Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Bezwładni ciałem

Ewangelia Jana 5, 7

„Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny schodzi przede mną".

To słowa jednego ze sparaliżowanych, których Jezus postawił na nogi. A biedak czekał szczęścia przy sadzawce jerozolimskiej zwanej Owczą. Otoczona była pięcioma krużgankami, na których przebywali upośledzeni przez los wielorako: niewidomi, chromi (kulawi) i całkiem sparaliżowani. Uzdrowiony zapewne należał do trzeciej kategorii, bo jak wynika z dalszego tekstu, miał maksymalne trudności z poruszaniem się. By całą opowieść lepiej zrozumieć, trzeba uwzględnić informację, którą „uczeni w Piśmie" uznali za nieautentyczną i przenieśli do przypisów. Dowcip biblistyczny polega mianowicie na tym, że dochowało się do naszych czasów sporo rękopisów oryginału Pisma, ale różnią się one w drobiazgach i bibliści urządzają im głosowanie: gdy większość nie zawiera jakichś słów czy zdań, uczeni uznają je za późniejsze dodatki. Tu mamy takowy: „Anioł bowiem zstępował w stosownym czasie i poruszał wodę. A kto pierwszy wszedł po poruszeniu się wody, doznawał uzdrowienia niezależnie od tego, na jaką cierpiał chorobę". Czyli według owej interpolacji było jak w życiu: kto pierwszy, ten lepszy. Biblia Poznańska dodaje w komentarzu, że „woda tej sadzawki tryskała z podziemnego źródła i posiadała jakieś właściwości lecznicze zwłaszcza wtedy, gdy źródło zaczynało bić i napełniało sadzawkę wodą". To ksiądz Marian Wolniewicz uznaje za fakt empiryczny, opuszczony w tekście fragmencik uznaje natomiast za „prawdopodobnie ludowe tłumaczenie poruszeń wody i jej leczniczych właściwości".

Tyle uczoności, a ja sobie myślę o tych, którym nie zdarzył się cud, ale sami są swoistym cudem. Przykuci do wózka dokonują więcej niż niejeden chodzący. Mamy taką wspaniałą koleżankę w „GW", taki też był Wojciech Chudy, profesor KUL-u, po pół wieku życia niedawno zabrany do nieba. Oboje nie tylko pracowici, też wybitni duchowo.

wtorek, 20 marca 2007, jan.turnau

Polecane wpisy

  • Święty Jan największy

    Ewangelia Łukasza 3,1-6 Czytamy dzisiaj o Janie Chrzcicielu. Uroczystość coroczna jego urodzin już za nami, była 24 czerwca, ale zjawia się w roku liturgicznym

  • Maria z Nazaretu, marianie

    Ewangelia Łukasza 1,26-38 Dzisiaj w Kościele rzymskokatolickim, starokatolickim mariawitów i zapewne polskokatolickim uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświę

  • O tych wszystkich, którym dzisiaj źle

    Księga Izajasza 29,17-21 Najpierw też o świecie roślin, nie tylko zwierząt, już cudownie pogodzonych (lwie konsumującym słomę...). O tym, że „Liban zamien

Komentarze
2007/03/20 21:01:45
Rażą mnie Panie Janie stwierdzenia typu: "...poszedł do nieba..." czy "...Mamusia patrzy na mnie z nieba...". Dla mnie te stwierdzenia nacechowane są pychą pewności, co do przeznaczenia naszych bliskich. Ja bym się nie odważył powiedzieć, że jakiś mój znajomy został zabrany, albo poszedł do nieba. Już prędzej powiedziałbym, że ta osoba podążą ku zbawieniu czy w jakiś sposób spoczywa w Bogu. Lubię skromność, bo jest jedną z oznak inteligencji. Patetyczne stwierdzenia typu "...Papież patrzy na nas z okna w domu Ojca..." - to raczej zarozumialstwo. Niewątpliwie zarówno Jego los, jak i nasz przed i po śmierci jest w "Bożych rękach". To powinno wystarczyć dla spokoju umysłu i nie potrzebna tu górnolotna retoryka. Przyczepiłem się oczywiscie nie do Pana, tylko do problemu, który widzę.
-
2007/03/20 23:38:21
Ja mam skojarzenia raczej infantylne. Ostatnio bardzo lubie aniolka zrobionego przez dzieci niepelnosprawne, którego nabylam na jakiejs kwescie.
Słabość fizyczna może iść w parze z wielką siłą duchową. W to wierzę. Pozdrawiam.
-
2007/03/20 23:58:49
Jeśli chodzi o to, czy można wiedzieć, że się idzie do nieba... Chyba możliwa jest taka ufność. Dawno już mi nie znana, ale calą młodość raczej jakoś byłam ufna w tym względzie.
-
2007/03/21 10:15:59
Taka ufnoscia o jakiej pisze PAWELEM2 zaraził mnie co-nieco ks. Wacław Hryniewicz 'niemal przekonany' o nadziei zbawienia dla wszystkich, z taka eschatologiczna wiara głęboko osadzona w Nowym Testamencie.
-
2007/03/21 11:32:20
10 lat pracowałam z niepełnosprawnymi jako psycholog terapeuta. Ludzie jak wszyscy inni, jedni świetni, inni mniej świetni. Każdy ma jakieś ograniczenia. Rzecz w tym, aby dysfunkcja nie znalazla się na pierwszym planie i nie przesłoniła wszytkiego. Czasami jest to bardzo trudne, ale jak się uda procentuje niezwykle.
-
2007/03/21 13:33:11
Pawelę bardzo podoba mi się twój aniołek. Może dlatego, że wykonało je dziecko wielkie duchem a może dlatego,.że nabyty w kweście.

