Czemu pisanki ? Bo to pisanie, mój zawód. I Pismo Święte. I coś trochę podobnego do pisanek wielkanocnych, choć nie całkiem... Jan Turnau
Blog > Komentarze do wpisu
Chrześcijaństwo anonimowe
Ewangelia Mateusza 25, 31-46

W tej wciąż zapoznawanej perykopie mamy podstawę dla ekumenizmu w najszerszym znaczeniu. Jest tam wizja Sądu Ostatecznego, w którym zostaje rozstrzygnięta ostatecznie sprawa wartości człowieka. Nie mierzy się ona żadnym kryterium konfesyjnym: ważne jest naprawdę to, co zrobiliśmy albo czego nie zrobiliśmy bliźniemu będącemu w potrzebie. W tym bliźnim, każdym bliźnim jest sam Bóg.

Wielki teolog współczesny Karl Rahner ukuł pojęcie „chrześcijan anonimowych". Takich, co w istocie są chrześcijanami, choć nawet sami za takich się nie uważają. Krytykowano ten pomysł z różnych stron, odczuwano to na przykład jako kaperowanie wyznawców, ale tu chodzi o coś przeciwnego: że Bóg jest szerszy niż kościelne opłotki. Gdyby mi muzułmanie powiedzieli, że jestem w gruncie rzeczy wyznawcą Allacha, uznałbym to za komplement.

Wynieść na katolickie ołtarze Janusza Korczaka? Zacznijmy może od świętych prawosławnych i protestanckich. Zapytawszy przedtem tamte Kościoły, czy mają na to ochotę (protestanci zresztą nie czczą tak nikogo z ludzi), uznajmy w ten sposób, że katolik może być świnią, a niekatolik świętym. Amen!

PS. Przeczytałem niezwykłą książkę o miłości bliźniego pt. „Drugie życie". Dyrektor jednego z wrocławskich banków Janusz Zierkiewicz opowiada o tym, jak przeżył, bo mu przeszczepiono wątrobę. Opowieści owej wysłuchał i opracował ją Jan A. Choroszy (Agencja Wydawnicza alinea, Wrocław 2007). Sporo medycyny, ale również etyki: problem przekazywania swoich organów bliźniemu, gdy już mnie na nic się nie przydadzą, bo umieram. Forma książki oryginalna, bo skomponowana w formie wielogłosu: obok córki Zierkiewicza, jego przyjaciela i współpracownika w banku występują lekarze różnych specjalności, psycholog, filozof, dwaj duchowni.
poniedziałek, 26 lutego 2007, jan.turnau
Komentarze
2007/02/27 10:02:19
Myślę, że rzeczywiście kryterium czynienia dobra jest decydujące. Z drugiej strony osoba wierząca jest wsparta łaską Bożą wiary.
-
2007/02/27 10:14:05
Spotkałam w życiu jedną osobę, która uważała o sobie, że jest niewierząca a ja miałam co do tego wątpliwości. Była to osoba tak zażarcie krytykująca kościół katolicki, że aż trudno mi było uwierzyć , że w Boga nie wierzy.
-
2007/02/27 10:14:39
Panie Janie!
Pisze Pan: "uznajmy w ten sposób, że katolik może być świnią, a niekatolik świętym".
Toż to jest doskonale wiadome już naszym prapra...babkom!!
Ale czy można "dowartościować" nie-katolika, bez mówienia, że katolik jest świnią (i na odwrót)? Chyba można. Spróbujmy tak. Amen.
-
2007/02/27 18:08:06
Ad PS.
W tym wielogłosie najbardziej chciałbym wysłuchać świadectwa etycznego dawcy lub jego najbliższych nie tylko biorcy i fachowców od przeszczepów . Może coś nie tak z moim anonimowym chrześcijaństwem ale do dłuższego czasu chciałem sobie wytatuować "jestem na części", gdyby nie fakt, że takie zabiegi eliminują mnie jako dawcę.
-
2007/02/27 20:17:57
Ekumeniczny miód na serce. Brawo! Uważam, że ekumenizm katolikom jest potrzebny po to, żeby potwierdzić ich własną wiarę. Tak jak pozytywna opinia innych uczonych potwierdza uczoność pretendującego naukowca, tak samo szacunek wyznawców innych religii potwierdza wartość naszej. KRK jeszcze w zeszłym wieku wcale nie zależało na opinii "obcych i innych" autorytetów religijnych. Dopiero Jan XXIII zauważył, że nie da sie wbrew wszystkim mówić "tylko My...". Niestety Dominus Jesus pogłębia wątpliwości, co do ekumenicznej postawy KRK.
-
2007/02/28 17:22:17
Ekumeniczne dzięki