Piotra : "nie myślisz na sposób Boży lecz ludzki ". Jakoś nie mam nic przeciwko świętym obrazkom... Tak więc w końcu nie mamy myśleć po ludzku ? Pozdrawiam.
2007/03/23 01:41:05
Nie pojmuję dlaczego cielec małbyby być wyobrażeniem Boga i dlaczego starożytni Zydzi czcząc cielca mogli mniemać, że czczą Boga. Można to inaczej interpretować. Miast czcić Boga czcili ofiarę temu Bogu składaną, miast czcić Boga czcimy ryt.
2007/03/23 11:08:23
Panie Janie, dziw że już przed tysiącem lat był grzech? Nazywanie grzechu prymitywizmem to jednak chyba schlebianie grzesznikom.
Kiedy ludożercom powiedziano ilu ludzi zabili europejczycy podczas I i II WŚ podobno ci załamali ręce, że tyle jedzenie sie zmarnowało. Co jest bardziej prymitywne zabijanie dla jedzenia czy bez praktycznego celu? Chociaż prymitywizm może nakładać sie na grzech nie jest z grzechem tożsamy. Wczoraj mój syn (12 lat) tak walnął się w głowę, że przez chwilę stracił przytomność a potem przez parę minut widział świat czarno biały (tylko niebo było białe). Każdy prawie system komputerowy działa w środowisku tekstowym DOS (na ogół czarno biały) ale to na czym zazwyczaj pracujemy to barwne środowisko graficzne (na ogół Windowsa). Każda jednak formuła naszych barwnych obrazków ma zapis tekstowy ( a nawet cyfrowy). 2007/03/23 11:48:13
Też mnie trochę dziwi ten fragment. Pamiętam raczej złotego cielca. Pomieszanie wartości - Bóg ma być najwyższą wartością a coś innego zajmuje Jego miejsce. ?
2007/03/23 13:33:10
Dużo ciekawych opinii nt wyobrażeń Boga i tego co jest bałwochwalstwem. Żydzi zabraniali robić wizerunków Boga i prze to stawał się On bardzo niekonkretny. Był tak nieokreslony, że jego koncepcja w poczatkach chrzescijaństwa była oceniana przez Rzymian jako ateizm. Potem Chrystus powoli z pozycji Syna Bożego wspiął się na pozycję równego Ojcu, na skutek konfliktów chrystologicznych. Prawie całkowicie przysłonił obecność Ojca. Na szczęście echa supremacji Ojca wciąż są obecne w liturgii mszalnej. Zwracamy się w niej do Ojca przez pośrednictwo Syna. Nie rozpisując się wiele, chcę powiedzieć, że nasze katolickie bałwochwalstwo jest obecne głównie w spekulacjach nt. Trójcy. Jezus po wielokroć nazywał siebie "misjonarzem Ojca", spełniajacym Jego wolę i żyjącym dla Jego Chwały. Gdybyśmy to dobrze rozumieli, to nie wyzywalibyśmy przedstawicieli innych religii, nie znających Jezusa, od bałwochwalców.
2007/03/23 15:40:43
Byk był symbolem płodności, czyli nieśmiertelności, bo dla starożytnych Semitów (w każdym razie Żydów)nieśmiertelność rodu była bardziej oczywista niż indywidualna. A co do prymitywizmu - dobrze, niech będzie uproszczenie. A dekalog katechizmowy powinien być jak biblijny, ale z komentarzem, że ikony nie na śmietnik. Tak robią prawosławni.
2007/03/24 14:05:59
Tak, to rzeczywiście nie wiedziałam, że byk był symbolem nieśmiertelności, już prędzej płodności.
To trochę zmienia postać rzeczy, bo nie chodziło tylko o złoto. (?) |
|
Co do swietej tworczosci przedstawiajacej, to czasem az strach człowieka bierze, jak te nasze koscioły sa poprzyozdabiane. A juz obrazki swiete, te na przykład rozdawane podczas koledy, to sie czasem słabo robi. Katecheci natomiast prosza, by dzieci wklejały je do zeszytów.