Fajko bardzo podoba mi się Twój zawód. Może dlatego, że wykonuje go moja córka a może dlatego, że pracowała w hospicjum a teraz w wojsku.

Fajencjo nadzieja w zbawienie dla wszystkich to piękna nadzieja ..... ale czy prawdziwa. Porządkując dzisiaj ogródek teściowej doszedłem do starej jabłoni już nierodzącej owoców i nieudolnie przyciętej (chyba nic z niej nie będzie). Odbiła od korzenia "dziczka" , którą oszczędziłem chociaż nie miało to żadnego sensu. Teściowa powiedziała wytnij i tak się stało. Niestety poza miłością w życiu na końcu czeka sprawiedliwość.

Vibhisana patetyczność czy górnolotność słowa w naszym pragmatycznym świecie niekiedy razi. Tylko jak innymi słowy opisać ten obraz.
W czasach komunizmu był malarz prymitywista Ociepka. Na jego wernisażu pewien dygnitarz ministerialny powiedział " no nieźle towarzyszu ale krasnoludków nie ma na świecie". Malarz odpowiedział: "dobrze, krasnoludków nie ma, no to jak nazywają się te małe w czerwonej czapeczce".

Panie Janie koleżanka jest w "porzo", czyli "cool", czyli "spox" :)
Profesora niestety nie znałem ale bardzo podnosi na duchu, że bezwładni ciałem, Duchem wcale tacy być nie muszą.

-
2007/03/21 13:36:21
Sorry za pomyłkę w nicku Pawelem, chyba sie przepracowałem dzisiaj ;)
-
2007/03/21 13:48:46
Z bardziej uczonych to "miejcie wzajemną miłość jedni ku drugim , bo miłość zakrywa wiele grzechów.." Jeśli ksiądz Hryniewicz ma tak ogromną miłość do grzeszników, że modli się o zbawienie wszystkich to i pewnie ma na to nadzieję... Nie znam jego podejścia.
"Wyroków Bożych nie może człowiek zbadać"... już może będę się mniej mądrzyć. Nadzieja jest potrzebna aby w ogole rozpoczac modlitwe...Pozdrawiam.
-
2007/03/21 14:48:52
Do Pawelem2
"Wyroków Bożych nie może człowiek zbadać".. A my badamy i badamy. Lubię te konsekwencje.
-
2007/03/21 14:52:57
Czy ja wiem no fakt ostatnio jest taka tendencja zeby badac...i mysle, ze ona jakos dominuje... Badamy moze przeszlosc swoja i w swoim zakresie...
Pozdrawiam.
-
2007/03/21 14:56:51
>>Gracjan
'Niestety poza miłością w życiu na końcu czeka sprawiedliwość'.
Nie uzyłabym nigdy w takim zdaniu słowa 'niestety'. A z miłościa to tak jest, ze miesci w sobie sprawiedliwosc, a sprawiedliwosc miłosci nie zawsze i niekoniecznie.
Zupełnie inaczej o tym koncu jestem przeswiadczona, wierze w Chrystusa-Miłośc, który stworzył luszi z miłosci, miłosci uczy i do niej zaprasza.
-
2007/03/21 15:06:10
Poza tym myśle, że jednak czym innym jest ufność w Boże przebaczenie i miłosierdzie a czym innym sprawiedliwość lub ewentualne "ostateczne" osądzanie...
-
2007/03/21 15:54:00
Fajencjo.
To "niestety" nie było ani do miłości ani do sprawiedliwości tylko do nadziei zbawienia wszystkich.
Może rzeczywiście dzisiaj bardziej nadaję się do łopaty i sekatora niż intelektualnych dysput :)
-
2007/03/21 17:22:56
Do nieba? Są określenia bardziej intelektualne, ale to mi często pasuje. A co do zbawienia ludzi, którzy przekroczyli próg śmierci na wózku, mam pewność specjalną. Choć bywają w tej niedoli także nieznośnicy, oczywiście.
-
2008/08/01 01:21:18
Prof. Chudy był moim Mistrzem i największym Autorytetem. Jestem głęboko przekonana, że to był święty człowiek. Dotknięty cierpieniem - a jednak szczęśliwy, wesoły i zawsze dla innych, ku innym, zatroskany o nas. Bezgranicznie ufający Bogu. Bezkompromisowy obrońca prawdy. No i geniusz filozoficzny, który filozofię potrafił tłumaczyć dziecinnie prostym językiem. Uczniowie traktowali Go jak ukochanego Ojca, On nas jak swoje dzieci.
Co do Jego Nieba jestem również głęboko przekonana.